tylkomoment
23.06.19, 12:35
Tylko opowiem, zrelacjonuję fakty, bez ocen i emocji. W zeszłą sobotę moja córka lat 16 poszła ze swoim dobrym kolegą z klasy, rówieśnikiem na urodziny wspólnej koleżanki. Impreza na drugim końcu miasta w domku jej rodziców. Wszyscy zaproszeni na 20:00. Większość miała przenocować i wrócić następnego dnia, część młodzieży dostała pieniądze na powrót taksówkami do domu. W tamtą stronę część pojechała komunikacją miejską, w tym moja córka i ten jej kolega, który mieszka obok nas. Praktycznie w samym środku miasta, gdy mieli się przesiąść na drugi autobus podeszła do nich grupa młodzieży na oko w zbliżonym wieku 16-18, mieszana, kilka dziewcząt, kilku młodych mężczyzn. Byli pijani i zachowywali się agresywnie i prowokacyjnie wobec córki i jej kolegi. Zażądali pieniędzy, zagrozili pobiciem. Wszystko trwało około minuty, gdy kolega córki zorientował się, że może być niebezpiecznie, rzucił się do ucieczki. Jest szczupły, wysportowany, uciekł bez problemu. Córka została. Oddała pieniądze i telefon, została poszarpana przez dziewczyny z tamtej grupy, jedna z nich napluła jej na włosy. Zapłakana wróciła do domu. Pojechaliśmy we trójkę (z mężem) na policję, córka złożyła zeznania. Z policji zadzwoniono do jej kolegi, który w najlepsze bawił się na imieninach, na które po ucieczce spokojnie dotarł. Przez telefon potwierdził wszystko jak było, jak mówiła córka, powiedział, że nic mu się nie stanie... i chętnie złoży zeznania, ale nie dzisiaj, bo się bawi, jutro z rodzicami przyjedzie na komisariat. Rodzice chłopaka oczywiście powiadomieni, dumni, że syn zachował się rozsądnie i nie narażał na niebezpieczeństwo. Następnego dnia złożył zeznania, policja szuka sprawców (namierzyli telefon córki, zatrzymano jedną z osób podejrzanych, sprawa rozwojowa). W towarzystwie wszyscy znają sprawę, kolega córki uczciwie zrelacjonował co i jak po dotarciu na imprezę, dla wszystkich jego zachowanie całkowicie normalne, więcej: rozsądne. Ponad tydzień minął, córka nadal roztrzęsiona, pierwszy raz w życiu padła ofiarą przemocy. Co myślicie?