Witam Was wszystkie...
Tak mi sie zachcialo wlasnie smetnie i jesiennie. Moj dzisiejszy nastroj
pozostaje poniekad w scislym zwiazku z aura zewnetrzna,a zaznaczam, ze jest
mglisto, mokro, chlodno i ponuro

W dodatku maz w rozjazdach znowu (na szczescie wraca wieczorem), w przyszlym
tygodniu na dwa dni, a w nastepnym na trzy... (I jak tu cholera zgrac
planning techniczny z moim cyklem??? - nic tylko klody pod nogi na drodze do
prokreacji, bezduszni ludzie! Choc i tak udalo mi sie wynegocjowac wyjazd w
piatek a nie czwartek

.
Grubcio ma chwilowo na koncie: fioletowe dziaslo (i nie jest to wyrzynajaca
sie szotka, wg lekarza, tylko po prostu rymnal na dziob majac cos w
ustach...), guz na czole i rozcieta warga tudziez jezyk (opanowal do
perfekcji sztuke wlazenia na kanape niestety nie opanowal jeszcze nawet w
niklym stopniu schodzenia z tejze - po prostu... spada glowa naprzod) + drugi
tydzien kataru-giganta. I co ciekawsze jemu to w najmniejszym stopniu nie
odbiera formy ani humoru, a mnie dzisiaj i owszem (nie zeby to konkretnie ale
to TEZ).
Na szczescie, jak mawiaja ludzie madrzy i doswiadczeni, jutro przyjdzie nowy
dzien...
Pozdrawiam jesiennie zaznaczajac, ze moja milosc do tej pory roku mimo
wszystko pozostaje niezmienna, a dzisiejszy stan duszy jest czescia skladowa
szerokiego wachlarzu nastrojow jesiennych

PS Gosiu, jesli stwierdzisz, ze zanizam tym postem nastroje ponizej prawnie
dopuszczanego progu - to kasuj bez wahania