betty842
12.06.19, 10:59
W sumie to nie chcę rozstrzygać tu ma forum czyja wina ale bardziej się wyżalić. Wczoraj mój syn był u babci (mojej mamy) a mieszka tam też mój brat z rodziną. Syn jeździł autem na akmulator należącym do mojego bratanka. W pewnym momencie bratanek (5 lat) usiadł na masce autka tak dla zabawy i przy skręcaniu pękła kierownica. Moja bratowa wydarła się na mojego syna ,że zepsuł kierownicę i czy M.(jej syn) też mu kiedykolwiek coś zepsuł (owszem zepsuł). Ogólnie moja mama przywiozła go do domu roztrzęsionego. Powiedziałam że ma przekazać bratowej ,że pokryjemy koszty szkody (podobno na allegro można kupić nową kierownicę) ale mam mieszane uczucia. Moim zdaniem obaj są winni. I mój syn bo skoro czuł, że ciężko kierownica idzie to po co dalej nią kręcił i mój bratanek bo usiadł na tej masce... Podejrzewam, że gdyby sytuacja była odwrotna czyli bratanek by kierował a mój syn usiadł na masce to też oberwałoby się mojemu synowi "bo po co na tej masce siadał?"... No ale nie jestem obiektywna. Może jak każda matka staram się wybielić swoje dziecko... Niby drobiazg ale się przejęłam.