Dodaj do ulubionych

Mąż i schizofrenia

05.09.20, 19:18
Czytałyście artykuł?
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26246794,choroba-meza-byla-nasza-najwieksza-tajemnica-nawet-jego-dziadkowie.html
Smutna historia.
A jeszcze smutniejsze komentarze pod nim.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:28
      Właśnie przeczytałam. Bardzo poruszająca rozmowa.

      Przypomniały mi się takie słowa: Bądź dobry, każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój.
      Mną najbardziej wstrząsneło, że dziewczyna pozostawała z tym wszystkim sama.

      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:31
        Rodzice i teściowie postawili sprawę jasno: rodzice odradzali, a teściowie uprzedzili, że wiedziała, że bierze ślub z człowiekiem ciężko i nieuleczalnie chorym psychicznie. Skoro facet uciekał ze szpitala, to niby kto i w jaki sposób mógł jej pomóc, tym bardziej, że temat trzymała w tajemnicy.
        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:37
          Pomagać można na najróżniejsze sposoby.
          Że rodzice odradzali, a teściowie uprzedzali, to nie powód, by nie pomagać. Choćby wysłacheniem, rozmową - a tego nawet nie było.
          Z drugiej strony, gdyby było jej trochę lżej, może wciąż by w tym tkwiła.
          Tak czy inaczej - dzielna dziewczyna, dzielna, że w to weszła, dzielna, że się uwolniła.
          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:43
            Przecież wielokrotnie podkreślała, że żyła w tajemnicy i nikomu nic nie mówiła.
            Dorosła, kształcona kobieta i nie poszukała jakiejś grupy wsparcia?
            Wyszła za mąż za człowieka, który już ciężki epizod miał za sobą, dziwne, że nastawiała się wyłącznie na optymistyczne scenariusze.
            Może gdyby dała mu wtedy spokój, facet by wylądował w jakimś szpitalu/ośrodku na dłuższym leczeniu.
            • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:08
              Przecież wielokrotnie podkreślała, że żyła w tajemnicy i nikomu nic nie mówiła.

              Nie wiedzieli, co się z nim dzieje? Nie mieli oczu do patrzenia, uszu do słuchania?
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:16
                Ale jakiej pomocy poza informacją "zostaw go" byś oczekiwała?
                W interesie teściów nie było branie sobie chorego z powrotem na garb.
                • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:25
                  triss_merigold6 napisała:


                  > W interesie teściów nie było branie sobie chorego z powrotem na garb.

                  Więc tym bardziej powinni ją wspierać.

                  Gdyby to było Twoje dziecko - przestałby Cię obchodzić? Bo tak to wygląda, nie do końca wierzę, ale różnie bywa.
                  • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:25
                    Czasem straszne rzeczy wygadujesz.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:36
                    Czy dorosłe chore dziecko przestałoby mnie obchodzić? Zależy od choroby i podatności na pomoc, jestem skłonna pomagać, ale pod warunkiem, że ktoś się stosuje do wskazówek i zaleceń.
                    • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:46
                      jestem skłonna pomagać, ale pod warunkiem, że ktoś się stosuje do wskazówek i zaleceń.

                      big_grin big_grin big_grin

                      No dobrze, pośmiałam się, a teraz tak serio: chciałabyś pomocy od kogoś, kto domagałby się od Ciebie pełnego podporządkowania?
                      To tak nie działa.
                      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:57
                        Ależ tak działa. Chcesz, żeby ktoś dla Ciebie coś zrobił swoim dużym kosztem (czasu, zaangażowania, wysiłku, obciążenia emocjonalnego etc.) to przyjmujesz pomoc z warunkiem x i y.
                        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:04
                          Nie.
                          Ani nie przyjmuję, ani nie oczekuję, że ktoś coś takiego zaakceptuje.
                        • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:25
                          Czyli "pomogę Ci w chorobie, pod warunkiem, że już nie będziesz mieć tej choroby"? Wiesz co, schizofrenia to nie grzybica stóp....
                    • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:24
                      >jestem skłonna pomagać, ale pod >warunkiem, że ktoś się stosuje do >wskazówek i zaleceń.
                      Schizofrenik...?
                      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:37
                        Schizofrenik pod kontrolą psychiatryczna i na lekach chyba różni się od schizofrenika nieleczonego?
                  • szpil1 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:39
                    nangaparbat3 napisała:

                    >
                    > Więc tym bardziej powinni ją wspierać.
                    >


                    Jak - konkretnie. Płacić długi? Ścigać po Polsce jak ruszał w podróż?
                • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:22
                  >Ale jakiej pomocy poza informacją >"zostaw go" byś oczekiwała
                  Zabrać dziecko do dziadków jednych lub drugich lub męża na weekend do teściów, pomoc z zakupami, oragnieciem domu, zadbaniem o dziecko, zapewnienie kobiecie czasu dla siebie. Mało...? Mogę wymyślać dalej...
            • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:19
              Był na leczeniu ROK. Wiec jakie "dłuższe leczenie" masz na myśli i jaki cud miałby się stać po zamknieciu na kilka lat w syfiastym (dosłownie), przepełnionym ośrodku?
          • szpil1 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
            nangaparbat3 napisała:

            - dzielna dziewczyna, dzielna, że w to weszła,

            Dzielna? Durna jak but. A już decyzja o dziecku to szczyt głupoty.
          • cosmetic.wipes Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:58
            nangaparbat3 napisała:

            > dzielna dziewczyna, dzielna, że w to weszła,

            Dzielna, że spieprzyła sobie i dziecku życie?
            Ty jesteś jakaś dziwna.
          • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:30
            Nikomu nie mówiła..kto jej miał pomóc. Dla mnie ochotniczką. Smutne ale jednak nie chciała chyba aby jej pomóc.
        • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:40
          Mimo wszystko jako matka dziewczyny starałabym się nakłonić dziecko, żeby odeszło, a powiedzenie "teraz sama sobie radź" skutecznie odbiera możliwość zwrócenia się o pomoc.
          • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:43
            Zgadzam się z lily.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:46
              Chciałam chodzić choć raz w miesiącu na randkę, mieć towarzysza równego sobie, wyjeżdżać, spędzać sobotnie wieczory gdzieś na mieście ze znajomymi, a okazało się, że ja tego robić nie mogę i nigdy nie będę mogła.
              a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności przedślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe
              • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
                triss_merigold6 napisała:

                > a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności prz
                > edślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe

                Pani (w tym artykule, bo nie wiem czy w rzeczywistości też) jawi się jako bardzo naiwna i mająca mocno nierealistyczne oczekiwania wobec chorego męża.
                • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:56
                  I to jest dziwne, bo 20 lat temu, to nie są zamierzchłe czasy, pani studiowała, rodzice dobitnie wyrażali swoje zdanie, a funkcjonowanie chorych na schizofrenię nie było żadną tajemnicą.
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:04
                    triss_merigold6 napisała:

                    > a funkcjonowanie chorych na schizofren
                    > ię nie było żadną tajemnicą.

                    No dziwne. Bo z jednej strony pani niby świadomie wchodziła w zwiazek z chorym a z drugiej tak jakby oczekiwała, że będzie się zachowywal jak zdrowy.
                    • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:02
                      daniela34 napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > a funkcjonowanie chorych na schizofren
                      > > ię nie było żadną tajemnicą.
                      >
                      > No dziwne. Bo z jednej strony pani niby świadomie wchodziła w zwiazek z chorym
                      > a z drugiej tak jakby oczekiwała, że będzie się zachowywal jak zdrowy.

                      Nie sądziła ze przebieg choroby będzie u niego taki a nie inny, ze zażywane nieustannie leki będą miały na niego wpływ, że będą niezbędne takie dawki/leki, że nawroty będą tak częste, itd. Niby miała wiedzę o chorobie, ale miała nadzieję na lżejszą jej wersję.
                      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:07
                        aandzia43 napisała:

                        . Niby miała wiedzę o chorobie, ale miała nadzieję
                        > na lżejszą jej wersję.

                        Kurczę, ale podejmując taką decyzję nie można zakładać tylko najlepszej wersji zdarzeń. Raczej trzeba przygotowywać się najgorszy wariant a miec nadzieję na najlepszy. Inaczej to jest właśnie skrajna naiwność. Sama wyżej piszesz - opcja z jednym rzutem choroby to jest opcja bajkowa.
                        • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:29
                          Ale ona miała 20 lat i była zakochana. Nie była pierwsza, która sądziła, że "po ślubie się zmieni". I nie przesadzajmy z tym dostępem do informacji 20lat temu, wówczas internet dopiero raczkował....
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:35
                            Jasne, poza internetem źródła informacji nie istniały, nul, amba, informacyjna czarna dziura.
                          • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:30
                            I nie przesadzajmy z tym dostępem do informacji 20lat temu
                            > , wówczas internet dopiero raczkował....
                            >

                            Nie chodziło mi o internet. 20 lat temu miałam 16 lat i o ile pamiętam pozyskiwanie informacji w przypadku zdiagnozowania u bliskiej osoby jakiejś choroby przewlekłej/nieuleczalnej zaczynało się od tego, że kupowało się/wypożyczało z biblioteki książki i czytało wszystko na ten temat co się da, zeby wiedzieć czego się spodziewać. Dziewczyna nie mieszkała w głuszy i studiowała, nie byla dzieckiem z meliny, dla którego ksiazka jako źródło informacji nie istnieje. Nie przesadzajmy też z tym raczkowaniem internetu. Internet byl juz w szkołach, w bibliotekach, a zasób informacji był już całkiem spory. Raczkowały być może dopiero fora internetowe, wiec rzeczywiscie nie mialaby moze dostępu do doświadczen rodzin chorych.
                            • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:37
                              Czy to 20 czy 50 lat temu nadal 1% populacji cierpiał na schizofrenię. Na prawdę nie trzeba było internetu, Wikipedii, encyklopedii zdrowia by wiedzieć jak chorzy na tę chorobę funkcjonują w życiu codziennym. Jeśli nie miała schizofrenika w bliższej lub dalszej rodzinie to w kręgu znajomych na pewno już tak. Matka tej dziewczyny wiedziała jak przebiega ta choroba, czyli ona również została uświadomiona.
                          • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:52
                            Dokładnie, memphis.
                            Wczoraj miałam okazję rozmawiać z moją matką o depresji.
                            Ona z tych, co nadal uważają, że jak ktoś porządnie weźmie się za siebie, to depresja zniknie, a psychiatra i leki to zuo. To mówi wykształcona kobieta, która ma dostęp do netu i literatury wszelkiego rodzaju.
                            I następny hit - jak kiedyś ktoś był transem albo miał ciągoty do zmiany płci, to kiedyś nic o tym nie mówił z powodu społecznego ostracyzmu, i problem z czasem znikał, bo "chłopakowata" dziewczyna w końcu znajdowała sobie chłopa i miała dzieci, kobiecość w końcu się w niej uwalniała.
                            W skrócie to wszystko zmierza do filozofii: radź sobie i nieś swój krzyż (choć matka jest wojującą antyklerykałką).
                            Jeśli teraz ludzie tak myślą, czytając to i owo na różne trudne i drażliwe dla naszego społeczeństwa tematy, to co dopiero te 20 lat temu...
                            • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:56
                              Lily, ale to jest trochę inna sytuacja. Twoja mama mając dostęp do informacji nie czyta i nie sięga, bo nie ma w tej chwili takiej potrzeby, nie dotyczy jej to bezpośrednio. Ale serio zakladasz, że gdyby 20 lat temu zdiagnozowano u twojej mamy jakąś chorobę (psychiczną czy fizyczną) to ty byś nie sięgnęła do wszystkich źródeł informacji, zeby się dowiedzieć co to jest i jak z tym żyć???
                              • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 13:38
                                Ależ ona czyta, z jednej strony te artykuły ją bulwersują, bardzo np. pomstuje na brak systemowych rozwiązań antyprzemocowych dla kobiet, na nagonkę na ludzi nie hetero czy jaja, które policja urządziła z powodu zatrzymania Margot. Itp. Itd. A jednocześnie gdzieś tam w środku siedzi... płaskoziemca big_grin.
                                Po wypadku samochodowym, w którym zmarła bliska osoba - kierowca, miała też długotrwałą depresję, nie była nawet w stanie stawić się na przesłuchaniu na policji. No i ma argument, że przeczytała książkę "Jak poradzić sobie z depresją" czy jakoś tak, pomogło jej, wróciła do aktywności, przeżyła i przepracowała żałobę itp. - no to inni powinni tak samo!
                                Myślę, że niektórzy ludzie są mało refleksyjni po prostu. Mnie jeszcze w ciązy, na 100% zasiłku chorobowym, wydawało się, że samotne macierzyństwo różni się od pełnej rodziny jedynie brakiem chłopa jako takiego eksponatu w domu. A teraz mogę to podsumować tak, że z obecną wiedzą i ciężkimi dla mnie doświadczeniami na ten temat wybrałabym szybką aborcję. Życie mnie strasznie przeorało i to też trochę na własne życzenie. Niestety, to wynika też z powikłanego modelu rodziny, postaw rodziców, konstrukcji psychicznej młodej osoby itp. czynników gdzieś tam po drodze.
                                I jeszcze - jak zwykle najbardziej tutaj gardłują, że "sama sobie winna" cyniczne i podstarzałe baby, które już kiedyś zdążyły się w życiu sparzyć na wielu rzeczach, także i na związkach. Ja też mogłabym dziś powiedzieć mojej córce nt różnych spraw: nie warto w to się angażować, bo straty będą większe niż życiowe zyski. Bo doświadczyłam albo obserwowałam, mam wiedzę i dojrzałość psychiczną, żeby ocenić, że niektóre rzeczy to czasami typowy efekt Concorde'a.
                      • ichi51e Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:52
                        Ale jakim cudem?

                        „ Ja go znałam od dziecka, i to była moja pierwsza miłość. Zawsze go kochałam, ale parą zaczęliśmy być, kiedy był już chory. 

                        Brzmi bardzo romantycznie. W jakim chłopaku się pani zakochała? 

                        Bardzo atrakcyjnym w każdym tego słowa znaczeniu. Wysoki, świetnie zbudowany, wysportowany, a do tego bardzo towarzyski, zabawny, pewny siebie. Dziewczyny interesowały się nim zawsze. W ogóle był wokół niego wianuszek osób.

                        Kiedy ujawniła się choroba, ci wszyscy ludzie natychmiast zniknęli z jego życia. Przestał być atrakcyjny towarzysko, skończył się dowcip, skończyła się cięta riposta. Po lekach bardzo przytył - ważył ponad sto kilo, pojawił się ślinotok, potem zaburzenia wzwodu i szereg innych skutków ubocznych.

                        Jak się objawiła choroba?

                        Zachorował jako 20-latek, a jeśli schizofrenia się ujawnia w tym właśnie momencie - kiedy człowiek osiąga pełną dojrzałość - to jej przebieg jest ostry.

                        Zaczęło się od bełkotania, pourywanych zdań. Zawieszał się, przez kilka godzin siedział bez słowa. Albo biegał w kółko i był agresywny słownie. Mówił niedorzeczności. "Moja siostra mówi, że chciałaby ze mną uprawiać seks" - to już były głosy w jego głowie. A z zajęć na uczelni nagle wybiegał, bo głosy go ostrzegały przed zagrożeniem terrorystycznym. Musiał porzucić dobre studia i na ponad rok zamknąć się w szpitalu psychiatrycznym, by ustawiono mu leki.

                        W tamtym czasie w zasadzie całe grono przyjaciół go opuściło. Nie opuściłam go tylko ja.
                        Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26246794,choroba-meza-byla-nasza-najwieksza-tajemnica-nawet-jego-dziadkowie.html

                        Matka Teresa pewnie sama z rodziny dysfunkcyjnej
                  • igge Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 00:47
                    Dla Ciebie ewidentnie jest tajemnicą. Ale pisz swoje " mundrości dalej".
                • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:33
                  To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy. Znam taką dziewczynę...u niej o tyle gorzej ze wyjechała do niego, do USA. Została tam sama z jego chorobą. Wiedziała jak wyjezdzała co z nim jest, bo nawet jego rodzice dzwonili do niej zeby ja uprzedzić.
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:46
                    hanusinamama napisała:

                    > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy.

                    Może nie, że wyleczy, ale że będzie go kochać i wszystko będzie dobrze, choroba się uspokoi, wyciszy - coś w tym stylu
                    • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:30
                      Tak. Ale tu tez rodzice uprzedzali ze chłopak nie leczy sie ciągle. Jak bierze leki jest ok jak przestaje jest tragedia. Ona tuz po studiach on prawie 40 lat. Zniszczył 2 poważne związki. Uwazałam, ze rodzice chłopaka są bardzo fair...ona uwazała, ze go nie kochają...i pojechała.
                    • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:14
                      daniela34 napisała:

                      > hanusinamama napisała:
                      >
                      > > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy.
                      >
                      > Może nie, że wyleczy, ale że będzie go kochać i wszystko będzie dobrze, choroba
                      > się uspokoi, wyciszy - coś w tym stylu
                      Milosc ani dobre warunki bytowe niestety nie uchronia przed nawrotami choroby, to tak nie dziala. Epizodow i to ostrych (szpital psychiatryczny) przed slubem mial na pewno wiecej niz 1 z teho co ona wspomina.
                      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:18

                        > Milosc ani dobre warunki bytowe niestety nie uchronia przed nawrotami choroby,
                        > to tak nie dziala.

                        Ja wiem. Bohaterka artykułu najwyrazniej albo nie wiedziała, albo naiwnie wierzyła w lepszy scenariusz
                  • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:22
                    hanusinamama napisała:

                    > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy. Znam taką dziewczynę...u niej o
                    > tyle gorzej ze wyjechała do niego, do USA. Została tam sama z jego chorobą. Wi
                    > edziała jak wyjezdzała co z nim jest, bo nawet jego rodzice dzwonili do niej ze
                    > by ja uprzedzić.
                    >

                    To nie chodzi o miłość ,ale w pl nie mówi się prawdy o chorobach.
                    Jak dziecko ZD to wszyscy tylko spijają sobie z dziobków jak powiesz prawdę ze jest ciężko to od razu ze jesteś potworem.

                    Jak alkoholik to w chorobie musisz wspierać.
                    Uczy się dziewczynki /kobiety ze mogą uratować świat. Ze to one muszą się troszczyć o cała rodzinie ,dźwigać brzemię ogniska domowego.

                    I wiele bierze sobie na głowę chorych leniwych uzależnionych bo one muszą się poświecić.

                    Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.
                    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:36
                      > Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.

                      To akurat jestem w stanie świetnie zrozumieć.
                      Rodzice już zdążyli zaznać tego miodu gdy chłopak był na studiach i nie przeszkadzało im, że przez kilka lat syn będzie miał darmową opiekunkę. Prawdopodobnie zdawali sobie sprawę, że prędzej czy później to małżeństwo się rozleci i stare lata spędzą opiekując się ciężko chorym synem.
                      • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:13
                        lauren6 napisała:

                        > > Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.
                        >
                        > To akurat jestem w stanie świetnie zrozumieć.
                        > Rodzice już zdążyli zaznać tego miodu gdy chłopak był na studiach i nie przeszk
                        > adzało im, że przez kilka lat syn będzie miał darmową opiekunkę. Prawdopodobnie
                        > zdawali sobie sprawę, że prędzej czy później to małżeństwo się rozleci i stare
                        > lata spędzą opiekując się ciężko chorym synem.



