Nigdy nie myślałam, że napiszę taki wątek. A jednak.
Otóż mam wrażenie, że w pogodni za zdrowym życiem, wodą, środowiskiem i powietrzem zapętlamy się tak bardzo i stres związany z tym, aby żyć zdrowi jest tak wielki, że szkodzi bardziej (stres) niż jakaś substancja szkodliwa, z która walczymy. I w efekcie możemy żyć krócej nie z powody jakiegoś pyłu, benzo(a)pirenu czy plastiku,a le ze stresu wywołanego strachem przed potencjalnymi skutkami.
Przykład, który bezpośrednio skłonił mnie do powyższych wynurzeń?
Otóż - czytam o podłogach z lat 90. Że mocowane parkiety na subit lub lepik. Jedno i drugie to samo zło, przy czym subit większe. Co zatem robić? Wymienić. Na co - ano mogą być panele. Zaraz zaraz. Niedawno czytałam artykuł o badaczach z Gdańska zajmujących się wpływem plastiku na gospodarkę hormonalną. jedną z konkluzji było, że w mieszkaniach z panelami (plastik!) jest maksymalnie niebezpieczne stężenie plastiku w powietrzu (mikrocząsteczki) i że u mieszkańców występują b. negatywne konsekwencje zdrowotne.
A więc nie panele. Może deska podłogowa x warstwowa. Też nie - klejona i powlekana - patrz plastik. Deska zwykła lakierowana lub parkiet? Nie, bo wymaga klejenia (nie ma kleju nieszkodliwego) i lakier nawet eko jest szkodliwy. A eko eko sciera się błyskawicznie,w powietrzu unoszą się drobiny, etc. Może deska olejowana? Kolejny artykuł o szkodliwości olejowania, bo nie są to oleje roślinne, a nawet i te potrafią być szkodliwe, szczególnie dla skóry, która ma z nimi kontakt (alergie). Poza tym olejowanie trzeba powtarzać co roku....
Wylewka betonowa? Pyli i płuca. Chyba żeby polakierować lub zabezpieczyć zywicą, ale wtedy patrz pkt. o plastiku i lakierach. W miarę bezpieczna wydaje sie byc terakota lub kamień (na razie

, ale tego nie da się mieć w całym mieszkaniu.
I tak jest z większością otaczających nas rzeczy. Jak więc żyć i nie zwariować?
I patrząc na moja żyjącą mega niezdrowo ale nie przejmującą się ww kwestiami matkę, która mimo prawie 80 cieszy się super zdrowiem, dochodzę do wniosku, że zabije mnie, nas raczej stres związany z tym, że nie żyje zdrowo niż faktyczne mniej lub bardziej niezdrowe życie