Czyli update rozwodowy.
Sąd apelacyjny pogonił eksa na drzewo i kazał opłacić wszelkie koszty, z moim prawnikiem włącznie.
Alimenty ma płacić niepowalające, ale i tak według spreparowanych papierów nie stać go na nie, czyli sąd ma w odwłoku papierki oszustów.
Oczywiście okazało się już na sali, że on wnosił kolejne zażalenia i prośby o zabezpieczenie (wykonywanych kontaktów

)
Widok min jego prawniczki, która nie miała nic do powiedzenia i mojej, która skwitowała gnidę kilkoma pełnymi niesmaku zdaniami - bezcenne.
Co prawda całkowitego spokoju sobie nie wróżę, ale łatwiej mieć w końcu wyrok rozwodowy i eksa z ograniczonymi prawami rodzicielskimi.