Rodzina 1+1, ja i 11 letni syn, mieszkanie w bloku.
I kot, 2,5 letnia kotka maine coon. Kot z gatunku psowatych, łazi za nami, aportuje kapsle, kot-asystent: jak syn robi lekcje - leży na biurku, jak gra na kompie - układa się za kompem i śpi, jak ktoś bierze kąpiel - zaraz tam lezie, kładzie się w umywalce/na pralce i asystuje. Ale nie typ miziaka. Można ją pogłaskać, ale sama na kolanka nie przychodzi. Kot zero agresji, jeśli drapnie to tylko w zabawie, nic poza tym.
I teraz rozważamy adopcję psa. Jakaś bida schroniskowa, mała, bo mieszkamy w bloku, raczej chłopak.
Zawsze byłam bardziej psowa niż kotowa

(miałam 10 lat psy, w czasach licealno-studenckich), ale z wzięciem psa czekałam, aż syn osiągnie wiek, że będzie mógł sam z tym psem wychodzić.
Oczywiście wypytam schronisko, jak pies reaguje na koty, bo to kluczowa sprawa (schronisko sprawia wrażenie odpowiedzialnego, tzn nie można ot tak przyjechać i wziać sobie psa; obowiązują min 3 wizyty zapoznawczo-przedadopcyjne - mimo że to często "kłopot", zapewne skutkujący mniejszą liczbą adopcji, bo to schronisko w małym miasteczku i podejrzewam, że miejscowych adopcji mają mniej, ludzie muszą przyjeżdżać z województwa).
Ale jesli dostanę informację, ze pies do kota nic nie ma to ... jak przygotować kota? żeby nie było wojny, focha i złośliwości? Schronisko daje pomoc behawiorysty, pewnie skorzystam, ale na razie pytam ematki psiary i kociary
Pomóżcie...
Nie mam pojęcia co zrobić z kotem/kotu w momencie, kiedy przyjeżdzamy do domu z psem.... Jak kocinkę przygotować na nowego rezydenta?