tryggia
20.06.19, 11:40
Wiadomo, rzecz osobnicza.
A jak tam z waszym?
Co was śmieszy? Jakiego humoru nie czujecie? Łatwo was rozsmieszyc?
Trzeba wam tłumaczyć żarty, ironię i dwuznaczności?
A może zdarza się, że wszyscy się śmieją, podczas gdy wy kompletnie nie rozumiecie dlaczego.
Mnie nie śmieszą tzw. świńskie żarty, seksistowskie lub seksualne, zdecydowana większość kabaretów, właściwie prawie wszystko co w założeniu ma wywoływać karuzele śmiechu.
Za to uwielbiam humor cyniczny, ironiczny, zaskakujący. Lubię bardzo śmiać się na wspólnych imprezach, kiedy już każdy ma swoją brednię. Śmieszą wpadki. Sama z siebie się śmieję też. Nadal (zostało mi że szkoły) najlepiej jest śmiać się w sytuacjach niestosownych - w kościele, na Ważnym Wydarzeniu. Do dziś wspominam niekontrolowany atak na pogrzebie mojego ukochanego dziadka (trochę wstyd, ale ile endorfin!).
Ale, z drugiej strony, koszmarem jest robienie z kogoś debila i wmawianie mu braku p.humoru.