angazetka
12.12.18, 12:32
Tak mi się przypomniało przy okazji wątku o księgowej, co ma myć kubki.
Pracowałam w iluś miejscach. Zawsze wśród wykształconych ludzi w wielkim mieście. I zawsze był dramat pod tytułem "kto ma myć kubki". Dorośli ludzie w miejscu pracy tracili zdolność obsłużenia zlewu. Wstawiali brudne naczynia i liczyli na cud. Trzeba było pisać żenujące kartki z sugestiami, że naczynia nie myją się same. Nawet jeśli jest zmywarka - to same do niej nie pofruną.
Masakra.