anoczek
13.10.04, 12:37
Moja Ania ma w niedzielę roczek, a ja ma doła związanego z przyjęciem w domu.
Niestety lub stety mamy liczną rodzinę i licząc tylko chrzestnych ,dziadków i
nasze rodzeństwo wychodzi 15 osób (nie wliczając mnie i męża). Ja wolałabym
tylko roczek w kościele bez przyjęcia dla rodzinki. Ale mąż się uparł, że
wszyscy nas zapraszają to my nie możemy się wypiąć na nich. Może i ma rację,
ale perspektywa przyjęcia dla tylu gości przeraża mnie. Roczek jest o 12.30.
Mąż chciał zaprosić wszystkich na obiad, ale się postawiłam, że nie, że
zrobimy tylko kawę, ciaso i kolację. Dodam że to wszysko będę musiała
przygotować sama, bo mąż nie gotuje (mam nadzieję że chociaż mi pomoże potem
zmywać). Jak na razie to nie cięszę się z urodzinek mojej Ani bo myślę tylko
jak to wszystko przygotować, gdzie posadzić gości(mieszkamy w bloku). Ogółem
to jeden wielki stres.
Ale muszę się pochwalić. Moja Ania zrobiła wczoraj swoje pierwsze kroki.
Bardzo się bałam,że tego nie zobaczę jak będę w pracy, ale ona zrobiła je
przy mnie. Jestem BARDZO DUMNA.
Pozdrawiam wszystkie emamy, które przeżyły już roczek swoich pociech
Mama Ani