Dodaj do ulubionych

obojętność

19.10.04, 11:04
Od jakiegoś czasu wpadłam w zupełny stan zawieszenia. Nic mnie nie cieszy,
nie śmieszy , ciągle jestem zmęczona, rozdrażniona. Patrze na świat jak zza
szyby.Mam dziecko dosc wymagające :co noc mnie budzi po kilka razy(od 1,5
roku), generalnie ruchliwy niejadek. Najbardziej przeraża mnie obojetność
wobec męża. Nie mam ochoty na zbliżenia nie interesuje mnie
zupełnie.Chciałabym to zmienić ale nie potrafię. Marze tylko o spokojnym
spaniu i leżeniu w ciszy? Może macie jakies rady? w koncu długo tak żyć sie
nie da!
Obserwuj wątek
    • evelina28 Re: obojętność 19.10.04, 18:00
      Wiesz messy, pewnie jesteś przemęczona codziennymi obowiązkami , nieprzespanymi
      nocami (wiem coś o tym ,rano po takich atrakcjach człowiek wstaje bardziej
      zmęczony ,niż kiedy wskakuje wieczorem do lóżeczka ). Z tąd w TOBIE PEWNIE TA
      OBOJĘTNOŚĆ DO WSZYSTKIEGO. Chciałam CI opowiedzieć o swojej przyjaciółce ,
      która miała!! podobny problem. 4 lata temu obie zostałyśmy szczęśliwymi
      mamusiami. Wspólne spacery , dzielenie się radościami i smutkami , wzajemna
      pomoc. I nagle po półtora roku coś zaczyna się zmieniać. Moja przyjaciółka
      zaczyna wręcz mnie unikać , z naszymi wspólnymi koleżankami też przestaje się
      spotykać. Próbuję ją wypytywać co się dzieje .ale za każdym razem
      słyszę ;wsztstko ok. Rozmawiam z jej mężem , on też zauważył tę zmianę, jest
      chłodna i obojętna wobec niego , często płacze. Już zaczęłam podejrzewać , że
      może w gre wchodzi zdrada, ale na szczęście nie, jej mąż to typ człowieka który
      nieba by jej przychylił. W końcu proszę ją o szczerą rozmowę i co się okazuje?
      Moja radosna dotąd przyjaciółka nie widzi sensu życia , nic ją nie cieszy nic
      jej się nie chce ,mówi że wszystko jest jej obojętne ,jest zmęczona. Ustalamy
      na początek ,że faktycznie może po prostu musi odpocząć.
      Decydujemy , że jej mąż będzie przyprowadzał ich synka do nas rano i odbierał
      go po pracy ,a ona przez ten czas ma wypoczywać ,odsypiać ,zająć się tym co
      lubi , a na co w natłoku codziennych obowiązków nie ma czasu. A dodam jeszcze ,
      że jej rodzice juz kilka lat mieszkają za granicą więc nie mogli pomóc jej w
      opiece nad synkiem. Ta nasza taktyka pomogła ,niestety tylko na chwilkę ,bo
      potem było już tylko gorzej. Poszła do lekarza , okazało się ,że ma silną
      depresję i jest już koniecznośc leczenia farmakologicznego. Jej zmaganie z
      chorobą trwało ponad rok,ale dzis to znów ta sama dziewczyna co
      kiedyś ,roześmiana , radosna. po tamtych smutkach nie ma śladu z czego wszyscy
      bardzo sie cieszymy. A i jeszcze jedno , własciwie niewiadomo dlaczego akurat
      ją dopadło to choróbsko ( ma świetną syt materialną , wspaniałego męża ,
      zdrowego ,mądrego synka ,a jednak........)
      Więc Messy, głowa do góry , tak Ci napisałam o swojej przyjaciółce , choć
      oczywiście depresja nie musi Ciebie dotyczyć, być może jesteś tak bardzo
      przemęczona i dlatego to wszystko wydaje Ci się takie beznadziejne. Nie
      uciekaj od ludzi nie rób tego błędu co ona , na pewno wśród bliskich Ci osób
      jest wielu ,którzy będa mogli Ci pomóc.Czy masz kogoś ,kto może czasem
      zaopiekować sie twoim maleństwem ? , żebyś Ty w tym czasie odpoczeła? I
      zapewniam Cie ,że te nieprzespane noce kiedyś sie skończą ( mój Kacperek
      serwował mi takie ok 1,7 roku , a w czerwcu poraz drugi zostanę mamą i mam
      nadzieję ,że może tym razem będzie inaczej) Życzę Ci powodzenia .
    • iwona.bal Re: obojętność 19.10.04, 22:15
      Droga Messy,pierwszy krok już zrobiłaś bo napisałaś o swoim samopoczuciu.Moja
      córcia skończy niedługo 5 miesięcy.Od momentu kiedy pojawiła się na świecie
      moje życie uległo całkowitej zmianie.Są dni kiedy mam mnustwo energii i chce mi
      się żyć a są i takie że nie mam na nic ochoty,jestem rozdrażniona,byle co mnie
      smuci .Od urodzenia się małej zmieniły się moje relacje z mężem,ona jest na
      świecie już prawie 5 miesięcy a my kochaliśmy się ze sobą zaledwie 4 razy.Na
      początku żartowałam,że mój popęd zanika ale teraz nie mam ochoty na
      zbliżenia,mam pretensje do męża że nie jest dla mnie wystarczająco czuły,że w
      tym momencie potrzeba mi jego bliskości a nie seksu z nim,drażni mnie kiedy on
      próbuje zainicjować zbliżenie.Tak na co dzień jest ok,spędzamy razem dzień
      chodzimy z małą na spacery,robimy wspólnie zakupy,jemy razem posiłki.Ale też
      coraz częściej się spieramy o drobne sprawy i choć rozmawiamy o tym co się z
      nami dzieje to wcale nie jest lepiej.Córcia daje mi bardzo dużo radości ale
      coraz częściej mam odczucie że od jej narodzin coraz bardziej się z mężem od
      siebie oddalamy. Mam wrażenie że wpadam w jakąś pułapkę z której nie wiem jak
      się wydostać.Dawno nie płakałam tyle co przez ostatnich 5 miesięcy.Też myślę że
      długo tak się nie da żyć i coś z tym muszę zrobić ale nie mam pomysłu co.Nie
      wiem co ci poradzić bo sama potrzebuje pomocy ale może wspólnie coś
      wymyślimy.Pozdrawiam,trzymaj się ciepło.
    • messy Depresja 24.10.04, 15:39
      Stwierdam że chyba dopadła mnie depresjasad Staram sie jakoś trzymac i jak
      napisałas wyszłam do ludzi: Pracuje na pół etatu, rozpoczęłam studia
      podyplomowe, oddałam dziecko do żłobka . Wszystko jest ok jak jestem poza domem
      jednak gdy wracam do domu dopada mnie nerwowość, niezadowolenia , irytacja.
      Chyba sama nie dam sobie radę czy znacie jakiegoś psychologa godnego polecenia
      w Warszawie? Lub może jakies inne sposoby na walke z samą sobą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka