Dodaj do ulubionych

Wyciszyć się...

    • hanusinamama Re: Wyciszyć się... 07.02.19, 21:51
      Ja tak mam. Wieczorem kłąde sie późno, w nocy budzi mnie dziecie na cyca i zasnac nie moge bo mysle o wszystkim i jeszcze sie denerwuje ze zamiast spać mysle a potem bede niewyspana.

      Mi pomaga pielenie. Na serio nic mnie tak nie odmóżdża jak pielenie. Niestety zimą odpada...czekam do wiosny mózg mi odpocznie.
    • marcowa_aprilla Re: Wyciszyć się... 07.02.19, 21:52
      Doskonale cie rozumiem. Ja jestem takim typem. Pomogla terapia, treningi uwaznosci, medytacje, sport. Troche poukladalam sobie w glowie ale zeby tak o 180 % sie zmienic to nie. To caly czas wymaga przylapywania sie na tym i swiadomym przekierowywaniu uwagi. Ale jest duzo lepiej. Umiem byc tu i teraz.
    • 21mada Re: Wyciszyć się... 07.02.19, 21:57
      Rozumiem cię. Też się przyłapuje na tym, że w kółko myśle o jednym. 😉 Ale to przyjemne myśli, wiec po prostu daję się ponieść fantazji...
    • nottymoni Re: Wyciszyć się... 07.02.19, 22:04
      Ja kiedyś stresowalam się wszystkim co się
      Wydarzyło lub potencjalnie mogło się wydarzyć. Wszystko interpretowalam w najgorszy możliwy sposób.
      Pomógł mi wyjazd do Indii, kiedy sobie uświadomiłam że moje życie to tak naprawdę bajka...
      Potem już łatwo było dojść do samodzielnej akceptacji faktu że dopóki staram się wykonywać swoją pracę oraz inne osobiste obowiązki jak najlepiej to nie mam sobie nic do zarzucenia.

      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:07
        to co mi faktycznie zawsze skutecznie pomaga, to zetknięcie z prawdziwymi problemami
        też dochodzę do wniosku, że moje życie to bajka
        nawet myślałam o jakimś wolontariacie z tego powodu
        • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:17
          Podtrzymuję, dziecko sobie zrób. Będziesz miała dla kogo poświęcac czas, uwagę, troskę i energię w konstruktywny sposób, a problemy reszty świata zejdą na daleki plan. Masz loty absolutnie typowe dla bezdzietnych panienek 30++, nie znam takiej, która by tego nie miała. Nadpobudliwość, przewrazliwienie, za dużo czasu na rozkminy, postrzeganie pracy jako szalenie ważnej, zagłuszanie się dziesiątkami celebrowanych zajęć.
          • daisy Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 18:00
            Nie, nie, nie. Nie "rób sobie" dziecka! Miałabyś to samo x100. Wiem z autopsji.
            Na komentowanie tej "rady" szkoda atramentu w monitorze...
        • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:30
          Nie rób sobie dziecka, jak radzi ekspertka od zagłuszania emocji. Przehulaj wszystko i idź w bezdomność, w końcu im więcej tzw. prawdziwych problemów, tym lepiej.
          • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:36
            Przecież ona ma prawdziwy problem ze sobą, a tym problemem jest brak celu w życiu, niedosyt, niespełnienie.
            • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:48
              Prawdziwy problem to ty masz, o czym świadczy twój sposob wypowiadania się na forum. Już nawet pominę treści, które czasami tworzysz. Lęk i frustracja, jakieś kompleksy - te wszystie interiory, bezdzietne kobiety, nieudaczni ojcowie-bankomaty i rzucanie się na wszystko, co odbiega od twojego modelu życia. W dużej mierze nie do końca wybranego przez ciebie, może tu jest sedno. Rozumiem, że bez rodziny byłoby jeszcze gorzej, a tak chociaż masz się czym zająć i jak racjonalizować koleje losu. Ale kiedy udzielasz rad, to często nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
            • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:53
              >Przecież ona ma prawdziwy problem ze sobą, a tym problemem jest brak celu w życiu, niedosyt, niespełnienie.

              Serio?
              Acha, dzięki, że mi powiedziałaś.
              big_grin
              • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:55
                No, nie mów, że Cię praca aż tak wypala. To tylko praca, zawsze można zmienić.
                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:20
                  Przecież nie mówię.
                  Od samego początku pisałam, co myślę o swojej pracy - uważam, że jest wszystko z nią ok.
                  Nie lubisz czytać za dużo, co?
                  • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:23
                    Ale to pracę odreagowujesz godzinami w domu.
              • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:02
                Nie sorry, Ty nie masz problemów własnych, ale martwisz się feminizmem na świecie; zapraszaniem kobiety ma randkę i płaceniem za kawę przez faceta; kolejnością wyznawania uczyć i angażujesz się jakby od tego zależało Twoje życie.
            • sumire Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:38
              Trisiu, hint - nie dla każdego celem w życiu jest posiadanie dzieci. A sprowadzanie dziecka na świat w ramach terapii czy jakiejś tam kompensacji to już w ogóle jest bardzo zły pomysł.
              Tekst o lotach typowych dla bezdzietnych panienek (weź już skończ z tymi panienkami, btw) 30+ pominę milczeniem, bo to typowa dla ciebie bucówa, ale gdyby w podobnego typu dolegliwościach chodziło tylko o za dużo czasu na rozkminy i postrzeganie pracy jako szalenie ważnej, to nie cierpiałyby na nie kobiety zamężne i dzieciate. Prezentujesz tu jakąś alternatywną wersję psychologii na poziomie płaskoziemców mniej więcej, gdyby przełożyć to na nauki ścisłe.
              • szalona-matematyczka Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 21:09
                Nigdy nie myslalam, ze to zrobie, ale musze to napisac: triss ma racje. ALbo napisze inaczej: moje (!) zycie jest dowodem, ze ma racje. Tez mialam bedac juz "dojrzala panienka" rozne "problemy". Pomoglo urodzenie dziecka. Mnie pomoglo, ustawilo priorytety, spowodowalo, ze "problemy" zniknely, samopoczucie sie polepszylo,sen jest lepszy (tak, naprawde...), lepiej sie czuje fizycznie i psychicznie,jestem wydajniejsza w pracy (mimo obciazenia dziecmi!)niz jak bylam bezdzietna. Dziecko to dla mnie (podkreslam,dla mnie) byla dobra terapia. Moja gin (zwolenniczka Freuda) powtarza czasami slyszac u takich sytuacjach obiawiajacych sie zmianami psycbicznymi/w zachowaniu/ tez psychosomatycznymi: " mozg gadzi dopomina sie o dziecko. Mozg gadzi nie sie nic o spolecznych konwenansach, tylko dazy do dziecka, a jesli sie mu stanie na drodze, to sie cierpi".
                • szalona-matematyczka Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 21:09
                  *objawiajacych
                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 22:05
                  w takim razie mój mózg dopomina się o dziecko już od wczesnej nastoletniości wink
                  • szalona-matematyczka Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 21:08
                    Piataziuta, niewykluczone. 12-13- 14-latka zazwyczaj moze juz zostac matka (z punktu widzenia czysto biologicznego, oczywiscie). Myslisz, ze w epoce jaskiniowej a nawet i pozniej (sredniowiecze, wlasciwie az do 20. wieku,choc sa kraje , ze i.do dzis) nastolatki zajmowaly sie tylko nauka, zabawa i nie musialy pracowac (chocby pomagac w polowaniu czy zbieraniu grzybow), zas z macierzynstwem czekaly do 30+, 40+, az sie zrealizuja, az pojawi sie "ksiaze"?
                    • sea.sea Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 22:09
                      Mam w najbliższej rodzinie mielarkę z dwójką dzieci.
                      Dzieci jej na głowę nie pomogły wcale.
                      Przeciwnie, było więcej do mielenia, mianowicie doszły wszystkie możliwe nieszczęścia, jakie się mogą przydarzyć tym dzieciom i totalny pierdolec z nadopiekuńczości.
                      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:16
                        Właśnie...
    • jeszcze_blizniaki Re: Wyciszyć się... 07.02.19, 23:07
      Wiem, że to poważny problem, miałam tak podczas paskudnego rozwodu.
      Ale czytając Twoje pierwsze zdanie w wątku myślałam, co to za zawód ta mielarka. 😉 Doszłam do wniosku, że może sortownia śmieci, czy coś.

      A na serio, pogadaj z kimś kto zdejmie z Ciebie tych rozkmin bo się zamęczysz.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:08
        >co to za zawód ta mielarka. 😉 Doszłam do wniosku, że może sortownia śmieci, czy coś.

        wygrałaś!
        😂
    • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 08:52
      Powiedz facetowi, żeby Ci dziecko zrobił, przestaniesz się skupiać na problemach świata, zaczniesz na konkretnych.
      • sumire Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 09:35
        Błyskotliwa rada level master.
    • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 10:33
      Miewam podobnie i też szukam rozwiązania, bo to coraz bardziej męczy.
    • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 10:36
      Chociaż w sumie szacun za szczere, że dziecko to problem, którym zajmowanie się pomaga osobie z deficytami nie zwariować, bo zapełnia sobie czas. Tylko u ciebie tak średnio to działa, sadząc po lekturze twoich postów.
    • zwierzakowa13 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 11:47
      A medytacji próbowałaś? Niekoniecznie takiej że nie myślisz o niczym, tylko skupienie się na oddechu, wizualizowanie czegoś np słońce , ognisko, ulubiona poduszka wink
      Joga medytacyjna jest też fajna, może są w twojej okolicy takie zajęcia.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:14
        nie próbowałam
        ale muszę spróbować, chodzi mi to po głowie od jakiegoś czasu
        • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:35
          Ziuta, a ty nie jesteś perfekcjonistką? I taką, co zawsze wszystko umie sama i chce wiedzieć najlepiej?
          • pade Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 13:56
            I najszybciej.
            Przecież to widać, na załączonym obrazku.
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:03
            Ciężko powiedzieć.
            I tak i nie.
            Jeśli podasz definicję, to odpowiem dokładniej.

            To co można o mnie powiedzieć na pewno, to że mam bardzo wysoki poziom introspekcji - większy niż większość ludzi, których w życiu poznałam (wszyscy znajomi to potwierdzają, żeby nie było). Co za tym idzie, dobrze widzę łańcuchy przyczynowo-skutkowe w kontekście emocji ich przyczyn i przebiegu.
            Z tego też powodu, dużo sugestii z tego wątku odrzucam - czy dlatego zadałaś to pytanie?

            Jeśli natomiast pytasz z jakiegoś innego powodu, to owszem - zawsze robię wszystko na maksa - bo lubię i mogę, ale chyba do perfekcjonizmu jednak mi daleko.

            • thebeat Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:13
              Bardziej dlatego, że zamartwianie się na zapas, że coś się wydarzy lub nie uda, potrafi iść w parze z perfekcjonizmem. Tak samo jak obawa, że bedzie niewystarczajaco dobrze. I że nie będzie się miało nad czyms kontroli.
            • wapaha Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 09:53
              Siostro tongue_out
              Jesteś okropna tongue_out
    • swinka-morska Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:14
      Najpierw psychiatra, potem psychoterapeuta.
      Posłuchaj psychiatry co Ci zaleci, to może być miks leków i terapii.
      Są różne nurty terapii, argumentowanie że bywają słabi terapeuci nie prowadzi do niczego.
      Ogranicz ilość bodźców, zwłaszcza z elektroniki.
      Zrezygnuj z gier komputerowych i social mediów. Limituj czas w necie.
      Idź na trening mindfullness.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:18
        Na wszystko byście brały leki.
        Dżizys.
        • kobieta_z_polnocy Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:34
          Moim zdaniem z lekami możesz poczekać.

          Twoje objawy wydają mi się bardzo naturalne. Ba, dla mnie są nawet przejawem umysłu inteligentnego i nieprzeciętnie refleksyjnego. smile
          Tego, co ci brakuje, to akceptacja - tego, jakie ograniczenia ma nasza egzystencja i że pewne rzeczy są dla nas nie do przeskoczenia (od spraw fundamentalnych, jak śmierć, choroba, przemijanie, do tych nieco mniej ważnych, choć nie mniej bolesnych, jak chociażby brak porozumienia z innymi ludźmi, niedocenienie, itd.).
          Z akceptacją powinna przyjść umiejętność nie poddawania się tym lękom, czy też raczej trzymania ich pod jako taką kontrolą - bez całkowitego ich ignorowania.

          Te wszystkie rady o tym, by zająć swój umysł i ciało pracą, obowiązkami, sportem czy grami, to tylko zagłuszacze. Pomogą odciągnąć uwagę na jakiś czas od natrętnych myśli, ale na dłuższą metę nie pomogą.
          Tylko akceptacja pomoże długofalowo, IMHO.
          • triss_merigold6 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:48
            Zgadzam się. Akceptacja braku wpływu na x czynników, zdarzeń, cudzych zachowań i niekarmienie lęków, unikanie projektowania.
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 20:36
            Czyli, przy "odrobinie" pracy, jest szansa, że z tego wyrosnę? ;D
            Dzięki. smile
            • simply_z Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 16:33
              stawiam na niedobór witaminy D..
        • beneficia Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 14:37
          Dobrze dobrane leki - nie zagłuszacze - pomagają przywrócić właściwe proporcje w oglądzie świata. Jak już człowiekowi wyprostują się ścieżki myśli łatwiej jest dostrzec główny problem i wdrożyć środki zaradcze.
    • koronka2012 Re: Wyciszyć się... 08.02.19, 17:29
      Czyli: masz typową sraczkę myśli, nad którą nie możesz zapanować.

      Ja tak miewam w dużym stresie, ale staram się nad tym panować racjonalizując lęki. Coś na zasadzie "kwas w pracy> trudno, opieprzą mnie, co poradzę". W kulminacyjnym momencie takich akcji pomógł mi przyjaciel - coach z propozycją "zadaj sobie pytanie czy od tego umrzesz". Znaczną część lęków i projekcji udało mi się zniwelować z czasem powtarzając sobie to przesłanie.

      Tyle, że przy okazji poszukałam pierwotnej przyczyny - u ciebie może to być potrzeba kontroli, a życia nie da się kontrolować w 100%...
      Prócz jogi, która pomaga (po pewnym czasie, jak już się to wytrenuje) są też kursy technik relaksacji. Może to ci pomoże, skoro masz awersję do psychologii (a to bym polecała na początek)
    • wapaha Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 09:30
      Czytam wątek i dochodzę do wniosku, że ty wszystko wiesz najlepiej. Więc w sumie o co ci chodzi ?
      • bazia8 Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 09:43
        Amen.
        * teraz podobno mówi się ramen
    • bywalec.hoteli Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 11:45
      I co, wyciszyłaś się trochę?
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 22:34
        Już sam fakt założenia wątku na ten temat, spowodował pewnego rodzaju rozładowanie - wyciszenie. smile
        Ćwiczenie pisania o sobie i odpieranie odpowiedzi, które na podstawie pisania o sobie powstały - samo to dużo daje.

        Najwartościowszą odpowiedzią była dla mnie wypowiedź kobiety z północy - gdy dojrzeję do akceptacji zjawisk, uspokoję się - myślę, że trafiła w sedno.

        Bardzo ciekawe jednak były też opowieści sfornariny o jej adhd - muszę się przyjrzeć charakterystyce tego zjawiska, bo sporo wspólnych z nią znalazłam - o ile określenie "adhd" nie jest używane przez nią "roboczo".

        Pod wpływem tego wątku, dzięki mamablue i snakelilith, stawiam sobie przed oczami "stop", możliwe, że trochę działa - może muszę jeszcze poćwiczyć big_grin.

        Kilka forumowiczek podało też sporo pragmatycznych i przydatnych odpowiedzi w kontekście osiągania spokoju i równowagi, za co też jestem bardzo wdzięczna.
        smile

        Fajnie, że (znowu) pytasz o rezultat wątku. smile
        To miłe i świadczy o twojej uważności i sympatyczności. smile



        • greenbutterfly Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 22:40
          Oh, ty napisalas naprawde sympatycznie smile
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 22:55
            smile

            Czasami jestem sympatyczna.

            <tu byłoby miejsce na rechot mojego faceta>

            Czasami...

            wink smile
        • mapo0 Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 20:22
          Miło mi o ile piszesz serio smile
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 22:06
            tu pisałam akurat serio
    • agusiah Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 22:21
      Moja córka urodziła się z wada serca, jest zoperowana i zupełnie zdrowa w tej chwili, ale do końca życia będzie pod kontrola kardiologów. Jakoś tak raz do roku jestesmy w przychodni przy oddziale kardiochirurgii do kontroli. I to przynajmniej na trzy miesiące ustawia mi myślenie we właściwych proporcjach. Jestem zdrowa, mam zdrowe dzieciaki, milion rzeczy, o których inni mogą tylko pomarzyć. Oddział zapchany jest matkami (bez ojców) z dziećmi z zespołem downa, bo wada serca jest w zespole bardzo częsta. Dzieci są w rożnym wieku, 17-łatki tez, czasem agresywne. Matki z żelaza i stali. Ja mam najzdrowsze dziecko w promieniu kilometra.
      Nieskładnie próbuje Ci powiedzieć, ze może warto zająć się sprawami naprawdę ważnymi, na których Ci naprawdę zależy. Wolontariat w hospicjum? W schronisku zwierząt? W domu opieki? W pogotowiu opiekuńczym? Świetlicy środowiskowej? Sama musisz znaleźć, co jest Ci naprawdę bliskie.
      Żeby przestać zamartwiać się drobiazgami i rzeczami, na które wpływu nie mamy. I przy okazj zostawić ślad dobra za sobą.

      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 22:37
        Bardzo dziękuję za tę odpowiedź, obiecuję poprawę i przysyłam wszystko co najlepsze! ♥
        • agusiah Re: Wyciszyć się... 09.02.19, 23:00
          Ściskam Cię ciepło. Jesteśmy tu przechodniami, trzcina myślącą. coraz mi bliżej do tego poglądu.
    • danaide Re: Wyciszyć się... 10.02.19, 01:30
      Przbrnęłam piąte przez dziesiąte. Wyciszyć się? Ależ nic innego nie robisz! Choć właściwie wszystko w tobie az wyje o reakcję odwrotną. A jak wyje to napitalasz ludzikami w grze albo dowalasz anonimowym nickom ma forum - powiedzmy, że ja wolałabym żeby tobie podobne frustratki trzymały się z dala jak nie od forum to przynajmniej ode mnie. Jesteś chomikiem z kolowrotka, który boi się kopnac w kołowrotek. Coraz więcej takich, na forum też się wspierają. Co zrobić? Nie wiem. W końcu terapia jest dla czubow, co nie?
    • mapo0 Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 00:06
      I poszłaś do lekarza? Udało się wyciszyć?
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 18:22
        Tak. Muszę powiedzieć, że dzięki forum poszłam po rozum do głowy i udałam się do lekarza.

        Lekarz zapytał, co mi dolega. Powiedziałam, że życie.
        Że bywam nerwowa i sfrustrowana. Dużo myślę i czasami są to myśli nieprzyjemne.
        Czasami jestem zmęczona. Nie chce mi się pracować, mimo to analizuję swoją pracę, bo chcę być w niej dobra.
        Przeszkadza mi, że trzeba zarabiać pieniądze, że ludzie chorują, starzeją się i umierają, że mnie i najbliższych też to czeka. Przeszkadza mi zło na tym świecie i polityka w Polsce.

        I że chciałabym o tym wszystkim nie myśleć, być zawsze wesoła i nigdy nie być zmęczona.
        Powiedziałam też, że założyłam wątek na forum i zdiagnozowałyście mi nerwicę, nerwicę natręctw, zaburzenia lękowe, depresję i adhd.
        Lekarz odpowiedział, że trzeba wdrożyć leczenie.

        Ale na którą z tych chorób, panie doktorze? - zapytałam
        Najlepiej od razu na wszystkie. - odpowiedział

        Przepisał mi różne tabletki.
        Żółte są pobudzające - na zmęczenie. Niebieskie są uspokajające - żebym mogła zasnąć po tych żółtych. Czerwone powodują wesołość. Czarne wyłączają myśli.
        Biorę wszystkie na zmianę i muszę powiedzieć, że jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.
        Dodatkowo, lekarz wysłał mnie na psychoanalizę i za jedyne kilka stówek tygodniowo mogę się wygadać, wreszcie ktoś słucha i nigdy nie przerywa.

        Dzięki dziewczyny!
        • marianna211272 Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 20:22
          Mam nadzieje ,ze zartujesz .... ale poniewaz ostatnio mam" humor" na czarny humor usmialas sie szczerze
        • mapo0 Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 20:23
          Miło mi, o ile piszesz serio smile
        • greenbutterfly Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 22:16
          Nice big_grin
        • wapaha Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:32
          buahaha big_grin dobre big_grin
        • boogiecat Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 21:50
          Pitaziuta,
          Dobrze strescilas - wszyscy myslacy ludzie tak maja jak ty, no nie da sie inaczej, tyle ze ty masz byc moze bardziej egocentryczna nature. Ja mam w zasadzie podobnie, ale nie koncentruje sie az tak nad rozmyslaniem nad tym moim rozmyslaniem. Poprosilam jednak o rade lekarza/ osteopate, ktory mi sprzedal kilka cwiczen itakie tam, ale glownie jakos przekonywujaco mi powiedzial, zebym wziela i odpuscila i ze on tez tak mial i go to do choroby doprowadzilo, noi wzial i odpuscil- wiem, rada doskonala😀 ale pisze ci to, bo ty chora moze wcale nie jestes, albo raczej, ktoz jest zdrowy na umysle tak naprawde? Wiec zastosuj te stopy i inne male kroczki i juz bedzie lepiej, ale generalnie jezeli nie zmienisz diametralnie jakosci twojego zycia, nie bedziesz miala wiecej czasu dla siebie itp. To raczej zostanie tak jak jest
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 08:43
            Nie egocentryczną, a kontrolującą.
            Bardzo dobra rada. smile
          • pade Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 09:38
            "Dobrze strescilas - wszyscy myslacy ludzie tak maja jak ty, no nie da sie inaczej,"
            Właśnie, że się da. Trzeba się tego po prostu nauczyć.
            • boogiecat Re: Wyciszyć się... 18.02.19, 00:06
              Tak, da sie nauczyc, zle sie wyrazilam- wg mnie kazdy myslacy czlowiek ma mniej wiecej taka baze jak pita ziuta
    • stephanie.plum Re: Wyciszyć się... 14.02.19, 23:35
      24 h/dobę mielę całe guano tego świata…

      To zdanie chodzi za mną, odkąd je przeczytałam. Pewnie dlatego, że sama jestem weteranką mielenia. Mielenie nie jest zajęciem przyjemnym. Ani dobrowolnym.
      Zawsze – a zwłaszcza, gdy nie pozwalało zasnąć, odpocząć, albo po prostu spokojnie korzystać z tego, co w życiu miłe, uważałam, że mój umysł, nieustannie mieląc, paskudnie mnie zdradza. Sprawiając, w dodatku, że staję się nieznośna – znerwicowana, obolała, niewyspana, zawsze ze skwaszona gębą.
      „Nie nakręcaj się”, „co ty znowu masz za problem”, „weź się wreszcie uspokój” – słyszałam od bliskich osób, które nie mielą i nie wiedzą, w czym rzecz. W czym rzecz? Ano w tym, że są dni, gdy czujesz całe zło tego świata (to, z którego zdajesz sobie sprawę, w każdym razie), jak gdyby wyrządzano je tobie. Zero odporności, czujesz się tak, jakby to całe paskudztwo wnikało w ciebie, bolało, dławiło, nie pozwalało zapomnieć o sobie. Z tym kiepskim raczej uczuciem w parze idzie strach. Czujesz się tak, jakbyś miała w piersi dzikie zwierzę, które szamocze się w panice. Albo, jakbyś akurat miała atak lęku wysokości, z tym, że nie wchodzisz po drabince na fabryczny komin, tylko właśnie robisz zakupy w Biedronce.
      Wraz ze zdobywaniem doświadczenia zawodowego w fachu mielarki, doszłam do pewnych wniosków.
      Otóż, kto powiedział, że ci, którzy „24h/dobę mielą całe guano tego świata” nie mają słuszności?
      Zło przecież istnieje, ten świat jest jak bezbronna ofiara, drgająca konwulsyjnie w agonii, w szponach zła. A cierpienia jest więcej, więcej, wciąż więcej, i jest okrutniejsze, niż ktokolwiek mógłby pojąć. Jest się czego bać. Naprawdę.
      Dlaczego „normą” jest umiejętność abstrahowania od wszystkich tych okropności, zdolność odizolowania się od nich i życia własnym życiem? A może największą „trzeźwość spojrzenia” prezentują ci, którzy spędzają życie wyjąc ze strachu, zamknięci w odpowiednich zakładach?
      Nie przesądzałabym tej kwestii.
      Z drugiej strony, nawet ci, którzy mielą, nie chcą „cierpieć za miliony”. To zupełnie niepraktyczne, już nie mówiąc o tym, że niemiłe. Bliscy spodziewają się po nas czego innego. Sami chcielibyśmy być inni. Na przykład, chcielibyśmy być dobrzy, a mielenie w tym nie pomaga. Więc pewnego dnia trzeba rąbnąć pięścią w stół i zatroszczyć się o tak zwany „komfort życia”. Nie tylko „mielarka” na tym zyska, ale też jej otoczenie.
      Jak wiadomo, są różne sposoby, w tym farmakologiczne. Tu nie zamierzam się rozwodzić. Napiszę o tym, co mi pomaga, abstrahując od leków, używek i takich tam.
      Przede wszystkim lepiej się czuję w sytuacjach, gdy robię coś bardzo konkretnego dla kogoś. Nigdy nie byłam tak wyciszona (choć jednocześnie tak przerażona), gdy zostałam sama w szpitalu, mając pod opieką obce niemowlę, i zero doświadczenia z dziećmi. Ale byłam jedyną osobą, która mogła to zrobić, i wiedziałam, że muszę to zrobić. Mogłam wtedy powiedzieć sobie z całym spokojem: jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.
      „Mielenie” zelżało, jeśli nie ustało zupełnie, kiedy dołączył do nas dziesięciotygodniowy młody. Noszenie i śpiewanie, przewijanie, karmienie i usypianie miało na mnie niesamowicie kojący wpływ – kiedy spał, najedzony, wyprzytulany i spokojny, czułam, że wszystko jest tak, jak powinno być. Zero mielenia.
      Po drugie, czuję się lepiej, gdy mogę sobie powiedzieć, że na maksa korzystam z szans, jakie dał mi los. Na przykładzie: kiedyś mieszkałam w domu, z którego wychodziło się na plażę. Z salonu był widok na pełne morze. Wiedziałam, że to się skończy, i że będę musiała wrócić do tak zwanej szarej rzeczywistości. Choć morze było Północne, pływałam codziennie, przez sześć miesięcy w roku. Nie odpuszczałam, ani ze względu na pogodę, ani na zmęczenie, no, chyba, że gorączkę miałam. I wyjeżdżając, mogłam powiedzieć sobie, że wycisnęłam ten pobyt (trzyletni) do ostatniej kropli.
      Na koniec – uważam, że ci, którzy „mielą” mają w sobie potencjał. To, co w innym wątku nazywasz „życiowym wkur wem”. Tak przemawia wrażliwość, niezgoda na zło, na obojętność wobec niego. Na bylejakość. Zaręczam, że ten, kto „mieli” i się tym trapi, bo nie umie być cool, w sytuacji jakiejś skrajnej odzyska absolutny spokój. I zrobi dokładnie to, co powinien – choćby i kosztem siebie. Albo nawet – przede wszystkim kosztem siebie.

      nooo, to sobie pofolgowałam!
      dziękujęprzepraszam.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 12:22
        Echhh Stefko,
        warto było założyć ten wątek i nawet warto było bezproduktywnie, kilkadziesiąt razy odbijać się od odpowiedzi "z betonu", skoro na końcu dostałam TAKIEGO posta. To dla mnie nagroda. Dziękuję. smile


        "(...) Mielenie nie jest zajęciem przyjemnym. Ani dobrowolnym.
        Zawsze – a zwłaszcza, gdy nie pozwalało zasnąć, odpocząć, albo po prostu spokojnie korzystać z tego, co w życiu miłe, uważałam, że mój umysł, nieustannie mieląc, paskudnie mnie zdradza. Sprawiając, w dodatku, że staję się nieznośna – znerwicowana, obolała, niewyspana, zawsze ze skwaszona gębą. (...)"

        Tak!
        U mnie mentalny ból duooopy najbardziej wypisany jest na gębie rano. Pamiętam, że już jako nastolatka "mentalne poranki", odczuwałam bólem niemal fizycznym. Do tej pory tak jest.

        "„Nie nakręcaj się”, „co ty znowu masz za problem”, „weź się wreszcie uspokój” – słyszałam od bliskich osób, które nie mielą i nie wiedzą, w czym rzecz. W czym rzecz? Ano w tym, że są dni, gdy czujesz całe zło tego świata (to, z którego zdajesz sobie sprawę, w każdym razie), jak gdyby wyrządzano je tobie. Zero odporności, czujesz się tak, jakby to całe paskudztwo wnikało w ciebie, bolało, dławiło, nie pozwalało zapomnieć o sobie. Z tym kiepskim raczej uczuciem w parze idzie strach. Czujesz się tak, jakbyś miała w piersi dzikie zwierzę, które szamocze się w panice. Albo, jakbyś akurat miała atak lęku wysokości, z tym, że nie wchodzisz po drabince na fabryczny komin, tylko właśnie robisz zakupy w Biedronce.(...)"

        Uważaj, opisujesz tak dramatycznie, że zaraz forum zacznie Cię przymuszać do wizyty u psychiatry big_grin.
        Swoją drogą, od wieków tak jest, że jeśli ktoś odstaje trochę czymś od większości, to w zależności od położenia na historycznej osi czasu, albo się paliło taką osobę na stosie za "czary", robiło lobotomię (jak u Rosemary Kennedy, za to że jako - rzekomo - lekko opóźniona w rozwoju panna, prowadziła aktywne życie seksualne), albo przynajmniej zamykało się takie osoby w zakładzie psychiatrycznym, dopóki nie zaczną mówić tak, jak średnia społeczeństwa oczekuje.
        Także cieszmy się, że żyjemy w tych czasach, w których żyjemy i najgorsze co można usłyszeć to "czub!" (tak moja rodzina lubi sobie o mnie mówić) big_grin, albo "co znowu masz za problem". big_grin

        "(...)Wraz ze zdobywaniem doświadczenia zawodowego w fachu mielarki, doszłam do pewnych wniosków.
        Otóż, kto powiedział, że ci, którzy „24h/dobę mielą całe guano tego świata” nie mają słuszności?
        Zło przecież istnieje, ten świat jest jak bezbronna ofiara, drgająca konwulsyjnie w agonii, w szponach zła. A cierpienia jest więcej, więcej, wciąż więcej, i jest okrutniejsze, niż ktokolwiek mógłby pojąć. Jest się czego bać. Naprawdę.
        Dlaczego „normą” jest umiejętność abstrahowania od wszystkich tych okropności, zdolność odizolowania się od nich i życia własnym życiem? A może największą „trzeźwość spojrzenia” prezentują ci, którzy spędzają życie wyjąc ze strachu, zamknięci w odpowiednich zakładach?
        Nie przesądzałabym tej kwestii. (...)"

        100/100

        "(...)Z drugiej strony, nawet ci, którzy mielą, nie chcą „cierpieć za miliony”. To zupełnie niepraktyczne, już nie mówiąc o tym, że niemiłe. Bliscy spodziewają się po nas czego innego. Sami chcielibyśmy być inni. Na przykład, chcielibyśmy być dobrzy, a mielenie w tym nie pomaga. Więc pewnego dnia trzeba rąbnąć pięścią w stół i zatroszczyć się o tak zwany „komfort życia”. Nie tylko „mielarka” na tym zyska, ale też jej otoczenie.(...)"

        I na to metod właśnie poszukuję.
        Mielenie nie uniemożliwia funkcjonowania w życiu - jak tu mogą niektórzy myśleć, ale powoduje od czasu do czasu dyskomfort.
        Mielenie jest jak brzydki pokój w hotelu all inclusive - można w nim mieszkać, ale wolałoby się mieć jednak ładny - żeby nic nie kładło się cieniem na dobry humor człowieka na urlopie.

        "(...) Jak wiadomo, są różne sposoby, w tym farmakologiczne. Tu nie zamierzam się rozwodzić. Napiszę o tym, co mi pomaga, abstrahując od leków, używek i takich tam.(...)"

        Po farmakologię sięga się wtedy, gdy coś uniemożliwia lub w znacznym stopniu utrudnia funkcjonowanie.
        W przeciwnym wypadku cały świat brałby farmakologię, na zwykłą prozę życia i byłoby jak w moim poście do mapo0 - absurd rodem ze literatury Gombrowicza.


        "(...)Przede wszystkim lepiej się czuję w sytuacjach, gdy robię coś bardzo konkretnego dla kogoś. Nigdy nie byłam tak wyciszona (choć jednocześnie tak przerażona), gdy zostałam sama w szpitalu, mając pod opieką obce niemowlę, i zero doświadczenia z dziećmi. Ale byłam jedyną osobą, która mogła to zrobić, i wiedziałam, że muszę to zrobić. Mogłam wtedy powiedzieć sobie z całym spokojem: jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.(...)"

        O tak, intensywne pomaganie albo w ogóle ekstrema - są czynnikami skutecznie wyciszającymi.
        Ale ja głęboko wierzę, że skoro za pomocą rozumu kierujemy ciałem - decydujemy o tym kiedy ruszać ręką albo nogą - tak samo można pokierować swoimi emocjami. Jest to trudniejsze, ale myślę, że wykonalne - nad wieloma rzeczami w swoim emocjonalnym życiu już zapanowałam. Przy większej pracy zapanuję i nad mieleniem i nad porannym przytłoczeniem (choć tu i sama kawa pomaga) i nad wieczorną gonitwą myśli.

        A potem napiszę na ten temat doktorat i ematkom będzie głupio. wink
        <żarcik>

        "(...)"Mielenie” zelżało, jeśli nie ustało zupełnie, kiedy dołączył do nas dziesięciotygodniowy młody. Noszenie i śpiewanie, przewijanie, karmienie i usypianie miało na mnie niesamowicie kojący wpływ – kiedy spał, najedzony, wyprzytulany i spokojny, czułam, że wszystko jest tak, jak powinno być. Zero mielenia.(...)"

        Ja sobie patrzę na dzieci w moim otoczeniu, ćwiczę w głowie, jakby to mogło być w moim przypadku i już wiem, że przeraża mnie tu najbardziej jedna rzecz - czas w którym dziecko dorośnie do samodzielnego myślenia. Czy będę jego wsparciem, czy z tym moim mocnym charakterem i wielkim o dziecko strachem stanę się jednak wrogiem i oprawcą?
        Patrzę na moją siostrę - dla niemowlęcia i bobaska była rajem i opoką. Ale dziecko jest coraz większe i też ma mocny charakter (cała rodzina), zaczyna chcieć chodzić po swojemu i już przestaje być słodko, bo zaczyna być walka o podporządkowywanie - a to już mi się nie podoba. Nie wiem też z drugiej strony, co można by robić inaczej.
        Może coś podpowiesz, jak już Twoje lwiątko będzie większe. smile

        "(...)Po drugie, czuję się lepiej, gdy mogę sobie powiedzieć, że na maksa korzystam z szans, jakie dał mi los. Na przykładzie: kiedyś mieszkałam w domu, z którego wychodziło się na plażę. Z salonu był widok na pełne morze. Wiedziałam, że to się skończy, i że będę musiała wrócić do tak zwanej szarej rzeczywistości. Choć morze było Północne, pływałam codziennie, przez sześć miesięcy w roku. Nie odpuszczałam, ani ze względu na pogodę, ani na zmęczenie, no, chyba, że gorączkę miałam. I wyjeżdżając, mogłam powiedzieć sobie, że wycisnęłam ten pobyt (trzyletni) do ostatniej kropli.(...)"

        A propos morza: wyciszam się z łatwością, nad polskim morzem w środku nocy - ciemność, mocny temperament polskiego morza i brak żywego ducha - to wciąga. To samo mam na wsi, nad rzeką, na spacerze w środku nocy - gdy nie ma wokół nawet zapalonych latarni. Szkoda, że za dnia, wśród ludzi tak nie wychodzi. big_grin

        "(...)Na koniec – uważam, że ci, którzy „mielą” mają w sobie potencjał. To, co w innym wątku nazywasz „życiowym wkur wem”. Tak przemawia wrażliwość, niezgoda na zło, na obojętność wobec niego. Na bylejakość. Zaręczam, że ten, kto „mieli” i się tym trapi, bo nie umie być cool, w sytuacji jakiejś skrajnej odzyska absolutny spokój. I zrobi dokładnie to, co powinien – choćby i kosztem siebie. Albo nawet – przede wszystkim kosztem siebie.

        big_grin
        Też myślę, że całe to mielenie to przygotowywanie się na ekstrema. I też już wiem, że z całego mojego otoczenia zawsze mam najwięcej siły, żeby ekstremom stawiać czoło.



        Miło się z Tobą rozmawia, Stefko. Dziękuję za posta. smile
        • sumire Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 12:29
          Czyli w sumie to ty nie szukałaś żadnej pomocy ani rad, tylko potwierdzenia, że to twoje nakręcanie się jest fajne, pozytywne i czyni cię lepszym człowiekiem.
          • simply_z Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 17:24
            no coz ludzie sa rozni..mnie tez zdarza sie mielic rozne rzeczy. Gross osob bedzie zamartwiac sie tym, ze Misio krzywo popatrzyl albo tesciowa obgaduje, a ja zastanawiam sie nad skutkami cywilizacyjnego pedu. Inna perspektywa, przy czym ci pierwsi chyba jednak sa szczesliwsi
            • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:19
              Tej szczęśliwości tym ludziom zazdraszczam, bo to CHYBA wiele upraszcza.
              Ale jednak wolę być mielarką i cierpieć, a potem przestać mielić, gdy zechcę, świadomie. big_grin tongue_out
          • pade Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 18:06
            sumire napisała:

            > Czyli w sumie to ty nie szukałaś żadnej pomocy ani rad, tylko potwierdzenia, że
            > to twoje nakręcanie się jest fajne, pozytywne i czyni cię lepszym człowiekiem.

            W punkt.
            A już przejmowanie się całym złem tego świata, takie współodczuwanie, bardzo mi się kłóci z produkowaniem tego zła poprzez agresywne wojenki.
            Jak to mówią: zmiany zaczyna się od siebie. Mielenie w głowie jest bezproduktywne, walka z innymi, choćby słowna jest dokładaniem własnego kamyczka do tego "pełnego zła" świata.
            No i przede wszystkim, wrażliwy człowiek widzi nie tylko zło, ale też piękno, dobro oraz wszelakie odcienie zwykłości.
            • kobieta_z_polnocy Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:17
              Nie masz pojecia, o czym piszesz, Pade.
              I krzywdzisz na dodatek.

              Podsumowanie Stephanie jest naprawde trafne. To nie ma Nic wspolnego z irytacja codziennymi drobiazgami. To jest rozpacz, ktorej nigdy nie da sie do konca ukoic, nie z inteligentnym i wrazliwym umyslem.
              Ale zyc tak sie nie da. Dlatego proponowalam ponizej nauke akceptacji. Rady Stephanie tez maja duzo sensu.
              • pade Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 22:19
                kobieta_z_polnocy napisała:

                > Nie masz pojecia, o czym piszesz, Pade.
                > I krzywdzisz na dodatek.
                >
                > Podsumowanie Stephanie jest naprawde trafne. To nie ma Nic wspolnego z irytacja
                > codziennymi drobiazgami. To jest rozpacz, ktorej nigdy nie da sie do konca uko
                > ic, nie z inteligentnym i wrazliwym umyslem.


                Ależ ja mam doskonałe pojęcie na ten temat.
                A wrażliwości w piaziucie nie widzę żadnej.
              • danaide Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 23:27
                O ile podsumowanie Stephanie jest trafne o tylko mielenie piataziuty nie jest żadnym "współodczuwaniem", tylko skrzywioną wizją rzeczywistości. Jest wiele zła, ale jest też sporo dobra. Akcja/reakcja. Trzeba to dostrzec.
                • danaide Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 23:29
                  Poza tym w wątku o reklamach pisała coś o tym, że potrafi się przykleić do telewizora i nie może odkleić. Może niech uda się nie do psychiatry, ale neurologa. Znam przypadek wielce toksycznej matki, której pod koniec życia zdiagnozowano jakiś problem w mózgu - podobno mogło to wpływać na jej zachowanie. Szczegółów medycznych nie znam, tylko efekty jej działania w postaci pokaleczonej matki jednego z moich eks.
            • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:27
              "A już przejmowanie się całym złem tego świata, takie współodczuwanie, bardzo mi się kłóci z produkowaniem tego zła poprzez agresywne wojenki.
              Jak to mówią: zmiany zaczyna się od siebie. Mielenie w głowie jest bezproduktywne, walka z innymi, choćby słowna jest dokładaniem własnego kamyczka do tego "pełnego zła" świata.
              No i przede wszystkim, wrażliwy człowiek widzi nie tylko zło, ale też piękno, dobro oraz wszelakie odcienie zwykłości."

              Twój post jest infantylny i w zasadzie to po prostu głupi.

              Czy znasz chociaż jedną osobę, która byłaby tylko dobra albo tylko zła?
              Nie?
              To skąd przekonanie, że skoro jestem dla wielu niemiła na forum (to zjawisko też opisałam w tym wątku dość obszernie), to jestem do cna zła? Może do tego jeszcze brzydka i gruba?
              Co wiesz o mieleniu? Jak się ma mielenie, twoim zdaniem, do walki słownej? Skąd wiesz, że nie widzę piękna? Skąd w ogóle poczucie, że wiesz o mnie cokolwiek? big_grin
              Przywiesiłaś się intelektualnie?
              Spróbuj znaleźć może jakiś "reset" ?
              • pade Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 20:49
                Nic nie zrozumiałaś, znowu.
                Albo znów dokonałaś manipulacji i odpowiadasz na swoją "interpretację".
                Nudzi mnie to już.
                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 21:17
                  "Nic nie zrozumiałaś, znowu.(...)"

                  Ja?
                  Ale czy aby na pewno? big_grin

                  "(...)Albo znów dokonałaś manipulacji i odpowiadasz na swoją "interpretację".
                  Nudzi mnie to już. "

                  Wiem!
                  Nie czytaj, nie pisz, nie radź, zablokuj.

                  Ale zaraz... wtedy pozbawiłoby cię to możliwości przysrania i sprawdzenia na ile potrafisz słownie zadziałać.
                  Tak więc pisz i próbuj się dalej, a może kiedyś w końcu się uda.
                  Trzymam kciuki, powodzenia! smile
                  • pade Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 22:20
                    Ja po prostu Ciebie nie lubię. Teraz wiem to już na pewno.
                    Pa!smile
                    • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 12:16
                      "Ja po prostu Ciebie nie lubię. Teraz wiem to już na pewno."

                      No wreszcie jakaś prostolinijna, bezpośrednia, szczera wypowiedź. Lubię to. big_grin

                      Paaa
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:17
            "Czyli w sumie to ty nie szukałaś żadnej pomocy ani rad, tylko potwierdzenia, że to twoje nakręcanie się jest fajne, pozytywne i czyni cię lepszym człowiekiem."

            Nie, nie i nie.

            Od dwunastu lat zakładam wątki w jednym i tym samym celu:
            żeby zobaczyć swoje sprawy z dystansu.
            Pisząc, przetwarzam od razu jak to będzie odebrane - już samo to daje mi dystans do tematu. Potem to się odbija od otoczenia i wraca. Cały ten proces jest sam w sobie dla mnie wartościowy - nawet, jeśli nikt by mi dobrej odpowiedzi nie udzielił. Z moich prywatnych forumowych statystyk wynika jednak, że zawsze jedna odpowiedź na sto jest BARDZO wartościowa, kilka jest całkiem przydatnych, a kilka wywołuje dobry humor.

            Ten konkretny wątek założyłam zainspirowana popularnym ostatnio zjawiskiem diagnozowania u dzieci nadwrażliwości sensorycznej (czy nie pisałam już o tym w tym wątku?). Otóż o nadwrażliwości sensorycznej jeszcze kilka lat temu nawet nie słyszałam, więc choć z jednej strony uważam, że przesadne diagnozowanie dzisiejszych dzieci w tym kierunku jest wynikiem swojego rodzaju "mody", to powiedzmy, że jestem tym wszystkim "zadziwiona". Jestem też więcej niż pewna, że gdybym była córką ematek, "wrażliwość sensoryczna" byłaby przez was u mnie też zdiagnozowana.

            Co prawda nie cierpię na nadwrażliwość sensoryczną, ale byłam ciekawa, czy gdy rzucę w przestrzeń swoje przypadłości, to czy może nie usłyszę jakiejś innej diagnozy, w kierunku, o którym też nie słyszałam - i to było moją pierwszą motywacją przy zakładaniu tego wątku.
            Drugą, równolegle występującą motywacją, było zebranie praktycznych porad na odstresowanie się/wyciszenie/zrelaksowanie. Kilka dostałam, aczkolwiek uważam, że lepiej poradziła w tym temacie forumka, która zapytała o takie metody, bez wdawania się w szczegóły.

            Dość szybko się zorientowałam, że diagnozy choroby o której nie słyszałam nie będzie (z waszych opisów najbardziej mi przypasowało adhd, ale po sprawdzeniu objawów, zdecydowanie to mi nie dolega, na resztę wymienionych chorób diagnozowałam się sama dużo wcześniej).
            Reszta postów, cóż - pojawiło się sporo przydatnych, pobudzających mnie do myślenia. Pojawiło się też drugie tyle, wiedzących o mnie lepiej ode mnie. Przy poście kobiety z północy, piszącej, że do spokoju potrzeba akceptacji, zamknęłam w sobie temat, uznając, że ma ona po prostu rację.

            Podsumowując: podczas trwania całego wątku, proces myślowy się u mnie rozwijał.
            OKej? Zdałam? wink


            Ps. Chyba nie sądzisz, że betonowe wypowiedzi forumek agresywnie wpierających diagnozy obcemu człowiekowi, mając za podstawę kilkanaście/kilkadziesiąt (w zależności, czy ktoś przeczyta tylko post początkowy - jak większość z was, czy zada sobie trud przeczytania całego wątku) zdań z różnych postów, mogą na kogokolwiek zadziałać?
            Żeby człowieka przekonać, trzeba go najpierw zrozumieć.
            Brak zrozumienia w połączeniu z agresywnym wpieraniem mi czegoś, co nie ma miejsca w moim życiu, na podstawie bardzo wąskiego wycinka rzeczywistości, działa na mnie co najwyżej rozweselająco.
            Mój facet też się uśmiał, bo oczywiście nie omieszkałam mu poczytać najpikantniejszych wypowiedzi. wink
            Pozdro!
            • sumire Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:34
              Ktoś ci coś agresywnie wpierał? LOL.
              • piataziuta Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 19:48
                Oczywiście, a nie zauważyłaś?
                LOL!
                Cóż za wybiórcza spostrzegawczość. 😂
            • sumire Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 21:46
              "Ja na nic nie cierpię, tylko się wkurzam na wszystko, ale potem sobie czytamy to razem z lubym, więc jest okej" smile LOL
        • stephanie.plum Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 23:41
          dzięki za miłe słowa!

          godzinę temu byłam pobiegać do lasu (biegam beznadziejnie, ale to lubię), i myślałam o całym tym wątku.
          że bardzo chciałam napisać o tych sprawach, ale że w sumie nie wiem, czy forum (które oczywiście broni, radzi i nigdy cię nie zdradzi) to dobre miejsce na szczerą rozmowę o sprawach tak osobistych. dla mnie to generalnie dość ciężki temat.

          tak więc - podziwiam za odwagę.
          i za to, że masz siłę odpowiadać na komentarze osób, które "pochylają się z troską"...

          btw, przeczytałam ostatnio, że za cały "czub" człowieka odpowiedzialna jest siedząca w bebechach mikrobiota, czyli bakterie. kto ma złe bakterie, świruje. zsiadłe mleko należy pić i kapuchę kiszoną wpiep rzać, a będzie lepiej...

          :~)
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 12:13
            Jeśli by to zależało od kapusty kiszonej, to byłabym najbardziej nieczubowym człowiekiem na świecie, bo potrafię zjeść michę takowej na raz wink.

            Już zmieniając temat:
            przetestowałam Twą metodę wannową big_grin. Jednak muszę pozostać przy mojej brzegowej - opuszczanej, bo nie trzeba zdejmować rajstop do końca. tongue_out
      • danaide Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 23:17
        Czytając Twoje i piatyziuty wypowiedzi widzę jednak zasadniczą sprzeczność. Ciebie boli zło tego świata - ale do ludzi jesteś nastawiona życzliwie. Ona mieli zło tego świata - ale do ludzi jest nastawiona negatywnie. Nawet jeśli mielenie Was łączy, to dzieli więcej. Akurat dziś koleżanka wspomniała o jednej z odnóg medytacji, która w jakiś sposób łączy się z dobrym nastawieniem do drugiego człowieka.
        U piatyziuty tego nie widzę. Nie widzę też tego u wielu mielaczy, mających się za bardziej oświeconych, których spotkałam w życiu. Nie tylko widzą zło, ale mają też w pogardzie ludzi - i to tak po całości.
        • stephanie.plum Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 00:00
          ja bym w ogóle takiego wątku nie założyła - bo tak długo żyję już z tą sprawą, że ma ją jakoś tam oswojoną, i w ogóle nie jest tak, że każdego dnia od rana do nocy cierpię za miliony.
          to, co określiłaś jako "życzliwe nastawienie do ludzi" zawsze pomagało mi się ogarnąć i jakoś żyć pomimo mielenia, więc jestem wdzięczna Komu trzeba, że mnie w taką cechę wyposażył (choć spytaj moich bliskich, to się dowiesz, że kawał ze mnie cholery).
          Czy Ziuta jest do ludzi nastawiona negatywnie? Czy jest malkontentką widzącą samo zło i gardzącą innymi? No ja zupełnie jej tak nie widzę, i uważam, że naprawdę trudno sądzić człowieka po tym, że na pewnym forum pozwala sobie na ostre wypowiedzi. Jest szczera, i wobec samej siebie też bardzo krytyczna, zauważ.
          • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:49
            Nie wiem czy jest krytyczna. Puszcza farbę, bo ma potrzebę rozwiązania problemu, a za chwilę się wycofuje, ironizuje, pozwala bliskim na ironię (hitlerek), jednym słowem goni dalej króliczka, bo po prostu się chroni.
            Nota bene - też byłam w związkach, gdy my dwoje, dobrzy, lepsi vs. całe zło świata tego. Do pupy z takimi związkami...
          • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:52
            Stephanie, dodam jeszcze, że na forum to się czuje, wyczuwa albo wyczytuje między linijkami - w kim jest akceptacja, spokój, w kim napięcie, złość. Czasem takie osoby napiszą coś więcej o swojej rodzinie pochodzenia - i to niestety często się pokrywa. Napisałam jak Cię odbieram i jak odbieram piataziutę. Mogę się oczywiście mylić, ale cieszę się, że nie mylę się co do Ciebie.
            • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 21:06
              "Wyczytać pomiędzy wersami", to możesz osobę podobną do siebie.
              Ćwierć inteligentny człowiek orientuje się, że na świecie jest ponad 7,5 MILIARDA ludzi.
              Szanse, że czytasz kogoś podobnego do ciebie, są więc równe zeru.

              Twierdzenie, że każdego randoma "wyczuwasz" na podstawie forumowych wpisów, to - mówiąc eufemistycznie - narcyzm i szczyt głupoty.
              • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 21:56
                W takim razie ze szczytów swojej głupoty odpowiem Ci, że nie jest tak trudno wyczytać, która ematka ma ból dudy, a która jest w miarę życzliwa. Zwłaszcza, że tu mało która się kamufluje - nie mówię przecież tego o ludziach napotkanych w życiu. Większa wiedza do przetrwania nie jest mi potrzebna.
                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 08:52
                  Zakładasz, że nieżyczliwość musi się koniecznie wiązać z bólem dudy, a to zwykła pop-psychologicznie generalizująca głupota.
                  • danaide Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 11:33
                    A z czym w takim razie?
                    (Już widzę, że w Twoim wypadku ze źle wybranym sportem... jasne... W przypadku mojego ojca to chyba było przedawkowanie tefałenu, w przeciwnym razie - człowiek-dusza.
                    To nie jest tak proste. I niektórym przychodzi łatwiej niż innym.)
    • petronella Re: Wyciszyć się... 15.02.19, 22:31
      Herofobia. Ja nie umiem sobie wyleczyc. Chetnie poczytam co dziewczyny wymysla.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 12:45
        Cherofobia.
        Zaskoczyłaś mnie! big_grin
        Bardzo podoba mi się główne założenie i całkiem do mnie pasuje, ale do diagnozy mi brakuje 3/4 objawów.
        smile
    • srubokretka Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 03:42
      Wiem co ci jest. Twoj organizm nie radzi sobie z pewnymi toksynami. Napisze tylko tyle, bo nie chce ci odebrac przyjemnosci z dochodzenia do rozwiazania zagadki. Rozwiazesz, jak bedzie ci to porzadnie przeszkadzac. Narazie ciesz sie, ze twoj jeszcze mlody organizm daje sobie rade. Podpowiem, ze psychologia, tabletki, szufladkowanie (autyzm, adhad, dys i inne literki) to chwyty stosowane dla zmylenia przeciwnika.
      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 12:56
        No tak, bo przy najmniejszym odbieganiu od średniej, jeśli nie chodzi o chorobę psychiczną, to musi chodzić o alkohol i narkotyki. 😂
        Jakie to "szczęście", że jestem taka jaka jestem od małego, bo inaczej już nie wiem jakbym się z tego zarzutu wykaraskała. 😂

        Rozumiem, że piszesz z własnego doświadczenia, biorąc pod uwagę godzinę publikowania tego posta?


        Tym oto akcentem myślę, że pora zakończyć ten wątek😂
        Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku!
        • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 15:34
          Zadałaś pytania :
          Ktoś tak ma?
          Normalka w świecie dorosłego człowieka, czy problem?
          Irytuje mnie to, bo mija wolne i okazuje się, że wcale nie jestem wypoczęta.

          Sport częściowo pomaga, ale tylko taki, po którym ciężko ruszyć ręką i nogą - czyli i tak nie mam po nim na nic siły.
          Gdzie tu miejsce na "tu i teraz", radość życia, karpedijem i paulo koelo, psia mać!?

          I na nie odpowiem.
          Tak, mam tak.
          Dla mnie to normalka, inni mogę mieć z tym problem ale mam na to wy...ebane. Ich problem nie mój.
          U mnie sport-więc jest go dużo
          Teraz miałam 3 dni przymusowej przerwy i o ile w środę jeszcze odczuwałam zmęczenie z niedzieli ( 15 km biegu w trudnych warunkach ) poniedziałku - cross fit i wykończyłam chłopaków ( 22 minuty wersje planków z przerwami 15 s, 5xserii pompek wg programu , i śmierć przez burpees big_grin ,wtorku ( 2,3 km na basenie w szybkim tempie) , to w czwartek coś zaczęło mnie gnieździć. Wczoraj już nie mogłam zasnąć ( mimo że teoretycznie świąteczne wypucowanie całej chaty powinno trochę zmęczyć) i w nocy nie mogłam zasnąć. Napisałam wiersz. Pogalopowałam jeszcze trochę i z bólem zasnęłam. Dziś 10km-cięzkie, jutro zrobię program planków i pompek, w poniedziałek siłka i plecy, wtorek znowu ze 2,5 km, środę bieg krótszy ale potem intwerwały. ...I tak do za....ebania

          Weź nie kończ wątku.
          Interesujące sa niektóre diagnozy i rady
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 15:48
            Na za treningi to piona i podziw.

            W sumie to może też powinnam zwiększyć intensywność i do lata ciało będzie mniej wstyd w bikini pokazać.
            • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:03
              Pomyśl o tym i spróbuj zrobić z tego jakiś taki rytm. Rytuał to za duże słowo, ale pewną powtarzalność. Jesteś -jak mniemam-perfekcjonistką, wszystko wiesz najlepiej ( to tak jak ja ), lubisz kontrolować sytuację ( bo przynajmniej wiesz że nic się nie spartoli) i robisz piętnaście rzeczy na raz, bo potrafisz. Szybko,sprawnie i w temacie. Regularna aktywność fizyczna po pierwsze wpisze się to kontrolowanie i perfekcjonizm ( oj nie popuścisz jak już postanowisz co to to nie) ale poza zmęczeniem da też zastrzyk endorfin. No i kondycja i sylwetka jako efekt uboczny ( jak w tej reklamie, uboczny bo znikają boczki hehe wink
              Może pomyśl tez- czy nie robić czegoś jeszcze- czysto namacalnie, ja się realizuję poprzez pisanie, dużo czytam i im więcej tego na głowie-tym lepsza organizacja i mniej czasu na pierdoły i ruszanie młynkiem
              • nenia1 Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:27
                wapaha napisała:

                > Pomyśl o tym i spróbuj zrobić z tego jakiś taki rytm. Rytuał to za duże słowo,
                > ale pewną powtarzalność. Jesteś -jak mniemam-perfekcjonistką, wszystko wiesz na
                > jlepiej ( to tak jak ja ), lubisz kontrolować sytuację ( bo przynajmniej wiesz
                > że nic się nie spartoli) i robisz piętnaście rzeczy na raz, bo potrafisz.

                Nie lepiej popracować nad tym, skąd ta potrzeba bycia perfekcyjnym i kontrolującym, zamiast spalać się w życiu, żeby je zaspokoić?
                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:37
                  Sport jest bardzo dobry pod każdym względem, więc niczemu nie zaszkodzi, a na wszystko jest dobry: samopoczucie, zdrowie i figurę.

                  Pracować nad sobą trzeba oprócz sportu, a nie zamiast.
                • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:38
                  A niby po co ? Jej to nie przeszkadza ? Jej przeszkadza mielenie. Dżizas.
                • pade Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:22
                  nenia1 napisała:

                  > wapaha napisała:
                  >
                  > > Pomyśl o tym i spróbuj zrobić z tego jakiś taki rytm. Rytuał to za duże s
                  > łowo,
                  > > ale pewną powtarzalność. Jesteś -jak mniemam-perfekcjonistką, wszystko wi
                  > esz na
                  > > jlepiej ( to tak jak ja ), lubisz kontrolować sytuację ( bo przynajmniej
                  > wiesz
                  > > że nic się nie spartoli) i robisz piętnaście rzeczy na raz, bo potrafisz.
                  >
                  > Nie lepiej popracować nad tym, skąd ta potrzeba bycia perfekcyjnym i kontrolują
                  > cym, zamiast spalać się w życiu, żeby je zaspokoić?

                  Nic dodać, nic ująć.
                  • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:54
                    Nie żartuj. Trzeba by się wybrać do Tych, Których Profesji Nie Wolno Wymawiać!
                    • pade Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 09:33
                      big_grin
              • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:35
                Perfekcjonistką to ja nie jestem, ale łorewer.

                Ćwiczę 3x w tyg głównie interwały albo tabaty, czasem pumpy ze sztangą. Masz rację, że nigdy nie odpuszczam. Ale to za mało, a zmotywować się, żeby było więcej jakoś mi trudno.

                Pewnie niedługo dojdzie jogging - ale 5 km tylko, bo dłużej mnie nuży psychicznie. Jak będzie ciepło dojdzie ścianka.
                Rozważam siłownię, zawsze jak się zapiszę to wykorzystuję karnet maksymalnie, choćby się waliło albo paliło.

                W ogóle zima to co roku dla mnie najgorszy okres pod każdym względem. Sportowo-nastrojowy. Nawet do restauracji mi się nie chce wychodzić, co lubię robić w pozostałych porach roku.
                Na ale już prawie wiosna, zaraz wszystko będzie z górki.
                • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:40
                  Ja po 5km zaczynam sie czuć najlepiej wink
                  Zima w Polsce jest fajna i przy wrażliwości na aurę, można naprawdę wpaść w jakąś depresję. A myślałaś żeby brac melatoninę ?
                  • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:45
                    Ale czy od melatoniny się spać nie chce?
                    Bo ja ze spaniem nie mam problemu, wręcz przeciwnie, sypiam po 9-10 godzin i mogłabym więcej, gdybym nie wstawała z musu albo rozsądku.
                    • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:49
                      Chce się, ale pomaga w ogóle zasnąć. Obserwowałam osobnika,który lubił spać i nie miał problemy za bardzo ze snem ale miał "gonitwe myśli" ( stres). Melatonina skutecznie go odcinała, nie miał możliwości na rozkminy wink
                      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:18
                        Odcinanie nie brzmi dobrze, nie to jest moim celem, ale poczytam.
                        • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:19
                          Rozumiem. Kojarzy ci się z utratą poczucia kontroli. To nie tak. Po prostu chce ci się bardzo spać i kładziesz sie spać..i śpisz
                          • pade Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:29
                            Odcinanie się jest o tyle niefajne, że jeśli mielenie dotyczy spraw istotnych to wyparte/odcięte wraca ze zdwojoną siłą. I wtedy trzeba podwoić, a potem potroić, itd. wysiłki, żeby to wracające odeprzeć.
                            Pamiętasz Wapaho jak pisałam o moim gadającym mózgu w środku nocy? Jak tylko zaakceptowałam, że "tak mam", przestałam zmuszać się do zasypiania czy do odpychania myśli, problem się skończył.
                            • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:21
                              No dokładnie tak jest. Autorka jednak mieli i chyba mielić będzie, być może ten typ tak ma. Tobie mózg przeszkadzał -a jej- chyba jednak nie aż tak bardzo
                          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:04
                            Mielenie to nie jest taki problem, żeby wymagał odcięcia.
                            Nawet ćwierć nie taki.
                            To po prostu bywa upierdliwe i męczące (nasila się w stresie - gdy zakładałam wątek byłam w stresie, teraz już jest lepiej i od razu mniej mielenia).
                            Gdybym chciała to przespać, po prostu poszłabym do łóżka - zasypiam szybko.
                            A ja chcę to po prostu...lepiej kontrolować ;p
                            • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:55
                              "zaklinacza koni" obejrzyj...
                • sfornarina Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 09:09
                  >Ćwiczę 3x w tyg głównie interwały albo tabaty,

                  Aaa!! To to! Zbyt często.

                  Odpuść te interwały smile Tabata jest super, ale pobudza wydzielanie hormonów 'fight or flight' i jeśli uprawiasz ją częściej niż 1-2 w tygodniu, organizm jest w stanie ciągłego napięcia i "wojny" - przygotowany na walkę i ucieczkę w każdym momencie. To są hormony stresu, które dają Ci siłę i energię, ale również doprowadzają do ciągłego stresu, mielenia i... insomnii.
                  Tyle się już trąbi, że tabata nie jest lekarstwem na całe zło i ma paskudne skutki uboczne wink
                  • wapaha Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 09:23
                    Nie wiedziałam tego, dzięki Sfo. Wiedziałam, że tabaty nie można codziennie, ale nie wiedziałam dlaczego. Na szczęście rzadko ją stosuję

                  • piataziuta Re: Wyciszyć się... 17.02.19, 15:59
                    Ale jak to, jak to???
                    Piszesz serio czy robisz sobie jaja?

                    Świetnie się czuję po tabatach i po interwałach i w ogóle po dobrym kardio angażującym całe ciało. Myślę, że robię tego za mało, a ty mi tu że za dużo???
                    To co mam ćwiczyć zamiast i jak palić kalorie w takim razie, bo nie ukrywam że ćwiczę głównie po to, żeby móc się nawpier...niczać pizzy i takich tam. ;P
                  • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 08:26
                    Wyczytałam, że tabaty 3x w tyg to wcale nie jest za dużo.
                    • sfornarina Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 12:55
                      Źle wyczytałaś. W internetach dużo piszą, ale mówię Ci, i ze strony zawodowej i dostępu do najnowszych badań, i z własnego głupiego doświadczenia, że jest to dużo za dużo.
                      W życiu nie ma dróg na skróty bez dodatkowych kosztów. Nie ma szybszego sportowego sposobu na podkręcenie metabolizmu i dramatyczne podbudowanie wydolności krążeniowo-oddechowej, ale odbywa się to kosztem zestresowanego ciała i ducha. Na krótką metę jest super, na dłuższą - absolutnie nie.
                      3 razy w tygodniu jest okej, pod warunkiem, że to trwa góra 6 tygodni. Potem robisz sobie przerwę - na przykład tydzień bez interwałów - a potem interwały/ tabatę raz w tygodniu, nie więcej.
                      • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 13:12
                        Nie jestem pewna, czy cię rozumiem.

                        Czy nazywasz "tabatą" coś np. takiego:

                        www.youtube.com/watch?v=WCjVoZJnF8M

                        i chcesz powiedzieć, że nie powinno się tego ćwiczyć 3x w tygodniu?? suspicious
                        Czy może masz na myśli jakiś cięższy kaliber, a wklejony przeze mnie trening jest nazywany "tabatą" niewłaściwie?
                        • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 13:15
                          I co np. z crossfitem? 3x w tyg też za dużo, czy crossfit 3x w tyg może być? suspicious
                        • sfornarina Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 13:49
                          Tabata/ HIIT to trening interwałowy gdzie interwały są treningiem anaerobowym, czyli beztlenowym. W treningu anaerobowym na poziomie komórkowym wykorzystywane jest zupełnie inne "paliwo" (glikogen) niż w aerobowym. Glikogen wyczerpuje się szybko, dlatego interwały trwają 30-90 sekund. To co zalinkowałaś - wybacz, nie chce mi się całego oglądać, bo tej kobiety organicznie nie znoszę - to trening interwałowy.
                          Są oczywiście tabaty prostsze i trudniejsze, niemniej wszystko opiera się na treningu anaerobowym.

                          Teraz jest moda na HIIT/ tabatę, w Polsce pewnie jeszcze przeogromna, na zachodzie już przemija, ale tabata ma swoje wady. Ćwicząc ja często bardzo szybko doprowadzisz się do przetrenowania. Poguglaj "overtraining syndrome". U ćwiczących tabatę regularnie następuje on już po 6-12 tygodniach.
                          Ćwicz ją sobie, owszem, bo to świetna forma aktywności, ale przepleć ją jogą, pilatesem, treningiem siłowym i zwykłym treningiem aerobowym, czyli wolniejszym przez dłuższy czas - rower, jogging, marsz, rowing.

                          I przede wszystkim zadaj sobie pytanie, po co Ci aż taki hardcorowy trening? Jesteś zawodową atletką? Trenujesz do jakiegoś ważnego wydarzenia? Facet Cię bardziej kocha, gdy świrujesz ze sportem? Przyjaciele Cię bardziej doceniają? Jesteś przez to autentycznie szczęśliwsza? - Nie odbierz tych pytań złośliwie. Ja sobie sama je czasem zadaję, gdy świruję ze sportem, i staram się wyluzować - więcej długich spacerów, roweru i jogi.
                          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 16:32
                            Dzięki za definicję (też potrafię korzystać z googla).

                            Link podałam przypadkowy, panią z linka pierwszy raz widzę (aczkolwiek rzuciła mi się w oczy fatalna postawa kręgosłupa przy ćwiczeniach).
                            Tego typu treningi (co ten w linku) robię często, już od wielu lat. Czasem robię siłowy, czasem biegam, ale-jak to określiłaś -"interwałowy"-najczęściej. HIIT również bardzo lubię (bo jest krótki).

                            Ćwiczę bo potrzebuję i dlatego, że lubię jeść (czyt. wpier...niczać).
                            Lubię jak trening jest męczący.
                            Ale 3x w tyg po 45 min takiego treningu miałoby powodować przetrenowanie? Chyba u pokraki życiowej.
                            Nie mam syndromu przetrenowania.
                            Dla mnie trening tego typu co w linku, to jest normalny trening.

                            Albo taki (z tą dziewczyną ćwiczę czasami):
                            www.youtube.com/watch?time_continue=42&v=su4pfvgNMoQ

                            Sporty uprawiam od małego. Na studiach trenowałam w AZSie, ale nawet wtedy nie można powiedzieć, żebym miewała "syndrom przetrenowania" (może poza zwiększonym apetytem i bólami stawów w zimę).

                            Zawsze uważałam (uważam), że jestem leniwa, bo takich treningów powinnam robić w tygodniu z pięć.
                            Do hardkorowców raczej nie należę - no chyba, że porównujesz mnie do ematek, miewających problemy z przykucnięciem w wannie.
                            Joga i pilates mnie raczej nudzą.
                            Pilates robię dopiero, gdy coś mi dolega i nie mogę zrobić intensywniejszego treningu, albo gdy nie mam dni wolnych i trening wypada mi o 6-7 rano - o tej porze, nic mnie nie zmusi do skakania.
                            Bieganie mnie nuży psychicznie i jest mało satysfakcjonujące. Do tego biegam krótko (5 km) bo po dłuższym bieganiu wysiadają mi kolana.
                            Siłowy trening za to bardzo lubię, ale od niego "magicznie" przybieram najbardziej w samych barach - choćbym ćwiczyła siłowo tylko tyłek i uda.

                            Wciąż mam wrażenie, że piszesz o jakiejś "ideowej" tabacie, czyli może czymś naprawdę hardkorowym, co wystarczy robić przez 4 minuty, żeby paść na twarz.
                            Masz jakiś filmik z "dobrą" tabatą?
                            Coś co mogę zrobić dzisiaj po pracy w domu i zdać relację? big_grin


                            • sfornarina Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 16:47
                              Mam. Spróbuj Holly Rillinger, cztery sety:

                              www.healthination.com/fitness/full-body-training-camp

                              Holly jest rewelacyjna i przede wszystkim wszystkie ćwiczenia wykonuje poprawnie. Ta laska, którą wkleiłaś, jest straszna big_grin

                              Ale generalnie odradzam Ci tę częstą tabatę. To nie jest tak, że profesjonalnym atletom i reszcie populacji szkodzi, a ziucie nie szkodzi big_grin
                              • sfornarina Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 16:57
                                No i ogólnie Holly i tej stronie możesz ufać. Jest dobra.

                                Ja generalnie nie korzystam z gotowych programów dla siebie, układam sobie je sama. I moje ćwiczenia nie są ustrukturyzowane - na przykład wczoraj wzięłam młodego w wózek i poszłam do lasu za miasto (5km), w lesie najpierw biegłam przez 20 minut, potem młody usnął, więc postawiłam wózek przy słonecznej polanie i sobie zrobiłam na długiej ścieżce cały cykl ćwiczeń z wykrokami, rotacją, inch worms, pompkami i burpees: kilkadziesiąt metrów wykroki i powrót: inch worm-->2 pompki-->burpee-->wyskok-->inch worm-->itd, i znów.
                                Potem przeszłam te kilkadziesiąt metrów wędrującym plankiem, w te i we wte.
                                Potem sobie znów pobiegłam, dobiegłam do ścieżki zdrowia, młody się obudził, więc go wyciągnęłam z wózka, i sobie wyjadał próchno i larwy z jakiegoś starego pnia, a ja sobie porobiłam pull upy. I podnoszenie ciała na drążkach. I wykroki boczne. Młody w międzyczasie potrenował chodzenie, bo się chodzić uczy, Potem wsadziłam go w wózek i pobiegliśmy na plac zabaw. A potem wsadziłam go w wózek i pobiegliśmy chyba dalsze 7km do domu tak szybko jak się dało, bo się okazało, że trzy godziny minęły i młody musiał wrócić na drzemkę big_grin

                                Dziś ledwo chodzę big_grin
                                • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 17:23
                                  Opis twojego wczorajszego dnia uświadomił mi, dlaczego tak lubię tabaty.
                                  Odpowiedź jest jedna: BO SĄ KRÓTKIE (i dość przy tym intensywne). To po prostu dlatego. tongue_out
                                  • sfornarina Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 18:35
                                    Ziuta , każdy ćwiczy tak jak lubi i jakie ma możliwości. Moja praca polega na układaniu programów treningowych i sobie układam to, co ja lubię. Tabata mnie nie jest potrzebna, bo już mam wydolność atletki 😊
                                    A co do prostoty powyższego treningu- dla jednych jest on prosty, ale dla większości nie.
                                    Szukasz czegoś trudnego - weź się za street workout i zrób na przykład human flag. Albo pompki plyo na piłce medycznej 😊 I potrenuj wood chop z obciażeniem. Znajdź sobie górkę w lesie, wbiegnij na nia, zbiegnij, zrób burpee do planka, 3 pompki, 10 mountain climbers, zakończ burpee wyskokiem do góry. 10 sekund odpoczynku i z powrotem pod górkę. I tak dalej, póki nie padniesz.
                                    Możliwości sa tysiace jak masz wyobraźnię (albo YouTube) 😄
                                    • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 19:00
                                      Ale ja cię na tabatę nie kierowałam w żadnej ze swoich wypowiedzi.
                                      Nie napisałam też o żadnym z wymienionych przez ciebie treningów, że jest "prosty" - także, być może, czytasz pomiędzy wersami zdania, których nie ma.

                                      Dzięki za rady. wink
                                      Trening zorganizować też sobie potrafię, ale nie mam umiaru i ciągle mam męczące poczucie, że jakiejś partii nie doćwiczyłam, a mogłam. Treningi zrobione przez kogoś, zwalniają mnie z myślenia, więc z takich najczęściej korzystam. Zmieniam te treningi i urozmaicam sobie jak mogę - bo powtarzalność mnie też męczy. Zaraz się na dworze zrobi ładniej to i inne sporty wejdą w grę. Pozdro. wink


                              • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 17:17
                                "Mam. Spróbuj Holly Rillinger, cztery sety:
                                www.healthination.com/fitness/full-body-training-camp
                                Holly jest rewelacyjna i przede wszystkim wszystkie ćwiczenia wykonuje poprawnie. Ta laska, którą wkleiłaś, jest straszna"

                                Czyli jednak rozumiem słowo "tabata" prawidłowo. Wszystko z tego treningu robię regularnie, łącznie ze skakaniem które się pojawia w 6:30 (nienawidzę).

                                No nie wiem czy "laska" którą wkeliłam jest straszna.
                                Dla mnie twoja jest kripi (fatalnie się rusza), a do tego jest nabuzowana jak po dragach.
                                Ale poćwiczę, dzięki, lubię takie krótkie treningi! big_grin
              • pade Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 18:31
                " lubisz kontrolować sytuację ( bo przynajmniej wiesz że nic się nie spartoli)"
                Nie da się mieć całkowitej kontroli nad wszystkim.
                • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:22
                  Da się
                  big_grin


                  bo kontrolowanie świadomości w kierunku, że nie da się mieć we wszystkim kontroli jest kontrolą właśnie suspicious
                  • nenia1 Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:34
                    Jest zrozumieniem problemu, pogodzeniem się z faktami, akceptacją rzeczywistości, w gruncie rzeczy ulgą i wewnętrznym spokojem.
                    Ciągła potrzeba kontroli rodzi duże napięcie, niepokój i jest zbędną utratą energii. Generuje również lęki, ponieważ kontrolowanie wszystkiego nie jest możliwe.
                    • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:44
                      Napiszę na swoim przykładzie : rozumiem problem, jestem pogodzona z faktami, akceptuje rzeczywistość, mam w sobie wewnętrzny spokój. Fakt , nie mam w sobie ulgi. Bo ulga to "poczucie odprężenia po minięciu lub zmniejszeniu się bólu, napięcia, strachu". -a ja nie jestem spięta, obolała czy wystraszona

                      Nie żyję w napięciu, niepokoju, nie tracę energii, wręcz przeciwnie. Nie mam lęków ( poza standardowymi), sytuacyjnymi
                      • nenia1 Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 19:55
                        Z pewnością, w końcu jesteś perfekcjonistką, musi być idealnie.
                        • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:23
                          oczywiście ! wink
          • mapo0 Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 16:38
            A masz dzieci Wapaha ?
            • wapaha Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 17:00
              A jakie to ma znaczenie ?
            • danaide Re: Wyciszyć się... 16.02.19, 20:56
              Odpowiedź jest w wątku.
        • srubokretka Re: Wyciszyć się... 18.02.19, 22:20
          Nie chodzi mi o zaden alkohol, czy narkotyki. To o czym mysle jest zdecydowanie mniej oczywiste.
          Bardzo jednak jest zastanawiajace, dlaczego ci to przyszlo do glowy, a jeszcze bardziej intryguje twoj foch. Czyzby mama pila w ciazy, skoro masz to od dziecinstwa?

          >Rozumiem, że piszesz z własnego doświadczenia, biorąc pod uwagę godzinę publikowania tego posta?

          Z doswiadczenia... oczywiscie , ze tak.
          U mnie slonce zachodzi o innej godzinie niz u ciebie.
          • piataziuta Re: Wyciszyć się... 19.02.19, 08:23
            >Czyzby mama pila w ciazy, skoro masz to od >dziecinstwa?

            😂
            Tego jeszcze nie było!
            Idziemy na rekord słownego prymitywizmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka