Dodaj do ulubionych

Nie ma już dzidziusia...

09.07.18, 23:23
Wszystkim Wam dziękuję za wsparcie . Niestety nie ma już mojego dzidziusia.
Dzisiaj byłam u lekarza.
Jestem zdruzgotana.
Nie wiem co robić, iść do szpitala ? Raczej nie chce przeżywać tego w domu. Farmakologicznie chcą wywołać poronienie. Moze łatwiej by było zrobić zabieg?? Niefię podjąć teraz żadnej decyzji..
Tak strasznie mi jest...
Obserwuj wątek
    • karme-lowa Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:35
      Bardzo mocno Cię przutulam😞
    • unaragazza.bionda Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:37
      Ja swego czasu zostałam w domu, nie poszłam do szpitala. Normalnie pracowałam - nie myślałam o tym ze się nie udało, musiałam koncentrować się na czymś innym. Z jednej strony było mi smutno, z drugiej - uznałam że natura wie co robi. 3 mce później znowu byłam w ciąży.
      Przeżyj to po swojemu, tak jak czujesz że jest ci to potrzebne.
      • srubokretka Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 12:58
        Mialam bardzo podobnie. Tez po 3 mies bylam w ciazy. Zdrowej, donoszonej. W jeden dzien poukladalam sobie wszystko w glowie.
        Ufam naturze bardziej niz farmie.
      • black_magic_women Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 13:02
        unaragazza.bionda napisał(a):

        3 m
        > ce później znowu byłam w ciąży.

        Przebije, ja w następnym cyklu! (przy czym jak rozumiem, obie roniłyśmy bez zabiegu... ) Ale od razu pod opieką endokrynologa, bo okazało się, że moja niewielka niedoczynność była najprawdopodobniej powodem.
    • aerra Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:40
      Współczuję bardzo.
      Co do szpitala, to i tak będziesz musiała przecież mieć łyżeczkowanie - nie bardzo wiem czemu chcą wywoływać poronienie wcześniej, zmieniły się procedury? W moim przypadku po prostu zrobili łyżeczkowanie i usunęli obumarłą ciążę (końcówka pierwszego trymestru). I dobrze, bo byłam w fatalnym stanie psychicznym i wywoływanie poronienia raczej nie wpłynęłoby na poprawę sytuacji.
      • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:43
        Nie zawsze jest łyżeczkowanie, i warto zrobić wszystko żeby nie było.
        • aerra Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:12
          Nie, nie warto.
          Nie wiem czy bym się pozbierała, jakbym miała czekać na poronienie, bo naturalnie.
        • owmordke Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:35
          Ja nie mialam. Ginekolog powiedziala ze jesli naturalne poronienie bez lyzeczkowania jest lepsze dla macicy i pozwala szybciej zajsc w kolejna ciaze.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:56
            Ja miałam wywołane farmakologicznie, łyżeczkowanie i dwa miesiące później byłam w ciąży, którą donosiłam.
            • niu13 Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:10
              Jezu, przestańcie o tych ciążach po dwóch mies., ona pisała, że to ostatnia szansa w życiu, z tego co pamiętam.
    • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:42
      Bardzo współczuję, wiem co za ból bo sama to przeszłam. Spokojnie możesz poczekać na naruralne poronienie nawet do dwóch tygodni. Jeśli wywolasz farmakologicznie może być bardziej bolesne i możesz wymagać łyżeczkowania. A to dłużej się leczy i moze mieć powiklania. Najlepiej poronić naturalnie, już w następnym miesiącu możesz znów zajść w ciążę jeśli tylko hormon hcg spadnie wystarczająco. Od szpitala bym się trzymała bo w Polsce lyzeczkuja jak leci.
      Trzymaj się ciepło.
      • werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:54
        uwaga. w domu mozna zejsc na zakazenie wewnatrzmaciczne lub krwitok
        • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 12:06
          Nie nie mozna i nie strasz. Jak sie zuzywa wiecej niz 4 podpaski w ciagu godziny to znak, ze trzeba jechac do szpitala.
          Zakazenie wewnatrzmaciczne to tez nie tak od razu. Trzeba sie po prostu monitorowac, w przypadku goraczki jedziesz do szpitala.
          • piernicola Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 17:42
            Potwierdzam to, co pisze brenya. Czekanie na poronienie samoistne to gra warta świeczki. Po pierwsze nie ma aż takiej wielkiej huśtawki hormonalnej, jak po wywoływaniu farmakologicznym (mniejsze ryzyko depresji później), po drugie jest większa szansa na uniknięcie łyżeczkowania (a łyżeczkowanie = narkoza, czyli kolejny czynnik ryzyka powikłań). Po prostu parę razy mierzą endometrium na USG i jeśli się zmieścisz w normie to nie skrobią.
            Ale oczywiście jeśli kobieta trafi na szpital, gdzie muszą wyrobić jakieś limity zabiegów to jej wmówią, że wywoływanie+skrobanie to cud-miód i w ogóle niech na kolanach dziękuje, że taki światły postęp medycyny zawitał pod nasze strzechy.
            • werdipurke Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 18:37
              w mojej rodzinie mam 3 ginekologiw poloznikow. uwierz ze zalecali mi najlepsze a nie to na co limity są w nfz
    • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:45
      Aha, naprawdę lepiej ronić w domu. Zwłaszcza czytając historie z polskich szpitali jak się traktuje kobiety, sto razy bardziej wolałabym zostać w domu.
      Ale po prostu zrób to co ci serce podpowiada.
    • nena20 Re: Nie ma już dzidziusia... 09.07.18, 23:56
      Przykro czytać, myślałam że może jednak się uda. Unikaj łyżeczkowania, szybciej zajdziesz w ciążę, nie rezygnuj ja też walczę.
      • allaround Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:00
        Bardzo mi przykro. Bylam w podobnej sytuacji, udalo sie uniknac lyzeczkowania. Dwa miesiace pozniej bylam ponownie w ciazy. Trzymaj sie.
    • yuka12 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:02
      Wspolczuje. Przeszlam dwa razy, pierwszy raz byl dla mnie wyjatkowo trudny. Dla mnie wszystko bylo o tyle trudniejsze, ze ostatnie poronienie w zasadzie przekreslilo moje szanse na zostanie matka kolejny raz. Na szczescie mam juz dwoje dzieci i staram sie nie myslec o tych innych. Choc gdzies tam bardzo gleboko zostalo poczucie straty.
      • yuka12 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:03
        I przytulam.
        • yuka12 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:07
          Ja pierwsze poronienie mialam zakonczone farmakologicznie, drugie bylo naturalne. Lepsze pod wieloma wzgledami bylo drugie, ale jezeli nie jest mozliwe, wtedy polecam farmakologiczne. Ale ja mam doswiadczenia z UK, nie wiem, jak jest w Polsce.
    • jola-kotka Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 00:47
      Wspolczuje. Trzymaj sie.
    • katie3001 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 03:22
      Miałam poronienia i nigdy nie byłam w szpitalu z tym. Wolałam w domu, w bezpiecznym otoczeniu. Ale krwawienie jest bardzo mocne. W szpitalu mozesz trafić na bezduszne połozne itp. W domu mozna wziaść tabletki na uspokojenie i położyć się do własnego łózka. Ale zrób tak ja uważasz,że będzie lepiej dla Ciebie. Trxymaj się.
    • wkurzo-namama Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 06:56
      Idź do szpitala. Mnie w takiej jak Twoja sytuacji męczyło psychicznie, że to dziecko nadal jest we mnie , tyle że martwe. Umówiłam się z lekarzem i przyjechałam do szpitala, jak miał dyżur. Krótka narkoza, łyżeczkowanie i następnego dnia do domu. Po pół roku byłam w ciąży, która donosiłam.
      Jesteś silna. Trzymaj się.
      • milva24 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:43
        wkurzo-namama napisał(a):

        Mnie w takiej jak Twoja sytuacji męczyło psychicznie, że to dz
        > iecko nadal jest we mnie , tyle że martwe.

        Mnie męczyło dokładnie to samo. Miałam łyżeczkowanie bo farmakologicznie się nie dało, na drugi dzień byłam w domu.
      • aerra Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:24
        O tym właśnie pisałam, dla mnie to było nie do zniesienia psychicznie, że mam czekać nawet do dwóch tygodni, jak wiem, że serce nie bije i ciąża jest obumarła. Na szczęście nikt mnie do tego nie zmuszał, łyżeczkowanie miałam tego dnia, którego się zgłosiłam do szpitala - a wyszłam wieczorem, fakt, że na własne życzenie.
        • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:33
          Ja czekalam jeszcze prawie 2 tygodnie na poronienie. Tez mi sie wydawalo, ze nie zniose psychicznie, ale po konsultacji zdecydowalam sie na ta opcje i nie zaluje. Dla mnie lyzeczkowanie jawi sie jak najgorszy koszmar, w dodatku jak sobie pomysle o tych bliznach itp. W dodatku zalezalo mi na szybkim zajsciu w ciaze, a po lyzeczkowaniu trzeba czekac dlugo.
          Ale kazda kobieta jest inna.
          • milva24 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:46
            Mnie to pół roku czekania pomogło trochę ogarnąć się psychicznie. Samo łyżeczkowanie było w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym i nic nie pamiętam. Zrosty jakieś były, usunęli przy okazji cc.
            • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 12:04
              Ja sobie nie moglam pozwolic na pol roku czekania sad Zreszta nie chcialabym przez pol roku rozpamietywac poronienia, trzeba bylo ruszac do przodu.
          • aerra Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 12:22
            Może tobie się wydawało, ale ja łyżeczkowania nie żałuję, a to właśnie czekanie na "naturalne" poronienie byłoby najgorszym koszmarem i zwyczajną torturą. Każdy ma inne potrzeby i inaczej reaguje.
            Łyżeczkowanie było w narkozie, zrobione profesjonalnie, żadnych zrostów nie było, a i wcale nie trzeba było czekać z zajściem w ciążę, fizycznie mogłam po miesiącu - przy czym ja akurat nie byłam gotowa na to psychicznie, żeby w tę ciążę od razu zachodzić. I jakbym miała kolejny raz taką sytuację to od razu idę na łyżeczkowanie.
    • paniciasteczko Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 07:07
      Dziękuję za wsparcie.od wczoraj nie biorę luteiny i zaczynam czuć bóle w krzyżu.troche jak przed okresem. Pewnie się coś zaczyna...
      Ja już nie będę nigdy w ciąży, dlatego rozważam łyżeczkowanie. Na diabła mi macica...
      Chyba wolałabym zasnąć i obudzić się po wszystkim, A nię w wielogodzinnym cierpieniu żegnać marzenie o tym dziecku. A może ten ból ma sens?
      Mąż błąka się po domu i jest zagubiony. Brak jakiegokolwiek wpływu i możliwości pomocy mi, jest dla niego straszny. Płaczemy oboje...
      • wkurzo-namama Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 07:32
        A dlaczego to ostatnia szansa?
      • alicia033 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 07:56
        paniciasteczko napisał(a):

        > Ja już nie będę nigdy w ciąży, dlatego rozważam łyżeczkowanie. Na diabła mi mac
        > ica...

        łyżeczkowanim macicy i tak się nie pozbędziesz.
        A przede wszystkim to w I trymestrze ciąży barbarzyński zabieg, od którego cywilizowany świat odszedł. No ale nie Polskasad.
      • melancho_lia Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:09
        Czemu nie będziesz nigdy w ciąży?
        • aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 09:06
          No właśnie, napisz dlaczego, a my Ci odpowiemy czy to ma senssmile
      • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:12
        Kochana. Każde poronienie jest inne. Nie musi być cierpienie, mi w UK mówili że ma wystarczyć coś przeciwbólowego over the counter, max paracetamol z kodeina. Jeśli te środki nie działają to znaczy że pora do szpitala.
        Ja wzięłam dwie tabletki w sumie. Krwawilam mniej niż przy normalnym okresie, do tego stopnia że nawet nie byłam pewna czy poronienie miało miejsce bo przestałam szybko krwawić.
        Nie martw się na zapas. Mi naturalne poronienie bardzo pomogło psychicznie, dało mi czas przez to przejść. Ale każda kobieta jest inna, wiec cokolwiek zrobisz będzie dobrze.
      • kochamjesien79 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:50
        Razem zdecydujcie co zrobić. Masz dobrego lekarza któremu ufasz? Co on radzi?
        Pierwszą ciążę poroniłam w szpitalu. Miałam łyżeczkowanie. Koszmar którego nie polecam, ale to było dawno. Wierzę że teraz jest inaczej.
        W tamtym roku poroniłam w domu. Wzięłam normalne przeciwbólowe - ibuprofen. Potem poszłam na USG żeby ginekolog zobaczył czy wszystko jest OK. Było, żadne łyżeczkowanie nie było potrzebne
      • kochamjesien79 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:52
        A - jeżeli zdecydujesz że chcesz poronić w domu - to może trochę potrwać. Mam na myśli że teraz czujesz coś w krzyżu ale poronić możesz za kilka dni.
      • niu13 Re: Nie ma już dzidziusia... 13.07.18, 22:13
        Bądź dzielna. Nie wiem, co napisać, bo przeraża i jednocześnie zadziwia mnie, gdy piszesz, że już nie ma szans.
        Otrząśnij się z tego szybko.
        Ściskam.
    • melancho_lia Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:08
      Przytulam. Też straciłam jedną ciążę. Rok później urodziłam ślicznego synka. Tobie też życzę by spełniły się Twoje pragnienia i byś mogła jak najszybciej zostać szczęśliwą mamą.
    • sineado Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:21
      Współczuję. Mam kilka koleżanek po poronieniach, jedna ma troje dzieciaków a trzy mają po dwoje. Nie znam twojej historii ale może nie warto się poddawać?
    • princy-mincy Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:21
      Współczuję.

      Nie poradzę co do poronienia. Ja bym chyba wolała w domu, z dala od obcych ludzi, bezdusznego personelu (podobno można trafić po zabiegu na salę z ciężarnymi), ale to ja i chyba. Ty rób tak, jak dla Ciebie najlepiej, tak jak Ty czujesz.
    • ichi51e Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:27
      Przytulam.
      Napisz jak bedziesz nastepnym razem w ciazy - bedziemy wspierac znowu.
    • butch_cassidy Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 08:32
      Bardzo współczuję.
    • ewawzywa07 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:30
      Trzymaj się. Trzymaj się mocno. I posłuchaj mnie.
      1. Idx do szpitala. Im szybciej zakończysz "ten etap" tym lepiej. Takze dla Twojego zdrowia i przyszłej ciąży.
      2. Daj sobie prawo do przeżycia tego w taki sposób jaki chcesz- jeden płacze, drugi rzuca się w wir pracy
      3. Słuchaj doświadczonego lekarza, o wszystko pytaj i... porób badania.
      4. Poronienia są najczęściej wtedy, gdy organizm "wie", ze zarodek jest niezdolny do zycia i go "eliminuje". Wiem, ze to brzmi strasznie, ale taka jest prawda.
      5. Poronienia nie są tożsame z tym, ze nie zajdziesz w ciążę i nie urodzisz zdrowego dziecka. Ja jestem tego przykładem.
      Poroniłam dwukrotnie. Raz nawet nie było mi specjalnie smutno, bo bylam bardzo młoda, studia na AWF, ale drugi raz umierałam z rozpaczy. Poroniłam mniej więcej w tym czasie co Ty. A na poczatku listopada były już dwie kreski. Urodziłam zdrowe, silne dziecko, które rozwijało się bezproblemowo. Karmiąc zaszłam po raz drugi w ciążę i do 3 miesiąca nawet nie wiedziałam, ze będę miała drugie dziecko. Też zero problemów. Wiem, że to słabe pocieszenie, ale próbuj. I bądź dla siebie dobra. Pozdrawiam.
      • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:57
        "1. Idx do szpitala. Im szybciej zakończysz "ten etap" tym lepiej. Takze dla Twojego zdrowia i przyszłej ciąży."

        No i po co tak radzisz? Po pierwsze kazda kobieta jest inna. Dla jednej naturalne poronienie to takze naturalny czas na pozegnanie sie z dzieckiem. Znam kobiety, ktore mialy lyzeczkowanie i dla nich bylo to duzo ciezsze, wlasnie dlatego, ze w jednej minucie dziecko bylo, w nastepnej nie bylo. Nie mialy closure, czasu, zeby to przezyc. Inne wola szybki zabieg. Ale to nie jest tak, ze "tym lepiej". Dla mnie nie bylo, dla niej moze tez nie byc.

        Poza tym, wprowadzasz w blad. Lyzeczkowanie to zabieg, ktory wymaga dlugiej rekonwalescencji i moze spowodowac zrosty na macicy. Trzeba czekac duzo dluzej na kolejna ciaze niz przy naturalnym poronieniu. Wiec nie mow, ze jest to lepiej dla zdrowia i przyszlej ciazy, bo akurat mijasz sie kompletnie z prawda.

        Poza tym, nic tak nie wku...a kobiet ktore poronily, niz gadanie "a bo ja bylam miesiac pozniej w ciazy", "a bo ja urodzilam dwoje dzieci". Wiec sobie daruj.
        • keskusta Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:20
          Coś w tym jestsmile Ja po pierwszym poronieniu zaszłam po ponad roku, po drugim - po półtora roku, teraz jestem po trzecim - minęło pół roku i nic. Martwię się czy w ogóle się jeszcze uda, bo lat mi nie ubywasad Ja akurat po farmakologicznym dostałam krwotoku, i tak miałam potem łyżeczkowania, straciłam dużo krwi, długo dochodziłam do siebie, gorzej na tym wyszłam niż jak by łyżeczkowano od razu...
          • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:37
            U mnie akurat pierwsza ciaza cos odblokowala. Staralam sie przez 7 lat i nic, 11 transferow invitro. Dopiero po pierwszej ciazy i poronieniu, w nastepna ciaze zaszlam w nastepnym cyklu (ciaza biochemiczna) i dwa cykle pozniej. Wiec u mnie sprawdzilo sie, ze po poronieniu szybciej sie zachodzi. Ale tak nie musi byc.
      • piernicola Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 17:50
        >1. Idx do szpitala. Im szybciej zakończysz "ten etap" tym lepiej. Takze dla Twojego zdrowia i przyszłej ciąży.

        Nie, nie, nie i nie.

        Urodziłam z
        > drowe, silne dziecko, które rozwijało się bezproblemowo. Karmiąc zaszłam po raz
        > drugi w ciążę i do 3 miesiąca nawet nie wiedziałam, ze będę miała drugie dziec
        > ko. Też zero problemów.

        Cieszę się radością, która stała się twym udziałem, ale to chyba jednak nie ten wątek.
    • janja11 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:37
      Bardzo, bardzo smutne sad
      Bardzo, bardzo współczuję...

      "Nie mieliśmy szansy na dotyk...
      Nie mogliśmy spojrzeć sobie w oczy..."
    • milva24 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:44
      Przykro mi.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 10:58
      Trzymaj się, przeżyj to po swojemu.
    • vessss Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:06
      Współczuję, niedawno przechodzilam to samo.
      Nikt mnie nie dreczył wywoływaniem, zabieg i po 24h do domu. Dla mnie czekanie aż coś wyleci byłoby koszmarem, ale to dla mnie.
    • paniciasteczko Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:08
      To niesamiwite ile z nas to przeżyło... Poronienie to ciagle tabu..
      Nie pisalam tu nic o sobie, bo ematki znam. Wiem, ze mogę dostac wsparcie, ale ujawnienie sie jako bardzo wielodzietna, moze zmienic optykę forumek.
      Boli niezależnie od ilości posiadanych dzieci.. Bardzo.
      Nie chcę przechodzic poronienia w domu wlasnie ze względu na obecność dzieci.

      • keskusta Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:21
        Też roniłam w domu mając dziecko kilkuletnie. No przecież to się spokojnie da zrobić, aby dzieci nic nie wiedziały!
        • keskusta Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:23
          To znaczy nie udało się przed synem ukryć, gdy dostałam krwotoku. Ale nie mówiłam mu, że byłam w ciąży i że to poronienie. Ale wcześniejsze poronienie, kiedy krwawiłam niewiele więcej niż podczas miesiączki - to luz!
        • milva24 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:23
          Zależy ile tych dzieci jest i w jakim wieku. Jeśli cierpisz fizycznie i psychicznie a tu roczniak i dwulatek czepiają się nogi, czterolatek znowu narozrabiał a sześciolatek coś chce może być ciężko.
          • aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:26
            No dobra, ale jeśli ktoś miał w planach być w zaawansowanej ciąży i w połogu z noworodkiem przy takiej gromadce - to wczesne poronienie to przy tym pikuś!
      • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:23
        Bardzo wiele kobiet niestety sad Ja nie mam dzieci, ale pewnie to niewiele zmienia.
        Ja dzis pewnie bede w tej samej sytuacji, niestety. Ide na usg ale mam zle przeczucia. Ostatnim razem mialam poronienie zatrzymane, trzy tygodnie nosilam martwe dziecko. Po czyms takim trudno wierzyc, ze bedzie inaczej sad
        Co do przechodzenia poronienia w domu - zawsze mozesz sprobowac, a jakby bylo zle to do szpitala zdarzysz dojechac.
        • milva24 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:29
          Też miałam poronienie zatrzymane a drugą ciążę odnosiłam bez problemu. Choć na każde usg zanim poczułam ruchy szłam w strachu. Moja lekarka wiedziała, że się boję i od usg zaczynała a potem robiła wywiad, żebym się mniej stresowała.
        • aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:30
          Brenya, będzie dobrze! Trzymaj się!
        • paniciasteczko Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:36
          Mocno przytulam. Nie trac nadziei.
          Mieszkam dosc daleko od szpitala. Mam blisko do powiatowego, ale pracuje tam sporo znajomych osób, a nikomu nie mowilam o ciąży i wolalabym żeby się nie roznioslo.
          Mam coraz silniejsze bóle.
          Tu gdzie mieszkam nie mam żadnej rodziny. Jedzie do mnie przyjaciółka, ale będzie dopiero za kilka godzin.
          Mój lekarz pracuje w szpiralu klinicznym, ktory ma doskonałą opinię. Twierdzi, ze nie ma opcji łyżeczkowania, bez wczesniejszefo podania tabletek i próby wywołania poronienia farmakologicznego.
          • brenya78 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:41
            Wez na bol cos mocnego juz teraz, nie czekaj. Trzymaj sie kochana, trzymam wirtualnie za reke.
            Mi wytlumaczyli w szpitalu, ze tabletki czesto powoduja niepelne poronienie (zbyt szybko) i trzeba najczesciej lyzeczkowac, wiec dla mnie byla to gra niewarta swieczki. Ale mi rowniez proponowali opcje oddessania bez proby poronienia farmakologicznego - ale to UK, tu sa inne wytyczne, lyzeczkowania sie unika jak ognia.
          • aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:52
            Szkoda, że nie dał Ci wyborusad
          • kochamjesien79 Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 17:06
            Jest z tobą mąż? Mam nadzieję że tak. Ja dzieciom powiedziałam że mam bolesny okres. Mąż się nimi zajął. Ja leżałam i chodziłam pod prysznic. Woda mi pomogła, jak przy porodzie. Weź coś przeciwbólowego jak już ktoś pisał. Pomodlę się za Ciebie ( mam nadzieję że Ci to nie przeszkadza)
        • spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:42
          Brenya ja wierzę ze będzie dobrze.
      • aguar Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 12:35
        "Poronienie to ciagle tabu.." No co Ty? Jakie tabu? Tabu to jest aborcja!
      • verdana Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 18:03
        Moja znajoma poroniła siódmą ciążę i bardzo to przeżyła.
    • spirit_of_africa Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 11:33
      Współczuję Ci strasznie. Znam to uczucie sad
      Ja bym spróbowała farmakologicznie bo jest mniejsze ryzyko infekcji, krwawienia, zrostów - jak się nie uda i tak będą robić łyżeczkowanie.
    • bei Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 13:05
      Przytulam...bardzo Ci wspolczuję, też kiedyś byłam w takiej sytuacji.....serce mialam malenkie jak poziomka...

      Wiem, ze nie pocieszy teraz mysl, ze jeszcze bedziesz miala dziecko, przeciez Ty chciałabys, by to było to dziecko, nie poźniej.
      Życzę Ci tego dziecka, by przyszło kiedy będziesz gotowa.
      • bei Re: Nie ma już dzidziusia... 10.07.18, 13:09
        Przepraszam, nie przeczytałam Twoich dalszych wypowiedzi....Przytulam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka