Napisze wam jaką mamy awanturke na tapecie.
DZieci przynoszą takie gumowe male stworki do p-kola, super zingsy, 2cm stworki z gumy. Wymieniają sie nimi.
Co wazne / zabawka jest tania, jakos 3zl. Ale sprzedawana w zamknietym opakowaniu, nie wiadomo co sie trafi. Co wiecej, kolekcja ma kilka super rzadkich ludzików, trafiajacych sie raz na chyba 10 tys paczek, w tej hierarchii ludzikow one sa wladcami, co znaczy, ze stanowią obiekt pozadania dzieci. Paradoksalnie och wartosc jest ogromna. Ten glowny ludzik szef w obrocie olx chodzi po 200 zl (serio). Mozna go kupic z wolnej reki, mozna wylosowac co jest prawie niemozliwe wiec ma duza wartosc.
No i bombelki sie wymianialy, bo w sumie zabawa polega na zbieraniu kolekcji i wymianach a nie trzymaniu tego w domu.
No i dziubdziuś Henio wymienil sie tym wlasnie cennym ludzikiem za jakies kilka innych, bo uznal ze pojdzie w ilość a nie jakość, kilka poszlo w obieg w grupie i caly lancuszek przeszedl pewnie przez jakies 10 osob az doszedl do dziubdziusia Stasia ktory w koncu go zdobył. Jako, ze Henio Stasia nie lubi poporosil o zwrot, na co Staś uznał, że takiego wała, bo dostal od Józia, a Józio sie wymienil za 3 szt z Zosią, Zosia miala od tej, a tamta juz zgubila wiec nie ma jak oddac i pomiedzy nimi jeszcze 10 zaleznosci.
Na drugi dzien w przedszkoku rodzice Henia z awntura, ze ludzik ma wartosc paru stowek i żądają zwrotu. I
Pani nie jest w stanie dojść do tego jak wymiana przebiegala
10 dzieci nie chce cofac ciągu bo uwazaja ze to nie fair
Henio placze i załuje
Pani jest w... wiona bo to nie jej rola robic teraz śledztwo
Rodzice stawiaja warunki, ze to duza wartosc i oczekuja zwrotu i guzik ich obchodzi proces, Staś ma ich wlasnosc wiec ma oddać.
I jak wybrnąć?