galia.ano-nima
20.03.19, 13:07
Mam taki problem nie-problem z dorosłym synem, bo dopuszczam możliwość, że to moje przewrażliwienie, że wszystko jest w porządku, chociaż podskórnie czuję, że nie jest. Syn ma 24 lata, mieszka ze mną. Z ojcem nie ma kontaktu praktycznie od początku (uciekł za granicę). W zeszłym roku skończył studia (logistykę) i podjął pracę w firmie transportowej w biurze, jako dyspozytor. Pracuje sporo, zwykle po 10-11 godzin, chętnie bierze nadgodziny, co odzwierciedla się zresztą w zarobkach, jest naprawdę nieźle. Płaci mi za mieszkanie więcej niż gdyby wynajmował pokój (1600 zł), nie ukrywam, że przygotowuję mu jedzenie czy ja robię zakupy. Wiem, że powinien się wyprowadzić, ale on nie chce, a ja nie chcę go wyrzucać czy stawiać ultimatum - nie jest w końcu tak, że pasożytuje, tyle płacąc (to był jego pomysł!). Syn nie jest szczególnie towarzyski, ale ma grono znajomych - kolegów, spotykają się regularnie na piwo, odwiedzają, grają wspólnie na konsolach. Natomiast nie ma i nigdy nie miał dziewczyny. Jest b. nieśmiały wobec kobiet. To jedno, co mnie martwi, a drugie, to że bardzo dużo się masturbuje. Po pierwsze, słyszę to przez ścianę, kilka razy dziennie po przyjściu z pracy, w weekendy częściej. Po drugie, robię pranie więc wiem. Na komputerze stacjonarnym, którego używamy wspólnie, ma ogromną kolekcję pornografii (na szczęście z kobietami), której nawet specjalnie jakoś nie ukrywa, odwiedza też strony dla dorosłych. O seksie nigdy nie rozmawialiśmy, ja tego nie potrafię, sama tak zostałam wychowana. Zastanawiam się, czy mogę mu jakoś pomóc, czy jest za późno i powinnam się cieszyć, że przynajmniej jest pracowity, skończył studia, ma zawód, zarabia i nie robi niczego nielegalnego. Proszę o w miarę obiektywną, o ile to możliwe, ocenę. Jak ktoś nie chce pisać pod stałym nickiem, bo temat jest kontrowersyjny i wstydliwy, to może też anonimowo, naprawdę zależy mi na spojrzeniu na sytuację z boku. Dziękuję.