Pisalam juz chyba kiedys, ze najukochansza robota domowa jest dla mnie lawendobranie. Wszedzie sie suszy, pachnie, a potem przychodzi taki dzien jak dzis, gdy siedze sobie, skubie kwiaty i wrzucam do torebun. Rekodzielo, znaczy

Poza tym saczy sie jazz, a za oknem szaleje burza. Jesli tylko ktos jeszcze sprawi, ze migrena pojdzie precz, to moje szczescie bedzie bezbrzezne.