Dodaj do ulubionych

żałoba-nastolatek-problem

26.08.20, 17:55
Dziewczyny...nie wiem co robić.. proszę o poradę..Czy iść do psychologa czy odczekać, ze to normalne w tej sytuacji..Tak sie złożyło w naszej rodzinie i otoczeniu w ciągu roku zmarlo kilka osób bliskich naszej rodzinie ( dziadek moich dzieci,, dwie ciocie, wujek, kolega syna, dwie przyjaciółki rodziny)..Bliska niestety śmierci jest tez bardzo bliska nam 91 letnia ciocia...Chodzę ( czasami z dziecmi) w weekendy opiekować się nią. Od mniej więcej pół roku syn ( 14 lat) przed snem ciągle zadaje mi pytanie : " Co będzie jak umrzemy?". Ze on nie chce byśmy umarli..Zebym kiedyś ja umarla...Ze nie wyobraza sobie życia bez nas... Ze ten czas tak szybko ucieka..Ze dziadkowie tez juz maja swoje lata...Ze nie wyobraza sobie,zeby drugi dziadek umarl...Oczywiście są to pytania poważne, drążące ...Ciążą mi bardzo.. Bo już nie wiem jak z nim rozmawiać.. Mogę wierzyć i bardzo bym chciała by było faktycznie drugie życie w niebie smile Ale kto wie tak naprawde jak tam jest ..Ech..Córeczka ( lat 11) wczoraj mnie dobiła.. Bo nagle zaczęła ( słyszy chcac nie chcąc pewnie te rozmowy z synem) swoje pytania...Że ona nie chce zamknąć oczu i zeby byla ciemna dziura.. Ze nie chce umierać itp itd...Ręce mi opadły sad Żołądek ściska....Aż sama zaczęłam się tym tematem nocami dołować...Że faktycznie czas tak szybko leci, a tylu z anszej rodziny i bliskich już nie ma sad Oczywiście dzieciakom tego nie pokazuję...W dzień dzieciaki są radosne, kochamy sie bardzo, maja super przyjaciół, kolegów....wieczorem przed snem takie dołujące tematy...Wygadać się Wam chciałam...Może ktoś coś poradzi..Bylabym bardzo wdzięczna smile
Obserwuj wątek
      • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:49
        Moim zdaniem to dobrze, że uczestniczą w tej opiece. Łatwiej później żyć ze świadomością, że się bliskiej osobie z rodziny pomagało i ulżyło najbardziej, jak to było możliwe, niż funkcjonować ze świadomością, że ktoś potrzebuje naszej pomocy, a później, że odszedł, a mu się nie pomogło, gdy był na to czas.
        Skoro dzieci już uczestniczą w tej pomocy, to i dobrze. Gorzej, że autorka sama już postrzega ciocię jako osobę "w okolicy śmierci".
        Absolutnie nie można tak postrzegać ani samej ani tak przekazywać tego dzieciom.
        Syna chyba najprościej przytulić i zapewnić, że sama przed 90-tką umierać nie planujesz (rodzina, jak rozumiem, długowieczna). A do tego czasu, to on będzie miał już swoje dorosłe wnuki.
        To samo zresztą można powtórzyć córce.
        • antonina.n Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:52
          Ale dzieci nie powinny mieć takich rozkmin. Powinny pamiętać ciocię zdrową, a potem dostać informację, ze ciocia żyła bardzo długo, a teraz niestety zmarła, bo taka jest kolej rzeczy.

          Tematy opieki nad starszym i chorym są to tematy dla dorosłych.
          • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 19:07
            To nie są pięciolatki, tylko 14-latek i 11-latka. Mogą swojej mamie pomóc w opiece nad ciotką, choćby pomóc posprzątać mieszkanie (wedle instrukcji mamy), pomóc przynieść zakupy, pomóc w przygotowaniu i podaniu cioci posiłku czy po prostu z ciocią porozmawiać (jeśli ciocia kontaktuje). Taka to kolej rzeczy. A potem mogą razem z mamą w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku udać się jeszcze na rower, spacer czy lody.
            Za kilkadziesiąt lat nauka będzie "jak znalazł".
            Ale można też unikać ciotki, bo to "niemiły widok, stara osoba". Wtedy znów za kilkadziesiąt lat można się samej spodziewać powtórki z ich strony.
            • antonina.n Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 19:15
              No widzisz, ja tam jeździłam opiekować się chorym w mojej rodzinie, żeby moi bardzo dorośli rodzice nie codziennie oglądali chorobę i nadciągającą smierć, bo widziałam, że to ich niezwykle przygnębia i sprawia, ze coraz częsciej myślą o własnej śmierci.

              W tak trudnych sytuacjach nie ma rozwiązań dobrych dla każdego, bo wszystko zależy od możliwości, stanu psychicznego i wrażliwości poszczególnych ludzi, niezależnie od wieku.
            • nangaparbat3 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 20:48
              Wszystko zależy, w jakim stanie jest ta pani. Rozumiem, że "bliska śmierci" to znaczy zniedołężniała i bardzo chora. Dla dzieci kontakt z taką osobą bywa zbyt trudny, i to może właśnie nie dla zupełnie małych, ale takich na progu dojrzewania. A te konkretne dzieci miały ostatnio i tak zbyt dużo śmierci obok siebie.

              Mamie niech pomagają w domu - ona do cioci, a dzieci w tym czasie mogą różne rzeczy w domu zrobić.
          • m_incubo Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 09:30
            To są duże dzieci. Tematy opieki, choroby i śmierci jak najbardziej powinny być z nimi omawiane. Zadziwia mnie pomysł pudrowania rzeczywistości w stylu "ciocia żyje bardzo długo, ma się super, ale przez rok się z nią nie zobaczysz, dopiero na pogrzebie".
            To są bolesne tematy, ale dzieci muszą się z nimi zetknąć.
          • piesiedwa Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 12:07
            "Ale dzieci nie powinny mieć takich rozkmin. Powinny pamiętać ciocię zdrową, a potem dostać informację, ze ciocia żyła bardzo długo, a teraz niestety zmarła, bo taka jest kolej rzeczy.

            Tematy opieki nad starszym i chorym są to tematy dla dorosłych."
            Sadze ze temat smierci i starosci jest omijany w naszej kulturze. To niedobrze. Smierc jest i bedzie. Kazdy umrze. To naturalne procesy. Nie powinnismy udawac ze nie na starosci itd.
            • antonina.n Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 15:40
              Ale oni to niezwykle dobrze wiedzą, wiedzą nawet że można umrzeć będąc młodym. Dorośli tez czasem powinni stronić od traumatycznych przeżyć, jeśli mieli ich ostatnio nadmiarze. Bo to trochę tak, jakby mówić wdowie, że lżej jej będzie przejść żałobę, jak popracuje
              w hospicjum.
              • igge Re: żałoba-nastolatek-problem 28.08.20, 02:24
                Zgadzam się z Tobą antonina.n.
                Ale z m_incubo wyżej też się zgadzam.
                Jeśli chodzi o regularny kontakt z umierającą 90latką tych konkretnych dzieci autorki to - nie wiem, nie mam zdania.
                Kontekst jest istotny.
                Jeśli już mają problemy, rozkminy, lęki dotyczące śmierci, nie są oswojone z tematem, za to pech chce, że kolejne osoby z ich otoczenia umierają, któraś z nich była bliska - wtedy byłabym ostrożna.
                Zazwyczaj regularny kontakt z umierającym ( ale nie najbliższym) człowiekiem nie powinien być traumatyzujący.
                Nawet dla dziecka.
                Szczegolnie jeśli osoba chora ma ponad 90 lat, w tym wieku ludzie zbliżają się do kresu.
                ( mogłam przeoczyć jakieś istotne info, nie czytałam wątku)
                • igge Re: żałoba-nastolatek-problem 28.08.20, 02:31
                  A do psychologa radziłabym autorce nie tylko wysłać dzieci swoje ale i samej najpierw ( bez potomków) choć raz się udać, by poznać jego stanowisko w temacie ogarnięcia dobrostanu dzieci.
                  Nam kiedyś psycholożka krótko i konkretnie wyjaśniła, co możemy zrobić, by maluch tematem śmierci nie zawracał sobie za długo małego wtedy łebka.
          • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 19:19
            Opieka a śmierć to dwie różne rzeczy. Opiekujemy się (w chorobie) kimś słabszym, bezradnym. Pomagamy, bo tak należy. Komuś ta pomoc jest potrzebna.

            A śmierć to zupełnie inna sprawa. Ktoś umrze i rzeczywiście się za nim tęskni, czy będąc dzieckiem, czy dorosłym.
            Umarł też kolega tego chłopca. Czy to znaczy, że chłopiec powinien unikać widoku młodych ludzi w swoim wieku, bo może mu przyjść na myśl śmierć?
            • triss_merigold6 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 20:23
              Opiekujemy się (w chorobie) kimś słabszym, bezradnym. - to nie jest rola dzieci
              Pomagamy, bo tak należy. - wymiar pomocy podlega dyskusji
              Komuś ta pomoc jest potrzebna. - bardzo często konieczne jest dokonywanie wyborów między zaspokojeniem potrzeby cudzej, a własnej lub dzieci.
              • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 20:55
                triss_merigold6 napisała:

                > Opiekujemy się (w chorobie) kimś słabszym, bezradnym. - to nie jest rol
                > a dzieci

                Po pierwsze to nie są małe dzieci, a nastolatki, po drugie one towarzyszą swojej mamie, a nie ponoszą pełny ciężar opieki.

                W całym moim otoczeniu rodzinnym nigdy nie oddzielano sztucznie dzieci od realnego życia ze wszystkimi jego aspektami. Nie izolowano dzieci od babć, dziadków, starszych ciotek.
                A kiedy była żałoba, przeżywała ją cała rodzina, bez udawania przed dziećmi, że nic się nie stało.
                • antonina.n Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 21:10
                  I sugerujesz, ze skoro dzieci z twojej rodziny sytuacje znosiły bezproblemowo, to jest to rozwiązanie dobre dla każdego?

                  Te dzieciaki miały ostatnio tyle śmierci wokół siebie, że i niejeden dorosły mógłby popaść w depresję. Trudno w tym wypadku mówić o izolowaniu ich od trudnych tematów, starości czy choroby. Tu chodzi o izolowanie ich od nadmiernej ilości trudnych bodźców i sytuacji.
                • morekac Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 21:24
                  >Po pierwsze to nie są małe dzieci,a nastolatki, po drugie one towarzyszą swojej mamie, a nie ponoszą pełny ciężar opieki.

                  Nastolatki mają rozchwianą, depresyjną psychikę z natury. I nawet jeśli jeżdżą tam bez ponoszenia ciężaru opieki, to ciężar psychiczny ostatnich przeżyć raczej odczuły.
        • morekac Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 20:36
          A moim zdaniem dzieciom jak najbardziej można odpuścić ciąganie do opieki nad ludźmi w stanie schyłkowym. Do opieki, do śmierci się dorasta. I wtedy ma się poczucie dobrze spełnionego obowiązku, a nie koszmary w wieku lat nastu. Zwłaszcza, że dzieciakom ostatnio kilka bliskich osób odeszło.
          • waleria_s Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 20:48
            Prawda, pamiętam z własnego dzieciństwa (późnego, miałam już 14 lat), że zbyt ciężkie były dla mnie odwiedziny dziadka w ciężkim stanie. Cieszę się, że mama mnie nie ciągała ze sobą i nie zafundowała lęków.
            • waleria_s Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 21:46
              Trudno mi powiedzieć, bywają dzieci z wdrukowanym poczuciem, że trzeba odwiedzać ciotki/babcie, nie wypada odmówić/nie mieć ochoty. Po takich płaczach i lękach 11-latki ja bym jednak na trochę (miesią powiedzmy) odpuściła wizyty z dziećmi u tej schorowanej ciotki.
              • nangaparbat3 Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 17:34
                Kiedy mój ojciec był po udarze, pani doktor, która się nim opiekowała, powiedziała mi, żebym absolutnie nie naciskała na córkę, by go odwiedzała. Córka miała wtedy 15 lat. Nigdy na nią nie naciskałam, jednak po rozmowie z panią doktor po prostu nie pytałam, czy ze mną pójdzie - ani razu nie powiedziała sama z siebie, że chce.
                I to nie ma nic wspólnego z rozmowami o śmierci, starzeniu się i chorowaniu - te prowadziłyśmy zawsze. Jednocześnie trenowanie dzieci w opiece nad umierającymi może je do tego skutecznie zniechęcić raz na zawsze. Myślę, że wystarczy przykład akceptującej tę opiekę matki (a jeszcze lepiej ojca) i pomoc matce, kiedy ona zajmuje się staruszkami (w znaczeniu wyręczenia jej w domowych obowiązkach).
                • igge Re: żałoba-nastolatek-problem 28.08.20, 02:54
                  Nie mam doświadczenia w świadomym angażowaniu dzieci ( choć niby już starszych) w opiekę nad chorym/ starym czlonkiem rodziny. W podobnej nieco sytuacji nie robiliśmy tego nigdy, nawet nam do głowy z mężem takie coś nie przyszło ( tylko nasze dzieci nie mialy wtedy 14 lat. Miały ok 4-7-11 lat, co w sumie nie zmienia sytuacji)

                  Kiedy już były pełnoletnie i ich dziadek chorował ( potem okazalo się, że umierał) na wyjeździe - też zero nacisku na wizyty. Jeździliśmy my nonstop, wte i wewte, dorośli. Nasze dorosłe ( niemal) dzieci nie jeździły. Dziadka bardzo kochały. Młodsze bardzo nalegało na wyjazd w odwiedziny na tydzień - pojechaliśmy, choć dziecko, już i bez chorowania/bez śmierci nagłej jednej z najbliższych osób, było w opłakanym psychicznym stanie bo samo miało depresję już wtedy. Ale to było dla niego bardzo ważne by być z dziadkiem, przy nim w szpitalu. Nic by nie dało trzymanie, pełnoletniej już właśnie osoby z daleka. Czasem los dokłada trudnych doświadczeń niestety jedno po drugim, po kolei, dobija.
                  Może w przypadku autorki i jej dzieci jest podobnie?
                  Tylko ona wie, co jej zdaniem powinna zrobić by swoim dzieciom oszczędzić stresu i bólu i lęku.
        • saszanasza Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 10:18
          irma223 napisała:

          > Moim zdaniem to dobrze, że uczestniczą w tej opiece. Łatwiej później żyć ze świ
          > adomością, że się bliskiej osobie z rodziny pomagało i ulżyło najbardziej, jak
          > to było możliwe, niż funkcjonować ze świadomością, że ktoś potrzebuje naszej po
          > mocy, a później, że odszedł, a mu się nie pomogło, gdy był na to czas.

          Na razie ta „opieka” to element ich traumy.

          Nie zabierałabym dzieci.
    • antonina.n Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:14
      Wiesz co, ja bym nie zostawiała tematu samego sobie i poszukała choćby w sieci artykułów na ten temat- jak rozmawiać z dziećmi, jak delikatnie I umiejętnie poruszyć ten temat. Na pewno nie czekałabym aż samo minie, bo po tak wielu strasznych przeżyciach dzieciaki nie powinny borykać się same z trudnymi emocjami i strachem. A jeśli nic nie znajdziesz, idź do psychologa sama- niech cię pokieruje, jak postępować.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:14
      Powiem, że to straszne przeżycie, o ile śmierć osoby starszej jest czymś naturalnym o tyle śmierć ciotek (rodzeństwa rodziców) jest czymś niepokojącym, tak samo śmierć bliskiego kolegi.
      Po poradę do psychologa sama bym poszła, żeby wiedzieć jak z dziećmi rozmawiać.
      Czasami bywa też i tak, że to sami rodzice nakręcają dzieci jeśli omawiają szeroko każdą śmierć że tak napiszę brzydko "w okolicy".
      Może za dużo rozmawiacie o śmierci, może dzieci potrzebują innego przekazu a nie troski o życie i zadumy.
    • lauren6 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:15
      Nic dziwnego, że dzieci intensywnie myślą o śmierci jeśli je angażujesz w opiekę nad umierającą staruszką. Może dla odmiany w weekend spędźcie jakoś przyjemnie czas: jedźcie na wycieczkę, na basen, odwiedzić znajomych z rówieśnikami dzieci, do kina itd. Sama to robisz swoim dzieciom.
    • jolie Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:16
      Nie jestem specjalistą, ale z moimi chłopcami rozmawiałam na takie tematy, gdy w dosyć krótkim czasie dwóch ich kolegów straciło któregoś rodzica. Lęk przed śmiercią bliskich jest naturalny, wiadomo, że dziecko traci poczucie bezpieczeństwa. Ja mówiłam, że tak, na pewno ja i tata umrzemy, bo wszyscy umierają, ale miejmy nadzieję, że razem będziemy żyli jeszcze długie lata i że umrzemy w momencie, gdy chłopcy będą już duzi. Nie wiem, czy dobrze robiłam. Po jakimś czasie ten temat jakoś naturalnie wygasł.
    • nangaparbat3 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 18:33
      ROzmowy i niepokoje związane z umieraniem są normalne i nie trzeba się ich bać. Ważne, zeby dzieci widziały, że Ty się nie boisz. Powtarzałabym jak mantrę: każda żywa istota kiedyś umiera, ale my, rodzice, jesteśmy zdrowi, nigdzie się jeszcze nie wybieramy, jesteśmy i będziemy z wami jeszcze długo.
      Jakoś tak.
    • stephanie.plum Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 19:14
      a ja się sprzeciwię częstym tu poradom, żeby odseparować dzieci od tej 91-letniej cioci.
      zwłaszcza, jeśli chcą ją odwiedzać.

      rób tak, jak czujesz, że jest dobrze, zachowuj spokój, tłumacz dzieciom, że kochanych ludzi, którzy są starzy i chorzy, warto otaczać czułością.

      śmierci nie oswoisz, bo się nie da, ale ważne, żeby jej nie zamykać w sferze "o tym nie mówimy, trzymamy się z daleka i wesolutko idziemy na basen udając, że nic się nie dzieje". nastolatki nie kupią tego typu hipokryzji, moim zdaniem.
      sama wyczujesz, czy chcą jeszcze widywać ciocię, czy sprawa jej odchodzenia ich przerasta. nic na siłę.
      jeśli odwiedziny byłyby dla nich za trudne, mogą coś dla niej zrobić, nie wiem, list napisać, albo przygotować własnoręcznie dżem śliwkowy. jeśli to jest dla nich ktoś bliski...

      moim zdaniem ważne jest, by pokazać im swój własny, w miarę spokojny stosunek do śmierci.
      pogodzenie z tym, że ona niestety istnieje. czułość wobec odchodzących, pielęgnowanie dobrych wspomnień.

      jak poradzić sobie z lękiem przed śmiercią rodziców albo własną - dziecka? tego nie wiem. może trzeba mieć zaufanie do instynktu, który każe ludziom, zwłaszcza młodym, skupiać się na życiu, a nie wizji śmierci. opowiadaj historie o rodzinie. takie, gdzie dzieci i rodzice żyli długo i szczęśliwie.

      jeśli nie wierzycie w życie po śmierci, to może niech moment śmierci nie będzie "czarną dziurą" tylko zapadnięciem w sen, konieczny osobie zmęczonej życiem...

      generalnie - temat jest mi ostatnio mega bliski.
    • zielona4 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 21:07
      Moze sama się podlamalas i potrzebujesz wsparcie psychologa. Według mnie samą swoją obecnością powinnaś umieć im dać taki psychiczny spokój po każdej rozmowie. Może sama się poskładaj, może jesteś rozbita. Dzieci to wyczuwają Mój syn też ma fazy że lubi wieczorami popłakac nad tym, że odszedł pradziadek, ukochany kot, dziadek już stary. Popłacze i mu przechodzi. Tłumacze mu że są na chmurach, w naszych sercach, że mieli dobre życie. Choć zwykle wyrozumiałość do jego nastroju wystarcza. Nic nie uspokajaja jak poczucie bezpieczeństwa. Ja bym dodała że całe życie przed nim i skierowała temat na to że czekają go kolejne wakacyjne wyjazdy, jakaś wspólna waszą wycieczka , klimatyczna gwiazdka itp .

