Dodaj do ulubionych

roszczeniowość Polaków

    • jola-kotka Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 16:21
      Co to znaczy wam? Tutaj raczej nie ma tych wszystkich roszczeniowych polakow. Odniose sie do przykladu reszty w sklepie. Tak sprzedawczyni powinna miec wydac reszte i ja tu nie widze roszczeniowosci ze strony klienta, reszta co podalas mnie nie dotyczy.
      • kosmos_pierzasty Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 16:34
        jola-kotka napisała:

        > Co to znaczy wam?

        No nam w opozycji do Autorki, która zawsze, ale to zawsze, zachowuje się bez zarzutu smile
        A my, ematka, dopuszczamy się notorycznie wszystkich wspomnianych przewinień big_grin
        Czasem ma się taki dzień, kiedy chce się poprawić sobie humor małym kosztem... wink
        • jola-kotka Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:44
          A ok rozumiem 😀
        • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:43
          "Wam" zachowującym się w sposób przeze mnie opisany
          i owszem, nie zachowuję się w ten sposób
          • rosapulchra-0 Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 19:39
            Zachowujesz się znacznie gorzej.
    • kosmos_pierzasty Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 16:31
      Mnie bawią tego rodzaju apele na ematce. Skąd pomysł, że to właściwe miejsce do ich wygłaszania?
      Rozumiem, że kogoś coś wkurzy i o tym napisze. Jednak to co innego niż kolekcjonować takie zdarzenia w głowie i jeszcze je opisywać z zapałem wink
      Kwestia specyfiki polskiej też była już wałkowana co najmniej kilkakrotnie...
      • maggi9 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:15
        To nie jest kolekcjonowanie tylko to są sytuacje z którymi, przynajmniej ja, się spotykam na co dzień.
        Tylko dziś - ktoś zaparkował koło mnie tak, że ledwo wsiadłam do samochodu.
        Byłam na zakupach ciuchowych - w sklepie porozwalane ciuchy leżące na podłodze, w przymierzalni w innym sklepie - porozwalane ubrania. No może według niektórych obsługa to powinna popoprawiać no ale czy serio przymierzonej rzeczy nie można normalnie odwiesić jak człowiek a nie rzucić byle jak? Plus kolejka do kasy kilometrowa więc nie zdziwiłabym się gdyby akurat 90% załogi było właśnie tam.
        Dodatkowo: chciałam kupić perfumy ale ktoś przede mną był na tyle miły, że musiał koniecznie rozwalić opakowanie i wypróbować.

        To po prostu jest denerwujące.
        • kosmos_pierzasty Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:28
          Jak masz gorszy dzień, to wszystko cię denerwuje. Innego dnia nie zwracasz uwagi.

          Chamstwo tak, uważam, że warto próbować zwalczać, ale taka niedbałość... No nie wiem. Boję się, że to nie do uniknięcie w codziennych kontaktach. Inna sprawa, że jak widać po ostatnich wątkach, ludzie mają w różnym miejscu ustawioną granicę pomiędzy właśnie chamstwem, a - powiedzmy - niedoskonałością.
          • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:50
            >Jak masz gorszy dzień, to wszystko cię denerwuje. Innego dnia nie zwracasz uwagi.

            Albo można zrozumieć, że opisywane zachowania to chamstwo i próbować ich ze swojej strony unikać, zamiast umniejszać chamstwu, nazywając je "gorszym dniem" odbiorczyni.
            • taki-sobie-nick Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:13

              > jej strony unikać, zamiast umniejszać chamstwu

              Ludzie miejcie litość! Umniejszać łączy się z biernikiem! Ad meritum - zgoda.
              • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:31
                eee?
                czyli jak???
                umniejszać ("co?") chamstwo, nazywając je sraptem?
                podaj źródła, że nie może być w celowniku!

                • taki-sobie-nick Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:36
                  piataziuta napisała:

                  > eee?
                  > czyli jak???
                  > umniejszać ("co?") chamstwo

                  Umniejszać chamstwo (jako zachowanie). Umniejszać czyjeś osiągnięcia. Umniejszać zdolności.

                  sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/umniejszac;8913.html
                  Umniejszać coś, nie umniejszać kogo, czego. Jak każdy inny czasownik. Umniejszać chamstwo, czyli czynić je mniejszym, a czymże to ma rządzić, jak nie biernikiem? tongue_out
                  • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 19:10
                    dzięki!
              • kosmos_pierzasty Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 09:54
                No sorry, ale stać w publicznej toalecie, obserwować (podłuchiwać), kto co robi w kabinie i liczyć, ile osób myje po wyjściu ręce, to ani zdrowe ani normalne - nawet zły dzień takiego czegoś nie tłumaczy, prawdę mówiąc.

                A że TK Maxx jest hmmm... specyficzny, to wiadomo. Tam jest generalnie bajzel. Osobiście nie przepadam, choć zgodzę się, że zdarza się coś fajnego trafić - trochę jak w ciuchlandach.
                Wchodząc do takiego sklepu mam po prostu adekwatne oczekiwania, a nie zastanawiam się, do czego się przyczepić. A można do wielu rzeczy - fakt niezaprzeczalny.
        • nenia1 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:35
          maggi9 napisała:

          > Byłam na zakupach ciuchowych - w sklepie porozwalane ciuchy leżące na podłodze,
          > w przymierzalni w innym sklepie - porozwalane ubrania.

          W większości sklepów do jakich chodzę, dostaje się numerek z ilością ubrań, albo oddaje się stojącej obok przymierzalni obsłudze. A kilometrowej kolejki do kasy wieki nie widziałam, no chyba, że jakieś ogromne wyprzedaże.

          > Dodatkowo: chciałam kupić perfumy ale ktoś przede mną był na tyle miły, że musi
          > ał koniecznie rozwalić opakowanie i wypróbować.

          Od tego są przecież testery.
          • maggi9 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:43
            To Tk Maxx - oni nie mają testerów.
          • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:59
            Ludzie histeryzują i nazywają "kilometrowymi" kolejkami każdą kolejkę w której stoją dłużej niż 5 minut.
            Pamiętam jak kiedyś przed taką niuniusią były aż 3 osoby i w tym momencie zadzwonił jej telefon a ona "Cześć, nie mogę teraz, stoję w długiej kolejce" big_grin
            • maggi9 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 19:06
              Nie chodziło mi o to, że kolejka jest tak długa bo ja ojojoj musze w niej stać. Tylko, że ustawiło się dużo ludzi więc pewnie spora część załogi poszła ich obsługiwać zamiast zbierać porozrzucane sweterki.
              A swoją drohą w kolejce stałam ok 10 min. So jednak sporo i na pewno nie były to 3 osoby. Raczej 23.
        • madzioreck Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:37
          maggi9 napisała:

          > Dodatkowo: chciałam kupić perfumy ale ktoś przede mną był na tyle miły, że musi
          > ał koniecznie rozwalić opakowanie i wypróbować.

          Częste zjawisko w drogeriach. Porozwalane opakowania, panie sobie "testują" wsadzając paluchy w kosmetyki. A jak już nie ma testera, to uważają najwyraźniej, że to ich święte prawo, zamiast zwrócić się do obsługi.
      • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:48
        "Mnie bawią tego rodzaju apele na ematce. Skąd pomysł, że to właściwe miejsce do ich wygłaszania?
        Rozumiem, że kogoś coś wkurzy i o tym napisze. Jednak to co innego niż kolekcjonować takie zdarzenia w głowie i jeszcze je opisywać z zapałem"

        Stąd, że na ematce jest wiele forumowiczek, która w wątkach typu "kto ma rację", wykazują właśnie roszczeniowość i chamstwo.
        Nie kolekcjonuję tego w głowie, nie jestem masochistką.
        Jest tego tak dużo, że wiele tematów to przywołuje.
        • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 11:52
          Skoro jesteś jedną z forumowiczek wykazujących się roszczeniowością i chamstwem, bo jesteś, wystarczy poczytać twoje wypowiedzi, to zamiast pisać "wy,", nie lepiej było napisać "my", albo lepiej, załatwić to sama ze sobą, uzywając do tego celu dialogu wewnętrznego??
    • nanokogirl Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 17:51
      "I czy tylko mi się wydaje, czy roszczeniowość i bezczelność Polaków się w przeciągu ostatnich kilku lat nasiliła i nasila się coraz bardziej?"

      nie, nie tylko tobie
    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 17:53
      Prawdaż niestety.
      O chamstwie polskich klientów w obsłudze klienta, co prawda nie takiej zwykłej typu infolinia banku czy ubezpieczenia, tylko bardziej wyspecjalizowanej i dotyczącej narzędzia informatycznego dla konkretnej grupy klientów biznesowych, mogłabym książkę napisać. Ten sam polski klient, przychodzący w weekend (kiedy nie było polskiego wsparcia) do supportu angielskojęzycznego, rozmawiając po angielsku z tym samym pracownikiem z supportu tylko występującym pod innym, angielskojęzycznym imieniem, był już zupełnie innym człowiekiem: miłym, nieroszczeniowym, wręcz czasem przyjmującym postawę szurającą kapciami i miętolącą berecik. Podsumowując, z działu supportu (w 50% polskojęzycznego) z Polakami nie chciał gadać nikt oraz uzgodniliśmy z kolegami z działu, że w weekendy (czyli wtedy kiedy nie musimy) ci którzy mówimy po polsku, nie przyznajemy się do polskojęzyczności. Od razu się przyjemniej pracowało.
      • miss_fahrenheit Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:08
        Z tego opisu wyłania się nienajlepszy obraz tegoż supportu. Dobrze, że poradziliście sobie z tym problemem, choć rozwiązanie trochę specyficzne.
        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:45
          Pięciogwiazdkowy, wielokrotnie nagradzany światową nagrodą dla najlepszego wsparcia technicznego. Nie wiem jak jest teraz, od dość dawna tam na szczęście nie pracuję, ale Polacy z mojego doświadczenia to jedni z najgorszych klientów, w drugiej kolejności Hindusi. Podobna sprawa była z Rosjanami, dla angielskojęzycznego wsparcia mili i uprzejmi, rosyjskojęzycznemu supportowi robili piekło. Z tego co wiem, rosyjskojęzyczni koledzy też wyłączali sobie rosyjski na weekendy, bo oficjalnego wsparcia w tym języku w weekendy nie było, tylko jak ktoś chciał być ekstra miły dla klienta. No więc dla polskich i rosyjskich klientów, z doświadczenia pracowników, nie warto być miłym bo z Polakami czy Rosjanami czują się zbyt pewni siebie.
        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:15
          Poza tym tak jeszcze żeby Ci naświetlić specyfikę pracy z klientem...
          Praca z klientem jest z definicji wręcz pracą toksyczną, mogę Ci zagwarantować, że każdy miły, entuzjastyczny pracownik supportu zbierający od klientów same pochwały za swój profesjonalizm i chęć pomocy, w głębi duszy tych klientów nienawidzi właśnie za chamstwo i traktowanie człowieka po drugiej stronie ekranu jak śmiecia. Ja sama przetrwałam tylko dzięki lekkiemu aspergerowi i skupianiu się na rozwiązywaniu problemów czysto technicznych bez zbytniego wczuwania się w interakcje z człowiekiem, inaczej chyba bym oszalała z tymi chamami. Eliminacja najbardziej przykrej części pracy wtedy, kiedy firma nie oferuje danej usługi (czyli w weekendy) i brak chęci zrobienia czegoś super ekstra dla klienta ponad program (czyli zaoferowanie wsparcia po polsku kiedy widzisz że ktoś męczy się po angielsku, a w dany dzień firma nie oferuje wsparcia po polsku) to tylko i wyłącznie sposób na ochronę własnego zdrowia psychicznego, narażonego na szwank w kontakcie z taką ludzką masą która przychodzi do Ciebie obsypywać Cię obelgami i traktować jak śmiecia. Przeciętny czas wypalenia człowieka pracującego w obsłudze klienta wynosi 8 miesięcy i już samo to świadczy o tym, że jest to robota nieludzka, która w miarę możliwości powinna być wykonywana przez boty, a człowiek powinien tylko zajmować się rozkminianiem przypadków i pytań trudnych, ale bez bezpośredniej interakcji z klientem. Tamta firma ma klientów z całego świata i uwierz mi, choć co prawda każdy człowiek jest inny, to jednak widoczne są pewne różnice kulturowe i można wysnuć wnioski dotyczące zachowań klientów z różnych krajów czy kultur. Polacy naprawdę nie wypadają w tym kwitnąco, bardzo widać pozostałości mentalności folwarcznej i sytuacje, w której ktoś, kto przez chwilę może poczuć się panem i władcą traktuje okropnie kogoś, kto wg niego w jakiś sposób stoi niżej w hierarchii. Hierarchiczność relacji bardzo widać też w sytuacjach, w których dana interakcja z klientem jest eskalowana wyżej i klient myśli, że zaczyna rozmawiać z "dyrektorem". Zresztą bardzo podobna sprawa spotkała mnie też w obecnej pracy, w której ktoś z Polaków z którymi miałam kontakt (nie klient akurat) zaczął mnie obsmarowywać w paskudny sposób do mojego szwedzkiego kolegi. Co ciekawe, założył od razu, że jak kolega jest Szwedem i mężczyzną, to z automatu jest moim przełożonym big_grin W każdym razie, obśmialiśmy się serdecznie wraz z kolegą oraz z moim szefem (też Szwedem) z paszkwili wypisywanych przez tego pana, szef zapewnił mnie że robota którą wykonuję w jego ocenie jest świetna, a ja tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że kontaktów z Polakami za granicą również należy unikać. Tak to jest niestety, Polak Polakowi najgorszym wrogiem, zwłaszcza za granicą.
          • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:30
            Niekoniecznie zgodzę się z ostatnim zdaniem. Mam masę dobrych doświadczeń z Polakami za granicą. Jednakowoż nie mam twoich specyficznych doświadczeń, które narażały cię na częsty kontakt z rodakami. Raz mi się zdarzyło pracować z Polakiem. Fakt, był paskudny i kopał dołki pod kim tylko mógł. Nie wiem czy zrozumiał, że tak się nie robi, ale nic dobrego mu to nie przyniosło.
      • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 18:28
        Widzę, że macie dużo szacunku do polskich klientów uncertain A potem się dziwicie, że nie są mili i bywają nerwowi...
      • taki-sobie-nick Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:16

        > łabym książkę napisać. Ten sam polski klient, przychodzący w weekend (kiedy nie
        > było polskiego wsparcia) do supportu angielskojęzycznego, rozmawiając po angie
        > lsku z tym samym pracownikiem z supportu

        Chcesz powiedzieć, że znał tegoż pracownika z twarzy?

        Miętolenie berecika ci się udało.
        >
        >
        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:49
          Z twarzy w sumie można sobie było czasem zobaczyć, ale jednego dnia klient rozmawiał na czacie z powiedzmy Anią po polsku, a innego dnia już nie mógł, bo była sobota i Ania nie była dostępna po polsku. Ta sama osoba mogła być w tym czasie na czacie angielskojęzycznym pod imieniem Maggie i klient (pomimo tego, że w okienku widział zdjęcie), często nie kojarzył że to ta sama Ania sprzed dwóch dni. Natomiast Ania/Maggie miała kontakt z mniej więcej 20-30 klientami dziennie i doskonale pamiętała, że pacjent z firmy/konta X, Y czy Z zrobił jej dwa dni temu awanturę, a teraz miętoli berecik pomimo, że otrzymuje taką samą odpowiedź na dokładnie to samo pytanie.
          • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:31
            Może w dwa dni ochłonął i zdał sobie sprawę, że źle zrobił tongue_out
    • maggi9 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 17:53
      Tak, też to zauważyłam. Tak, mieszkam w Warszawie od urodzenia.
      Ludziom się w dupach poprzewracało. Mają w dupie absolutnie wszystko i wszystkich. Tylko ja, moja racja jest najmojsza i w ogóle.
      Masakra.
      Tak, wiele razy spotkałam się z przytoczonymi przykładami. Miałam też nieszczęście pracować w handlu. Od razu uprzedzam, że większość klientów jest ogólnie neutralna przy jakimkolwiek kontakcie. Zdarzają się bardzo miłe jednostki, zdarzają się głupie chamy-buraki. Niestety klienci mają to do siebie, że są najgorsi jak nikt nie widzi. Rozwalanie opakowań, robienie syfu, zostawianie w sklepie śmieci, niepilnowanie dzieci i tak...przymierzalnie. Ludzie sobie owszem chętnie pomierzą, pooglądają po czym rzucą wszystko na podłogę albo pufę i tak zostawią. Jeśli sklep oferuje możliwość zostawienia rzeczy na relingu w przymierzalni to spoko, można tam zostawić. Ale jak nie ma to jednak kultura nakazywałaby odwiesić. Ewentualnie, bo rozumiem, że są mało ogarnięte jednostki, które nie wiedzą skąd co wzięły, powiesić na wieszaku i poprosić obsługę o rozwieszenie. No ale po co, najlepiej jebnąć na ziemię.
      Co najlepsze niektórzy na zwrócenie uwagi, że zostawiają po sobie syf mają to w dupie albo potrafią się roześmiać w twarz. No ludzie.

      Sytuacje ze stacji benzynowych - jak najbardziej. Tankuje, kupuje hot doga i oczywiście zamiast odjechać na parking to je przy dystrybutorze. Bo on już zatankował więc co się będzie kłopotał.
      To samo na parkingu - po co parkować na jednym wyznaczonym miejscu jak można od razu zając 2? I takie sytuacje widzę na pustym parkingu - podjeżdża laska i jeb staje z rozmachem na dwóch miejscach.

      Ludzie z dziećmi - po co pilnować, dziecko się przeciez samo pobawi. Idź, idź Piotrusiu na dział z zabawkami bo mamusia idzie oglądać bluzeczki. Piotruś w tym czasie ochoczo rozwala 5 opakowanie klocków no ale ważne, że matka może kupić sobie bluzkę i mieć 10 minut spokoju. Kiedyś widziałam taką sytuację, że dziecko wołało do matki chyba z 10 minut "mamo patrz, patrz!". Matka nic, spokojnie przesuwa wieszaki. Dziecko w tym czasie dokonało ekstrakcji mleczaka i zakrwawioną twarz wytarło w pobliską spódnicę.

      Ludzie łażący po wyznaczonych ścieżkach rowerowych albo co gorszą uczący na nich jeździć swoje pociechy.
      Ale też rowerzyści na chodnikach nie baczący na nic i na nikogo.

      Ja nie twierdzę, że każdy ma mieć uśmiech od ucha do ucha i być niesamowicie jak miłym. Wystarczy być normalnym i czasami trochę pomyśleć. No ale po co...
      • grrru Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:47
        Właśnie, wystarczy czasem pomyśleć, że może ludzie na publicznym forum nie mają ochoty czytać wulgaryzmów. Kultura to także kultura wypowiedzi.
        • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:54
          Relacje dotyczące chamów, najlepiej opowiada się w ich języku.
          Także nie udawaj, że nie rozumiesz.
          • grrru Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:58
            Skarbie, jestem filologiem, rozumiem różne rejestry. I uważam, że relację o chamstwie można zdać bez używania wulgaryzmów.
            • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:20
              Można.
              Ale czy trzeba?
              I czy forumowiczka z ematki to zrozumie i tego potrzebuje?
              Wątpię.
              • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 10:59
                Nic nie trzeba. Nie trzeba być kulturalnym człowiekiem, który wysławia się publicznie stosownym językiem.
                • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:58
                  "Nic nie trzeba. Nie trzeba być kulturalnym człowiekiem, który wysławia się publicznie stosownym językiem"

                  To może pozwól, że sama będę decydować o języku którego używam na forum?

                  Wiem, że niektóre z was chciałyby sprawiać wrażenie wymagających manier z Wersalu, ale byłoby to analogiczne do stosowania manier z Wersalu przy świniach.
                  • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 18:48
                    Ty decydujesz o języku, jakiego używasz, odbiorcy decydują, jak Cię na tej podstawie oceniają. Tak samo jak Ty pozwalasz ludziom na niemycie rak w toalecie, ale masz swoją ocenę.
                    A kulturalny człowiek zachowuje kulturę nawet w chlewie.
                  • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 08:11
                    Ziuta o manierach z wersalu może słysząłaś, ale nie potrafisz się nimi posługiwać. To normalne. Częściej obracasz się wśród świń, bo widać jak na dłoni z jakiego środowiska pochodzisz, to chociażbyś pękła to się wersalu nie nauczysz.
              • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:29
                Ziuta, ty się o poziom intelektualny ematki nie martw. Martw się o swój własny.
            • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:28
              Swego czasu pojawiały się na gazecie czy Onecie reportaże o problemach społecznych. Mniemam, że ludzie pokroju ziuty je musieli pisać, bo używali dziwnego języka, silącego się na autentyczność uncertain

              Swoją drogą, dobrze, że żaden zoolog nie wpadł na ten światły pomysł. Ciężko by mu było pisać o wybranym temacie. A i Malinowski miałby nie lada problem big_grin
              • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:35
                Problem polega na tym, że wielu ludziom się wydaje, że jak potrafią napisać wulgaryzm to już czyni z nich wybitnych reporterów posługujących się autentycznym językiem, albo co najmniej odważnych i bezkompromisowych twórców. A to wszystko było odkrywcze i bezkompromisowe co najmniej 50 lat temu, teraz jest wtórne i banalne.
                • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:39
                  Dokładnie. Dziś trendy jest staranny język. Mało kto już tak potrafi big_grin
      • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:59
        "Kiedyś widziałam taką sytuację, że dziecko wołało do matki chyba z 10 minut "mamo patrz, patrz!". Matka nic, spokojnie przesuwa wieszaki. Dziecko w tym czasie dokonało ekstrakcji mleczaka i zakrwawioną twarz wytarło w pobliską spódnicę."

        surprisedbig_grinbig_grinbig_grin

        "Ludzie łażący po wyznaczonych ścieżkach rowerowych albo co gorszą uczący na nich jeździć swoje pociechy."

        O, to też widziałam!
        Ścieżka rowerowa, na środku kilkulatek, po obu stronach po jednym z rodziców, zajmują całą szerokość ścieżki.
        Ja jadę z prędkością największą jaką z roweru wycisnąć potrafię, ominąć nie mam szans, hamuję z piskiem, rodzice nawet głowy nie podnoszą, bo przecież mają inne priorytety akurat.
        • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:31
          Jeżdżenie z maksymalną prędkością po trakcie, na którym spotykasz innych użytkowników, nie świadczy dobrze ani o kulturze osobistej ani o inteligencji... Gdzie troska o drugiego człowieka?
          • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:36
            A nie to samo robią kierowcy na jezdni?Jazda z maksymalną dopuszczalną prędkościa jest zgodna z prawem.
            • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:43
              Tak grrru, masz poniekąd rację, z tym, że dopisałaś sobie jedno słowo, które na wszystkim zaważyło wink "dopuszczalną".
              Ci, którzy jeżdżą z maksymalną dopuszczalną prędkością, słowa złego ode mnie nie usłyszą. Natomiast ci, którzy jeżdżą "z prędkością największą jaką z pojazdu wycisnąć potrafią" już na to liczyc nie mogą.
              • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:21
                A wiesz, że na ddr ograniczenie jest takie, jak na równoległej drodze? Wątpię, żeby ona wyciskała z roweru ponad 50 km/h smile A bezmyślni rodzice narażający dzieci na niebezpieczeństwo i wpuszczający je na drogi dla rowerów to jest niestety plaga.
                • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:36
                  Nie wiem, nie wiem, ale wiem, że praktykowałam spacery po ścieżkach rekreacyjnych we Francji i nigdy nie miałam tam najmniejszych problemów wink Ani z ludźmi jeżdżącymi rowerem 30km /h ani z ludźmi kórym korona z głowy spadnie jak na chwilkę usuną się z drogi, by ktoś mógł przejechać lub przejść. Jedyny drażliwy temat to psiarze. No ale Francja jest z tego znana tym, którzy bywają.
                  • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:44
                    Nie wiem, jakie są przepisy we francji. jak jest cią pieszo - rowerowy to tam pieszy ma pierwszeństwo. Ale piataziuta wspomniała o drodze rowerowej. To jest miejsce przeznaczone wyłącznie dla rowerzystów. A 25-30 km/h to jest normalne, choć szybkie tempo poruszania się roweru.
                    • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:57
                      No ale wiesz, grrru, jak ziuta jedzie na rowerze, to ścieżki są do wyłącznego użytku rowerów i przeszkadzają jej inni użytkownicy, a jak przemieszcza się inaczej, to jej roweżyści przeszkadzają, bo jej czynią uwagi. Nie zauważyłaś tego? Zawsze jej źle i zawsze ma pretensje. Pomijając już kwestie przepisów.
                      • strasznymruk Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:00
                        ania-z-lasu napisał(a):
                        roweżyści

                        Jeśli jest kolaż, to mogą być i roweżyści big_grin
                        • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:20
                          No dobrze, biję się w pierś. Nie sprawdzam ortografii zanim wyślę. Kolaż jak najbardziej może być, tylko nie w tym kontekście ;-P Może i roweżysta by się znalazł big_grin
                          Roweżysta nie zmienia nic w przekazie smile
                      • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:04
                        Ale akurat w tym ma rację. Jak jedzie ddr na rowerze to jest na drodze do wyłącznego użytku rowerzystów. Jak jedzie na rolkach po drodze dla pieszych i rowerzystów to jest pieszym i rowerzysta nie ma prawa zwracać jej uwagi, bo piesi mają tam pierwszeństwo.
                        • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:22
                          Ale to niestety wiemy tylko i wyłącznie z jej opowieści. A w dobrą wiarę ziuty już jakoś nie wierzę. Nie wiem, może uprzedzona jestem wink Nie lubię krzykaczek i dających lekcje innym, podczas gdy sami maja sobie wiele do zarzucenia.
                          • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:24
                            Ja jako piesza i rowerzystka takie rzeczy widziałam, że jej opowieści brzmią dla mnie wiarygodnie.
      • madami Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:38
        chwila ale dlaczego klient ma wiedziec gdzie odwiesić daną rzecz i dlaczego niby nie jest ogarnięty bo nie wie. A skąd ma wiedzieć przecież nie pracuje w tym sklepie. Jeżeli sklep nie ma specjalnie wydzielonego miejsca do odwieszenia przymierzonego ciuchu to znaczy, że jest słabo zorganizowany.
        • taki-sobie-nick Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:40
          madami napisała:

          > chwila ale dlaczego klient ma wiedziec gdzie odwiesić daną rzecz

          Bo skądś ją wziął, nie uważasz?
          • madami Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 12:53
            taki-sobie-nick napisała:

            > madami napisała:
            >
            > > chwila ale dlaczego klient ma wiedziec gdzie odwiesić daną rzecz
            >
            > Bo skądś ją wziął, nie uważasz?

            to obsługa wie gdzie co wisi i lezy, klient nie musi
            • stanislawa1 Re: roszczeniowość Polaków 23.08.20, 22:13
              no bo nasz klient=nasz cham. Korona ze zmijowatej glowki spadnie, jesli odlozy na miejsce.
              • stanislawa1 Re: roszczeniowość Polaków 23.08.20, 22:14
                stanislawa1 napisała:

                > no bo nasz klient=nasz cham. Korona ze zmijowatej glowki spadnie, jesli odlozy
                > na miejsce.
                To bylo do wpisu madami, ktora uwaza, ze klient nie musi wiedziec, gdzie co lezy. Skoro skads wzial, to chyba amnezji nie ma i moze odlozyc na miejsce.
        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:27
          Jest jeszcze jedna typowa dla Polaków sprawa: Polak bierze z półki np. serek. W połowie zakupów rozmyśla się, bo mu się przypomina że przecież w lodówce ma jeszcze milion kilo serka. No to j..b ten serek tam gdzie akurat stoi, na przykład między makarony, nieważne że tam nie ma warunków chłodniczych i serek za godzinę będzie niejadalny. Uwierz mi, że czegoś takiego nie ma np. w Szwecji. Jak tu parę lat już żyję, nie widziałam takiej rozpierduchy robionej na sklepowych półkach przez klientów jak w Polsce.
          Inna sprawa, że widywałam i gorsze rzeczy. Np. w hiszpańskiej ikei ktoś podkradł mi kilka rzeczy z koszyka w okolicach kas, bo pewnie mu się podobały albo mu się przypomniało że też miał kupić, a nie chciało mu się z powrotem dreptać. Niby żaden problem, bo to było jeszcze przed kasami więc nie zapłaciłam jeszcze i mogłam sobie wrócić i wziąć jeszcze jedno, ale... dlaczego ja mam dreptać z powrotem, bo komuś się do d... przykleiła moja suszarka do prania i komplety wieszaków do szaf?
          • chatgris01 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:37
            Typowa dla Polakow? To ciekawe, dlaczego to (wziecie z chlodni i pozniej rezygnacja i pieprzniecie byle gdzie) ciagle widze we francuskich marketach, w ktorym jedynym Polakiem jestem ja, a ja nigdy tak nie robie?
            Skandynawowie maja opinie skrajnie pedantycznych i zdyscyplinowanych, przyzwyczailas sie i moze dlatego tak Cie balaganiarstwo razi, ale to nie jest niestety regula w reszcie Europy...
            • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:10
              I te puste opakowania po chipsach na półkach? Próbowanie owoców? Picie napoju jeszcze w sklepie? Daj Boże, jak za prawie pustą butelkę zapłaci wink Takie zachowania są we francuskich supermarketach częstym zjawiskiem i nikt nie robi z tego problemu. Pewnie mają wliczone w koszty.
              • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:17
                To zawsze jest wliczone w koszty.
                • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:21
                  Nie, nie zawsze. Szwedzkie dziecko stojące w kolejce do kasy słyszy, że najpierw trzeba zapłacić za soczek czy batonik, a następnie będzie można go otworzyć. Polskie dziecko - praktycznie na każdym kroku widzi się je, jak żuje w sklepie bułkę czy coś innego. Co więcej: w szwedzkich sklepach absolutnie wszędzie dostępne są słodycze na wagę (żelki głównie) i co piątek widać dzieci, szuflujące do papierowych torebek żelkowe dżdżownice i unoszące te torebeczki następnie w kierunku kasy. Ani razu nie widziałam podżerającego te słodycze dziecka.
                  • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:24
                    Nie zrozumiałaś. Niezależnie od tego, czego uczone są dzieci, sieć handlowa straty wynikające ze zniszczenia żywności i kradzieży zawsze ma wliczone w koszty.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:39
                      Oczywiście, co nie oznacza, że można sobie do woli podjadać, niszczyć i kraść.
                  • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:28
                    Jak wiesz nie przepadam za dziećmi, ale nie pamiętam kiedy widziałam dziecko jedzące coś w sklepie. Raz nawet słyszałam jak matka tłumaczy dziecku, że jeszcze nie można bo trzeba zapłacić.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:39
                      A ja wiecznie widzę Keviny z drożdżówkami w gębie. Klasyczny zresztą zdu...y dowód: ja nie widzę, więc tego nie ma.
                      • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:44
                        Może jest, ale nie tak duży.
                        To Ty jesteś tą forumką, która widziała skrzynki wódki rzucone zaraz obok kasy w zwykłym markecie?
                      • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:48
                        Tak samo, jak dowód: ja to widzę, więc jest powszechne.
                        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:38
                          No, tylko że jednak jeśli ja to widziałam, to to jednak było, prawda? Więc nie, to nie jest analogiczne. Piramid nie widziałam, a jednak są. Wieżę Eiffla widziałam, a Ty na przykład nie, więc czy wieża Eiffla jest, czy jej nie ma?
                  • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:32
                    A co złego jest w tym, że wypije się sok, a potem dołoży puste opakowanie do zakupów, żeby zapłacić?
                    • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:35
                      IMO nic. I lepsze to, zwłaszcza przy dłuższych zakupach, niż znoszenie jęków przedszkolaka.
                      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:40
                        Jak się okazuje, przedszkolak polski jęczy, szwedzki nie jęczy. Widać to inne przedszkolaki.
                        • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:43
                          Szwedzki nie będący rdzennym Szwedem też nie jęczy? Bo słyszałam, że pewne osoby mają całkiem inne wartości niż szwedzkie. Przy czym zjedzenie czegoś przez dziecko i nie zapłacenie to najmniejsze z tamtejszych "piw".
                          • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:33
                            Oczywiście. I stąd wynika kulturkrock.
                            Na przykład przepychanie się w kasie i nie korzystanie z takich dystrybutorów papierków z numerkami, bardzo powszechnych np. w przychodni, punkcie pobierania krwi, recepcjach, punktach informacyjnych, urzędach, wszędzie. Nierodowity widzi okienko z panią i napier.... prosto do okienka, nie patrząc na to, że naokoło są ludzie z numerkami w rękach i gromią go wzrokiem, a nad okienkiem wisi wyświetlacz z numerkiem.
                            Albo przepychanie się w markecie, bo on teraz, już, koniecznie musi sięgnąć jogurt który stoi tam gdzie akurat ktoś przygląda się całej półce jogurtów. Oraz oczywiście wybieranie się wszędzie wraz z czterdziestoma pięcioma kuzynami każdy z trójką dzieci, na przykład do wujka w szpitalu, i robienie przy tym zamieszania i hałasu męczącego innych pacjentów. Albo ogólnie robienie zamieszania i hałasu, na przykład przez 3 chustogłowe koleżanki wybierające produkty do makijażu i robiące przy tym rejwach niczym cała szwedzka drużyna futbolistek. Ogólnie chodzą i gadają wszyscy naraz.
                            Dzieci jęczą bo są dziećmi, ale już reakcja rodziców na jęczenie to inna bajka. Polacy nie wypadają w tym najlepiej, choć pewnie też i nie najgorzej.
                            • strasznymruk Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:36
                              chicarica napisała:
                              > Albo przepychanie się w markecie, bo on teraz, już, koniecznie musi sięgnąć jog
                              > urt który stoi tam gdzie akurat ktoś przygląda się całej półce jogurtów.

                              Taki ktoś potrafi się przyglądać 15 minut.
                              Nie przepycham się wtedy tylko mówię przepraszam i po sprawie.
                              • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:39
                                Dokładnie. Rozumiem, że ktoś się zawiesza przy półkach z kosmetykami czy czymkolwiek, ale niechże zrozumie, że ktoś inny nie ma problemów z wyborem i chce tylko podejść i sięgnąć.
                                • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:41
                                  No ale co w tym dziwnego? Tak też się robi. Nie robi się natomiast tak, że człowiek sięga przed nosem innemu i się przepycha, z czym z kolei spotkałam się w Polsce bardzo często. Do tego stopnia często, że nawet tego nie zauważałam.
                              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:43
                                Ano właśnie taka ciekawostka, Szwed jak tylko się spostrzeże że czekasz, raczej się odsunie. To samo np. jak chcesz przejść - nie ma w ogóle potrzeby się przepychać, bo sekunda i się odsuną. Nierodowity natomiast zacznie się przepychać zanim zostanie dostrzeżony i tym samym spowoduje dyskomfort u wszystkich. Ta właśnie uważność na innych i zwracanie uwagi by nie przeszkadzać powoduje, że mi się bardzo komfortowo w Szwecji żyje, choć oczywiście musiałam też nauczyć się zwracać sama uwagę na innych i kilka rzeczy mnie zdziwiło.
                                • strasznymruk Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:01
                                  chicarica napisała:
                                  > Ano właśnie taka ciekawostka, Szwed jak tylko się spostrzeże że czekasz, raczej
                                  > się odsunie. To samo np. jak chcesz przejść - nie ma w ogóle potrzeby się prze
                                  > pychać, bo sekunda i się odsuną. Nierodowity natomiast zacznie się przepychać z
                                  > anim zostanie dostrzeżony i tym samym spowoduje dyskomfort u wszystkich. Ta wła
                                  > śnie uważność na innych i zwracanie uwagi by nie przeszkadzać powoduje, że mi s
                                  > ię bardzo komfortowo w Szwecji żyje, choć oczywiście musiałam też nauczyć się z
                                  > wracać sama uwagę na innych i kilka rzeczy mnie zdziwiło.

                                  Czasem ktoś nie zauważy, że niechcąco zablokował przejście w sklepie czy dostęp do półki. Wystarczy powiedzieć przepraszam a nie przepychać się.
                                  W Szwecji nie znają tej metody?
                                  • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:40
                                    Dlaczego mają nie znać? Oczywiście że znają. Jak ktoś im powie przepraszam, to strasznie się peszą i przepraszają że zablokowali, ale nie o to chodzi. Zupełnie nie o tym jest wątek.
                                    Chodziło bardziej o to, że oni jakoś tak zawsze rozglądają się wokół siebie i uważają, żeby nikomu nie przeszkadzać. Dlatego właśnie ktoś kto się nie rozgląda, ma w d...ie innych, przepycha się, odstaje od normy.
                                    • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:28
                                      Szkoda, że ich za to wszystko tak pokarało. Teraz ich grzeczność jest wystawiana na ciężką próbę i nie mam na myśli polskich emigrantów sad
                                      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:33
                                        Polscy emigranci też potrafią dać w kość. Idę ci ja sobie właśnie w ostatnią niedzielę przez korytarz centrum handlowego (tak, byłam na zakupach w niedzielę, nie, nie miałam nic lepszego do roboty, lało i wiało) i słyszę znajome słowiańskie "k.... ja nie chcę takich pedalskich wysokich za kostkę, normalne buty chciałem kupić"...
                                        • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:52
                                          To w Szwecji można handlować normalnie w niedzielę?
                                          • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 07:52
                                            A dlaczego nie?
                                • madami Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 17:15
                                  O tak "uważnośc na innych" - w naszym kraju zdecydowanie tego brakuje...
                            • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:37
                              wybieranie się wszędzie wraz z czterdziestoma pięcioma kuzynami każdy z trójką dzieci, na przykład do wujka w szpitalu, i robienie przy tym zamieszania i hałasu męczącego innych pacjentów wypisz wymaluj Cyganie w szpitalu Praskim, nie daj Boże leżeć z Cyganką na porodówce <nie, nie zdarzyło mi się>.
                              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:44
                                Muszę przyznać, że jako osoba miłująca ciszę i spokój, bardzo ciężko to znoszę. Wyrabiałam sobie ostatnio dokument tożsamości i cała poczekalnia urzędu była pełna takich, co to się chyba sami bali przyjść. Dżizas...
                              • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:30
                                Uważam, że personel powinien coś z tym zrobić, przecież chorzy ludzie/kobiety po porodzie potrzebują spokoju. Czemu nikt nie popędzi tego towarzystwa?
                        • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:45
                          Nie mam na stanie jęczącego przedszkolaka, za to sama (bez jęczenia) nieraz wypijam coś, za co potem płacę. Jaką stratę ponosi sklep z tego tytułu?
                          • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:48
                            Żadnej, poza urojeniem sobie problemu.
                            Moje jęczały z nudów, nadal jęczą, bo zakupy ciuchowe dla chłopaka to żadna atrakcja. Minimalizowałam jęki, starając się albo nie zabierać dzieci na dłuższe zakupy, albo robić je szybko.
                          • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:36
                            Żadnej, podobnie jak nikt nie ponosi straty kiedy jedziesz 20 km/h ponad dopuszczalny limit prędkości. Przynajmniej dopóki kogoś nie rozjedziesz lub (odpowiednio) nie odstawisz kartonika po soczku na półkę. Chodzi o zasadę. I to jest właśnie ta różnica kulturowa: Polak zasady nie przestrzega, bo uważa, że sam ma lepsze rozeznanie jakie zasady mają sens. Szwed uznaje, że zasady zostały stworzone po to, by wszystkim żyło się lepiej i by (odpowiednio) ochrona sklepu nie musiała pilnować, czy ktoś nie wciśnie z powrotem pustego kartonika po soku, a ludzie nie musieli obawiać się wejść na przejście dla pieszych z obawy, że ktoś nie zdąży jednak wyhamować.
                            • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:13
                              Ale jaka zasada? Nie widziałam w żadnym sklepie zakazu wypicia czegoś niezapłaconego, jesli potem za to płacisz
                              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:35
                                Generalnie zasada obowiązująca w społeczeństwie jest taka, że Twoje w sklepie jest to za co zapłacisz.
                                • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:42
                                  Udowodnij, że ta zasada obowiązuje. bo ja znam taką, że można skonsumować, ale należy zapłacić przy wyjściu.
                                  • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:56
                                    Art. 488 kodeksu cywilnego. To, że sklep takie zachowania toleruje, nie oznacza, że one są zgodne z prawem. Konkretnie sklep mógłby oskarżyć o kradzież, a że tego nie robi, to tylko uprzejmość sklepu.
                                    • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 18:49
                                      Kradzieżą jest przekroczenie linii kas bez płacenia.
                                      • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 19:01
                                        Większość tzw. buractwa nie podpada pod KK. Od jedzenia jest restauracja, bar, stołówka i własne zacisze domowe.
                                  • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:57
                                    S-V. Oczywiście większość łamania zasad S-V nie jest karalna w prawie.
                    • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:38
                      Czasem się wypije i odstawi na półkę. Są kraje, które takie zachowania tolerują, a są takie, gdzie to nie przejdzie.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:38
                      Niby nic, ale z drugiej strony, zanim nie zapłacisz to po prostu nie jest Twoje. Ja się całe życie tej zasady trzymam, bo jest prosta. Karta może nie zadziałać, gotówki możesz nie mieć, cokolwiek. Uczciwie jest zapłacić i dopiero wtedy zjeść czy wypić. Dopuszczam wyjątek w postaci butelki wody czy innego napoju w dużym sklepie, ale akurat w Szwecji wszędzie pije się kranówkę, a w sklepach są dystrybutory plastikowych kubków lub wręcz poidła z wodą, żeby się móc napić jeśli ktoś jest spragniony.
                      • grrru Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:47
                        Mam dwadzieścia złotych w gotówce, karty do trzech różnych kont i jestem nieuczciwa, bo coś zjem, a potem zapłacę?
                        • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:49
                          Uhm. big_grin
                          Zaznaczam, że nie jem w sklepie, nie mam na to czasu.
                        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:45
                          Nie, jak już mówię, po prostu podejście do zasad jest inne.
                          Ot, taka ciekawostka. W szwedzkim supermarkecie jak zamykają o 20.00 a Ty wejdziesz o 19.55 i kasjer kasuje Ci zakupy o 20.05 bo taka była kolejka, jest na paragonie wyszczególniona dopłata za nadgodziny. Niewielka, ale jest. Koleżanka moja się zdziwiła, bo oczywiście charakterystycznie dla siebie nie była w stanie ogarnąć się z zakupami przed 20.00 i musiała, po prostu musiała stanąć do kasy minutę po. big_grin Uważam to akurat za bardzo sprawiedliwe, kasjer nie siedzi tam za darmo, a jest to też metoda na zdyscyplinowanie paniuś, które wlezą do sklepu za minutę i potem marudzą pół godziny.
                          • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 08:13
                            Klient płaci za nadgodziny? Ciekawe rozwiązanie.
                    • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:40
                      Ja skończyłam z takimi akcjami gdy zjadłam jednego z 3 pączków. Byłam pewna, że na sztuki, więc przy kasie uczciwie powiedziałam by Pani dopisała trzeciego, tymczasem upss... Te były na wagę. Nikt do mnie nie miał pretensji, ale od tej pory konsumuję po zapłaceniu.
                      • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:59
                        Ja generalnie nie robię takich akcji w Polsce. We Francji zdarzyło mi się.
                        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:53
                          Ja nigdy nie robiłam, wyjątkiem były jakieś ultra wielkie hipermarkety jeśli chciało mi się pić a do końca zakupów kupa czasu lub np. kolejka na pół godziny stania, bo święta.
                          • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 08:15
                            No oczywieście, że jak wejdziesz do małego sklepiku to raczej opakowań przed kasą nie otwierasz. To już by było chamstwo. Lecz jeśli do kas masz jakieś 800 m i dwoje dzieci domagających się jedzenia i picia, to może się zdarzyć...
                            • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 09:48
                              A od jakiego wieku obecnie uczy się dzieci dobrego wychowania?
                              Kiedyś w piekarni chciałam przepuścić kobietę z około 3-latkiem, a ona odmówiła i wytłumaczyła, że "on ma już 3 lata i musi się też nauczyć, że czasem trzeba zaczekać".
                              • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 09:53
                                Od urodzenia. Nigdy nie jest za wcześnie na naukę. Metody i słownictwo oczywiście dostosowane do wieku. Z panią z twojego posta się nie zgadzam nawiasem mówiąc. Mogła przyjąć twoją propozycję i podziękować. Też by pokazała dziecku jak należy się zachować. Dobre wychowanie nie polega na odrzucaniu gestów życzliwości. Dobre wychowanie klaruje, jak należy je przyjmować smile
                                • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 10:01
                                  Ale ona podziękowała. "Dziękuję, ale nie..." i potem ta część o wyżej. Potem jeszcze chwilkę miło rozmawiałyśmy.
                                  • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 10:08
                                    Ok, no to spoko, jej wybór.
                                    Co do sedna, dziecku trzeba uświadomić, że wraz z wiekiem opuszcza grono osób uprzywilejowanych i jej zadaniem staje się troska o innych, ustępowanie miejsca, trzymanie drzwi i takie tam...
                              • grrru Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 14:08
                                Od początku tylko na miarę wieku. Skorzystanie z przepuszczenia nie jest brakiem dobrego wychowania o ile się podziękuje.
            • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:22
              Przyznaję, że we Francji nie bywam zbyt często, więc po prostu nie wiem. W Hiszpanii nagminnie podjadają, to fakt.
            • rosapulchra-0 Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 20:30
              Ja widuję w UK. I na pewno nie jest to typowo polskie zjawisko.
        • maggi9 Re: roszczeniowość Polaków 04.10.18, 14:06
          No może nie wiedzieć, spoko. Czy w takim wypadku uważasz, że kultura nakazuje odwiesić bluzkę normalnie na wieszak i oddać obsłudze czy może lepiej bluzkę przewróconą na lewa stronę zostawić na ziemi w przymierzalni?
      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:22
        Z klientami to jest tak, że na 10 klientów, 9 jest miłych i grzecznych. Pech że tego jednego chama i buca zawsze pamięta się najbardziej.
        Zgadzam się, że to chamstwo wynika przede wszystkim z przekonania, że ja jestem jeden, szczególny, specjalny, zasady mnie nie dotyczą i jak ja coś chcę, to tak ma być, nieważne że innym to przeszkadza czy powoduje dla nich niewygody czy problemy. Ja, ja i ja. Też mnie to razi.
      • landora Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:42
        No dobrze, ale to nie ejst nasza specjalność.
        Pracowałam w UK - najpierw dorywczo w Debenhams, potem w Coop. W Debenhams pilnowałam przymierzalni. I kliencie nie byli ani uprzejmi, ani specjalnie porządni - zasłonki było po prostu oblepione gumą do żucia. A w Coop jeden klient kiedyś rzucił wszystkimi zakupami i wyszedł, bo poprosiłam o ID.
    • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 22:26
      Kilka "kwiatków" z obsługi klienta na taksówkach (naprawdę współczuję dziewczynom z dyspozytorni, bo czasem mam kontakt z tym "miodem"):
      "-Czas oczekiwania na taksówkę około 15 minut
      -Ku...a, ja jestem klient, płacę i wymagam za 5 minut maks"
      "-Proszę jeszcze raz o podanie adresu
      -Uszy se su..o umyj"
      "-Bar Zagłoba
      -Prosze adres
      -To jest twóz zas...y obowiązek znać adres baru"
      I nie jest to wyjątkowa sytuacja, tylko kilkudziesięciu takich "uprzejmych" dziennie.
      • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:15
        Grubo.

        Ale ja akurat z dyspozytornią miałam odwrotne doświadczenia.

        "Dobry wieczór, chciałam zamówić taksówkę, na nazwisko takie i takie, na Podwale, pod Barbakan.
        "Jaki numer ulicy?"
        "Barbakan, czyli na samym końcu ulicy Podwale, od strony północnej."
        "Bar Marcinek?"
        "Nie wiem, nie widzę tu takiego baru."
        "To proszę sprawdzić dokładnie adres i wtedy zamówić taksówkę."

        Przeszłam więc 200 metrów i zobaczyłam numer.

        "Dobry wieczór, poproszę taksówkę na Podwale 25."
        "Bar Marcinek?"
        "Nie wiem proszę pani, PODWALE 25, to jest prawie koniec tej ulicy od strony północnej, przy Barbakanie."
        "Nie wie pani gdzie jest bar Marcinek?"
        "NIE WIEM! A pani nie wie, gdzie jest północ Warszawy i Barbakan???"

        Przysłała taksówkę, ale oczywiście nie tam gdzie trzeba.

        • strasznymruk Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:25
          piataziuta napisała:
          > "Dobry wieczór, chciałam zamówić taksówkę, na nazwisko takie i takie, na Podwal
          > e, pod Barbakan.
          > "Jaki numer ulicy?"
          > "Barbakan, czyli na samym końcu ulicy Podwale, od strony północnej."
          > "Bar Marcinek?"
          > "Nie wiem, nie widzę tu takiego baru."
          > "To proszę sprawdzić dokładnie adres i wtedy zamówić taksówkę."

          Jesteś z Krakowa?
          Gdzie Podwale a gdzie barbakan?

          • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:33
            czytanie cię boli?
            • strasznymruk Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:38
              piataziuta napisała:
              > czytanie cię boli?

              Nie.
              A ty wiesz gdzie jest ulica Podwale a gdzie stoi barbakan?
        • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 00:13
          Sama jestem z Górnego Śląska, ale tak się składa, że Kraków znam dość dobrze. Jeśli błędnie podałaś adres, to się nie dziw, że dyspozytorka źle wysłała taksówkę.
          Kilka punktów, żeby być obsłużonym szybko, sprawnie i bardzo grzecznie:
          1. NAJPIERW upewnij się na jakim adresie jesteś, a potem wykręcaj numer korporacji.
          2. Jeśli jesteś w dyskotece/klubie/na koncercie - wyjdź tam, gdzie jest cicho. Dyspozytorki nie mają rocznego urlopu zdrowotnego, a guzki śpiewacze to ich choroa zawodowa. Wystarczy odrobina empatii.
          3. System obejmuje tylko ulicę, numer i miejsce na kilka słów opisu, zamawianie na "koniec ulicy, za zielonym domem w lewo, do końca ulicy, zawsze będzie skutkowało niewysłaniem taksówki.
          4 Dyspozytorka nie jest w stanie znać wszystkich możliwych lokali w obrębie 50 i więcej kilometrów. Obsługa zawsze zna adres. Wystarczy zapytać przed wykonaniem telefonu.
          5. Czas oczekiwania ZAWSZE jest podawany orientacyjnie. Zadawanie pytania, a nie można szybciej, nie spowoduje, że nagle zwolnią się wszystkie taksówki.
          To naprawdę kilka najprostszych zasad, a obsługa staje się szybka, sprawna i zadowalająca dla obydwu stron.
        • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 00:23
          Ok, przegapiłam, ze chodzi o Warszawę. Ale to jest właśnie przykład fatalnie podanego adresu. Jakbyś najpierw podeszła do budynku, upewniła się, że jesteś na ulicy Podwale 25, a potem zadzwoniła po taksówkę i czekała na nią w podanym miejscu - dojechałaby bez problemu.
          • landora Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:28
            Przecież ona powiedziała Podwale 25, to dyspozytorka upierała się przy barze Marcinek.
      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:31
        Parę kwiatków z obsługi informatycznej, na szczęście nie do mnie, ja tylko nadzorowałam:
        "Twój szef musi sobie znaleźć nową dziwkę"
        "K...a płacę ci i nie obchodzi mnie regulamin, jak będę potrzebował to mi obciągniesz"
        Mówimy, dodam, o specjalistycznym narzędziu informatycznym dla klienta biznesowego, klient występuje pod własnym nazwiskiem i/lub nazwą firmy, oczywiście za takie występy przeważnie konto jest blokowane, tym niemniej następuje to po tym, jak takie słowa już padły i trafiły do jakiegoś biednego człowieka który takiego chama obsługuje.
        • chatgris01 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:39
          Nie uprzedzacie na poczatku rozmowy, ze rozmowa jest nagrywana? We francuskich infoliniach to regula.
          • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:12
            Zdumiewające. Za każdym razem jak mam do czynienia z infolinią (przychodni, szpitala, operatora sieci, dowolnego dostawcy, firmy kurierskiej etc.) na początku rozmowy pada powiadomienie, że rozmowa jest nagrywana.
            • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:29
              Bardzo mi się podoba, gdy wysnuwasz sobie jakiś wniosek z d... nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, a potem się nim oburzasz. big_grin
            • mokka39 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 18:06
              moj maz pracuje w podobnym charakterze co chicarica, tez z klientem biznesowym i bardzo lubi ta prace. Twierdzi, ze nigdy z jakims chamstwem sie nie spotkal, chociaz wiadomo, kllienci sa rozni, ale hardcoru nigdy nie bylo, a czy polski czy zagraniczny klient to mu nie robi roznicy. Trudno mi az w to uwierzyc, bo kolezanka pracuje z kilentem biznesowym rowniez i tez takich przebojow nigdy nie miala.
              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 18:15
                Widzisz, a ja swego czasu prowadziłam sobie nawet taki plik z różnymi cytatami z chamskich, głupich i dziwnych wypowiedzi klientów. Uwierz mi że niektóre rozmowy krążyły potem po biurze jako anegdoty. Nie bardzo mogę tu wstawić bo wyjdzie co to za firma i zaraz jakiś życzliwy napisze. Nie żeby mi na nich specjalnie zależało jako na firmie, ale pracuje tam parę osób które lubię i które mogłyby z tego powodu mieć kłopoty.
          • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:17
            Oczywiście że tak (tzn. ja już tam dawno nie pracuję, ale zawsze nagrywali i nagrywają). Interakcje pisemne także są przechowywane, z tym, że to polskich chamów wcale nie hamuje. Co więcej, sama własnymi naciskami, po tym jak nastąpiła jakaś wyjątkowa fala chamstwa i agresji w stosunku do pracowników supportu, doprowadziłam do wpisania w regulamin punktu o tym, że wyzywanie pracowników jest traktowane jako abuse i doprowadza do natychmiastowego zablokowania dostępu do usługi. Niestety, następuje to już po tym, jak takie słowa i zachowania już nastąpią i jakiś biedak w supporcie już musiał tego doświadczyć.
            • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:20
              A nie możesz pisać po polsku? Nie wiem co to "abuse" ani "support".
              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:26
                Czas zablokować, oj czas.
              • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:26
                Support to po prostu wsparcie, zwykle techniczne, a abuse - w zależności od użycia - nękanie, dręczenie, nadużywanie.
                • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:29
                  Abuse to akurat w tym kontekście raczej złamanie regulaminu.
                  • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:41
                    O, dało się po polsku!!! Czyli dla kogoś, kto cię prosi o tłumaczenie, nie da się, ale by poprawić kogoś innego już się da. Specyficzne.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:54
                      Czasem jest mi się prościej wysłowić w ten sposób, jeśli chodzi o kwestie związane z pracą.
                      • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 08:16
                        znam to wink
                • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:30
                  Dzięki.
          • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:05
            Uprzedza się - nie ma to najmniejszego znaczenia. I tak klienci się popisują. Co więcej, bywają zdziwieni i zszokowani, że ktoś może nie uznać reklamacji, chociaż to on/ona zachowali się skandalicznie. A wpisy na fanpage'u w rodzaju "dyspozytorka bolca dawno nie miała" też są nagminne.
            • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:07
              Ale wiesz co? Zdarzają się też ciekawie administrowane strony na facebooku. Polecam na przykład rzut oka na odpowiedzi na stronie facebookowej przychodni Eter Med w Gdańsku. Można by na tym napisać podręcznik jak nie administrować stroną big_grin
              • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:23
                A to jest zupełnie inna rzecz. To nie znaczy, że nie istnieją kiepskie firmy, czy też źle zarządzane. Managment social media, to też stosunkowo świeża wiedza i zdarzają się wręcz kompromitujące błędy. Ale generalnie wątek jest o roszczeniowości, a nie o kiepskiej jakości zarządzania.
        • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:52
          To te osoby musiały sobie wyjątkowo nie radzić skoro doprowadziły do takiej furii klienta z wyższej półki.
          Niestety nie zawsze na infolinii pracują dobrzy pracownicy, ja nie wyzywam, nauczona doświadczeniem gdy słyszę takiego nieogara zamiast się denerwować szybko się rozłączam i dzwonię drugi raz, najczęściej za drugim razem odbiera ktoś inny i zwykle wtedy już mam szczęście do normalnego, kumatego pracownika.
          Nie każdy jednak jest na tyle cierpliwy jak ja, komuś mogą puścić nerwy.
          • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:14
            Gazet, ja cię chyba znów zablokuję. Coś ostatnio zapomniałam, za rzadko tu bywam widać.
            Nie mówimy o infolinii, tylko o supporcie, w którym pracują pracownicy porządnie wyszkoleni, specjaliści z branży. Z mojego doświadczenia wynika, że klient wpada w największą furię nie wtedy, gdy pracownik jest niekompetentny, tylko kiedy słyszy, że np. danej rzeczy którą klient sobie wymyślił, nie da się zrobić przy pomocy istniejących środków. Nie chciałabym podawać bardzo konkretnych przykładów bo będzie można zidentyfikować firmę, ale powiedzmy, że typowa sytuacja z polskim klientem wygląda tak, że klient kupuje za 1000 zł usługę, obejmującą w pakiecie za 1000 zł funkcjonalność a, b, i c. Następnie przychodzi do supportu z pytaniem, jak zrobić d i słyszy, że funkcjonalność d dostępna jest w pakiecie za 5000 zł. Następnie próbuje tak skonfigurować usługę w pakiecie za 1000 zł żeby robiła to, co dostępne jest w pakiecie za 5000 zł i wpada w furię, gdy dowiaduje się, że takie kombinacje są niemożliwe oraz, w konsekwencji, powodują u klienta problem techniczny a nawet doprowadzają do zamknięcia konta z powodu naruszenia regulaminu usługi. Generalnie próby wyciśnięcia z usługi jak najwięcej bez robienia upgrade do wyższego i droższego pakietu są charakterystycznym zachowaniem klienta z Polski.
            • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:19
              A to faktycznie nieładnie, ale skoro takie sytuacje się powtarzają może przy zakupie pakietu za 1000 zł od razu uprzedzać, że niestety opcja D nie jest dostępna?
              • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:28
                Wszystko jest absolutnie napisane w momencie, w którym dokonuje się zakupu. Ba, jest tabelka porównawcza jakie opcje dostępne są w pakietach. Tym niemniej, polski klient zawsze ma nadzieję, że kupuje mercedesa w cenie malucha. No i cena, cena, cena, najważniejsze żeby było taniej, a może by tak jakiś rabacik.
                • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:31
                  Jego święte prawo chcieć jak najtaniej i domagać się rabatów.
                  I warto dzwonić/pisać do kilku różnych podanych kontaktów danej firmy, bo w 9 wypadkach na 10 pierwsza propozycja i kalkulacja jest najmniej korzystna, przerabiamy ww. co roku z ubezpieczaniem samochodu (oc + ac).
                  • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:49
                    Nie zrozumiałaś. Przykład:
                    Klient: chcę zgłosić awarię, próbuję załadować plik A i nie przechodzi.
                    Pracownik: możliwość załadowywania plików w formacie A jest dostępna w pakiecie Z, a Pan ma pakiet X.
                    Klient: to jak ja mam załadować plik A?
                    Pracownik: musi Pan zrobić upgrade do pakietu Z.
                    Klient: to ile mnie to będzie kosztować?
                    Pracownik: 4000 zł.
                    Klient: Proszę mi dodać tę funkcjonalność gratis, jestem Waszym klientem od 2 lat. (Pracownik sprawdza, pan jest klientem od 2 lat, z czego zapłacił ze 4 abonamenty miesięczne, przez pozostałą część okresu miał zablokowane konto za brak płatności, odblokowuje tylko wtedy kiedy ma skorzystać jednorazowo).
                    Pracownik: *opadają mu wszystkie kończyny* Niestety nie mam takiej możliwości.
                    Klient: jest pani złośliwa i niepomocna! Złodzieje, obsmaruję Was na facebooku!
                    /kurtyna/
                    • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:53
                      Taka specyfika pracy w usługach, nic osobistego. Ten typ klienta domagałby się rozszerzenia usług poza swój pakiet także w sieci medycznej, u dostawy tv, w salonie samochodowym etc.
                      Skądinąd u Polaków na emigracji zupełnie mnie to nie dziwi, ostatecznie pojechali tam, żeby jak najwięcej odłożyć i oszczędzić za wszelką cenę i ściubią każdy grosik.
                      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:02
                        Nie pracuję w tym na emigracji, więc znów cios niecelny big_grin
                        To nie jest specyfika pracy z klientem, to raczej charakterystyka polskiego klienta. Jak już pisałam, jeszcze gorsi są Rosjanie i Hindusi, więc może nie jest tak źle wink
                        Pracowałam w tym w Polsce. Nigdy więcej, choćbym miała kible myć.
                      • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:13
                        Triss, błagam. kurs taksówką z Zabrza do Bytomia nie odbywa się "na emigracji", kosztuje 30 zł, ale "jestem stałym klientem (6 zleceń), może jakiś rabacik? Nie, to się pałuj" to normalka.
                        Każdy, kto liznął pracy w usługach to potwierdza, nawet w tym wątku. Panoszy się chamówa i roszczeniowośc. Niestety.
                        To nie znaczy, że gdzie indziej się ona nie zdarza. Ale... Pracowałam w Holandii, Niemczech, mam masę klientów z Finlandii i Norwegii. I mam porównanie.
                        Chicarica ma też rację, co do niechęci do płacenia za usługi. Najlepiej byłoby za darmo i z pocałowaniem ręki.
                        • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:22
                          Co do klientów z Finlandii i ogólnie ze Skandynawii, kontakt z nimi bardzo wpłynął na moją decyzję o kierunku emigracji.
                          Pamiętam klienta ze Szwecji, na imię mu było Carl, który odkrył że jego firma płaci nam co miesiąc fakturę na kwotę regularną, acz niewielką, a nie korzysta w zasadzie z naszych usług od jakichś 2 czy 3 lat. Podobne odkrycie u Polaka czy Rosjanina wywołałoby falę obelg, gróźb, oskarżeń o złodziejstwo. Carl natomiast z flegmatyczną cierpliwością zapytał, czy jest możliwość zamknięcia konta, podziękował za pomoc, pożegnał się dziękując za współpracę i tłumacząc, że nie jest niezadowolony z usług, tylko po prostu chwilowo ich nie potrzebuje. Sama z własnej inicjatywy załatwiłam mu zwrot kasy za 2 lata bo taki był miły. Napisał potem maila z podziękowaniem i wyjaśnił, że się nie spodziewał zwrotu i że poziom obsługi świetny.
                          Inny z kolei, niejaki Björn, po zadaniu miliona prostych pytań przez jakieś 3-4 dni z rzędu, napisał żartobliwie: przepraszam że jestem idiotą, bardzo pomogłaś. Ujął mnie tym tak, że dołożyłam mu miesiąc gratis żeby się pobawił i przetestował funkcjonalności. Fajny człowiek, długo potem korzystał z usługi. Dla takich ludzi człowiek sobie przypomina że czasem warto pracować.
                        • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:23
                          To działa w każdą stronę, tak szczerze mówiąc. Niedawno taksówkarz orżnął moją mocno wiekową ciotkę, za krótki kurs z dworca policzył 3x tyle, ile wynosi normalna stawka (znam tę trasę i korzystałam na niej z taxi w tym roku), bo widział, że ma do czynienia ze starszą osobą, przyjezdną, która nie pojedzie mu bluzgiem i nie odmówi zapłaty. Wożenie przyjezdnych naokoło to klasyka klasyki.
                          W warsztatach musisz albo się znać, albo robić u znajomego, żeby Cię nie przewalili koncertowo etc.
                          Generalnie, ja jestem odbiorcą usług przeróżnych i klientem, często stałym i zwykle się nie nacinam, ale też dbam o swój interes.
                          • gulcia77 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:37
                            Triss, w korporacji, o której piszę gdyby to wyszło (a zawsze wychodzi) taksówkarz ma blokadę na trzy dni, a jak się powtórzy, to leci z roboty. Wszystko zależy od firmy.
                            Osobiście - zawsze staram się korzystać z korporacji prywatnych, gdzie kierowca jest trzymany krótko, gorzej ze stowarzyszeniami kierowców (większa samowolka), a już zupełnie olewam stójkowych, którzy właśnie jeżdżą trzy razy dookoła.
                          • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:36
                            Kiedyś korzystałam z jednej korporacji i tam często dyspozytorki były zwyczajnie chamskie, raz nawet zgłosiłam to prezesowi, owszem oddzwonił itp. ale co z tego? Za chwilę kolejna "naburmuszona" znowu była chamowata. Zmieniłam korporację na inną bo po co na samym etapie zamawiania mam sobie psuć nerwy? W nowej nie pamiętam ani jednej chamskiej sytuacji z dyspozytorkami.
              • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:28
                Najwyraźniej klient nie zostaje poinformowany wystarczająco czytelnie/zrozumiale/jasno.
                Inna sprawa, że na "Piekielnych" historie absurdalnych żądań klientów i usługobiorców są opisywane na tyle często, że wierzę w historie z wyzwiskami.
                • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:43
                  Może zostaje poinformowany, ale są tacy ludzie, którzy lubią kombinować.
                  • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:54
                    Polski klient zawsze kombinuje. Zresztą niestety podobną skłonność do kombinowania i naciągania systemu obserwuję u jednego człowieka z którym jestem zmuszona obecnie współpracować, też Polaka. Bardzo tym kontrastuje ze Szwedami. Na szczęście to już długo nie potrwa oraz przynajmniej nie muszę być dla niego nadmiernie miła, mogę spokojnie unikać kontaktu.
                    • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:01
                      Francuzi też lubią kombinować, może nawet są bardziej pomysłowi od Polaków. A w help desk pracowałam troszeczkę, sto lat temu. Wyczerpujący zawód. Wolę mieć do czynienia z maszyną.
                      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:06
                        Mnie na szczęście szybko udało się awansować w miejsce, gdzie miałam głównie kontakt z maszyną, ale trafiały się do rozwiązania eskalacje z pierwszej linii, jakieś bardziej skomplikowane problemy albo - i to było gorsze - jakiś ciężki pacjent z problemem wymagającym anielskiej cierpliwości żeby go nie zamordować plus głębszej wiedzy.
                        Generalnie uważam, że pierwszą linię w miarę możliwości powinny odwalać boty, przyjmujące zgłoszenie i rozwiązujące mniej skomplikowane zapytania. Do drugiej linii gdzie pracuje człowiek, powinny trafiać zgłoszenia bezosobowo, w formie czysto technicznego opisu problemu i bez kontaktu z człowiekiem.
                • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:52
                  Uwierz mi, absurdalne żądania klientów są po prostu normą, a praca z klientem ryje beret i powoduje absolutną nienawiść do ludzi jako gatunku. Mnie potrzebny był półroczny szwedzki rehab (to taki fajny kraj, że jak człowiek nie chce, to może praktycznie nie mieć kontaktu z innymi ludźmi) żeby przestać odczuwać wstręt do ludzi i drętwieć na dźwięk dzwoniącego telefonu. Po pół roku mogłam dopiero spokojnie powiedzieć, że na powrót lubię ludzi i kontakty z nimi. A pracownikiem byłam nagradzanym, awansowanym i chwalonym za cierpliwość i przyjazne podejście do klienta.
                  • triss_merigold6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:55
                    Wierzę, że praca z klientem na infoliniach jest wypalająca, wydawało mi się, że to praca dla studentów czy innych bezrobotnych absolwentów dziwnych kierunków, a i to na chwilę więc ludzie się do niej nie przywiązują.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:00
                      Próbujesz dosr..., ale to nie działa.
                      To nie infolinia, jak już pisałam wyżej, to raczej wsparcie techniczne dość skomplikowanego narzędzia, przeznaczonego dla konkretnej grupy klientów biznesowych z bardzo określonej branży. Nie ma nawet już teraz wsparcia przez telefon, tylko online. Ludzie pracujący w tym dziale to skrzyżowanie IT i specjalistów z danej branży, której służy to narzędzie.
                    • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 15:06
                      Jak widzisz, jak się człowiek nie zna, różne nieprwadziwe rzeczy mu się mogą wydawać. Grunt, to umieć przyznać się do błędu.
                    • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 17:22
                      Hi hi ....
                  • mokka39 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:03
                    Moj maz pracuje w podobnym charakterze co ty, w Polsce. Bardzo lubi swoja prace, klientow ma polskich i miedzynarodowych (sa to klienci biznesowi, nie indywidualni), mowi, ze 99 % ludzi jest bardzo ok, bez rozrozniania na narodowosci. Moze po prostu wtedy mialas taki okres, ze praca z ludzmi byla dla ciebie trudna.
                    • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:37
                      Dla całego działu była?
                      Mnie przez pierwszy rok też się podobało, ogólnie produkt był fajny, trochę zabawowy jeśli kogoś temat interesował. Ale potem ta napływająca na Ciebie ludzka masa jednak daje w kość. Pamiętam jak jedna koleżanka z działu (pracowała tam dłużej niż ja) powiedziała: ja tak nienawidzę ludzi. Ja wtedy pomyślałam: jezu, dziewczyno, co ty w takim razie robisz w tej pracy? Po około roku czy półtora wiedziałam już dokładnie o co jej chodziło.
                • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:57
                  A, i jeszcze dodam: zostaje poinformowany na tyle czytelnie, na ile się da, to znaczy pakiet wybiera na stronie na której jest tabelka porównawcza z listą funkcjonalności i ptaszkami przy funkcjonalnościach, jakie obejmuje dany pakiet. Klienci innych nacji nie mają problemu ze zrozumieniem tej tabelki, polski klient nadmiernie często usiłuje wycisnąć z pakietu który kupił, funkcjonalności dostępne w wyższych pakietach. Nie podam dokładnie ani strony, ani więcej informacji, bo zidentyfikowałabym w ten sposób firmę.
          • smillla Re: roszczeniowość Polaków 23.08.20, 18:13
            Mnie na infoliniach kilka razy okłamano, bo nie znano odpowiedzi a chciano wyjść na kompetentnych. Dla równowagi, kilka razy coś mi bardzo dobrze doradzono, raz nawet na lekką niekorzyść dla firmy, a moją korzyść.
    • taki-sobie-nick Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:11
      1. Nie dotyczy. Za to ekspedienci i kasjerzy mi na owo "dzień dobry nie odpowiadają". Branie po 15 ciuchów, deptanie po nich - nie dotyczy.

      2. i 3. Niezmotoryzowana, nie dotyczy.

      4. Zazwyczaj sprzątam po sobie. Zazwyczaj też nie sprzątam po innych - w przypadku, kiedy potrafię stwierdzić, co zabrudziłam osobiście.

      5. Nie oddaję noszonego, a za innych nie odpowiadam.
    • taki-sobie-nick Ale to nie jest roszczeniowość 28.09.18, 23:11
      tylko prozaiczne chamstwo.
    • madami Re: roszczeniowość Polaków 28.09.18, 23:33
      Ja szału dostaję wchodząc do publicznych toalet, brud, smród, deska obszczana, woda nie spuszczona, walające się po podłodze podpaski. I ciągle podobny widok, w centrach handlowych jest najgorzej, czasem cisnę i trzymam do domu bo obrzydza mnie widok tych toalet, co za dzicz z nich korzysta?
      • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:36
        Ja w Krakowie ani na Górnym Śląsku takich zjawisk nie obserwuję. Dziwne. To gdzie taka dzicz?
        Raz mi się zdarzyło w Kraku iść do toalety w kawiarni, a ona cała zasłana, ale tak, że widać było, że ktoś się musiał postarać. To są odosobnione przypadki, dzieło ludzi nieprzystosowanych społecznie. Ponoć Brytyjczycy, tak panie z obsługi klęły między sobą. Współczuję dziewczynom takiej roboty.
        • madami Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 20:44
          W Krakowie na Dworu np. wink tj. w Galerii Krakowskiej, nie dość że kolejka do toalety na 15 osób to jeszcze wszystkie deski obszczane. Obserwuję bo czesto wychodzę z domu, bywam w różnych miejscach. Choć mam wrażenie, że dla wielu osób obsikana deska to normalka więc generalnie w toaletach publicznych uznają to za normę.
          Co to znaczy, że toaleta była zasłana? Czym zasłana?
          • chatgris01 Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 20:54
            Podejrzewam tu raczej zamiane "r" na "ł".
            • madami Re: roszczeniowość Polaków 30.09.18, 22:04
              Wbijcie sobie w google hasło "brudne toalety" - zobaczycie, niektórzy pewnie z ogromnym zdziwieniem, ile jest o tym w necie dyskusji, narzekań, choćby to
              wyznajemy.pl/wyznanie/30323
          • cauliflowerpl Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 20:45
            Hrabia wymeldowuje sie z hotelu.
            - chcialem jeszcze powiedziec, ze zasłałem lóżko.
            - to bardzo ladnie, panie hrabio
            - oj nie bałdzo, nie bałdzo...
            wink
      • madami Re: roszczeniowość Polaków 04.10.18, 21:09
        Byłam dzisiaj w CH, korzystałam z WC, na 4 kabiny ( szukałam czystej) 3 były albo obsikane albo woda nie spuszczona. Papier toaletowy był, spłuczki działały poprawnie.
    • lauren6 Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 07:55
      >Co sprawia, że gdy jedzie się tankować o 8 rano i przy stacji robi się kolejka, panna tankuje, idzie zapłacić, wychodzi po 20 min z kawką, a potem następne 20 min siedzi w samochodzie, popijając tę kawę i czyta coś na smartfonie, zamiast odjechać kawałek dalej i umożliwić tankowanie czekającym w kolejce kierowcom?

      To jest akurat bzdura.

      Też kiedyś jakaś durna baba się do nas dochrzaniła na stacji benzynowej, że pewnie mój mąż robi zakupy na stacji zamiast płacić za benzynę. Tylko, że była olbrzymia kolejka do kas i tyle się czekało bez robienia żadnych zakupów. Gdyby nie to, że czekałam w samochodzie z małymi dziećmi to wezwałabym ochronę stacji, żeby pogoniła tę roszczeniową awanturnicę.

      > Co się z wami dzieje, kobiety, że wchodząc do publicznej toalety nie chce wam się spuścić po sobie wody, nie wspominając o użyciu berła, ani o tym, że wychodząc nie myjecie rąk po skorzystaniu z toalety (stojąc dłużej przy umywalce zdarzyło mi się liczyć: 7 kobiet na 10 nie umyło rąk po wyjściu, a w tym dwie po "dwójeczce")?

      Niezwykle mnie frapuje skąd wiesz co ta inna kobieta robiła w toalecie i że była to "dwójeczka".

      > Jak to jest, że gdy zdarza mi się kupić ciuch przez internet, ten potrafi śmierdzieć kilkudniowym ostrym potem?

      To kwestia beznadziejnego sklepu internetowego, a nie klientek. sklepu można by elaboraty pisać. Z 10 lat temu śmieliśmy się oglądając serial "Gotowe na wszystko", w którym złośliwa szefowa zrywa bohaterce metkę przy żakiecie, żeby nie mogła do oddać do sklepu. Jak widać Polska jest opóźniona o kilka lat do krajów zachodu, ale i do nas przyszła ta moda na oddawanie noszonych ubrań. Dlaczego więc przedstawiasz takie zachowanie jako "roszczeniowość Polaków"?

      > czy tylko mi się wydaje, czy roszczeniowość i bezczelność Polaków się w przeciągu ostatnich kilku lat nasiliła

      Tak.

      > Nie wstyd wam?

      Niby dlaczego mam się wstydzić za cudze zachowania? Czy ty się wstydzisz za to co wypisujesz w tym wątku i jak np. zaatakowałaś matki małych dzieci? W przeciwieństwie do opisanych przez ciebie zachowań innych ludzi, za które forum nie ma obowiązku się czuć odpowiedzialne, ty masz rzeczywisty powód do wstydu, bo pisałaś głupoty.
      • katja.katja Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 09:38
        Masz rację z tą stacją.
        Kiedyś była długa kolejka bo jeden facet (podejrzewam, że tzw. tajemniczy klient) wykupowywał chyba pół stacji (nożyki, kosmetyki takie, owakie itp.).
        Tak, że jak się nie ma pewności niech się nie ma pretensji.
    • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 12:44
      Ziuta, masz zły dzień. Zdarza się. Kup sobie czekoladę.
    • landora Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 13:20
      Podajesz przykłady buractwa i masz rację, ale akurat oczekiwanie, że ekspedientka będzie miała drobne, buractwem nie jest. Powinna mieć, nawet rano, bo to jej praca.
      • ania-z-lasu Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 14:12
        A jeśli nawet nie ma, to niegrzeczne gadki do klientów nie należą do jej obowiązków i świadczą o tym, że nie nadaje się do zawodu. Do jej obowiązków należy bycie wystarczająco miłą, by klient chętnie wrócił.
    • princesswhitewolf Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:45
      Ja mam wrazenie odwrotne. Ludzie w PL sie od komunizmu poprawili i sa bardziej kulturalni
      • chicarica Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 16:58
        A byłaś w Polsce przez ostatnie 2 lata?
        Takiego morza chamstwa jakie wypłynęło, nie widziałam nawet za PRLu, a za PRLu się urodziłam i wyrosłam do poziomu rozumiejącego względnie co się dzieje wokół.
        • princesswhitewolf Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 23:08
          bylam, ale wiesz, ja bywam co roku przez niecaly tydzien w maju i to glownie przebywam w malym miasteczku.

          Uwazasz ze to polityka ostatnich 2 lat miala wplyw? eeee
      • babcia.stefa Re: roszczeniowość Polaków 03.10.18, 08:24
        No nie bardzo.

        Do tradycyjnej polskiej mentalności folwarcznej doszło "komuna upadła, jest kapitalizm, JESTĘ KLIENTĘ i mi się należy, więc klękajcie przede mną, bo przyszedłem wydać u was 5 złotych".
    • piataziuta Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 18:58
      Zapytaj sąsiada.
      • greenbutterfly Re: roszczeniowość Polaków 29.09.18, 19:07
        Pytam ciebie.
    • milamala Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 13:48
      Zdumial mnie twoj watek. Taki majacy wywolac niepotrzebne emocje. Glupoty piszesz. A prynajmniej w moim swiecie, jeszcze nigdy w zyciu (a troche sobie zyje) nie spotkalam wchodzac po kims do premieralni, aby zostawila ciuchy na podlodze. Z moich obserwacji prawie wszystkie kobiety myja rece po wyjsciu z toalety. Ciuch smierdzacy kilkudniowym potem dostalas przez internet od jakiejs firmy? I masz pretensje do kogos wyimaginowanego a nie do firmy, ktora ci cos takiego przysyla? Dziwaczny watek, z ksiezyca.
      • madami Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 17:12
        Dziwaczny Twój wpis, z księżyca.
    • fifiriffi Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 21:35
      uch moja droga...ja to bym mogła ci opisac tyyle historii z pracy w sklepie czy w hotelu,że głowa mała...
    • e-kosma Re: roszczeniowość Polaków 01.10.18, 22:22
      "Polaki-buraki"
      Tyle w temacie. Im głupszy, tym większy buc i cham.
    • jakis_wolny Re: roszczeniowość Polaków 23.08.20, 22:10
      Też się nad tym zastanawiam. Ludzie są coraz gorsi.
      Czasem mnie taka bezsilna złość ogarnia, że nie wiem....
      Czekałam dzisiaj w kolejce do zamowi nią obiadu (miejscowość turystyczna, dobre jedzenie, ludzi full, kolejka za stolikiem).

      Mężczyzna w kolejce za mną rozmawiał przez telefon: no...tak...stoję...no...nie wiem...bo tu jest taka pani, co sobie nie radzi, no...kasuje i nie może skasować....
      Aż mnie zatelepało. Pani radziła sobie bardzo dobrze, klienci po prostu długo składali zamówienie, dopytywali o dania, zastanawiali się itd.

      Ale chamidło musiało kręcić aferę. Jak już była jego kolej, to dał kobiecie popalić.
    • bywalec.hoteli Re: roszczeniowość Polaków 24.08.20, 00:29
      W Poznaniu większa kultura, może to kwestia miejscowości, w której mieszkasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka