hannibal_lectourer
10.06.20, 21:42
Teraz, dyrekcja zgodnie z wytycznymi wprowadziła faszystowskie, zniechęcające zasady dostarczania dziecia i jego przebywania na terenie szkoły w celach przechowawczych bo edukacji żadnej nie prowadzą. A tak wyprzedzająco - jeśli od września będą sobie lekcje stacjonarne z pilnowaniem, żeby dzieci na przerwach się nie mieszały (zostawanie w klasie (I-III)), (ale co z kibelkiem?) a tu wpadnie okienko dla 1/4 klasy niezapisanych na religię. I co wtedy - czy dyrekcja pośle te dzieci na wspólną dla wielu klas (I-III mających okienko w tym samym czasie) świetlicę, wbrew wytycznym? Czy zorganizuje opiekuńcze punkty na korytarzu dla dzieci z każdej klasy z osobna? Ale z kolei jak tak zrobi i każe mojemu dzieciowi siedzieć (bo jak nie zorganizuje porządnego krzesła przy porządnej ławce to sam ją wtłoczę na zaproponowane dzieciowi siedzisko), na korytarzu i po prostu czekać na dzwonek, czy inną melodyjkę jak się ta gówniana religia wpieprzona w środek lekcji skończy, to zamierzam dać dzieciowi smartfona z netem, żeby sobie korzystał ze swojego wolnego czasu (włączone urządzenie .... jest niezgodne ze statutem szkoły)
I tu wspomnę wątek o wychodzeniu dziecia ze szkoły w czasie religijnego okienka. Pisałyście, że dzieć może spokojnie wyjść bo na żadną świetlicę go nie zapisywałyście - i to jest jego czas wolny, mimo że wyjście ze szkoły w czasie lekcji są zabronione w regulaminie/statucie szkoły. Czy tak samo byście broniły dziecia w sprawie korzystania z sieci via smartphone w czasie okienka z okazji "lekcji religii", mimo, że statut tego zabrania?