Dodaj do ulubionych

Zdradzona żona

13.08.18, 06:09
Mam sąsiadkę, która ma dom na przeciwko mojego. To samotna matka dwóch dziewczynek. No i pani poznała pana. Jakiś miesiąc temu pod sąsiadki domem była awantura. Pan z vana wyjmował swoje rzeczy (w workach zdecydowana większość), samodzielnie wyjął i zaniósł pod drzwi lodówkę (małą) i pralkę. Kierowca vana stał przy swoim samochodzie i tylko się przyglądał. Ale też stała przy nim drobna blondynka (podobna do mojej sąsiadki) i głośno mu ubliżała. Pan wyjął wszystkie swoje rzeczy, zaniósł pod drzwi i już. Bo sąsiadki nie było w domu. Głośna pani wsiadła z jej towarzyszem do vana i odjechali.
Tydzień temu w środku nocy obudził mnie hałas na zewnątrz. Jakby ktoś w coś uderzył w dużą siłą. Nawet wyjrzałam przez okno, ale nie miałam okularów na nosie, to praktycznie nic nie widziałam. Rano okazało się, że ktoś rzucił taką dość sporą płytę chodnikową na przednią szybę samochodu sąsiadki. Po południu policja pytała wszystkich sąsiadów, czy coś widzieli, ale raczej nikt nic niczego nie widział, bo środek nocy był, jakaś druga godzina. Sąsiadka szybę w aucie wymieniła, samochód odkurzyła i już.
Ale w zasadzie jest pewna, kto jej taką nocną niespodziankę zrobił.

No i ten incydent przypomniał mi pewną kobietę z Polski. Ją mąż zostawił w zasadzie bez słowa wyjaśnienia i bez środków do życia. Po prostu jednego dnia nie wrócił na noc, na drugi dzień po pracy przyjechał do domu, spakował swoje najważniejsze rzeczy i się wyprowadził. Taka szybka akcja. Kobieta po pierwszym szoku, najpierw wpadła w rozpacz, próbowała coś wyjaśniać, ale pan nie chciał z nią w ogóle rozmawiać, Potem dostała furii i pojechała pod adres nowej pani i wybiła wszystkie szyby w oknach w mieszkaniu kochanki swojego męża. Nie było to specjalnie trudne, bo mieszkanie było na parterze i nie należało do dużych.

Nie wiem, jak się poczuły te kobiety, które dokonały tego typu zemsty na kochankach swych mężów, ale podejrzewam, że akty wandalizmu, które dokonały nie przyniosły im specjalnej ulgi, chociaż?

Dlaczego o tym piszę? Na wczorajszy post smaki odpowiedziało wiele kobiet i wiele podawało recepty na wykonanie zemsty na panu. Żadna nie napisała o klasie, jaką ma zachować smaki, no i, to ważne, nie znalazłam żadnego wpisu na temat zemsty na kochance pana.

No właśnie ta klasa.
Zdradzone żony czują krzywdę, którą dokonali ich mężowie i nienawiść do kobiet, z którymi ci mężowie je zdradzili. I to nie jest tak, że kochanka niczemu nie jest winna, bo to nie ona ślubowała wierność małżeńską. Kochanki najczęściej dobrze wiedzą, że spotykają się z żonatymi i że swoim postępowaniem krzywdzą żony tych żonatych. W moich opisanych wyżej przypadkach obie zdradzone żony dokonały jakiejś tam zemsty na nowej paniach ich mężów. Obie nie poniosły konsekwencji, choć było wiadomo, że to one są sprawczyniami. I mówiąc szczerze - ja rozumiem ich motywy. Uważam, że gdy człowiek został głęboko zraniony przez, jakby nie patrzeć, najbliższą osobę w życiu, to ma prawo do dokonania zemsty (ona może naprawdę różnie wyglądać) zarówno na mężu, jak i na jego kochance. Ta zemsta może nie przynosi żadnej ulgi, ale na pewno jakąś satysfakcję daje zdradzonym żonom. I klasa nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Obserwuj wątek
    • black_halo Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:16
      Też nigdy tego nie zrozumiałam. Zemsta przynosi ulgę. Potem można sobie układać życie na nowo.

      Facet może kochankowi żony obić mordę ale zdradzona kobieta ma zachować klasę, dać odejść i nie nie uronić jednej łezki. Paradne
      • milka_milka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:25
        Doświadczeń osobistych nie mam, ale też jestem tego zdana, ze w takim przypadku dobra zemsta może pomoc w zamknięciu sprawy. Ja pewnie zemściłabym się i na wiarołomnym mężu i kochance w jakś bardziej wysublimowany sposób , niekoniecznie tłukąc szyby. Na dziś nie wiem i mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem.
      • princesswhitewolf Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:21
        >Facet może kochankowi żony obić mordę ale zdradzona kobieta ma zachować klasę, dać odejść i nie nie uronić jednej łezki.

        tak jest w Polsce? czy gdzie to tak?

        • milka_milka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:24
          Na całym świecie . Nie chodzi o konsekwencje prawne tylko o patrzenie zwyczajowe.
          • princesswhitewolf Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:47
            Wrzucanie do tego samego wora calego swiata jest przesada. W UK nie ma innych oczekiwan wobec kobiet niz mezczyzn. Rzeklabym, ze kobiety tutaj bywaja agresywniejsze od facetow
      • bigzaganiacz Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:07
        Facet może kochankowi żony obić mordę ale zdradzona kobieta ma zachowa

        chyba przedawkowalas slabe filmy klasy C, kochankowi zony nalezy podziekowac za pozbycie sie szlaufa

        • triss_merigold6 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:27
          Tak właśnie piszą Bracia samcy tj. klub przegrywów.
          • bigzaganiacz Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:32
            Tak właśnie piszą Bracia samcy tj. klub przegrywów.

            no widzisz, niby przegrywy a umieja sie kulturalnie zachowac
            bierz przyklad moze sie czegos nauczysz


            www.youtube.com/watch?v=5WTnN-wRJk4
      • 3-mamuska Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:35
        black_halo napisała:

        > Też nigdy tego nie zrozumiałam. Zemsta przynosi ulgę. Potem można sobie układać
        > życie na nowo.
        >
        > Facet może kochankowi żony obić mordę ale zdradzona kobieta ma zachować klasę,
        > dać odejść i nie nie uronić jednej łezki. Paradne
        >

        Tez tego nie mogę zrozumieć.


        Wydaje nie się ze z tymi zemstami jest tak ze kobieta od kobiety wymaga się solidarności (jajników)
        Taka niepisana zasad ze kobieta powinna być lojalna wobec drugiej kobiety, bo facet to inny gatunek.

        I w sumie powinna umieć postawić się w sytuacji drugiej bo ja to tez może spotkać, żadna samica nie powinna krzywdzić młodych innej samicy. Bo instynkt i tez może być matka.
        Ja tak odczuwam ze nie potrafiłabym mieć rozmazu z żonatym waśnie dlatego żeby nie krzywdzić innej kobiety.
        Nieważne ze obcej ,ale sama jestem kobieta i nie chciałby tego przezywać, i nie przyłożyłbym ręki do krzywdzenia innej kobiety.
        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:44
          Mam tak samo 3-mamuska, nie umialabym spojrzec na siebie w lustrze jakbym cos takiego zrobila.
          Gdybym sie "zakochala" w zonatym, to zrobialbym to samo co w przypadku jakbym sie zakochala w geju, uzaleznionym czy niebieskim ptaku, staralbym sie odciac i zapomniec.
          Nie umialbym spojrzec w oczy dziecku, ktoremu rozbilabym rodzine
          • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:03
            Gdy byłam singielką, chętną na związek, to po info, że gość jest zajęty (obojętnie, czy żonaty, czy nieformalnie), stawał się dla mnie aseksualny.
            Nigdy nie zrobiłabym tego innej kobiecie, ani tym bardziej jej dzieciom.
            Jedynie mogę sobie wyobrazić związek wtedy, gdy wcisnąłby mi kit, że jest wolny. Jednak po powzięciu wiadomości o tym, że jestem trzecia, utylizacja.
    • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:26
      A ja nie rozumiem. Wogole nie kumam zemst na tych paniach. Nawet jesli wiedza ze to zonaty facet to nie jest ich bol to facet ma rodzine i to on powinien myslec co robi. Przerzucanie winy na kochanke jest chore. Zranionym mozna byc oczywiscie ze tak ale nie nalezy z siebie robic idiotki i lamac prawa, nieistotne czy konsekwencje beda czy nie raz nie bedzie raz beda bo ktoras zglosi , znajda sie swiadkowie. Takie akcje jak zdrada itd. Rozstrzygac nalezy miedzy malzonkami. Nie umiesz wybaczyc rozstan sie nie niszcz zycia sobie i innym. Umiesz zapomnij i nigdy nie wracaj do tematu. Panow co mordy obiajaja facetom z ktorymi zdradzila ich zona tez uwazam za debili.
      • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:29
        Te cale akcje z kontaktowaniem sie z taka kochanka w celu robienia drak itd. Tez uwazam za chore i ponizanie samej siebie. Taka walka o portki gdzie tu honor? Nie chcesz byc ze mna spadaj. Chcesz jestem w stanie zapomniec prosze bardzo zapraszam .
      • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:42
        Ale Jolu, winne sa wszystkie strony, maz, zona, kochanka/kochanek i nic nie jest czarno biale.
        • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:46
          Ale kochanka dla zony jest obca baba i ja nie wiem o czym z nia moze taka zona rozmawiac. Mscic sie to juz wogole.
          • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:50
            Jaka obca? toz to kochanka wlasnego meza. Totez ja nie rozmawialam, a zemsty dokonalam na exsiu.
          • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:59
            Kobieta, z którą dzieli się własnego męża, obcą być przestała, jest nawet dość bliska big_grin
            • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:01
              Widocznie zalezy kto co lubi.
            • aandzia43 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:58
              ania-z-lasu napisał(a):

              > Kobieta, z którą dzieli się własnego męża, obcą być przestała, jest nawet dość
              > bliska big_grin


              Można mieć z nią nawet wspólne wirusy i bakterie wink
              • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:06
                Dokładnie, a to już dzielenie intymności big_grin
          • nenia1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:46
            jola-kotka napisała:

            > Ale kochanka dla zony jest obca baba

            A ty jesteś przyzwoita jedynie dla rodziny i tylko w tych przypadkach, które są skodyfikowane w kodeksie karnym?
            • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:50
              Ja przeciez wogule nie jestem przyzwoita.
          • 3-mamuska Re: Zdradzona żona 13.08.18, 19:39
            jola-kotka napisała:

            > Ale kochanka dla zony jest obca baba i ja nie wiem o czym z nia moze taka zona
            > rozmawiac. Mscic sie to juz wogole.


            Ale jest kobieta , sama nie chce nic takiego przechodzić
            To nie powinna tego fundować innej kobiecie, powinna lepiej rozumieć inna kobietę, bo jest kobieta.
            A nie kobieta kobiecie wilkiem.

            To chodzi o moralność własna ,skoro facet świnia i nie chce zdradzać to nich zdradza ,ale ja do tego ręki nie przyłożę, jak ktoś kradnie to nie znaczy ze ja muszę, jak ktoś tłucze żonę/męża nie znaczy ze ja tez mogę. Czy mam się bezczynnie przyglądać.

            I nie ma nic gorszego niż obraca baba ktora uważa ze ja jej nie przysięgałam ,wiec jestem czysta lilia dajcie mi spokój.
            To po prostu nie niemoralny człowiek czy to kobieta czy mężczyzna.

            Przyglądalibyś się jakby facet bił kobietę czy ja gwalcil ?
            Czy ktoś ranny lezaby na ulicy? Przeszłabym obok bo to obcy?
            Mnie mama nauczyła tego „nie czym drugiemu co tobie niemiłe”
            A i to wclae nie oznacza ze wybielam faceta.
            Chodzi o to żeby nie udawać ze kochanka to nic nie zrobiła i jest niewinna.
            • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 23:54

              jola-kotka napisała:

              > > Ale kochanka dla zony jest obca baba


              No chyba ze jednak nie obca... znajoma, kolezanka albo zgola serdeczna przyjaciolka, jak Lisowa dla Rusin na przyklad. Tez bywa. Swiat jest maly i ludzie sie znaja.
            • jola-kotka Re: Zdradzona żona 14.08.18, 00:06
              Solidarnosc kobieca jest dla mnie najwieksza bajka swiata. To slogan. Wole piec razy solidarnosc z facetem. Kobieta kobiete w wiekszosci przypadkow utopi w lyzce wody. Fajne kobiety to wyjatki.
      • mamtrzykoty Re: Zdradzona żona 16.08.18, 13:08
        jola-kotka napisała:

        > A ja nie rozumiem. Wogole nie kumam zemst na tych paniach. Nawet jesli wiedza z
        > e to zonaty facet to nie jest ich bol to facet ma rodzine i to on powinien mysl
        > ec co robi. Przerzucanie winy na kochanke jest chore.

        Nie jest chore tylko całkiem zasadne, jesi się traktuje faceta, jak rzecz, swoją własną prywatną rzecz, którą tamta ukradła.
        A przecież tak własnie duża częśc kobiet traktuje facetów: sa rzeczą, która ma się zachowywać i robić tak, jak ona chce.



        • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 05:32
          Hmm.. Nie czytałam na tym forum, żeby któraś z forumek pisała o swoim mężu/partnerze w kategorii rzeczy.
    • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:39
      Ja sie zemscilam, po prostu wzielam pannice za przyslowiowe 'chabety' i wynioslam z biura, gdzie ja zastalam jak wrocilam ze skarbowki. Panna troche zachwiala przy wynoszeniu za drzwi i podkulonym ogonem odjechala. Zadzwonilam do exa, ze nie zycze sobie wizyt jego aktualnej flamy w miejscu pracy i jesli moze, to niech bedzie laskaw zabrac swoje rzeczy z mojego domu i spakowac moje z naszego wspolnego mieszkania.
      Za godzine dostalam od pracownikow bukiet i czekoladki tongue_out byli mimowolnymi swiadkami wywalania panienki.

      Po czym spokojnie i zimna krwia patrzylam z drugiego konca swiata jak sie ex sie powoli konczy, fizycznie, psychicznie i finansowo. To byl miod na moje serce smile
      • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:49
        No i w rezultacie co ci to dalo z perspektywy czasu tak wewnetrznie? Serio cieszy krzywda kogos z kim sie przezylo pare lat i to taka krzywda jaka opisujesz zniszczyl sie psychicznie, fizycznie i finansowo?
        • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:53
          Dalo mi spokoj i poczucie jakiejs sprawiedliwosci. Zniszczyl sie na wlasne zyczenie, ja tylko zakonczylam zwiazek i go pozegnalam. Firme mu kwitnaca zostawilam, nie domagalam sie podzialow i splat, to byl jego wybor.
          • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 06:57
            Ale ciebie to cieszylo ze sie zniszczyl . Masz poczucie ze byl kim byl dzieci tobie, to co sie dalej stalo dalo ci satysfakcje ze bez ciebie sobie nie poradzil.
            • alpepe Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:02
              I dobrze, że ma satysfakcję.
            • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:03
              Tak i co w tym zlego? widac zla kobieta jestem tongue_out
              • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:02
                Nie, normalną.
                Jak ktos robi krzywde mnie lub moim bliskim tez sie we mnie budzi jakas blogosc gdy zostaje ukarany (niekoniecznie przeze mnie)
        • chyba.ze Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:04
          jola-kotka napisała:

          > No i w rezultacie co ci to dalo z perspektywy czasu tak wewnetrznie?

          Równowagę wewnętrzną?

          Serio cies
          > zy krzywda kogos z kim sie przezylo pare lat

          Wszczynanie wojny zazwyczaj kończy się zwycięstwem jednej ze stron. Dlaczego tą stroną nie może być np zdradzona żona? W imię "honoru" ma bez słowa oddalić się od gada po to, żeby jemu nie burzyć komfortu układania życia z szmaciarą?

          i to taka krzywda jaka opisujesz z
          > niszczyl sie psychicznie, fizycznie i finansowo?

          Jakie to ma w tym momencie znaczenie?
          • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:08
            Ma bo to juz jest czyis koniec czyli cos co normalny czlowiek jak obserwuje u kogos to sie nie cieszy nawet jesli to dotyka obcego a co dopiero gdy kogos kto byl nam bliski.
            • triss_merigold6 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:12
              Chyba słowem kluczowym jest BYŁ.
            • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:16
              Nie tyle cieszylo, co wlasnie dalo mi satysfakcje i pozwolilo odzyskac rownowage, jak slusznie zauwazyla przedmowczyni.
              Uwazasz, ze powinnam glowe popiolem posypac i misiapysia przytulic i ratowac mu cztery litery kolejny raz? Bylo to ciecie radykalne i konieczne by ratowac siebie. Siebie, nie jego, bo tu juz nie bylo co ratowac.
              • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:20
                Nie ratowac. Nie o to chodzi ale ok nie chce mi tlumaczyc teraz.
                • jola-kotka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:20
                  Mi sie tlumaczyc
                • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:27
                  Mialam wybaczyc? to byloby wbrew sobie. Moglam zapomniec ale nie wybaczyc.
              • barbibarbi Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:33
                Bardzo dobrze zrobiłaś, zemsta jest potrzebna dla zachowania równowagi i dla oczyszczenia przestrzeni na nową przyszłość, to jest w naturze człowieka, większość ludzi to rozumie.
            • chyba.ze Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:22
              jola-kotka napisała:

              > Ma bo to juz jest czyis koniec czyli cos co normalny czlowiek jak obserwuje u k
              > ogos to sie nie cieszy

              Ale o jakim "końcu" mówisz?
              Zdradzona żona nie przestaje kochać pana na pstryknięcie palcami. Trzeba uporać się z uczuciami i w tym czasie zemsta jest dla niej słodka. A to, ile czasu jej zabierze zależy od wielu czynników- niektórym nigdy nie udaje się z sobą uporać, inne są wkurzone do momentu poznania nowego partnera. Życie.

      • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 21:50
        Mysiulek, a co ta flama robiła w twoim biurze?
        • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 00:37
          Probowala mnie wygryzc tongue_out
          To byla firma uslugowa, ja bedac szefem serwisu mialam biuro otwarte dla klienta, a w czasie gdy mnie nie bylo ktos z pracownikow mnie zastepowal. No i jak panna przyjechala, to zastepca sie zmyl (z tego co sie dowiedzialam panna bardzo szarogesila w trakcie remontu kiedy ja bylam w drugim serwisie i nie bardzo miala zrozumienie u ekipy a ex w ogole) i ona czynila 'honory domu'. Przyznaje, ponioslo mnie, ale co za duzo to nie zdrowo. Nie chciala wyjsc po dobroci, policji glowy zawracac nie chcialam, wiec flame widowiskowo wyprowadzilam. Chuchro byla smile

          A potem to juz z gorki smile Pracowalismy razem z exem jeszcze kilka miesiecy, bo jakos sprawy sluzbowe trzeba bylo ulozyc a potem pomachalam mu lapka.

          Dowiadywalam sie pozniej (przez zyczliwych), ze juz tej panny nie ma, jest inna, ba nawet probowal oferowac malzenstwo mojej nalepszej przyjaciolce tongue_out. Ozenil sie jakas kolejna i zaczela sie rownia pochyla. Dzisiaj (o ile jeszcze zyje) mieszka katem u mamusi, ma marna rente i wegetuje po wylewie z cukrzyca. Ostatnia zona puscila go skarpetkach.
          A ja mam swoj kawalek ziemi w Patagonii, fajny dom, bande kotow i dwoch najlepszych facetow pod sloncem u boku (i nie sa to moi synowie tongue_out)

          Wyszlam z tego zwiazku tak jak stalam, zamknelam drzwi, wyrzucilam klucz. Mialam ogromne wsparcie u rodzicow, przyjaciol, znajomych i moze dlatego tak to poszlo.
    • mama-ola Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:23
      W "Dzikich historiach" (które uwielbiam) zdradzona bierze kochankę za ręce i prosi do tańca. Wiruje z nią, wiruje, coraz szybciej i - łup o szklane drzwi. Dziewczyna pada w odlamkach szkła. Nie odnosi większych ran, tylko tysiące maleńkich blizn na całym ciele. Ech, hiszpański temperament!
      Kompensacyjny kawałek. Polecam obejrzeć snujacym marzenia o zemście. (Oczywiście nie polecam naśladować).
      • mysiulek08 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:29
        Bylam na tyle mila, ze szklane drzwi otworzylam smile
    • lily_evans11 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 07:32
      Mimo wszystko uważam, że to mąż w pierwszej kolejności powinien dostać ta płytą chodnikową, i to w sam łeb wink.
      • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:57
        Nie wiem, czy dostał. Widziałam, jak z pomocą żony i kogoś jej bliskiego przeprowadzał się do kochanki, która, co ciekawe, akurat była nieobecna. Pan sam tachał swoje graty, koleś, który był kierowcą vana stał i się przyglądał, jak koleś samodzielnie dźwigał pralkę czy lodówkę i worki z innymi rzeczami. Żona i koleś z vana odjechali, a pan stał przed domem swojej kochanki i czekał na nią pilnując swoich gratów. Dodam, że w tym czasie, gdy on dźwigał, jego żona wrzeszczała na niego, ubliżała mu, przeklinała i najgorzej mu życzyła. Facet nawet słowem się do niej nie odezwał. Bez mrugnięcia okiem wysłuchiwał wszystkiego, co ma do powiedzenia, a naprawdę miała dużo. Nawet gdy odjeżdżali, to pani cały czas krzyczała. No a potem sąsiadka została bez przedniej szyby w swoim samochodzie.
    • thank_you Re: Zdradzona żona 13.08.18, 08:08
      Ostatnio w Ogrodzie Krasinskich Rozegrał sie na moich oczach dramat - maz nakrył zonę z kochankiem. Odbyła sie próba podtopienia przeciwnika w stawie, rwanie koszul, mordobicie. Kochanek był winny a nie zona wink

      Nie byłam zdradzona, ale ktoś odebrał mi swoja decyzja moje marzenia o pełnej rodzinie dla dziecka. Odebrał je brutalnie, ja tylko mu oddałam sto razy mocniej, rozumiejąc wtedy wszystkie zabójstwa popełniane w afekcie. Gdybym szła do mojego eks przez kuchnie, to pewnie wzięłabym nóż do ręki i bym go podziurawiła jak sito. Po czym zawinęłam sie z jego zycia, bo w momencie wsiadania do auta miałam juz poukładane wszystko w głowie - wszelkie błagania, manipulacje, miesiące przeprosin mógł sobie wsadzić w tyłek, pozostałam niewzruszona choć musiałam sie z nim kontaktować.

      Każdy moze radzić sobie na swój sposób, ja bym nie umiała miec pretensji do kobiety-kochanki. Z wiarołomnym ciulem, ktory nie potrafi ukryć romansu - tez nie. Jest tyle rodzajów związków - zawsze można byc szczerym i szukać otwartego lub półotwartego.
    • coannawie Re: Zdradzona żona 13.08.18, 08:44
      Abstrahując od kwestii moralnych ocen. I szans na cywilizowany rozwód oraz jako takich relacji z byłym mężem (rzecz cenna, jeżeli ma się dzieci).

      Prawda jest taka, że zdradzona żona poważnie ryzykowała upokarzającą konfrontację z byłym mężem i jego nową kobietą przed sądem albo na Policji. No i niezbyt przyjemną perspektywę płacenia odszkodowania. Gdyby Twoja sąsiadka nie zdecydowała się w pewnym momencie machnąć ręką na kwestię odpowiedzialności za akt wandalizmu, żona raczej by wpadła. Szansa, że żadna kamera przemysłowa nie zarejestrowała jej samochodu o drugiej w nocy, w dzisiejszych czasach, jest raczej mała. Wystarczy kamera na jakiejś stacji benzynowej kilometr od domu kochanki - i już wina żony będzie do udowodnienia (bo co robiła o tej porze w tej okolicy). Wystarczy jakiś świadek, który nie ma wady wzroku. Fotoradar. Sąsiad żony widzący ją z płytą chodnikową pod pachą (rzecz trudna do zapomnienia).

      A świadomość, że kochanka łaskawie zgodziła się nie drążyć kwestii odpowiedzialności swojej poprzedniczki, biednej porzuconej histeryczki, raczej nie pomoże zdradzonej kobiecie na samopoczucie.

      Do przywracania poczucia sprawiedliwości stworzono rozwód z orzekaniem o winie.
      • milka_milka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:15
        Ależ zemsta nie musi wyglądać tak. Można tozalatwic w białych rękawiczkach, ba nawet po latach, jeśli się chce...
        • profes79 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:36
          Po 37 latach małżeństwa Jacek zostawił żonę dla swojej młodszej sekretarki.
          Jego nowa dziewczyna zażądała, aby razem zamieszkali w rezydencji Jacka i Edyty.

          Mężczyzna dał swojej teraz już byłej żonie tylko 3 dni na wyprowadzkę. Pierwszy dzień spędziła na pakowaniu swoich rzeczy do pudeł i walizek.
          Drugiego dnia poprosiła ekipę do przeprowadzek, aby pomogli przenieść jej rzeczy.

          Trzeciego dnia Edyta usiadła ostatni raz w ich przepięknej jadalni. Zapaliła świece, puściła odprężającą muzykę i rozkoszowała się smakiem krewetek i kawioru, popijając butelką Chardonnay.

          Kiedy skończyła jeść, weszła do każdego pokoju i krewetki nadziewane kawiorem włożyła w zagłębienia karniszy. Później posprzątała kuchnię i wyszła.

          Kiedy mąż wprowadził się do domu ze swoją nową dziewczyną, wszystko układało się pięknie przez pierwsze kilka dni.
          Z biegiem czasu dom zaczął po prostu śmierdzieć… Próbowali wszystkiego. Czyścili, wietrzyli – nic nie pomagało. Wentylatory zostały sprawdzone pod kątem martwych gryzoni, a dywany zostały dokładnie wyczyszczone. Odświeżacze powietrza wisiały wszędzie. Zostały nawet sprawdzone pojemniki z gazem, podczas tej czynności zakochani musieli przenieść się w inne miejsce na kilka dni. W końcu wyrzucili bardzo drogie, wełniane dywany, ale to nie przyniosło żadnego rezultatu.

          Znajomi przestali ich odwiedzać. Pokojówka i mężczyzna, który zajmował się naprawami w domu także odeszli.

          Para nie mogła dłużej znosić tego smrodu i zmuszeni byli się wyprowadzić.

          Miesiąc później mężczyzna miał cały czas problem ze sprzedażą domu. Nikt nie chciał go kupić, nawet po obniżce ceny o połowę.

          Wieść o śmierdzącym domu szybko się rozeszła i już nawet pośrednicy nie chcieli z nimi współpracować. W końcu Jacek musiał wziąć spory kredyt, aby kupić nowy dom.

          Była żona zadzwoniła do Jacka zapytać, jak sprawy się mają. Opowiedział jej całą historię o śmierdzącym domu. Słuchała go uważnie i powiedziała, że bardzo brakuje jej tych starych kątów i w zamian za zmniejszenie jej części podziału majątku podczas rozwodu chętnie weźmie dom z powrotem.
          Mężczyzna zgodził się od razu na propozycję byłej żony. Przecież nie wiedziała, jak mocno śmierdział cały dom. Zgodził się na cenę, która była równa 1/10 wartości posiadłości. Warunek był jeden, musiała podpisać dokumenty tego samego dnia. Zgodziła się i w ciągu godziny jego prawnicy dostarczyli dokumenty.

          Tydzień później Jacek i jego dziewczyna stali uśmiechnięci pod domem i obserwowali, jak ekipa remontowa pakuje ich rzeczy w pudła i przenosi do nowego domu.

          W tym także karnisze!
          • alicia033 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:43
            ale suchar
            • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:56
              alicia033 napisała:

              > ale suchar
              >
              >

              Suchar, ale smaczny smile
              Z rozsmarowywaniem watrobki pod obluzowana plytka/klepka czy z jajkiem na twardo pod kontaktem to i w zyciu sie spotkalam, taka wiedza przechodzi z czlowieka na czlowieka jak katar.
              A ze znanych - film "Czarownica". Zdradzana zona slyszy od meza, ze on ma dom, rodzine, ktora ma funkcjonowac jak nalezy, sukcesy zawodowe i prawo do wolnosci osobistej i jej nic do tego. No to sobie wypisuje na karteczce aktywa zyciowe swojego meza i zabiera sie za likwidowanie jednego po drugim, widowiskowo i skutecznie smile
          • lily_evans11 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 09:46
            Kurczę, to są tak znane historie, że każdy teraz powinien sprawdzać karnisze, jak coś zacznie śmierdzieć big_grin.
          • mama-ola Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:01
            Nie znałam tego. Niezłe! wink
          • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:59
            Krewetki nadziewane kawiorem i Chardonnay, jakie to wszystko realistyczne big_grin
      • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:08
        Dokladnie ja z kolei za takie akcje pociągnełabym ex zonę po kieszeni ,ze sprawą o zniszczenia mienia, napaść itp włącznie.
        Ciągałabym ja po sądach az miło i buliłaby kasę za znszczone auto.
    • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:18
      To ja jeszcze dorzucę opowiadanie "Lamb to the slaughter", Roalda Dahla. Genialne, tylko chyba nie ma polskiego przekładu?
      Zemsta doskonaławink
      • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:39
        anika772 napisała:

        > To ja jeszcze dorzucę opowiadanie "Lamb to the slaughter", Roalda Dahla. Genial
        > ne, tylko chyba nie ma polskiego przekładu?
        > Zemsta doskonaławink

        Nie badz prosie smile, zdradz, jak ta zemsta wygladala !
        zaznacz jako spojler i referuj, pliiiiiz
        • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:07
          SPOILER!!!

          Mąż oświadczył ciężarnej żonie, że chce rozwodu i idzie do kochanki. Żona zatłukła go zamrożonym udźcem baranim, po czym udała się do sklepu po jarzyny i morderczą baraninę przygotowała na kolację (dla męża, kiedy wróci z pracy). Nakarmiła daniem śledczychbig_grin
          Jest film na youtube.
          www.youtube.com/watch?v=K1sBQZfDh0I
          • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:38
            anika772 napisała:

            > SPOILER!!!
            >
            > Mąż oświadczył ciężarnej żonie, że chce rozwodu i idzie do kochanki. Żona zatłu
            > kła go zamrożonym udźcem baranim, po czym udała się do sklepu po jarzyny i mord
            > erczą baraninę przygotowała na kolację (dla męża, kiedy wróci z pracy). Nakarmi
            > ła daniem śledczychbig_grin
            > Jest film na youtube.
            > www.youtube.com/watch?v=K1sBQZfDh0I


            Dzieki ci, ach, dzieki ! big_grin

            Byla tlumaczona ksiazka Mileny Moser, zbior miniopowiadanek, pt "Ksiega samotnic" - kary nie tylko mordercze (choc tez !), swietna, polecam. Perfekcyjny zapis stanu ducha po zdradzie (kochanka, meza, przyjaciolki, spoleczenstwa, zdrada wszechobecna) i tej eksplozji uczuc i dzialan przynoszacej ulge. A czasem nawet spokoj smile
            • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:42
              Nie ma za co, i zaraz sobie upoluję tę Księgę samotnic, dzięki Ci, ach, dziękiwink
        • chatgris01 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:15
          Jest polski przeklad, czytalam to wieki temu (chyba jeszcze w latach 80) w zbiorze opowiadan Roalda Dahla smile
    • bialeem Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:18
      Kiedyś w ramach czytadła dopociągowego kupiłam na dworcu coś, co się zwało "Diablica". Nawet film z Meryl Streep powstał. Calutka książka jest o długotrwałej i paskudnej zemście. Wybijanie szyb, to pikuś. Generalnie polecam.
      • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:34
        bialeem napisał:

        > Kiedyś w ramach czytadła dopociągowego kupiłam na dworcu coś, co się zwało "Dia
        > blica". Nawet film z Meryl Streep powstał. Calutka książka jest o długotrwałej
        > i paskudnej zemście. Wybijanie szyb, to pikuś. Generalnie polecam.


        Boru, to wlasnie mialam na mysli ! "Diablica", nie "Czarownica", moj blad.
        Ksiazka swietna, ale dolujaca, bo taka dlugoterminowa zemsta, jako cel i sens zycia, niszczy mscicielke tez. Film byl w konwencji komediowej.
        I fakt, wybijanie szyb czy wkladanie krewetek w karnisze to w ogole nic. Tak, jak bohaterka zalatwila eksmeza po calosci...
        • alicia033 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:38
          tt-tka napisała:

          > Ksiazka swietna, ale dolujaca, bo taka dlugoterminowa zemsta, jako cel i sens z
          > ycia, niszczy mscicielke tez.

          no i warto sobie samej też krzywdę zrobić?
          • bialeem Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:46
            To książka jest, a nie instrukcja. Człowiek dyszy zemstą, przeczyta, da upust wyobraźni i będzie żył dalej.
            • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:12
              Genialna książka, film i autorka Fay Weldon też wspaniała! Wielka szkoda, że nietłumaczona na nasze!
              • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:55
                anika772 napisała:

                > Genialna książka, film i autorka Fay Weldon też wspaniała! Wielka szkoda, że
                > nietłumaczona na nasze!

                O jakiej ksiazce piszesz ? Bo i Diablica, i Klub bylych zon byly tlumaczone na polski (choc Klub zdaje sie pod innym tytulem, jaki Zmowa Pierwszych zon, czy moze zwiazek).

                A Milene Moser polecam goraco - jesli czytasz po niemiecku, to bierz jak jest, po polsku byla Ksiega i powiesc Wyspa sprzataczek - tez zemsta wyrafinowana i skuteczna, choc NIE na niewiernym kochanku i nie za wlasna krzywde. Miodzio.
                • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:03
                  O książkach Fay Weldon- zdaje mi się że tylko dwie były przetłumaczone; a ona sporo ich napisała.
                • 123pik Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:49
                  tyle ze KLUB PIERWSZYCH ŻON ( ksiązka) to wcale nie taka lekka komedyjka jak film, to dosc dramatyczne historie porzuconych żon, niektóre wrecz tragiczne ( np zupelnie pominiety w filmie wątek córki z Zespołem Downa i ojca , kótry po rozwodzie nie zgadzał sie płacić za jej terapię, skazując ją na koszmarną wegetację ) , czy wątek męza potwornie bijącego swoją pierwszą żonę , jak i jej o 30lat młodszą następczynię itp, juz o wątku psychicznie odjechanej/załamanej artystki z jej wystawą ( o szczegółach wystawy nie napiszę bo pora obiadowa) .
                  • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:56
                    Często tak jest, że film nie odzwierciedla wiernie książki, na podstawie której powstał.
          • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:41
            alicia033 napisała:

            taka dlugoterminowa zemsta, jako cel i
            > sens z
            > > ycia, niszczy mscicielke tez.
            >
            > no i warto sobie samej też krzywdę zrobić?

            Warto. Byle zachowac szkachetny umiar - tzn przestac, zanim stanie sie to krzywda skrzywdzonej. Powiesciowa diablica nie umiala przestac w pore, filmowa umiala. Zaprawde warto bylo !
            >
      • arwena_11 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:19
        Zemsta w Diablicy to majstersztyk. Podobnie jak Klub Pierwszych Żon.

    • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:21
      Wk...wa rozumiem.
      Ludzie maja rozne temperamenty.

      No ale przeciez pan nie zostaje uprowadzony i wzięty sila. Raczej bym jemu samochod rozbila niz jej wink

      Ja bylam tylko z drugiej strony.
      Tzn przez jakus czas bylam tą druga. O pierwszej nie mialam pojecia.
      Gdy sie dowiedzialam, zerwalam z nim kontakt. Mialam chec powiedziec pierwszej ale byla w ciazy. Balam sie że ze stresu poroni . Nie wie chyba do dzis
      Dlugo jeszcze do mnie pisal, m.in. ze jedno moje slowo i on z nia zrywa.

      Nie skorzystalam. Jak facet tak postepuje z kims , to moze i ze mną. Karma wraca

      Prawdopodobnie zdradza ja do dzis. Taki typ.
    • mama.nygusa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:31
      cIAGLESIE DZIWIE jak to kobiety pisza, ze zona zyly nie zachowuje klasy.

      Pisze z perspektywy mezatki, raczej nigdy nie zdradzonej prz3ez meza, zwyczajne malzenstwo, ale jestem w stanie sobie wyobrazic co zdradzona zona czuje dlatego rozumie pania zyle.

      Pamietam iks lat temu, mialam gora 12lat, a ze mieszkam na wsi to takimi inforamacjami zyla cala wies.facet porzucil kobiete z 2dzieci, dzieci raczej przedszkolne albo wczesno szkolne, poszedl do baby kilka nr.dalej, ta sama ulica, corka panienska tez kobiety chodzila do jednej klasy z jedym z dziezdradzajacego.Kobieta pracowala w szpitalu.
      Przeszla zalamanie, teraz to peewnie nazywa sie depresja, w koncu zwolniono ja z pracy.A ja pamietam co wowczas gadaly kobiety, zony, matki, ze dlaczego zdradzona nie wezmie sie w garsc itd.Nigdy tego nie pojme jak mozna napisac tak o drugiej kobiecie, ktorej wali sie swiat.
      • mama.nygusa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:43
        Jeszcze jedna historia.
        mlode malzenstwo, corki jedna z 5-6 lat, druga cos kolo2.
        Poniewaz to znajomi znajomej z fejsa czasem widywalam ich na zdjecich, zawsze jakies wieksze spotkania rodzinne i za kazdym razem zastanawialam sie ile jeszcze to malzenstwo potrwa, bylo widac ze on jej nie kocha, ona z duzym brzuchem, a on stoi gdzies daleko, na zdanym zdjeciu nie sa obok siebie, widzialam na fejsie oczywiscie jego imprezowy trb zycia, bez zony rzecz jasna.Dlugo to nie trwalo, patrze on znowu na rodzinnych fotkach ale juz z inna panna.
        Nie wiem czy w tym przypadku zona sie zemscila, chodzi mi o zachowanie pana, obnosi sie znowa miloscia wszem i wobez, zadnych organiczen, dzieci jeszcze male, ale dorosna.Jakmozna cos takiego zrobic niewinnej kobiecie, po co afiszowac sie z nowa panienka.
      • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 10:54
        A ja się dziwię pomysłom na zemstę
        Najróżniejszym
        Nie rozumiem idei wymyślania akcji marnujących własną energię na poczynania destrukcyjne.
        Ludzie czasem przestają chcieć być ze sobą, przestają się kochać, i tyle.
        Jesli zaś ktoś odchodząc ograbia współmałżonka czy też robi cokolwiek niezgodnego z prawem - zemsta niczego nie załatwi. Wtedy warto tę energię przeznaczyć na działania w sądzie - tak, żeby sprawiedliwości stało się zadość.
        • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:05
          dokladnie, i te teksty' wali się świat' a od kiedy to chłop jest całym światem?????????????????????
          • bialeem Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:10
            Życie z chłopem jest jakimś tam tworem. Rutyna, przyzwyczajenia, zakupy, seks... No nie jest to spacerek po parku. Tworzysz jakiś tam świat, który nagle znika. Do tego zostawia za sobą wrażenie, że to wszystko było udawane, sztuczne i zmarnowane. Poczucie wykorzystania i no... zdrady. Dużo się nagle zmienia. Jak jeszcze pracujesz i masz osobne hobby, to pół biedy, ale jak siedzisz w domu i dzieci zaczynach ogarniać sama, to zmienia się prawie wszystko.
            • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:25
              bialeem napisał:

              Tworzysz jakiś tam świat, który nagle znika
              > . Do tego zostawia za sobą wrażenie, że to wszystko było udawane, sztuczne i zm
              > arnowane.

              Warto odkleić się od takiego sposobu myślenia. Koniec związku nie unieważnia tego, co było wcześniej. Relacja między ludźmi nie jest czymś stałym, danym raz na zawsze - ewoluuje, zmienia się.
              • bialeem Re: Zdradzona żona 13.08.18, 23:38
                Ciężko jest nie redefiniować czegoś jak się dowiadujesz, że jak było normalnie, to panicz miał dupę na bokusmile
                Dupa na boku dużo zmienia. Np zaczyna się na facetów patrzeć przedmiotowo. Tak jak oni na ciebie. Ale to moje prywaty. Chociaż jestem zapewne niejedyna.
              • bialeem Re: Zdradzona żona 14.08.18, 00:44
                Ludzie się zmieniają i ewoluują razem. Jak pan "ewoluował" jakiś czas równocześnie z inną kiedy się myślało, że jest bdb, to no... redefiniuje się pewne sprawy. Wyjechał na delegacje i dzwonił z cudzego łóżka. Łgał, że musi pracować. Relacje są płynne, ale płyną podobnym nurtem. W innych wypadkach raczej związki nie powstają. Możesz wiedzieć kiedy się zaczęło, ale zaczynasz podważać wszystko. Przecież kochająca osoba nie może ci zrobić takiego czegoś. W końcu kocha. Kiedy przestała, kiedy zaczęła cię ch...ać. Nie możesz zaufać jej słowu, bo nie mogłaś ewidentnie od dłuższego czasu. Lepiej podważyć wszystko i wyrzucić do śmieci, czy lepiej znajdować moment w którym partner stał się kłamliwą gnidą? Czy na pewno od tego momentu? Serio nie wiem. Pewnie zależy od związku i człowieka.
        • samawsnach Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:31
          "A ja się dziwię pomysłom na zemstę
          Najróżniejszym
          Nie rozumiem idei wymyślania akcji marnujących własną energię na poczynania destrukcyjne."
          O tak, zemsta nie jest domknięciem. Jest brnięciem w g...klimaty i motorem najróżniejszych świństw, które zatruwają wszystkich w rodzinie, nie tylko zdradzającego. Po co tracić czas na to, co uwstecznia?
          • tt-tka Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:35
            samawsnach napisała:


            > O tak, zemsta nie jest domknięciem. Jest brnięciem w g...klimaty i motorem najr
            > óżniejszych świństw, które zatruwają wszystkich w rodzinie, nie tylko zdradzają
            > cego. Po co tracić czas na to, co uwstecznia?

            Bo sprawia ulge i/lub przyjemnosc ? ja tam wysoko sobie cenie swoje przyjemnosci.
      • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:04
        bo nie zachowuje
        jest tak słaba że żal

        na miejscu kochanki pana zyły miałabym beke z niej codziennie
        • bialeem Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:26
          Spokosmile Eksżona też będzie miała bekę. Ten scenariusz się powtarza.
          • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:31
            czy ja wiem? znam zwiazki zbudowane po zdradzi i mają sie dobrze, serio
            • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:24
              No, do czasu.
              • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 08:14
                Ale do jakiego czasu? Ile lat po tym to będzie karma a ile inne przyczyny?nie podniecalabym sie tak ta karma i nie przypisywalabym jej takiej ważności
                • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:09
                  Nie istotne są przyczyny.

                  Zupełnie.
                  Nazywaj to jak chcesz -kara, sprawiedliwosc.
                  Jak ktoś bierze sobie faceta ktory jest klamcą, to musi sie liczyc z tym ze kiedys znowu moze oszukiwac.
                  No chyba ze sie jest NAJ i bezkonkurencyjna, ale ciebue to akurat nie dotyczy.

                  Jak tylko sie dowiedzialam ze hestem ta druga, bo o narzeczonej pojecia nie mialam, to wyslalam go na drzewo.

                  Nie interesowalo mnie wydzieranie ochlapow. Ciebie widac to podniecalo.
                  Ja sobie nie podnosze poczucia wlasnej wartosci swiadomoscia ze odbilam komus chlopa.
                  To ani trudne ani pasjonujace. Takue zjadanie resztek swiadome.
                  • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:58
                    Łeeee tam nie przesadzaj.
                    Jestem juz naście lat z kimś mamy dzieci, zbudowane życie i na karme sie nie zanosi.nawet jeśli byśmy sie rozstali to nazwałbym to jakaś koleja rzeczy a nie karma. Serio to co było 13 lat temu nie odbije sie teraz bo szkodliwośc czynu znikoma...
                    Karmy to sie życzy mordercom i gwalcicielom a nie zakochanym ludziom.
                    Ps. Nikomu chłopa nie wydarlam. Oboje byliśmy zajęci jak sie poznaliśmy. Bywa.
                    • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:39
                      Zawsze może to wrócić do twoich dzieci. Ciekawe czy byłabyś szczęśliwa, że córka została sama z dzieckiem bez kasy - bo jakaś zdzira wyciągnęła łapki po jej męża.
                      • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:48
                        Zawsze może to wrócić do twoich dzieci


                        Ojp grubo plyniesz
                        • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:56
                          Nie - tylko tak często bywa. I tu już było opisane i ja znam taki przypadek. Kobieta odebrała męża innej ( dodatkowym sk... było to, że jedno z dzieci było niepełnosprawne ). Przez X lat sielanka, dziecko itd.
                          No i dwa lata po ślubie ich córka została sama - znalazła sie sprytniejsza. Co lepsze - alimenty dostaje z funduszu, bo pan sie zmył z nową flamą gdzieś za granicę i nikt nie wie gdzie.
                          A żebyś słyszała jak mamusia pyszczy na zięcia i "sukę", która skrzywdziła jej córkę. Zapomniała co sama zrobiła.
                          Jej córka o tym, że ma rodzeństwo - dowiedziała sie na studiach - podszedł do niej chłopak i powiedział, że jest jego przyrodnią siostrą.
                          • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:26
                            Arwena zrozum. Męża nie można odebrać. To nie krzesło ani torebka z krokodyla . Mąż decyduje sam.
                            Flama moze byc ta albo inna. Maz sam zdecydowal.
                          • wapaha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:12
                            Kobieta odebrała męża innej
                            S...yństwem było zachowanie faceta, że dał się nie tylko odebrac ale jeszcze przestał być ojcem
                            Ameba a nie facet
                            • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:35
                              Męża nie mozna odebrać, to nie jest przedmiot.
                  • samawsnach Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:39
                    "Jak ktoś bierze sobie faceta ktory jest klamcą, to musi sie liczyc z tym ze kiedys znowu moze oszukiwac."
                    Zdradzi, bo kiedyś zdradził? To jest nieprawdziwy stereotyp. Może zdradził, bo źle wybrał X lat temu, był 20 letnim gó...arzem, bo ciąża, bo presja, itp. Kolejny związek może być inny i bez zdrad.
                    • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:50
                      Dokładnie. Ja klamalam i zdradzilam 13 lat temu. Od tego czasu tak nie zrobiłam.
                      Kurna 16 lat macie niektóre tu,?
                      • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 17.08.18, 16:06
                        Co dokładnie? Zgadzasz się z wapahą? Że biduś zdradził bo np. była ciąża i presja ślubu?
                        Niebożątko jedne.
                        Tylko jak to się ma do tego, ze facet nie rzecz? Że go nie można odebrać?

                        A przymusić to mozna do ślubu z powodu ciąży, którą pewnie dziewczyna sama sobie po ciemku zmajstrowała?

                        Przeczycie sami sobie.

                        PS. AKurat w przypadku twoim i meża są szanse na sukces. Ciągnie swój do swego.
                        Ciekawe co powiesz jak ci kiedyś N lub A będą łkać w dres, bo ich chłopak pójdzie z taką flamą?
                        Powiesz- o dobrze zrobił. Jak mami i tatuś! Ha, ha, zapewne.

                    • jola.ada Re: Zdradzona żona 16.08.18, 16:41
                      Oj mi się też wydawało, a raczej on mi tłumaczył, że źle wybrał za pierwszym razem, bo młody był, bo z czasem okazało się, że rozwijali się w innym tempie (on rzecz jasna ho ho ho kilka poziomów wyżej niż była żona). Ale rozstanie (w wyroku jego wyłączna wina) - mówił - było dla niego tak traumatycznym doświadczeniem, że zrobi wszystko, aby kolejny związek był udany. Bardzo to się wydawało logiczne. No tak, wie czym to smakuje, nie zrobi tego ponownie.
                      Do czasu, gdy okazało się, że podejrzenia dotyczące pewnej chętnej baby z pracy są jak najbardziej uzasadnione. I mało tego, że mają ponoć razem "syna" (tzn. bękarta). Baba - mężatka.
                      Zakłamanie ludzi naprawdę potrafi zdumiewać smile Dla jasności, winę wobec mnie ponosi mój (jeszcze niestety) mąż. Ale tamtej.... nie uważam za dobrego człowieka. Oboje krzywdzili swoich najbliższych, partnerów i dzieci. Bo to nie było tak, że mój zdradzał, ale generalnie to był do rany przyłóż i złoty człowiek - zrobił mi, i przez to również dzieciom - piekło na ziemi.
                      • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 17.08.18, 14:13
                        No to i ja dorzucę historyjkę. Pan zdradzał małżonkę jeszcze przed ślubem, to na pewno, może miał już romans z tą drugą jeszcze przed poznaniem żony, nie wiem, nie znam aż takich szczegółów. Widywali się w miejscu pracy, tzn mąż i kochanka przez cały czas trwania małżeństwa, żona żyła w nieświadomości przez 7 lat, powiła dwoje dzieci w tym czasie. Kochanka mężatka, dwoje dzieci. Kochankom taki stan rzeczy jak najbardziej odpowiadał, mąż miał w domu uprane, uprasowane, ugotowane, żonę chętną na seks i bardzo zadbaną. Kochanka miała bogatego męża, który z racji pracy był w ciągłych rozjazdach, handlowiec. Żyliby tak sobie do końca świata, gdyby mąż kochanki się czegoś nie dowiedział i nie wystawił jej za drzwi.
                        Po wywaleniu kochanki przez jej męża, jakoś o wszystkim dowiedziała się żona, a kochankowie zapragnęli zalegalizować. Wiarołomny mąż stał się dla żony wyjątkowo podły, tak więc z ulgą przyjęła pomysł rozwodu, choć odchorowała to strasznie, schudła na wiór i omal nie umarła z głodu. Widziałam, żal było patrzeć. Dziś małżonek w pełni spłacony, bo sąd na poczet alimentów zaliczył część wartości domu (żona miała super adwokata z urzędu, kobietę solidarną z własną płcią), dzieci go widywać nie chcą, bez buntowania, ale pan .utas i upierdliwiec, więc wolały wyluzować kontakty. Była żona ma nowego boya, pana o wiele lat młodszego, jakoś tam jej się układa. Wiarołomny mąż ożenił się z kochanką, mają wspólne dziecko, ciągle a przynajmniej często się kłócą, pan ma kłopoty ze zdrowiem. Była żona niespecjalnei się mściła, oprócz tego, że bardzo zgrabnie wysądziła pana ze wspólnego majątku a i alimenty sąd zasądził całkiem sympatyczne.
                        I teraz pytanie, jakim trzeba być wyrachowanym .ujem, żeby ożenić się z kobietą, przysięgać miłość, wierność i uczciwość małżeńską, mając od lat kochankę na boku???
                    • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 17.08.18, 16:01
                      " Może zdradził, bo źle wybrał X lat temu, był 20 letnim gó...arzem, bo ciąża, bo presja, itp. Kolejny związek może być inny i bez zdrad."

                      Biedny- źle wybrał, no i ta ciąża, którą dziewczyna sama sobie zrobiła ZMUSIŁA go do małżeństwa.
                      No i presja. Pamietajmy o presji.

                      Przecież piszecie, zę facet to nie rzecz i nie mozna go odebrać.
                      No, ale już przymusić do ślubu to można- ha, ha , paradne
      • agnes_topesto Re: Zdradzona żona 14.08.18, 07:51
        mama.nygusa napisał(a):

        > cIAGLESIE DZIWIE jak to kobiety pisza, ze zona zyly nie zachowuje klasy.



        też to zauważyłam.
        rzadko która kobieta, zdradzona przez męża, jest w stanie zachowac klasę.
        wiekszość się mścim jak tylko może a zona Żyły ma tą możliwość, że może prać brudy publicznie.
        o czymś takim, większośc kobiet, może tylko pomarzyć.
        a co do chłopów, to oni lubią odwracać kota ogonem i robić z byłych wariatki, bo psychicznie niezrównoważone, bo to złe kobiety itd....
    • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:00
      Zemsta moze pozwolic sie chwillowo lepiej poczuc ale jak się otrząśnie z tej radosci to dotrze ze pan nadal woli i bedzie wolał nową miłość. Chocby i dom im spaliła.

      Juz to kiedy pisałam arwenie mającej hopla na punkcie zdrad, kasy i rozwodów.
      Są tacy panowie ktorzy dla nowej miłosci zostawią wszystko, nawet o kase nie walczą bo mają w D, są tak szczesliwi z nowymi pania i zrobią wszystko by z nimi byc. To dopiero moze boleć panią ex.
      • iwles Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:25
        Owszem, na początku, jak panowie jadą na poczuciu winy, to owszem, zrobią wszystko byle sie uwolnić i być z nowa panią.
        Ale z czasem przychodzi myśl: a niby dlaczego ja mam wszystko zostawiać byłej ?
        I tu zaczyna się walka, bo pana nagle olsniło, że zbyt pochopnie postapił. Często tak sie niestety zdarza.
        • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:34
          i w sumie racja, dlaczego ma zostawiac wszystko byłej?

          znam faceta który miał kochankę i planował z nią życie ale najpierw się rozwiodł i podzielił majątek, tak ustalił z nową panią, ze ma się nie wychylac, a on sie rozwodzi bo nie kocha żony
          potem dopiero sie z nią oficjalnie pokazal
          no ale to wyjątkowa sytuacja że nic nie wyszło wcześniej
      • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 11:48
        18lipcowa3 napisała:

        > Zemsta moze pozwolic sie chwillowo lepiej poczuc ale jak się otrząśnie z tej r
        > adosci to dotrze ze pan nadal woli i bedzie wolał nową miłość.

        Przeciez przy zemscie nie chodzi o to, by pan wrocil ! Chodzi o dokopanie mu. I o to, by sie lepiej poczuc, tak, chocby chwilowo. Dobre samopoczucie rzecz bezcenna.
        • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:05
          to lepiej sobie kochanka znaleźć nic z płytami chodnikowymi latac i sie ośmieszać
          • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:19
            18lipcowa3 napisała:

            > to lepiej sobie kochanka znaleźć nic z płytami chodnikowymi latac i sie ośmies
            > zać
            >

            Ty nie decydujesz o cudzych potrzebach i co dla kogo lepsze. Jak kobieta chce dokopac niewiernemu, to nie bedzie szukac kochanka tylko po to, zebys ty byla zadowolona. Poszuka, kiedy odczuje potrzebe posiadania kochanka.
        • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:13
          Nie rozumiem ludzi, którym samopoczucie poprawia "dokopanie" komuś.
          • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:21
            nowel1 napisała:

            > Nie rozumiem ludzi, którym samopoczucie poprawia "dokopanie" komuś.

            Ciesz sie. Albo zrozumiesz, czego ci nie zycze, albo umrzesz nie rozumiejac, czego zycze.
            • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:05
              Piszesz tak, jakby to był wyższy stopień wtajemniczenia - potrzeba "dokopania" - a nie jest.
              I nie zależy też od doświadczeń.
              Moje doświadczenia życiowe zapewne według Ciebie, a na pewno paru innych kobiet uzasadniają "dokopanie", a jednak nigdy tego nie zrobiłam i myślę, że jestem przez to szczęśliwsza.
              • tt-tka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:38
                nowel1 napisała:

                > Piszesz tak, jakby to był wyższy stopień wtajemniczenia

                Nie, dlaczego wtajemniczenia ? Inna mentalnosc, sytuacja zyciowa, odmienna uczuciowosc, a przede wszystkim - inny czlowiek. Jednemu sluza upaly, inny odzywa, kiedy temperatura spada do minus 15. jeden uwielbia szczawiowa, drugi do ust nie wezmie. To sprawa odczuwania, a nie rozumienia.


                > Moje doświadczenia życiowe zapewne według Ciebie, a na pewno paru innych kobiet
                > uzasadniają "dokopanie", a jednak nigdy tego nie zrobiłam i myślę, że jestem p
                > rzez to szczęśliwsza.

                Mowa nie o uzasadnieniu, tylko potrzebie.
                Jezeli nie odczuwalas - bo powtarzam, mowa jest o odczuciach - potrzeby dokopania, to na pewno jestes szczesliwsza nie dokopujac. Gdybys ja odczuwala, a nie dokopala, hm...
                • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:59
                  To tak, jakbyś uważała, że ludzkie uczynki nie mają żadnej wagi moralnej. Jakby nie miało znaczenia, czy robimy coś z intencją szkodzenia, czy też bez niej.
                  Moim zdaniem ma, i to ogromne.
            • sylwik7 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:47
              Bingo tt-tks👍
      • jola.ada Re: Zdradzona żona 16.08.18, 16:44
        A to Ty uważasz, że ktoś może chcieć się zemścić dlatego, żeby były partner zechciał wrócić czy zaczął żałować? No to się bardzo mylisz wink
    • miss_fahrenheit Re: Zdradzona żona 13.08.18, 12:52
      O ile motywy i chęć zemsty rozumiem, choć jest mi ona raczej obca, uważam, że ex-żona, nawet jeśli całe życie była oazą spokoju pełną cierpliwości, łatwo dostarczyła panu i kochance dowodów na niestabilność emocjonalną - jeśli zechcą, zrobią z niej niezrównoważoną histeryczkę. W dodatku mogą ją obciążyć kosztami powstałych szkód.
    • ixiq111 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 13:20
      Najgorsza zemsta (a może to nie-zemsta, tylko konsekwencje??) o jakiej słyszałam:
      Facet zdradził żonę i odszedł do kochanki. Do rozwodu się przygotował wcześniej (wspólnie kochanką), bo żona została z niczym, tylko z zasądzonymi, ale nie do ściągnięcia alimentami. Państwo uwili sobie gniazdko, pojawiło się dziecko. Z "ex-dziećmi" zero kontaktów, zero alimentów.

      Po latach (dzieci z pierwszego małżeństwa miały coś koło 18-20 lat) tatuś podejrzanie zatęsknił. Pojawił się, próbował czarować coś o więzach krwi itp. Okazało się, że najmłodsze dziecko zachorowało i potrzebny był szpik.

      Dzieci z matką oznajmiły panu, że nie ma rozmowy do momentu całkowitego spłacenia starych zobowiązań z odsetkami + skorygowanie i spłacenie rozrachunków związanych z podziałem majątku przy rozwodzie + wyrównanie poziomu życia wszystkich jego dzieci (ex + dzieci mieszkały w mikro-mieszkanku z kredytem; nowa rodzinka w wypasionym domu).

      Nie wiem jak historia się kończyła, ale uważam, że nie byłoby problemu, gdyby pan był uczciwy wobec ex-żony i ich wspólnych dzieci.
      • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:02
        o fak, straszny niefart

        swoją drogą pan śmieć ,skoro z dziecmi kontakt zerwał
      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:05
        Tez tak sadze
      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:16
        Znam podobny, w rodzinie kolezanki, obie bylysmy wtedy jeszcze dziecmi.
        Pan mial romans, oczywiscie z bonusem, zona byla nawet w stanie wybaczyc romans ale zaakceptowac bonusa juz nie, wiec pan zachowal sie "odpowiedzialnie" i odszedl do zaciazonej kochanki.
        Okazalo sie ze zona tez jest w ciazy, mieli 6 letnia corke, starali sie dlugo o kolejne dziecko, byly poronienia. Oczywiscie ostatnim razem zona tez poronila, obwiniala o to meza.
        Ale tam podzial majatku i alimenty byly bardzo uczciwe, moze az za bardzo smile, zona nalzeala do rodziny, w ktorej wszyscy byli prawnikami smile.
        Corka panstwa, a moja kolezanka macochy nienawidzila, nazywala ja publicznie "pania lekkich obyczajow", tlumaczac osobom postronnym, ze pasowaloby slowo na "k" ale nieladnie go uzywac. Ich wspolne wyjazdy czy wakacje to byla jakas szopka, a pan skarcic corki nie mogl, gdyz dzwonila natychmiast do wujka lub dziadka, wiec policja interweniowala w ciagu kilku minut smile.

        Jak dziecko "ze zdrady" mialo 3 lata zachorowalo na bialaczke, potrzebny byl szpik, ten kolezanki, wowczas 10 latki podobno by pasowal, ale matka sie nie zgodzila. Ojciec probowal walczyc sadownie, ale bezskutecznie, dziecko umarlo.
        Potem koleznka wciaz okazywala macosze i ojcu pogarde, az malzenstwo sie rozpadlo. Kolejne zwiazki ojca tez sie rozpadaly, ma tylko ta jedna corke, dzis juz dorosla, ktora nim pogardza...
        • lelija05 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:40
          I takie przykłady tylko potwierdzają słuszność wyboru takich facetów, dlaczego odeszli, ja nie chciałabym mieć tak podłego współmałżonka uncertain
          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:49
            Podlego? Narazilabys zycie swojego jedynego dziecka aby ratowac cudze?
            Tym bardziej ze miala podstawy obwiniac meza i jego kochanke za ostatnie poronienie
            • lelija05 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:46
              Podłego, to za słabe słowo w takiej sytuacji. Pan nie zachował się przyzwoicie, ale takie rzeczy się zdarzają i zdarzać będą. Trzeba być psychopatą, by w ramach zemsty pozwolić na śmierć dziecka.
              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:59
                Pani nie pozwolila na przeszczep szpiku, gdyz bycie dawca bylo ryzykowne dla 10 latki.
                Pani przez pana, byc moze, stracila juz ciaze, czy miala ryzykowac zyciem swojego jedynego dziecka aby ratowac obce dziecko?
                • milva24 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:23
                  To obce dziecko było jednak rodzeństwem jej córki.
                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:34
                    Ta dziewczynka to moja kolezanka, wiem ze dla niej rodzenstwem bylo dziecko ktore stracila jej matka.
                    Niemniej jednak, chodzi o 10 latke i dosc powazny zabieg, wtedy szpik pobierano tylko z talerza biodrowego pod narkoza. CZyli bylo to RYZYKO dla zdrowia i zycia dziewczynki. Decydowala matka, czy Ty na jej miejscu zaryzykowalbys zycia wlasnego dziecka, jedynego dziecka dla ratowania zycia obcego dla siebie dziecka.
                    Ja nie, to nawet nie musialoby byc ewentualne dziecko pozamalzenskie meza, ale nawet jakiekolwiek dziecko z rodziny. Za duze ryzyko. Chyba ze dla mojego drugiego dziecka
                    • lelija05 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:41
                      To twoja koleżanka? Nie ma się czym chwalić.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:47
                        Jest wlasnie, to swietna dziewczyna. Jak widac w przeciwienstwie do Ciebie
                        Miala 6 lat jak tatus rozwalil jej rodzine, dziwne ze nie pokochala calym sercem macochy i jej dziecka. Tym bardziej ze marzyla o rodzenstwie, niestety jej mama poronila po atrakcjach jakie jej maz zafundowal. Wyobrazasz sobie jak to dziecko sie czulo w takiej sytuacji?
                        • lelija05 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:03
                          Jak to w przeciwieństwie do mnie? Ja się na nikim nie mszczę, wiec daruj sobie.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:13
                            >>To twoja koleżanka? Nie ma się czym chwalić.

                            Pisanie tak o dziecku, ktoremu tatus i jego "przyjaciolka" zniszczyli zycie i rodzine jest ponizej kazdego poziomu, nawet poziomu najgorszej zemsty
                    • milva24 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:44
                      Ty to przedstawiłaś z początku jako zemstę a tylko naprawdę chory świr odmówiły dziecku szansy na życie tylko po to, żeby ukarac rodziców. Jeśli chodzi o ryzyko zabiegu to zależy co powiedzieliby lekarze. Gdyby było wybitnie znikome a dziecko zgadzało się na zabieg to moje sumienie nie pozwoliłoby mi się nie zgodzić.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:52
                        Raczej zemste, ale losu.
                        Ryzyko takiej operacji jest zawsze, kazdy lekarz Ci to powie, zwlaszcza u dziecka.
                        Dziecko ma 10 lat, jest za male na podejmowanie takich decyzji, wiec moje sumienie nie pozwoliloby nawet go pytac
                        • milva24 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:00
                          Ryzyko jest zawsze ale między 5 % utraty życia a 0,01 % utraty zdrowia jest róznica i o tym rozmawia się z lekarzem. Dziesięciolatek jest na tyle duży, że przy minimalnym ryzyku jest w stanie odpowiedzieć, czy godzi się na jakiś tam dyskomfort. Jeśli ryzyko jest duże, to rzeczywiście nie ma co pytać.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:17
                            Dla matki KAZDE ryzyko dla jej dziecka jest zbyt duze. Zwlaszcza w opisanym przeze mnie wypadku
                            Operacja pod narkoza i wwiercanie sie w talerz biodrowy, to nie jest jakis tam dyskomfort dla 10 latki.
                            Ja moglabym zapytac 15 latki, za 10 latke decyzje podjelabym sama
                            • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:50
                              A jakby potrzebna była nerka i tylko ta 10 latka mogłaby ją oddać. Powinno się zmuszć człowieka do oddania narządu dla ratowania drugiego człowieka?
                              • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:11
                                A ktoś tu pisze o zmuszaniu?
                                Po pierwsze, oddanie szpiku a nerki to ogromna różnica.
                                Po drugie, dyskusja jest o postawie osób, które upajają się "karmą", wyrażającą się w odmowie pomocy umierającemu dziecku jako karze za wcześniejsze postępki jego ojca.
                                • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:26
                                  Dyskusja była o tym, że wredna ex pożałowała biednemu, obcemu dla niej dziecku, szpiku swojego własnego dziecka. I że wredna
                      • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 17.08.18, 14:29
                        Gdyby dziecko zgadzało się na zabieg? Uważasz, że 10letnie dziecko ogarnia ryzyko zabiegu medycznego? To rodzic bierze na siebie odpowiedzialność decyzji w tym przypadku. Dziecko się zgadza na zabieg, to i ja się zgodzę. Paradne. A jakby dziecko chciało oddac nerkę, to też byś się zgodziła?
                    • berdebul Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:58
                      Sprawdź jak duże jest ryzyko. uncertain Jest minimalne. Trzeba być psycholem, żeby w takiej sytuacji odmówić.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 09:38
                        Trzeba byc psycholem zeby zgodzic sie nawet na minimalne ryzyko dla wlasnego dziecka
                        • thank_you Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:20
                          Ciekawe co matka zrobiłaby, gdyby to jej dziecko było chore? wink
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:31
                            Pewnie to co kazda matka, zrobilaby wszystko aby je ratowac. Ale mam watpliwosci aby matka tamtego 3 latka zgodzila sie na to aby on byl dawca.
                            A Ty thank_you zgodzilabys sie aby Twoje dziecko bylo dawca dla obcego dla Ciebie dziecka?
                            • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:13
                              Twoje wątpliwości są tu już nieistotne bo dziecko nie żyje i już nigdy nie dowiemy się co zrobiłaby jego matka w odwrotnej sytuacji. Wiemy tylko co zrobiła ta jedna.
                              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:17
                                Tak, wiemy co zrobila ta jedna. Ale wiemy tez ze ta jedna juz jedno dziecko przez romans pana stracila
                                • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:20
                                  Sama pisałaś, że kobieta roniła wcześniej, skąd pewność, że akurat tę ciążę donosiłaby gdyby nie stres?
                                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:31
                                    A skad pewnosc ze by nie donosila? W koncu jedno zdrowe dziecko juz miala
                                    • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:40
                                      A ile ciąż poroniła?
                                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:46
                                        Nie wiem dokladnie, ja tez mialam wtedy 6 lat. Ale biorac pod uwage roznice wieku, to mogla byc 1 lub dwie, co nie wyklucza urodzenia kolejnego zdrowego dziecka.
                                        • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:52
                                          Czyli szanse na urodzenie i poronienie podobne.
                                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:59
                                            Jednak calkiem spore. A to co zrobila pan jej w niczym nie pomoglo. Jak by moglo byc nigdy sie nie dowiemy
                                            Czytalam w biografii Ani Przybylskiej, ze ona tez miala dwa poronienia, chyba pomiedzy 1 a 2 dzieckiem. A kolejnych dwoje zdrowych urodzila
                            • thank_you Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:26
                              Tak.
                            • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:05
                              > A Ty thank_you zgodzilabys sie aby Twoje dziecko bylo dawca dla obcego dla Ciebie
                              > dziecka?

                              ja nie Thank_you, ale odpowiem - tak, zgodzilabym sie. i dodam, ze sama jestem dawca szpiku, organow i oddaje regularnie krew i bede namawiala dzieci, zeby zrobily to samo, gdy beda (prawnie) mogly.
                              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:13
                                Ja tez jestem potencjalnym dawca i tez bede namawiala na to dzieci, ale jak beda dorosle.
                                A na narazanie ich na ryzyko teraz nie wyrazilabym zgody
                                • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:15
                                  No chyba że jedno drugiemu, wtedy już można Twoim zdaniem narażać.
                                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:20
                                    Tak, jezeli ryzyko nie byloby duze, to moglabym narazic jedno z moich dzieci dla ratowania drugiego. Ale TYLKO w takim przypadku
                                • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:16
                                  > A na narazanie ich na ryzyko teraz nie wyrazilabym zgody

                                  przeciez sama napisalas, ze gdyby to bylo "dla drugiego dziecka", to bys wyrazila zgode??
                          • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:15
                            A to sofia już pisała, że żeby ratować swoje jedno dziecko byłaby gotowa narazić na ryzyko drugie.
                            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:19
                              A Ty nie zdecydowalabys aby jedno z Twoich dzieci bylo dawca dla drugiego dziecka, gdyby byla taka potrzeba?
                              Bycie dawca dla obcego dziecka to zupelnie inna sprawa
                              • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:21
                                Cały czas piszesz o obcym dziecku a to było rodzeństwo tej dziewczynki.
                                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:32
                                  Ta dziewczynka nie uznawala tego dziecka za rodzenstwo. Za duzo zlego wydarzylo sie w jej zyciu
                                  • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:39
                                    Ale to przykre. Widać, ze matka namieszała jej w głowie. Sama pisałaś, że widywali się często i to zadziwiające, że nie przywiazała się do niego i traktowała go jak obce dziecko.
                                    • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:44
                                      Miala zal o utraconego brata. Matka nie musiala jej mieszac w glowie, byla mala, ale inteligentna, widziala jak wygladala sytuacja
                                      Widywali sie czesto, dopoki ona sie dobrze bawila drazniac jego zone; opowiadala jak w miejscu publicznym wolala do niej; "hej, ty, pani lekkich obyczajow" albo na wakacjach opowiadala cala historie przypadkowym ludziom, ktorzy brali ja za corke tamtej kobiety
                                      smile
                                      • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:49
                                        Chyba raczej mała ale złośliwa i nieczuła. Po opisanej przez Ciebie historii nijak nie jestem w stanie wzbudzić w sobie sympatii ani do matki ani do córki.
                                        • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:51
                                          O, jeszcze źle wychowana na dodatek.
                                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:01
                                            Zle wychowane dziecko powiedzialoby wprost k... smile
                                            • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:03
                                              Cóż, moja siedmiolatka nie wie kto to jest pani lekkich obyczajów.
                                              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:05
                                                Coz, to dobrze dla niej ze nia miala z zadna do czynienia smile
                                        • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:54
                                          Czyli utrata wyczekiwanego dziecka - jest dla ciebie niczym? Ta kobieta przez męża i jego kochankę straciła dziecko.
                                          Dziwnym trafem współczujesz jednej śmierci dziecka, a uważasz, że po drugiej utrata dziecka powinna spłynąć jak woda po kaczce
                                          • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:59
                                            Ta kobieta roniła wcześniej ciąże, nie jest powiedziane, że tą konkretną by do nosiła i że straciła ją przez męża i kochankę. Dziwne, że bardziej mnie wzrusza śmierć trzylatka niż poronienie?
                                            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:04
                                              Wiele kobiet rodzi tez po poronieniach. A tamta ciaza mialaby wieksza szanse donosic gdyby nie postepowanie meza.
                                              A dziwne ze tamta matke bardziej wzruszalo wlasne poronienie niz smierc obcego 3 latka?
                                            • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:54
                                              Ale tą konkretną matkę bardziej ruszało śmierć JEJ dziecka ( nie wiadomo jak zaawansowana była ciąża ), niż śmierć obcego. Normalne.
                                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:00
                                            No wlasnie. I jeszcze powinna zaryzykowac zyciem zyjacego aby ratowac dziecko ze zdrady pana.
                                        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:02
                                          Wiesz, Ty chyba jestes chora psychicznie; mowimy o 6 latce, ktorej zawali sie swiat, dom, rodzina. A Ty oczekujesz ze ona miala byc mila i czula???
                                          Masz w ogole dzieci?
                                          Pewnie sama jestes albo kochanka albo takim dzieckiem ze zdrady
                                          • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:04
                                            Dyskutujemy sobie merytorycznie i nagle zaczynasz mnie wyzywać od chorych psychicznie. I o kim to źle świadczy?
                                            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:06
                                              Skoro twierdzisz ze masz dziecko i dziwisz sie ze maluch ktoremu zawalil sie swiat nie jest mily i czuly wobec osoby, ktora za taki stan obwinia, to tak, chyba musisz miec cos z glowa. Normalna osoba nawet by na to nie wpadla
                                              • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:11
                                                Coś z głową to miała matka, która wplątała dziecko w rozgrywki między dorosłymi i używała córki, żeby zranić męża i kochankę, bo żeby normalnie wychowywane dziecko wpadło na takie akcje jak tu opisujesz to jest niemożliwe.
                                                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:15
                                                  Myslisz ze ona sama nie orientowala sie co sie dzieje?
                                                  Sadzisz ze 6 latka nie zrozumiala ze matka stracila dziecko, ze ojciec ma nowa pania i ona urodzila dziecko?
                                                  • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:18
                                                    Ale to już matka jej wtłoczyła kto jest czemu winny i nauczyła jak ma wyzywać drugą żonę pana. Szkoda mi tej dziewczynki też, w tak młodym wieku zatruta nienawiścią.
                                                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:24
                                                    Ale to ojciec spowodowal taka a nie inna sytuacje.
                                                    Nie sadze aby byla tego nauczona, raczej sama na to wpadla, sluchajac opinii innych.
                                                    Coz, jak sie postepuje tak jak druga zona pana, to trzeba sie liczyc z nieprzyjemnymi epitetami ze strony dzieci, ktorym sie zniszczylo rodzine
                                                    Dziewczynka jest dzis fajna dorosla osoba, ma normalna rodzine. Ale ojcem nadal pogardza
                                                  • milva24 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:28
                                                    A mamusia święta?
                                                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:31
                                                    Swieta pewnie nie, ale swietsza od eksmeza i jego drugiej zony
                              • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:11
                                > A Ty nie zdecydowalabys aby jedno z Twoich dzieci bylo dawca dla drugiego dziecka,
                                > gdyby byla taka potrzeba?

                                przeciez ty SAMA napisalas, ze trzeba byc psychopata, zeby naraz wlasne dziecko nawet na minimalne niebezpieczenstwo ... witaj w klubie ...
                        • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:08
                          > Trzeba byc psycholem zeby zgodzic sie nawet na minimalne ryzyko dla wlasnego
                          > dziecka

                          wybacz, ale w zyciu jest mnostwo "ryzykownych" sytuacji i to my, rodzice, najczesciej decydujemy, na ktore z nich narazamy dzieci, a na ktore nie. tak wiec Twoje powyzsze zdanie niezbyt ma sens - bo wynika z niego, ze kazdy rodzic jest psycholem ... to ja wole byc psycholem "z dobrego powodu" ...
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:14
                            Moze dla tamtej matki, to nie byl "dobry" powod
                            • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:17
                              > Moze dla tamtej matki, to nie byl "dobry" powod

                              mozliwe - wolno mi rowniez ocenic jej zachowanie i jej gradacje "dobroci" powodu ...
                              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:26
                                Wolno, ale faktem jest, ze Twoja ocena nie ma dla nikogo znaczenia.
                                A mnie wolno stwierdzic, ze nie bylas w takiej sytuacji, wiec nie wiesz jak sama bys sie wtedy zachowala
    • jednorazowajematka Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:08
      Zarejestrowałam się w zasadzie tylko po to żeby napisać na tym wątku.
      Czytam sobie i nie mogę wyjść z podziwu jakie myślenie życzeniowe uprawia duża część z Was. To jest niesamowite. Dorosłe kobiety, część niewierząca, a myślą jak małe, naiwne dziewczynki pierwszokomunijne.
      Naprawdę wierzycie w tę brednie o karmie? O tym, że jak ktoś raz zdradzi to zawsze będzie zdradzał? Że pierwsza żona to zawsze najważniejsza? Że nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu? I w końcu - że jak facet odchodzi do innej to zawsze on jest świnia i ta inna jest wstrętna sucz? Ale naprawdę?
      Mój mąż zostawił dla mnie swoją pierwszą żonę. Co więcej, przez kilka miesięcy mieliśmy zwyczajnie romans, o którym ja myślałam, że to na chwilę.
      On przez rok przekonywał żebym z nim była. Wyprowadził się od żony. Zamieszkaliśmy razem przed rozwodem. Był oczywiście rozwód z orzeczeniem jego wyłącznej winy. W niczym to nie przeszkadza. Naprawdę. Ot, cena za szybkie załatwienie sprawy.
      Mieli dzieci. Oczywiście słyszały jaka że mnie dziwka, z ojca drań. Oczywiście ograniczono władzę rodzicielką ojcu i nałożono alimenty, wysokie. Było ciężko.
      Ex przez cały rok pławiła się w "zwycięstwie", że wiarołomnego w skarpetach puściła.
      Ano puściła. I parę innych rzeczy zrobiła żebyśmy mieli kłopoty. Zemsta. Mam nadzieję, że się nią nakarmiła do syta wtedy.
      Minęło 12 lat. My jesteśmy razem, mamy swoje dzieci, żadne z nas nie żałuje. Ich dzieci od 3 lat mieszkają z nami, tak chciały, duże są, mogą decydować. Ex została że swoim poczuciem krzywdy i alimentami na dzieci, które zostały po drodze (po 3 latach od rozwodu) zmniejszone o 2/3 że względu na to, że dzieci coraz więcej były z nami - nie chciało nam się wnosić o zmianę w tym zakresie, stać nas na płacenie. Poza tym, dzieci za chwilę będą dorosłe i alimentów nie będziemy jej płacić wcale, bo dzieci na własne konta będą dostawać. Zdrowa jest, pracuje. Alimentów na siebie nie dostanie, już próbowała.
      Może on znowu zdradzi? Może ja? A może żadne? Z roku na rok jest nam coraz lepiej, coraz więcej spokoju, coraz lepsza sytuacja finansowa, coraz fajniejsze rzeczy robimy.
      Owszem, mieliśmy poczucie winy przez pewien czas. Krótko. Ex swoim zachowaniem, swoim knuciem intryg, wyleczyła nas szybciutko.
      Nasza historia wcale nie jest odosobniona. Tak bywa nader często.

      Aha, odmowa oddania szpiku choremu dziecku z zemsty na jego rodzicach ... Obcym ludziom oddaje się krew, szpik. A to jest przyrodnie rodzeństwo. Kim trzeba być żeby odmówić mu szansy na życie? Zdrada przy tym to jak kradzież lizaka w porównaniu z morderstwem.

      Tak więc, przykro mi, ale Wasze fantazje o "sprawiedliwości dziejowej" to tylko urojenia.

      Możecie sobie pisać co chcecie. Ja znikam.
      • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:22
        Ja tylko Ci napiszę, że dobrze jest raz chociaż przeczytać opinię "nieprawomyślną" na tym forum pełnym nieskazitelnych żon z równie nieskazitelnymi mężami.
      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:27
        >>>Aha, odmowa oddania szpiku choremu dziecku z zemsty na jego rodzicach

        W opowiesci ixiq111, to nie byla zemsta, a proba odzyskania tego co dzieciom UKRADZIONO, kim trzeba byc aby knuc tak aby nie placic na wlasne dzieci?
        Ojciec i jego zona sami zalatwili to tak, ze ich dzieci nie byly dla tych "starych" przyrodnim rodzenstwem.

        W moim odmowa byla spowodowana wiekiem dziecka, jednak narkoza to jest ryzyko i zadna normalna matka nie zgodzi sie na narazenie zycia 10 latki dla obcego dziecka
        • ixiq111 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:24
          >>Ojciec i jego zona sami zalatwili to tak, ze ich dzieci nie byly dla tych "starych" przyrodnim rodzenstwem.

          Dokładnie. Dla ojca i jego nowej żony "stare" dzieci, w momencie choroby wspólnego dziecka, były potrzebnymi tkankami, niczym więcej. Ojciec się pojawił, po tkanki. Dzieci jako ludzie, którzy maja uczucia i potrzeby miał w d.pie. Ewentualne powikłania po pobraniu szpiku też pewnie by olał.

          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:34
            Dokladnie. Ewentualna choroba "starego" dziecka pewnie by sie nie przejal.
            Btw nie wiesz, czy "tatus" spalacil stara rodzine?
            Sadze ze ja na miejscu takiego dziecka po odebraniu pieniedzy naleznych mnie i moim bliskim i tak nie dalabym tego szpiku i kazala ojcu spadac, w koncu ma juz doswiadczenie
            • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:44
              W sumie, jak tak czytam Twoje kolejne posty, to mam coraz pełniejszy obraz Twojego "poczucia moralności".
              Bardzo, bardzo mi daleki.
              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:51
                Domyslam sie, pewnie blizsze jest Ci "poczucie moralnosci" pana ktory okradl stara rodzine, z kochanka u boku, ktora mu pewnie w tym dzielnie sekundowala smile, potem olal dzieci, nie placil na nie, nie kontaktowal sie z nimi. A zainteresowal sie nimi wtedy jak potrzebne byly ich tkanki do przeszczepu dla nowego dziecka.
                To z kolei jest bardzo, bardzo dla mnie odlegle smile
                • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:53
                  Tak. Uważam, że możliwość uratowania życia, nawet obcej osoby, ma wyższą wartość niż wyłączność seksualna i pieniądze.
                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:55
                    Jaka wylacznosc seksualna widzisz w relacji ojciec-dzieci (porzucone)?
                    • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:58
                      Wyłączność seksualną widzę w wielu Twoich postach, gdzie podkreślasz jej znaczenie; w tym w powyższym, gdzie nadmieniasz o "kochance u boku".
                      Brak zainteresowania dziećmi jest karygodny, ale zemsta polegająca na odmowie działań, które mogą uratować czyjeś życie, jest karygodna w stopniu nieporównywalnym.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:05
                        Kochanka zwykle jest "na boku", ale w tamtym przypadku kochanka stala sie zona, a "stare" dzieci pana nawet nie byly na boku, byly wylaczone z zycia ojca.
                        Mowimy o tej relacji ojciec-dzieci, w ktorej o wylacznosci raczej nie ma mowy.

                        Ojciec i jego nowe dziecko byli dla tych "starych" obcymi ludzmi, wiec nie widze powodu aby te dzieci mialy powod ratowania zycia obcej osoby.
                        A kwestia podniesienia tematu rozliczen i alimentow byla wlasciwa, ale tez nigdy nie mialaby miejsca gdyby ojciec nie zachowal sie karygodnie i nie okradal pierwszej rodziny.
                        Ty chyba nie rozumiesz, te dzieci nie mialy ZADNYCH zobowiazan wobec ojca i jego nowej rodziny

                        • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:15
                          sofia_87 napisał(a):

                          > Ojciec i jego nowe dziecko byli dla tych "starych" obcymi ludzmi, wiec nie widz
                          > e powodu aby te dzieci mialy powod ratowania zycia obcej osoby.

                          No cóż... ja uważam, że ratowanie ludzkiego życia jest wartością nadrzędną. Zawsze. Także obcych osób, wobec których nie mamy żadnych zobowiązań.


                          > Ty chyba nie rozumiesz, te dzieci nie mialy ZADNYCH zobowiazan wobec ojca i jeg
                          > o nowej rodziny

                          Owszem, rozumiem.

                          Tak samo jak Ty nie masz żadnych zobowiązań wobec ofiary wypadku, jeśli przypadkiem znajdziesz się w pobliżu.
                          Obca osoba, prawda? Jakim prawem ktoś oczekuje, że udzielisz pomocy?

                          Wiesz, tu nawet nie chodzi o to, czy w opisanym przypadku doszło do oddania szpiku, czy też nie.
                          Mnie chodzi o Twoje wypowiedzi, afirmujące tę "karę " i "karmę", której doświadcza "obce" dziecko. Twoje poczucie "sprawiedliwości" może zwyczajnie budzić odrazę.

                          • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:20
                            I budzi odraze.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:22
                            Ratowanie tak, ale niekoniecznie swoim kosztem.
                            Obcej ofierze wypadku udziele pomocy, dzieki tacie nawet umialabym to zrobic w miare niezle, ale nie oddam np. nerki.

                            Taka jest roznica pomiedzy obca a bliska osoba
                            • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:01
                              sofia_87 napisał(a):

                              > Ratowanie tak, ale niekoniecznie swoim kosztem.
                              > Obcej ofierze wypadku udziele pomocy, dzieki tacie nawet umialabym to zrobic w
                              > miare niezle, ale nie oddam np. nerki.
                              >
                              > Taka jest roznica pomiedzy obca a bliska osoba

                              dokładnie
                              swemu dziecku oddam pół siebie
                              ale obcym ludziom wara od mega ciała

                          • ixiq111 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:25
                            >>Tak samo jak Ty nie masz żadnych zobowiązań wobec ofiary wypadku, jeśli przypadkiem znajdziesz się w pobliżu.

                            Tak, to prawda.
                            Wydaje mi się, że chodzi o to, że przypadkowa ofiara wypadku (i jej rodzina), jest osobą dla sofii_87 neutralną, jeżeli tak można napisać. W niczym jej nie zawiniła, nie skrzywdziła jej ani nikogo z rodziny i nie ma wobec niej zaległych zobowiązań.

                            Chociaż, mam wrażenie, że każda osoba (no, może 99,999%) widząc ciężko chore dziecko "zmięknie".
                          • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:00
                            nowel1 napisała:

                            >
                            > No cóż... ja uważam, że ratowanie ludzkiego życia jest wartością nadrzędną. Zaw
                            > sze. Także obcych osób, wobec których nie mamy żadnych zobowiązań.

                            Ratowanie cudzego życia nie może być kosztem innego zycia.

                            > > Ty chyba nie rozumiesz, te dzieci nie mialy ZADNYCH zobowiazan wobec ojca
                            > i jeg
                            > > o nowej rodziny
                            >
                            > Owszem, rozumiem.
                            >
                            > Tak samo jak Ty nie masz żadnych zobowiązań wobec ofiary wypadku, jeśli przypad
                            > kiem znajdziesz się w pobliżu.
                            > Obca osoba, prawda? Jakim prawem ktoś oczekuje, że udzielisz pomocy?

                            to nie jest takie proste, można mieć psychiczne opory przed osobistym ratowaniem ofiary wypadku, ludzie mają różne ograniczenia i predyspozycje ( np. bać się krwi)
                            zobowiązani jesteśmy do wezwania wykwalifikowanej pomocy ale jeżeli ktoś ma wykonywać czynności, które sa poza jego możliwościami - nie powienien brac się za ratowanie
                            • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:04
                              Jakim znów kosztem innego życia? Wiesz pewnie, że istnieją dawcy szpiku, którzy oddają ten szpik osobom sobie nieznanym?
                              Reszta Twojej wypowiedzi nie jest na temat. Co ma do rzeczy czyś strach przed krwią? Pokazywałam jedynie, że pomoc i ratowanie życia jest moralnym obowiązkiem niezależnie od bliskości czy pokrewieństwa z ofiarą.
                              • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:10
                                Dawcy szpiku robią to DOBROWOLNIE bo sami chcą. A jak ktoś nie chce? Gorszy sort bo nie chce? A jak ktoś chce oddać osobie bliskiej a nie chce oddać osobie obcej? Nie ma takiego prawa moralnego, które go do tego zmusza. Ludzie mają prawa do autonomii własnego ciała. Tak samo jak osoba źle reagująca na widok krwi nie musi ratowac ofiary wypadku osobiście.
                                • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:11
                                  Są koszty i fizyczne i psychiczne ratowania innych ludzi. Oddanie szpiku może mieć większy koszt psychiczny, dlaczego dana osoba ma go ponosić?
                                  • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:14
                                    Powtórzę kolejny raz: ja nie utrzymuję, że do oddania szpiku w tej konkretnej sytuacji powinno dojść. Nie wiem tego.
                                    Ja twierdzę, że moralność osoby, która z satysfakcją opisuje takie zdarzenie jako przykład na "karmę, która wraca" jest żadna, choćby miała usta pełne frazesów o uczciwości.
                                    • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:20
                                      A w KTORYM momencie opisu tamtego zdarzenia uzylam slow "karma wraca" ale napisalam ze jest to przykladem "karmy"?
                                      • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:25
                                        sofia_87 napisał(a):

                                        > A w KTORYM momencie opisu tamtego zdarzenia uzylam slow "karma wraca" ale napis
                                        > alam ze jest to przykladem "karmy"?

                                        To ma jakieś znaczenie, czy użyłaś tych dokładnie słów?
                                        Możemy zgodzić się, że konkretnie tych nie użyłaś.
                                        Napisałaś natomiast coś takiego:

                                        Btw nie wiesz, czy "tatus" spalacil stara rodzine?
                                        Sadze ze ja na miejscu takiego dziecka po odebraniu pieniedzy naleznych mnie i moim bliskim i tak nie dalabym tego szpiku i kazala ojcu spadac, w koncu ma juz doswiadczenie


                                        Pewnie potrafisz te własne słowa zinterpretować inaczej, niż jako intencję zemsty na ojcu przez zabranie jego dziecku szans na życie?
                                        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:33
                                          A to nie bylo odnosnie mojego wpisu, a wpisu innej forumki.
                                          Tamto dziecko bylo dorosle i mialo prawo samo decydowac o swoim ciele i pewnie zdecydowalo tak jak sobie na to tatus SWOIM postepowaniem wobec WLASNEGO dziecka zasluzyl. Czy on i jego nowa zona nie odebrali jego "starym dzieciom" szans na normlane zycie?
                                          Nie nazwalabym tego zemsta. A juz na pewno nie karma, ktora wrocila
                              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:11
                                Ale z jakiegos powodu dolny limit dla dawcow to 18 lat.
                                Tamta dziewczynka miala 10, moze nawet jeszcze nieskonczone 10 lat...
                                • lampka_witoszowska Re: Zdradzona żona 16.08.18, 08:24
                                  Sofia,
                                  wystarczy, że porzucisz rolę sądu ostatecznego i wyobrazisz sobie sytuację, że Twoje dziecko ktoś może uratować, ale nie uratuje w podanych przez Ciebie przyczyn: bo nie będzie narażał swojego dziecka na pobranie szpiku (nawet jeśli teraz procedura nie polega na pobieraniu szpiku z kości) i dziecko ma niecałe 10 lat, przyjdź jak dziecko skończy 18... to po prostu brzmi koszmanie.
                                  Twoje połechtane subiektywne poczucie sprawiedliwości i śmierć dziecka w zestawieniu brzmią jak przestroga przed chęcią mszczenia się i wywijania pojęciem karmy na każdym kroku, kiedy poczujemy się dotknięci, zranieni czy nawet skrzywdzeni.
                                  Straszenie boskimi karami jest mało sensowne, moim zdaniem.
                                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 16.08.18, 11:10
                                    Lampka, bez urazy, ale nie trzeba byc sadem ostatecznym zeby miec watpliwosci czy zaryzykowac narazanie wlasnego dziecka dla ratowania obcego.
                                    Wtedy, ponad 20 lata temu, procedura wlasnie na tym polegala.
                                    Podalam to jako przyklad, ale tez nie potepiam tamtej matki; dla niej najwazniejsze bylo dobro jej wlasnego, jedynego dziecka. Tak Cie to dziwi?
                                    Moje osobiste dzieci maja zachowana krew pepowinowa
                                    • lampka_witoszowska Re: Zdradzona żona 16.08.18, 11:20
                                      nie, no skoro mają zachowaną krew pępowinową, to nigdy nie będą potrzebowały pomocy. To zmienia postać rzeczy, ogromnie. Co innego, gdyby kiedyś mogły potrzebować pomocy, ale że mają zachowaną krew pępowinową, można do woli szastać wyrokami. Nawet boskimi.

                                      "synku, nie ratuj nigdy obcych ludzi, bo narazisz się na niebezpieczeństwo"? czy jakoś tak.
                                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 16.08.18, 11:42
                                        Moj synek ma 2 lata i 5 miesiecy, troche za wczesnie na to aby mogl ratowac innych ludzi. Jak bedzie dorosly, to jak najbardziej; ja tez jestem w bazie dawcow szpiku.
                                        Ale powtarzam, zadna rozsadna matka nie zaryzykuje zycia swojego jedynego 10 letniego dziecka, aby ratowac obce dziecko. Owszem, moglaby tak zrobic jakby w gre wchodzilo zycie jej drugiego dziecka.
                                        Z jakiegos powodu dawca szpiku mozna zostac po 18 roku zycia
                                        • profes79 Re: Zdradzona żona 16.08.18, 11:59
                                          Z takiego samego powodu, z jakiego dopiero po 18 roku życia możesz zostać krwiodawcą.
                                          Natomiast jak najbardziej dopuszczalne jest pobranie szpiku od małoletniego po wyrażeniu zgody przez sąd rodzinny i opiekuńczy a jeżeli małoletni ma ukończone 13 lat to wymagana jest także jego zgoda. Kwestia zdolności do czynności prawnych. Rodzinnie szpik możesz oddać; zarejestrować się w bazie dawców szpiku dopiero po ukończeniu 18 lat.
            • ixiq111 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:50
              Nie wiem, jak się sprawa zakończyła. Co wiedziałam napisałam.

              Ps. Ja, po uczciwym rozliczeniu, dałabym szpik.

              Chociaż słyszałam propozycje w czasie dyskusji w tym temacie (bardzo hipotetyczną):
              - Stare rozliczenie ok. Dzięki, lepiej późno niż wcale. To teraz możemy wycenić szpik, co tato z nową żoną proponujesz? Możesz być ze mnie dumny! Twoja krew, twój charakter!
              • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:54
                Ten pomysl tez mi sie podoba.
                Takiemu "ojcu" moglabym ewentualnie sprzedac swoj szpik, ale drogo bym sobie za niego policzyla smile
                • profes79 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:56
                  Czytam i rzygać mi się chce, ile w was jest bezinteresownej zawiści. Niech dziecko zdycha; byleby ojcu dokopać. Gratulacje.
                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:08
                    Byle otrzymac od ojca to co im sie nalezalo. Ojciec ma to na co zasluzyl, dziecko rowniez, gdyz niestety przez decyzje obojga rodzicow jest dla przyrodniego starszego rodzenstwa kims obcym i obojetnym.
                    Btw jak sadzisz czy ojciec, jego zona czy ich nowe dzieci przejelyby sie choroba ktoregos ze "starych" dzieci. Watpie w to
                    • profes79 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:24
                      Sku...syństwo pozostaje sku...syństwem i tyle. Nie wiem czy ojciec by się przejął czy nie - wiem, że świadomie i z rozmysłem "mamuśka" przyłożyła rękę do śmierci niczego niewinnego dziecka tylko po to, żeby sie odegrać.. Cytując klasyka - Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić jej postępowanie. A ciąg dalszy doskonale pasuje.
                      • ixiq111 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:30
                        >> świadomie i z rozmysłem "mamuśka" przyłożyła rękę do śmierci niczego niewinnego dziecka tylko po to, żeby sie odegrać

                        Może bardzo bała się o swoje, jedyne dziecko?
                        Nie sądzę, że chciała z premedytacją posłać na cmentarz jakiekolwiek dziecko.
                        Strach, strach i jeszcze raz strach. I poczucie, że w razie komplikacji zostanie (z problemem) sama.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:37
                        Nie wiesz o czym piszesz. I nie obrazaj tamtej kobiety, gdyz nie zslugujesz nawet na to aby jej buty wyczyscic.
                        Bala sie o swoje JEDYNE dziecko, nie chciala go narazac. Juz jedno dziecko "dzieki" eksowi i jego kochance stracila, nie miala zamiaru tracic kolejnego.
                        Jesli masz ochote narazac zycie swoich dzieci, to rob to do woli, widocznie nie sa dla Ciebie zbyt wiele warte.
                        Ale nie oczekuj od innych takiego poswiecenia.
                        A juz nazwanie tego sk...synstwm swiadczy wylacznie o Twoim zalosnym poziomie
                • ixiq111 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:08
                  A czy handel narządami i tkankami nie jest przypadkiem karany?
                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:15
                    Jest, ale ale przeciez tatus nie napisalby na przelewie "zaplata za szpik" smile, a darowizne dziecku przekazac moze zawsze smile
      • semihora Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:28
        >>>jak ktoś raz zdradzi to zawsze będzie zdradzał?

        Doszłam do tego momentu i nie zdzierżyłam. Brawo big_grin Prowokacja udana.

        Aczkolwiek jeśli ty wierzysz, że jest odwrotnie, że jak raz zdradził, to już potem nigdy nie, to w zasadzie rzec mogę tyle: współczuję twoim dzieciom, bo matka w prowokacjach jest dobra, ale naiwna bardziej niż inni tongue_out Teraz doczytałam do końca i łkam. Wszystko jasne - jesteś kochanką, która zmieniła status i oszukujesz się, że ciebie twój nie puści w trąbę. O święta naiwności! Jak to było? "Dorosłe kobiety, część niewierząca, a myślą jak małe, naiwne dziewczynki pierwszokomunijne."
        • gama2003 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:37
          Nie, ona wie, że jest lepsza. Wiej już dziś, że jak zostanie exią to zachowa klasę, w przeciwieństwie do pierwszej żony, której furia zagłuszyła wyrzuty sumienia tej dobrej kobiety.
      • miss_fahrenheit Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:40
        jednorazowajematka napisała:

        > Że nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu?

        Oczywiście, że ludzie budują swoją szczęście na nieszczęściu innych. Świat jest pełny różnego rodzaju łajdaków.

        > I w końcu - że jak facet odchodzi do innej to zawsze on jest świnia i ta inna jest wstrętna sucz? Ale naprawdę?

        Jeśli odchodzi, a potem znajduje drugą, to niekoniecznie musi być świnia. Ludzie rozstają się z różnych powodów. Jeśli, jak małpa, chwyta drugą gałąź, zanim puści pierwszą, to jednak tchórz.

        > Zamieszkaliśmy razem przed rozwodem. Był oczywiście rozwód z orzeczeniem jego wyłącznej winy. W niczym to nie przeszkadza. Naprawdę. Ot, cena za szybkie załatwienie sprawy.

        Nie, to po prostu sprawiedliwe stwierdzenie winy pana. Trudno, żeby ci to przeszkadzało, skoro w tym uczestniczyłaś (to stwierdzenie faktu, nie ocena).

        > Mieli dzieci. Oczywiście słyszały jaka że mnie dziwka, z ojca drań.

        Drań to w tym przypadku dość łagodne określenie.

        > Minęło 12 lat. My jesteśmy razem, mamy swoje dzieci, żadne z nas nie żałuje.

        Może pan dorósł i przestał być małym tchórzem, może jesteście do siebie podobni, może pana nie stać na kolejne alimenty i problemy. Pozostaje wierzyć, że w grę wchodzi to pierwsze.
      • chyba.ze Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:52
        jednorazowajematka napisała:

        > Zarejestrowałam się w zasadzie tylko po to żeby napisać na tym wątku.

        big_grin

        Twoja rządza dokopania ex przyćmiewa wszystkie opowieści.
        Ależ musisz się czuć niepewnie w związku ze starym misiem big_grin

        Ps Inwektywy pod twoim adresem były dość prawdziwe- byłaś dz.iwką, a twój przydupas g.nojem.

        > Możecie sobie pisać co chcecie. Ja znikam.

        ... wracam do starego nicka big_grin
        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:01
          Nie, ona przeciez ocalila biednego misia przed harpia zona smile
          • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:05
            sofia_87 napisał(a):

            > Nie, ona przeciez ocalila biednego misia przed harpia zona smile

            Czy Twoją wyobraźnię przekracza opcja, że taki scenariusz TEŻ jest możliwy?
            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:17
              A Twoja wyobraznie przekracza opcja, ze normalny czlowiek najpierw konczy jeden zwiazek, a potem wchodzi w kolejny?
              Tak tez sie da. Pani sie dziwi ze nazywano ja dziwka, a pana draniem. Przeciez to zgodne z prawda.
              Panstwo weszli SWIADOMIE w pozamalzenski romans, "tak na chwile", potem zamieszkali razem, choc pan nie mial rozwodu.
              Mozna to bylo zalatwic, normalnie z klasa, ale najwyrazniej to przekracza poziom ematki z jednorazowym nickiem smile
              Sa dwie opcje, albo zona byla wstretna harpia, ale wtedy pan powinien sie rozwiesc wczesniej albo zostala nia jak malzonek zaczal ja zdradzac, wiec z jakiegos powodu.
              W takim czy innym przypadku malzonek po kilku wspolnych latach pwinien zachowac miniumum szacunku do zony i rozstac sie z klasa, bez afiszowania sie i mieszkania z pania lekich obyczajow
              • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:42
                sofia_87 napisał(a):

                > A Twoja wyobraznie przekracza opcja, ze normalny czlowiek najpierw konczy jeden
                > zwiazek, a potem wchodzi w kolejny?

                Nie, nie przekracza. To jedna z możliwości, dobra, uczciwa, ale nie zawsze realna.

                > Tak tez sie da. Pani sie dziwi ze nazywano ja dziwka, a pana draniem. Przeciez
                > to zgodne z prawda.

                Nie uważam, żeby miłość do mężczyzny, który nie jest wolny, oznaczała bycie dziwką. Ani zaangażowanie się w związek z nim. To słowo ma inną konotację.

                > Panstwo weszli SWIADOMIE w pozamalzenski romans, "tak na chwile", potem zamiesz
                > kali razem, choc pan nie mial rozwodu.
                > Mozna to bylo zalatwic, normalnie z klasa, ale najwyrazniej to przekracza pozio
                > m ematki z jednorazowym nickiem smile

                Nie przekracza, ale zdarza się, bardzo powszechnie. Ludzie bywają słabi, a życie jest krótkie. Bywa też, że to jedyny możliwy wybór.

                > Sa dwie opcje, albo zona byla wstretna harpia, ale wtedy pan powinien sie rozwi
                > esc wczesniej albo zostala nia jak malzonek zaczal ja zdradzac, wiec z jakiegos
                > powodu.

                Zgadzam się. Jednak wiele rzeczy ludzie "powinni", i niekoniecznie zgodnie z tymi powinnościami postępują.

                > W takim czy innym przypadku malzonek po kilku wspolnych latach pwinien zachowac
                > miniumum szacunku do zony i rozstac sie z klasa, bez afiszowania sie i mieszka
                > nia z pania lekich obyczajow

                No comments. Śmieszne jest to zdanie.
                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:56
                  >>>Nie, nie przekracza. To jedna z możliwości, dobra, uczciwa, ale nie zawsze realna.

                  A coz w niej nierealnego? Pan nie angazuje sie w romans, tylko sklada pozew o rozwod, a po otrzymaniu go wchodzi w zwiazek ze swoja wielka miloscia. Sadzisz, ze jednorazowajematka i jej ukochany nie mogli poczekac na rozwod a POTEM swietowac swoja wielka milosc?

                  >>Nie uważam, żeby miłość do mężczyzny, który nie jest wolny, oznaczała bycie dziwką. >>Ani zaangażowanie się w związek z nim. To słowo ma inną konotację.

                  Jednorazowa sama uzyla tego slowa, ja tylko powtarzam. Milosc nie, ale czlowiek ma WOLNY wybor i to JAK wybiera swiadczy o nim. Angazoawanie sie w zwiazek z nim jak najbardziej to oznacza, o ile mozna mowic o jakimkolwiek zwiazku gdy jedna ze stron jest w zwiazku malzenskim

                  >>Nie przekracza, ale zdarza się, bardzo powszechnie. Ludzie bywają słabi, a życie jest >>krótkie. Bywa też, że to jedyny możliwy wybór.

                  Bardzo powszechne, ale nie wlasciwe. Jedyny mozliwy wybor? Ile Ty masz lat? Skoro pan dal rade sie wyprowadzic od harpii i rozwiesc sie z nia, to mogl to zrobic PRZED nawiazaniem romansu.
                  Zycie jest krotkie, ale warto przzyc je przyzwoicie.

                  >>Zgadzam się. Jednak wiele rzeczy ludzie "powinni", i niekoniecznie zgodnie z tymi >>powinnościami postępują.

                  To niech sie nie dziwia ze ludzie nadaja im niezbyt pochlebne epitety. Slusznie

                  Wiesz co mysle nowel1, ze to Twoja historia jednorazowajematko smile
                  • nowel1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:04
                    Moja historia jest zupełnie inna.
                    Mam jednak wrażenie, że Ty wiesz już o życiu, ludziach, relacjach wszystko i nikt Ci nie będzie modyfikował Twojej jedynie słusznej wizji świata.
                    Na zdrowie.
                    • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:16
                      Chyba podobna smile
                      Nie, nie wiem wszystkiego, ale wiem ze akurat tamta historia mogla sie potoczyc w inny, niekrzywdzacy zony sposob
            • miss_fahrenheit Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:07
              nowel1 napisała:

              > sofia_87 napisał(a):
              >
              > > Nie, ona przeciez ocalila biednego misia przed harpia zona smile
              >
              > Czy Twoją wyobraźnię przekracza opcja, że taki scenariusz TEŻ jest możliwy?

              Oczywiście, że jest możliwy. Tyle, że o człowieku świadczy nie tylko rozwiązywanie problemów, ale i sposób ich rozwiązywania. Pan nie wybrał rozwiązania dojrzałego, tylko tchórzliwe. Oczywiście, każdy człowiek ma prawo do słabości, ale z drugiej strony tak można wytłumaczyć wszystko, np. żona jest harpią bo ją źle traktowano etc. Drugiej strony (kochanki) z kolei nie oceniałabym tak surowo, bo ona nikomu nic nie deklarowała.
        • thank_you Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:05
          Ale jesteście durne - naprawdę uważacie, że życie jest czarno-białe?
          • cat4 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:33
            Na to wyglada, i ze papier gwarantuje stalosc uczuc do konca zycia...
      • lilicziczi Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:15
        Wiesz o tym, że masz bardzo charakterystyczny styl pisania? wink
      • nenia1 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 17:26
        jednorazowajematka napisała:


        > Naprawdę wierzycie w tę brednie o karmie? O tym, że jak ktoś raz zdradzi to zaw
        > sze będzie zdradzał? Że pierwsza żona to zawsze najważniejsza? Że nie buduje si
        > ę szczęścia na cudzym nieszczęściu? I w końcu - że jak facet odchodzi do innej
        > to zawsze on jest świnia i ta inna jest wstrętna sucz? Ale naprawdę?

        W karmę nie wierzę, to przypadki, raz się komuś noga podwinie, raz nie.
        Ale, człowiek, który zdradza musi mieć pewną konstrukcję psychiczną, charakter na tyle słaby, by zachować się nielojalnie wobec najbliższej osoby i by ją oszukać.

        Tak jak nie założę spółki z osobą, która cieszy się, że kasjerka rąbnęła się wydają resztę, tak osobiście wystrzegam się związków z panami wyszarpanymi z innych związków, predyspozycje i brak hamulców taki pan ma jak nic.

        I fakt, staram się nie budować na cudzej krzywdzie. Życie mnie nauczyło, że fajnie jest żyć tak by móc spokojnie patrzeć sobie w oczy w lustrze, zamiast pracowicie i mozolnie prząść siatkę samousprawiedliwień a potem w niej ugrzęznąć.
      • bei Re: Zdradzona żona 13.08.18, 20:44
        Jednorazowa, za co ograniczono władzę rodzicielską, bo przecież nie za to, ze zdradził żonę....
        • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 21:52
          Pewnie już nie odpisze, ale sama jestem ciekawa.
          • lilicziczi Re: Zdradzona żona 13.08.18, 21:56
            Ale przecież Jednorazowa to Rosapulchra - ten sam sposób pisania wink
            • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 02:26
              O Jezu, aż się obśmiałam big_grin big_grin big_grin
              • nowel1 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 10:00
                Witaj w klubie big_grin
    • chatgris01 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:11
      Nie chcialoby mi sie rozwalac szyb ani samochodow, zemstą ktora mnie by dala satysfakcje byloby puszczenie eksa w skarpetkach oraz bycie szczesliwą bez niego.
    • lilicziczi Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:19
      To ja też się wypowiem, bo w sąsiednim wątku proponowałam wysłanie maili zdradzającego faceta do jego byłej.

      Nie jestem (jeszcze) żoną, kiedyś byłam natomiast "tą trzecią". Jak to się stało? Miałam 23 lata, byłam jeszcze studentką, bardzo niedoświadczoną w sprawach damsko-męskich (kilka związków z rówieśnikami, ale nadal byłam dziewicą wink, generalnie skupiałam się na nauce). Na praktyce zawodowej poznałam mężczyznę ok. 30-tki i kilka razy się z nim spotkałam. I wtedy pewna pani uświadomiła mnie, że on jest żonaty... Dla mnie było to niepojęte i upokarzające... On po prostu nie wspomniał o żonie a ja założyłam, że skoro się ze mną spotyka, to jest wolny... Po tym wydarzeniu jeszcze kilka razy spotkałam mężczyzn, którzy próbowali ukryć swój stan cywilny albo fakt, że kogoś mają, ale byłam już na ten fakt uczulona... Ktoś, kto działa na dwa fronty zawsze okłamuje jedną ze stron a najczęściej okłamuje obydwie strony. Poza tym, to on/ona jest w związku i ma prawne lub moralne obowiązki wobec partnera a nie kochanki/kochankowie względem siebie - z reguły nawet, o czym wspomniałam kochanki/kochankowie są okłamywani tak jak i oficjalne partnerki/partnerzy. I dlatego nie mściłabym się na kochance. To, co proponowałam w sąsiednim wątku, czyli wysłanie maili zdradzającego faceta do jego byłej, byłoby nie tyle zemstą na partnerze, ale daniem drugiej stronie możliwości przekonania się, że misio ma inną wersję dla każdej z pań (przypuszczam, że tak właśnie jest).
    • hanusinamama Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:41
      Ja ogólnie rozumiem "odwetu" na kochance. Bo rozumiem ze Pan Mąż został zniewolony? Zawsze zdrdzona zona wisza psy na kochance za "ukradła" /"zabrała" męża...ale juz sam maz winny nie jest. Jezeli juz to moze ta płyte codnikowa rzucic na smaochód meza...Moze to taki mechanizm wyparcia: "on mnie nie zdradził, on był wierny - ona go siłą wzieła"...
      • thank_you Re: Zdradzona żona 13.08.18, 14:43
        Zauważyłam pewną prawidłowość: rogacz zawsze ma pretensje do żony, rogaczka do kochanki. wink
        • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:38
          Ty wiesz, ze chyba masz rację
          • thank_you Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:51
            Jedynym odstępstwem od normy - raz (!!!) było to, czego świadkiem byłam 2 tyg. temu - ale i tu mąż wykazał się cierpliwością, na kochanka rzucił się dopiero wtedy, gdy wrócił po raz drugi, pani nie chciała udać się do domu, a kochanek coś burknął. Wcześniej dyskusja trwała między małżonkami. Swoją drogą - paradna scena. big_grin

            Mnie zawsze bawią te żony mające pretensje do kochanek. Jeszcze bardziej bawią mnie te, których mężowie nigdy w życiu by... wink A w ogóle to powinno być jak w Harlequinie... ;-D
            • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 17.08.18, 14:33
              No a ja w to wierzę i co mi zrobisz? big_grin Upraszczasz, mówiąc, że każdy jest zdolny do zdrady. Do tego trzeba mieć poluzowane trybiki moralne. Są ludzie, którzy mają te trybiki bardzo, bardzo ciasno chodzące. Żadnego luzu. Zdarza się.
          • anika772 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:27
            Gdyż, jak wiadomo, jak s.uka nie da, to pies nie weźmie.
            Zawsze kobieta winna, taki lajf.
            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:39
              Nie, winni sa oboje
        • kota_marcowa Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:19
          rogacz zawsze ma pretensje do żony,

          A z tym to się akurat nie zgodzę. Większość przypadków, o których słyszałam kończyła się mordobiciem, bądź chęcią takowego, kochanka.
          Mało tego, faceci często przyjmują z powrotem wiarołomną żonę. Po prostu o zdradach kobiet rozmawia się dopiero, tak naprawdę od niedawna. No i faceci wstydzą się przyznać do bycia rogaczem. Zdradzonej kobiecie wszyscy współczują, zdradzony facet boi się, że go wyśmieją.
    • super-mikunia Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:27
      Jakiś czas temu obiła mi się o uszy podobna historia. Zdradzana żona poszła z koleżanka pokazać tej drugiej co o niej myślą, pobiły ja. Nie jakoś dotkliwie, ale ta złe się czuła , poszła do lekarza po fakcie, skarżąc się na ból. Ten zbył ja, kobieta wkrótce zmarła. Osierociła dwójkę małych dzieci.
    • kornelia_sowa Re: Zdradzona żona 13.08.18, 15:29
      Ja tam uważam, ze często karma wraca.

      Znam przypadek, ze pani związała się z żonatym. On dla niej zostawił tą żonę. Urodziło im się dziecko- córka.

      Córka dorosła, wyszła za mąż. No i mąż ją zdradza- nawet ma dziecko na boku. I tu uwaga:
      -tatuś- ten sam co kiedyś kobietę zostawił- "zabije sk..syna" smile
      - mamusia- ta sama co przygarnęła zajętego faceta: "No jak tamta zdz...ra mogła tak jej leliję ukrzywdzić razem z tym draniem "
      No a dziecko wiarołomnego zięciunia- to ofkors bękart.
      Natomiast ich córunia była oczywiście owocem prawdziwej i jedynej miłości

      Ludziska to jednak śmieszni są
      • mama-ola Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:00
        > Ludziska to jednak śmieszni są
        Bo dobrze, jak Kali zabrać komuś męża, źle, jak ktoś Kalemu zabrać męża wink

        Też znam różne smutne przypadki... Pani miała oko na chłopaka, ale on chodził z inną. Gdy ta inna zaszła w ciążę, pani zrozumiała, że zaraz się ożeni i przepadnie. Poszła do niego i zażądała: ja cię kocham, ze mną bądź, tamtej daj na aborcję. Chłop zrobił, jak mu kazała. Pobrali się, mieli dwójkę dzieci - córkę i syna. Córka odbiła żonatego, syn na skutek wypadku stracił możliwość spłodzenia potomka i rozpadło mu się małżeństwo. Ale ogólnie mają się dobrze. W sensie - żyją w swoich małżeństwach (córka z tym odbitym żonatym, syn z drugą żoną).
        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:18
          >>Poszła do niego i zażądała: ja cię kocham, ze mną bądź, tamtej daj na aborcję. Chłop zrobił, jak >>mu kazała

          To pan uposledzony, czy co?
          • mama-ola Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:27
            > To pan uposledzony, czy co?
            Dziwny gość, małomówny, spokojny, niezbyt urodziwy, uległy, niektórzy mówią na takich "pięć minut na małym zegarku". Jego żona jest bardzo ładna, przebojowa, towarzyska, taka, co to wie, czego chce. Lubiłam ją, ale gdy poznałam tę historię, to padłam porażona cynizmem i okrucieństwem.
    • makurokurosek Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:37
      Zupełnie inaczej patrzę na takie sytuację. Czy zemsta pomoże mi w odreagowaniu nie, za to uderzy we mnie bo pokaże zdrajcy jak bardzo mi na nim zależało i jak bardzo mnie zranił.
    • szironna Re: Zdradzona żona 13.08.18, 16:59
      Zemsta była i jest mi obca. Zostałam zdradzona, na nikim się nie mściłam. Nie sądzę, że doznałabym jakiejkolwiek ulgi czy odczuła satysfakcję. Raczej byłoby mi wstyd. Wolałam wtedy zamknąć ten trudny dla mnie etap i iść do przodu. Zresztą moje dziecko było małe i ono było moim priorytetem.
      • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:07
        Dokladnie.
    • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 11:06
      Facet idiota, pokazal swojej ex (najprawdopodniej albo komus z jej otoczenia) gdzie mieszka next. Reszta zdarzen juz pokazuje poziom tych ludzi.
    • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:10
      Prawda jest taka, że zdecydowana większość kobiet doskonale wie, że wchodzi w związek z żonatym facetem. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I to zwykle one naciskają na zakończenie związku z żoną. Czy takie postępowanie jest moralne?

      • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:16
        madami napisała:

        > Prawda jest taka, że zdecydowana większość kobiet doskonale wie, że wchodzi w z
        > wiązek z żonatym facetem. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I to zwykle one
        > naciskają na zakończenie związku z żoną. Czy takie postępowanie jest moralne?
        >

        Uwazasz ze bardziej moralne jest kontynuowanie zwiazku z kobieta/mezczyzna (tak, mezczyzni tez naciskaja na zakonczenie zwiazku nowej kobiety) nie zakanczajac zwiazku w ktorym sie jest?
        • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 12:57
          Uważam, że moralne to jest zakończenie jednego związku ZANIM zacznie się kolejny. A wchodzenie w związek z żonatym - to dno moralne.
          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:05
            10/10 Arwena
          • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:08
            To tak nie dziala arwenka.
            Te gadki o honorze moralności i wcześniejszym rozwodzie to bzdury.
            Ludzie sa z kimś poki nie poznają kogos innego. Bo tak wygodniej po prostu. Nic dziwnego. Tacy sa ludzie.
          • madami Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:26
            arwena_11 napisała:

            > Uważam, że moralne to jest zakończenie jednego związku ZANIM zacznie się kolejn
            > y. A wchodzenie w związek z żonatym - to dno moralne.

            dokładnie.

          • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:38
            > Uważam, że moralne to jest zakończenie jednego związku ZANIM zacznie się kolejny.

            naprawde? a dlaczego? zawsze mnie powyzsze stwierdzenie zastanawialo.
            co, tak naprawde, zmienia fakt, ze porzuca sie zone i dzieci, ZANIM skonsumuje sie nowy zwiazek? zona bedziesz przez to szczesliwsza? dzieci beda mialy lepszego ojca?
            w takich sytuacjach i tak wiadomo, ze powodem rozwodu jest inna kobieta, inne uczucie - ja mam wrazenie, ze mnie (jako porzucana zone) bolaloby bardziej, gdyby maz tak bardzo chcial byc z kims innym nawet BEZ wczesniejszego zwiazku z ta osoba. znaczy - grom z jasnego nieba, prawdziwa milosc, ktora poczeka (rozwodu nie dostaje sie w moment), a ta ze mna? do wyrzucenia dla kogos, kogo ledwo sie zna ...

            naprawde, nie widze nic moralniejszego w takim sposobie porzucenia rodziny.
            • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:39
              a jeszcze - stawiam to w opozycji do porzucenia rodziny po _krotkim_ romansie, ktory okazal sie czums wiecej, a nie w opozycji do zwodzenia latami.
            • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:46
              Minimum szacunku dla żony/męża? Skoro nie kocham i jestem gotów/gotowa polecieć za kimś innym - to trzeba się rozstać. Pozostanie w związku i czekanie na okazję - to dla mnie dno.
              • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:51
                To ze dla ciebie to dno to nic nie zmieni
                Ludzie nadal tak robią i będą robic.
                • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:58
                  Wiesz honor i moralność nie jest w modzie.
                  • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:26
                    Czy ja wiem. Jesteśmy tylko ludzmi.
                    • arwena_11 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:27
                      I dlatego nie kieruje nami instynkt. Jeszcze rozumu trzeba użyć.
              • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 13:59
                > Minimum szacunku dla żony/męża? Skoro nie kocham i jestem gotów/gotowa
                > polecieć za kimś innym - to trzeba się rozstać. Pozostanie w związku i czekanie na
                > okazję - to dla mnie dno.

                nie mowimy o czekaniu na okazje - po prostu "milosc sie przytrafila" (nie twierdze, ze to dobry powod, ale na ogol tak sie tlumaczy takie rozstania).
                czy wystarczy powiedziec, ze sie kogos poznalo i chce sie odejsc? i wyprowadzic sie? czy trzeba sie rozwiesc, czyli prawnie przypieczetowac?
                nadal nie rozumiem, w czym ten "szacunek" mialby pomoc porzuconej rodzinie?
                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:09
                  A w czym pomoze porzuconej rodzinie swiadomosc, ze pan oszukiwal, udawal ze wszystko jest w porzadku, planowal rodzinne wakacje, a jednoczesnie planowal przyszlosc z inna pania?
                • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:20
                  i jeszcze mam pytanie - jesli taka pani - bez seksu - doprowadzi do rozpadu malzenstwa i rozwodu, a dopiero potem przespi sie z wybrankiem - to juz jest ok? nikt jej nie ma prawa obrazliwie nazwac? ona nie rozbija rodziny?
                  caly czas pytam w konteksie "moralnie to jest sie najpierw rozwiesc" - jesli ktos sie rozwodzi z powodu innej osoby, nawet "nieskonsumowanej" i czekajacej, to naprawde jest taka roznica w tym, czy sie z ta osoba ma wczesniej krotki (podkreslam to po raz kolejny) romans? ja zbytniej roznicy nie widze. gdzie ona jest?

                  czym sie rozni
                  "poznalem kogos, od kilku tygodni sie spotykamy, uprawialismy seks, chce sie rozwiesc dla tej osoby"
                  od
                  "poznalem kogos, zakochalem sie, nie bylo zdrady, ale chce sie rozwiesc dla tej osoby"?
                  • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:24
                    Chodzi o zasady.
                    Na zakochanie sie wplywu nie mamy, na to, czy zdradzimy wpolmalzonka, juz tak. Uczciwie jest zakonczyc poprzedni zwiazek przed rozpoczeciem nastepnego, unika sie oklamywania bliskiej (chocby kiedys bliskiej) osoby.
                  • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:29
                    To tez zalezy od sytuacji i postawy obu stron.
                    Ja mialam nieco podobna sytuacje, bedac w zwiazku, nieformalnym, poznalam mojego meza, na spotkaniu sluzbowym, piorun sycylijski.
                    Moglam tez przeciagac sprawe, sprawdzac czy mi z tyn "nowym" wyjdzie, jednoczesnie na wszelki wypadek nie rezygnujac z dotychczasowego zwiazku.
                    Zerwalam nastepnego dnia; tego samego nie moglam, gdyz eks nie bylo w miescie smile.
                    Podobnie moj tata, jak poznal moja mame w dlugoletnim zwiazku, zakonczyl go, a potem umowil sie z mama.
                    Tak ze mozna jak sie chce.
                    Chyba tez zalezy od postawy tej/tego drugiego, przyzwoita osoba poznajac kogos w zwiazku, z dziecmi raczej nie stara sie poderwac takiej osoby. Ale sa tez osoby, ktore z premedytacja chca wejsc w zwiazek i "wyjac" ze starego zwiazku osobe bedaca w zwiazku malzenskim, co opisalam chocby w sasiednim watku. Taka osoba jest wtedy tak samo winna rozpadowi rodziny jak niewierny malzonek.
                    Kura, wiadomo ze to nie jest latwe, ale mozna pomyslec i znalezc sposob aby zachowac sie przyzwoicie
                    • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:48
                      > Ja mialam nieco podobna sytuacje, bedac w zwiazku, nieformalnym, poznalam
                      > mojego meza, na spotkaniu sluzbowym, piorun sycylijski.
                      > Zerwalam nastepnego dnia; tego samego nie moglam, gdyz eks nie bylo w miescie

                      gdybys byla zamezna, to nie wzielabys rozwodu w jeden dzien, zwlaszcza gdybyscie mieli dzieci. rozwiodlabys sie dla pioruna sycylijskiego poznanego poprzedniego dnia? pytam powaznie.

                      > Podobnie moj tata, jak poznal moja mame w dlugoletnim zwiazku, zakonczyl go, a
                      > potem umowil sie z mama.

                      byli malzenstwem? mieli dzieci? jesli nie, wtedy rozstanie jest latwe.
                      to naprawde sa rozne sytuacje.

                      > Kura, wiadomo ze to nie jest latwe, ale mozna pomyslec i znalezc sposob aby
                      > zachowac sie przyzwoicie

                      oczywiscie, ze nie jest to latwe. jednak ja nie widze zbytniej roznicy - w przypadku malzenstwa z dziecmi, a o tym rozmawiamy - gdy odchodzi sie (rozwodzi) przed, czy po skonsumowaniu innego zwiazku. moze ten od rozwodu jest minimalnie "uczciwszy", ale w praktyce zostawia to samo - pobojowisko - opuszczona zone i dzieci.
                      • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:53
                        Pewnie staralbym sie zapomniec. A maz (obecny) widzac obraczke na moim palcu nie bylby mna zainteresowany.

                        Nie, tata nie byl wczesniej zonaty, jestem jedynaczka. Oczywiscie ze w malzenstwie jest trudniej, ale mozna, a nawet trzeba starac sie zachowac przyzwoicie i nie ranic klamstwami i oszustwami wspolmalzonka
                        • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:55
                          dla mnie ten krotki czas "klamstw i oszustw" wydaje sie malo istotny, gdy w gre wchodzi porzucenie i opuszczenie dzieci - mysle, ze te klamstwa wtedy by malo dla mnie znaczyly.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:00
                            Ale moze dla kogos innego mialoby to znaczenie
                            • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:03
                              > Ale moze dla kogos innego mialoby to znaczenie

                              tak, wiem, dlatego pytam.
                              i jakies tam odpowiedzi uzyskalam, ale niewiele.
                  • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:29
                    Nikt bez seksu z drugą osobą nie zaryzykuje małżeństwa.
                • tt-tka Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:25
                  kura17 napisała:


                  >
                  > nie mowimy o czekaniu na okazje - po prostu "milosc sie przytrafila" (nie twier
                  > dze, ze to dobry powod, ale na ogol tak sie tlumaczy takie rozstania).
                  > czy wystarczy powiedziec, ze sie kogos poznalo i chce sie odejsc? i wyprowadzic
                  > sie? czy trzeba sie rozwiesc, czyli prawnie przypieczetowac?

                  To na ogol tak jednak nie wyglada... jest ten okres "przejsciowy", kiedy strona, ktorej "milosc sie przytrafila" pozostaje w dawnym zwiazku juz przymierzajac sie do nowego, czy tez probujac. I to sie wiaze z cala seria klamstw serwowanych dotychczasowej partnerce czy partnerowi, bo przeciez nie mowi sie "ide do... i bedziemy sie radosnie bzykac", tylko nadgodziny, zlecenia, reperowanie samochodu z kolega czy co tam jeszcze - a druga strona po czasie dowiaduje sie, ze przez kogos bliskiego i kochanego byla robiona w wala.


                  > nadal nie rozumiem, w czym ten "szacunek" mialby pomoc porzuconej rodzinie?

                  Czasem latwiej przezyc porzucenie/rozstanie niz swiadomosc, ze bliski czlowiek oklamywal i osmieszal. Czesciej niz myslisz. "przestal kochac" vs "okazal sie tchorzliwym palantem i klamca".
                  • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:30
                    tt-tka napisała:

                    > kura17 napisała:
                    > > nadal nie rozumiem, w czym ten "szacunek" mialby pomoc porzuconej rodzini
                    > e?
                    >
                    > Czasem latwiej przezyc porzucenie/rozstanie niz swiadomosc, ze bliski czlowiek
                    > oklamywal i osmieszal. Czesciej niz myslisz. "przestal kochac" vs "okazal sie t
                    > chorzliwym palantem i klamca".


                    W punkt.
                  • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:43
                    > To na ogol tak jednak nie wyglada... jest ten okres "przejsciowy", kiedy strona
                    > , ktorej "milosc sie przytrafila" pozostaje w dawnym zwiazku juz przymierzajac
                    > sie do nowego, czy tez probujac.

                    no mnie sie to wydaje naturalne - trudno rozwalic malzenstwo dla kogos, kogo poznalo sie wczoraj, prawda? dlatego uwazam "rozwod, potem zwiazek" - jesli w malzenstwie bylo ok, tylko ktos sie zakochal - za cos bardzo malo realistycznego.
                    ja bym tak nie zrobila - albo "zapomnialabym" o zakochaniu i starala sie byc szczesliwa w malzenstwie, albo bym "sprobowala" tej drugiej osoby. nie rozwalalabym malzenstwa z powodu niespelnionego, nie wiadomo czy odwzajemnionego, zakochania (powtarzam - gdyby malzenstwo bylo fajne).
                    • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:47
                      Czyli oklamywalabys meza, w tym swoim "fajnym" malzenstwie?
                      • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:49
                        > Czyli oklamywalabys meza, w tym swoim "fajnym" malzenstwie?

                        co to znaczy "oklamywalabym"? ze sie zakochalam?
                        tak, jesli zdecydowalabym sie zostac z mezem, to nie mowilabym mu o tym, po co?
                        uwazasz, ze w fajnym malzenstwie nie moze sie trafic piorun sycylijski? ze trafia sie wylacznie niesparowanym, lub tym w nie-fajnych zwiazkach? przeciez to zupelny przypadek jest.
                        • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:53
                          aaa ... pytasz, czy bym klamala, gdybym zdecydowala sie "sprobowac" pioruna? pewnie tak, nie wiem.
                          po prostu okazalabym sie swinia i tyle - gdybym sie zdecydowala w cokolwiek ladowac, mowie teoretycznie.
                          wolalabym (chyba?) to, niz rozwalic malzenstwo dla czegos, co po tygodniu od rozwodu okazaloby sie mzonka ...

                          na razie stoje na stanowisku, ze fajnego malzenstwa bym NIE rozwalala dla pioruna, nawet skonsumowanego.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:58
                            Tylko ze Twoj maz jakby sie dowiedzial o fakcie "konsumpcji" moglby sam zechciec je rozwalic, a to okazaloby sie ze to mzonka smile
                            • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:02
                              mogloby tak byc.
                              jak rowniez odwrotnie - takie samo mam zdanie, gdyby zakochany byl moj maz.
                              • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:09
                                Bylabym w stanie wybaczyc mezowi, ze sie zakochal i odszedl do innej
                                ale nigdy nie wybaczylabym oklamywania i romansowania z kims za moimi plecami
                                chocby krotkotrwalego, czas nie mialby znaczenia.
                                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:12
                                  Dokladnie
                                • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:17
                                  no widzisz, a ja mam inaczej.
                                • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:44
                                  chatgris01 napisał(a):

                                  > Bylabym w stanie wybaczyc mezowi, ze sie zakochal i odszedl do innej
                                  > ale nigdy nie wybaczylabym oklamywania i romansowania z kims za moimi plecami
                                  > chocby krotkotrwalego, czas nie mialby znaczenia.

                                  Czyli wybaczylabys dlugotrwaly romans zakonczony rozstaniem, ale krotkotrwalego juz nie? Niezrozumiala logika dla mnie
                                  • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:27
                                    Nie, napisalam, ze nie wybaczylabym ZADNEGO romansu.
                                    Jesliby go trafil piorun sycylijski, zakochalby sie, poinformowal mnie o tym i odszedl natychmiast, po czym dopiero by romansowal, to moglabym wybaczyc.
                                    Romansowania za moimi plecami (czy dlugiego, czy krotkiego) i oklamywania mnie-nie.
                                    • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:44
                                      chatgris01 napisał(a):

                                      > Nie, napisalam, ze nie wybaczylabym ZADNEGO romansu.


                                      Napisalas:Bylabym w stanie wybaczyc mezowi, ze sie zakochal i odszedl do innej


                                      > Jesliby go trafil piorun sycylijski, zakochalby sie, poinformowal mnie o tym i
                                      > odszedl natychmiast,

                                      Natychmiast czyli kiedy?


                                      • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:52
                                        Natychmiast po tym, jakby sie zorientowal, ze kocha inna.

                                        "Napisalas:Bylabym w stanie wybaczyc mezowi, ze sie zakochal i odszedl do innej
                                        "-odszedl, bez wczesniejszego romansu. Romansowac sobie moze po odejsciu, bo wtedy mnie nie oklamuje.
                                        • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:03
                                          chatgris01 napisał(a):

                                          > Natychmiast po tym, jakby sie zorientowal, ze kocha inna.

                                          Czyli kiedy? Bo wiesz czasem to moze trwac kilka tygodni, kilka miesiecy albo I kilka lat.

                                          > "Napisalas:Bylabym w stanie wybaczyc mezowi, ze sie zakochal i odszedl do innej
                                          > "-odszedl, bez wczesniejszego romansu. Romansowac sobie moze po odejsciu, bo wt
                                          > edy mnie nie oklamuje.

                                          Zakochanie to romansowanie, jak wyzej. I nawet jesli nie bylo seksu to musi byc zaangazowanie enocnjonalne. Jednak odejscie zanim nie ma seksu to rzadkosc. Tak czy inaczej to jest romans.
                                          • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:16
                                            Zakochanie to niekoniecznie romansowanie. Mozna spotykac obiekt uczuc na neutralnym gruncie, np. w pracy, silowni, piekarni, rodzinie i przy pierdylionie innych okazji. Bez umawiania sie specjalnie. Ale jak sie zaczyna z kims regularnie umawiac bez wiedzy wspolmalzonka i za jego plecami, to wtedy jest to romans, owszem, nawet bez seksu. I to dla mnie byloby niewybaczalne, bo samo zakochanie i natychmiastowe (po zorientowaniu sie) odejscie nie jest oklamywaniem, regularne widywanie sie z inna kobieta za moimi plecami juz oklamywaniem jest.
                                            • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:39
                                              chatgris01 napisał(a):

                                              > Zakochanie to niekoniecznie romansowanie. Mozna spotykac obiekt uczuc na neutra
                                              > lnym gruncie, np. w pracy, silowni, piekarni, rodzinie i przy pierdylionie innych okazji. Bez umawiania sie specjalnie.

                                              Brzmisz jak dziecko albo naiwna romantyczka. Naprawde uwazasz ze ktos sie zakochuje w kims spotykajac ta osobe w silowni, pracy czy piekarni I w dodatku to wystarczy zeby podjac decyzje o rozstaniu w dodatku bedac w dlugodystansowym zwiazku z dziecmi?
                                              Faktu sa takie ze ludzie romansuja, rozmawiaja nie tylko o pogodzie i sprawach sluzbowych oraz uprawiaja seks i to zazwyczaj trwa dosc dlugo zanim ppdejma decyzje.


                                              to dla mnie byloby niewybaczalne, bo samo zakochanie i
                                              > natychmiastowe (po zorientowaniu sie) odejscie nie jest oklamywaniem, regularn
                                              > e widywanie sie z inna kobieta za moimi plecami juz oklamywaniem jest.


                                              Hahaha, ty naprawde nie masz pojecia jak to wyglada w rzeczywistosci
                                              • chatgris01 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:46
                                                Alez mam pojecie, tylko twierdze, ze to nieuczciwe wink
                                                I dlatego bym nie wybaczyla.
                                              • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 18.08.18, 08:29
                                                Zakochać to się można i w kimś widzianym na plakacie czy w video na youtubie. Do tego udział drugiej osoby nie jest konieczny. Romansować można i z kimś, w kim nie jest się zakochanym. To dwa różne pojęcia. Miłość i zakochanie to też nie to samo.
                        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:56
                          Nie, oklamywalabys "probujac" tej drugiej osoby, gdyz zgaduje, ze nie wtajemniczalabys meza to ze rozwazasz zwiazek z inna osoba, o ile tamta osoba, rzecz jasna, odwzajemni Twoje uczucia.
                          Powtorze po innej forumce, nie mamy wplywu na to czy sie zakochamy czy nie ale mamy wplyw na to jak sie potem zachowamy, czy bedziemy klamac, zdradzac, czy tez nie
                          • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:01
                            tak, domyslilam sie i odpisalam odrobine wczesniej.

                            tez uwazam, ze do nas nalezy decyzja, jak sie zachowac. jednak dla mnie osobiscie mniejszym grzechem jest "wyprobowanie" zakochania i krotki (powtarzam) czas oszustw, niz rozbijanie malzenstwa (fajnego) dla mzonki. i tak tez bym podeszla do tego, gdyby to dotyczylo mojego meza. i gdyby mi oswiadczyl, ze sie zakochal i chce/musi odejsc, to bylby wolny "od razu", a nie dopiero po rozwodzie - zwisalby mi stan formalny (o ile umowilibysmy sie jak ludzie w sprawie dzieci)
                            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:07
                              Z tym sie zgadzam, jesli ktos oswiadcza ze odchodzi, to oznacza ze jest "wolny" niezaleznie od stanu formalnego
                          • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:48
                            sofia_87 napisał(a):

                            > Nie, oklamywalabys "probujac" tej drugiej osoby, gdyz zgaduje, ze nie wtajemniczalabys meza to ze rozwazasz zwiazek z inna osoba, o ile tamta osoba, rzecz jas
                            > na, odwzajemni Twoje uczucia.


                            🤣 a jak ty sobie to wyobrazasz, ze komus podoba sie inna osoba, fajnie sie z taka osoba tanczylo, rozmawialo i przeszla przez glowe mysl jak by moglo byc razem fajnie I nastepnego dnia mowi parnerowi/ce/zonie/mezowi ze odchodzi zeby nie oklamywac?
                            • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:12
                              To się ma jak piernik do wiatraka.
                              Jak już uważasz współmałżonka za nieatrakcyjnego i widzisz inne osoby/ rozglądasz się za innymi, z którymi chętnie byś się związała, to nie ma sensu ciągnąć małżeństwa.
                              Przebiegi myślowe, że ktoś się spodobał, to nie to samo, co romans i działanie w tym kierunku.
                              Aż dziwne, że tak to upraszczasz.
                              • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:29
                                szeptucha.z.malucha napisała:

                                > To się ma jak piernik do wiatraka.
                                > Jak już uważasz współmałżonka za nieatrakcyjnego i widzisz inne osoby/ rozgląda
                                > sz się za innymi, z którymi chętnie byś się związała, to nie ma sensu ciągnąć m ałżeństwa.

                                Masz chyba niewielkie doswiadczenie, albo jestes bardzo naiwna.

                                > Przebiegi myślowe, że ktoś się spodobał, to nie to samo, co romans i działanie
                                > w tym kierunku.
                                > Aż dziwne, że tak to upraszczasz.

                                Ja tego nie upraszczam, robi to osoba na ktorej post odpowoadalam.
                                • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:49
                                  Masz rację, mam małe doświadczenie w zmianie długotrwałych partnerów życiowych😛
                                  • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:54
                                    szeptucha.z.malucha napisała:

                                    > Masz rację, mam małe doświadczenie w zmianie długotrwałych partnerów życiowych?
                                    > ?

                                    Akurat nie ma znaczenia czy dlugodystansowi czy krotko.
                    • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:04
                      Nie ma czegos takiego
                      Jak oklamywanie w fajnym malzenstwie
                      • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:17
                        > Nie ma czegos takiego
                        > Jak oklamywanie w fajnym malzenstwie

                        a co sie robi, gdy ktoras strona sie zakocha, ale absolutnie nie ma ochoty ani na rozwalenie malzenstwa, ani na "sprobowanie" drugiego zwiazku? (czyli chce sie zostac wiernym i w zwiazku z obecna osoba). przeciez te pioruny sycylijskie to przypadki, niezalezne od nas, moze sie przytrafic kazdemu?
                        i owszem, wtedy niejako sie klamie - uwazasz, ze trzeba rozwalic malzenstwo, bo "nie ma czegos takiego jak oklamywanie w fajnym malzenstwie"?
                        • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:20
                          No to wtedy zwiazek fajny nie byl
                          Jak sie czujesz zayebiscie w relacji
                          To jestes odporna na pioruny
                          • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:24
                            > No to wtedy zwiazek fajny nie byl
                            > Jak sie czujesz zayebiscie w relacji
                            > To jestes odporna na pioruny

                            uwazam to za dosc naiwne podejscie.
                            • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:28
                              Nie, czemu.
                              Jak czegos brakuje to sie jest podatnym na pioruny czy tym podobne.
                              Uwaznosci na przyklad.
                              • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:37
                                > Jak czegos brakuje to sie jest podatnym na pioruny czy tym podobne.

                                wedlug mnie "fajne malzenstwo" to nie musi byc idealne malzenstwo, i czegos tam moze brakowac i jakies fascynacje moga sie zdarzyc - byle nie zajsc za daleko.
                                • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:45
                                  Hm. No to moze warto popracowac nad zwiazkiem.
                                  Akurat wiem cos o zauroczeniach - rozpieprzaja wiez.
                                  • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 16:05
                                    > Hm. No to moze warto popracowac nad zwiazkiem.

                                    owszem, pewnie warto. ja sie tylko sprzeciwilam kategorycznemu Twemu stwierdzeniu, ze w fajnym malzenstwie to sie po prostu nie zdarza.

                                    > Akurat wiem cos o zauroczeniach - rozpieprzaja wiez.

                                    tak, moze byc i tak.
                          • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:25
                            To tez faktsmile
                          • thank_you Re: Zdradzona żona 15.08.18, 06:01
                            Taa, a mnie piorun strzelił w czasie, gdy rownolegle trwała operacja ratująca mu życie; gdy wczesniej przez tydzien nie spałam, nie jadłam tylko kontrolowałam czy oddycha. Gdy umierał mi na rękach kilka godzin wczesniej, a ja byłam w rozpaczy, bo myslalam, Że moje życie - wraz z jego - sie kończy.

                            To takie p!erdolen!e teoretyczek, ktore: nigdy, zawsze. One wiedza i basta.
                          • ania-z-lasu Re: Zdradzona żona 18.08.18, 08:33
                            Odpornym na pioruny można byc z tysiąca powodów. Nie tylko wtedy, kiedy związek fajny, ale też kiedy życie stanowczo do doooopy. Bo wtedy nie ma się głowy do takich rzeczy.
                            Zauroczenie kimś innym też nie musi psuć związku, zależy jak to traktować.
                        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:22
                          Jezeli nie ma sie "ochoty na sprobowanie drugiego zwiazku" ani na rozwalanie malzenstwa to raczej sie nie klamie. Po prostu nie mowi do konca prawdy, ale to juz jest raczej dopuszczalne. Powiedzenie prawdy, czyli ze kogos trafil piorun sycylijski i mysli o tamtej osobie, ale nic z tym nie zrobi, przeciez tylko niepotrzebnie by zranil partnera.
                          • kura17 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:25
                            > Jezeli nie ma sie "ochoty na sprobowanie drugiego zwiazku" ani na rozwalanie ma
                            > lzenstwa to raczej sie nie klamie. Po prostu nie mowi do konca prawdy, ale to j
                            > uz jest raczej dopuszczalne.

                            no i tutaj sie z Toba zgadzam, ale Vre-sna twierdzi, ze w fajnym malzenstwie nie maja sie prawa zdarzyc pioruny.
                            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:27
                              Pioruny moze nie, ale jakies fascynacje pewnie tak.
                              • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 15:30
                                Mam inne doswiadczenie
                                Z tej perspektywy sie wypowiadam
                          • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:29
                            sofia_87 napisał(a):

                            > Jezeli nie ma sie "ochoty na sprobowanie drugiego zwiazku" ani na rozwalanie ma
                            > lzenstwa to raczej sie nie klamie. Po prostu nie mowi do konca prawdy

                            Czy niemówienie do końca prawdy nie jest przypadkiem kłamstwem?
                  • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:40
                    tt-tka napisła:


                    > > nadal nie rozumiem, w czym ten "szacunek" mialby pomoc porzuconej rodzinie?
                    >
                    > Czasem latwiej przezyc porzucenie/rozstanie niz swiadomosc, ze bliski czlowiek oklamywal i osmieszal. Czesciej niz myslisz. "przestal kochac" vs "okazal sie t
                    > chorzliwym palantem i klamca".

                    Jakie porzucenie/rozstanie masz na mysli, takie z dnia na dzien? Tak to sie nie dzieje, to zawsze trwa jakis czas, czasem kilka miesiecy, czasem lat i trudno aby druga strona sie nie zorientowala wiec gdzie tu miejsce na klamstwa i osmieszanie? Jesli powodem rozstania jest inny mezczyzna/kobieta to zawsze zaczyna sie nowy zwiazek przed zakonczeniem biezacego. Nawet jesli nie ma seksu to jest emocjonalne, uczuciowe zaangazowanie. Ktos kto chce tylko pobzykac na boku nie angazuje sie przeciez i albo stawia sprawe jasno albo szybko da sie wyczuc. Do tanga trzeba dwojga, jesli jedna strona angazuje sie uczuciowo i przygotowuje do wyjscia to oznacza ze zwiazku juz nie ma I dziwi mnie bardzo wielkie zdziwienie drugiej strony.
                    • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:15
                      A mnie dziwi Twoje zdziwienie. Jest wielu współmałżonków, którzy są zaangażowani i nie otrzymali żadnych sygnałów o wygaszaniu związku. Czasem wręcz seks kwitł, wspólne życie dawało satysfakcję.
                      • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:25
                        szeptucha.z.malucha napisała:

                        > A mnie dziwi Twoje zdziwienie. Jest wielu współmałżonków, którzy są zaangażowan
                        > i i nie otrzymali żadnych sygnałów o wygaszaniu związku. Czasem wręcz seks kwit
                        > ł, wspólne życie dawało satysfakcję.

                        Wiesz, dla mnie to jak yeti, albo zaklinanie rzeczywistosci. Seks kwitl a moze byl rutyna i wystarczylo ze istnial a w codziennym zyciu nie bylo awantur a jedynie drobne nieporozumienia wiec zostalo zakwalifokowane jako satysfakcjonujace. Jednak glebiej byly powazne problemy i wygasle uczucia niezauwazane albo lekcewazone przez jedna ze stron co w koncu dalo efekt szoku gdy jedna ze stron odeszla.
                        • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:31
                          To sie widzi
                          Gdy ktos przestal kochac
                          Widzi sie pustke w spojrzeniu
                          Nawet jak seks stulecia jest
                          To i tak widzi sie postawe
                          To nie jest do nie zauwazenia
                          • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:42
                            Gorzej jak małżeństwo „z przyjaźni”, czy tam „rozsądku”. Wtedy zmian nie wychwycisz.
                            Ale może wtedy faktycznie lepiej jak ktoś spotka miłość i ją chwyci.
                          • alicia033 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:15
                            vre-sna napisała:

                            > To sie widzi

                            > To nie jest do nie zauwazenia

                            a teraz przejrzyj własne posty na ematce, vresna.
                            Ile trwało, zanim sama zauważyłaś, że ex-mąż nie jest tobą zainteresowany?
                            • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:34
                              Slepa nie bylam
                              Ale cztery lata sie ludzilam
                              Strata czasu
                              Tak mysle z perspektywy
                              • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:38
                                I mocno wtedy cierpialam
                                Ale nikogo do milosci nie zmusisz
                                Ale to widac
                                Powtarzam, ten proces nie jest niezauwazalny
              • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:00
                arwena_11 napisała:

                > Minimum szacunku dla żony/męża? Skoro nie kocham i jestem gotów/gotowa polecieć
                > za kimś innym - to trzeba się rozstać. Pozostanie w związku i czekanie na okaz
                > ję - to dla mnie dno.

                Czy to w ogole masz jakies polaczenie z realnym zyciem? Cale to kochanie to nic innego jak chemia, z czasem slabnie i ludzie albo biora to czego potrzebuja w sekrecie albo sie zakochuja i odchodza
                • milka_milka Re: Zdradzona żona 15.08.18, 08:33
                  A Ty znowu swoje. A jeśli nie słabnie? To, że Tobie się nie udało stworzyć wieloletniego satysfakcjonującego związku nie oznacza, że inni nie mogą.
                  • leyre2 Re: Zdradzona żona 15.08.18, 10:11
                    milka_milka napisała:

                    > A Ty znowu swoje. A jeśli nie słabnie? To, że Tobie się nie udało stworzyć wiel
                    > oletniego satysfakcjonującego związku nie oznacza, że inni nie mogą.
                    >

                    Moj zwiazek ma wiecej lat niz ty masz mentalnie I jest satysfakcjonujacy wiec spokojnie. Idealne ematki I ich idealne zwiazki to typowe na tym forum przedstawianie idealnego zycia a potem pisanie pod zmienionymi nickami prawdy.
                  • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 15.08.18, 22:52
                    Najma chwaliła się już kiedyś, że jej związek jest otwarty, innymi słowy racjonalizowała sobie zdrady męża.
                    • milva24 Re: Zdradzona żona 16.08.18, 12:14
                      Otwarty związek chyba działa w obie strony. Jeśli obojgu to pasuje to co w tym złego?
            • sofia_87 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 14:07
              Moze morlaniejsze jest to, ze jakby nie bylo wczesniejszego "zwiazku" pozamalzenskiego to nie byloby tez klamstw?
              • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:30
                Myślę, że w kwestii moralności nie ma stopniowania.
                • sofia_87 Re: Zdradzona żona 16.08.18, 11:14
                  Akurat Ty rosa nawet nie pwonnas uzywac slowa "moralnosc"
                  • rosapulchra-0 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 05:37
                    Akurat nie tobie to oceniać. I jeśli nie zrozumiałaś, co napisałam poprzednio - nie stopniuje się moralności. Nie można być mniej lub bardziej moralnym.
                    • sofia_87 [...] 17.08.18, 09:19
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • nowel1 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:01
                        Taka refleksja: jakim trzeba być człowiekiem, żeby o innym napisać "byle co"...
                        • sofia_87 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:26
                          Tylko taka refleksje masz wyobrazajac sobie, ze ktoś zostawil zone bedaca w ciąży, a ona stracila to dziecko?
                          Jak to swiadczy o Tobie?
                          • nowel1 Re: Zdradzona żona 17.08.18, 12:47
                            Moja refleksja nie dotyczy czyjegoś poronienia ( swoją drogą, ciekawe, skąd pewność, jaka była jego przyczyna? Bo pewnie wiesz, że poronienia zdarzają się także wtedy, gdy kobieta pozostaje w szczęśliwym związku?), a Twojego paskudnego, uprzedmiotawiającego komentarza na temat innego człowieka,.
          • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 17:22
            arwena_11 napisała:

            > Uważam, że moralne to jest zakończenie jednego związku ZANIM zacznie się kolejn
            > y. A wchodzenie w związek z żonatym - to dno moralne.

            Ale NIE ZAWSZE sie da zakonczyc wczesniej wiec konczy sie jak najszybciej. Malzenstwo nie jest zadna swietiscia, to tylko prawnie zalegalizowany zwiazek, ludzie w zwiazkach czy to zalegalizowanych czy tez nie poznaja inne osoby i wychodza z nimi w zwiazki po drodze konczac poprzednie. Tak zawsze bylo, jest I bedzie.
            • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:17
              Dla niektórych jest świętością, zwaną sakramentem. I traktują to poważnie.
              • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:30
                szeptucha.z.malucha napisała:

                > Dla niektórych jest świętością, zwaną sakramentem. I traktują to poważnie.

                Dla niektorych moze i tak ale ci niektorzy tez lamia te sakramenty. Jednak moze nie wplatujmy w to religii.
                • szeptucha.z.malucha Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:40
                  Nie wplątuje. Ale obserwuję z boku😉 Choć doświadczenie mi mówi, że z boku krzywo się widzi.
                  Niemniej znam „męczennice małżeństwa”, które zachowują wierność wiarołomnemu małżonkowi, co mnie jako zjawisko fascynuje.
                  • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:57
                    Z boku ma sie inna perspektywe poprostu. Mnie zawsze dziwi ze to kobiety w 99% sa tymi zachowujacymi wiernosc.
                    • kota_marcowa Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:27
                      A jakieś statystyki na poparcie tej śmiałej tezy?
                      • leyre2 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 20:32
                        kota_marcowa napisała:

                        > A jakieś statystyki na poparcie tej śmiałej tezy?

                        Obserwujesz otaczajacy cie swiat?
                    • sumire Re: Zdradzona żona 15.08.18, 08:03
                      W 99%???
                      Chciałabyś.
              • 18lipcowa3 Re: Zdradzona żona 14.08.18, 18:58
                nie gwarantuje to miłości do konca zycia
                • vre-sna Re: Zdradzona żona 14.08.18, 19:40
                  I taka swiadomosc jak sie posiada
                  To pewnie latwiej sie ze strata pogodzic

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka