a ja nie narzekam...siedzimy w domu, dzieci w ciągu dnia w ogrodzie. Nikt nam nie zawraca gitary, nie musimy sprzątać, ostatnio zrobiliśmy imprezę online, na której byłam w szlafroku, wykadrowaliśmy kamerę tak, żeby nie było widać bałaganu. Komunia córki odroczona, a przyznam, że spędzała mi sen z powiek ta żenująca impreza. Odradzam się jak feniks z popiołów. Nabieram jakiejś pewności siebie, dużo pracuję i na pewno odżywiam się zdrowiej, ćwiczę. Siedzę do późna w nocy i się wysypiam. Ostatnio poza bramą mojego domu byłam 12 marca. Boże uwielbiam ten stan. Nasz biznes legł w gruzach, ale mamy oszczędności i nastawiliśmy się, że jednak będziemy odbijąc się od dna po tym całym wariactwie. Dobrze mi z odrostami, myciem włosów szamponem familijnym, pieczeniem chleba i zakupem zapasów żywności na pół roku.
1. nie zachorować,
2. nie umrzeć z głodu,
3. zarobić choćby nędzny grosz...reszta jest tylko przyjemnością