                        Ile tego miodu zaznali rok dwa lata?
                        Powinni ja po rękach całować i wspierać zajmować się nim na zmianę, a nie umyć raczki.
                        • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:12
                          > Ile tego miodu zaznali rok dwa lata?

                          Wiesz co oznacza rok dwa mieszkania pod jednym dachem ze schizofrenikiem zakupoholikiem? To jest wystarczająco dużo czasu by wyczyścić dom rodzinny z elektroniki, biżuterii, kosztowności, bo panu zamarzył się 80 calowy telewizor i nie miał tyle pieniędzy. To jest akurat ten czas gdy do domu rodzinnego zacznie pukać windykator, bo chory nabrał chwilówek. Jak w Polsce wygląda spotkanie z komornikiem chyba każdy wie. Czego chory nie zdążył wynieść do lombardu to zajmie komornik na poczet długów.
                • vre-sna Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:25
                  Czytam i naorawde sie zastanawiam co z Was za osoby
                  Przeciez ta kobieta byla mloda, niedoswiadczona gdy weszla w cos, co wydawalo jej sie jedyne
                  Potem zweryfikowala podejscie, i dobrze zteszta, ale jak mloda, romantycznie nastaeiona kobieta miala ocenic na zimno te relacje?
                  • vre-sna Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:26
                    Przepraszam za literowki. Mam nadzieje, ze mozna sie doczytac tresci.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:28
                    jak mloda, romantycznie nastaeiona kobieta miala ocenic na zimno te relacje?

                    normalnie, była na studiach, mieli kręgi znajomych, miała materiał porównawczy w postaci innych mężczyzn
                    jedyne, jedyne... bez przesady
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:33
                    vre-sna napisała:

                    > Czytam i naorawde sie zastanawiam co z Was za osoby


                    Czekaj, ale ja jej nie czynię z tego zarzutu, tylko się dziwię, że była aż tak naiwna. To nie jest tak, ze 20 lat temu schizofrenia była jakąś tajemniczą chorobą, o której nic nie było wiadomo i nie dało się dowiedzieć na czym polega. Tak, dobrze że wyszła z tej relacji, ale dziwie się, że weszła aż tak nieświadomie.
                  • volta2 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:27
                    i właśnie po to są rodzice, by uprzedzić, ostrzec, doradzić
                    młoda i niedoświadczona - ok, ale trzeba w to uwierzyć i posłuchać starszych, a przynajmniej nie odrzucać tego co mówią

                    • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:53
                      volta2 napisała:

                      > trzeba w to uwierzyć i posłuchać starszych, a
                      > przynajmniej nie odrzucać tego co mówią

                      Zgadza się.
                      • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:04
                        I choć trochę poczytać o tej chorobie, porozmawiać z lekarzem, żeby wiedzieć, w co się pakuje. Ale ona miała bardzo nierealistyczne, naiwne podejście.
                        • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:24
                          Ale może w międzyczasie weszłyby lepsze leki, mniej efektów ubocznych, a może medycyna nauczyłaby się jak trwałe wyleczyc z Tej choroby (np operacjami na mózgu). Mózg jest wciąż bardzo mało zbadany.

                          Przecież kiedyś „wariatów” zamykali w izolacji a teraz masa ludzi łyka tabsy i żyje normalnie?
              • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:54
                triss_merigold6 napisała:

                > Chciałam chodzić choć raz w miesiącu na randkę, mieć towarzysza równego sobi
                > e, wyjeżdżać, spędzać sobotnie wieczory gdzieś na mieście ze znajomymi, a okaza
                > ło się, że ja tego robić nie mogę i nigdy nie będę mogła.

                > a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności prz
                > edślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe

                Jesli dobrze zrozumiałam pobrali się po pierwszym epizodzie choroby. Czasem jest tak ze jest to pierwszy i ostatni raz, nawet jeśli potem po jakimś czasie nie bierze się leków - to wersja wręcz bajkowa. W wersji mniej bajkowej bierze się nie otępiające szczególnie dawki leków i nawroty mają miejsce raz na wiele lat. Są też wersje mniej optymistyczne aż do braku reakcji na leki i szpitalu do końca życia. Ona pewnie liczyla na łagodniejszy przebieg choroby. Trochę wbrew temu co przewidywali lekarze, ale miała nadzieję. Przykre to wszystko sad
          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:44
            Ja też starałabym się nakłonić dziecko, żeby odeszło, ale nie pomagać, żeby było mu/jej łatwiej ciągnąć związek.
            • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:48
              Nie pomagałabys własnej corce?
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:49
                Holować psychicznego kosztem własnego dziecka i zdrowia? Nie. Pomogłabym w odejściu.
                • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:50
                  No ale wtedy twoja córka by była bardziej dojechana - pomyślałaś o tym?
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
                    A pomagając, dojechałabym siebie. Znaczy, miałabym np. dawać kasę czy spłacać długi, bo wariat uroił sobie kupno gadżetu czy samochodu na kredyt? Sorry, ale nie. Przede wszystkim myślałabym o małym dziecku, dla którego schizofrenik w domu może być śmiertelnie niebezpieczny.
                    • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:33
                      >A pomagając, dojechałabym siebie.

                      Nie, miałabyś na przykład czasem ZAJĄC SIĘ CÓRKĄ, albo wnukiem, albo pomoc w codziennych obowiązkach, zakupy zrobić, zawiezc dziecko na zajęcia dodatkowe. Rzeczywiście "dojechałabys siebie", bo byś raz z 4 latkiem do kina w weekend poszła, wielkie, wielkie byłyby Twe poświęcenia....
                • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:52
                  O tym samym myślałam, triss
                • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:23
                  > Pomogłabym w odejściu.

                  A co byś zrobiła, gdyby twoi rodzice nieproszeni o zdanie zaoferowaliby ci pomoc w odejściu od partnera alkoholika? Przyjęłabyś pomoc czy posłqła ich do diabła?

                  Nie jest rolą rodziców wtrącać się w decyzje dorosłego dziecka i jego małżeństwo. Z opisu wynika, że ta kobieta miała dobrą sytuację ekonomiczną i w każdej chwili mogła spakować walizki i wyjść z domu. Od początku do końca problemem była jej psychika. Musiała sama dojrzeć do decyzji o odejściu, a wszelkie wtrącanie się rodziny i chęć niesienia pomocy w odejściu od męża mogło nieść efekt odwrotny do zamierzonego.

                  Jedyne co imo mogli robić rodzice to mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, żeby mu choć trochę zrekompensować to, że realnie wychowuje się bez jednego rodzica.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:26
                    Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie moje i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.
                    Tak, rodzice pani mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, ale nie poprzez odejmowanie pani codziennych obowiązków, po to, żeby miała więcej sił dla męża.
                    • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:29
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie mo
                      > je i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.

                      A co z dziedziczeniem skłonności do alkoholizmu? Że tak z przekąsem zapytam.
                      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:33
                        Ściślej rzecz biorąc, dziedziczy się predyspozycje do rozładowywania napięcia. Podatność na uzależnienia (bez wskazania substancji czy przedmiotu) jest większa, ale model rozładowywania napięć wynosi się z domu i środowiska więc nie mam obaw.
                        • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:37
                          Dokładnie.
                        • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:55
                          Jaki macie domowy sposób rozładowywania napięć? wink
                          Pytanie z czystej ciekawości, bynajmniej nie złośliwe.
                          Ja mam odwieczny problem z tzw. odroczeniem nagrody, zawsze taka byłam, od dzieciństwa, to też wiąże się z rozładowywaniem napięć, chciałabym coś z tym zrobić dla mniejszej własnej frustracji, tak ogólnie.
                      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:37
                        Wiesz tu nie tyle chdozi o samo dziedziczenie...bardziej o zycie z alkoholikiem ojcem i przejmowanie jego zachowań. Parter triss jest niepijącym alkoholikiem od lat, wiec nie przekąze dziecku "swojego sposoby na zycie" a matka nie jest współuzalezniona....Tu bardziej szkodzi życie w domu alkoholika czynnego niz same geny....
                        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:39
                          Szkodzi wzorzec.
                      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:48
                        No właśnie Triss taka pryncypialna a związała się z alkoholikiem?
                    • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:20
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie mo
                      > je i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.
                      > Tak, rodzice pani mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, ale nie poprzez odejmo
                      > wanie pani codziennych obowiązków, po to, żeby miała więcej sił dla męża.


                      Tak tak tylko tobie wolno wiązać się z patologią.
                      Mąż jest jak tykająca bomba tak samo jak to ujęłaś „wariat”
                      Mąż może zacząć pic w każdej chwil na nowo zaciągnąć długi na alkohol.
                      • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:39
                        Zasadniczo opanowany alkoholizm czy leczona depresja to trochę inny kaliber niż schizofrenia.
                  • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:35
                    Wiesz wspieranie we współuzależneieniu to nie pomoc. Tutaj własnie o to chdozi, chłopak nie chciał sie leczyć. Pomoc rodziców skutkowałaby tym, ze dziewczyna dłużej by w tym tkwiła...
                    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:45
                      Zazwyczaj kobiety ukrywają przed rodzicami to co się dzieje w ich domu. Ta kobieta z wywiadu również ukrywała przed rodziną prawdę o stanie zdrowia męża. Dlaczego rodzice mieliby jej pomóc odejść od męża skoro ona nie deklarowała, że potrzebuje takiej pomocy? Nie mogli z góry założyć, że skoro mąż choruje na schizofrenię/depresję/alkoholizm itd to na bank córka potrzebuje pomocy w odejściu. To jest jej życie i jej decyzje.
                      • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:13
                        Jednak rodzice mogą tworzyć atmosferę, która bez mówienia daje znak: zawsze możesz na nas liczyć. Albo nie.
                        Ta konkretna pani przypuszczalnie uważała, że usłyszałaby: A nie mówiłam! Sama chciałaś, to masz. Etc.
                        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:16
                          Mogli dawać komunikat, że ona może na nich liczyć, ale nie wezmą odpowiedzialności za jej szczęście w małżeństwie i holowanie faceta.
                        • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:28
                          Ta konkretna Pani ma problem, bo zwiazała sie człowiekiem wymagającym opieki. Nie chciała przyznać przed nikim ze źle wybrała. Juz ktoś tu pisał, ze sie związała bo chciała sie opiekować...urodziło sie dziecko to odeszła bo miała nowy obiekt do opieki.
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:30
                            Albo dlatego, że przestało wystarczać siły, czasu, energii, a typowi się pogarszało. Nie odeszła zaraz po urodzeniu dziecka, tylko sporo lat później.
                        • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:57
                          Nanga, też tak myślę.
                          Czasami i ta rozmowa w otwartej atmosferze przydaje się, kiedy usłyszysz, że świat cię nie będzie winił, jeśli wycofasz się z czegoś, co cię zżera.
                          Lepiej odejść nawet po 10, 20 latach niż wcale.
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:07
                            Szkolonej, kształconej pani najwyraźniej nikt nie powiedział o dylemacie gracza, to klasyczna sytuacja, w której trzeba szacować ryzyko i decydować, czy wycofać się z małą stratą, czy grać dalej i odegrać się lub tracić coraz więcej.
                            • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:43
                              Triss, nauczanie teorii nie ma nic do rzeczy - chyba że naucza własna matka albo własny ojciec. Wtedy przekazuje informację: nie będę cię obwiniać . To tylko o to chodzi w prawdziwym życiu.
                    • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:35
                      Ale jak nie chciał się leczyć?
              • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:17
                bywalec.hoteli napisał:

                > Nie pomagałabys własnej corce?
                >

                Ona nie. Przecież nie od dziś wiadomo ze ona pomaga tylko tym co robią tak jak ona chce.
                Każdy inny dostaje kopa. Bądź siła zostaje zmuszony do życia według jej zasad np. Do aborcji.

                A osoby chore psychicznie są do odstrzału.
            • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
              triss_merigold6 napisała:

              > Ja też starałabym się nakłonić dziecko, żeby odeszło, ale nie pomagać, żeby był
              > o mu/jej łatwiej ciągnąć związek.


              No to tak, tu mamy chyba podobne podejście- pomóc dziecku odejść.
            • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
              Pomagać tak, żeby chciało odejść i uwierzyło, że ma jedno życie i nie może go dalej marnować.
              To, co powiedziała matka tej pani, bardzo przypomina mi teksty mojej, kiedy urodziłam dziecko jako samotna matka. Moje dziecko nie było chore, nienormalne, może sprawiało trochę więcej problemów zdrowotnych niż krzepkie niemowlę urodzone o czasie, ale bez przesady. Nawet nje wiesz, jak to czlowieka gnoi, jak widzi taka postawę rodziców. I wcale to nie jest konstruktywne, wcale nie pomaga w rozwiązywaniu problemów, mnie rozwiazywac problemy nie pomógł kop w dupe od rodzinki, tylko psychiatra, bo dzięki tej cudownej atmosferze miałam depresję.
              Wiem jedno, swoje dziecko bym wyciągnęla z bagna za uszy, prosba, groźba, czymkolwiek.
              • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:58
                Rodzice mojej koleżanki zastosowali coś bardzo wobec młodszej córki, która wybrala sobie bardzo nieciekawego męża. Moja koleżanka robiła wszystko, żeby być tą osobą do której siostra przyjdzie w razie W prosić o pomoc.
                • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:59
                  *coś bardzo podobnego (w sensie: podobny tekst)
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:00
                Pomagać tak, żeby chciało odejść i uwierzyło, że ma jedno życie i nie może go dalej marnować.
                zgadzam się
          • szmytka1 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:03
            sobie radź powiedzieli teściowie, rodzicom nic nie mowiłą o problemach, jako że przed ślubem, wiedząc o chorobie rpzyszłego zięcia, odradzali córce ten ślub. Toteż uniosła się honorem i nie szukała u nich potem wsparcia
            • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:22
              Własciwie postawa teściów to mistrzostwo świata.
              Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten tekst - się wypięli.


              • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:25
                > Własciwie postawa teściów to mistrzostwo świata.
                Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten tekst - się wypięli.

                Dokładnie tak.
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:28
                Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten tekst - się wypięli.
                przecież to było do przewidzenia, pani pana przejęła wraz ze zobowiązaniami
                i nie wiem, czy to był ich ciężar - facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowolniony nie był, pracę jakąś miał, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow
                • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:38
                  Czyli gdyby chłop zachorował na rdzeniowy zanik mięśni, to też tylko żona miałaby go do końca życia sama dźwigac na wózek czy obsrane pieluchy zmieniać, bo " facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowolniony nie był, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow"? Straszne. uncertain
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:45
                    Rdzeniowy zanik mięśni nie jest chorobą psychiczną. Tu pani wiedziała, że pan ma z deklem, znała podejście otoczenia, rodzice jej bardzo odradzali.
                • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:34
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten teks
                  > t - się wypięli.

                  > przecież to było do przewidzenia, pani pana przejęła wraz ze zobowiązaniami
                  > i nie wiem, czy to był ich ciężar - facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowo
                  > lniony nie był, pracę jakąś miał, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow


                  Aaa dla rodziców pola niw było dla żony było 🙄
                  Hehe fajne rozumowanie.
              • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:59
                Napiszę cynicznie, że bali się zwrotu wadliwego produktu tongue_out.
                Tylko, że wiadomo, że na dłuższą metę 1 osoba czemuś takiemu nie sprosta.
                No i wnuków szkoda.
      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:18
        nangaparbat3 napisała:

        > Przypomniały mi się takie słowa: Bądź dobry, każdy, kogo spotykasz, prowadzi ci
        > ężki bój.

        Ładne. Z czego to cytat/kto autorem?
        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:33
          en.wikipedia.org/wiki/Ian_Maclaren
    • qwirkle Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:29
      Czytałam. Smutny bardzo. Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udźwignięcia i wierzy się, że te siły będzie mieć się zawsze.
      • damartyn Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:15
        qwirkle napisał(a):

        > Czytałam. Smutny bardzo. Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udź
        > wignięcia i wierzy się, że te siły będzie mieć się zawsze.

        dokładnie tak.
      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:37
        Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udźwignięcia i wierzy się, że te siły będzie mieć się zawsze.

        guzik prawda, zdrowi ludzie nie mają aż takiego syndromu ratownika
        • kub-ma Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:28
          triss_merigold6 napisała:

          > Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udźwignięcia i wierzy się
          > , że te siły będzie mieć się zawsze.

          >
          > guzik prawda, zdrowi ludzie nie mają aż takiego syndromu ratownika

          Zdrowi? Co to oznacza w tym akurat przypadku? Mniej empatyczni? Mniej zakochani? Ta młoda wówczas dziewczyna znała chłopaka jeszcze jako zdrowego i świetnego faceta. Młodość rządzi się dziwnymi prawami.

          To tak jakby pytać młodych ludzi dlaczego żenią się/wychodzą za kogoś kto dużo pije, nigdy nie miał stałej pracy, wydaje wszystkie pieniądze itd.
          • damartyn Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:58
            mam w pracy taki przykład na wyciągnięcie ręki. Byli ze sobą od 17 lat.Mniej więcej w 9 roku pojawił się choroba inna niż schizofrenia ale równie trudna, wyniszczająca i wymagająca z czasem stałej opieki nad chorym, który popada w coraz gorszy stan. Dziewczyna tez z początku myślała, że pokona wszystko ale nie pokonała. Nie poradziła sobie z codziennym życiem psychicznie, a przede wszystkim fizycznie. I po 8 latach od rozpoznania odeszła.
        • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 14:54
          Ale o czym ty w ogóle piszesz? Schizofrenik schizofrenikowi nierówny. Jeśli jest odpowiednio leczony i dobrze prowadzony może osiągać sukcesy niedostępne przeciętnemu człowiekowi i zostać noblista jak John Forbes Nash.

          To jest dokładnie tak samo jak z alkoholizmem. Jeden alkoholik da radę i będzie się sprawdzał w życiu, inny zapije się na śmierć. Ale to jest wciąż ten sam alkoholik. I zawsze, nawet ten najlepiej funkcjonujący, pewnego dnia może spaść na dno i już się z niego nie dźwignąć. Ale zakochanie i wiara, że "dla mnie się zmieni" sprawia, że i alkoholicy i schizofrenicy partnerki znajdują. To chyba dobrze i często się sprawdza, prawda? A dzieci z taka osobą? No cóż- dziedziczą podatność zarówno na alkoholizm jak i schizofrenię. A jednak kobiety decydują się na posiadanie potomstwa z takimi partnerami. I czasami to się udaje. A czasami to się nie udaje.

          A;le życie to nie matematyka. Nie wystarczą proste rachunki i obliczanie prawdopodobieństwa, żeby było udane. Czasami kierujemy się emocjami, miłością, wiarą, nadzieją, a czasami czystym wariactwem i rzucamy sie na głęboką wodę i to się sprawdza. No czyż nie, Triss?
          • kamin Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 19:37
            Dokładnie tak. A ja jeszcze dodam, że znam (znałam) dwa związki gdzie mężczyzni chorowali na schizofrenię. Obaj panowie pracowali.
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:37
            Dobrze mówisz smile
            A jeszcze najdziwniejsze, ze ze wszystkiego dobrego, co nas spotyka, wyłoni się kiedyś jakieś nieszczęście, a ze wszystkich nieszczęść - coś dobrego. Że każda decyzja będzie miała i pozytywne, i negatywne skutki.
          • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:16
            "Schizofrenik schizofrenikowi nierówny. Jeśli jest odpowiednio leczony i dobrze prowadzony może osiągać sukcesy niedostępne przeciętnemu człowiekowi i zostać noblista jak John Forbes Nash."

            Nie kiedy będzie "dobrze leczony i prowadzony" tylko kiedy szczęśliwie przytrafi mu się łagodniejsza, mniej okaleczająca postać schizofrenii ORAZ kiedy będzie ona dobrze leczona. Na te ciężkie i mocno okaleczające postacie nie ma skutecznych leków.

            "Ale zakochanie i wiara, że "dla mnie się zmieni" sprawia, że i alkoholicy i schizofrenicy partnerki znajdują. To chyba dobrze i często się sprawdza, prawda?"

            No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty - nie jest dobrze i nie sprawdza się kiedy alkoholicy czynni albo nawet średnio przykładający się do terapii znajdują sobie partnerki. Wtedy jest kicha i zazwyczaj nic dobrego z tego nie wychodzi. Dobrze kiedy w związki wchodzą ludzie trwale trzeźwi i ciągle nad sobą pracujący. Co do schizofrenii to łagodne i dobrze leczone postacie mogą nie być szczególnie toksyczne dla rodziny.
            • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 00:01
              >No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty
              Wypowiedź adresuję do bardzo konkretnej osoby, która weszła dokładnie w taki ryzykowny związek i zdecydowała sie w nim na dziecko, co więcej jest z tego związku/małżeństwa zadowolona i nie zamierza go kończyć. Więc powinna zrozumieć, ze i inni podejmują takie ryzyko i im tez się czasami udaje.
              • waleria_s Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 03:07
                Mnie się wydaje, że ta dziewczyna ciągle naiwnie wierzyła, że wybranek wróci do stanu sprzed choroby.
              • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 12:37
                livia.kalina napisała:

                > >No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty
                > Wypowiedź adresuję do bardzo konkretnej osoby, która weszła dokładnie w taki ry
                > zykowny związek i zdecydowała sie w nim na dziecko, co więcej jest z tego związ
                > ku/małżeństwa zadowolona i nie zamierza go kończyć. Więc powinna zrozumieć, ze
                > i inni podejmują takie ryzyko i im tez się czasami udaje.

                Aaa, o to chodzi. Z tym że napisałaś "zakochanie i wiara ze się dla mnie zmieni sprawiają..." Z tego co kojarzę Triss nie "wierzyła" że on się dla niej zmieni, tylko widziała rezultaty jego wieloletniej pracy nad sobą i miała twarde (co nie oznacza osczywiście 100%-owej pewności) podstawy do podęcia decyzji o wejsciu w związek. Wiara że się cos wydarzy to nie to samo co osąd na podstawie rzetelnej obserwacji.
    • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:31
      Ech, też komentowałam, ale powtórzę : dobrze, że w końcu dała radę odejść, oderwać się zamiast katować się skutkami swojej decyzji przez następne kilkadziesiąt lat. Tym bardziej, że każde dziecko zasługuje na normalnych rodziców i choćby przeciętnie stabilny dom.
      • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:32
        Gdyby to było chore psychicznie dziecko, nie partner, wycofać się z układu byłoby o wiele trudniej, do końca życia kobieta by dźwigała tzw. krzyż.
      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:33
        W końcu. Marnując sobie młodość i rodząc dziecko już mocno obciążone.
        Czytając wywiad, bardziej odczuwałam irytację niż współczucie. Ostatecznie kobieta sama w to weszła, kierując się jakimś rozbuchanym syndromem Matki Teresy.
        • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:36
          Ale ucięła to i oby już żyła spokojnie.
          Znam ludzi z "dzieckiem" z chad, dobrze już dorosłym, co jakiś czas są jakieś wysoki, bo chory nie dostrzega zmian nastroju i trudno go nakłonić np. w fazie manii do psychiatry. I tutaj jednak sumienie i serce nie pozwala człowiekowi się odciąć.
          • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:47
            Juz kiedys pisałam- moja koleżanka wtszla za faceta z ChAD- nieświadomie. Tesciowie zataili przed nią chorobę tesciowej i swojego syna. Małżeństwo sie rozpadło. Maja córke. Statystyki zachorowań wśród dzieci ludzi chorych na ChAD są znane...
            • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:52
              Przypominam, ze geniusz Wojciech Młynarski miał chad...
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:56
                I spieprzył zycie córkom, o czym dość otwarcie opowiadają.
              • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:01
                bywalec.hoteli napisał:

                > Przypominam, ze geniusz Wojciech Młynarski miał chad...
                >

                No i? Doceniam geniusz, piosenki bardzo lubię a żyć z Panem bym nie chciała (i na szczęście nie muszę). Eks kolezanki tez jest niezwykle inteligentny i fascynujący
                • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:06
                  Dawny eks mojej przyjaciółki trafił jako b. młody człowiek do psychiatryka, miał chad z urojeniami. A był fascynującym rozmówcą, bardzo inteligentny, elokwentny, mnóstwo zainteresowań, po latach okazało się, że jego bajerowanie na tematy pracowe, inwestycyjne, o podróżach, studiach w innym mieście etc. to były urojenia.
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:08
                    triss_merigold6 napisała:

                    > A był fascynującym rozmówcą, bardzo inteligentny, elokwent
                    > ny, mnóstwo zainteresowań


                    O to, to, to
                    • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:11
                      Był hipnotyzujący jako 18-latek, u 20-latka już dało wyczuć się świra.
                      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:16
                        No to eks kolezanki był fascynujący jako 30-latek (wtedy go poznałam, oni się jeszcze wtedy nie znali). Jeszszcze dlugo dla postronnych byl charyzmatyczny i fascynujący. Ostatnio jest coraz gorzej.
                      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:43
                        Młynarski?
                  • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:41
                    >A był fascynującym rozmówcą, >bardzo inteligentny, elokwentny,
                    Moim najbardziej fascynującym rozmowcą był schizofrenik opowiadający o kabale... Naprawdę, mógłby stworzyć własny kult z sobą jako jakimś prorokiem...
                • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:05
                  Nie tylko Młynarski zresztą Katherine Zeta-Jones, Mariah Carey, Francis Ford Coppola i kupę innych:
                  en.wikipedia.org/wiki/List_of_people_with_bipolar_disorder
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:12
                    Nawet Schumann i Herbert. Co z żadnego z tych wspaniałych artystów nie czyni znośnych partnerów życiowych.
                    • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:13
                      A, i Beethoven, niemal na pewno.
            • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
              No właśnie chyba nikt z tych rodziców tam nie jest chory, więc to tym bardziej ciekawa sprawa.
              • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:06
                Jak wielu innych artystów. Dziedziczy się również (o ile nie bardziej?) po dziadkach. Wystarczy w rodzinie tzw. dziadek z „trudnym charakterem” i skłonnościami do nałogów i już można się domyślać, ze po prostu nie był zdiagnozowany.
    • kropkacom Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:39
      Serce nie sługa.
    • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:39
      „Po prostu pewnego dnia poczułam, że nie uniosę więcej. Mnie się życie z mężem i z tą chorobą nie udało. To jest piekło rodzica i rodzic jest w stanie unieść chorobę swojego dziecka, ale dla partnera to jest nie do udźwignięcia. Ja tego nie udźwignęłam”


      Pani teoretyzuje. Tak jak teoretyzowała, że da radę żyć z. Chorobą męża. Równie dobrze można nie udźwignąć choroby dziecka. I tak się niestety zdarza.
    • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:43
      Bardzo smutna.
    • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:50
      Mnie chyba w komentarzach zabolała łatwość, z jaką odmawia się poszczególnym osobom rozmnażania.
      Jestem córką schizofreniczki i czytając komentarze dowiedziałam się, że vox populi uznało, że nie powinnam mieć dzieci. Nie, żebym planowała, ale to jednak mocno zabolało.
      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
        Ematka to by wprowadziła eugenikę jakby jej głos się gdziekolwiek liczył
        • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:55
          bywalec.hoteli napisał:

          > Ematka to by wprowadziła eugenikę jakby jej głos się gdziekolwiek liczył
          >
          Miałam na myśli komentarze na wyborczej, pod artykułem.
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:32
            Często komentarzy lepiej nie czytać. Ludzie wylewają swoje frustracje i nieuświadamiane lęki, to ściek.
        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:30
          Gdyby się kierować poglądami ematki uosobionej, nikt nie miałby prawa się rozmnożyć.
      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:53
        A twoj ojciec jak sobie poradził z opieka nad matka?
        • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:00
          Ojciec był przemocowcem, więc mam teorię, że gdyby nie on jak źródło permanentnego stresu i strachu, to może choroba by się nigdy nie ujawniła, albo miałaby łagodniejszy przebieg.
          • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:11
            Oj to smutna historia twoja tez ...
            • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:27
              Jest ok.
          • morgen_stern Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 08:14
            ludzikmichelin4245 napisał(a):

            > Ojciec był przemocowcem, więc mam teorię, że gdyby nie on jak źródło permanentn
            > ego stresu i strachu, to może choroba by się nigdy nie ujawniła, albo miałaby ł
            > agodniejszy przebieg.


            Znałam podobną sytuację u koleżanki z młodości. Tam też mocno przemocowy ojciec miał prawdopodobnie ogromny wpływ na pojawienie się i rozwój choroby u matki.
      • alpepe Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:07
        Wiesz, to jednak jest różnica, kiedy ktoś się po prostu nie urodzi. Jesteś córką schizofreniczki, więc wiesz, z czym to się je, a mimo to chciałabyś potencjalnie taką schizofreniczkę, bo tego nie da się wykluczyć, urodzić. Są przysposobienia, są rodziny zastępcze, są w końcu adopcje, można się realizować jako matka.
        • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:21
          Widzisz, akurat dla mnie - powtarzam: dla mnie - powoływanie dzieci na świat w obecnych realiach, po to, by że w realiach przeludnienia i nakładających się na siebie kryzysów klimatycznego, migracyjnego, kolejnych globalnych kryzysów ekonomicznych - jest mocno niemoralne.
          Jednocześnie nie czuję się uprawniona, by o tym decydować, ani ewangelizować ludzi wokoło, zalecając im adopcję.
          • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:24
            *powoływanie dzieci na świat po to, by funkcjonowały w realiach nakładających się kryzysów
            (coś mi ucięło)
        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:38
          Szanowna Alpepe, przyjrzyj się dobrze dobrze swoim przodkom, zobaczysz, ile poważnych chorób mogłyby mieć potencjalnie Twoje dzieci.
          • alpepe Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 08:08
            No cóż, nie chcesz rozumieć, twoja sprawa. Gdyby w mojej rodzinie były jakieś poważne choroby, to bym się na dzieci nie zdecydowała. To jednak różnica, chorować czy umrzeć, a się nie urodzić.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:30
          alpepe napisała:

          > Wiesz, to jednak jest różnica, kiedy ktoś się po prostu nie urodzi. Jesteś córk
          > ą schizofreniczki, więc wiesz, z czym to się je, a mimo to chciałabyś potencjal
          > nie taką schizofreniczkę, bo tego nie da się wykluczyć, urodzić. Są przysposobi
          > enia, są rodziny zastępcze, są w końcu adopcje, można się realizować jako matka
          > .
          >
          Chyba ze wskazaniem ta adopcja 😀🤣, magluja pod katem zaburzen i chorob psych.w rodzinie pochodzenia.
      • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:34
        Mnie w komentarzu uderzyła opinia człowieka, który ma matkę schizofreniczkę, który pisze, że wychowywał się bez matki.
        Tego życzysz swoim wnukom?
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:38
          Moja znajoma miała matkę z chad, baba zniszczyła im dzieciństwo.
          • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:31
            W jakiejś dyskusji na fb natknęłam się na opowieść młodej kobiety chorej na chad, która poddała się zabiegowi sterylizacji w DE. Po krótce opisała jak wygląda jej życie z chorobą i dlaczego nie wyobraża sobie, że mogłaby urodzić dziecko.
            Po zabiegu miała jakieś komplikacje i wylądowała w polskim szpitalu. Tam została zwyzywana przez personel medyczny od idiotek, bo jak można się tak okaleczyć i z pewnością jeszcze zapragnie być matką.

            Dla mnie idiotami to byli ci lekarze i pielęgniarki, a nie młoda kobieta, która rozsądnie wybrała jakość swojego życia oraz jakość życia potencjalnych dzieci ponad instynkt macierzyński. Generalnie regularnie zdumiewa mnie to przeświadczenie, że kobieta może realizować się życiowo tylko rodząc dzieci i te dzieci powinna mieć nawet jeśli jest ciężko chora. Tak, chad i schizofrenia to są ciężkie, nieuleczalne choroby.
        • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:08
          lauren6 napisała:

          > Mnie w komentarzu uderzyła opinia człowieka, który ma matkę schizofreniczkę, kt
          > óry pisze, że wychowywał się bez matki.
          > Tego życzysz swoim wnukom?

          To do mnie?
          Jakim wnukom?
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:19
            One Cię tak życzliwie przestrzegają.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:34
          lauren6 napisała:

          > Mnie w komentarzu uderzyła opinia człowieka, który ma matkę schizofreniczkę, kt
          > óry pisze, że wychowywał się bez matki.
          > Tego życzysz swoim wnukom?
          Jakim wnukom, chyba dzieciom, litosci.To jej matka jest chora, nie ona, wiec akurat sie mylisz. A z drugiej strony dziedziczy sie niestety sporo po dziadkach, wiec jest duze potencjalne prawdopodobientswo predyspozycji oraz zachorowania.
      • anku1982 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:54
        Moja mama choruje na schizofrenię, zachorowała po narodzinach 3 dzieci. Wszyscy jesteśmy zdrowi, wszyscy koło 40-tki, więc jak sądzę raczej już nie zachorujemy.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:22
          A jak z wnukami tej mamy, tez sa w grupie ryzyka. I nigdy nie mow ze raczej nie, sa spore szanse u kobiet w zw z menopauza, np ryzyko niekoniecznie schizofrenii, ale i chad. O psychozach w starszym wieku nawet nie wspominam, naiwna osobo.
          • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:49
            No raczej nie "spore", skoro ryzyko populacyjne schizofrenii to 1%, ryzyko dla wnuków 5%, a dla dzieci chorego nawet 48% (zależnie od czynników środowiskowych, które odgrywają rolę na równi z nieustalonymi dotychczas czynnikami genetycznymi).
            • sol_13 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:34
              Ryzyko dla dzieci OBOJGA chorych rodziców =46-48%. Ryzyko dla dzieci JEDNEGO chorego rodzica to wedle różnych źródeł 13-17%.
            • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:37
              przeciez wyraznie pisalam o dzieciach, forumka jest naiwna (z tym "raczej nie"), te 48% szans moze dopasc w kazdej chwili. menopauze ma jeszcze przed sobą, starosc tez.
              • anku1982 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:00
                Większość zachorowań jest w młodym wieku, do 35, przy czym wcześniej dla mężczyzn, a później dla kobiet, nie słyszałam o przypadkach tej choroby z powodu menopauzy, zaś o młodych dorosłych sporo. Co do starości większość z nas będzie coś miała sporo osób demencję sporo alzheimera. Wcale nie trzeba mieć chorującego rodzica.
              • sol_13 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:17
                georgia.guidestones napisała:

                > przeciez wyraznie pisalam o dzieciach, forumka jest naiwna (z tym "raczej nie"
                > ), te 48% szans moze dopasc w kazdej chwili. menopauze ma jeszcze przed sobą, s
                > tarosc tez.

                Nie zrozumiałyśmy się chyba. 48% szans na zachorowanie dziecko ma jesli ma dwoje rodziców schizofrenikow.
                Jesli ma jednego rodzica schizofrenika, szansa spada do ok 13%.
                Choroba ta ujawnia się w mlodym wieku, nie na starość.
      • fornita111 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:22
        ludzikmichelin4245 napisał(a):

        > Mnie chyba w komentarzach zabolała łatwość, z jaką odmawia się poszczególnym osobom rozmnażania.
        Mnie to nie boli, wrecz przeciwnie, uwazam, ze za malo sie mowi o tym, ze rodzicielstwo powinno byc bardzo przemyslanym wyborem i ze nalezy brac pod uwage argumenty na "nie" a nie tylko wlasne chciejstwo. Nie powiem konkretnemu czlowiekowi "ty nie powinienes miec dzieci" ale jak najbardziej mowie i pisze w dyskusjach, ze patologia nie powinna sie mnozyc. Choroby psychiczne, czy tez duze prawdopodobienstwo przekazania dzieciom powaznych wad genetycznych tez jest bardzo silnym argumentem na nie. Uwazam, ze od doroslych ludzi mozna wymagac odpowiedzialnosci i empatii i tego, zeby zastanawili sie, czy nie powoluja na swiat czlowieka z gory skazanego na ogromne cierpienie.

        • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:31
          Ja już nawet pomijam genetyczne prawdopodobieństwo odziedziczenia choroby po ojcu.
          Nie powinno się powoływać na ten świat jeśli z góry się wie, że się ich nie będzie wychowywało. W życiu nie uwierzę, że ten facet tego nie wiedział. Przesiedział wiele miesięcy w psychiatryku i lekarze na pewno ostrzegali go, że musi się przygotować na więcej takich epizodów w życiu. Dziewczyna też nie była biedną, nieświadomą leliją: skoro matka ją błagała by nie wychodziła za mąż to z pewnością przedłożyła jej argumenty dlaczego nie powinna tego robić.

          Dobrała się dwójka nieodpowiedzialnych ludzi, która postanowiła przekazać dalej swoje geny. No i mamy dramat.
          • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:49
            lauren6 napisała:


            > Dobrała się dwójka nieodpowiedzialnych ludzi, która postanowiła przekazać dalej
            > swoje geny. No i mamy dramat.

            Żal mi tej kobiety, prawdopodobnie popełniła złą decyzję, ludzie są omylni i biorą na barki więcej, niż są w stanie unieść.
            Znajduję jednak dość kuriozalnym, że na tym forum faszyzm dostrzega się w obowiązku noszenia maseczek, a już nie w chęci o decydowaniu o czyjejś rozrodczości.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:54
              To nie kuriozum. Noszenie maseczek to sprawa wolności osobistej, a decyzje rozrodcze to np. koszt zasiłków dla patoli czy dożywotniej i bardzo kosztownej opieki nad dziećmi głęboko upośledzonymi (uprzedzając pytanie, robiłam w ciążach amnio, żeby zminimalizować ryzyko).
              • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:56
                Triss, płyniesz w jakąś upiorną stronę...
              • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:59
                Czyli co proponujesz? Wysterylizować biedotę, bo argumentum ad kosztum?
                • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:03
                  Nie biedotę. Każdego i każdą, komu odebrano prawa rodzicielskie za przemoc wobec dzieci lub głębokie zaniedbania. Owo odbieranie nie dzieje się znienacka, rodzina ma wcześniej dziesiątki szans, zanim głodne, brudne i maltretowane dziecko trafi do szpitala, a stamtąd do rodziny zastępczej.
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:27
                    Kogo jeszcze sterylizować? Pracoholików? Głupich? Antyszczepionkowcow?

                    Triss, każdy kto myśli, ze ma prawo decydować u CUDZEJ rozrodczości jest niebezpieczny. I sam siebie powinien wysterylizować wobec tego.

                    Ty nie wiesz jak działa świat? Stara jesteś, a jakbyś żyła w bance własnych poglądów. Sterylizować patoli? Ok. Zaraz znajdzie się ktoś taki, kto zechce wysterylizować morderców. Dobra. Ups, ten pan to tylko przez pomyłkę, bo to był alimenciarz. A, dobra, to już wysterylizujmy wszystkich alimenciarzy.

                    I w tym momencie nie musisz już iść nawet kroku dalej, bo już tkwisz po uszy w czasach faszystowskich.

                    Nie brnij w takie makabryczne pomysły, bo to już zaczyna być niesmaczne.

                    Każdy ma prawo sam decydować. A tobie, jak się nie podobają podatki, to przenieś biznes na Kajmany.
                    • alpepe Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:55
                      Jest przeludnienie. Inna sprawa, że ja zaczęłabym ograniczanie dzietności od Afryki. Każdy Afrykańczyk po 6. legalnym dziecku cięty.
                      • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:25
                        alpepe napisała:

                        > Jest przeludnienie. Inna sprawa, że ja zaczęłabym ograniczanie dzietności od Af
                        > ryki. Każdy Afrykańczyk po 6. legalnym dziecku cięty.
                        >

                        Gorzej, jak Jakiś Afrykańczyk zechce zaludniać Europę za pomocą gwałtów. Wszak w Europie rodzi się za mało dzieci. Twoje pomysły na problemy Afryki są właśnie na takim poziomie.

                        Ponoć wykształcone kobiety z pierwszego świata, a tak w głowach psychopatyczne pomysły... coś strasznego
                      • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:16
                        Lata 30 w Niemczech lubia to.
            • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:58
              W jaki sposób decyduję o czyjejś rozrodczości? Napisałam, że wg mnie osoba chora na ciężką i nieuleczalną chorobę psychiczną postępuje rozsądnej poddając się sterylizacji niż decydując się na dziecko, które będzie się wychowywało bez ojca lub matki. Żyjemy w wolnym kraju, ludzie mają wolną wolę i pełne prawo do podejmowania decyzji, które będą miały krzywdzący wpływ na innych ludzi.

              Tutaj facet spełnił swoją zachciankę bejbisiową. Ale jakim kosztem? Zniszczył ex żonie życie. Dziecko całe życie będzie się bujać z bagażem emocjonalnym i długami po ciężko chorym ojcu.
              • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:04
                Ale, zdaje się, ze żona tez tego dziecka chciała.
              • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:08
                Dodam jeszcze, że nikt w tej dyskusji nie zwrócił uwagi na słowa pani o uciekaniu przed problemami w pracoholizm. Czyli w efekcie to dziecko wychowywało się jak sierota: nie zajmował się nim ani otumaniony lekami ojciec, ani uciekająca przed problemami matka.

                Jakiś czas temu był wątek o ludziach, którzy na całe dni podrzucają dzieci osobom trzecim, głównie dziadkom, by zająć się sobą, swoją karierą. Ematki były niemal wszystkie zgodne, że taki model rodziny to patologia.

                W tym wątku następuje święte oburzenie, bo ktoś śmiał napisać, że ciężko chory nie powinien się rozmnożyć. To znaczy, że ma moralne prawo sprowadzić dzieci do patologicznej rodziny, a nam nie wolno tego nazwać po imieniu z powodu źle rozumianej politycznej poprawności?
            • fornita111 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:13
              Nikt tutaj nie chce decydowac o cudzej rozrodzczosci, nie histeryzuj. Ja tylko twierdze, ze powinno sie duzo mowic o tym, ze nie kazdy powinien sie decydowac na dzieci. Sama do siebie tez to stosuje i nie mam focha, jak przeczytam, ze czlowiek chory na depresje niekoniecznie powinien miec dzieci. Mniej obrazania sie i drazliwosci by ludziom dobrze zrobilo tongue_out
        • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:42
          fornita111 napisała:

          > ludzikmichelin4245 napisał(a):
          >
          >Uwazam, ze od doroslych ludzi mozna wymagac odpowiedzi
          > alnosci i empatii i tego, zeby zastanawili sie, czy nie powoluja na swiat czlow
          > ieka z gory skazanego na ogromne cierpienie.

          O ile nie jest się negacjonistą klimatycznym, to jest to test, który oblał każdy, kto się w ogóle rozmnożył w ostatniej dekadzie czy dwóch. I co w związku z tym?
          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:46
            Każdy? Starzejąca się Europa potrzebuje dzieci, w przeciwieństwie do takiej pomocowej studni bez dna jak Afryka czy Indie bez kanalizacji.
            • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:21
              Triss, a kto tę Afrykę złupił i przetrzebił? Kto ją łupi i wykorzystuje? Ot, taka mentalność najeźdźcy i białego pana: głupi Afrykańczycy ciągle tylko potrzebują kasy, a mogliby sobie sami radzić.
          • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:48
            Komentarze o posiadaniu dzieci są kompletnie poniżej pasa .
          • fornita111 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:08
            Nie masz racji, nawet przy czarnym scenariuszu (tym najbardziej prawdopodobnym niestety) te dzieci maja szanse na kilkadziesiat lat szczesliwego zycia zanim g wpadnie w wentylator. Czego nie mozna powiedziec o dziech ciezko chorych, albo maltretowanych przez ojca pijusa. To NIE jest to samo.
            • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:17
              fornita111 napisała:

              > Nie masz racji, nawet przy czarnym scenariuszu (tym najbardziej prawdopodobnym
              > niestety) te dzieci maja szanse na kilkadziesiat lat szczesliwego zycia zanim g
              > wpadnie w wentylator. Czego nie mozna powiedziec o dziech ciezko chorych, albo
              > maltretowanych przez ojca pijusa. To NIE jest to samo.

              Czyli które pokolenie Twoich potomków powinno z moralnych względów zaprzestać rozrodu?
              • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:43
                Ja osobiście wierzę w naukowców, pracują nad różnymi metodami wyłapywania dwutlenku węgla z atmosfery. Moim zdaniem któraś z tych metod w końcu się sprawdzi.
              • fornita111 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 15:59
                To juz zalezy jak sie przyszlosc potoczy...
            • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:40
              fornita111 napisała:

              > Nie masz racji, nawet przy czarnym scenariuszu (tym najbardziej prawdopodobnym
              > niestety) te dzieci maja szanse na kilkadziesiat lat szczesliwego zycia zanim g
              > wpadnie w wentylator. Czego nie mozna powiedziec o dziech ciezko chorych, albo
              > maltretowanych przez ojca pijusa. To NIE jest to samo.
              facet zachorowal w wieku chyba 19, to nie jest kilkadziesiat. Sprawdz statystyki zachorowalnosci, 15, 20 czy max 30, moze u kobiet pare lat pozniej, to nadal żadne kilkadziesiat.
    • 18lipcowa3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
      Upiorne. Skąd się biorą takie głupie kobiety???
      • alpepe Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:04
        Z nauki Kościoła Katolickiego, nieś swój krzyż, małżeństwo to nierozerwalny węzeł miłości, Bóg w małżeństwie doda ci sił i tego typu idiotyzmy. Cały naród polski jest tym gdzieś przesiąknięty, nawet jak ktoś niby się nie wychował w wierze.
        • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:10
          Akurat choroba psychiczna przed ślubem umożliwia stwierdzenie jego nieważności, wiec z takiego kościelnego małżeństwa tez można się rozwieść.
          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:12
            Zatajona, o ile kojarzę. A pani wiedziała. Poza tym, po cholerę jej kościelne unieważnienie, ważniejszy jest rozwód, żeby długów nie spłacać i nie być zobowiązanym prawnie do opieki.
        • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:13
          Bzdura. KK wcale nie nakazuje wychodzenia za mąż za schizofrenika.
        • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:21
          Tak by było jakby nie wiedziała przed ślubem...wiedziała. Nie wiem czemu sie w to wpakowała.
        • massinga Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:26
          Ja bym do tego dodala jeszcze ten caly kult romantycznej milosci na cale zycie, ktora wszystko pokona.
          • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:42
            Ależ ona go kcohała od zawsze. Tylko jak był przystojny, towarzyski i mogł wybierać w pannach był poza jej zasięgiem. Jak zachorował, utył i wszyscy sie odwrócili ona została...heroina normalnie. Jej miłośc przetrwać miała wszystko...nie wiem co musiała przezywac jej matka.
          • waleria_s Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 03:17
            Pisałam o tym w innym wątku, szkodliwy jest dla młodych kobiet kult tej właśnie jedynej romantycznej miłości na całe życie. Nastolatki powinny raczej słyszeć przekaz- poznawaj kolegów, randkuj, wybieraj i dopiero decyduj się na związek. A nie odwrotna kolejność- nie mam jeszcze pojęcia o sobie, własnych potrzebach, co mi się podoba w mężczyznach, ale z pierwszym lepszym, który się napatoczył wejdę w taaki poważny związek na caałe życie.
    • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:07
      Dla mnie zdumiewająca jest decyzja o świadomym urodzeniu dziecka mocno obciążonego ewentualnym zachorowaniem na schizofrenię. Nie pojmuję tego.
      • simply_z Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:01
        podobno schizofrenia nie jest dziedziczna hm.
        • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:21
          Nie wiem. Zawsze czytałam, że istnieje większe ryzyko zachorowania, gdy choruje rodzic.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:36
          Ryzyko jest dziedziczne, prawdopodobienstwo wystąpienia choroby jesli rodzic/dziadek jest chory, drastycznie zwielokrotnia sie w porownaniu do zdrowej populacji.
          • sol_13 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:55
            "Drastycznie" zwiększa sie do jakichś 13% z 1%.
            A jak ojciec dziecka jest stary, to tez się zwiększa ryzyko chorob psychicznych i co?
            • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:41
              sol_13 napisała:

