Dodaj do ulubionych

Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco

13.10.04, 11:30
Witam Was wszystkie...

Tak mi sie zachcialo wlasnie smetnie i jesiennie. Moj dzisiejszy nastroj
pozostaje poniekad w scislym zwiazku z aura zewnetrzna,a zaznaczam, ze jest
mglisto, mokro, chlodno i ponuro tongue_out
W dodatku maz w rozjazdach znowu (na szczescie wraca wieczorem), w przyszlym
tygodniu na dwa dni, a w nastepnym na trzy... (I jak tu cholera zgrac
planning techniczny z moim cyklem??? - nic tylko klody pod nogi na drodze do
prokreacji, bezduszni ludzie! Choc i tak udalo mi sie wynegocjowac wyjazd w
piatek a nie czwartek wink.
Grubcio ma chwilowo na koncie: fioletowe dziaslo (i nie jest to wyrzynajaca
sie szotka, wg lekarza, tylko po prostu rymnal na dziob majac cos w
ustach...), guz na czole i rozcieta warga tudziez jezyk (opanowal do
perfekcji sztuke wlazenia na kanape niestety nie opanowal jeszcze nawet w
niklym stopniu schodzenia z tejze - po prostu... spada glowa naprzod) + drugi
tydzien kataru-giganta. I co ciekawsze jemu to w najmniejszym stopniu nie
odbiera formy ani humoru, a mnie dzisiaj i owszem (nie zeby to konkretnie ale
to TEZ).
Na szczescie, jak mawiaja ludzie madrzy i doswiadczeni, jutro przyjdzie nowy
dzien...
Pozdrawiam jesiennie zaznaczajac, ze moja milosc do tej pory roku mimo
wszystko pozostaje niezmienna, a dzisiejszy stan duszy jest czescia skladowa
szerokiego wachlarzu nastrojow jesiennych smile
PS Gosiu, jesli stwierdzisz, ze zanizam tym postem nastroje ponizej prawnie
dopuszczanego progu - to kasuj bez wahania wink
Obserwuj wątek
    • le_lutki Aha... 13.10.04, 11:34
      Dodam, ze w taki dzien jak dzis wolalabym juz byc "zdziczala kura domowa".
      Howgh!
    • ania.silenter_exunruzanka katar:((( 13.10.04, 11:37
      Mam kosmiczny katar, ból głowy i takąż chandręsad. I na dodatek sama jestem
      sobie winna, chciałam być piękna (he, hewink) i tak wyglądam nieciekawie (2
      ciąża) i wymyłam włosy rano przed pracą, nie dosuszyły się i z wilgotną głową
      wyszłam na dwór (1st C). Nic tylko zabićsad((. Jeszcze zarażę Olę jak pojadę po
      nią do Żywca. Jak nie koklusz to... Buuuuuuuusad. I jeszcze tyle roboty w pracy:
      (((. Ach, kiedy będzie wiosna? Maj zielony? (choć maj u mnie nie zapowiada się
      raczej wypoczynkowosmile)).
      pozdrawiam
      • le_lutki Re: katar:((( 13.10.04, 11:52
        No to sie dobralysmy jak w korcu maku, Aniu smile
        Jak widac nie da sie dogodzic kazdemu - ile ja bym dala, zeby mi sie
        wiosna "nie zapowiadala wypoczynkowo" wink)

        A ja chwilowo wyladowalam z sandwiczem (mozzarella/bacon) przy biurku, bo z
        takim nastrojem to lepiej juz jesc z nosem w forum wink Zwlaszcza, ze w cafeterii
        i tak nic mi nie podchodzilo.
        Zostalam tez nawet zaatakowana przez przedmioty z natury martwe, mianowicie
        przez drzwi na fotokomorke - w pracy otwieramy je najczesciej identyfikatorami
        z kodami paskowymi i - teoretycznie, w 99 przypadkach na 100 - drzwi zostaja
        otwarte przez kilka sekund. Ale nie kiedy ja przechodze, o nie - oberwalam
        prawym skrzydlem drzwi w biodro (bede miec siniaka na mur beton), bo wystapil
        jakowys "bug" najwyrazniej. Nie wiem dlaczego nie mogl wystapic na kims innym
        ale nie zyczmy zle bliznim wink
        Zaraz pomysle nad sposobami (sprawdzonymi) poprawy nastroju w takie dni jak
        dzisiejszy... I sie podziele oczywiscie smile
        • ania.silenter_exunruzanka le_lutki;) 13.10.04, 12:02
          le_lutki napisała:

