Dodaj do ulubionych

Chwile grozy przeżyłam... :(

15.09.18, 20:15
Wczoraj jedna moja psica odmówiła obiadu. OK, czasem jej się zdarza, zjada później, pod wieczór. Poszłam na spacer. Mela jakaś powolna, ale ona na ogół mało ruchliwa jest. Wróciłyśmy, proponuję jej ten niezjedzony obiad - odwraca się ze wstrętem. O, myślę sobie, niedobrze. Zatem próba ostateczna: grudka smalcu ze skwarkami - to samo! (a kocha skwarki i słoninę, najlepszy jej przysmak).
No to już wiedziałam, jeszcze dotknęłam nosa, obmacałam - gorąca, dziąsła - blade. Ja też zbladłam. Babeszja.
Tak jak stałam, psa pod pachę i w samochód. Krew do badania, imizol w zastrzyku, kroplówka. W drodze powrotnej zwymiotowała, ale w domu poczuła się lepiej, gorączka spadła. Noc przespała - ja nie, bo cały czas na nią patrzyłam, czy się jej nie pogarsza.
Rano zbawczy telefon od pani doktor - wyniki są dobre, mimo stwierdzenia we krwi babesia canis, nie ma anemii ani uszkodzeń wątroby, morfologia w absolutnej normie. Ufff... Wreszcie mi nerwy odpuściły. Dzisiaj po południu znowu wizyta, antybiotyk + steryd+ osłona+ tabletki do brania w domu. Dieta lekkostrawna, za 6 tygodni badanie krwi.
Przy okazji dowiedziałam się, że fipronil to gó..., a ja głownie tym je pryskam sad Kompletnie nieskuteczny, bo stosowany jest od ponad 30 lat w rolnictwie i kleszcze się na to uodporniły.
Od razu nabyłam preparaty nowszej generacji, skuteczniejsze. Podobno uncertain
No i morał jest taki: JEDYNY skuteczny sposób uratowania psa z babeszji to błyskawiczna reakcja. Mela dostała imizol jakieś dwie godziny od pierwszych widocznych objawów - pierwotniak został wybity zanim zdołał zrobić szkody w organizmie.
Piszę ku przestrodze, bo jesienny sezon kleszczowy już się rozpoczął.
Obserwuj wątek
    • tojamarusia Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 20:18
      Super, że dobrze się skończyło. Ucałuj Melę w pyszczycho ode mnie 😘😘
      • karme-lowa Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 20:36
        Dobrze, że jest dobrze😏😏.
        Wyczochraj Melę ode mnie.
    • 35wcieniu Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 20:38
      Pokaż zwierza. I pozdrów wink
      • default Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:04
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4143867,2,1,Melka.html

        Melcię pozdrowiłam, wyczochrałam i ucałowałam w pyszczycho smile
        • 35wcieniu Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:05
          O boże, to Ty jesteś tą kobietą, która dopiero po kilku latach się dowiedziała że ma lisa, a nie psa? surprised Czytałam o Tobie! big_grin
          • aguar Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:09
            Jaki słodziak!
          • default Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:47
            Najwyraźniej jej mamusię pan lisek dopadł smile A poza tym jakiś pies też, bo takie oto potomstwo urodziła (siostrzyczki Mela i Hesia w dzieciństwie):
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4143877,2,2,spioszki.html
            • 35wcieniu Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:53
              Podejrzane towarzystwo.
            • maniaczytania Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 23:55
              jakie cudeńka <3
            • morekac Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 07:08
              Albo kot. 😁
            • qs.ibidem Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 22:29
              Hesia i Mela! Padlam ze smiechu, a gdzie Felicjan? Gralam w tym w szkole sredniej i do tej pory dialogi pamietam.

              Przepiekne psiaki!
        • maniaczytania Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:23
          cudna psina, dobrze, że skończyło się na samym strachu
        • same-old_mona Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:28
          Jaka cudna lisiczka 😍 zdrowia! Bo resztę już ma 😊
        • aandzia43 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 17:45
          Oj jaka subtelna lisiczka smile Nie wiem dlaczego wyobrażałam sobie twoje psy jako stado dużych potężnych sztuk wink
        • znowu.to.samo Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 23:07
          Fajna psinka. Moja mama miała wiele lat podobną suczke. Niestety pewnego razu przestraszyła sie petard, pobiegła w nieznane i już nie wróciła.
          😟
    • berdebul Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 20:40
      Brawo za szybką reakcję! Zdrowia dla psicy!
      • default Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:10
        Ja mam uraz sad Dawno temu straciłam dwa psy z powodu babeszji, w ciągu dwóch tygodni. Głównie dlatego że nie rozpoznano u nich babeszji na czas, a ja się nie znałam. Dlatego jestem teraz na te objawy bardzo wyczulona. Czas jest kluczowy w tym przypadku. Każda kolejna godzina zwłoki to miliony zjedzonych erytrocytów, w pewnym momencie już nie da się tego odwrócić.
    • alpepe Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:12
      To po nosie i po dziąsłach się poznaje? Pytam, obym nigdy nie musiała z moją iść na cito do weta z tego powodu. A kleszcza jej wcześniej wyjęłaś, czy co cię naprowadziło? Moja psica czasem ma przestoje jedzeniowe i zdarzały się niespecyficzne wymioty i biegunki, ale trwały góra jeden dzień.
      • karme-lowa Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:14
        Ale piękna psinka😍😍.
      • 35wcieniu Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:27
        No suchy i gorący nos zwykle nie jest zbyt dobrym objawem, u zdrowego psa jest zimny i mokry.
      • afro.ninja Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:35
        Jak mocz brązowy to już na 100 procent babeszja. Ale takie są objawy babeszja, moj pies co jadł nawet cytryn w momencie zachorowania nie chciał nawet szynki.
      • default Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:42
        Po gorącym i suchym nosie można rozpoznać ogólnie wysoką gorączkę, aczkolwiek pies miewa taki nos np. jak śpi. Ale gdy ma gorączkę to cały jest gorący, to można poznać. Mela miała 40,5, więc buchała gorącem jak piec.
        Objawami, które mogą wskazywać na babeszjozę są: nagły wstręt to jedzenia (np. rano zje, a obiadu odmawia), ogólna apatia, osłabienie, gorączka. Jeśli przy tym są blade dziąsła, to już ewidentnie jest to. No i mocz- jeśli jest ciemny, jak herbata czy nawet cola, to nie ma już żadnych wątpliwości.
        • chloe30 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 23:52
          Moj pies to jest taki niejadek i wydziwiak, ze po tym bym nie poznała. On je jak mu sie chce, ostatnio coraz częściej na wieczór. Na kleszcze ma foresto, jego wet nie zaleca nic innego bo ma problemy z wątroba i z kazdym wyjętym kleszczem ( w tym roku 4) mam wizje jego zgonu. Wetka ma mnie chyba dość, foresto nie działa, a ja jestem normalnie jakimś kleszczowym freakiem.
      • morekac Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:55
        Gorączka i ciemne siuśki.
    • glanaber Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:33
      Cieszę się, że Wam się udało. Mój pies został swego czasu odratowany z tego świństwa w ostatniej chwili, ale nigdy nie wrócił do pełnej formy sprzed choroby, a po roku niestety rozstał się z tym światem
      • beverlyja90210 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:44
        Co to za specyfik na kleszcze?
        • default Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:57
          Elanco.
          • glanaber Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 22:29
            Bravecto też jest skuteczne
    • mid.week Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 21:53
      Współczuję wrażeń, ale super że się wszystko dobrze skończyło. Melka wymiata, oby nowe specyfiki ją skutecznie chroniły. Przypomniałaś mi, że pora na kolejną dawkę advantixa.
    • rosapulchra-0 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 15.09.18, 22:01
      Śliczna. I dobrze, że skończyło się dobrze smile
      • minniemouse Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 01:26
        Jezu jakie śliczności https://www.cosgan.de/images/smilie/liebe/k050.gif

        M
    • jola-kotka Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 02:20
      Ja kupuje frontlain ciekwevczy na to tez sie uodpornily hehe ale stosuje przez caly rok i przez lata jeden pies mial jednego kleszcza. Tyle tylko ze moje psy nie sa puszczane w wysokie trawy, krzaki ale to
      chyba bez znaczenia .
      • mid.week Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 13:44
        tak samo bez znaczenia jak to że psa w mieście nie upoluje lew.
    • thea19 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 07:35
      zaden preparat nie chroni przed ugryzieniem. wszystkie dzialaja tak samo - zabijaja kleszcza w momencie, gdy ugryzie i napije sie krwi. kleszcz nie "puchnie" a usycha. przetestowalam wszystko (procz tabletek, bo jednym z powiklan babeszjozy u mojego psa jest polineuropatia a te tabletki to jednak zuo nawet dla zdrowych) i najwiecej kleszczy pies lapal po preparatach bayera, w tym foresto (wtedy zlapala babeszje).
      • zuleyka.z.talgaru Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 22:18
        A moja ma foresto i zero kleszczy. A bywa w lesie i trawach regularnie.
        • thea19 Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 16.09.18, 23:13
          bo preparat nie ma nic do rzeczy. wsrod ludzi i zwierzat trafiaja sie osobniki, ktore przyciagaja kleszcze jak lep. maja jakis specyficzny zapach, ktory kleszcze bardzo lubia. ja nigdy nie mialam kleszcza a moj pies potrafi przyniesc na grzbiecie 20-30 sztuk po 15 minutach zabawy na przydomowym trawniku (na szczescie nie moim), na ktorym nikt nie wiedzial, ze sa kleszcze bo nikogo nie ugryzly. poniewaz wiem, ze pies jest podatny (a taka wlasciwosc pojawila sie, gdy psica miala 3 lata bo wczesniej ani jednego, nie zawsze tez pamietalam o preparatach, skoro nie ma kleszczy), to po spacerze kleszcze zgarnialam grzebieniem. od kiedy sie przeprowadzilismy, to jest spokoj bo pies poza podworko nie wychodzi.
          babeszje zlapala w styczniu, gdy byl snieg. dostala krwiomoczu i to byl jedyny objaw, bardzo zreszta na sniegu widoczny. kleszcza ani ugryzienia nikt nie znalazl.
          petelke na kleszcze nosze na stale w torebce.
          • folivora Re: Chwile grozy przeżyłam... :( 17.09.18, 00:09
            O to to. Ja przyciągam komary, a kleszcza nigdy w życiu nie miałam. Mój pies *ODPUKAĆ* też nie, ale i tak stosuję regularnie specyfik typu spot-on.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka