glanaber
22.05.20, 09:26
„Wyobraźcie sobie, że te debile chcą nam dzieci przyprowadzić i od poniedziałku będę musiała do pracy chodzić. W klasie a i c nikt nie przyjdzie, a u nas ci kretyni zgłosili prawie całą klasę. Musimy ją podzielić na 2 i przychodzić!” - taki lament wygłosiła rodzinna nauczycielka klas 1-3. Debile i kretyni to oczywiście rodzice uczniów. To nie jest fejk. Pani wygłaszając tekst nie piła kawy ze starbunia, a ja nie zalałam się łzami słuchając jej. Co nie zmienia faktu, że bardzo się wpisuje w wypowiedzi niektórych forumowych nauczycielek oraz historie o nauczycielskiej histerii opisywane na forum. Pani jest młoda, zdrowa jak koń i bezdzietna. Mnie jej wypowiedź nie dotyka osobiście, moje dziecko nie chodzi do szkoły, w której ona pracuje ani nie jest w klasach 1-3, którym przysługuje opieka. Pani wygodnie było wysyłać uczniom zadania „zróbcie od-do”, lekcji online nie prowadziła, myślała, że tak się przebuja przynajmniej do wakacji, a tu nagle taką krzywdę jej debile i kretyni robią ☹️
To która czuje się debilką i kretynką? Podzielicie się wrażeniami z waszych szkół po niedzieli?