          > No to sie dobralysmy jak w korcu maku, Aniu smile
          > Jak widac nie da sie dogodzic kazdemu - ile ja bym dala, zeby mi sie
          > wiosna "nie zapowiadala wypoczynkowo" wink)

          jest na to super sposób - NIE planować 2 dzidzia, mieszkać we trójkę w 24,5 m
          kawalerce, pracować, budować dom i nie mieć na nic czasuwink
          >
          > A ja chwilowo wyladowalam z sandwiczem (mozzarella/bacon) przy biurku, bo z
          > takim nastrojem to lepiej juz jesc z nosem w forum wink Zwlaszcza, ze w
          cafeterii
          >
          > i tak nic mi nie podchodzilo.

          Mnie dzis rano w bufecie też nic nie podchodziło, no może z wyjątkiem żołądka
          do gardławink

          > Zostalam tez nawet zaatakowana przez przedmioty z natury martwe, mianowicie
          > przez drzwi na fotokomorke - w pracy otwieramy je najczesciej
          identyfikatorami
          > z kodami paskowymi i - teoretycznie, w 99 przypadkach na 100 - drzwi zostaja
          > otwarte przez kilka sekund. Ale nie kiedy ja przechodze, o nie - oberwalam
          > prawym skrzydlem drzwi w biodro (bede miec siniaka na mur beton), bo wystapil
          > jakowys "bug" najwyrazniej. Nie wiem dlaczego nie mogl wystapic na kims innym
          > ale nie zyczmy zle bliznim wink

          Mój znajomy mówi do drzwi na fotokomórkę: "Abra kadabra" i wtedy one same się
          otwierająwink

          > Zaraz pomysle nad sposobami (sprawdzonymi) poprawy nastroju w takie dni jak
          > dzisiejszy... I sie podziele oczywiscie smile

          Oj, supersmile. Podziel się, dobra kobietowink.

          W Warszwie teraz przepiękne słońce, ale straaasznie zimnosad. No i ten mój katar:
          ((((.

          pozdrawiam cieplutko
    • isma Re: Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco 13.10.04, 11:50
      Mnie tez leb boli. A w pracy mam kontrole ;-(((.
      I tez bym wolala byc dzisiaj zdziczala kura domowa.
    • koleandra Re: Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco 13.10.04, 11:57
      A ja chyba jestem ta "zdziczała" i wcale mi nie lepiej sad Na dodatek się
      zapowiada, ze zdziczeję jeszcze bardziej.
      • le_lutki Re: Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco 13.10.04, 12:03
        Niemozliwe, to mozna "bardziej zdziczec" ?? wink)))
        Ja bede kurzala i dziczala (planowo) dopiero po przyjsciu na swiat drugiego
        dziecka (miejmy nadzieje), w dodatku zanosi sie na to, ze wtedy maz bedzie mial
        dwa razy lepiej platna prace a poza tym ile zaoszczedzimy na niani!! Tak sobie
        planuje na wyrost i z gory sie "usprawiedliwiam" sama przed soba, bo ja jestem
        z gatunku tych, ktore zeby wydawac z czystym sumieniem musza zarabiac, chocby
        i jedna piata tego co maz... Takie juz zwichniecie "genetyczne" wink
        Pozdrawiam
        • bjuti1976 Re: Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco 13.10.04, 12:30
          Le_lutki!

          Ale fajny wątek!

          Mogę Cię pocieszyć z wyjazdami męża: mojego nie ma dwa tygodnie pod rząd, potem
          tydzień jest, a następny znowu nie ma, akurat wtedy, kiedy mam dnie płodne :
          (((( Ty to chociaż spełnisz misję wink zanim wyjedzie.

          No i masz Grubcia. Z guzem i fioletowym dziąsłem, ale i uśmiechem na twarzy smile

          Ale ponarzekać zawsze miło, dobrz, że jest to forum, człowiek nigdy nie jest
          sam ze swoimi problemami.

          Pozdrawiam Ciebie i wszystkie, które mimo wszystko lubią jesień wink]

          Marta

          PS. Za dziseijsze dokonania w pracy powinnam dostac medal. Nic tylko formum....
    • mama_szefusia Re: Smetnie i jesiennie oraz niezobowiazujaco 13.10.04, 12:06
      Oj u mnie w pracy też nieciekawie. Mamy trzy Bardzo Ważne Spotkania z Bardzo
      Nudnymi Ludźmi, a do tego pożegnanie odchodzącego dyrektora (który był fajny, a
      przychodzi mniej fajny). Boli mnie głowa (chyba spada ciśnienie) i nie chce mi
      się angażować ani w spotkania ani w dyskusje o kwiatkach dla zwierzchników. A
      do tego mój synek nie chciał bardzo żebym dzisiaj szła do pracy i cały czas
      stoi mi w oczach jego smutna minka jak wychodziłam.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • le_lutki Sposoby wyprobowane 13.10.04, 12:11
      ...i w dodatku robie bledy gramatyczne (mowi sie "szerokiego wachlarza", a nie
      wachlarzu), eeh dziczeje mimo wszystko wink
      No wiec pierwszy wyprobowany sposob na dzien taki jak dzis, to kiedy szef - w
      porze zaplanowanego zebrania "1 to 1" oznajmia, ze zaprasza mnie na goraca
      czekolade i ze odtad zawsze tak bedziemy odbebniac nasze spotkania "zeby nam
      nikt glowy nie zawracal" - niestety dzis odpada, bo szef w Dublinie...
      Drugi dobry sposob to Theo (sasiad z boksu obok), ktory ma pelna szafke
      belgijskich i holenderskich smakolykow, ktore przywozi masowo a potem nagminnie
      nimi czestuje - niestety dzis Theo ma wizyte klientow...
      Wyglada mi na to, ze dzisiejszy dzien nalezy do kategorii "dzien na jedzenie
      czekolady" (nawet moj szef zna juz te klasyfikacje wink. Sa jeszcze inne
      kategorie, ale ta jest wrecz klasyczna. I o ile sobie dobrze przypominam w
      pudelku w spizarni mam kilka tabliczek czarnej czekolady na ciasto
      czekoladowe wink ....
      • isma Re: Sposoby wyprobowane 13.10.04, 12:16
        le Lutki, ja poprosze jakies inne sposoby.
        Moje karmione piersia dziecko ma uczulenie na czekolade. Ja juz dwa lata jestem
        na odwyku!!!!! Nie kus nalogowca!!!!!
      • ania.silenter_exunruzanka Re: Sposoby wyprobowane 13.10.04, 12:17
        le_lutki napisała:

        > ...i w dodatku robie bledy gramatyczne (mowi sie "szerokiego wachlarza", a
        nie
        > wachlarzu), eeh dziczeje mimo wszystko wink
        > No wiec pierwszy wyprobowany sposob na dzien taki jak dzis, to kiedy szef - w
        > porze zaplanowanego zebrania "1 to 1" oznajmia, ze zaprasza mnie na goraca
        > czekolade i ze odtad zawsze tak bedziemy odbebniac nasze spotkania "zeby nam
        > nikt glowy nie zawracal" - niestety dzis odpada, bo szef w Dublinie...
        > Drugi dobry sposob to Theo (sasiad z boksu obok), ktory ma pelna szafke
        > belgijskich i holenderskich smakolykow, ktore przywozi masowo a potem
        nagminnie
        >
        > nimi czestuje - niestety dzis Theo ma wizyte klientow...
        > Wyglada mi na to, ze dzisiejszy dzien nalezy do kategorii "dzien na jedzenie
        > czekolady" (nawet moj szef zna juz te klasyfikacje wink. Sa jeszcze inne
        > kategorie, ale ta jest wrecz klasyczna. I o ile sobie dobrze przypominam w
        > pudelku w spizarni mam kilka tabliczek czarnej czekolady na ciasto
        > czekoladowe wink ....


        Chyba zjem kremówkęwink... I mam ochotę na piwosad(mogę spełnić zachciankę za
        kilka dobrych miesięcysad)
        pozdrawiam
        • milarka Re: Sposoby wyprobowane 13.10.04, 12:38
          ania.silenter_exunruzanka napisała:


          > Chyba zjem kremówkęwink... I mam ochotę na piwosad(mogę spełnić zachciankę za
          > kilka dobrych miesięcysad)
          > pozdrawiam
          >

