nuzini
01.11.19, 12:31
Sytuacja jest taka, że w malzenstwie, w którym jest dwójką małych (2,5 lat) dzieci dzieje się źle; pan piję już od jakiegoś czasu, średnio 3-4 piwka dziennie, codziennie. Wcześniej po prostu chodził na takim "cyku" i żona jakoś zagryzła zęby. Od jakiegoś roku zaczął zaczepiać żonę, dogryzać, dokuczać. Teraz robi awantury, rzuca rzeczami, wyzywa (kur.o, szma..o), już zaczynają się popychania itd.. Żona się boi i chce już się rozwieźć, próbowała wymusić na nim leczenie ale odmawia. Pan jest już zgłoszony do mopsu i dzielnicowego, dwa razy interweniowała już policja. Od jakiegoś czasu popisy pana są przez żonę nagrywane. Mieszkanie w którym mieszkają jest żony. Pan twierdzi że nie wyprowadzi się dopoki nie ma rozwodu i żona nie odda mu 50tys które on włożył w mieszkanie. Żona nie ma 50tys, chce je oddać ale zanim uzbiora to trochę potrwa. Czy macie jakieś rady? Ja w sumie zastanawiam się czy po prostu nie wystarczy wymienić zamków...ew trochę Pana postraszyć argumentami bardziej "siłowymi", ale zainteresowana chce to zrobić zgodnie z prawem.