Właśnie przeczytałam. Bardzo mnie to poruszyło i chciałam Wam też to pokazać:
S. Małgorzata CHMIELEWSKA:
❝W Polsce wszystko trzeba wydzierać sobie siłą. Gdyby nie ten protest, nadal byśmy żyli w błogim zadowoleniu. Ja akurat mówię to od lat, nie tylko za tej czy innej władzy. Tyle że ja jestem skromna zakonnica, mogę sobie szczekać. Dzięki temu protestowi społeczeństwo uświadomiło sobie, w jakich warunkach żyją niepełnosprawni.
Artur, mój przybrany 32-letni syn, ma oprócz autyzmu i niepełnosprawności intelektualnej padaczkę lekooporną. Żyje w ustawicznym lęku, że go opuszczę. Prawdopodobnie dlatego, że na początku jego życia porzuciła go jego biologiczna matka. Musi mieć pewność, że go nie zostawię.
Jako opiekunka nie dostaję grosza. Jest świadczenie dla opiekunów, ale ja mam emeryturę, a pieniądze dostają tylko ci, którzy nie mają innego dochodu. Moja emerytura to nieco ponad tysiąc złotych.
Gdy są potrzebne jakiekolwiek pieniądze na przyjemności Artura, to musi mi je ktoś dać. Np. na wyjazd do Ostrowca Świętokrzyskiego i kino. Albo trzydniowy wypad, podczas którego idziemy do kina i kupujemy to, co chce, choćby książeczki. Artur kocha książeczki. W księgarni jednej z galerii jest już znany. Czasami go tam na chwilę zostawiam, a panie wiedzą, że gdyby próbował się przepchać przez kasy z książkami bez płacenia, to mają mnie znaleźć. Raz usłyszałam przez megafon: „Siostra Chmielewska proszona jest o zgłoszenie się do kas”.❞
www.facebook.com/TygodnikPowszechny/photos/a.432020059111.226027.180185019111/10157360831534112/?type=3&theater