danaide
16.10.18, 22:02
Wpadła mi w ręce - dzięki biblioteczce rodzica w bibliotece - taka książka
www.biblionetka.pl/art.aspx?id=1001948
Najpierw myślałam - no przecież mnie nie dotyczy!
Szybko się okazało - że jednak dotyczy...
Co prawda doszłam do różnych wniosków okrężną drogą (zasadniczo nie opłacając, nie followując i nie lajkując kołczów) - ale faktem jest, że postawiłam na słuchanie siebie, swojego ciała i oto jestem - w pętli dobrego samopoczucia.
Daję sobie prawo do gorszego dnia.
Wolałabym jednak nie mieć wtedy przy sobie dziecka i najlepiej nikomu nie pokazywać się na oczy.
Przecież nawet ematka nie pochwala innego stanu niż wellness. Kop w dupę dla kurażu!
Dla kogo dobre samopoczucie stało się wartością ważniejszą od innych?