Jako niedoświadczona w temacie zapytam tu na forum. Dostałam w prezencie piękną roślinę zieloną i nawóz w apilkatorze (taką jednorazówkę, wtykaną do ziemii). Ja wiem, że odżywka powinna uwalniać się stopniowo. Sęk w tym, że facet źle uciął tę końcowkę aplikatora - za mocno i 30 ml odżywki w ciągu jednej nocy popłynęło do ziemii kwiatowej

I co teraz? czy roślina została zabita, spalone korzenie, umarł w butach i nie ma nadziei?
Pytanie drugie - co zrobić z facetem?