beneficia
23.07.20, 22:19
Sytuacja hipotetyczna.
Jestem dawno po rozwodzie, dzieci odchowane itd. Nie szukam związku (obcy gość w meblujący się w moim domu odpada).
I teraz: poznałam faceta, żonatego (oczywiście żona na niego nie zwraca uwagi, czuje się niepotrzebny, klasyka), wprost zaproponował mi romans. Tzn. miłe spędzanie czasu, seks. To by mi odpowiadało - gdyby nie ta żona.
No jakoś nie, choć sam taki niezobowiązujący układ jest tym, co mi pasuje.
Jak się zapatrujecie na coś takiego?
Jako singielka, albo jako żona, która szuka czasoumilacza?