Dodaj do ulubionych

Przypadek ojca znajomej

17.01.20, 12:26
O takiej sytuacji dowiedziałam się niedawno od bardzo zaufanej osoby. Koleżanka (36) ma ojca (68). Jej matka zmarła ponad 20 lat temu. Gdy córka osiągnęła pełnoletność. Ojciec rozliczył się z córką z należnej jej części spadku, który pozostawiła jego żona, czyli jej matka. Co więcej, dołożył od siebie, żeby córka miała lepszy start. Dużo tego nie było, bo rodzice z tych niezamożnych, ok. 65 tys., chociaż w tamtych czasach to znaczyło trochę więcej niż obecnie. Te pieniądze posłużyły jej na wkład własny do dwupokojowego mieszkania, które w zeszłym roku ostatecznie spłaciła. Mieszka z kolei ze swoją córką (5 lat) , którą samotnie wychowuje, ojciec dziecka alkoholik, alimenty nieściągalne. Generalnie, ojciec tej koleżanki wspierał ją bardzo, no i oczywiście wychowywał, gdy straciła matkę, później jej pomagał do momentu, gdy stanęła na nogi (skończyła studia, znalazła stałą pracę), czyli ok. 25 roku życia. Taki jest kontekst. W tym czasie jednak, po śmierci żony, ojciec założył i zaczął intensywnie rozwijać swój biznes, przewóz towarów. Wbił się w dobry moment i sporo na tym zarobił. W efekcie kilkanaście lat temu kupił ziemię, wybudował nowy dom, przyoszczędził. Jak wspomniałam wspierał córkę i pomagał, ale gdy ta się zaczęła spotykać z biologicznym ojcem swojego przyszłego dziecka, on nie go zaakceptował, od początku mu się nie podobał i mocno ochłodził relacje. Wyszło, że w sumie miał dobre przeczucia co do niego. W każdym razie, w zeszłym roku przeszedł na emeryturę i... zdecydował, że się przenosi na stałe w "ciepłe kraje", prawdopodobnie do Tajlandii - dokładnie nie powiedział dokąd, chociaż koleżanka jest pewna, że ma swój plan. Jako że to człowiek czynu, a nie gawędziarz, znalazł szybko kupca zarówno na firmę, jak i działkę z domem. Firmę już sprzedał, finalizacja transakcji nieruchomości w lutym 2020. Co w tym poruszającego? Podczas rozmowy telefonicznej przez telefon z córką (nie widzieli się przez rok) powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi. Jak się domyślacie awantura, rozłączenie się, od tej pory zero jakiegokolwiek kontaktu. I koleżanka jest ciężko rozgoryczona, bo chociaż sobie radzi, to bez szaleństw (zarabia niewiele ponad 3500 tys.), ma własne mieszkanie, nie ma kredytów, oczywiście ma dodatki na dziecko, ale naturalnie nie przelewa jej się. Liczyła jednak na wsparcie bogatego ojca. Z tego, co mówi, on ma mocny charakter i co zapowiada, to realizuje. Owszem pomagał jej, ale na swoich warunkach, a tym bardziej po sytuacji, gdy ojciec biologiczny jej dziecka okazał się kim się okazał. Jak oceniacie ten konflikt rodzinny i zachowanie poszczególnych osób tego układu? Oczywiście piszę o koleżance i jej ojcu, sprawę biologicznego ojca jej dziecka oraz samego dziecka (które w żaden sposób w tym nie uczestniczy) pomijam.
Obserwuj wątek
    • lucky80 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:29
      Niestety nie mamy wpływu na to co nasi rodzice za życia zrobią ze swoim majątkiem. I tak dobrze, że dostała część majątku po matce, bo ojciec mógł go w jakiś sposób zatrzymać dla siebie. Takie życie. Ale - swoją drogą współczuję, tak po ludzku.
    • alpepe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:32
      Cóż, postąpiłabym jak ojciec, tym bardziej, że ona kasę dostała.
    • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:33

      W tym wszystkim - nie darowałabym ojcu tego, że nazwał moją córkę "dzieckiem urodzonym przypałowi".
      • valla-maldoran Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:43
        iwles napisała:

        >
        > W tym wszystkim - nie darowałabym ojcu tego, że nazwał moją córkę "dzieckiem ur
        > odzonym przypałowi".
        >
        NO ale prawdę powiedział i dziecka nie obraził. Więc o co chodzi?

        • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:51

          dla niej - to ukochana córka.
          Szkoda, że dla dziadka nie jest prawdopodobnie ukochaną wnuczką, a tylko "tym dzieckiem przypała".

          Jeżeli takie komentarze słyszała niejednokrotnie, zamiast mentalnego wsparcia, to nie dziwne, że przez rok się nie widzieli.
          Ojciec - wygląda mi na niezłego tyrana, przynajmniej psychicznego.
          • alpepe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:05
            No to o co córunia ma żale? Dla wszystkich tak lepiej.
            • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:13

              nie wiem, o co ona ma żal, ale ja miałabym żal o to, co napisałam.
              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:16
                ma zal o to ze ojciec ja kocha ale kondycjonalnie.
                prawdziwa miłość rodzicielska jest BEZkondycjonalna.

                Rodzice mogą co najwyżej wymagać i służyć radami dzieciom, a tym bardziej dorosłym dzieciom, i niestety następnie patrzeć czy dzieci z tego korzystają czy nie. ale nie maja prawa NARZUCAĆ im ani tym bardziej KONTROLOWAĆ ich decyzji i poczynań tak długo, dopóty owe nie są moralnie lub społecznie szkodliwe, nieuczciwe bądź niebezpieczne.
                Wybranie partnera który zdaniem ojca "nie nadaje się" - do takowych nie należy, jak również urodzenie dziecka z nieodpowiednim partnerem nie jest ani moralnie/społecznie szkodliwe, niebezpieczne czy nieuczciwe.
                Odnośnie kasy ze sprzedaży biznesu. w zasadzie są to ojca pieniądze uzyskane z jego własnej pracy, ma prawo wiec nimi dysponować jak chce. niemniej dobry rodzic myśli o dobrze swojego dziecka (czy dzieci), chce dzielić się z nim swoim dobytkiem by ułatwić mu start w życiu. i to niezależnie czy wg niego postępuje dobrze czy źle (zakladajac ze to ono co robi nie jest niemoralne i społecznie szkodliwe).
                Zatem ów ojciec, jeśli uzależnia darowiznę od wyborów córki, jest egoista, do tego kontrolującym. prawo ma ale co z tego.ma również dziecko - córkę.


                Minnie
                • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:34
                  Ojciec start corce zapewnil, i to na miare jego owczesnych mozliwosci - wcale dobry. Wyksztalcenie, mieszkanie, praca i fruwaj, dziecko, o wlasnych silach. A przez dlugie lata byl samotnym rodzicem, pozwole sobie przypomniec.

                  Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym, skoro zdecydowal sie na wyjazd daleko i kontakty sporadyczne lub brak kontaktow. Zreszta i tak te kontakty nie sa ozywione, nawet gdy mieszkaja blisko. I dotyczy to dwojga doroslych ludzi, nie doroslego i dziecka, wiec nie ma co obwiniac jednej strony - najwyrazniej obojgu czeste kontakty i bliskosc nie sa potrzebne. I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.
                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:07
                    tt-tka napisała:
                    > Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym,

                    otóż to.
                    dla normalnego rodzica dziecko nigdy, w żadnych okolicznościach nie staje się elementem a co dopiero ... nieważnym.
                    przygotowywanie do dorosłości i następnie "puszczanie wolno" , "na szerokie wody" nie jest równoważne z olaniem .

                    Zreszta i tak te kontakty nie sa ozywione, nawet gdy mieszkaja blisko. I dotyczy to dwojga doroslych ludzi, nie doroslego i dziecka, wiec nie ma co obwiniac jednej strony - najwyrazniej obojgu czeste kontakty i bliskosc nie sa potrzebne.

                    kontakty nie są ożywione Z WINY OJCA, który nie stanął na wysokości zadania jako rodzic i jako rodzic -wychowawca. KROPKA.

                    I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.

                    zawsze liczy się na pomoc rodziców. do us..ej śmierci się liczy. również KROPKA.
                    a szczególnie liczy się pomoc, w tym przypadku - "kasa tatki" jak to nazwałaś, w momencie przełomowym symbolizująca nie tyle kasę co o pokazanie jaki ten ojciec będzie w przełomowym momencie - czy przebaczy i wyciągnie rękę do dziecka? czy tez oleje je?
                    tym bardziej ze tu jest sytuacja skomplikowana ponieważ ojciec wyjeżdża na stale. córka nie będzie miała w nikim bliskim wsparcia.
                    Jak widać - konsekwentnie ja olał. znaczy najbardziej kocha siebie. córkę będzie kochał ale pod warunkiem, wnuczkę najwyżej tolerował. może podług ciebie to normalny wzorzec, podług mnie - nie.


                    Minnie
                    • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:39
                      minniemouse napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      > > Najwyrazniej corka przestala byc w jego zyciu elementem waznym,
                      >
                      > otóż to.
                      > dla normalnego rodzica dziecko nigdy, w żadnych okolicznościach nie staje się
                      > elementem a co dopiero ... nieważnym.

                      Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem rozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                      > przygotowywanie do dorosłości i następnie "puszczanie wolno" , "na szerokie wo
                      > dy" nie jest równoważne z olaniem .

                      Przeciwnie - doroslosc to wlasne wybory i branie na klate konsekwencji tych wyborow. Dotyczy i rodzicow, i doroslych dzieci.


                      > kontakty nie są ożywione Z WINY OJCA, który nie stanął na wysokości zadania ja
                      > ko rodzic i jako rodzic -wychowawca. KROPKA.

                      Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.
                      Jak widac - wychowal na osobe, ktora potrafi pracowac, zarabiac, ustawic sobie zycie po swojemu.
                      Za jej wybory nie odpowiada.
                      Ona tez nie dazy do kontaktow .


                      >
                      > I w takiej sytuacji sie na kase tatki nie liczy.
                      >
                      > zawsze liczy się na pomoc rodziców. do us..ej śmierci się liczy. również KROPKA

                      Liczyc mozna, ale liczenie cudzych pieniedzy bywa bardzo zawodne. Ojciec zyje i ma wlasne plany na wydanie swoich pieniedzy. Nie wtraca sie do tego, co ona robi z wlasnymi zarobkami, ale nie odda jej decyzji co do jego kasy, i slusznie.


                      > a szczególnie liczy się pomoc, w tym przypadku - "kasa tatki" jak to nazwałaś,
                      > w momencie przełomowym symbolizująca nie tyle kasę co o pokazanie jaki te
                      > n ojciec będzie w przełomowym momencie - czy przebaczy i wyciągnie rękę do
                      > dziecka? czy tez oleje je?

                      To nie jest dziecko, tylko dorosla osoba lat 36. Nie ma tu jednostronnego wybaczania ani jednostronnie winnego.
                      nb wybaczac nie ma obowiazku. Jest chec albo jej brak.
                      Rownie dobrze ojciec moglby zglaszac pretensje, ze nim, juz niemlodym i samotnym od wielu lat (owdowial ponad 20 lat temu) corka sie nie interesuje.


                      > tym bardziej ze tu jest sytuacja skomplikowana ponieważ ojciec wyjeżdża na s
                      > tale.
                      córka nie będzie miała w nikim bliskim wsparcia.
                      > Jak widać - konsekwentnie ja olał. znaczy najbardziej kocha siebie.

                      A corka siebie. I ewentualnie bylaby sklonna pokochac kase ojca, bo jego samego to juz niekoniecznie.

                      córkę będz
                      > ie kochał ale pod warunkiem, wnuczkę najwyżej tolerował. może podług ciebie to
                      > normalny wzorzec, podług mnie - nie.

                      Mowa nie o mnie, gdybys nie zauwazyla, tylko o tych dwoch osobach. Z ktorych zadna nie zdradza potrzeby ani checi bycia kims bliskim dla drugiej strony.
                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 03:45
                        tt-tka napisała:
                        > Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem rozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                        krotko - tak czy siak tutaj to nie taki przypadek.

                        > Przeciwnie - doroslosc to wlasne wybory i branie na klate konsekwencji tych wyborow. Dotyczy i rodzicow, i doroslych dzieci.

                        ponownie - za dorosłość dzieci nie karzemy, nie kontrolujemy nie odrzucamy, nie zrywamy kontaktu.

                        > Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.

                        nie wrzeszczę tylko podkreślam. przeciętnie inteligentny widzi ze tu chodzi o podkreślenie, nie krzyk.

                        > Jak widac - wychowal na osobe, ktora potrafi pracowac, zarabiac, ustawic sobie zycie po swojemu.
                        no i bardzo dobrze. tego mu nie odmawiałam.

                        > Za jej wybory nie odpowiada. Ona tez nie dazy do kontaktow .

                        nie szkodzi. on jako rodzic powinien dążyć do kontaktu. tu jeszcze sytuacja jest o tyle jasna ze trudno się dziwić córce za brak kontaktu z ojcem który odrzuca jej dziecko.

                        > Liczyc mozna, ale liczenie cudzych pieniedzy bywa bardzo zawodne. Ojciec zyje i ma wlasne plany na wydanie swoich pieniedzy. Nie wtraca sie do tego, co ona robi z wlasnymi zarobkami, ale nie odda jej decyzji co do jego kasy, i slusznie.

                        no ale gdyby tak mu sie nie powiodło, gdyby on skończył na ulicy biedaczek to spodziewałabyś ze kto się nim zaopiekuje, również finansowo? rząd? ulica? czy może powinna... córeczka?
                        poza tym w którym miejscu pisałam żeby "oddawał decyzje co do jego kasy" - córce? prosze zacytuj.
                        mowa była po prostu o wsparciu, a mnie zresztą chodziło o wsparcie finansowe jako symbol solidarności z dzieckiem, aktywnego partycypowania w jego życiu.

                        To nie jest dziecko, tylko dorosla osoba lat 36.

                        jest w dalszym ciągu jego dzieckiem i będzie do śmierci któregoś z nich.

                        Nie ma tu jednostronnego wybaczania ani jednostronnie winnego.

                        no jak na razie to on ja odrzucił przez jego zdaniem związek z "przypałem" i dziecko z tymże.

                        > Rownie dobrze ojciec moglby zglaszac pretensje, ze nim, juz niemlodym i samotnym od wielu lat (owdowial ponad 20 lat temu) corka sie nie interesuje.
                        na jego zyczenie wszakze.

                        > A corka siebie. I ewentualnie bylaby sklonna pokochac kase ojca, bo jego samego to juz niekoniecznie.

                        >nie. córka nie zgadza się na układ z ojcem a la dyktatura i odrzucenie wnuczki = jej dziecko. a brak oferty finansowej po skasowaniu przecież grubej kasy odczula jako dodatkowy policzek.

                        > Mowa nie o mnie, gdybys nie zauwazyla, tylko o tych dwoch osobach. Z ktorych [bzadna[/b] nie zdradza potrzeby ani checi bycia kims bliskim dla drugiej strony

                        nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie zauważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.
                        i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez względu na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do zgody. bo są wychowawcami. bo dają przykład. bo miłość rodzicielska jest bez-kondycjonalna.
                        A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone. gwoli ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne konsekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.


                        Minnie
                        • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 05:19
                          minniemouse napisała:

                          > nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie za
                          > uważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.
                          > i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez wzglę
                          > du na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do
                          > zgody. bo są wychowawcami. bo dają przykład. bo miłość rodzicielska jest bez-
                          > kondycjonalna.
                          > A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone. gwoli
                          > ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne kons
                          > ekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.
                          >

                          Ale te dzieci są też osobami dorosłymi. Według mnie miłość rodzicielska, która jak piszesz bywa bezwarunkowa, nie oznacza wyciągania zawsze ręki do zgody przez rodziców. Nie można obarczać rodziców wychowywaniem dorosłych już ludzi.
                          • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:24
                            ola5488 napisała:
                            > Ale te dzieci są też osobami dorosłymi. Według mnie miłość rodzicielska, która jak piszesz bywa bezwarunkowa, nie oznacza wyciągania zawsze ręki do zgody przez rodziców. Nie można obarczać rodziców wychowywaniem dorosłych już ludzi.

                            abstrahując od sytuacji w wątku - owszem są sytuacje kiedy rodzica spotka krzywda bądź obraza se strony dziecka taka ze wyciągniecie pierwszym reki do zgody jest prawie niemożliwe. ale to są rzadkie a w każdym razie nieczęste przypadki. i zazwyczaj skomplikowane.
                            Tutaj wszakże nie ma o czym mówić - nawet jeśli córka postąpiła wbrew radom i życzeniom ojca, to to nie był wystarczający powód aby ograniczać z nią kontakty i następnie lekceważyć wnuczkę bo "urodzona przypałowi" - poza tym wnuczka jakby nie było nie jest niczemu winna a już najmniej temu jakich ma rodziców. i dziadka btw.

                            Czy ojciec nie ma prawa zadysponować własnym majątkiem jak mu się żywnie podoba?
                            oczywiście ze ma, szkopuł jest w tym wszakże:

                            swarliwa 17.01.20, 12:26
                            powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi.


                            - skoro go nie słuchała... czyli gdyby córeczka żyła pod dyktando ojca, to i kontakt by mieli, i pieniążki by się znalazły, i miłość rodzicielska. to nie ma nic wspólnego z ani 'byciem dorosłym' przez dziecko rodzica ani z "dysponowaniem majątku wedle własnej woli".
                            naprawdę nie widzisz tego?

                            Minnie
                            • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:38
                              minniemouse napisała:

                              > Tutaj wszakże nie ma o czym mówić - nawet jeśli córka postąpiła wbrew radom i
                              > życzeniom ojca, to to nie był wystarczający powód aby ograniczać z nią konta
                              > kty i następnie lekceważyć wnuczkę bo "urodzona przypałowi" - poza tym wnuczka
                              > jakby nie było nie jest niczemu winna a już najmniej temu jakich ma rodziców.
                              > i dziadka btw.

                              Nie jest powiedziane, że córka zrobiła cokolwiek, aby odbudować relację z ojcem. Zainteresowana była jego majątkiem.


                              >
                              > - skoro go nie słuchała... czyli gdyby córeczka żyła pod dyktando ojca, to i k
                              > ontakt by mieli, i pieniążki by się znalazły, i miłość rodzicielska. to nie ma
                              > nic wspólnego z ani 'byciem dorosłym' przez dziecko rodzica ani z "dysponowan
                              > iem majątku wedle własnej woli".
                              > naprawdę nie widzisz tego?

                              Według mnie miłość rodzicielska nie polega na przyjmowaniu bezkrytycznie wszystkiego, co zrobi dziecko, szczególnie te dorosłe. Szacunek polega na stawianiu wymagań. A konsekwencja i odpowiedzialność to cechy dorosłego człowieka. Ojciec pozwolił córce, aby poniosła konsekwencje swoich wyborów jak dorosły człowiek. Nie ma obowiązku finansowania córki. Może inaczej rozumiemy ,,bezwarunkową miłość".
                              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 07:30
                                ola5488 napisała:
                                > Nie jest powiedziane, że córka zrobiła cokolwiek, aby odbudować relację z ojcem

                                nie jest powiedziane ze nie zrobiła. natomiast jest powiedziane ze on zdecydowanie nie zrobił ("skoro nie, to...")

                                Zainteresowana była jego majątkiem.

                                udowodnij ze tylko.

                                > Według mnie miłość rodzicielska nie polega na przyjmowaniu bezkrytycznie wszystkiego, co zrobi dziecko, szczególnie te dorosłe.

                                i tego tez wcale nie powiedziałam.

                                Może inaczej rozumiemy ,,bezwarunkową miłość".

                                - albo BEZwarunkowa albo warunkowa. pomiędzy nie ma.

                                Minnie
                                • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 07:34
                                  Mamy inne zdanie.
                        • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:24
                          minniemouse napisała:

                          > tt-tka napisała:
                          > > Malo wiesz. Sa okolicznosci, w ktorych kontakty z dzieckiem/rodzicem r
                          > ozluznia sie / uoficjalnia / ogranicza /zrywa.

                          >
                          > krotko - tak czy siak tutaj to nie taki przypadek.

                          Wlasnie taki, skoro nie widzieli sie i nie kontaktowali przez rok. Oboje.Zadnemu z nich na tym nie zalezalo.
                          A wybuch corki spowodowala info, ze ojciec nie zamierza jej zostawic swoich pieniedzy, a nie, ze wyjezdza. Widac, do czego, a nie do kogo okazala przywiazanie tongue_out


                          > ponownie - za dorosłość dzieci nie karzemy, nie kontrolujemy nie odrzucamy, ni
                          > e zrywamy kontaktu.

                          Alez jak najbardziej. Wybralos, dziecko, alkoholika/narkomana/hazardziste czy dowolnego innego przypala, nie licz, ze bede placic za twoje wybory.
                          Co do zerwania kontaktu - nie kontaktowali sie przez rok. Zadne nie zadzwonilo, nie wpadlo, nie odezwalo sie do tego drugiego. Corka tez.

                          >
                          > > Nie wrzeszcz, male litery tez sa czytelne.
                          >
                          > nie wrzeszczę tylko podkreślam. przeciętnie inteligentny widzi ze tu chodzi o
                          > podkreślenie, nie krzyk.

                          Nawet inteligenty ponizej przecietnosci wie, ze podkresla sie wytluszczeniem. Duze litery to krzyk, wieloletnia uzytkowniczko internetu. Nie zapoznalas sie z netykieta ?

                          >
                          > nie szkodzi. on jako rodzic powinien dążyć do kontaktu. tu jeszcze sytuacja je
                          > st o tyle jasna ze trudno się dziwić córce za brak kontaktu z ojcem który od
                          > rzuca jej dziecko.

                          Ona tez powinna dazyc, gdyby jej zalezalo na kontakcie z ojcem. Wyraznie nie zalezalo jej.



                          > no ale gdyby tak mu sie nie powiodło, gdyby on skończył na ulicy biedaczek to
                          > spodziewałabyś ze kto się nim zaopiekuje, również finansowo? rząd? ulica? czy m
                          > oże powinna... córeczka?

                          Powiodlo mu sie.
                          A gdyby potrzebowal pomocy, to owszem, corka jest zobowiazana do alimentacji. Tak jak on byl zobowiazany do utrzymywania jej i wywiazywal sie z tego, nawet ponad obowiazek.
                          Natomiast opiekowac sie ani wspierac doroslego i samodzielnego dzieck obowiazku nie ma.


                          > poza tym w którym miejscu pisałam żeby "oddawał decyzje co do jego kasy" - córc
                          > e? prosze zacytuj.
                          > mowa była po prostu o wsparciu, a mnie zresztą chodziło o wsparcie finansowe
                          > jako symbol solidarności z dzieckiem, aktywnego partycypowania w jego życiu.

                          Mozna nie miec ochoty uczestniczyc w zyciu doroslego dziecka, jesli to zycie nam nie odpowiada. Mozna nie solidaryzowac sie z wyborami, ktore nam nie odpowiadaja.




                          > jest w dalszym ciągu jego dzieckiem i będzie do śmierci któregoś z nich.

                          On jest jej ojcem i bedzie nim do smierci ktoregos z nich. I co z tego wynika ?




                          > no jak na razie to on ja odrzucił przez jego zdaniem związek z "przypałem" i d
                          > ziecko z tymże.

                          Mial swiete prawo. Zwiazalas sie z alkoholikiem, mnie w twoim zyciu nie bedzie.
                          A do corki nalezalo ponowne nawiazanie relacji po pozbyciu sie alkoholika, o ile rzeczywisciw sie go pozbyla.

                          córka nie zgadza się na układ z ojcem a la dyktatura i odrzucenie
                          > wnuczki = jej dziecko. a brak oferty finansowej po skasowaniu przecież grubej
                          > kasy odczula jako dodatkowy policzek.

                          To niech ustawi ten uklad tak, by jej odpowiadal. Najwyrazniej zerwanie odpowiadalo jej, a zapowiedz, ze ojcie c swoje pieniadze bedzie wydawal na siebie byla ciosem glownym, a nie dodatkowym.


                          > nie mówiłam dokładnie o tobie, a o twoich poglądach, które trudno nie za
                          > uważyć i które są dla mnie co najmniej zadziwiające, delikatnie mówiąc.

                          Marceli Szpak dziwi sie swiatu.
                          Kiedy zrozumiesz, ze twoje poglady, nastawienia czy oczekiwania nie sa jedynymi mozliwymi, a inni nie maja obowiazku zyc wedlug nich - byc moze zdolalmy sie porozumiec.

                          > i powtórzę po raz kolejny - w układzie rodzice - dzieci to rodzice, bez wzglę
                          > du na wiek i okoliczności (no, prawie) maja obowiązek pierwsi wyciągać rękę do
                          > zgody.

                          Bo ty tak uwazasz ? Oni uwazaja inaczej.
                          I nie, nie maja obowiazku. Moga, jesli chca.

                          >. bo miłość rodzicielska jest bez-
                          > kondycjonalna.

                          Milosc byc moze. Ale stosunki rodzinne sa juz warunkowane. Milosc nie oznacza bezwarunkowego oddania sie i swojego zycia dzieciom

                          .
                          > A dzieci, nawet dorosłe, maja prawo postąpić głupio i zostać wybaczone.

                          Jesli dzieciom zalezy na wybaczeniu, one powinny wyciagnac reke.

                          gwoli
                          > ścisłości dodam ze oczywiście są postępki za które wyciąga się poważne kons
                          > ekwencje. ale nigdy nie odmawia się wsparcia, w jakiejkolwiek formie.

                          Alez owszem, odmawia. Wtedy na przyklad, gdy dziecko (rodzic, rodzenstwo, wspolmalzonek itd) nasza pomoc uparcie marnotrawi. Albo oczekuje swiadczen jednostronnych. I w wielu innych przypadkach.
                          • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 00:43
                            tt-tka napisała:
                            > Wlasnie taki, skoro nie widzieli sie i nie kontaktowali przez rok. Oboje.Zadnemu z nich na tym nie zalezalo.

                            a skąd ty możesz wiedzieć czy im zależało czy nie? bywają ludzie bardzo zawzięci i zacięci co czekają kto pierwszy zrobi pierwszy krok. to trwa u nich nieraz bardzo długo. jako rzekomy psycholog powinnaś to wiedzieć.

                            A wybuch corki spowodowala info, ze ojciec nie zamierza jej zostawic swoich pieniedzy, a nie, ze wyjezdza. Widac, do czego, a nie do kogo okazala przywiazanie
                            > tongue_out

                            w wątku jak byk są napisane dwie bardzo istotne rzeczy:
                            - ze ojciec nazwał wnuczkę córką przypała i ze nie da jej pieniędzy "SKORO ...." . te dwie informacje - druga klasyczny przypadek manipulacji pieniędzmi - są aż nazbyt wystarczające aby moc się zorientować co do kontrolujących tendencji ojca, i wraz z informacja ze się pokłócili - powodów, dlaczego miedzy ojcem a córką się nie układa. (a nawet można sobie gdybać dlaczego córka wybrała partnera różniącego się zacznie od odnoszącego sukcesy, najwyraźniej twardego w biznesie ojca - może chciała mieć kogoś nad kim mogłaby mieć przewagę? bo dzieci zwykle wybierają podświadomie na partnerów niemalże klony rodziców. psychologicznie tak czy siak byłby to wpływ ojca). jest to tak widoczne i oczywiste ze jeśli tobie z tego wychodzi wyłącznie prymitywna pazerność córki na pieniądze, to ja się zastanawiam nad twoimi kompetencjami.

                            > Alez jak najbardziej. Wybralos, dziecko, alkoholika/narkomana/hazardziste czy dowolnego innego przypala, nie licz, ze bede placic za twoje wybory.

                            on nie chciał, zdaje się, płacić za alkoholika. dla mnie w znaczeniu - utrzymywać go. a córka samotnie wychowuje córkę, nie?
                            poza tym życie niestety nie jest piękna bajka, ludzie robią błędy, nawet jak się ich ostrzega przed nimi.

                            > Nawet inteligenty ponizej przecietnosci wie, ze podkresla sie wytluszczeniem. Duze litery to krzyk, wieloletnia uzytkowniczko internetu. Nie zapoznalas sie z netykieta ?

                            niemniej w dalszym ciągu przeciętnie inteligentny widzi kiedy krzyk nie jest krzykiem a podkreśleniem i się nie czepia. czepianiem zajmują sie osobniki nieprzyjemne, złośliwe, mające chęć dokopać. głownie z zemsty ze im się argument nie udaje.
                            z mojej strony EOT.

                            > Mozna nie miec ochoty uczestniczyc w zyciu doroslego dziecka, jesli to zycie nam nie odpowiada. Mozna nie solidaryzowac sie z wyborami, ktore nam nie odpowiadaja.

                            już się raz z tym zgodziłam, ale powtórzę - jedno nie przeszkadza drugiemu, czyli aby udzielić wsparcia gdy dziecko którego wyborów nie pochwalamy potrzebuje tego.

                            > Mial swiete prawo. Zwiazalas sie z alkoholikiem, mnie w twoim zyciu nie bedzie.

                            ooooooo to wiele wyjaśnia o tobie,
                            i w tym momencie już ostatecznie przestaje wierzyć ze ty jesteś jakimś psychologiem.
                            kończę wiec dyskusje z tobą bo nie ma sensu dyskutować z kim kto nie ma pojęcia o czym mówi.


                            Minnie
                            • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 00:58
                              minniemouse napisała:


                              > a skąd ty możesz wiedzieć czy im zależało czy nie? bywają ludzie bardzo zawzi
                              > ęci i zacięci co czekają kto pierwszy zrobi pierwszy krok. to trwa u nich n
                              > ieraz bardzo długo. jako rzekomy psycholog powinnaś to wiedzieć.

                              Nie jestem psycholozka i nigdy nie twierdzilam, ze jestem. Nie odrozniasz dyskutantek ?
                              Zawzieci czy nie, zadne nie sprobowalo nawiazac kontaktu przez rok. Znaczy - dla obojga wazniejsze bylo postawienie na swoim niz porozumienie i proba odbudowania wiezi.



                              > w wątku jak byk są napisane dwie bardzo istotne rzeczy:
                              > - ze ojciec nazwał wnuczkę córką przypała i ze nie da jej pieniędzy "SKORO ...
                              >może chciała mieć kogoś nad kim mogłaby mieć przewagę

                              Moze chciala. No to zostala ze swoja przewaga nad przypalem i bez ojca. Skoro chciala...



                              > ? bo dzieci zwykle wybierają podświadomie na partnerów niemalże klony rodziców.
                              > psychologicznie tak czy siak byłby to wpływ ojca). jest to tak widoczne i oczy
                              > wiste ze jeśli tobie z tego wychodzi wyłącznie prymitywna pazerność córki na p
                              > ieniądze, to ja się zastanawiam nad twoimi kompetencjami.

                              Nie masz kompetencji do oceniania moich kompetencji, skarbie. Skoro nawet nie wiesz, czym sie zajmuje tongue_out


                              > on nie chciał, zdaje się, płacić za alkoholika. dla mnie w znaczeniu - utrzym
                              > ywać go. a córka samotnie wychowuje córkę, nie?
                              > poza tym życie niestety nie jest piękna bajka, ludzie robią błędy, nawet jak si
                              > ę ich ostrzega przed nimi.

                              On nie chcial miec w rodzinie alkoholika. Co jest jego dobrym prawem. Niemniej - stosunki z corka ochlodzil, ale nie zerwal. Zerwanie to ostatni rok milczenia, a nie poprzednie piec lub wiecej lat. I nie wiadomo, kto zamilkl pierwszy.


                              > niemniej w dalszym ciągu przeciętnie inteligentny widzi kiedy krzyk nie jest kr
                              > zykiem


                              Nigdy nie jest. Krzyk i krzyzyk to calkiem co innego.

                              a podkreśleniem i się nie czepia. czepianiem zajmują sie osobniki niepr
                              > zyjemne, złośliwe, mające chęć dokopać. głownie z zemsty ze im się argument
                              > nie udaje.

                              Jak ty ?


                              >
                              > już się raz z tym zgodziłam, ale powtórzę - jedno nie przeszkadza drugiemu, czy
                              > li aby udzielić wsparcia gdy dziecko którego wyborów nie pochwalamy potrzebuje
                              > tego.

                              Corka nie jest w potrzebie. Nie jest chora, bezrobotna, zadluzona ani nic w tym rodzaju. Corka chcialaby dostac kase ojca, nic nie wskazuje na to, ze sam ojciec jest jej potrzebny. Wrecz przeciwnie, roczne milczenie sugeruje, ze nie jest.


                              >
                              > ooooooo to wiele wyjaśnia o tobie,
                              > i w tym momencie już ostatecznie przestaje wierzyć ze ty jesteś jakimś psych
                              > ologiem.
                              > kończę wiec dyskusje z tobą bo nie ma sensu dyskutować z kim kto nie ma pojęcia
                              > o czym mówi.

                              Doskonale wiem, o czym mowie. W przeciwienstwie do ciebie.
                              Najczesciej zaleca sie odciecie od osoby uzaleznionej i wspoluzaleznionej, poki ta nie bedzie po terapii.

                              PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Jestes mitomanka czy klamczucha ?
                              • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:25
                                tt-tka napisała:

                                > PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Jestes mitomanka czy klamczucha ?

                                23.12.19, 02:19
                                tt-tka
                                Re: Jak przekonać córkę do kontaktu?
                                23.12.19, 02:37
                                Mam wieksze doswiadczenie niz ty w tych sprawach, minnie. Siedze w tym zawodowo od wielu lat. I jedno ci powiem - naciskanie, przypominanie "jestem, czekam" moze tylko wzmocnic awersje.
                                Byc moze dziewczyna zechce kiedys skontaktowac sie z matka, byc moze nie. Ale ruch nalezy do niej. TERAZ tego nie chce.

                                >

                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,169131031,169131031,Jak_przekonac_corke_do_kontaktu_.html?p=169143311


                                tylko mi się teraz nie próbuj wykręcać ze to może wiele znaczyć.
                                bo jeśli "zajmujesz się zawodowo" - jak tu imputujesz,
                                ale jakaś adopcja, sprawami socjalnymi to nie pouczasz innych tonem ex cathedra na temat psychologii miedzy matka a córka.
                                a jeśli już w tym pouczasz, to z pozycji zawodowego psychologa. wiec albo - albo.

                                \Minnie
                                • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:33
                                  minniemouse napisała:

                                  > tt-tka napisała:
                                  >
                                  > > PS Mozesz mi wyjasnic, czemu bierzesz mnie za psychologa ? Pisalam na
                                  > forum, kim jestem z wyksztalcenia i zawodu i nie byla to psychologia. Je
                                  > stes mitomanka czy klamczucha ?

                                  >
                                  > 23.12.19, 02:19
                                  > tt-tka
                                  > Re: Jak przekonać córkę do kontaktu?
                                  > 23.12.19, 02:37
                                  > Mam wieksze doswiadczenie niz ty w tych sprawach, minnie. Siedze w tym zawod
                                  > owo od wielu lat
                                  . I jedno ci powiem - naciskanie, przypominanie "jestem, cz
                                  > ekam" moze tylko wzmocnic awersje.
                                  > Byc moze dziewczyna zechce kiedys skontaktowac sie z matka, byc moze nie. Ale r
                                  > uch nalezy do niej. TERAZ tego nie chce.


                                  No i ? Gdzie twierdze, ze jestem psycholozka ?



                                  >
                                  >
                                  > tylko mi się teraz nie próbuj wykręcać ze to może wiele znaczyć.
                                  > bo jeśli "zajmujesz się zawodowo" - jak tu imputujesz,
                                  > ale jakaś adopcja, sprawami socjalnymi to nie pouczasz innych tonem ex cathed
                                  > ra na temat psychologii miedzy matka a córka.
                                  > a jeśli już w tym pouczasz, to z pozycji zawodowego psychologa. wiec albo - alb
                                  > o.

                                  Bo ty tak uwazasz ? Problemami rodzinnymi zajmuja sie procz psychologow lekarze, pedagodzy, pracownicy socjalni, prawnicy, policja.
                                  Przytocz mi cytat, w ktorym podaje sie za psycholozke. Moje slowa, a nie twoje wyobrazenia. Za twoja wiedze (mizerna) i wyobrazenia (czesto bledne) nie biore odpowiedzialnosci.

                                  > \Minnie
                                  >
                                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 01:51
                                    innej odpowiedzi sie nie spodziewałam 🙄
                                    wyraźnie nie napisałaś, ale jak imputujesz ze się czymś zajmujesz zawodowo,
                                    a sprawy o których dyskutujesz dotyczą złożonych pod względem psychologicznym sytuacji to innego wniosku wyciągnąć raczej nie można.
                                    jesli wiec teraz zaprzeczasz i twierdzisz ze jesteś pedagogiem, lekarzem, pracownikiem socjalnym, policjantka, - wszystkim tylko nie psychologiem lub psychiatra to po prostu nie masz uprawnień do wydawania osadów na ten temat w stylu "zajmuje sie TYM zawodowo". nie zajmujesz i tyle. możesz co najwyżej zajmować sie OBOK. ale większego pojęcia o sednie sprawy nie masz - co widać z twoich pozbawionych empatii wypowiedzi.

                                    Minnie
                                    • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:00
                                      Nie masz pojecia, czym zajmuja sie osoby zawodowe zajmujace sie problemami rodzinnymi. A nawet nie masz pojecia, co sie sklada na te problemy. Co mnie nie dziwi, bo swojej ignorancji w wielu dziedzinach dalas wyraz nie raz i nie dwa.
                                      Nie masz pojecia, jakiej wiedzy i umiejetnosci oraz cech charakteru wymaga to, co robie, a nawet, co robie, ale nie przeszkadza ci to twierdzic, ze nie zajmuje sie tym, tylko obok, cokolwiek przez to rozumiesz.
                                      Jestes tupeciara i ignorantka w wielu dziedzinach, ale nie przeszkadza ci to wypowiadac sie z pewnoscia siebie rownie wielka, jak twoj tupet i niewiedza. I nadal wrzeszczysz.
                                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:11
                                        tak tak, kłamczucha, tupeciara, ignorantka, krzykaczka... ... co jeszcze?
                                        za wszelka cenę windujmy w gore własny wizerunek, własne kompetencje przez obrzucanie błotem innych. byle odwrócić uwagę od własnej osoby. brawo ty !!

                                        Minnie
                                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 10:29
                                          Minnie, akurat Tt-tka ma rację. Krzyczysz - bo ciągle "dla podkreślenia" używasz "CapsLocka", mimo, że już ci nie raz tłumaczono, iż do podkreślenia używa się wytłuszczenia a nie kapitalików. Kłamiesz, bo wbrew twojej ocenie Tt-tka nigdzie i nigdy (w każdym razie ja nigdzie nie widziałam) nie napisała, że jest psychologiem, a ty upierasz się, że napisała że jest. Ignorantka - także. Nader często wypowiadasz się (nie tylko tutaj, na innych forach też jesteś z tego znana!) z pozycji pseudoautorytetu, podczas gdy nie trzeba być specjalistą by twoje głupie teorie znieść w proch. Ale nawet gdy ci się udowodni głupotę - i tak zapierasz się, że to mądrość. Nagminnie przekręcasz czyjeś wypowiedzi, wyrywasz zdanie z kontekstu i zarzucasz najróżniejsze niefajne kwestie - byle tylko udowodnić swoją rację albo oszkalowwać adwersarza - nawet wbrew prawdzie. To ja to nazwać - intelektem? A tupeciara? I owszem, również nie raz byłam świadkiem, jak zachowywałaś się tak, że nazwanie cię tupeciarą to serio komplement...
                                      • ola5488 Re: Przypadek ojca znajomej 19.01.20, 02:45
                                        tt-tka napisała:

                                        > Jestes tupeciara i ignorantka w wielu dziedzinach, ale nie przeszkadza ci to wy
                                        > powiadac sie z pewnoscia siebie rownie wielka, jak twoj tupet i niewiedza. I na
                                        > dal wrzeszczysz.

                                        Tt-tko, nie warto wink Gdy dyskusja dociera do "bo ja mam rację" + ad personam, to sensownie jest ją jedynie uciąć.
                • alin9 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 01:37
                  Tylko wiesz ten ojciec nie bedzie w imię bezwarunkowej miłości utrzymywać pijaczka (wybór corki).On nie narzuca i kontroluje.Wyrazil swoje zdanie i kontroluje swoje zarobione pieniądze najwyżej.
                  • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 02:13
                    alin9 napisała:
                    Tylko wiesz ten ojciec nie bedzie w imię bezwarunkowej miłości utrzymywać pijaczka (wybór corki).

                    a kto mówi żeby utrzymywał pijaczka? (btw skąd ten pijaczek się wziął w ogóle?)

                    On nie narzuca i kontroluje.Wyrazil swoje zdanie i kontroluje swoje zarobione pieniądze najwyżej.

                    jak najbardziej narzuca i kontroluje skoro swoje postępowanie uzależnia od "ponieważ ty wybrałaś tego typa i zrobiłaś z tym przypałem dziecko".
                    z tego jest jeden jedyny wniosek: gdyby zrobiła tak jak ojciec chce, to byłyby i pieniądze, i kontakty.


                    Minnie
                    • alin9 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 05:33
                      Powiem Ci coś strasznego.Nie dosc,że się wzial to jeszcze rozmnozyl.Niczego nie uzależnia.Z wnuczki pewnie się cieszy.Ale ojciec dziecka to przypal i tego nie zmienisz.
                      • alin9 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:18
                        Jest taka złota zasada.Wystarczy chcieć a nie musiec.Dziala w obie strony.

                      • bistian Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:25
                        alin9 napisała:

                        > Powiem Ci coś strasznego.Nie dosc,że się wzial to jeszcze rozmnozyl.Niczego nie
                        > uzależnia.Z wnuczki pewnie się cieszy.Ale ojciec dziecka to przypal i tego nie
                        > zmienisz.

                        Nie ma czym się tak emocjonować. W poście startowym jest napisane, że pani ma dochód miesięczny na poziomie 3,5 miliona. Z takimi pieniędzmi, można dawać sobie radę samemu, nawet bez wsparcia emeryta. big_grin
                        Gimbaza się bawi, wymyślając historie, Wy to przeżywacie, jakby się to wydarzyło naprawdę w waszej rodzinie.
                      • minniemouse Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 06:38
                        ojejku, jeszcze raz - ojciec biologiczny alkoholik, w porządku.
                        ale rzuciła go, dziecko wychowuje sama przecież, od zdaje sie 5-ciu lat. wiec jakie utrzymywanie alkoholika?
                        no i ileż można mieć pretensje za przeszłość.

                        a uzależnia jak najbardziej, służę cytatem

                        powiedział jej, że zamierza pożyć jak król i niech nie liczy, że cokolwiek dostanie po jego śmierci, bo ma zamiar wszystko wydać na siebie, skoro go nie słuchała i urodziła dziecko przypałowi .
                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:15
                          No nie, Minnie. Skoro już czytasz uważnie to czytaj całość. Córka ma pięć lat, ale nie wiadomo od kiedy pani mieszka sama. Może od zobaczenia dwóch kresek na teście, a może od dwóch miesięcy. Oraz wszystko pomiędzy.
                • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:07
                  Minnie - a nie sądzisz, że na ferowanie takich "wyroków" masz po prostu za mało danych? No, nie, ty wszak nieomylna jesteś... Hipotetycznie:
                  Wyobraźmy sobie sytuację sprzed sześciu - siedmiu lat. Córka dobiega 30 (obecnie ma 36), dostaje "małpiego rozumu" na tle może i przystojnego, ale ostro balującego, wiecznie bez pracy chłopaka/mężczyzny. Ojciec, który dotąd wspierał, pomagał, ostrzega, że to "nicdobrego", ale ona jak ćma leci w ten ogień, bo zakochana. Ojciec nadal wspiera, pomaga. Po jakimś czasie dostrzega, że jego pomoc idzie na chlanie "zięciunia" i przykręca kurek, na zasadzie "Córcia, TY możesz zawsze przyjść do mnie, zjeść obiad itd, ale grosza ci do ręki nie dam, bo wszystko ten twój przechla!". Córka "unosi się honorem", wywrzaskuje ojcu, że jest egoistą, tyranem, że chce ją zmusić do zerwania z tym "cudownym" człowiekiem itd, wychodzi trzaskając drzwiami. Następuje ochłodzenie stosunków. Po jakimś czasie rodzi się wnuczka, ojciec chce naprawić stosunki, ale córka stawia jako "warunek", że zaaprobuje pana pijusa i w pełni przywróci pomoc finansową dla stadła. Na to nie ma zgody, więc stosunki pozostają chłodne, ojciec za każdym razem słyszy niemiłe uwagi. Rok temu niespełna czteroletnia wnusia radośnie mu wyszczebiotała, że mamusia o nim mówi, że jest "stary pierdroła, coby zdechł, bo sępi kasę!" - córka zapytana o powyższe zachichotała i kwestię spłyciła "Oj, mała coś źle zrozumiała!"...
                  Serio, uważałabyś w takich okolicznościach, że ojciec nadal powinien pompować SWOJĄ forsę, ciężko zapracowaną, w dorosłą babę, która co prawda wg więzów krwi jest jego córką, ale realnie ani go nie lubi, ani nie ceni, ani nie szanuje, za to domaga się kasy?
                  Podkreślam - JA nie wiem jak sytuacja wygląda. Więc nie oceniam. Ale w pełni się zgodzę z Tt-tką, że są sytuacje, w których pomimo bliskich więzów pokrewieństwa kontakty należy ograniczyć lub wręcz zlikwidować. Dodajmy też, że w TEJ sytuacji pani się żadna krzywda nie dzieje i nie działa - ojciec ją wychował, wyposażył na start, zadbał, by stanęła na nogi, jest samodzielna, ma pracę itd.
          • kornelia_sowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:22
            No niby tak. Zatem dziwne, że chciałaby kaskę od takiego drania co jej ukochane dziecko nazywa córką przypała.

            Powinna jej ta kasa śmierdziec.

            A jednak by chciała kasę ojca.

            Hipokryzja?
            • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:44
              Normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie, żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to córka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu. Nie dziwi mnie takie pragnienie, też tego oczekuję od swojego ojca. A chęć aby dorobek życia w rodzinie, przechodził na następne pokolenia też mnie nie dziwi. Wydaje mi się, że to norma w kochającej się rodzinie.
              • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:46
                livia.kalina napisała:

                > Normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie,
                > żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to cór
                > ka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu.

                "nie widzieli się przez rok"
                myślę, że gdyby tego chciała, kontaktowałaby sie z ojcem częściej
                dużo częściej
                • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:55
                  Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal. Ojciec o jej wybór życiowy, córka o jego stosunek do jej dziecka. Gdyby nie jej oczekiwania i ten żal, że ojciec zawiódł, nie musieliby się na tak długo rozstawać.
                  • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:01
                    livia.kalina napisała:

                    > Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal. Ojciec o jej wybór życ
                    > iowy, córka o jego stosunek do jej dziecka. Gdyby nie jej oczekiwania i ten żal
                    > , że ojciec zawiódł, nie musieliby się na tak długo rozstawać.
                    >

                    moment
                    ojciec, owszem, miał żal, że córka - wbrew jego radom - wyszła za nieodpowiedzialnego alkoholika i urodziła dziecko, skutkiem czego ojciec ochłodził stosunki - co, jak widać, córka zaakceptowała, bo nie widziała ojca rok

                    ja tu nie widzę, aby jej zależało na dobrej relacji jej ojca z jej córką

                  • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:12
                    A z ciekawości - skąd to wiesz? Bo w poście startowym NIE MA NIC na temat dlacze4go tego kontaktu przez rok nie było... Może oboje mięli żal, może ojciec, apodyktycznie powiedział "Wybrałaś palanta/przypała to nie mam już córki!", a może córka, po tym jak ojciec ograniczył pomoc idącą głównie na nic nie wartego zięcia oznajmiła , że sknery i starucha nie chce w życiu i tego tez nauczyła córkę?
                    • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:18
                      bo gdyby "normalnie po ludzku by chciała, żeby jej ojciec kochał jej dziecko, dbało nie, żeby było dla niego ważne, żeby był dla córki wzorcem mężczyzny, którego to córka nie znalazła w swoim biologicznym ojcu" to raczej zabiegałaby o dobre stosunki z ojcem
                      • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:48
                        Nie, Bo, Livia stwierdziła, że "Nie widzieli się tak długo bo oboje mieli do siebie żal". No to się zastanawiam SKĄD wie, że żal był po obu stronach, a nie np z jednej strony żal a z drugiej złość, albo żal, gniew i zerwanie kontaktów było tylko z jednej ze stron, a druga nawet i czas jakiś zabiegała, próbowała, ale bez skutku?
                        • livia.kalina Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:33
                          Moim zdaniem, bo_ob słusznie zauważyła, że jeżeli córce zależałoby na relacjach z ojcem i relacjach jej dziecka z dziadkiem to by o nie zabiegała. A ja chciałam wyrazić, że takie zerwanie stosunków (na tak długo i totalne) nie musi być wyrazem obojętności, równie dobrze może być właśnie objawem temperatury uczyć, tego jak bardzo zależy, jesli jakies zachowania drugiej strony bardzo ranią.
                          • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:57
                            Ale napisałaś "Nie widzieli się, bo OBOJE mięli żal". I o to mi chodzi. Skąd wiesz, że oboje? A nie, że tylko jedno? Skąd wiesz, że córka ma żal o stosunek ojca do jej dziecka, a nie np jest chciwą suczą, która szlag trafił, jak tatuś odmówił finansowania jej męża - pijaczka? Skąd wiesz, że ojciec nie jest apodyktycznym draniem terroryzującym od małego córkę, usiłującym tak samo terroryzować wnuczkę, któremu wcale nie jest żal tylko jest wściekły, że mu się córka zbiesiła i to ma być rodzaj "kary"? Piszesz w trybie "tak jest", podczas gdy tak na prawdę - nie wiadomo kompletnie nic...
              • kornelia_sowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 23:53
                W kochającej rodzinie livio, to nie chodzi o to, żeby seniorzy wszystko oddawali następnym pokoleniom.
                Dziadek też człowiek.
                Ma prawo "pożyc"

                Bardzo mnie cieszy że mój tata kocha moje dzieci, chce z nimi przebywać, odwiedza.
                Oczekiwań, żeby im dawał majątek nie mam.
                Mój tata żyje skromnie.
                Gdy pewnego.dnia zechce sprzedać swoje nieruchomości, by poprawić komfort życia, to jego święte prawo.

                On na to pracował.
                Nie moje dzieci

                • madami Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 08:50
                  Ja podchodzę do tego podobnie, seniorzy mają prawo pożyć, a ja nie mam zamiaru czekać na ich pieniądze i spadek i im tego pożycia odmawiać wink
                  • karen_ann Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 10:44
                    Senio pożyć może ale dziadkiem czy ojcem jest się całe życie a nie znika się nie utrzymując relacji. Jak mu nie wyjdzie i zostanie bez kasy i w chorobie to się odezwie do córki? Tu nie tylko chodzi o kasę ale o relację i wzajemne bycie ze sobą. Tutaj mamy egoizm ojca w stylu mam gdzieś stado robię co chcę. To nie jest dobre. Jeżeli chcemy żyć dla siebie to nie zakładamy wogóle rodziny.
          • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:53
            Nie znamy całej sytuacji a wyrokujemy? Bo MOŻE było tak, że córka x razy słyszała obelgi od tatusia - tyrana. Ale równie MOŻLIWE, że ojciec prosił córkę, by nie wiązała się z tym człowiekiem bo (tu argumenty), córka mimo to się związała, ojciec nadal jej pomagał itd, acz zięcia nie lubiąc, wnuczkę przyjął do wiadomości, a potem np dowiedział się, że cała jego pomoc idzie na prochy zięcia, bo zaślepiona córunia zapatrzona w mężusia oddaje mu wszystko? A gdy przykręcił kurek z pomocą - to nagle okazał się być starym dziadem, egoistą, tyranem i licho wie czym jeszcze, dodajmy, że dzieci bardzo szybko "łapią" określenia roedziców i słówka - jak raz czy dwa usłyszał od wnusi, że jest starym osłem czy kutwą, który niechby wyciągnął kopyta, by można dowolnie korzystać z jego kasy - mogło go to mocno zniechęcić. Nie mamy informacji czy do zerwania kontaktów doszło ze strony córki czy ojca: bo mogło być tak, że ojciec postawił sprawę "wybrałaś jego nie mnie to won!", ale równie dobrze mogła córka powiedzieć "Nie dasz kasy to po kij mi stary pierdoła!". OBIE sytuacje są równie prawdopodobne i w równym stopniu możliwe - ale ty już oceniłaś...
        • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:18
          Nie powiedzial prawdy. Przede wszystkim urodzila dziecko sobie, nie "przypalowi". I to jest tez wnuczka tego ojca.
          Jak panu nie pasuje, ze sie pomylila co do faceta, to niech sie zastanowi jaki obraz faceta jej przekazal. Moze dolozyl swoja cegielke.
          • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:25
            Nie porównywałabym ojca, który samotnie wychował córkę i wspomagał ją finansowo, do alkoholika, który dziecka nie widuje i na nie nie płaci. Jaki by nie był ten ojciec naszej bohaterki, to chyba jednak inny kaliber niż jej partner. I może dziadek jest dlatego tak źle nastawiony, że jednak przekazywał córce inne wzorce?
            • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:36
              Jakby przekazal inne wzorce to albo by sie nie wkopala, albo by pomogl sie wykopac. Rozgoryczony tez moze byc, ale normalny rozgoryczony nie jechalby wywijac w swiatowej stolicy dzieciecej prostytucji suspicious Zwlaszcza, ze jak rozumiem miejsce pobytu ma byc corce nieznane. Moze mu wstyd za to, co planuje i dlatego nie chce go podac.
              • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:14
                Z postu startowego wynika,ze ojciec jej odradzal,nie podobal mu sie Typ, a ta zrobila swoje.Sorry twoim zdaniem mial ja w wiezy zamknac?
                • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:20
                  Przecież każdy kto podejmuje zła decyzje życiowa, np wybiera partnera który okazuje się pomyłka, robi to z winy rodziców. Natomiast przekazanie „odpowiednich wzorców” zapewnia wyłącznie szczęśliwe związki oraz odstrasza potencjalnych alkoholików. Po prostu wiadomo ze tak jest i samotne matki miały po prostu kijowych ojców (a wręcz jak tu czytamy, również pedofili). Takie rzeczy tylko na ematce.
                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:21
                    Nie, ale jesli ktos sam wyciaga deb.lne argumenty, to na takie same zasluguje suspicious
                • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:20
                  Nie, ale moglby chociaz uwzglednic, ze dziecko ma dwoje rodzicow i nie tylko "przypalowi" corka to dziecko rodzila, ale tez samej sobie. I ze to dziecko przypala to jego wnuczka. Mysle, ze by wystarczylo.
        • mgla_jedwabna Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:47
          Dziecka nie rodzi się "komuś". I jeśli ktoś definiuje dziecko według tego, że jego ojciec jest przypałem i traktuje to dziecko gorzej z tego powodu - jako matka nie zniosłabym.
      • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:18
        Ale ojciec nie obraził samego dziecka, tylko nazwał jego ojca przypałem. No, ewentualnie, w podtekście, ocenił życiowy wybór córki. Ale zdaje się, że ocenił go prawdziwie, skoro ojciec dziecka jest alkoholikiem, dzieckiem się nie interesuje i alimentów nie płaci?
        Jak się córce podejście ojca nie podobało, mogła nie brać od niego dodatkowych pieniędzy.
        • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:31

          no własnie obraził dziecko. W moim mniemaniu jego słowa znaczyły ni mniej, ni więcej, tylko to, że w jego rodzinie dziecka z takiego ojca być nie powinno.
          Czyli - lepiej by było, gdyby wnuczki na świecie wcale nie było.

          Tak odbieram jego słowa. pewnie nie raz rzucone w eter.
          • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:39
            Czy "nie raz rzucone w eter", tego nie wiemy, więc nie twórzmy rzeczywistości. Ja rozumiem te słowa inaczej niż Ty, nie jako oceniające samo dziecko, tylko jego ojca i wybór córki, którego nie akceptował. No i tak jak córka ma prawo podejmować własne, nawet nietrafione decyzje, tak ojciec ma prawo ich nie akceptować. Skąd dąs u córki? Uważam, że córka nie ma prawa w y m a g a ć od ojca pomocy, a że liczyła na nią i się przeliczyła? No przykre, ale to jej problem.
    • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:33
      Zdumiewające, że facet nie chce zabezpieczyć wnuczki.

      Poza tym troll.
      • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:18
        A zabezpieczanie dzieci nie należy czasem do rodziców? I to też w pewnych granicach, bo oddawanie im całego majątku obowiązkiem nie jest?
        A poza tym, może wnuczkę już zabezpieczył jakoś? - on córce zapowiedział, że o n a grosza nie zobaczy.
      • kornelia_sowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
        Aha, aha.

        Jak dziadek ma dwoje dzieci i każde z nich zechce mieć 8 własnych to dziadek powinien mieć automatycznie ochotę wydawać zarobione przez SIEBIE pieniądze wydawać na 16 wnuków.

        Czy tyczy się to tylko dziadków do.max 3 wnucząt?
        • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:42
          Gdyby babcia miała drucik to by była radiostacją.
          Ma jedną. Nie brakuje mu kontaktu i więzi?
          • snakelilith Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:52
            Wnuczka jest dzieckiem i ma przed sobą długie życie, ze wszystkimi szansami. Dziadek jest starszym panem, który się czegoś dorobił i chce te pieniądze wykorzystać, by zapewnić sobie przyjemną starość i przy okazji nie stać się ciężarem dla córki, która ze swojej strony, bez żadnych zobowiązań w stosunku do ojca, może inwestować we własne dziecko. Odwal się więc od faceta.
            • mgla_jedwabna Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:54
              Jak ojciec nie chce stać siè ciężarem dla córki, to powinien unikać scenariusza "pobaluję sobie w ciepłych krajach na poziomie, który wyklucza wspomaganie córki i wnuczki finansowo".
              • amast Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:14
                Zaraz... jak nie wspomaga córki finansowo, tylko chce sobie pożyć (cokolwiek ematki pod tym widzą) to jest dla niej ciężarem?
            • pade Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:55
              Dokładnie.
            • pani_tau Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:45
              Córka najwyraźniej uważa, że ojciec nie ma prawa wydawac swoich pieniądzy ponieważ to jej się one należą z racji bliskiego pokrewieństwa oraz z tytułu samotnego macierzyństwa.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:33
      Patrz a mogła trafić do domu dziecka.
      No są tacy ludzie, że jak idzie coś nie po ich myśli to koniec znajomości.
      Mój sąsiad nie chce widzieć pierworodnej córki, bo ta śmiała się rozwieść, i nie widzi, bo dziewczyna mieszka daleko, daleko, daleko i ma nowego męża którego on nie zna, piękny dom i udane życie.
    • ewkadrzewka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:34
      Super pomysł na starość ma ten ojciec. Pracował ciężko teraz czas na laury
      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:41
        Wspieranie dziecięcej prostytucji w Azji rozumiane jako "życie jak król" świetnym pomysłem na starość? Okeeej.
        • ewkadrzewka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:49
          No bo Tajlandia to tylko sex turystyka....
          • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:52

            Nie, kuźwa, zaloży tam oddzial Caritasu.
            • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:56
              Na bank. Z ochronką dla sierot.
            • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:59
              iwles napisała:

              >
              > Nie, kuźwa, zaloży tam oddzial Caritasu.


              Nie wydziwiaj, nie wszyscy jezdza po sex z nieletnimi. Po kiego tak uogolniac i oceniac?
              • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:06
                A po co w Tajlandii chciałby osiąść stary facet z Europy z zamiarem wydawania kasy?
                • swinki_trzy [...] 17.01.20, 13:10
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:11

                    Ojcowie Triss i iwles nie mają pomysłu, żeby na starość jechać do Tajlandii i przehulać cały dorobek życia.
                    • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:14
                      Mój ojciec w ogóle już nie ma żadnych pomysłów, które mógłby samodzielnie realizować.uncertain
                    • swinki_trzy [...] 17.01.20, 13:19
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:22

                        " Ale ciekawe, że córkom pierwsze co przyszło na myśl, to bzykanie nieletnich."

                        to, że jestem czyjąś córką jest tutaj zupełnie zbędne.
                        A z czego słynie "hulanie starszych bogatych panów w Tajlandii" nie jest tajemnicą.
                        • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:43
                          pojedź do Tajlandii to zobaczysz tych bogatych panów ze swoimi tajskimi partnerkami - najczęściej w zbliżonym wieku, może -10 lat wiekowo. Tajki wyglądają mega młodo i normalne zbliżone wiekiem partnerki są dla samotnych panów z Europy bardzo atrakcyjne. I takie pary się widuje.
                          podziemie z dziećmi tez istnieje (w Europie tez) ale ładna trzeba mieć paranoje żeby w tym upatrywać cel przeprowadzki przypadkowego normalnego człowieka.
                      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:23
                        Serio? W ogóle nie miałam skojarzeń osobistych, po prostu samotni, starzy biali i majętni faceci z Europy w medialnym obrazie jeżdżą do Tajlandii w jednym celu. Jeśli obraz reportażowo-medialny głęboko zafałszowuje obraz rzeczywisty, to biję się w pierś.
                      • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:35
                        Tez mi się to rzuciło w oczy - ładnie trzeba mieć głowę napchaną syfem żeby na hasło „emeryturę spędzę w Tajlandii” myśleć o pedofilii. Takie wyprowadzki są popularne pośród bogatszych emerytów - zapewne dlatego ze zachodnia europa pedofilami stoi.
                        Ludzie opamiętajcie się.
                        • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:37
                          Wśród polskich emerytów nie są popularne.
                          • nenia1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:49
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Bo polscy emeryci w większości mają plan podobny do twoich oczekiwań. Zabezpieczyć wnuki.
                            Sądzę, że jednak będzie się to zmieniać.
                            Tajlandia jest po prostu tania, do codziennego życia. Do tego piękne plaże, bardzo dobre jedzenie i przyjaźnie nastawieni do obcych mieszkańcy.
                          • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:53
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Jeszcze nie sa, ale zaczna. Polscy emeryci zaczna wyfruwac z gniazda jak im tylko ciezko wypracowana emerytura pozwoli.
                            Przewiduje ze juz niedlugo, prorokini jestem big_grin
                          • cruella_demon Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:01
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Wśród polskich emerytów nie są popularne.

                            Bo polscy emeryci myślą o tym jak nie umrzeć z głodu jednocześnie opłacając wszystkie rachunki.
                      • aandzia43 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:12
                        swinki_trzy napisała:

                        > Pomysłu, by jechać może i nie mają. Ale ciekawe, że córkom pierwsze co przyszło
                        > na myśl, to bzykanie nieletnich. W sumie znają swoich rodziców i wiedzą na co
                        > było by ich stać.

                        Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia" w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.
                        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:14
                          aandzia43 napisała:

                          > Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia
                          > " w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.


                          serio?
                          mnie po pierwsze przychodzi do głowy pyszne jedzenie i pogoni ludzie

                          może po prostu nie każdemu wszystko kojarzy się z seksem
                          • stephanie_harper2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:51
                            bo_ob napisała
                            >
                            >
                            > serio?
                            > mnie po pierwsze przychodzi do głowy pyszne jedzenie i pogoni ludzie
                            >


                            Też mi przychodzą takie skojarzenia związane z Tajlandią.
                            Ale widać nie dość nowoczesna i postępowa jestem.
                        • nenia1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:48
                          aandzia43 napisała:


                          > Pierwsze co przychodzi do głowy człowiekowi znającemu życie na hasło "Tajlandia
                          > " w kontekście samotnego faceta to tania prostytucja bez ograniczeń.
                          >
                          Może znającego życie, ale raczej nie znającego świata.
                  • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:13
                    Pan zaznacza, że jedzie tam wydać spieniężony majątek i żyć z rozmachem.
                    • pade Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:57
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Pan zaznacza, że jedzie tam wydać spieniężony majątek i żyć z rozmachem.

                      Ma prawo. Zapracował na ten majątek.
                    • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:59
                      A dla ciebie "żyć z rozmachem" jest jednoznaczne z tym, że pieprząc nieletnią? Nie może sobie pan uznać, że DLA NIEGO życie z rozmachem to leżenie w słoneczku, picie pinacolady i pojadanie owoców z własnego krzaka? Skoro tobie się wszystko tylko z d... nieletnich kojarzy to sugeruję seksuologa - może nawet habilitację na twoim przypadku zrobi, jakaś korzyść będzie?
                      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:17
                        Spokojnie, bo się zachłyśniesz tym wysokim C. Rzadko kiedy interpretacja "życia z rozmachem do ostatniego grosza" polega na polegiwaniu na słoneczku i skubaniu owoców z własnego krzaczka, bo to by oznaczało, że każdy działkowicz żyje z rozmachem.
                        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:35
                          Ale nie dla każdego życie z rozmachem oznacza koniecznie pedofilię, jak dla ciebie. Umówiłaś już sobie wizytę u specjalisty?
                          • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:42
                            Jasne. Nawet Humans Right Watch twierdzi, że dojrzali, biali, samotni i zamożni mężczyźni jeżdżą do Tajlandii samodzielnie (nie z wycieczkami) głównie po to, żeby spacerować po plaży.
                            • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:08
                              I? Czy Human coś tam co przywołujesz twierdzi, że WSZYSCY starsi, samotni mężczyźni jadą tylko celem puszczania się nie nieletnimi? Nie? A więc to jednak twoje zboczenie, że każdy samotny starszy człowiek jadący do Tajlandii MUSI być pedofilem? Specjalista umówiony? Skoro dla kogoś hasło "Tajlandia = Aaaaa.... pedofil!!!" to leczenie potrzebne...
                            • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:24
                              > że dojrzali, biali, samotni i zamożni mężczyźni jeżdżą do Tajlandii samodzielnie (nie z wycieczkami) głównie
                              > po to, żeby spacerować po plaży.

                              Triss, co ci szkodzi uwierzyc ze nie wszyscy jak jeden maz sa pedofilami czy amatorami mlodocianych prostytutek. No i raczej emeryci nie sa juz tacy jurni - sexturysci sa duzo mlodsi.

                              Nie wszyscy lubia spacerowac po plazy, za to lubia w dzien grac w golfa, wieczorem w brydza, jadac dobrze i zdrowo, nie przejmowac sie zmywaniem garow, nie przejmowac sie molami w futrze czy przemoczonymi rozdyzdanym sniegiem butami.

                              Nie zazdroszcze ci swiata widzianego twoimi oczami, musi byc przykry.
                              • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:30
                                Dziewięciolatki, koniecznie musza być dziewięciolatki
                • ichi51e Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:11
                  Na buddyzm chce przejsc pewnie. No i zawsze interesowal sie ta egzotyczna kultura
                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:16
                    Zapewne. Bedzie sie laczyl ze wszechswiatem lapiac tajlandzka mikroflore. Przy okazji pewnei sprawdzi eksperymentalnie czy zla karma wraca (ta ze wspieranai przestepczosci i wykorzystywania dzieci).
                • aankaa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:15
                  dlaczego uparłaś się na Tajlandię ?
                • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:26
                  On jedzie do Tajlandii prawdopodobnie, to nie jest jeszcze powiedziane na bank. To po pierwsze. Po drugie Tajlandia jest stosunkowo tania, ma wiele innych zalet turystycznych i nie mam tu na myśli usług nieletnich prostytutek. Jak można tak kogoś z góry oceniać, jeśli się go nawet na oczy nie widziało, a wiadomości podane przez wątkodawczynię nie są pewne?
                • ewkadrzewka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:41
                  Bo to kraj na europejską kieszeń, mają rajskie plaże i słoneczną pogode. I mieszkają tam normalni ludzie. A opinia ze tam tylko seks i pedofilia jest taka jak to, ze w Polsce wszyscy kradaną. To ile ukradłyście dziewczyny?
                • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:19
                  Mnostwo emerytow niemieckich osiada w Tajlandii, bo tam moga jesc na miescie dzien w dzien, wydatek 1euro i nawet tego nie odczuja.Prad,znajomy placi 6euro a Klima dziala caly czas.Ze swoimi emeturami moga zyc a,a nie wegetowac.Tajlandia jest idealna.
                  • chatgris01 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
                    edelstein napisała:

                    > Mnostwo emerytow niemieckich osiada w Tajlandii,

                    Francuskich też. Z podobnych powodów. Choć po 80 wielu wraca do Francji, bo koszt i poziom opieki medycznej jednak mocno odbiega od francuskiego...
                    • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:54
                      Co co znam po prostu przyjezdzaja sie leczyc do Niemiec,chociaz podobno buduja sie Kliniki wlasnie dla takich emerytow.Na marginesie ostatnio znana mi 58 latka wyjechala do Tajlandii,pracowac,znudzilo jej sie w kraju.Nie wiem skad podejtzrnia o pedofilie
              • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:10

                ale on tam nie jedzie, żeby zwiedzać, tylko przehulać pieniądze !
                • ichi51e Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:12
                  Jedzie zeby sobie znalezc tanio pielegniarke na starosc. Zapewne letnia ale w desperacji.
                  • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:37
                    Ludzie Tajlandia to tez piękne plaże, jedna z najlepszych azjatyckich kuchni, spa, masaże, góry, morze - czego dusza zapragnie. No ale przechulac majątek trzeba niechybnie fakajac dzieci, to taki szczyt marzeń każdego dorosłego chłopa 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                    • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:42

                      dodam - dorosłego chłopa, który od dwudziestu lat nie był w związku z kobietą (przynajmniej o niczym takim w poście startowym nie przeczytałam) tongue_out
                      • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:45
                        A to taki chłop to ani chybi ciula na te dziewięciolatki, co innego jakby był w związku - wtf
                        • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:20
                          Jesli jest prawdziwy, to wyglada na rasowego brata samca, wiec jak najbardziej jest spora szansa ze jedzie tam w dosc niecnym celu.
                          • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:22
                            Bracia samcu to tez loża pedofilska? Robi się ciekawie
                            • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:33
                              Może nie tyle pedofilska, co bardzo polecają sobie związki z dużo młodszymi dziewczynami, najlepiej tuż po maturze i bez żadnych doświadczeń, żeby móc je sobie ułożyć i wychować.
                              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:45
                                Oni sobie nieletnie (w sensie przed 18stka) tez polecaja. Np. stare konie lat 25+ marza o startowaniu do 17stek uncertain Mam nadzieje, ze jesli cos takiego odwala w realu, to rodzice takiej dziewczyny uswiadomia im granice normalnych ludzi. I oczywiscie o tych niepelnoletnich 16-stkach i 17-stkach pisza per "kobiety" uncertain
                    • rb_111222333 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:48
                      Dokładnie tak, i w dodatku jest tanio więc zarobione pieniądze starczą na długo.
                • ewkadrzewka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:45
                  Dla mnie przechulac to wydać na przyjemności - zeiedzanie, jedzenie, zakupy. Dla Ciebie na seks z nieletnimi. To chore, cos nie tak z Tobą jest?
                  • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:47
                    Hulać. Hulanka. Przehulać. Jeden z synonimów to przełajdaczyć, tak btw.
                    • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:51
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Hulać. Hulanka. Przehulać. Jeden z synonimów to przełajdaczyć, tak btw.

                      hulać, czyli 'bawić się beztrosko; balować, imprezować'

                      ale każdy ma takie skojarzenia na jakie go stać
                      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:57
                        Jeden z synonimów, jest ich ze trzydzieści.
                        A propos uroków i realiów Tajlandii, polecam książkę reportaż "Człowiek w przystępnej cenie".
                        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:01
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Jeden z synonimów, jest ich ze trzydzieści.


                          i spośród tych 30. kojarzysz tylko łajdactwo

                          to świadczy tylko o o tobie
                          • riki_i Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:12
                            Bo_ob prawdę pisze, a Ty się wściekasz. Owszem, starzy faceci z Europy osiadają w Tajlandii głównie z myślą o seksie z młodymi Tajkami. I co z tego?
                            • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:20
                              Z dziewieciolatkami niewątpliwie
                              • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:36
                                Z dziewięciolatkami to islamiści i Pasztuni z ich tradycją baczczebazi.
                        • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:09
                          To złodziej. I pijak. Bo każdy pijak to złodziej.
                          Skąd Ci przychodzi do głowy, że ktoś kto chce "żyć jak król", wydać na siebie własną kasę musi od razu kupować nieletnie prostytutki? Są inne sposoby trwonienia pieniędzy, zdrowsze dla serca emeryta.
                          • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:19
                            Równie dobrze mogę nie rozmawiać z moimi znajomymi którzy byli na wakacjach w Tatrach, wszak znany jest fenomen zadręczania biednych koni na smierć to co, mam niby wierzyć ze akurat oni na co innego wydadzą pieniądze? A już pomijając pedofilie, ktoś wie jak się „przyucza” słonia coby tolerował przejażdżki na nim? Zapewne ematka pisząca o egzotycznych wakacjach wspiera finansowo takie procedury, nie ma innej opcji. (Uwaga: relacje z „treningu” słoni są tak drastyczne ze ciężko oglądać i niestety nie są się odzobaczyc).
                            • majenkir Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 16:35
                              sadsadsad
        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:01
          A skąd ci się, na Zeusa, wzięła ta prostytucja? Może facetowi się klimat Tajlandii podoba? Ostatnio mój brat z bratową i dwojgiem pełnoletnich dzieci (synem i córką) pojechali na prawie dwa miesiące do Tajlandii. Na pewno po to, żeby pedofilię rodzinnie uprawiać! Skoro decyzje życiowe tobie się kojarzą tylko dziecięcą pornografią/prostytucją - powinnaś poszukać dobrego psychiatry...
          • riki_i Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 18:28
            Rozróżniasz wycieczkę turystyczną brata z bratową i dwójką dzieci od podróży - pomyślanej teoretycznie jako 'na zawsze' - faceta, który z góry zapowiada, że chce "żyć jak król"?

            O ile pamiętam z lekcji historii królowie nie byli wzorami ascezy seksualnej.
            • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 18:36
              Był jeden Bolesław Wstydliwy.
            • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:16
              A ty przyjmujesz do wiadomości, że nie każdy jak Triss myśli tylko o nieletnich du.pach? I że dla faceta, który całe życie tyrał, utrzymywał i sowicie wspomagał córkę, użerał się z własną firmą, ZUSami, srusami, pracownikami itd - określenie "żyć jak król" może oznaczać wcale nie małoletnią prostytutkę, a właśnie święty spokój na hamaku, pinakoladę i brzoskwinie, oraz maksymalną odległość od zachłannej córeczki, która uważa, że staruch nie ma prawa zrobić co chce, bo ona chce kasę ze spadku po nim - najlepiej od ręki?
            • kandyzowana3x Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:36
              Radzę uaktualnić wiedze. Tajlandzkie wioski emaryckie to obecnie ogromny biznes, nie chodzi wcale o pedofilię itd, ale właśnie o luksusowe domy opieki z samodzielnymi domkami, zorganizowana opieka i restauracyjnymi daniami. Tajlandia ma nawet wizy emeryckie.
              • szeera Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 20:27
                "Tajlandzkie wioski emaryckie to obecnie ogromny biznes, nie chodzi wcale o pedofilię itd, ale właśnie o luksusowe domy opieki z samodzielnymi domkami, zorganizowana opieka i restauracyjnymi daniami. Tajlandia ma nawet wizy emeryckie."

                Ostatnio czytałam płacze jakiś emerytów brytyjskich, że ze względu na zmianę kursu walut przestali spełniać wymagania wizy i muszą jeszcze złożyć depozyt - to były artykuł w jakiś głównych mediach.

                Niesamowite, że kogoś może dziwić to, że ludzie jadą na emeryturę do krajów o niższym koszcie życia, za to ze słońcem. Ba, jest sporo osób które pół roku żyją w swoim kraju, pół roku gdzieś, bo taką mają fantazję.

                Jeszcze odnośnie różnych patologii: nie sądzę, żeby miało sens zrównywanie pedofilii z prostytucją, czy z małżeństwami dla pieniędzy. Ogromna większość mężczyzn nie jest pedofilami i nie stanie się nimi nawet gdy przeniosą się do Tajlandii i poślubią młodą żonę.
      • tiszantul Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:11
        "Super pomysł na starość ma ten ojciec. Pracował ciężko teraz czas na laury"

        Nie wiadomo, czy będzie umiał nie pracować. Może się okazać, że bez pracy nie umie żyć, a laury okażą się mniej atrakcyjne niż praca. Pieniądze też się prędzej czy później znudzą (i tak ma fajnie, ze jeszcze mu się nie znudziły), jedyne sensowne wyjście to wesprzeć córkę i wnuczkę. Za dużego wyboru to on nie ma.
        Zakończenie pracy zawodowej, likwidacja firmy i przeprowadzka do Tajlandii? Trzymam kciuki, żeby nie zszedł od tych wzruszeń. Klasyczne stresory
        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:16
          tiszantul napisała:

          > Za dużego wyboru to on nie ma.


          jak to!
          przecież facet przed 70. może jeszcze się ożenić a nawet mieć nowe dzieci wink
          • netlii Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:04
            bo_ob napisała:

            > tiszantul napisała:
            >
            > > Za dużego wyboru to on nie ma.
            >
            >
            > jak to!
            > przecież facet przed 70. może jeszcze się ożenić a nawet mieć nowe dzieci wink

            Nie znam kobiety, o której mowa w głównym wątku i co za tym idzie nie życzę jej źle, ale gdyby tak ojciec wysłał jej za rok zaproszenie na ślub jego z młodą Tajką to byłoby coś... big_grin
    • matacznik Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:39
      swarliwa napisała:

      > zdecydował, że się przenosi na stałe w "ciepłe kraje", prawdopodobnie do Tajlandii -
      >
      Wobec zachodzących zmian klimatycznych pomysł raczej średni. Mógł lepiej wybrać miejsce na emeryturę.

      > zarabia niewiele ponad 3500 tys.
      >
      To dużo.
      • pani_tau Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:53
        matacznik napisał:

        > swarliwa napisała:
        >
        > > zdecydował, że się przenosi na stałe w "ciepłe kraje", prawdopodobnie do
        > Tajlandii -
        > >
        > Wobec zachodzących zmian klimatycznych pomysł raczej średni. Mógł lepiej wybrać
        > miejsce na emeryturę.
        >
        > > zarabia niewiele ponad 3500 tys.
        > >
        > To dużo.

        Zależy dla kogo. To co dla mnie jest standardem dla moich zamożnych znajomych jest życiem w nędzy.
        • alpepe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:56
          nie napisałaś 3500, tylko 3500 tys
        • matacznik Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:58
          pani_tau napisał(a):


          > dla moich zamożnych znajomych jest życiem w nędzy.
          >
          Nie mam znajomych aż tak zamożnych, by trzy i pół bańki uznali za życie w nędzy.
    • koronka2012 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:39
      Nie rozumiem o co ta awantura? jeśli córka naskoczyła na ojca że ten śmie realizować własne plany na życie, to nic dziwnego, że się rozłączył. Nie rozumiem natomiast skąd jej rozgoryczenie? i co ją upoważnia do robienia awantur?

      Owszem, nie podoba mi się "karanie" jej za to, że wybrała kiepskiego ojca dla wnuczki, ale o ile rozumiem - mimo wszystko ojciec nadal jej pomagał? ta sprawa ma być może drugie dno? ojciec ochłodził kontakty, jak córka zadała się z menelem - cóż, dość zrozumiałe. To, że pomagał jej na swoich warunkach - hmmm, tzn. jakich?
      Skoro głupio wybrała, to może ojciec obawiał się też konsekwencji innych jej wyborów?
      • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:14
        Zgadzam się z Koronką. Ojciec pomagał, choć nie musiał. Owszem, na własnych warunkach, ale po pierwsze: ma do tego prawo, po drugie uważam, że zadawanie się z nieodpowiedzialnym menelem może być powodem do wstrzymania pomocy. Córka nie ma żadnego moralnego prawa do strzelania focha, powinna sama ponosić konsekwencje swoich życiowych wyborów, a nie wymagać, żeby inni się do nich dokładali. Zdaje się, że w stosunku do ojca swojego dziecka takich wymagań nie ma?
        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:18
          No bo on (ten ojciec) jest alkoholikiem to jak tu wymagać? I czego, skoro zapewne nie ma nic, a jak już coś ma to przepije? A tu, weź, no, zamożny jej tatuś się stawia, bydlę paskudne i zamiast finansować ją, jej dziecko i ich wspólne plany śmie mieć jakieś swoje własne, w których córuchna nie jest uwzględniona?! Oburzenie i fochy córuni tym mniej zrozumiałe, że przez całe jej życie ojciec ją wspierał i pomagał, ma własnościowe mi8esezanie (
        • kocynder Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:22
          No bo on (ten ojciec) jest alkoholikiem to jak tu wymagać? I czego, skoro zapewne nie ma nic, a jak już coś ma to przepije? A tu, weź, no, zamożny jej tatuś się stawia, bydlę paskudne i zamiast finansować ją, jej dziecko i ich wspólne plany śmie mieć jakieś swoje własne, w których córuchna nie jest uwzględniona?! Oburzenie i fochy córuni tym mniej zrozumiałe, że przez całe jej życie ojciec ją wspierał i pomagał, ma własnościowe mieszkanie (Dzięki ojcu, od którego dostała gotówkę na wkład - bez tego miałaby stare onuce, a nie mieszkanie!), ma pracę, zarabia, ma swoje dziecko, to czego, na litość jeszcze chce od ojca? Żeby zrezygnował z własnych marzeń i planów? A może najlepiej niech od razu się powiesi, zapisując wszystko córce?
        • mgla_jedwabna Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:07
          Najwyraźniej tatuś nie uważa, że życiowe wybory córki są jej sprawą, skoro wyraźnie okazuje swój negatywny stosunek do córki i wnuczki. Więc skoro pan strzela fochy na temat cudzych wyborów życiowych, to i córce wolno.
          • netlii Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:12
            Tym bardziej nie rozumiem istoty problemu. Ich drogi się rozeszły, każdy idzie w inną stronę, nie mają wspólnego mianownika jak to czasem u dorosłych ludzi bywa a tu zestaw irracjonalnych żali głownie ze strony pani, że ojciec powinien inaczej postąpić a już absolutnie nie rozporządzać owocem swojej pracy. Co go tu trzyma zasadniczo w Polsce, skoro z córką ma relacje ochłodzone na maksa a gdy pojawiła się opcja kontaktu raz na rok wyszła kłótnia? Uszanował widać wolę córki, niech sobie radzi samodzielnie. On też przecież kiedyś był samotnym rodzicem.
    • hanusinamama Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:41
      Ale przeciez kazdy moze ze swoim majątkiem zrobic co chce. Ja juz pisałam, ze u mnie majatek rodziców zapewne przypadnie bratu. Ich wybór. Tak jest mi przykro ale nie dlatego, ze nie skapnie mi (moje dzieci biedne nie są) tylko o to ze stoje nisko na drabinie osób waznych w rodzinie smile Dla własnego zdrowia psychicznego pogodziłam sie z tym.
      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:50
        Jeśli Tobie nie zależy to przynajmniej zadbaj o dzieci, chyba że Twój brat ma zobowiązania wobec rodziców i taka była umowa.
        • hanusinamama Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 22:18
          Dbam o dzieci, zarabiam na nie. MOje dzieci dostaną od nas kase czy mieszkanie. MOi rodzice mogą sobie robic ze swoim majątkiem co chcą. Jednak mam zamiar zabezpieczyc opieke nad nimi. Skoro brat ma dostac wszystko, niech sie nimi na starosc opiekuje.
    • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:47
      Gdyby kolezanka potrafila sie zdobyc na chociazby: - Dobrze tatusiu, spelniaj swoje marzenia - to nie trzebaby bylo teraz sie boczyc. Robienie ojcu wyrzutow tylko pogorszy sprawe, a zerwanie z nim tylko z powodu "samowolki" to juz zupelny idiotyzm.
    • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:47
      A co tu komentować. Facet ma pełne prawo przepuścić swoje pieniądze na kokainę i dzi.ki, córce już pomógł, a skoro panna m(iał)a własny pomysł na życie, to niech sobie teraz radzi.
      • berdebul Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:49
        O kurfa. Może ma ochotę leżeć na plaży i pić pinacoladę. Skąd u Was takie skojarzenia? Tajlandia i okoliczne kraje Azji południowo-wschodniej są po prostu tanie, za 1-2-3$ można mieć obiad na wypasie i egzotyczne owoce z własnego krzaka.
    • piesiedwa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 12:56
      Nie widze nic zlego w zachowaniu taty, zarobil i wyda i tak powinno byc. Kazdy pracuje na siebie. Niech corka sie ogarnie jak widzi jej sie wyzszy poziom. Jej decyzje, jej zycie. To ze jej wogole pomagal to fajnie, nie ma obowiazku zostawic spadku czy zabezpieczac wnuki.
    • iwoniaw Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:00
      swarliwa napisała:

      > Jak się domyślacie awantura, rozłączenie się, od tej pory zero jakiegokolwie
      > k kontaktu.

      No w sumie nie, nie domyśliłam się aż do tego momentu, że w tej sytuacji pani zrobiła ojcu AWANTURĘ. Rozumiałabym zdziwienie, zaskoczenie (serio? ciepłe kraje gdzieś w Azji?), ale robienie awantury, zamiast choćby grzecznościowe zainteresowanie się, jaka konkretnie destynacja i plany?

      I koleżanka jest ciężko rozgoryczona, bo chociaż sobie radzi, to be
      > z szaleństw (zarabia niewiele ponad 3500 tys.), ma własne mieszkanie, nie ma kr
      > edytów, oczywiście ma dodatki na dziecko, ale naturalnie nie przelewa jej się.
      > Liczyła jednak na wsparcie bogatego ojca.

      Liczyć sobie mogła i być rozgoryczona też, ale jej reakcja jest poniżej wszelkiej krytyki.
    • feliz_madre Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:09
      Beznadziejna postawa roszczeniowe córki. Co do ojca - człowiek ma prawo żyć, tak jak chce. Szczegolnie gdy sam wypracowal na to środki i ma dorosłe, samodzielne dzieci.
      • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:19

        ciekawe, co zrobi, jak majątek upłynni mu się do zera.
        A może to nastapić dużo wcześniej, niż mu się zdaje.
        • iwoniaw Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:22
          iwles napisała:

          >
          > ciekawe, co zrobi, jak majątek upłynni mu się do zera.
          > A może to nastapić dużo wcześniej, niż mu się zdaje.
          >
          >

          Usiądzie z miseczką w dłoni przed jakąś aśramą i tak dożyje swych dni.
          Co to ma w ogóle do rzeczy? Wszak równie dobrze ojciec mógł całe życie spędzić w kawalerce i nie szastać się z zakładaniem firm i zarabianiem kasy, a teraz pozwać córkę o alimenty, gdyby mu z najniższej emerytury na czynsz nie starczało - i ciekawe, czy wtedy byłaby mniej "rozgoryczona".
          • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:26

            na miejscu córki, założyłabym sprawę w sądzie (nie wiem, czy to możliwe), że nie będę opiekować się ojcem.
            I nie, nie dlatego, że nie dał mi teraz kasy, tylko dlatego, że moje dziecko traktuje, jak piąte koło u wozu, którego w jego rodzinie być nie powinno.
            • iwoniaw Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:31
              iwles napisała:

              >
              > na miejscu córki, założyłabym sprawę w sądzie (nie wiem, czy to możliwe), że ni
              > e będę opiekować się ojcem.

              To nie jest możliwe. Mało tego, w sytuacji jak opisana (ojciec wspierał panią finansowo całe życie w stopniu wykraczającym poza ustawowy obowiązek) nie ma szans, by córka udowodniła, że naruszał jakiekolwiek zasady współżycia społecznego i że w zw. z tym ona nie ma wobec ojca zobowiązań. Nie, nazwanie ojca wnuczki "przypałem" i ubolewanie, że takowego człowieka córka wybrała na swego partnera nie jest żadnym powodem, by córka została zwolniona z obowiązków córki.

              Ale skoro córka taka zawzięta, to zawsze może liczyć na to, że ojciec jakichś szczepień nie dopilnował i zejdzie w tej Azji raz dwa, zanim jej spadek całkiem przepadnie big_grin
            • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:32
              Ale rozumiem, że zanim byś tę sprawę w sądzie założyła, oddałabyś te pieniądze, które ekstra dostałaś od papy? Póki co, to zwracam CI uwagę, córka potrzebowała pomocy ojca, on sobie radzi całkiem nieźle.
              • iwles Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:40

                a to nie jest tak, że rodzice mają obowiązek utrzymywać dziecko do końca nauki ?
                Z postu startowego wynika, że rozliczył się z córką ze spadku, a potem pomagał jej utrzymywać się do końca studiów. No i dorzucił do tego spadku coś od siebie. Rozumiem, że o to dorzucenie się ci chodzi ?
                Aha, o ile matka przed śmiercią pracowała - to przyznana musiała być renta rodzinna, którą do osiągnięcia pełnoletności przez córkę pobierał ojciec, jako prawny opiekun.
                • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:51
                  Jest napisane wyraźnie, że dorzucił do tego spadku po matce coś ekstra. Co do renty- zdaje się, że nic na ten temat nie wiemy: może była, może nie. A jeśli nawet była, no to pewnie szła na bieżące utrzymanie córki?
                  Wiesz, wydaje mi się, że nazwanie "zięcia" przypałem to nieco za mało, żeby się wypiąć na ojca na starość, szczególnie, że ten ją wychowywał samodzielnie i jakoś do momentu obcięcia kasy pani specjalnych zastrzeżeń do taty nie miała.
                • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:49
                  "którą do osiągnięcia pełnoletności przez córkę pobierał ojciec, jako prawny opiekun."

                  Po pierwsze nie wiemy czy renta była i jeśli to w jakiej kwocie, po drugie przez jakieś 7 lat (do ukończenia studiów) córka dostawała te pieniążki do ręki + kasę od ojca.
            • l.waniliowa Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:10
              iwles napisała:

              >
              > na miejscu córki, założyłabym sprawę w sądzie (nie wiem, czy to możliwe), że ni
              > e będę opiekować się ojcem.

              Rotfl!

              > i nie, nie dlatego, że nie dał mi teraz kasy, tylko dlatego, że moje dziecko tr
              > aktuje, jak piąte koło u wozu, którego w jego rodzinie być nie powinno.
              >

              W poście startowym nic nic ma i traktowaniu wnuczki. Ale obrażenie się o wyimaginowane prześladowanie córki lepiej wygląda niż foch o to że dziadek kurek z kasą zakręcił
          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:33
            Na asramy to sie jedzie do Indii, chyba, ze ostatnimi czasy cos sie zmienilo. Do Tajlandii sie jedzie na seksy. A jak pan po tych seksach zostanie bez grosza przy duszy, za to z milionem chorob, to fajnie bedzie miala ta corka - male dziecko i dzianek ktory przytarga dzikie stada azjatyckich bakcyli suspicious W dodatku ustawowo bedzie miala obowiazek pomocy tatusiowi.
            • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:38
              umi napisała:


              A jak pan po tych seksach zostanie bez grosza
              > przy duszy, za to z milionem chorob

              niezłe masz bagno w głowie
              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:52
                Nie bagno, tylko tak sie konczy brak kontroli nad kryzysem wieku - tu juz chyba starszego, nie sredniego. Jesli pan sie nie bedzie pilnowal i wszystko przehula zanim zycie mu sie skonczy albo trafi na oszustow, finansowo roznie moze wyladowac. A duzo hulania to duze prawdopodobienstwo zlapania roznych egzotycznych rzeczy.
                • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:56
                  umi napisała:

                  > Nie bagno

                  to twoje zdanie

                  ja, gdy czytam o, co piszesz widzę bagno

                  dorosły facet zamierza zamieszkać w ciepłych krajach a twój mózg projektuje seks z nieletnimi, choroby weneryczne, bankructwo - to właśnie jest bagno
                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:07
                    Nie, dorosly facet majacy bliska rodzine - tu masz ta corke z wnuczka, ktora rzekomo (bo to troll) wychowywal samotnie, planujacy cieple kraje dzieli sie planami z bliskimi, jakos normalnie. A nie oznajmia - jade przepuscic dorobek zycia gdzies w Tajlandii. No przykro mi, ale gdyby taki facet istnial, to to raczej nie bylaby normalna przeprowadzka przy takich warunkach brzegowych.
                    • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:10
                      umi napisała:

                      > Nie, dorosly facet majacy bliska rodzine - tu masz ta corke z wnuczka, ktora rz
                      > ekomo (bo to troll) wychowywal samotnie, planujacy cieple kraje dzieli sie plan
                      > ami z bliskimi, jakos normalnie. A nie oznajmia - jade przepuscic dorobek zycia
                      > gdzies w Tajlandii.

                      przecież podzielił się planami - zamierza spędzić resztę życia w ciepłych krajach i tam wydawać zarobione przez siebie pieniądze

                      • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:14
                        Bez podania gdzie ma mieszkac, bez omowienia szczegolow??? Ja rozumiem, z jakiemus kumplowi, kuzynowi czy dalekiej ciotce, ale wlasnej corce? A gdyby tam zachorowal, potrzebowal jakiejsc pomocy czy czegokolwiek, to co? Najblizsza rodzina nawet by nie wiedziala?
                        No, chyba ze jak napisalam nizej - facet byl ogarniety z firma, ale teraz dostal zacmienia umyslu i goni miraze, ktorych nie ma. Wtedy tak, moze miec takie plany palcem na wodzie.
                        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:19
                          umi napisała:

                          > Bez podania gdzie ma mieszkac, bez omowienia szczegolow???

                          to jest, zdaje si, dorosły człowiek i nie musi się nikomu opowiadać dokąd i po co wyjeżdża
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:22
                            Znasz powiedzenie, ze na zlodzieju czapka gore? suspicious
                            • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:29
                              umi napisała:

                              > Znasz powiedzenie, ze na zlodzieju czapka gore? suspicious

                              tak!

                              już tu ktos napisał, że ten tata o pijak i złodziej!
                        • iwoniaw Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:27
                          umi napisała:

                          > Bez podania gdzie ma mieszkac, bez omowienia szczegolow???

                          Może gdyby mu córka dała szansę, zamiast urządzać awanturę i rzucając słuchawką, to by przeszedł w kolejnym zdaniu do szczegółów big_grin
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:36
                            A to tez mozliwe. Wtedy cala dyskusja jest biciem piany. Ale nie ma sie co martwic, to i tak troll wink
                            • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:50
                              > jest biciem piany

                              to tys tu najwiecej piany rozchlapala, zmyslajac, kombinujac w jak najgorszym stylu i guscie.
                              Kiepsko ci wyszlo.
                              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:52
                                Wyszlo mi bardzo dobrze i gdyby sytuacja byla prawdziwa, na min 80% bym trafila.
                        • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:41
                          "Bez podania gdzie ma mieszkac, bez omowienia szczegolow???"

                          A czy córka zwiążąc się z patusem i robiąc sobie z nim bombelka omawiała ten cudowny plan ze swoim ojcem? Czekała na pozwolenie? Bo jakoś nie widać.
                          Postąpiła jak idiotka. Ojciec zatem, zupełnie słusznie, uznał, że nie ma sensu ładować kasy w dziewczę, które rozumu jak widać ma niedużo i podejmuje złe decyzje. Lepiej własnymi rękami (!!!!!) zarobione pieniądze wydać na siebie i swoje przyjemności. Zrobiłabym to samo. Konsultowania planów przez dorosłego, samodzielnego, utrzymującego się za własne pieniądze człowieka z kimkolwiek uważam za prześmieszny pomysł. Ty konsultujesz wszystkie swoje decyzje z dziećmi? Także te dotyczące wyłącznie Twoich własnych spraw?
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:44
                            Nie mam na tyle duzych, zeby wyjezdzac bez nich na drugi koniec swiata. Ale gdybym planowala taka emeryture, to oczywiscie, ze pochwalilabym sie i miejscowka i planami i dopilnowala dowozenia mi wnukow. Inni ludzie tak nie robia?
                            • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:57
                              " Inni ludzie tak nie robia? "

                              Nie. Jakieś jeszcze pytania?
            • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:51
              "Do Tajlandii sie jedzie na seksy. "

              A to muszę koledze powiedzieć, bo ten idiota, rozumiesz, z rodziną na wakacje jedzie. Po co ma swoje dzieci tam brać, o żonie nie mówiąc, skoro jedzie się seksić z małolatami i łapać choroby? Chyba, że oni mają zamiar tak rodzinnie... Jak sądzisz? Najwyraźniej masz w temacie jakieś doświadczenie...
              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:54
                Facet ze startera nawet nie chce powiedziec gdzie sie zatrzyma, wiec to chyba nie opcja "rodzinen wakacje", ani nawet nie opcja "zwykla przeprowadzka do innego kraju". Jak ktos sie normalnei przeprowadza, nie deklaruje, ze chce przepuscic wszystkei pieniadze ukrywajac gdzie dokladnie. Samo zycie suspicious
                • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:05
                  umi:
                  > Facet ze startera nawet nie chce powiedziec gdzie sie zatrzyma, wiec to chyba nie opcja "rodzinen wakacje",

                  Wykazujesz szczyt braku logiki albo szczyt nieumiejetnosci czytania.
                  Facet jeszcze nie wie gdzie pojedzie, dopiero planuje a corka juz mu zrobila awanture i rozmowa przerwana.
                  Umi, nie jedz nigdzie, nie puszczaj nigdzie swojego ojca czy brata - zajmij sie pisaniem poradnika: "Co emeryt powinien" i nie rob sobie obciachu na forum.
                  Ty przypadkiem nie z Dulskich?
                • reinadelafiesta Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:05
                  Może po prostu jeszcze nie wie, dokąd się wyprowadzi? Albo może wątkodawczyni nie wie? Skąd to dorabianie całej ideologii do faktów? Jak w dowcipie, wszystko CI się z seksem kojarzy?
                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:11
                    Ja zrozumialam, ze to sa zaawansowane plany, na podstawie tego:

                    zdecydował, że się przenosi na stałe w "ciepłe kraje", prawdopodobnie do Tajlandii - dokładnie nie powiedział dokąd, chociaż koleżanka jest pewna, że ma swój plan. Jako że to człowiek czynu, a nie gawędziarz, znalazł szybko kupca zarówno na firmę, jak i działkę z domem. Firmę już sprzedał, finalizacja transakcji nieruchomości w lutym 2020.

                    Wydawalo mi sie, ze jesli ktos juz sprzedal firme, dzialke i dom, to raczej nie zrobil tego w ciemno i bez zadnego kosztorysu przyszlego zycia. Zwlaszcza, ze facet jest opisany jako ogarneita osoba. Ale gdyby jakims cudem nie byl ogarniety i wyprzedal wszysko nic nie wiedzac o przyszlym zyciu i majac tylko mgliste pojecie o mieszkaniu w "jakims cieplym kraju" to tak, Ty i asia wtedy mialybyscie racje, a ja bym sie mylila.
                    • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:13
                      Zapewne willa wypełniona dziewięciolatkami już czeka skoro taki zorganizowany i skryty jednocześnie
                      • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:16
                        No ale rozumiesz, ze normalni, trzezwo myslacy ludzie tak nie postepuja? Tak robia albo osoby zupelnie nieprzewidujace, albo takie u ktorych zaczyna sie choroba psychiczna, albo ci ktorym nad glowa stoi widmo zamykajacych sie drzwi i im z lekka odjezdza peron.
                        • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:17
                          Pominawszy fakt, ze to troll.
                        • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:20
                          umi napisała:

                          > takie u ktorych zaczyna sie choro
                          > ba psychiczna, albo ci ktorym nad glowa stoi widmo zamykajacych sie drzwi i im
                          > z lekka odjezdza peron.

                          no to jesteśmy w domu

                          tata po prostu zwariował!
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
                            big_grin
                            Gdyby istnial.
                        • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:23
                          Tylko psychiczni wyjeżdżają w ciepłe kraje na emeryturę w celu „pożycia sobie”? To już lepiej wystąpmy z tej unii jak najprędzej bo to jakieś stado zwariowanych ludzi (oraz pedofili oczywiście).
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:24
                            Zalezy przeciez w jakich okolicznosciach wyjezdzaja. Nie czytasz chyba dyskusji do ktorej sie podlaczasz.
                            • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:29
                              Czytam ze hasło „wyjadę w ciepłe kraje” automatycznie oznacza posiadanie konkretnego adresu w tajlandi (z dostawa dzieci do celów seksualnych) którego nie zamierza się podać najbliższej rodzinie. I się dziwię...
                              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:35
                                Noo.. ta odnoga galazki jest o Tajlandii. Mozesz zalozyc wlasna, o innym kraju albo o cieplych krajach w ogole. Tu jest o seksach w Tajlandii.
                            • tt-tka Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 15:44
                              umi napisała:

                              > Zalezy przeciez w jakich okolicznosciach wyjezdzaja.

                              Tu akurat okolicznosci sa jak najbardziej za wyjazdem - pan wdowiec od wielu lat, z corka stosunki schlodzone od lat kilku, a nieistniejace od roku, co go tu trzyma ? Tesknota corki za jego kasa ?

                              PS rycerzowa slusznie zauwazyla, ze skoro ten kontakt byl pierwszy od roku teraz, w styczniu, to corka ojcu nawet swiatecznych zyczen nie zlozyla.
                        • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:36
                          "albo takie u ktorych zaczyna sie choroba psychiczna, albo ci ktorym nad glowa stoi widmo zamykajacych sie drzwi i im z lekka odjezdza peron. "

                          Aaa czyli zdrowy psychicznie emeryt przy kasie powinien siedzieć na doopie, bawić wnuki i pilnować, by należnego dzieciom majątku na własne fanaberie nie trwonić...
                          OMFG sad
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:38
                            Mysle, ze zdrowy psychicznie emeryt nie ucieka na drugi koniec swiata nie mowiac rodzinie gdzie i zapowiadajac jedynie, ze przepusci caly hajs.

                            Chociaz nie, jeszcze jedna ewentualnosc przychodzi mi do glowy. Emeryt narobil walkow prawnych i probuje uciec Fiskusowi, nie wciagajac w to rodziny wink
                            • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:46
                              "Mysle, ze zdrowy psychicznie emeryt nie ucieka na drugi koniec swiata nie mowiac rodzinie gdzie i zapowiadajac jedynie, ze przepusci caly hajs."

                              Bo? A co wg Ciebie powinien robić taki emeryt, zwłaszcza mający córkę, z którą nie potrafi się porozumieć, bo córka gustuje w patusach?

                              "Chociaz nie, jeszcze jedna ewentualnosc przychodzi mi do glowy. Emeryt narobil walkow prawnych i probuje uciec Fiskusowi, nie wciagajac w to rodziny "

                              Pfffff masz strasznie ograniczoną wyobraźnię zatem. Znam wielu emerytów, którzy na stare lata zwiedzają świat, wyprowadzają się w ciepłe kraje i wykorzystują ostatnie lata swojego życia na coś przyjemniejszego niż opieka (nieodpłatna) nad wnukami.
                              • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:48
                                I nie mowia rodzinei gdzie sa i co sie z nimi dzieje?
                                • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:51
                                  "I nie mowia rodzinei gdzie sa i co sie z nimi dzieje?"

                                  Na razie (zakładając, że pan istnieje), to pan robi plany i gromadzi fundusze. Jeszcze nie wyjechał. Jak wyjedzie, poda adres. Z czym masz problem? Jak wyjeżdżałam za granicę na dłużej, adres podawałam po przyjechaniu na miejsce. Chyba, że też jestem chora psychicznie?
                                  • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:53
                                    Jedynemu dziecku tez? Jak sie przeprowadzalas na reszte zycia, likwidujac dokladnie caly wieloletni dorobek w kraju w ktorym mieszkalas przez kilkadziesiat lat?
                                    • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:55
                                      "Jak sie przeprowadzalas na reszte zycia, likwidujac dokladnie caly wieloletni dorobek w kraju w ktorym mieszkalas przez kilkadziesiat lat? "

                                      Jeszcze tego nie zrobiłam. Ale jeśli byłaby taka opcja, że moje dziecko robi głupoty, nie słucha moich rad, stoi na stanowisku "to moje życie, nie wtrącaj się", a mojego męża już nie ma, to autentycznie, sprzedaję wszystko, co mam (dziecię zabezpieczone już mieszkaniem, myślę, że starczy) i wybywam gdzieś. Na początek tu, później tam. A dziecięciu mówię - odezwę się czasem.
                                    • effka454 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 21:32
                                      umi napisała:

                                      > Jedynemu dziecku tez? Jak sie przeprowadzalas na reszte zycia, likwidujac dokla
                                      > dnie caly wieloletni dorobek w kraju w ktorym mieszkalas przez kilkadziesiat la
                                      > t?

                                      Ale bierzesz pod uwagę, że on nie ma tam kupionego domu/mieszkania, tylko będzie podróżował z plecakiem i zwiedzał. Być może zacznie od Tajlandii, a jak mu się będzie dobrze podróżowało, to pojedzie gdzieś dalej.
                                      To jaki adres ma podać?
                                      Może po latach planowania i trzymania się utartych schematów, w końcu może pozwolić sobie na trochę "szleństwa"
                                      Może jedzie na żywioł i na miejscu poszuka sobie czegoś do mieszkania i wtedy będzie mógł poinformować rodzinę, gdzie się zatrzymał
                    • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:35
                      "prawdopodobnie do Tajlandii - dokładnie nie powiedział dokąd, chociaż koleżanka jest pewna, że ma swój plan."

                      Prawdopodobnie, koleżanka jest pewna, że ma plan, ale nie ma pojęcia jaki.
                      A Ty już wiesz, że do Tajlandii bzykać małolaty i łapać syfa. Ech...
                      • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:40
                        No ale zobacz od jakiego komentarza zaczela sie ta dyskusja. Ja nie dowodze, ze koniecznie tam jedzie, tylko rozpatruje sytuacje gdyby tam jechal.
                        • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:44
                          "Ja nie dowodze, ze koniecznie tam jedzie, tylko rozpatruje sytuacje gdyby tam jechal."

                          LOL, nieprawda. Ty założyłaś, że:
                          a) na pewno jedzie do Tajlandii,
                          a zatem
                          b) jedzie tam uprawiać seks z byle kim i łapać syfa,
                          a więc
                          c) jest na progu choroby psychicznej i stracił kontakt z rzeczywistością smile
                          A jeśli założymy, że pan nie jedzie do Tajlandii, ale na Bora Bora, to co?
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:46
                            LOL, czytaj i wycigaj wnioski:

                            iwonia napisala: Usiądzie z miseczką w dłoni przed jakąś aśramą i tak dożyje swych dni.

                            ja: Na asramy to sie jedzie do Indii, chyba, ze ostatnimi czasy cos sie zmienilo. Do Tajlandii sie jedzie na seksy.

                            Dalej dyskusja.
                            Widzisz juz swiatlo w tunelu? suspicious
                            • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:47
                              Jesli na Bora Bora, to trzeba by sprawdzic jakie tam ma atrakcje, ze sie z nimi ukrywa. Reszta bez zmiany.
                              • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:53
                                "Jesli na Bora Bora, to trzeba by sprawdzic jakie tam ma atrakcje, ze sie z nimi ukrywa."

                                Ty naprawdę jesteś strasznie prosta.
                                Nigdy nie miałaś ochoty pojechać w jakieś miejsce dlatego, że np. podoba Ci się nazwa albo z czymś fajnym Ci się kojarzy?
                                I z każdej myśli spowiadasz się wszystkim z rodziny? Nie masz swoich własnych planów, marzeń, spraw, takich tylko Twoich?
                                Ależ ubogie masz życie...
                                • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:55
                                  Wiesz... nie mam choroby dwubiegunowej, wiec wez poprawke na ten brak.
                                  • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:57
                                    "nie mam choroby dwubiegunowej, wiec wez poprawke na ten brak. "

                                    Och, czyli każdy, kto ma odrobinę fantazji ma od razy chorobę dwubiegunową?
                                    Wiesz, nie ograniczaj się, powiedz wszystko, co myśliszbig_grin
                            • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:49
                              "Widzisz juz swiatlo w tunelu? "

                              Tja. Widzę, ze masz przeraźliwie ograniczone horyzonty myślowe i w głowie Ci się nie mieści, że człowiek może robić coś innego niż gnić na starość w rodzinnym kraju licząc na łaskawe odwiedziny potomstwa od czasu do czasu, zaszczyt opieki nad wnukami i czekając na śmierć, którą uszczęśliwi pazernych spadkobierców.
                        • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:44
                          " tylko rozpatruje sytuacje gdyby tam jechal. "

                          Po co?
                          • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:49
                            Bo skomentowalam asramy w Tajlandii...
                            • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:49
                              "Bo skomentowalam asramy w Tajlandii... "

                              Zrobiłaś coś znacznie więcej. Wysunęłaś teorię o seksie w Tajlandii i chorobie psychicznej człowieka.
                              Zacytować?
                            • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:50
                              Tak sie zanstanawiam co Ci sie dzieje i juz wiem... piatek jest suspicious W piatek sie ciezej mysli, co? big_grin
                              • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:52
                                "W piatek sie ciezej mysli, co?"

                                Tobie? Jak widać...
                                Ponownie zapytam - zacytować Twoje wypowiedzi?
                                • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:54
                                  Zacytuj. Tylko moze jakos z sensem, nie wyrwane z kontekstu.
                                  • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:03
                                    "No przykro mi, ale gdyby taki facet istnial, to to raczej nie bylaby normalna przeprowadzka przy takich warunkach brzegowych."

                                    "No ale rozumiesz, ze normalni, trzezwo myslacy ludzie tak nie postepuja? Tak robia albo osoby zupelnie nieprzewidujace, albo takie u ktorych zaczyna sie choroba psychiczna, albo ci ktorym nad glowa stoi widmo zamykajacych sie drzwi i im z lekka odjezdza peron. "

                                    "Do Tajlandii sie jedzie na seksy. A jak pan po tych seksach zostanie bez grosza przy duszy, za to z milionem chorob"

                                    i dalej:
                                    "tak sie konczy brak kontroli nad kryzysem wieku - tu juz chyba starszego, nie sredniego."

                                    Czyli - jak do Tajlandji to na seks, a jak seks to syf, a w ogóle to kryzys osobowości, początki choroby psychicznej lub ucieczka przed fiskusem.
                                    Żadne tam chęci skorzystania z życia i prostych przyjemności typu słońce, plaża, podróże i dobre jedzenie.
                                    No, chyba, że wszystko, co piszesz jest wyrwane z kontekstu... wówczas zwracam honor... czy coś tam big_grin
                                    • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:22
                                      No, jeszcze cytat z poczatku powinien byc. Ten:

                                      po śmierci żony, ojciec założył i zaczął intensywnie rozwijać swój biznes, przewóz towarów. Wbił się w dobry moment i sporo na tym zarobił. W efekcie kilkanaście lat temu kupił ziemię, wybudował nowy dom, przyoszczędził

                                      w polaczeniu z tym ktory juz wklejalam, o wyprzedaniu kompletnie wszystkiego w polaczeniu z niejasnymi (albo gleboko skrywanymi przed najblizsza rodzina) planami na cale dalsze zycie. Rozumiem, ze uwazasz takie zachowanie za normalne i racjonalne. Ja nie uwazam. Wiec do porozumienia raczej nie dojdziemy.
                                      • umi Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:23
                                        Żadne tam chęci skorzystania z życia i prostych przyjemności typu słońce, plaża, podróże i dobre jedzenie - No ale takch zwyklych przyjenosci to sie chyba gleboko nie skrywa??? Czy tez sie skrywa? A jesli tak, to czemu?
                                        Ta rozmowa dalej nie ma sensu. Mamy inne definicje normalnosci.
                                        • pade Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:10
                                          umi napisała:

                                          > Żadne tam chęci skorzystania z życia i prostych przyjemności typu słońce, plaża
                                          > , podróże i dobre jedzenie - No ale takch zwyklych przyjenosci to sie chyba gle
                                          > boko nie skrywa??? Czy tez sie skrywa? A jesli tak, to czemu?
                                          > Ta rozmowa dalej nie ma sensu. Mamy inne definicje normalnosci.

                                          A przyszło Ci do głowy, że córcia poznałaby szczegółowe plany, gdyby nie wszczęła awantury?
                                          Skąd założenie, że ojciec chciał coś ukryć?
                                          Tam może twierdzić ta córka, bo czuje się pewnie oszukana (co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością) i rozgoryczenie podpowiada jej, że ojciec coś przed nią ukrywa, ale to tylko przypuszczenia a nie fakty.
                            • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:53
                              Tak a pic wino się jedzie tylko do Francji a jak ktoś wybrał Bułgarię to napewno pedofil bo prostytucja. Rozkoszny wątek.
                              • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:58
                                "Rozkoszny wątek. "

                                Prawda?
        • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:41
          iwles napisała:

          > ciekawe, co zrobi, jak majątek upłynni mu się do zera.
          > A może to nastapić dużo wcześniej, niż mu się zdaje.

          O, teraz troske wykazujesz?

          W Tajlandii zyje sie duzo taniej niz w Europie.
          Wielu emerytow ze Skandynawii, Wielkiej Brytanii np. chce na starosc jechac na sloneczko i moc tam lepiej zyc za swoje emerytury - tak sie robi dla wygody. Do tego dzieci i wnuki moga smialo ich odwiedzac w czasie wakacji.

          Ten ojciec jest przedsiebiorczy wiec moze jesli chce nawet powiekszyc swoj majatek inwestujac tam w cokolwiek - tak tez sie czesto robi.
    • ichi51e Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:09
      Ojciec mogl nie dzielic sie planami i opiniami (urodzila dziecko przypalowi? Wtf? Zlamanego grosza bym od buca nie wziela) a ze swoja kasa ojciec oczywiscie moze zrobic co zechce
    • abecadlowa1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:14
      Jeśli nie wiadomo o co chodzi to zwykle chodzi o ... szacunek. Córka zdaje się mieć oczekiwania finansowe wobec ojca, a nie akceptuje jego planów, potrzeb, wyborów życiowych. I w drugą stronę też brak akceptacji: ojciec ma żal do córki, że nie sprostała jego oczekiwaniom, związała się z nieodpowiednim mężczyzną. Kwestie finansowe są tu chyba pochodne wobec pierwotnego braku dobrej relacji między ojcem a córką. Chyba.
      • bobbiedraper Urzekła mnie twoja historia, swarliwa 17.01.20, 13:19
        Współczuję ojca i partnera.
      • aqua48 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:24
        Cóż, i ojciec i córka nie akceptują wzajemnie swoich wyborów i nie umieją się komunikować. Córka robi tatusiowi awanturę o plany na starość, a tatuś w odwecie nazywa wnuczkę dzieckiem urodzonym przypałowi. Jedno warte drugiego.
    • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:26
      Jeśli koleżanka ma 36 lat, a jej ojciec 68, to raczej teraz jest jej kolej by mu pomóc w życiu, nieprawdaż? On jej to ułatwia i sam organizuje sobie opiekę na stare lata, już będzie miała lżej.
    • aagnes Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:29
      stary i głupi. tyle w temacie.
      • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:33
        Bywa niestety, że panom koło 70-tki klepie i chcieliby być atrakcyjni dla kobiet o pięć dekad młodszych.
        • riki_i Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 18:32
          W biednych rejonach świata są. Na Dominikanie widziałem starca który wyglądał na 120 lat z okładem. Pod rękę z nim sunęła pani typu mokry sen gimnazjalisty.
          • asia.sthm Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 21:09
            riki_i napisał:

            > W biednych rejonach świata są. Na Dominikanie widziałem starca który wyglądał n
            > a 120 lat z okładem. Pod rękę z nim sunęła pani typu mokry sen gimnazjalisty.

            I twoj mokry sen, nie ? big_grin

            Chociaz jeden staruszek umie wzbudzic tyle zazdrosci wsrod mlodszych. Zamienil bys sie z nim?
        • rosapulchra-0 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 04:34
          Twojemu ojcu też odklepuje?
    • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:34
      ludzie są czasem dziwni - mają pretensje, że rodzic chce im pomagać na swoich warunkach
    • bei Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:35
      To, ze ojciec zamierza wydać pieniądze jak chce to jedno, ale samo uzasadnienie odmowy wspomożenia córki jest okropne.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:41
      Ojciec ma rację. To jego pieniądze i może zrobić z nimi co chce, wcórka dostała spadek po matce i pomoc finansową od ojca. Oczywiście nie fajnie, że dziadek ma w nosie wnuka, jakiego ojca ten wnuk by nie miał. ALe córkę widać bardziej boli brak wsparcia finansowego niż po prostu wsparcia. I nie widzę niczego złęgo w pomaganiu na swoich warunkach. O ile to nie są jakieś patologiczne warunki, wtedy zresztą to nawet trudno nazywać pomocą, co raczej wykorzystywaniem. A z historii nie wynika, żeby tak było.
    • chococaffe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:43
      Kolejny troll na rozruszanie forum?
      • majenkir Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 16:41
        Nawet jezeli, to temat w sumie ciekawy smile.
    • nenia1 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:44
      Oprócz formy w jakiej to zrobił nie widzę nic zdrożnego, że ojciec wydaje kasę na siebie, na swoją w sumie starość.
      Za niesprawiedliwe uważam faworyzowanie jednego z dzieci, bo dzieci są na równej do siebie pozycji, ale rodzic ma się tłumaczyć z wydatków na samego siebie? Kobieta jest dorosła, dokonała własnych wyborów, na start dostała, ojciec pomógł w jej edukacji, nie wiem więc o co ma pretensje, prócz oczywiście takiego postawienia sprawy przez ojca, że wygląda to jakby była kara za nieposłuszeństwo.
    • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 13:56
      ciekawy wątek, choć raczej mocno teoretyczny, bo trudno mi uwierzyć, ze polski dziadek rusza do azji, nic go nie boli? problemów językowych nie ma? jeśli tak to cudownie, a na miejscu córki bym liczyła, że mnie tam do siebie od czasu do czasu zaprosi, na półdarmowe wakacje.

      w mojej rodzinie takie wybory jak tej córki też są "karane" rodzicielsko - no, nikt kto ostrzegał o fatalnym kandydacie na zięcia łezki nie uroni, ręki z pomocą też nie wyciągnie.

      patrzyłam wiele lat na kuzyna, który tak właśnie przypłacił wybór jak ta córka z wątku, różnica taka, że wybór był dobry, a co się nacierpiał biedy, bo rodzice kiwnąć placem choć mogli, to nie chcieli - to jego.
      • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:07
        Dlaczego kuzyn się nacierpiał biedy (w domyśle: przez rodziców)?
        Za każdym razem, gdy zaczynał pracę, dzwonił tam któryś rodzic, szkalując tegoż?
        Powołali do życia dziecko niesamodzielne, a następnie odwrócili się od niego?
        • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:21
          jesteś sobie w stanie wyobrazić, że tenże kuzyn nie miał żadnej pracy? czy móżdżek nie ogarnia lat 90 w dzikich latach przemian społecznych?

          myślę że mniej wstydliwie wychować niesamodzielne dziecko niż niemyślące, co na to twoi rodzice?
          • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:17
            Haha, jak emocjonalnie, fajnie.
            W latach 90 to ciężko było w Rosji.
            Poinformuję zatem, jak było, bo mnie też nikt pracy nie szukał, studiów nie opłacał. I nie byłam specjalnie obrotna.
            Ja wówczas wchodziłam na rynek pracy (początek lat 90) tuż po maturze, w małym mieście, stanowisk dla tak niewykwalifikowanych było dużo (w zwykłym urzędzie pracy, bez znajomości). W czasie studiów (środek lat 90) pracy dla studentów (dziennych!) też nie brakowało. Zarabiałam wtedy 900 zł, pamiętam, miesięcznie, za 3-4 h pracy dziennie (związanej z kierunkiem). Całkiem niestary maluch kosztował mnie 4000 zł, innych cen nie pamiętam.
            A pod koniec lat 90 rynek chłonął kogokolwiek, kto znał jakiś sensowny język obcy.
            Tak więc pudło, trzeba wersję z kuzynem poprawić.
            • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:31
              A móżdżek ogarnia kuzyna po zawodówce gdzieś między polami, a nie w mieście studenckim? Acha, mnie rynek też nie wchłonął, więc nie musisz mnie do niczego przekonywać. I najlepsze te urzedy... Wygrywasz internety
              • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:41
                Mała rada; nie musisz tak z pazurkami skakać do oczu i stawiać się w pozycji zagrożonej, obrażać rozmówców. Najlepiej pisz z argumentami, przykładami; to nie konkurs na inwektywy.
                Na wsi nie było urzędu pracy, ale w pobliskim mieście +/- 50 tys mieszkańców już tak. W jakim celu miałabym zmyślać? Po LO praca była taka sobie, a kolega po zawodówce (obsługa maszyn rolniczych) poszedł do mechanika samochodowego i zarabiał jeszcze więcej niż ja. Drugi kasety sprzedawał, na ulicy.
                • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:47
                  Nawiązuje stylem i poziomem do rozmówcy. Takiego co to nie jest przygotowany na inne wersje niż jego osobiste. Kuzyn tak miał jak miał i twoja zayebistość tego nie zmieni.
                  • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:36
                    Tak, tak, już wiemy, kuzyna rodzice w biedę wpędzili, bo się na wsi wychował. Miałabyś więcej szacunku dla ludzi (gdybyś choć przez chwilę pomyślała, że nie są tak głupi, jak to sobie wyobrażasz). Opisz jak i gdzie szukał pracy, ten kuzyn, jak go z kwitkiem odsyłali. Chyba że od razu chciał być dyrektorem, to owszem, tu potrzebni byli rodzice.
                    W latach 90 ludzie mieli już paszporty, to też taka drobna podpowiedź.
                    • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 22:01
                      zapewniam cię, że kuzyn do dziś nie ma i nigdy nie miał żadnego paszportu, natomiast do postudiowania stopy bezrobocia dla pierwszej połowy lat 90 ych szczególnie cię zachęcać nie zamierzam, nie sądzę byś cokolwiek zrozumiała, skoro wszystko i tak opierasz na własnych doświadczeniach, osoba która twierdzi że w urzędach była praca w tym okresie, kiedy wszystko się sypało, pewnie była chorom curkom wujta. sorry, dłużej już mi się nie chce pisać, i tak za dużo klawiatury dla bezmózga zużyłam.
            • komorka25 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:38
              Fascynujące doprawdy. Co to za kierunek, że bez doświadczenia na pół etatu zarabiałaś więcej niż przeciętne wynagrodzenie? W 1995 roku wynosiło ono 702 zł.
              • qs.ibidem Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 22:39
                Aż sama sprawdziłam; a w 1990 średnie to był milion, natomiast na bardzo podrzędnym, pomocniczym stanowisku, bez doświadczenia i z samą maturą w szpitalu płacono 900 tysięcy. To nie mam pojęcia, skąd są te sumy.
                Kierunek bardzo dobry wink i praca ciężka.
                Z mojego ówczesnego otoczenia nikt od rodziców załatwiania pracy nie wymagał i o ewentualną biedę nie oskarżał. Ale też nie było to środowisko pokomitetowe ani badylarskie, możliwe, że tam dzieci miały więcej żalu.
      • mikams75 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:08
        dzisiejsi dziadkowie, ci mlodsi, dopiero na emeryturze badz i na wczesniejszej emeryturze, to nie sa tacy sami ludzie, co nasi dziadkowie. Mam na mysli statystyczna ematke 40+.
        Dzisiejsi 65-latkowie dogaduja sie po angielsku, podrozuja, osluguja smartfony i internety, udzielaja sie na fb. Ten konkretny facet jest najwyrazniej obrotny, to nie jest zdziadzialy gosc siedzacy z piwem przez tv. Tacy tez sa.
        Starsze ematki pewnie maja mezow w tym wieku.

        Co do samej sytuacji - moze robic co chce, corka nie ma tragicznej sytuacji zyciowej. Niech sie dogadaja, pojedzie na wakacje do niego. Nie wiem w czym tu taki wielki problem.
        • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:11
          Powinien rozpocząć czołganie się do grobu w między czasie wydając jak najmniej żeby spadku nie marnować
          • massinga Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:40
            A skad. Polozyc sie od razu, bo jak sie czolga, to niszczy ubrania i trzeba kupic. Wszak rodzic musi byc ukarany za posiadanie dzieci - lozyc na nie do konca swojego zycia.
        • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:18
          mam 70 letniego ojca i teścia, żaden z nich nie porozumie się w języku innym niż polski, żaden nie ma smartfona, fb i nie wie, co to aplikacja.

          a jednocześnie obaj są obrotni, dopiero co zakończyli pracę, jeden nawet wyszktałcony i niejedną jematkę egzaminował na uczelni wyższej prywatnej i państwowej(wiem to od jematek, z którymi lata temu się spotykałam pozaforumowo i niektóre nawet z seminariów i paneli razem zdjęcia mają z moim teściem).

          także tak...

          inne osoby w tym wieku widuję, podróżują odbierane z pociągów/lotnisk przez dzieci, na wakacjach z biurami, ostatecznie sanatoria, no jakieś nieogary ze stolycy się trafiły i stąd mam spaczony wizerunek 70+
          • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:20
            volta2 napisała:

            > mam 70 letniego ojca i teścia, żaden z nich nie porozumie się w języku innym ni
            > ż polski, żaden nie ma smartfona, fb i nie wie, co to aplikacja.


            ale to świadczy tylko o tym, jacy są twoi najbliżsi, o niczym więcej
            • volta2 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:22
              no nie wpisuj mi teścia jako osoby najbliższej, nic z tym facetem mnie nie łączyłoby gdyby nie syn. dwa różne światy - a jakże podobne
              • bo_ob Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:24
                volta2 napisała:

                > no nie wpisuj mi teścia jako osoby najbliższej, nic z tym facetem mnie nie łącz
                > yłoby gdyby nie syn. dwa różne światy - a jakże podobne

                ok, więc napiszę inaczej - to świadczy tylko o tym, jacy są twój tata i twój teść, o niczym więcej
          • berdebul Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:53
            Pracuję z czyimś ojcem/teściem i znajomość angielskiego to norma, podobnie obsługa komputera, mejli, zagraniczne delegacje bo wciąż pracują i współpracują z różnymi ośrodkami na świecie.
          • mikams75 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:57
            tez znam takie osoby, ale to o niczym nie swiadczy. Wystarczy samemu podrozowac, zeby zobaczyc jacy sa dzisiejsi emeryci. I nie wiemy ile ten konkretny ojciec ma lat, ale mysle, ze 60+ a te 10 lat robi ogromna roznice wlasnie w obyciu z elektronika, podejsciu do podrozy itp.
            • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 14:59
              68 lat - jest w poście startowym.
              • konstancja16 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:26
                Lata temu ojciec zostal sam z dorastajaca corka. Z corka w trudnym wieku i w trudnej sytuacji (stracila matke). Wyprowadzil ja na ludzi, pomogl jej na starcie. Teraz nie odbiera jej niczego, planuje spedzic emeryture w taki sposób jak mu pasuje. W kraju z cieplym klimatem, pięknymi plazami i pelna infrstruktura dla turystow (angielskojezyczni lekarze, angielskojęzyczne sklepy). Oraz z niskimi kosztami zycia. Podrozujac po Azji spotykałam ludzi, którzy mieli taka koncepcje na zycie i nie wszyscy byli otoczeni wianuszkiem Azjatek. Owszem, zdazali się jak wszędzie. W Hawanie, w Warszawie, w Londynie i w Bangkogu jest kupa starych dziadow, których kreca licealistki-galerianki, hostessy i masażystki. Grube portfele dużo ulatwiaja.

                Ale wniosek, ze każdy stary bogaty facet leci na tanie małolaty jest jednak dość daleko idący.

                A niezależnie to dziwi mnie, ze kobieta w wieku 36 lat jeszcze oczekuje wsparcia od rodzicow. To już ten etap, ze powinna się przygotować na to, ze rodzic będzie potrzebowal jej wsparcia.
                • rexona_sport Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:47
                  Można jeszcze dodać ze tajska dwudziestolatka wyglada spokojnie na 15 lat i stad popularność tego kraju pośród miłośników seksu za pieniądze, pedofilia nie ma tutaj nic do rzeczy
              • mikams75 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:50
                faktycznie umknal mi wiek, ale i tak uwazam, ze to nie jakis starzec.
          • edelstein Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 15:35
            A ja znam 80latkow mieszkajacych wlasnie w Tajlandii,obslugujacych smartphony i inne schicki miki.Moj osobisty ponad 70letni wujek wiedza swiat wlasnie i nikt go znikad nie odbiera, zdjecia mi wysyla z podrozy na smartphona.Taki czad.
            • snakelilith Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:23
              edelstein napisała:

              > A ja znam 80latkow mieszkajacych wlasnie w Tajlandii,obslugujacych smartphony i
              > inne schicki miki.Moj osobisty ponad 70letni wujek wiedza swiat wlasnie i nikt
              > go znikad nie odbiera, zdjecia mi wysyla z podrozy na smartphona.Taki czad.
              >

              Co mnie niezmiernie dziwi na tym forum, to fakt, że ematka jest taka inteligentna, zdolna, kończyła elitarne szkoły ze świadectwami z paskiem, najlepsze uczelnie, kilka fakultetów, zna języki, podróżuje i jest otwarta na wszelkie techniczne nowinki, a jej rodzice po 60-tym roku życia wpadają w starczy niedowład fizyczny i psychiczny, są życiowo kompletnie nieogarnięci, nie kupią sobie za granicą bułki i nie potrafią nawet obsłużyć smartfona. big_grin
              Moja 75 letnia matka obsługuje nie tylko smartfona, ale śmiga sama w internecie, gada z wnukami na skypie, zakupy robi online, obrabia sobie zdjęcia fotoshopem, zwiedza pół świata ciągnąc za sobą kilka lat starszego ojca, który wprawdzie ciągle woli przeczytać sobie papierową gazetę, ale wyniki sportowe sprawdza sobie też w internecie. I to prości ludzie, żyjący na prownicji, bez naukowych tytułów, wykształcenie średnie. Jaki cudem rodzice inteligenckiej z dziada pradziada ematki żyjącej najczęściej w stołecznym mieście, tak szybko dziadzieją jest dla mnie zagadką. big_grin
              • pani_tau Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 17:35
                snakelilith napisała:

                > edelstein napisała:
                >
                > > A ja znam 80latkow mieszkajacych wlasnie w Tajlandii,obslugujacych smartp
                > hony i
                > > inne schicki miki.Moj osobisty ponad 70letni wujek wiedza swiat wlasnie
                > i nikt
                > > go znikad nie odbiera, zdjecia mi wysyla z podrozy na smartphona.Taki cz
                > ad.
                > >
                >
                > Co mnie niezmiernie dziwi na tym forum, to fakt, że ematka jest taka inteligent
                > na, zdolna, kończyła elitarne szkoły ze świadectwami z paskiem, najlepsze ucze
                > lnie, kilka fakultetów, zna języki, podróżuje i jest otwarta na wszelkie techni
                > czne nowinki, a jej rodzice po 60-tym roku życia wpadają w starczy niedowład fi
                > zyczny i psychiczny, są życiowo kompletnie nieogarnięci, nie kupią sobie za gra
                > nicą bułki i nie potrafią nawet obsłużyć smartfona. big_grin

                Też mnie to zastanawia. Tym bardziej gdy sobie pomyślę o matce mojej znajomej, która to matka mając zaliczoną tylko podstawówkę i nie mając bladego pojęcia o świecie a co lepsze nigdy nie oddaliwszy się od swojego domu na odległość większą niż kilkadziesiąt km, w wieku lat 55 pojechała do Włoch aby opiekować się mocno starszą panią. Najpierw miał to być miesiąc, bo chodziło o zastępstwo, potem tamta osoba zrezygnowała i matka została.
                A facet, który w późniejszym już będąc wieku, ogarnął bardzo skutecznie firmę transportową to przecież nie ma szans, żeby sobie w Tajlandii poradzić. No skąd...
                • m_incubo Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 19:03
                  Bo to są nieodrodne córki zahukanych ojców i matek, których trzeba odbierać z pociągu i pilnować, żeby nie karmili wnuków czekoladowymi mikołajami w sreberku. One pytają na forum jak dodać kogoś do wygaszonych i jak wybrać telefon, jak znaleźć opcję szukaj i włączyć wersję na komputer w chrome na androida. Przecież wszystko się zgadza. Na emeryturze tez będą jeść tylko ryż żeby wnukom spadku nie uszczuplać.
                  Mają ciasne głowy i ciasne horyzonty, więc wyjazd do Tajlandii kojarzy im się z dymaniem dzieci i wspieraniem prostytucji, nie z rewelacyjnym żarciem i lajtowym życiem za dosłownie dolara dziennie. Pomysł spędzenia emerytury na beztroskim życiu w ciepłym kraju oznacza dla nich demencję i dwubiegunówkę, bo to nie uchodzi, należy ładować własną kasę do śmierci w dzieci, wnuki i prawnuki robione z nieogarami. Czemu właściwie się dziwisz?
          • cruella_demon Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:26
            A ja mam 75 letnią ciotkę, która nadal pracuje, ma smartfona, laptopa i internet i nadal jeździ w takie miejsca o jakich większość ematek nie śniła. W Tajlandii była kilka razy, na pewno gwałciła tam 9 latki.
            • triss_merigold6 Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 16:31
              Kobiety rzadko są zainteresowane szukaniem sobie partnerów seksualnych, którzy nawet jeśli są pełnoletni, to wyglądają na dzieci/ nastolatki.
              • berdebul Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 11:08
                Masz jakaś obsesję. Większość ludzi jedzie do Tajlandii nurkować, pić wodę prosto z kokosa ociosanego maczetą, grzać reumatyzm na plaży i wcinać lokalne, pyszne jedzenie.
          • koktajlowe Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 22:33
            "mam 70 letniego ojca i teścia, żaden z nich nie porozumie się w języku innym niż polski, żaden nie ma smartfona, fb i nie wie, co to aplikacja."

            Mam 71 letniego ojca i 69 letniego teścia.
            Obaj mówią biegle po angielsku i rosyjsku, obaj mają wypasione smartfony, z których obsługą nie mają problemów.
            Mój ojciec zjeździł pół świata, nigdy z biurem podróży.
            Teść lubi wygodę, więc kupuje wycieczki. Ale planuje za jakiś czas przenieść się w ciepłe kraje tylko czeka aż teściowa na emeryturę przejdzie. Ich dom jest Wat jakieś 1,5 mln, może dwa. Jak sprzedadzą, będzie spora gotówka na ostatnie lata. Plus niezła emerytura. Życzę im żeby zrealizowali te plany.
          • alicia033 Re: Przypadek ojca znajomej 18.01.20, 19:54
            volta2 napisała:

            > jeden nawet wyszktałcony i niejedną jematkę egzaminował na uczelni wyższej prywatnej i państwowej

            i ów pan wykształcony nie korzystał z żadnych uczelnianych aplikacji (niemożliwe), nie wypełniał żadnych wniosków grantowych, nie jeździł na żadne konferencje (od dawna standardem jest elektroniczna rejestracja) ani niczego nie publikował, tak?
      • madami Re: Przypadek ojca znajomej 17.01.20, 22:27
        Starość w Tajlandii to całkiem dobry pomysł, na północy klimat jest całkiem przyjemny, jedzenie pyszne, mieszkanie tanie w utrzymaniu, bardzo rozwinięta służba zdrowia, barier językowych nie ma, Tajowie generalnie słabo mówią po angielsku, używając prostego słownictwa można się spokojnie dogadać, poza tym liznąć parę słów w tajsku i będzie dobrze. Co więcej tam znajdzie niedrogą opiekę na starość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka