Dodaj do ulubionych

Kto kogo poderwal?

02.09.20, 17:07
Z racji malej odnogi w innym watku.

Kto kogo zaczepil, poderwal ? Twoj maz / partner Ciebie, czy Ty jego?
Pewnie nie zawsze jest zerojedynkowo i mozna by rzec "bardziej on", albo "pol na pol" - ale jednak chyba zazwyczaj sprawa jest raczej ewidentna? Jak nie masz meza/partnera , no to ostatni jakiego mialas.
Obstawiam proprocje 1:4, moze 1:5. Ale kto wie.

Mam dziwny dzien, postapie wbrew sobie i nie bedzie ankiety. Choc to kuszace tongue_out

Okolicznosci tez moga byc ciekawe, jak ktoras napisze - nie zaboli smile


P.S. Ciekawe czy jego odpowiedz bylaby taka sama smile
Obserwuj wątek
    • ggrruu Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 17:12
      Poznaliśmy się na neutralnym gruncie, wtedy oboje byliśmy w związkach i mieliśmy tylko relacje powiedzmy, że zawodowe. Po ponad roku jak już oboje byliśmy wolni to on zrobił pierwszy krok w kierunku czegoś więcej.
      Z poprzednim też on. Jak się potem dowiedziałam od znajomych, zapowiedział, że go nic nie obchodzi, że ta kobieta szykuje się do ślubu, bo ślub weźmie, ale z nim. I tak też się stało smile
      • igge Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 00:18
        Mąż też jakieś info o ślubie swoim koleżankom ( zawsze dużo koleżanek mało kolegów wokół niego było, no i palił) sprzedał nieuzgodnione ze mną kiedy zdaje się nawet parą, a nawet dobrymi przyjaciółmi nie byliśmy jeszcze.
        Żeby śmieszniej było, on z papieroskiem odszedł w drugi kąt kawiarni do dziewczyn znajomych na chwilę wtedy, ja zostałam sama przy naszym stoliku.
        Kiedy info dotarło do mnie potem, nie od niego, byłam lekko wstrząśnięta, że co proszę??? Jaki ślub?? Z kim???
        ( byłam zresztą wtedy w niezłym kilkuletnim bliskim związku z kimś innym wtedy chociaż, nie wiem czemu, jakoś w rozmowach z moim przyszłym mężem, migałam się, omijałam temat, wymijająco informowałam na przykład, że byłam z xyz w kinie, zamiast wprost powiedzieć, że ze swoim ukochanym)
        • igge Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 00:24
          Także, ten teges. Z mężem trudno powiedzieć kto kogo poderwał. Z pierwszym długoletnim facetem - zdecydowanie to on poderwał i to hmm sprytnie bo w niby przypadkowy sposób usiadłam w jego przedziale ze swoim chłopakiem jadąc na spływ kajakowy pociągiem. Tzn mnie się naiwnie wydawało, że przypadkiem znalazlam jedyny wolny przedział.
    • 12gram Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 17:20
      Zawsze to panowie za mną chodzili, czasem wychodzili. W tych kwestiach byłam niedomyślna i ciut ślepa i wcale mi się do stałych układów nie śpieszyło więc nawet nie zauwazałam, ze facet już od dłuższego czasu smolił cholewki do mnie.
      • black_halo Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 17:30
        12gram napisała:

        > Zawsze to panowie za mną chodzili, czasem wychodzili. W tych kwestiach byłam n
        > iedomyślna i ciut ślepa i wcale mi się do stałych układów nie śpieszyło więc n
        > awet nie zauwazałam, ze facet już od dłuższego czasu smolił cholewki do mnie.

        Jakoś zawsze uważałam facetów chodzących za mną za wyjątkowo namolnych. Jeden przebił wszystkich: jak powiedziałam kategorycznie nie to zapytał czy przynajmniej seks z nim pouprawiam.

        Facepalm.
    • str8.up Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 17:24
      Zagadałam jako pierwsza, bo ja mam zagadywanie obcych we krwi. A potem to już samo wyszło. Chyba nikt nikogo nie podrywał. Zresztą tak chyba było w przypadku wszystkich moich związków, ani za mną nikt nie chodził ani ja za nikim. Się wydarzyło po prostu.
    • jolie Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 17:53
      Oficjalny pierwszy krok zrobił mąż (wcześniej też raczej faceci), ale miał bardzo łatwo w sumie - pożyczył mi coś. A prawda jest taka, że gdyby mi się nie spodobał, to udawałabym, że nie wiem, o co mu chodzi/miałabym dużo pracy😀.
      • black_halo Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 18:50
        aerra napisał(a):

        > Mój wyszedł z friendzone tongue_out Ewolucyjnie, więc o kwestia podrywania jest dyskusy
        > jna.
        >

        Bracia samcy twierdzą, że sie nie da a wiem, że czytają. Może im opiez jak się wychodzi z friendzony.
        • feel_good_inc Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 07:44
          To akurat dość proste - pani przekracza trzydziestkę czy inną tam magiczną ścianę, po której dotychczasowi adoratorzy dalej nie wykazują chęci na ożenek, za to zaczynają oglądać się raczej za takimi 5-10 lat młodszymi i nagle okazuje się, że teraz pora na "prawdziwego mężczyznę", czyli stabilnego, dobrze zarabiającego misia wink
          • black_halo Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 09:29
            feel_good_inc napisał:

            > To akurat dość proste - pani przekracza trzydziestkę czy inną tam magiczną ścia
            > nę, po której dotychczasowi adoratorzy dalej nie wykazują chęci na ożenek, za t
            > o zaczynają oglądać się raczej za takimi 5-10 lat młodszymi i nagle okazuje się
            > , że teraz pora na "prawdziwego mężczyznę", czyli stabilnego, dobrze zarabiając
            > ego misia wink
            >

            Czy braciom nie zostaje nic tylko odrobinka ciepliwosci az pani przekroczy magiczna cyferke na liczniku.

            Osobiscie uwazam, ze niektorzy sami sie zamyaka w tej friendzonie bo latami potrafia udawac, ze w ogole ich dana kobieta nie interesuje. Jesli kobieta nie ma odwagi "isc po swoje" to potem samiec konczy jako przyjaciel a kobieta zostaje z poczuciem, ze jest totalnie nieatrakcyjna bo dany pan nie zaprosil jej nawet na kawe.
            • feel_good_inc Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 12:24
              black_halo napisała:
              > Czy braciom nie zostaje nic tylko odrobinka ciepliwosci az pani przekroczy magi
              > czna cyferke na liczniku.

              Nah, jedynym dobrym rozwiązaniem jest spuszczenie pani na bambus i poszukanie sobie jakiejś normalnej, no ale wytłumacz coś takiego idiocie...

              > Osobiscie uwazam, ze niektorzy sami sie zamyaka w tej friendzonie bo latami pot
              > rafia udawac, ze w ogole ich dana kobieta nie interesuje. Jesli kobieta nie ma
              > odwagi "isc po swoje" to potem samiec konczy jako przyjaciel a kobieta zostaje
              > z poczuciem, ze jest totalnie nieatrakcyjna bo dany pan nie zaprosil jej nawet
              > na kawe.

              A weź wyobraź sobie, że są kobiety, którym się wydaje, że mężczyźni przyjaźnią się z nimi platonicznie big_grin
              • black_halo Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 13:31
                feel_good_inc napisał:

                > black_halo napisała:
                > > Czy braciom nie zostaje nic tylko odrobinka ciepliwosci az pani przekrocz
                > y magi
                > > czna cyferke na liczniku.
                >
                > Nah, jedynym dobrym rozwiązaniem jest spuszczenie pani na bambus i poszukanie s
                > obie jakiejś normalnej, no ale wytłumacz coś takiego idiocie...

                Ale dlaczego zaraz na bambus? przeciez rzeczony pan chce tej konkretnej pani wiec skoro jednym warunkiem jest poczekanie, az pani skonczy trzydziesci lat to dlaczego by nie?

                > A weź wyobraź sobie, że są kobiety, którym się wydaje, że mężczyźni przyjaźnią
                > się z nimi platonicznie big_grin
                >

                Ja na przyklad tak mam i byloby mi bardzo przykro gdybym sie dowiedziala, ze panowie udaja, ze sie ze mna przyjaznia a tak naprawde chca miec zaciagnac do lozka. Zreszta nie jestem az tak atracyjna, zeby az tylu facetow chciala a penisopozytywnych przyjaciol mam 5 sztuk, jeden jestem gejem.
                • feel_good_inc Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 13:44
                  black_halo napisała:
                  > Ale dlaczego zaraz na bambus? przeciez rzeczony pan chce tej konkretnej pani wi
                  > ec skoro jednym warunkiem jest poczekanie, az pani skonczy trzydziesci lat to d
                  > laczego by nie?

                  I co, ma przy niej tkwić dekadę czy dwie i czekać? A jak się okaże, że pani jednak woli pozostać przy nierokującym przemocowcu to co zrobi?

                  > Ja na przyklad tak mam i byloby mi bardzo przykro gdybym sie dowiedziala, ze p
                  > anowie udaja, ze sie ze mna przyjaznia a tak naprawde chca miec zaciagnac do lo
                  > zka.

                  To błędna dychotomia, z której właśnie te friendzony się biorą.
                  Owszem, przyjaźnią się. I niekoniecznie chcieliby zaciągnąć do łóżka i zapewne nie jest to jedyny powód, ale nie mieliby nic przeciwko.

                  > Zreszta nie jestem az tak atracyjna, zeby az tylu facetow chciala a peniso
                  > pozytywnych przyjaciol mam 5 sztuk, jeden jestem gejem.

                  No to ten jeden pewnie by nie chciał big_grin
                  • black_halo Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 13:55
                    feel_good_inc napisał:

                    > I co, ma przy niej tkwić dekadę czy dwie i czekać? A jak się okaże, że pani jed
                    > nak woli pozostać przy nierokującym przemocowcu to co zrobi?

                    No ale jesli pan sam z siebie spedza wiele lat we friendzonie to widocznie chce. Jak to szlo na ematce? Nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy. Wiekszosc facetow, ktorych sfriendzonowalam doskonale wiedziala, ze nie mam na nich zadnej ochoty. Nie proponowalam im zadnej przyjazni. Nie wiem co robia inne kobiety ale czasem faceci sa namolni i upieraja sie przy przyjazni. No to jak im to odpowiada to prosze bardzo.

                    > To błędna dychotomia, z której właśnie te friendzony się biorą.
                    > Owszem, przyjaźnią się. I niekoniecznie chcieliby zaciągnąć do łóżka i zapewne
                    > nie jest to jedyny powód, ale nie mieliby nic przeciwko.

                    Wiesz co, sa panowie na tym swiecie, ktorych tez bym z lozka nie wyrzucila. Co wiecej, nawet chetnie pouprawialabym z nimi rekreacyjny seks. Nie znaczy to, ze zaraz bym z tego skorzystala albo, ze mialabym jakis problem po prostu sie z nimi przyjaznic jesli okazaloby sie, ze mamy jakies wspolne zainteresowania i sie lubimy jako ludzie. Ale fakt, z meskiej perspektywy wyglada to inaczej. Z wiekiem zdaje sobie sprawy, ze moje podejscie jest niesstandardowe.

                    > No to ten jeden pewnie by nie chciał big_grin

                    Nie pytalam ale watpie, zeby mieli na to ochote. Chociaz moge sie mylic.
        • aerra Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 23:37
          black_halo napisała:

          > aerra napisał(a):
          >
          > > Mój wyszedł z friendzone tongue_out Ewolucyjnie, więc o kwestia podrywania jest d
          > yskusy
          > > jna.
          > >
          >
          > Bracia samcy twierdzą, że sie nie da a wiem, że czytają. Może im opiez jak się
          > wychodzi z friendzony.
          >
          >

          Żartujesz? Jeszcze któryś naprawdę by skorzystał i miałabym te biedne kobiety na sumieniu. A kysz!
    • bergamotka77 Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 19:03
      Nie splamilam się podrywaniem facetów, raczej dawałam sie poderwać, jeśli miałam ochotę. Zwykle, gdy miałam kogoś na oku, to jakoś sprawiałam, że się mną interesował. Mój mąż twierdzi, że rzucam czary wink
    • ortolann Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 19:19
      Niby on, ale tak naprawdę to chyba bardziej mi zależało na początku i go naprowadzałam na pas startowy. Czyli tak to wyszło, że to on zrobił ten pierwszy krok, ale co się musiałam naharować, żeby on do tego dojrzał...
        • ortolann Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 09:45
          Zawsze mam wrażenie, że to ja jestem i byłam tym, kto kocha bardziej, w każdym związku. Ale bez obaw, potrafię już wyhamować i nie dusić tą swoją miłością. A po tylu już wspólnych latach to doceniam głębokie zaangażowanie i jego i moje. Jest stabilnie, może czasem nudno i się wzajemnie wkurzamy na siebie. Ale kiedy jedno z nas wyjeżdża i za długo jest poza domem to jest tęsknota, więc powroty są zawsze radosne i ciepłe. I od razu jest przytulanie smile
          Więc chyba to jest tak, że chyba obojgu nam zależy i każde okazuje to na swój sposób smile
    • gulcia77 Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 19:51
      W pierwszy wieczór znajomości, to ja stanowczo powiedziałam "chodź spać", ale dwa tygodnie później to on się przywlókł za mną na Śląsk. Więc w sumie trudno powiedzieć.
    • mrs.solis Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 21:22
      Maz sprawil, ze sie poznalismy, ale gdybym spotkala go w innych okolicznosciach to sama postaralabym sie o to, zebysmy sie poznali, albo zrobilibysmy to rownoczesnie. Tak jakos wyszlo, ze oboje bylismy dla siebie szalenie atrakcyjni.
    • berdebul Re: Kto kogo poderwal? 02.09.20, 21:30
      Tak wyszło. On powie, że ja jego, a to było po prostu skrócenie dystansu, bo nie lubię takiego czołobitnego podejścia. tongue_out Ja powiem, ze on mnie, bo zaczął puszyć pawi ogon.
    • beataj1 Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 10:11
      Napisał do mnie, bo mnie pomylił z moją przyjaciółką, która mu się bardziej podobała. Ja mu odpisałam bo myślałam że to inny facet - na którego wtedy leciałam.

      Pisaliśmy smsy do siebie przez parę tygodni i kliknęło.
    • volta2 Re: Kto kogo poderwal? 03.09.20, 11:32
      mój był (wtedy) z kategorii de lux więc wiedziałam, że łowczynią będę ja.
      nie wiem, czy się zorientował, trudny za bardzo nie był, albo ja jestem graczem z wyższej ligi. muszę przyznać, że jak na 22 latkę (wtedy) rozegrałam fenomenalny mecz. utrzymanie wyniku jest za to pewnym wysiłkiemsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka