Roznosi mnie zlosc na mojego meza,nie dosc,ze maly ma angine(bylismy dzis u
lekarza)to mam totalny rozgardiasz w domu.Wychodzac do przychodni napomknelam
mezowi,zeby pozmywal i odkurzyl( ma dzis wolny dzien)u lekarze zeszlo mi ok 2
godz.wracam do domu a tu zaslony nie odslonione,nie odkurzone,lozko tak jak
wychodzilam tak zostalo, nie pozmywane. I wydarlam sie na niego jak
zobaczylam,ze maz siedzi przed kompem.Efekt:poszedl do pracy a mnie zostawil
z chorym,goraczkujacym dzieckiem i z tym sprzataniem

i wylaczyl
telefon...szczyt wszystkiego juz mu wieczorem powiem co o tym wszystkim
mysle. Nie wspomne,ze mialam zalatwic dzis wazna rzecz na miescie a on mial
posiedziec z malym.
Taki jest moj cholerny maz,chyba poszukam sobie lepszego modelu

