wysyp wątków o zdradzających facetach. Kiedyś chciałam o tym napisać, ale po przeczytaniu kilku postów postanowiłam, że napiszę co o tym myślę. Tu na forum, większość z was pisze, w wątkach jaki powinien być idealny facet. Już nie będę przytaczała waszych wymóg, bo doskonale wiecie jakie macie. Ale czy to tak do końca wasze wybory, są w porządku? Każda chce wykształconego, przystojnego, zaradnego, dobrze zarabiającego. I ok, znalazłyście takich misiów, cudownych. Pan przystojny, nie głupi, z dobrym zapleczem finansowym, obyty w towarzystwie, imponuje kobietą, wam ( przede wszystkim również ) super facet na męża. Wybuduje dom, spłodzi dzieci, posadzi drzewo. Jest pięknie. Do czasu, gdy nagle ten śliczny, ogarnięty życiowo pan zacznie wyjeżdżać w delegacje, zacznie bywać na biznesowych kolacjach, różnych spotkaniach. No przecież wiedziałyście na co się piszecie, taki facet wam zaimponował, z takim się związaliście. Ale z czasem zaczyna coś zgrzytać, ten pan wyjeżdża za często, za długo trwają biznesowe kolacje i wtedy zaczynają się oczka otwierać. Coś jest nie tak. A co sobie na początku wyobrażałyście? Interesując się takim facetem? Że będziecie przy nim całe życie lśniły jak gwiazdka na niebie?

z czasem to się kończy i zaczyna się życie, dla was prawdziwe życie czyli dzieci, usługiwanie mężowi i dom na głowie, a facet dalej jest tym "byznesmenem" a wy? po kilku latach związku, wrakiem człowieka. Do czego zmierzam, a no do do tego, że tak lekko i sympatycznie wypowiadacie się w kwestiach związkowych. Doradzacie, wystaw mu walizki za drzwi, on nie wart ciebie, a same w g...nie siedzicie po uszy, w luksusowym ale g... nie raz kobiety tu, szukały rady. Facet fajny, kochający, wieczorem wypije piwko. Hieny się zleciały, alkoholik, zostaw, odejdź, chłop nic nie warty. A wiecie co, mam bardzo dużo znajomych, którzy w szczęśliwych związkach, ale nie szukali nie wiadomo kogo, ę,ą. Po prostu, poznali się, zakochali i są do dzisiaj w wieloletnich związkach. Facet pracuje na budowie, kobieta w sklepie. Nie jest to szczyt marzeń, nie mają domu z ogródkiem, ale na normalne życie im wystarcza. Ale się kochają, on nie chodzi na boki, nie jezdzi na bankiety, ale uczciwie pracuje i docenia swoją kobietę. I wraca z pracy, wypije sobie piwo ( tak dla was byłby alkoholikiem ) pomoże kobiecie w domu, sukcesywnie coś w domu dorobi, naprawi, dokupi i wiją sobie bardzo powoli swoje gniazdko, skromne, bez kredytów i wypasu. oczywiście, też może jutro po robocie pójść na dziw... ale to jest inny świat takich ludzi. U was jest przepych, dom, dzieci, pies ogródek, facet który na to robi. I właśnie to są tak różne światy. Takie jest moje spojrzenie na to wszystko. Podałam, jeden przykład z wielu. Znam ludzi takich i takich. Nie musicie wierzyć, ale więcej jest zdrad, frustracji, niepewności właśnie w tych "lepszych" domach, niż w zwyczajnych. Bo osobiście, wolałabym, żeby Roman wrócił do domu i walnął piwko po robocie ale mnie szanował, dbał i kochał. Niż jakby Przemysław pod krawatem wrócił, wypił lampkę koniaku itp. i oznajmił mi, że jutro wyjeżdża w delegację. Nie wiem czy zrozumiałyście o co mi chodzi. Ale tak to wygląda.