Dodaj do ulubionych

A w Szwecji...

09.06.20, 15:06
Biją murzynów i gazują staruszków.
DObra a teraz dawać przepisy na sałatki.
Obserwuj wątek
            • jak_matrioszka Re: A w Szwecji... 10.06.20, 15:27
              Ja myślałam, że Ty już długo w Szwecji mieszkasz smile Jakoś tak Twój nick kojarze.
              Zdania nie rozumiem, tzn. nie potrafie wychwycić o co właściwie chodzi, bo to nie jest kalka z polskiego. Poprawić to można dopiero jak sie zgadnie sens zdania. Ja obstawiam inna forme rzeczownika i szyk zdania ("svenskar" przed "äter") oraz (chyba?) brak dopełnienia (sild).
                      • jak_matrioszka Re: A w Szwecji... 10.06.20, 17:39
                        Poprawnie powinno sie napisać "Kto wie czy Szwedzi jedzą śledzie ze śmietaną czy z plikami?", tak żeby było zrozumiałe bez kontekstu, albo podać zdanie w szerszym kontekście. Po szwedzku to lepiej żeby sie wypowiedziały moje sasiadki ze wschodu, ja podtrzymuje to, co napisałam wcześniej: forma nieokreślona rzeczownika, zmieniony szyk zdania podrzednego - podmiot przed orzeczeniem, i podobnie jak w polskim brak dopełnienia (sill).
                          • asia.sthm Re: A w Szwecji... 10.06.20, 19:20
                            > Z formą nieokreśloną/nieokreśloną mam zawsze problem,

                            nie przejmuj sie, kazdy ma, bo w innych jezykach nie istnieje po prostu nie ma odniesienia.
                            Nawet Anglicy ze swoim a i the nie potrafia tego skojarzyc. To jest chyba najwieksze utrapienie cudzoziemcow. (nie dotyczy skandynawow oczywiscie)
                            To i obowiazkowy porzadek w zdaniu. Inaczej wychodzi galimatias, ktorego Szwedzi nie rozumieja.
                  • asia.sthm Re: A w Szwecji... 10.06.20, 19:10
                    > Vem vet om äter svenskarna med grädde eller pickles?

                    Dopiero teraz widze ze dylemat sie zrobil wiec odpowiadam. To zdanie wyszlo bardzo niemrawo i nawet nie wiadomo kto kogo je albo czy Szwedzi sa zjadliwi smile

                    > Kto wie czy Szwedzi jedzą ze śmietaną czy z plikami?

                    zaklad ze chodzi ci o pikle big_grin

                    Jesli chcesz to zdanie po szwedzku prawidlowo to musi byc inaczej zadane.

                    Kto wie jak Szwedzi jedza sledzie (w sensie z czym, w jakiej zalewie).

                    Vem vet hur svenskarna äter sill. i odpowiedza ci: Så äter svenskarna sill.....

                    Ja wiem. W zalewie na wszystkie sposoby ale wszystkie o mniejszym czy wiekszym poziomie slodkosci. Do octu nalewa sie porzadny chlup syropu a po namysle drugi i trzeci chlup. Slyszalam na wlasne uszy z roznych zrodel ze sledzi nie da sie przeslodzic. Kazde gospodarstwo ma swoje dwa trzy ulubione zalewy. Najpopularniejsze do w smietanie lub w musztardzie i z roznymi dodatkami. Ostatnio nawet z imbirem, limonka, chili .
                    Z piklami nie widzialam ale jak pikle na slodko to przejdzie. Wogole okreslenie pickles nie jest popularne. Naogol wyszczegolnia sie co to jest konkretnego np. ättiksgurka (ogorek konserwowy, w occie znaczy)

                    Sledzia mi sie zachcialo od tego wykladu.
                        • asia.sthm Re: A w Szwecji... 10.06.20, 21:23
                          Jak dunskie i z ogorkiem to ja pewnie bym sie skusila big_grin
                          ale curry na ogorku to mi zgrzyta. Ja chyba grymasna jestem jesli chodzi o sledzie, ale dunskie i finskie jedzenie bardziej mi lezy, tak ogolnie.
                          • snakelilith Re: A w Szwecji... 10.06.20, 21:34
                            asia.sthm napisała:

                            > Jak dunskie i z ogorkiem to ja pewnie bym sie skusila big_grin
                            > ale curry na ogorku to mi zgrzyta.

                            Duńczycy też jedzą te z curry. To taki popularne, że we wszystkich sklepach, nawet w duńskim Aldi, dwa rodzaje śledzi są zawsze w takich wielgachnych rodzinnych słoikach - klasyczne w słodko-kwaśnej marynacie i właśnie te z curry. Ale te z curry są naprawdę bardzo dobre, polecam te z Rema1000. Ja się nimi zażeram przy każdym przekroczeniu niemiecko- duńskiej granicy, bo u mnie w De mają tylko w Aldi Nord przekombinowaną namiastkę tych duńskich i to nie smakuje już tak dobrze.
                        • kobietazpolnocy Re: A w Szwecji... 10.06.20, 22:29
                          skat_0 napisała:

                          > Te są najlepsze 😋

                          A, czyli koleżanka przeszła na ciemną stronę mocy wink

                          No nie, dla mnie currysild jest nie do przyjęcia. Nawet te zwykłe śledzie w marynacie. To jest po prostu za słodkie!
                          • skat_0 Re: A w Szwecji... 11.06.20, 06:25
                            Dla mnie to jakoś wczesniej śledź byl niejadalny w ogóle! Tylko buleczka z szyneczka 😋 Teraz tylko curry i tzw. "pod pierzynką",ale ten to tylko u teściowej 😂 te wszystkie inne są takie śliskie, ze fuj fuj
                    • jak_matrioszka Re: A w Szwecji... 10.06.20, 19:27
                      Wreszcie specjalistka od śledzi sie objawiła! big_grin Ja wiem, że śledzie wystepuja w słoiczkach i plastikowych pojemnikach, na tym sie moja wiedza kończy wink Z czym ani w czym je Szwedzi jedza nie dociekam smile
                      • asia.sthm Re: A w Szwecji... 10.06.20, 19:57
                        Specjalistka watpliwej jakosci - ja sledzi na slodko nie lubie, ale mam szwedzka rodzine i cos niecos w ciagu wielu lat pojelam i posmakowalam. Moich sledzi w oleju nikt nawet nie ruszy. Bez cukru, fuj.
                    • snakelilith Re: A w Szwecji... 10.06.20, 20:12
                      asia.sthm napisała:

                      Slyszalam na wlasne uszy z roznych zrodel ze sledzi nie da sie przeslodzic.

                      Da się. big_grin Ja kiedyś wprawdzie nie we Szwecji, ale Danii kupiłam sobie śledzie z bożenarodzeniowymi przyprawami, bardzo słodkie, z cynamonem, goździkami i skórką pomarańczową. Dałam radę tylko mały kawałek. Nazywało się to julesild, czy jakoś tak.
                      • asia.sthm Re: A w Szwecji... 10.06.20, 20:29
                        > Da się.

                        twoje zdanie sie nie liczy, ty jestes niewierna...czy jakos tak.
                        Julsill nie da sie przeslodzic zdaniem szwedzkich znawcow. Ja widzialam jak syrop sie leje, jak dl miarki cukru smigaja raz po raz do octu, gesto ze lyzke postawisz.
                        Mnie to nadal dziwi bo slodycze dzieciom sie wylicza, a sledz do wodki poslodzony bez umiaru.
              • ira_08 Re: A w Szwecji... 10.06.20, 16:11
                >Ja myślałam, że Ty już długo w Szwecji mieszkasz smile Jakoś tak Twój nick kojarze.

                Miło, że się ze Szwecją kojarzę, ale nigdy tam nie byłam wink Miałam w planie tegoroczne Midsommar, ale COVID.
                • jak_matrioszka Re: A w Szwecji... 10.06.20, 16:45
                  To pewnie sie wypowiadałaś o Szwecji smile Ja naprawde za mało zwracam uwage na nick + zawartość, szczególnie ostatnie lata, bo mi sie na ekranie komórki nie mieści. A jak już mi sie czasem zmieści, to zapamietam jakiś jeden szczegół i potem tak kojarze big_grin
      • stavros2002 Re: A w Szwecji... 09.06.20, 19:44
        Tu się zgodzę. Nie tyle plastikowy co "zimny" i smutny. Finlandia też podobna.

        Jakoś bardziej mi pasują brudnawe włoskie uliczki albo dalmatyński kamień i śródziemnomorska sosna.

        Kuchnia też bez porównania.
          • asia.sthm Re: A w Szwecji... 09.06.20, 21:21
            Jej sie pomylilo ze Szwajcaria ale i Szwajcaria nie jest plastikowa a raczej taki kicz jak z obrazka na pudelku czekoladek. Kicz w naturze nie istnieje ale Szwajcaria wlasnie taka jest.
            Wielu ludzi na swiecie myli Szwecje ze Szwajcaria, to na S i to na S
            • snakelilith Re: A w Szwecji... 09.06.20, 21:36
              Dla mnie Szwajcaria nie jest kiczowata, chyba, że masz na myśli, że natura jest tam tak piękna, że aż nierealna, to faktycznie może tak być. Te skanseny w wielu miejscowościach wysoko w górach, to raczej przypominają też o ciężkim i niewygodnym kiedyś życiu, a nie bajce, choć dla wielu to pocztówki z Heidi.
              Ale, że coś może robić wrażenie inne od wizualnych przyzwyczajeń jest mi znane. Jak pierwszy raz pojechałam do Holandii to po przekroczeniu granicy miałam wrażenie, że jestem w kiczowatej wiosce Smerfów. A potem podobne wrażenie miałam po przekroczeniu duńskiej granicy. Kiedyś człowiek się przyzwyczaja i plastikowe odczucia znikają.
              • asia.sthm Re: A w Szwecji... 09.06.20, 21:45
                > chyba, że masz na myśli, że natura jest tam tak piękna, że aż nierealna,

                No wlasnie to mam na mysli. Nierealna zarowno w lecie jak i w zimie. Landszaft taki ze klekajcie narody. I do tego wszystko w miniaturowym kraju, wszedzie blisko, spod palmy hop siup w osniezone Alpy. Wszystko o rzut beretem.
                W Szwecji sie jedzie jedzie jedzie przystaje na fika i znow jedzie jedzie jedzie. Wszedzie pieknie ale daleko.
                • snakelilith Re: A w Szwecji... 09.06.20, 22:02
                  Z tym miniaturowym krajem w Szwjacarii, to masz rację. Pamiętam jak z ośnieżonych szczytów w Zermacie zjechaliśmy do upalnego Montreux, gdzie na jeziorem kwitła lawenda i inne obłędnie pachnące środziemnomorskie zioła, to było to jak 10 stref klimatycznych dalej, a jazda trwała niecałe 2 godzinki. Szwecja to oczywiście inne klimaty, ale bałtyckie Szkiery są też bajecznie piękne i wcale nie takie surowe.
                  • asia.sthm Re: A w Szwecji... 09.06.20, 22:17
                    > Z tym miniaturowym krajem w Szwjacarii, to masz rację.

                    Uczepilam sie tego okreslenia bo mam siostre w Winterthur i jak jedziemy tam to w cztery jednodniowe wycieczki objezdzamy kraj w zdluz i w szerz i na ukos. Jak oni do Sztokholmu wpadaja to ledwie da im sie pokazac kawalek wschodniego wybrzeza, kawalek archipelagu, wypad do Uppsali i po urlopie. Oni najchetniej siedzieliby w morzu i wachali szwedzki las sosnowy. Tego u siebie nie maja big_grin
                    • snakelilith Re: A w Szwecji... 09.06.20, 23:00
                      asia.sthm napisała:

                      > Oni najchetniej sie
                      > dzieliby w morzu i wachali szwedzki las sosnowy. Tego u siebie nie maja big_grin


                      Mają, tylko nie nad morzem i nie dla leniwych. winkNa wysokości 2000-2500m rośnie w Szwajcarii las iglasty i latem w słońcu tak obłędnie pachnie, że nie chce się iść dalej w górę. big_grin
                      • asia.sthm Re: A w Szwecji... 09.06.20, 23:16
                        Podejrzewam ze nie chce im sie latac po gorach za kazdym razem jak im sie lasu zachce.
                        Moj szwagier doslownie tu u nas wzruszal sie prawdziwym lasem takim jak w Polsce, z grzybami, jagodami, borowkami doslownie tuz za domem. Gdyby mogl to by sobie tak w nim koczowal przez caly urlop, rozstac sie nie chcial. Romantyk.
                        • chicarica Re: A w Szwecji... 10.06.20, 15:50
                          Ja powiem szczerze, że właśnie to sobie cenię, że w 10 minut spaceru latem jestem nad jeziorem, a w inną stronę 10 minut i mam las jak w środku Borów Tucholskich (tylko grzybów i jagód więcej i mniejsza do nich konkurencja innych zbieraczy). A wszystko to mieszkając w centrum. Dzięki temu czuję się jak na wakacjach, a lato wydaje się długie, bo przecież tyyyle raaazy się kąpałam.
                          • ira_08 Re: A w Szwecji... 10.06.20, 17:02
                            A nie przeszkadza Ci to, że tak daleko jest do innych państw, innych krajobrazów, ogólnie do innego "klimatu"? Dla mnie to chyba największy minus Szwecji smile

                            No ok, są samoloty, jest most nad Sundem i przez Malmö i Danię dostaniesz się do Niemiec (o ile mieszkasz na południowym zachodzie), ale ja piszę z perspektywy kogoś, kto w zasięgu kilku godzin jazdy, (bez odpraw, czekania na lotnisku, opóźnień, transferów itd.) ma Wiedeń, Pragę, Bratysławę, Budapeszt, Lwów, kto może samochodem dojechać bez zmiany kierowcy i noclegu do Włoch, Chorwacji, Szwajcarii, Słowenii...
                              • jak_matrioszka Re: A w Szwecji... 13.06.20, 00:52
                                Do Gdanska nie az tak daleko, autko parkujesz na promie i droga szybko zleci, a potem to juz rach ciach i jestes w Chorwacji albo w Rzymie. Pare godzin, nawet jak bys sie uparla po drodze raz wysikac to w okragle 20 sie wyrobisz, mowi wujek Google big_grin

                                Ja latem nie lubie jezdzic ponizej Wroclawia. Letni urlop w Austrii to dla mnie byla katorga, Chorwacje bardzo lubie, ale dopiero we wrzesniu. Naprawde dobija mnie krotki dzien, ledwo 20 a tu ciemno sad
        • chicarica Re: A w Szwecji... 10.06.20, 15:47
          Ke? Kamieni i sosen ci u nas dostatek. W mojej okolicy jest kilka plaż jakby żywcem z Majorki, sosny do samego brzegu.
          Słońca w bród, gorąco ostatnio jak skurczybyk, 10 stopni więcej niż w Polsce. Akurat mnie to specjalnie nie cieszy, no ale.
          Co do kuchni, zgodzę się, choć trafiają się pyszne rzeczy.
          Na południu właśnie najbardziej przeszkadza mi brud.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka