yenna_m
09.07.18, 12:15
Zastanawiam się, czy to ma sens. Mam 46 lat. Przekwalifikowanie wymagałoby podjęcia specjalistycznej, trudnej, 4-letniej nauki (pod warunkiem, że od razu się dostanę).
Najwcześniej dostałabym uprawnienia w wieku 50 lat. Najwcześniej, jeśli czegos nie zawalę (a zawalić nie jest trudno, młódka też nie jestem).
Ma sens takie przekwalifikowanie?
Chodzi mi o racjonalne podjecie decyzji a nie tylko o spełnianie marzeń. Chciaz może też byłoby fajnie...