    • dolcenera Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 21:37
      O przemijaniu, sensie życia, o cyklach trzeba po prostu z dziećmi rozmawiać. Nie łudzić życiem wiecznym, ale i nie zapewniać, ze nie ma nic w żadnym innym wymiarze. Powiedzieć uczciwie, ze tego nie wie nikt, a ten co twierdzi ze wie - kłamie. Pogadać o tym, ze we wszechświecie nic nie ginie, ze energia krąży, a zmarli żyją w naszej pamięci, są na zawsze częścią nas. A ciało, co z ciałem, serce przestaje bić, przestaje się oddychać, nie nikt się nie dusi, nic się już nie czuje, no rozkłada się na kosci i zostają po nas szkieleciki - jak po dinozaurach. Ale nikt już nic nie czuje. Umieramy, wtedy kiedy przestajemy cokolwiek czuć, wiec nie jest zimno i nic nie boli. Po prostu się nie czuje. Czujesz jak cie przytulam ? Wiec żyjesz.

      Dla 11 łatki polecam wspólną lekturę - „jesień liścia Jasia„ a dla 14 latka - obejrzeć RAZEM „ Drzewo życia” Malick’a i potem pogadać, pogadać, pogadać,

    • pingus Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 22:17
      Musisz obserwować, na pewno to jest trudny temat, bardzo dobrze że dzieci rozmawiają, te pytania na pewno nie są łatwe, ja swojemu dziecku odpowiadam wtedy, że nie wiem i się czasem razem zastanawiamy i zaczyna się luźniejsza atmosfera. Nie unikaj tych rozmów, to jest zdrowy objaw. Niepokojące będzie jeśli właśnie nie będą chciały rozmawiać, staną się apatyczne, bez chęci życia. Póki co nic złego się nie dzieje, ale jeśli nie wiesz co mówić to zawsze warto zapytać psychologa. Ja wierzę w Boga i odpowiadam wg swej wiary, podkreślam, że nie wiem, ale że wierzę. Dzieci wiele rozumieją, muszą to razem z Tobą przejść, nie rób z tego tematu tabu, a Twoje łzy są czymś naturalnym i dobrze jest razem popłakać, a nie udawać i się chować, każdy ma prawo do emocji, a przy takich wydarzeniach te emocje muszą byc silne. U mnie po trzech miesiącach od śmierci męża pytań już prawie nie ma, ale dziecko wie, że jeśli potrzebuje to może wrócić do tego tematu, czasem wspminamy na zasadzie, że było fajnie i że tej osoby brakuje.
    • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 23:25
      Sny. Zwróć uwagę na ich sny. Czy nie śnili im się zmarli (z rodziny czy ten kolega), jak wyglądały te sny, bo w takim żałobnym okresie lub dopiero po pewnym czasie mogą się takie sny pojawić, a to może dzieci napawać lękiem i niepokojem. Warto wtedy z nimi o tym porozmawiać, że to po prostu ich tęsknota za bliskimi, którzy odeszli i to normalne uczucie.
      • irma223 Re: żałoba-nastolatek-problem 26.08.20, 23:47
        I jeszcze. Był okres kolonijny, a na koloniach w grupie wiekowej twojej córki dzieciaki lubią straszyć się wzajemnie opowieściami o duchach, o rzeczach nadprzyrodzonych, bywa, że bawią się w wywoływanie duchów. Pytanie, czy strach twojej córki nie może pochodzić po części z takich kolonijnych opowieści? Jako dziecko, które straciło niedawno kochanych krewnych mogłaby być na to bardziej podatna, niż inne dzieci.
    • szczyptanadziei Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 01:00
      Kilkanaście lat temu straciłam w takim samym wieku w jakim jest Twój syn, bardzo bliską mi osobę. Był to pierwszy raz, kiedy z tak bliskiego otoczenia ktoś odszedł. Nagle, niespodziewanie, zbyt wcześnie, bo bardzo młodo - tym samym to był jeszcze większy szok. Analizując ta sytuację jako osoba dorosła zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo w tamtym okresie byłam pozostawiona sama sobie ze swoimi obawami, strachem, żalem i sama jeszcze nie wiem czym. Jak bardzo nie potrafiłam się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jak ta sytuacja mnie przerastala, jak nie umiałam się w niej zachować. Począwszy od wielkiej niewiadomej w sprawach "technicznych" - jak się zachować na pogrzebie, jak to będzie wyglądało (choć na pogrzebie bylam nie raz, to i tak potrzebowałam wiedziec czego się spodziewać mogę. ) Największym problemem było to, że nie potrafiłam tych wszystkich swoich obaw, rozterek i cierpienia wyartykułować - tym samym moi najbliżsi myśleli, że ja sobie z tym poradzilam. Dlatego mysle, że jeśli Twoje dzieci pytają - to znaczy, że mają na tyle zaufania, by poruszać ten temat. A to oznacza, że tak naprawdę wystarczy być przy nich, odpowiadać na pytania, przytulić kiedy trzeba. Nie jest skuteczne na pewno to, żeby pozwolić dziecku 12, 14 letniemu na pozostawianie z tym tematem samemu. Nic dobrego, biorąc pod uwagę to, że kilka lat po tym zdarzeniu, pisząc to tu - mam w pełni świadomość, że mnie z tym wszystkim zostawiono samą. A to pozostawia duże rany. Dlatego bliskość kogoś komu się ufa i go kocha jest czasem bardziej kojąca niż nawet najbardziej fachowa pomoc psychologiczna - choć, jeśli to będzie konieczne i potrzebne - też jest jakimś rozwiązaniem.
    • bablara Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 09:51
      Szczerze wybrałabym się do psychologa dla dzieci. Ale nie od razu z nimi tylko sama porozmawiać co robić. Miałam taki przypadek u siebie , kiedy zmarł dziadek , później prababcia . Mój syn strasznie rozpaczał i mówił to samo co Twój . O tym ,że nie chce umierać, ale najbardziej bał się ,że my umrzemy. Psycholog bardzo pomógł , mimo ,że syn nigdy u niego nie był , tylko my chodziliśmy do psychologa dziecięcego. Pani powiedziała ,żeby go nie przyprowadzać, żeby nie nakręcać leku i problemu. I bardzo nam pomogła.
    • kanna Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 12:01
      Ja bym zabrała dzieci do psychologa. Śmierć jest naturalną rzeczą, ale takie nasilenie zdarzeń, jak opisujesz, nawet dorosłego może podłamać uncertain
      I myślę, że też warto żebyś ty przegadała z kimś mądrym sprawę - potem ędzie ci łatwiej towarzyszyć dzieciom wieczorem.
    • biszkopty35 Re: żałoba-nastolatek-problem 27.08.20, 23:57
      Zazdroszczę tego pięknego doświadczenia, że chcecie żyć. Że życie jest cenne. Dobre. Dzis tak trudno spotkać ludzi, którzy chcą żyć, nie chcą umierać! To głównie dzieci, dorośli machają na to ręką. To naprawdę piękny i ważny moment. A tu znajdziesz odpowiedź: J 17,3 wierzę i głęboko ci życzę, aby ten czas i te trudne doświadczenia stały się dla Was początkiem nowej, fascynującej perspektywy.
    • ortolann Re: żałoba-nastolatek-problem 28.08.20, 00:14
      A może właśnie oswajać ze śmiercią? Mówić, że to się kiedyś wydarzy i że będą przechodzić kiedyś żałobę, i że będzie im wtedy trudno.
      I jeszcze mówić, że to wszystko jest naturalne, ale bardzo mało prawdopodobne, że im się to przytrafi już teraz.
      I jeszcze powiedzieć, że życie jest piękne i krótkie. Że wszyscy kiedyś umrzemy, ale coś po nas zostanie: potomstwo, pamięć. Że możemy zapracować na coś faktycznie dobrego, że to od nas zależy jak zostaniemy kiedys zapamiętani.
      I jeśli Wam się uda w tym trudnym czasie: zafundujcie sobie trochę rozrywki, jakichś lekkich zajęć, śmiechu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka