domali Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 15.10.04, 16:39 Ja nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. I chyba nie będę nawet próbować. Kocham moich mężczyzn bardzo, tak samo bardzo, ale to inna miłość i dlatego nie można jej porównać. Tak jak napisała linusia - dzieci kochają nas, a my je bezwarunkowo. A miłość między małżonkami to coś, o co trzeba dbać, pielęgnowac. No i zgodzę się z tym, że rozstanie z małżonkiem jest jednak mniej 'straszne' niż z strata dziecka. Ale jednak nie sprawia to, że dziecko kocham bardziej czy mniej od męża. Po prostu inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
bambo44 do ula_max 16.10.04, 00:41 ula_max napisała: > Bardzo smutne jest dla mnie stwierdzenie matki, że mąż > jest dla niej ważniejszy, niż dziecko. (...) Chciałem tylko zasygnalizować pewne bardzo powszechne zjawisko: Po porodzie, matka przelewa całą swoją miłość na dziecko. Dziecko staje się dla niej najważniejsze, co często prowadzi do bardzo poważnych problemów w małżeństwie. Ula_max, być może nie jest to problem u Ciebie, ale w wielu rodzinach jest. Jeśli chcecie przykładów, to jeden, bardzo obrazowy macie tutaj: czy zostałybyście w związku w którym miłość wygasł Dlatego uważam, że stawianie partnera (czy partnerki) na pierwszym miejscu (przed dziećmi) ma sens. Po prostu zapobiega tego typu problemom. A dodatkowo dziecko na tym korzysta, bo żyje w zdrowej rodzinie, ma większe poczucie bezpieczeństwa, jest szczęśliwsze. Myślę, że zarówno dzieci jak i partnera kochać trzeba tak samo mocno, smutne jest jednak, gdy matki całą swoją miłość przelewają na dzieci, nieświadomie krzywdząc całą rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
aszyrl DO bambo44 - proszę powiedz to mojej żonie !!!! 23.10.04, 21:03 Jesteś niewątpliwie mądrą kobietą i matką JAKIEJ POZAZDROŚCIĆ ! Odpowiedz Link Zgłoś
marmaj Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 16.10.04, 20:42 A ja męża kocham ponad wszystko na świecie. Wybrałam go i pasujemy do siebie bardzo. Dzieci mam trójkę i też je kocham, ale mogłabym bez nich żyć (choć na pewno bolałabym nad ich stratą). Dzieci kocham głównie dlatego, że są "wynikiem" mojej miłości do męża. Mąż zawsze był i jest dla mnie najważniejszy i nigdy nie dopuściłam do tego, aby był na dalszym planie w związku z urodzeniem któregoś dziecka. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
aszyrl CZY NIEMOWLĘ "WYSYSA" całą MIŁOŚĆ Z OTOCZENIA ?? 23.10.04, 20:46 Na pewno zauważyłyście, że po przyjściu na świat "nowego człowieka" WSZYSTKO kreci się wokoł niego i dla niego, czas biegnie inaczej, itd. ALE JEST JESZCZE COS... coś bardziej zastanawiającego i smutnego. Wszyscy w Rodzinie kierują swe uczucia W STRONĘ DZIECKA (ono to chłonie), co w połączeniu z ogolnym poddenerwowaniem, niepewnością, zmęczeniem prowadzi do ZANIKU MIŁOŚCI wewn. Rodziny Trudno mi zrozumieć DLACZEGO NOWY CZŁOWIEK ma być (i jest) bardziej kochany od kogoś z kim spędziło się szmat czasu, pokonało tysiące problemów, itd. Taki brzdąc pojawia się i ma już na starcie wszystkich kochających go na maxa... CZY TO JEST TEGO WARTE, ŻE NA MALEŃSTWO PRZELEWAMY CAŁĄ MIŁOŚĆ A M-Y DOROSŁYMI DOCHODZI DO KŁÓTNI, ROZPADU ?! Przecież w efekcie za ileś tam lat ten maluch na tym straci (pewnie gdyby wiedział - powiedziałby "dajcie sobie na luz z tym guganiem nad moją kołyską - idźcie do łóżka albo do teatru !" > pojawiają się spory i kłotnie małżeńskie jakich wcześniej nie było (tylko do bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY) > seks (mąż-żona) jest w zaniku (tylko do bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY) > nawet przy mega-zmęczeniu matki wolą iść na spacer z dzidzią (pokazać się na osiedlu) niż pogadać z tatą... > pojawiają się spory i kłotnie z rodzicami i teściami (tylko do bobasa się usmiechamy i jego bezwarunkowo KOCHAMY) > zanikają przyjaźnie i znajomości (wszak siedzimy stale w domu albo idziemy do znajomych na 10 min.) > dzidzia staje się często "kartą przetargową" (np. jeśli go wykąpiesz, nakarmisz, w nocy wstaniesz to ... będziemy się kochać) > pojawia się gorsza efektywność i konflikty w pracy Doszedłem do takich smutnych wniosków po obserwacjach rodzin znajomych i swojej + czytając ileś tam wątków na forum. Oczywiście zjawisko NIE DOTYCZY rodzin majętnych (zamawiają sobie codziennie obiady z restauracji, piorą i prasują za nich inni, dochodzi gosposia albo niania, itd.) i tych dobrze "uposażonych" w dziadków, pradziadków mieszkających w pobliżu, którzy wówczas przejmują część obowiązków opieki nad nowym człowiekiem... Tata p.s. żonkę WARCZĄCĄ na mnie a.. Autor: aszyrl Data: 23.10.2004 20:31 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz ..do synka (10 m-cy) zawsze MILUTKO ?! 1. Przychodzi zmęczona z pracy ale ZAWSZE znajdzie czas i siły na nowego człowieczka 2. Pokłóci się ze mną czy rodzicami, ale dla dzidzi jest ZAWSZE miła ! 3. Teściowie mnie nienawidzą i przy każdej wizycie nie zamienią słowa ze mną, odwracają wzrok - na dziecko cały czas się gapią i uśmiechają 4. Na moje propozycje spotkania się z koleżankami i "wyluzowania" moja żona odpowiada że jest mega-matką i ma to gdzieś - woli bawić się z synkiem przywlec zakupy, dziecko pod pachą i jeszcze zrobić pranie, pozmywać i iść spać o 01:00 (wstaje o 6:00) - co skutecznie zabija jej atrakcyjność i nasze "pożycie" i poczucie humoru JA DEKLARUJE WSZELAKĄ POMOC i POMAGAM ILE MOGĘ ale czy to moja wina, że mam tzw. "zbyt SAMODZIELNĄ" partnerkę ? Ona była nauczona od dziecka radzić sobie sama. Pech... P.S. Przed urodzeniem naszego synka było ZUPEŁNIE inaczej. Tata żonkę WARCZĄCĄ na mnie a.. Autor: aszyrl Data: 23.10.2004 20:31 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz ..do synka (10 m-cy) zawsze MILUTKO ?! 1. Przychodzi zmęczona z pracy ale ZAWSZE znajdzie czas i siły na nowego człowieczka 2. Pokłóci się ze mną czy rodzicami, ale dla dzidzi jest ZAWSZE miła ! 3. Teściowie mnie nienawidzą i przy każdej wizycie nie zamienią słowa ze mną, odwracają wzrok - na dziecko cały czas się gapią i uśmiechają 4. Na moje propozycje spotkania się z koleżankami i "wyluzowania" moja żona odpowiada że jest mega-matką i ma to gdzieś - woli bawić się z synkiem przywlec zakupy, dziecko pod pachą i jeszcze zrobić pranie, pozmywać i iść spać o 01:00 (wstaje o 6:00) - co skutecznie zabija jej atrakcyjność i nasze "pożycie" i poczucie humoru JA DEKLARUJE WSZELAKĄ POMOC i POMAGAM ILE MOGĘ ale czy to moja wina, że mam tzw. "zbyt SAMODZIELNĄ" partnerkę ? Ona była nauczona od dziecka radzić sobie sama. Pech... P.S. Przed urodzeniem naszego synka było ZUPEŁNIE inaczej. Tata Odpowiedz Link Zgłoś
aszyrl WŁOSY DĘBA STAJĄ ! To straszne co większość z Was. 23.10.04, 21:02 ...pisze, że: 1. z pożaru to zabiorą dziecko (piep.. męża, z którym przecież można by mieć kolejne i który zapewni stabilizację rodzinie ! i że dziecko np. nie wyrośnie na pedała) 2. męża można zawsze zmienić - bobasa ma się jednego 3. dziecko jest Matki, a mąż należy do ... teściowej, innych kobiet ????! Z TEGO WNIOSEK JEST JEDEN - faceta potrzebujecie tylko do PROKREACJI, a potem... jakoś to będzie (renta, odszkodowanie, rodzice, alimenty, INNY facet + nowe poczęcie). BYŁEM NA RODZINNYM PORODZIE 10 m-cy TEMU i NAWET MI PRZEZ MYŚL NIE PRZESZŁO, że mógłbym powiedzieć lekarzom (GDYBY ZASZŁY JAKIEŚ KOMPLIKACJE): "ratujcie raczej synka, którego znam z USG niż żonę-zouzę z którą byłem 5 lat" ! To chore. Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: WŁOSY DĘBA STAJĄ ! To straszne co większość z 23.10.04, 21:21 Ty chyba jesteś bardzo zdesperowany. Większość piszę, że kocha i dziecko i męża. To, że u Ciebie jest inaczej, panują inne (zgadzam się: chore) zwyczaje jest uważam winą słabości waszego związku, nie winą dziecka. PS: A ten tekst: "i że dziecko np. nie wyrośnie na pedała". Nie bardzo rozumiem. A jak wyrośnie to co? Wyślesz na Magadaskar? Wybacz - nie wiem ile masz lat, ale mój 25-letni partner, ojciec mojego dziecka (przy okazji kochanek, przyjaciel) jest chyba znacznie bardziej odpowiedzialny i kochający własnego syna, rodzinę niż Ty drogi "tato". Odpowiedz Link Zgłoś
aszyrl Synowie wychowywani TYLKO przez matki częściej ,,, 24.10.04, 18:11 ...zostają homoseksualistami niż z rodzin "normalnych". Decyzja o ew. postępowaniu wobec takiego dziecka będzie w gestii MATKI (ojca wszak nie ma). Nie rozumiem więc twego pytania CZY WYSŁAŁBYM SYNA PEDAŁA na Madagsakar ?? (sam bym tam się wysłał o tej porze roku !) ) Taka Matka może np. zapomnieć o wnuczkach i tyle. Odnoszę wrażenie że część KOBIET-MATEK uzurpuje sobie prawo do myślenia o sobie w kategoriach... BOGA (BOGINI ?), tylko dlatego, że po części stworzyły życie, wydały człowieka na świat. Gratuluję dojrzałego kochanka lat 25. Spoko ! Tak czy owak Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: WŁOSY DĘBA STAJĄ ! To straszne co większość z 23.10.04, 23:00 aszyrl napisał: ...pisze, że: > > 1. z pożaru to zabiorą dziecko (piep.. męża, z którym przecież można by mieć > kolejne aszyrl - sam przedstawiasz siebie jako prokreatora...... bo jak mozna mysleć w ten sposób: kobieta ratuje męża (zamiast dziecko) z pożaru, bo on przecież spłodzi jej następne dziecko. Oj, chyba ktos tu jest zazdrosny.... o własne dziecko........... Pozdrawiam Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru ratowanie z pożaru 25.10.13, 14:17 wiecie co, myślę że mój mąż miałby do mnie OGROMNE pretensje, gdybym z pożaru ratowała jego a nie nasze dziecko.... to tak na marginesie Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 23.10.04, 21:16 Dziwne dla mnie jest ze mozna w ogóle kogoś stawiać na pierwszym miejscu. Przecież to są dwa różne uczucia, które trudno porównywać a tym bardziej stawiać obok siebie!!! A jeżeli już to na pewno dziecko. A dlaczego??? Bo to ja je powołałam na świat, ja i mój mąż i jesteśmy za nie odpowiedzialni. Każde z nas dałoby sobie radę osobno, ale nie dziecko. Dziecko w każdym etapie zycia kocha się inaczej. Dopóki jest malutkie kocha sie je bezwarunkowo. Za to że jest. I według mnie to ono w rodzinie jest najważniejsze, ale nie umniejsza to roli i miejsca w małżeństwie partnera. Przecież dlatego że bezwarunkowo i bezgranicznie kocham swoje dziecko to nie znaczy że nagle zaczęłam mniej albo inaczej kochać męża, mamę, tatę... Moja miłość do Julii jest bezkresna, opiekuńcza, im ona jest bardziej bezbronna i zależna od nas tym więcej uczucia, opieki i miłości dostaje. To jest chyba normalne. Do męża jest miłość partnerska, przyjacielska i pełna namiętności więc jak je można porównywać???? Jak Julia będzie starsza nasza miłość będzie bardziej wymagająca, usamodzielniająca ją, ucząca życia. Wszyscy są najważniejsi ale w inny sposób. Ale dopóki moje dziecko nie jest samodzielne i my jesteśmy za nie odpowiedzialni to ono jest dla nas najważniejsze. Dla nas obojga. I bardzo się z tego powodu cieszymy, że ją mamy i że tyle miłości chcemy i potrafimy jej dać. ------------------------------------------------------- Betty to mama a to jestem ja: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787 Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.04, 09:02 Betty, ogolnie to sie zgadzam z tym, co piszesz w pierwsej czesci postu, ale dalej, to wg mnie mylisz (czy tez utozsamiasz ze soba raczej) dwa rozne pojecia: milosc do dziecka i odpowiedzialnosc za nie (dla mnie to dwa rozne, wspolistniejeace OBOK siebie pojecia). Innymi slowy nie dlatego tak bardzo kocham moje dziecko, ze jest calkowicie ode mnie zalezne. A mojego meza, jak na razie, kocham rowniez bezwarunkowo. Jeszcze nic takiego nie zrobil, zebym musiala mu stawiac warunki Gdybym kochala go ZA COS to zaczelabym sie powaznie martwic o moj zwiazek... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.04, 13:27 Hej le_lutki. To jest tak: miłość jest z pozoru prostym uczuciem ale w głębi jednak baaardzo skomplikowanym i trudnym do opisania. Może niejasno się wyraziłam, poza tym może ja to tak odczuwam, ktoś inny zupełnie inaczej. Nie kazdy tak samo wszystko odczuwa. Wiadomo. Jedno dla mnie jest pewne że nie mogę powiedzieć kto jest dla mnie ważniejszy bo nie ma dla mnie takiego pojęcia. A jeżeli już by istniało to chyba jednak dziecko i wcale nie dlatego że coś jest nie tak w moim małżeństwie. Wszystko jest jak najbardziej tak. Jeżeli chodzi o tę miłość do dziecka chodziło mi o to że w kocha się je w różnych etapach rózne ale to nie znaczy że mocniej albo mniej. Rozmawiałam na ten temat z moją mamą bo intryguje mnie ta sprawa MIŁOŚCI. Ja Julię kocham za wszystko ale wśród tych wielu skłądowych miłości jest także miłość OPIEKUŃCZA która na każdym etapi różnie się rozwija. Teraz jest w pełni opiekuńcza bo Malutka jest malutka, bezbronna i całkowicie zależna od nas i naszych dezyzji. Jesteśmy całkowicie za nią odpowiedzialni. Teraz uczymy ją wszystkiego od chodzenia, mówienia. Później jak będzie dorosła ta miłość będzie inna, będziemy opiekuńczy ale w inny sposób. Na tyle żeby pomóc jej stworzyć własny dom, wypuścić w świat. O to mi chodziło. Nie kocham jej za to że jest ode mnie zależna. Nawet nie spodziewałam się że ktoś mógł zrozumieć w ten sposób to zdanie. Wyrwałaś je z kontekstu a nie przeczytałaś jako całość postu. Inaczej kocha sie maleńkie dziecko, niemowlaczka, inaczej 30 letnie. Tylko o to mi chodziło. Jeżeli chodzi o męża. Dziecko kocham bezwarunkowo. Choćby nie wiem co mnie w życiu spotkało zawsze będę je kochała. Będę uczyła, wymagała ale bardzo kochała. Choćby przez łzy ale jednak, do końca świata. Męża nie. Jeżeli by mnie skrzywdził, zdradził, nie szanował mnie - przestałabym go kochać. Tak, kocham go za coś, spotkałam w zyciu obcego ukształtowanego człowieka, poznałam go, on mnie, spodobaliśmy się sobie i dlatego się w sobie zkochaliśmy. Potrafię powiedzieć za co go kocham i za co pokochałam i za co będę kochać. Dziecko ja urodziłam i zanim je zobaczyłam i poczułam już je kochałam. Jest to miłość bezwarunkowa, do męża jak najbardziej warunkowa A kochać warunkowo to nie to samo co stawiać warunki, w każdym razie nie dosłownie to samo. I uważam za całkowicie normalne że jak się poznaje obcego człowieka to zakochuje się w nim z jakiegoś powodu właśnie ZA COŚ. Jakby tak nie było to kochałabyś każdego spotkanego na ulicy. Ja rozumiem...chemia też ma tu swoje znaczenie, u nas też miała ale jakby to był jedyny powód naszego małżeństwa to ja bym się o nie poważnie zaczęła martwić. I jeżeli nie wiedziałabym dlaczego i za co kocham mojego męża i jeżeli już niczego bym od niego nie wymagała i nie chciała to też bym zaczęła sie martwić o nasz związek, mój mąż pewnie też... ------------------------------------------------------- Betty to mama a to jestem ja: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787 Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.04, 13:41 No widzisz, Betty - mamy rozne kryteria i stad rozbieznosc zdan Z tym, ze nadal twierdze, ze mojego meza nie kocham ZA COS. Nie analizuje tej mojej milosci (ani do malego ani do duzego). Kiedy za bardzo analizowalam zastanawiajac sie co tez mamy wspolnego i za co ja tez moglabym az tak go kochac, zeby zostawic dla niego wszystkich i wszystko - to gdyby on nie wzial sprawy w swoje rece to w zyciu bysmy malzenstwem nie byli Ale to moje wlasne doswiadczenie. Bezbronnosc mojego dziecka i moja za nie odpowiedzialnosc (nasza odpowiedzialnosc) nie sprawia, ze kocham je bardziej, tylko moze rozczula, przywiazuje. I mysle, ze gdyby moj maz zrobil mi cos zlego to cierpialabym przez to bardzo, bo go kocham bardziej, niz potrafilam sobie to wyobrazic kiedykolwiek, i wcale nie jestem pewna czy tak po prostu przestalabym go kochac... Jesli moglabym tak po prostu przestac, to znaczy, ze cos bylo nie tak... Ale to moje osobiste odczucia, a milosc - do kogokolwiek - jest bardzo subiektywnym uczuciem. Pozdrawiam Betty. Odpowiedz Link Zgłoś
aszyrl Wszystko OK, tylko napisz JAK DZIELISZ CZAS m-y .. 24.10.04, 18:13 ...tych, ktorych KOCHASZ ??? Okazywanie miłości zabiera CZAS. betty_julcia napisała: > Dziwne dla mnie jest ze mozna w ogóle kogoś stawiać na pierwszym miejscu. > Przecież to są dwa różne uczucia, które trudno porównywać a tym bardziej > stawiać obok siebie!!! > A jeżeli już to na pewno dziecko. A dlaczego??? Bo to ja je powołałam na świat, > > ja i mój mąż i jesteśmy za nie odpowiedzialni. Każde z nas dałoby sobie radę > osobno, ale nie dziecko. Dziecko w każdym etapie zycia kocha się inaczej. > Dopóki jest malutkie kocha sie je bezwarunkowo. Za to że jest. I według mnie to > > ono w rodzinie jest najważniejsze, ale nie umniejsza to roli i miejsca w > małżeństwie partnera. Przecież dlatego że bezwarunkowo i bezgranicznie kocham > swoje dziecko to nie znaczy że nagle zaczęłam mniej albo inaczej kochać męża, > mamę, tatę... Moja miłość do Julii jest bezkresna, opiekuńcza, im ona jest > bardziej bezbronna i zależna od nas tym więcej uczucia, opieki i miłości > dostaje. To jest chyba normalne. Do męża jest miłość partnerska, przyjacielska > i pełna namiętności więc jak je można porównywać???? Jak Julia będzie starsza > nasza miłość będzie bardziej wymagająca, usamodzielniająca ją, ucząca życia. > Wszyscy są najważniejsi ale w inny sposób. Ale dopóki moje dziecko nie jest > samodzielne i my jesteśmy za nie odpowiedzialni to ono jest dla nas > najważniejsze. Dla nas obojga. I bardzo się z tego powodu cieszymy, że ją mamy > i że tyle miłości chcemy i potrafimy jej dać. > ------------------------------------------------------- > Betty to mama a to jestem ja: > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787 Odpowiedz Link Zgłoś
ewa2233 ? 25.10.04, 13:39 Pytanie wydaje się być z serii: kogo kochasz bardziej, mamusię czy tatusia? Dla mnie miłość jest uczuciem bez hierarchii ważności. Rodziców, swoje rodzeństwo, męża, dzieci - kocha się po prostu na inne sposoby. Jakie kryteria należałoby wziąć pod uwagę, by wskazać "ważniejszego"? Na pewno nie można "mieszać" uczucia do partnera z uczuciem do dziecka. Nigdy bym nie powiedziała, że synowie są najważniejszymi mężczyznami mego życia. Mężczyzną mego życia jest mąż, a dzieci ? Dzieci są "najważniejszymi dziećmi" mego życia O! Odpowiedz Link Zgłoś
agunia777 Re: ? 24.10.13, 17:36 Generalnie nasz synek jest 99% skórą zdartą z taty, muszę więc bardzooo kochać męża, inaczej nie mogłabym patrzeć na syna Z tonącego okrętu najpierw ratowałabym synka, bo bardziej bezbronny, ale mniemam, że i tak najpierw uratowałby go mój mąż, a ja musiałabym ratować samą siebie! Po porodzie najbardziej kochałam męża, że dzięki niemu poród skończył się sukcesem - walczył o nas jak lew (na codzień poukładany, cichy typ). Do seksu wróciliśmy na tydzień po cc (wiem, wiem, to przestępstwo). Jest super. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: ? 24.10.13, 17:43 > Do seksu wrócil > iśmy na tydzień po cc wyciągnęłaś wątek sprzed 9 lat, żeby się tym pochwalić? To już trzeba było założyć sobie nowy wątek, skoro to takie ważne... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.13, 17:55 Nie, syn na pewno nie powinien być dla kobiety mężczyzną życia. Ale śmiem twierdzić, że w układzie dzieci-dorośli nie może być tak, że to "mąż jest ważniejszy". Tak naprawdę to człowiek, który może odejść, zostawić, rozwieść się, zdradzić itp. Natomiast moje dziecko to ktoś, z kim łączą mnie więzy krwi i nic tego nie zmieni. No, a poza tym - dorośli świetnie umieją dbać o swoje potrzeby i bycie wszędzie na pierwszym planie, co jest charakterystyczne zwłaszcza dla facetów - natomiast jeśli potrzeby dzieci dla matki są drugiej kategorii, to te dzieci są po prostu zaniedbane. Wyciągasz wnioski na podstawie bardzo spaczonej i wykoślawionej relacji rodzinnej. Wydaje mi się, że w zdrowej rodzinie wszyscy powinni być tak samo ważni, wszystkie potrzreby traktowane optymalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.13, 18:33 Wszyscy ważni, choć w nieco inny sposób. Za dzieci oddam życie, jeślizajdzie potrzeba, ich ojciec też. Ale dzieci są na chwilę, potem zostajemy tylko my, więc musimy być dla siebie bardzo ważni, i troskliwi, i interesujący. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.13, 20:24 mam w domu 2 synow i meza. uwazam, ze wszyscy trzej sa dla mnie tak samo wazni. inaczej kocham meza, inaczej dzieci, ale nie potrafie powiedziec, ktory z nich jest wazniejszy. nie potrafie tego w ten sposob wartosciowac, bo dla mnie wazni sa wszyscy trzej. jednak o zadnym synu nigdy nie powiedzialabym, ze jest mezczyzna mojego zycia. mezczyzna mojego zycia jest maz, a ja nie jestem tylko i wylacznie matka, ale tez kobieta i zona. zwiazek z mezem jest dla mnie tak samo wazny, jak milosc do dzieci. widze to podobnie, jak ty, bo dzieci wyfruna predzej czy pozniej z gniazda i jesli nie zadbam o zwiazek z mezem, to zostane zupelnie sama. na starosc chcialabym zostac z moim mezem i pod tym wzgledem jest on dla mnie najwazniejszy. jest tez jednak inna strona medalu. gdybym np. w obliczu jakiegos niebezpieczenstwa czy zagrozenia miala wybierac pomiedzy mezem, a dziecmi, to wybralabym dzieci. chodzi mi np. o sytuacje, kiedy np. ojciec krzywdzi dzieci, matka o tym wie, ale nic nie robi, tylko zamiata pod dywan, bo najwazniejsze jest dla niej bycie z facetem. gdyby moj maz w jakis sposob skrzywdzil lub chcial skrzywdzic moje dzieci, to nie zastanawialabym sie ani sekundy, tylko wziela dzieci pod pache i uciekala gdzie pieprz rosnie nie ogladajac sie za siebie. w takim kontekscie, to dzieci sa dla mnie najwazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
neffi79 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.13, 20:31 odp: dla wielu jednak pies Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 00:30 A czemu niby miałby być ważniejszy obcy facet niż rodzone dziecko? Męża można zawsze wymienić a dziecko pozostaje na całe życie Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 01.11.13, 19:37 czar_bajry napisała: > A czemu niby miałby być ważniejszy obcy facet niż rodzone dziecko? > Męża można zawsze wymienić a dziecko pozostaje na całe życie tak samo mozna wymienic zone Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 09:54 A gdyby mąż nie był ojcem dziecka i oboje kazali by ci wybierać bo się nie lubią to kogo byś wybrała? Jeśli męża jak mniemam to właśnie jest dla mnie chore. Oczywiście nie mówię o dziecku 30-letnim, chociaż tutaj też wychodzę z założenia że dziecko ma tylko jedną matkę a ja mężów mogę mieć na pęczki. Piszesz że zakładasz że jesteście kochającą się rodziną ale przytaczasz przykład dziewczyny, której się nie układało w małżeństwie. Nie możesz tego tak porównywać. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 13:38 Kiedyś uważałam że po równo. Dziś uważam że jednak mąż. A właściwie - dobre realcje z mężem to coś o co powinnam cholernie dbać (i tak samo on dba o relacje ze mną) I to nie jest kwestia tego że dzieci kocham mniej. Dzieci kocham nad życie, nie wiem czy bardziej czy mniej niż męża - inaczej bo całkowicie bez względu na wszystko, a jednak mąż byłby w stanie zrobić rzeczy które sprawiłyby że chciałabym go zostawić. Dziś mam pełną świadomość że dzieci dorosną i będą miały swoje życie, że są odrębnymi istotami które mamy na jakiś czas - do wychowania (jak napisałam, kocham je bardzo bardzo i nie chodzi o stopniowanie miłości) Ale to z mężem będę dłużej (jak Bóg pozwoli) to z nim związałam całe swoje życie, to z nim zostanę jak dzieci założą swoje rodziny. I...no właśnie. Moje córki kiedyś się zakochają i odejdą z domu. Założą swoje rodziny. A ja nie chcę wtedy stracić "sensu życia" i usiłować żyć ich życiem. Nie wiem czy będę zrozumiana dobrze. Dzieci kocham bardzo, ale w relacje z mężem wkładam bardzo dużo wysiłku (z drugiej strony jest tak samo) bo dobry związek i dobre małżeństwo, to kawał roboty. Dobre rodzicielstwo również - ale i tu chcemy działać wspólnie, bo osobno nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 26.10.13, 20:57 Damajah - pozwolisz, ze się podpiszę: widzę to identycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 13:50 Trudno porownywac bezradne dziecko do starego konia, od ktorego mozna oczekiwac nie tylko samodzielnosci, ale rowniez opieki i wsparcia zarowno wobec mnie jak i wobec dziecka. Dzieci beda moimi dziecmi zawsze, nawet gy dorosna i sie usamodzielnia, meza mozna ze spora latwoscia wymienic na nowy model. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 13:59 Dal mnie najważniejsze jest dziecko a dla mojego męża jego matka Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 26.10.13, 16:13 meza mo > zna ze spora latwoscia wymienic na nowy model. Ja tak nie uważam. Tzn - oczywiście można. Ale ja nie chcę. > Dzieci beda moimi dziecmi zawsze, nawet gy dorosna i sie usamodzielnia to prawda ale będą miały własne życie, własne sprawy i kontakt z nimi będzie znacznie mniejszy niż z mężem (zakładając że ma się dobrego fajnego męża z którym się dobrze żyje) Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 26.10.13, 20:51 Dla mnie najważniejsze jest dziecko, krew z mojej krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 27.10.13, 10:28 Dzieci nie wychowuje się dla siebie. Mąż powinien być ważniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
stara-a-naiwna Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 27.10.13, 12:23 w zdrowej relacji partner; mąż jest "ważniejszy" niż dzieci dzieci z założenia mają opuścić dom a partner zostanie nie chodzi o to, żeby udowadniać dziecku, ze jest mniej ważne, czy okazywać, ze jego potrzeby są bagatelizowane czy na drugim miejscu każdy psychiatra; psycholog; terapeuta tez tak "stwierdza" ps. gdyby kobieta rodziła i nagle się okazuje, że można uratować albo ją albo dziecko. I to partner podejmuje decyzje kogo - jeśli wybierze kobietę może z nią mieć następne; kolejne dziecko. Jeśli wybierze dziecko zakończy związek - nie będzie miał możliwości dalszego rozwijania go. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 29.10.13, 21:53 najważniejsze jest dziecko. dla niego też, jestesmy jak widac bardzo zgodną parą Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 01.11.13, 19:47 Dzieci. Nie dalabym skrzywdzic dzieci, by zatrzymac faceta Tak, dzieci wyfruwaja z gniazda, ale to nie oznacza, ze samodzielne dzieci nie potrzebuja milosci i wsparcia rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś