W wakacje zawsze sobie nadrabiam jakieś niewidziane seriale - i tak oto wieczorami obejrzałam wszystkie 3 sezony. Jak na produkcję Marvela, serial niezły, wartki, klimatyczny (w filmach pełnometrażowych jak dla mnie dużo się kupy nie trzyma i rozłazi, a dialogi są obliczone na rozbawienie młodszych nastolatków - ale mam i tak do nich sentyment).
Podoba mi się też postać samej Jessiki, styl bycia, riposty itp. To, co zrobił jej Kilgrave, sprawia, że jej kibicjuję bez względu na wszystko. I znowu, jak na postać Marvela, jest całkiem pokomplikowana, niejednoznaczna, człowiek ją popiera, nawet kiedy działa na granicy prawa. Aktorka ma fajną, wyrazistą urodę - zresztą tak samo podobała mi się w Breaking Bad, choć tamta postać akurat mnie wkurzała.
No i namówiłam koleżankę, żeby obejrzała pierwszy odcinek.
Jej zdecydowana opinia: koszmarna, agresywna baba, która utknęła w gniewie, a serial dołujący, przygnębiający

.
Fajnie sobie potem podyskutowałyśmy.
A wy, ematki - oglądałyście? Lubicie?