          E tam, parę łyków dobrego piwka nie zaszkodzi. A jeżeli już nie piwko, to
          polecam karmi.
          • madelaine6 Re: Sposoby wyprobowane 13.10.04, 12:44
            Le_lutki!Swietny watek,od razu mi sie poprawil nastroj
            (albowiem tez dzis pojekuje,zwlaszcza moja zdziczala
            kurza dusza wink))
            Wprawdzie u nas piekne slonce za oknem,wlasnie wrocilam
            z dotleniania.No i moje dziecie (18m-cy) "prasuje" wlasnie swoje
            spodenki od dresu a robi to tak komicznie,ze sie chichram juz
            dziesiec minut.
            Slodyczy nie jem,ale zrobie sobie zaraz jakies dobre
            jedzonko (pewnie skonczy sie na penne ze szpinakiem),poloze
            dziecie spac i ...no wlasnie chcialabym moc cos zrobic dla
            siebie,ale w szafie pietrzy sie wieeelka sterta prasowania...
            To mnie chyba dobija najbardziejsmile))
            • koleandra Re: Sposoby wyprobowane 13.10.04, 13:02
              Madelaine, ja nie chcę słyszec słowa szpinak! Proszę...
              • madelaine6 Koleandra ajm sory-obiecuje poprawe ;) n/txt 13.10.04, 13:12
    • le_lutki wlasnie... 13.10.04, 12:47
      (poniewaz jest przerwa obiadowa - grrr) to mi sie wali i pali. Szkolenia,
      rezerwacje, marudzacy ludzie, niedoinformowani prezentatorzy a posrodku tego
      majdanu ja i moja kanapka z mozzarella uncertain
      Ale nic, myslmy nadal intensywnie, co by nas tu moglo pocieszyc...
      Ania i isma podsunely mi mysl, ze w lodowce mam zachomikowane jeszcze trzy
      puszki Zywczyka (prawdziwego, polskiego wink - to mnie powinno w duzej mierze
      pocieszyc wieczorem.

      A z rzeczy "ogolnodostepnych" (rowniez dla matek karmiacychsmile -
      dzieciaczki - i owszem. Usmiechniete i galopujace wbrew "przeciwnosciom losu i
      kanapy". (Ciekawe jak my bysmy wygladaly z fioletowym dziaslem i podbitym
      okiem, he he.)
      Na pewno mnie ucieszy kiedy zadzwonie do drzwi mieszkania niani, ona otworzy z
      Grubciem na rekach i Grubcio wyprodukuje swoj najpiekniejszy usmiech i
      wyciagnie lapki w moja strone. Potem zapewne pojedziemy sie zmagac z zakupami
      (bardzo malymi) i do domu.

      Kiedy juz skoncze pichcic, prasowac (bleeeeeee), ukladac, kapac i klasc do
      spania to sobie nareszcie otworze piwko, wezme prysznic i wejde do lozka z
      braciszkiem Cadfaelem, ze sie tak wyraze wink O, ta wizja zdecydowanie dobrze mi
      robi.
      Myslmy dalej...
      • procesor Re: wlasnie... 13.10.04, 12:55
        le_lutki napisała:
        > Kiedy juz skoncze pichcic, prasowac (bleeeeeee), ukladac, kapac i klasc do
        > spania to sobie nareszcie otworze piwko, wezme prysznic i wejde do lozka z
        > braciszkiem Cadfaelem, ze sie tak wyraze wink O, ta wizja zdecydowanie dobrze
        > mi robi.
        > Myslmy dalej...

        Oooooo! A z którym tomem braciszka Cadfaela?? smile
        • le_lutki Re: wlasnie... 13.10.04, 13:00
          W tlumaczeniu wolnym: "Kaptur mnicha". Czeka na mnie w nastepnej
          kolejnosci "Niezglebiona tajemnica" (tez w wolnym tlumaczeniu)...
          • procesor Re: wlasnie... 13.10.04, 13:05
            le_lutki napisała:
            > W tlumaczeniu wolnym: "Kaptur mnicha". Czeka na mnie w nastepnej
            > kolejnosci "Niezglebiona tajemnica" (tez w wolnym tlumaczeniu)...

            A!
            No to po polsku tak przetłumaczyli:

            www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.szukaj?ile=&fraza=ellis+peters&ofertashock&dzial=1

            smile)
            A ja tego nie mam.. sad Chyba dziś zajrzę do biblioteki czy nie kupili, ale w
            tych naszych bibliotekach biedniutko, oj biedniutko..
      • ania.silenter_exunruzanka Re: wlasnie... 13.10.04, 12:56
        le_lutki napisała:

        > Kiedy juz skoncze pichcic, prasowac (bleeeeeee), ukladac, kapac i klasc do
        > spania to sobie nareszcie otworze piwko, wezme prysznic i wejde do lozka z
        > braciszkiem Cadfaelem, ze sie tak wyraze wink

        Z braciszkiem Cadfaelem nie spałam z dobrych 5 lat, że sie tak wyrażęwink. Od
        czasu studiów w Krakowie; kupowałam serię z braciszkiem na Zwierzynieckiej w
        takiej "Taniej książce" i długo myślałam, że Ellis Peters (chyba dobrze
        pamiętam?) to facet.
        pozdrawiam
        • procesor Re: wlasnie... 13.10.04, 13:01
          ania.silenter_exunruzanka napisała:
          > Z braciszkiem Cadfaelem nie spałam z dobrych 5 lat, że sie tak wyrażęwink. Od
          > czasu studiów w Krakowie; kupowałam serię z braciszkiem na Zwierzynieckiej w
          > takiej "Taniej książce" i długo myślałam, że Ellis Peters (chyba dobrze
          > pamiętam?) to facet.
          > pozdrawiam

          Ano Ellis Peters. smile
          Ale kiedyś te tomiki były tańsze.. Ostatnio sporo drożej coś wyszło..
          Więc z biblioteki pożyczyłam.
      • milarka Re: wlasnie... 13.10.04, 12:58
        le_lutki napisała:

        > A z rzeczy "ogolnodostepnych" (rowniez dla matek karmiacychsmile -
        > dzieciaczki - i owszem. Usmiechniete i galopujace wbrew "przeciwnosciom losu
        i
        > kanapy". (Ciekawe jak my bysmy wygladaly z fioletowym dziaslem i podbitym
        > okiem, he he.)

        He, he, no mi właśnie zeszło moje podbite oko - a podbił mi je nie kto inny jak
        mój 13-miesięczny siłaczek rzucając we mnie twardą i kanciastą zabawką. Ma mały
        skubaniec teraz manię rzucania wszystkim co mu się znajdzie w rączce, a siłę to
        on ma. Walczymy z tym oczywiście, ale póki co z marnym skutkiem.
        No, ale ja przynajmniej mogłam użyć makijażu, żeby choć trochę ukryć to podbite
        oko - inaczej pewnie wszyscy by myśleli, że dostałam od męża wink
        • le_lutki Re: wlasnie... 13.10.04, 13:02
          smile))
          Ja tez nosze slady "milosci" mojego dziecka - glownie zadrapania i czerwone
          slady po uszczypnieciach na dekolcie smile) Ze o siniakach na kostkach i kolanach
          (ach te szuflady!) nie wspomne smile
    • le_lutki suchajcie - nie jest zle! 13.10.04, 13:07
      Wlasnie sie okazalo, ze SLONCE WYSZLO! smile)
      Niestety mam tak paskudne miejsce w tym naszym hangarze, ze rzadko kiedy wiem
      przed wyjsciem jaka w ogole byla pogoda danego dnia. Po obu stronach okna sa
      daleko, a ja jestem posrodku "hali"... To tez dolujace na dluzsza mete. To jak
      pracowac w pomieszczeniu bez okien.

      Jeszcze jak sie okaze, ze maz zadzwoni, tak jak obiecal, w porze obiadowej, to
      w ogole bedziemu do przodu smile ja juz jestem tak paskudnym typem zony (i matki)
      ze potrzebuje zeby cyklicznie do mnie dzwonic, zapytac jak mi jest, wysluchac
      skarg i zazalen, powiedziec jak sie za mna teskni (??) i zapewnic o dozgonnej
      milosci smile To niestety nieuleczalne, o ile mi wiadomo.

      I ostatnia rzecz na pocieszenie, ktora mi przychodzi do glowy: zadzwonie do
      niani zapytac jak tam Grubcio. Czasem go slysze "w tle" (to "tlo" nieraz jest
      glosniejsze od samej niani, ale abstrahujmy...). Przy okazji zapytam jak mu
      smakowal mamusinej produkcji wieczornej "hachis parmentier" - taka zapiekanka z
      miesa mielonego i puree ziemniaczanego, czy zrobil kupke, z czego znow zlecial
      i ktora szulade niani wybebeszyl.

      Oooo! Maz dzwoni!
      • le_lutki buuuuu.... 13.10.04, 13:15
        Owszem, maz zadzwonil...
        Jak tylko odebralam komorke... to sie bateria rozladowala. Potem przez 5 minut
        dzwonilam do niego ze stacjonarnego trafiajac za kazdym razem na sekretarke
        (automatyczna- zaznaczam nie bez kozery) i kiedy wreszcie udalo mi sie
        dodzwonic to uslyszalam:
        - Do jasnej cholery kochanie !!(tak to mniej wiecej brzmialo, w wolnym
        tlumaczeniu nadal) Przeciez ci mowilem, ze jesli sie rozlaczymy to ja do Ciebie
        zadzwonie. Szosty raz wybieram Twoj numer i za kazdym razem laduje na
        sekretarce!!!
        No i po takim wstepie to coz, rozmowa wypadla nieco inaczej niz sie
        spodziewalam... No trudno...
        Ale za to ponoc maja wczesniej wrocic smile
        No a teraz dzwonie do Grubcia smile
        • ania.silenter_exunruzanka Re: buuuuu.... 13.10.04, 13:22
          Po co się denerwujesz? Przecież to tylko facetwink, mój mąż też by tak
          zareagowałsmile.
          Przy okazji, ale zrobił mi numersad. Kupił mi prezent-niespodziankę prawie 2
          miesiące przed Mikołajem (podobno okazja), oczywiście po rozmowie:
          - co chcesz, kochani,e na Mikołaja?
          - Jakiś prezent abym poczuła się kobietą (miałam na myśli ogólny brak dobrego
          samopoczucia tudzież spadek samooceny z powodu rosnącej tuszy w 2 ciąży)
          ponoć zrobiło mu się smutno i coś mi kupił. I teraz ja przez 2 miesiące będę
          się zastanawiać co to jestsad. Buuuuu.
          pozdrawiam
          • le_lutki Re: buuuuu.... 13.10.04, 13:26
            Facet robiacy niespodzianki??? Super! To sie niestety nieczesto zdarza. U mnie
            najczesciej pada pytanie, co by mi sprawilo przyjemnosc... A ja wtedy mowie, ze
            wlasnie niespodzianka...Fajnie Ci, Aniu!
        • le_lutki no tak... 13.10.04, 13:25
          Coz, zadzwonilam do niani i coz sie okazalo? Ze niania wlasnie wrocila od
          lekarza i ma "gastroenterite" - bladego pojecia nie mam jak to sie zwie po
          polsku, sa to bardzo niemile dolegliwosci zoladkowe wywolane przez bardzo
          zakazna bakterie (wymioty, biegunka itp). Co prawda niania bardzo dba o
          higiene, myje i dezynfekuje sobie rece, nie caluje Grucbia itd i w sumie wiem,
          ze bedzie bardzo uwazac, tym niemniej powiedzialam jej, ze jakby cio to ma
          dzwonic a my odbierzemy Grubcia... Zaraz zadzwonie do naszego (i jej) lekarza i
          zapytam go o zdanie. Biegunka u malucha moze byc bardzo niebezpieczna wiec
          wolalabym, zeby jej nie zlapal...
          No nic - serii wypadkow ciag dalszy...
          Pozdrawiam
          • beata32 Re: no tak... 13.10.04, 14:25
            o rety, zabierzcie go jak najszybciej od niani ... te dziadostwa są okropnie
            zaraźliwe
            nawet jeśli to nie rotawirus, to każda tego typu choroba to koszmar dla dziecka
            i dodatkowo dla rodziców, odwodnienie bardzo groźne, leki niedobre i dzieci nie
            chcą brać ... brrrr, odpukać w tym roku jeszcze nie zaliczyliśmy

            PS. Jakbyś mojego poprzedniego do Ciebie posta nie widziała to jeszcze raz się
            przymówię i zaproszę Cię jako mamę pracującą na forum:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13291
            • le_lutki Re: no tak... 13.10.04, 14:44
              Hej Bea smile

              Faktycznie jakos mi umknelo - bardzo dziekuje za podeslanie. Na pewno sie
              zamelduje smile)

              Wlasnie dzwonilam do naszego lekarza, ktory powiedzial, ze nie musze brac
              Grubcia od niani, jesli ona uwaza. W dodatku bardzo dobrze sie wypowiedzial o
              tej pani (ja tez leczy) jako o osobie, wiec mu ufam.
              Dodal oczywiscie, ze ryzyko jakies zawsze istnieje, ale Grubcio ma juz rok a
              nie trzy miesiace i ze nawet jesli zlapie, to nie powinno byc tak zle. Hmmm -
              zobaczymy.
              Dodal, ze gdyby to byla salmonelloza albo inne swinstwo tego typu to oczywiscie
              bez dwu zdan by powiedzial niani sam, zeby nie pilnowala dzieci, ale tego
              wirusa akurat da sie uniknac.
              Ufam mu. Ponadto zobaczymy jak niania bedzie dzis sie czula wieczorem.
              Pozdrawiam cieplo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka