chcialam podzielic sie moją historià aby tu na wmatce bylo nam razniej. nam kolorowym kobietom. bogatym w doswiadczenia. ktorym jest i slodko i gorzko. ktore maja w oczach milosc i smierc. ktore jednoczesnie ciesza sie i placzą. i wzzystkim zycze aby ich zycze mimo wielu barw mialo emocje
mam 43 lata. 167 cm wzrostu.jestem wyhudzona sztucznie po latach wazenia ca.130 kg i chorowaniu na borelioze (sterydy itp). po latach intensywnej pracy mam wlasna dzialanosc w ktorej najwazniejsze jest to aby miec dochod. plus taki ze nikt mi nie robi scen, a ja sama rządzę swoim czasem. mam tez dwoje chorych dzieci. corka ma stwierdzona depresje dzieciecą spowodowana prawdopodobnie lekami (chora na tarczyce) syn ma problemy ortooedyczne, jedna nozke krotsza,po operacji kregoslupa, rehabilitiwany od uridzenia.
moj maz mial kilka lat temu wypadek. jechal na roweze, byla 5 rano, jechal wzdluz wybrzeza w okolicach debek i nikt nie wie co sie stalo, stracil przytomnosc,znaleziony nieprzytomny, operowany (krwiak wewnątrzyrzewny).
dzieja sie rozne rzeczy:choroba moha,syna,corki,męża (kolejnosc przypadkowa) ale uwazam ze nikt nie jest tak szczesliwy jak ja. zarabiamy dobrze bo bardzo ciezko i rensywnie pracujemy. jak cos sid dzieje z dzieckiem to swietosc ale jak noc sie nie dzieje to siedzimy do 23-1 w nocy i pracujemy. . doslownie. nie bylo problemu zeby chodzic prywatnie do lekarzy, pojechac za granice na operacje syna itp. zyjemy hardzo intensywnie czyli duzo zajec terapeutycznych ale tez duzo czasu na spedzany wspolnie czas. bez wzgledu na kase (to w odniesieniu do watku o tym ze sie na wakacje nie wyjezdza).
w zyciu trzeba sie cieszyc tym co jest.
trzeba pilnowac tego co wazne (patrz budzet) i swiadczenia na dzieci z orzeczeniem.
trzeba tez myslec pozytywnie bez wzgledu na to ze sie ma rozne momenty w zyciu i ja tez czasem placze a czasem biore antydepresanty