              > "Drastycznie" zwiększa sie do jakichś 13% z 1%.
              > A jak ojciec dziecka jest stary, to tez się zwiększa ryzyko chorob psychicznych
              > i co?
              1300% to nic?
              • sol_13 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:22
                13, nie 1300.
                Nie nic ale bez tragedii. Również przy starszym wieku ojca (poczynając od 40-tki już) jest zwiększone ryzyko chorob psychicznych dziecka- i nikt się tym nie przejmuje jakoś.
        • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:37
          Jest uwarunkowana genetycznie. Dziecko nie musi zachorować, ale może przekazać wadliwy gen i choroba się ujawni u wnuków lub nawet prawnuków.
    • palacinka2020 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:22
      Dziewczyna wyszla za maz za nieatrakcyjnego, ospalego, spiacego, sliniacego sie schizofrenika z nadwaga?
      W szkole powinni uczyc, na czym polega malzenstwo, i ze nie jest to kontrakt opiekunczy...
      • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:41
        Ostatecznie często jest.
        • cosmetic.wipes Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:49
          Nieczęsto. Mam nadzieję.
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:54
            Ależ prędzej czy później - zawsze. Przynajmniej dla jednej ze stron.
            • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:54
              Chyba że się razem ginie w wypadku lotniczym, nie doczekawszy.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:57
              Ale nie dla 20-latki czy 40-latki.
            • cosmetic.wipes Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:10
              nangaparbat3 napisała:

              > Ależ prędzej czy później - zawsze. Przynajmniej dla jednej ze stron.

              Nie zawsze. Zdarzają się śmierci nagłe, wypadki, samobójstwa, a przede wszystkim rozwody, zanim któreś że współmałżonków będzie wymagało opieki.
              • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:16
                big_grin
                • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:23
                  Nanga nawet jezeli to jest jakis procent czasu jaki sie zyje jako partnerzy a nie opiekunowie. A tu Pani na ochotnika była opiekunem pana cały związek.
                  • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:45
                    Jakby nie patrzeć - tak było. Nigdy nie miała w nim równorzędnego partnera. Co ciekawe - uświadomiła to sobie dopiero w momencie, kiedy na świat przyszło dziecko. Ileż kobiet traci różowe okulary i dostrzega, że jest z nałogowym graczem/ zdradzaczem/ pracoholikiem/ Piotrusiem Panem etc. dopiero w momencie, kiedy rodzi się dziecko, a pan się nie wywiązuje się z obowiązków przykładnego ojca? Jakoś nie dostrzegają problemu, kiedy nie wywiązuje się z obowiązków przykładnego męża czy partnera. Ot, proza życia.
                    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:57
                      Wiesz, facet może zostać tym pracoholikiem, zdradzaczem, alkoholikiem itd po ślubie. Tutaj pani miała czarno na białym na co się pisze. Mimo tego wolała zaprzeczać rzeczywistości i snuć nierealne plany.
                      • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:24
                        No dobra, często po ślubie zostają, ale często też wiele symptomów i cech charakteru widać już długo przed ślubem (słynne czerwone lampki). I tak, tutaj pani miała wszystko czarno na białym, a jednak wolała zaklinać rzeczywistość.
                        • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:49
                          Od poczatku zaklinała. Zakochała sie w chłopaku poza jej zasięgiem...jak zachorował, roztył się i nikt go nie chciał..ona mogła go mieć. Chore.
      • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:50
        palacinka2020 napisała:

        > Dziewczyna wyszla za maz za nieatrakcyjnego, ospalego, spiacego, sliniacego sie
        > schizofrenika z nadwaga?
        > W szkole powinni uczyc, na czym polega malzenstwo, i ze nie jest to kontrakt op
        > iekunczy...
        Naiwna, zakochala sie pewnie jako nastolatka (relacjonowala w tym wywiadzie o znajomosci od dziecinstwa i pierwszej milosci), czyli dlugo przed jego choroba, gruby spowolnialy oblech nie jest nijak atrakcyjny i poznali sie jednak na innym etapie. Przeraza tez jak tradycyjne wychowanie (katolicyzm) pierze ludziom mózgi.
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:52
          Miliony katolików zaliczyły rozwody, rozstania, zmiany partnerów życiowych etc. więc w ogóle nie zwalałabym tego na katolicyzm. Zwłaszcza, że choroba psychiczna jest przesłanką do nieudzielenia ślubu kościelnego.
          • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:54
            Raczej nadmierny romantyzm
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:54
            Chodzilo mi o ludzi podatnych i na pranie mozgu, i na bycie tzw Matką Teresą. Trafilo na cccombo-breaker-bang.
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:10
            triss_merigold6 napisała:

            > Miliony katolików zaliczyły rozwody, rozstania, zmiany partnerów życiowych etc.
            > więc w ogóle nie zwalałabym tego na katolicyzm. Zwłaszcza, że choroba psychicz
            > na jest przesłanką do nieudzielenia ślubu kościelnego.
            Uniewaznienia malzenstwa jak juz. Aktywny epizod jakiejs manii w chad albo odpalow schizofrenii pewnie tez, ale ksieza patrza przede wszystkim na pieniadze za sakrament.
            • berdebul Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 08:17
              Stwierdzenia nieważności zawartego związku małżeńskiego jak już. Jeżeli partner wie o chorobie psychicznej i decyduje się na ślub, to nie jest to przesłanka do stwierdzenia nieważności. Jeżeli któraś ze stron zatai chorobę to tak.
      • pierwszychleb Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 00:13
        Mnie sie wydaje ze ona byla bardzo mloda gdy za niego wyszla i miala wizje idealnej milosci i i glowe pelna romantycznych frazesow.

        Sama wyszlam za maz dosc wczesnie jak na ematkowe normy, z wielkiej milosci, i mozna powiedziec ze troche ryzykowalam. I dlatego z jednej strony ja rozumiem.

        A z drugiej tak sobie mysle, ze tam na zdrowy rozum malo co rokowalo. Ona miala wizje ze bedzie optymistyczny scenariusz. Ale nie bardzo byly ku temu podstawy. Najblizsi odradzali. Tesciowie uczciwie ostrzegali. On mial juz pobyty w szpitalu, zmiany w zachowaniu, zmiany fizyczne.

        Bardzo smutna historia. Wedlug mnie ta kobieta popelnila wielki blad wiazac sie z nim i ogolnie wiekszosc tego co nastapilo potem bylo bledem, ukrywanie choroby, udawanie, odcinanie sie od mozliwosci uzyskania wsparcia od otoczenia, nie sieganie po wsparcie. Wbrew temu co pisze tu czec osob, uwazam ze sprowadzenie dziecka na swiat za blad, a juz na pewno krotko po slubie. Niestety.

    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:38
      Pani świadomie wyszła za mąż za chorego człowieka, bo potrzebował jej opieki. Jego choroba zaczęła jej przeszkadzać, gdy pojawiło się dziecko, bo znalazła sobie nowy, fajniejszy obiekt do zaopiekowania.

      Ktoś mi wytłumaczy na jakie zaburzenia cierpi ta kobieta i jak uchronić córkę przed takim zachowaniem?
      • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:43
        Sporo by można wywnioskować z tego, że nigdy nie rozmawiałą szczerze z rodzicami o tym, jak jest.
        Pewnie ją wychowywali na przykład "konsekwentnie".
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:55
          No cóż, odradzali jej mocno, trudno, żeby brali odpowiedzialność za jej decyzję.
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:17
            Gdzie pomaganie, gdzie branie odpowiedzialności?
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:20
              Pomaganie w czym? Pani radziła sobie finansowo. Każda inna pomoc, w tym organizacyjna, ułatwiałaby jej tkwienie w małżeństwie.
              • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:24
                triss_merigold6 napisała:

                > Pomaganie w czym? Pani radziła sobie finansowo. Każda inna pomoc, w tym organiz
                > acyjna, ułatwiałaby jej tkwienie w małżeństwie.

                Czyli każde dawanie kasy pomoc rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi pozowali im tkwić w sytuacji w której sami się znaleźli?
                • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:33
                  Nie widzisz różnicy?
              • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:04
                Pomoc to też wysłuchanie, delikatne sugestie, co można zmienić, zasugerowanie wsparcia emocjonalnego niezależnie od podjętych decyzji.
                Większość ludzi o prawidłowych relacjach emocjonalnych i ze wspierającym otoczeniem prędzej czy później dojrzewa do zakończenia swoich męczarni z kimś lub czymś.
                Ci o niezdrowych relacjach też, tylko często znacznie później i większym kosztem psychicznym.
                Wiem, bo sama zostałam ohydnie potraktowana.
                • aqua48 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:30
                  lily_evans11 napisała:

                  > Pomoc to też wysłuchanie, delikatne sugestie, co można zmienić, zasugerowanie w
                  > sparcia emocjonalnego niezależnie od podjętych decyzji.

                  Tyle, że nie każdego STAĆ na emocjonalne wspieranie osoby która z pełną świadomością wbrew poradom otoczenia brnie w bagno, a kolejne sugestie co można zmienić konsekwentnie odrzuca.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:35
                    Mnie nie stać. Znaczy, sorry, ale mogę do pewnego stopnia być kubłem na emocje dzieci, bo taka rola rodzica nieletnich, ale dla dorosłego człowieka.
            • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:24
              POmaganie pani w niesieniu krzyża zaskutkowałoby niestety tym, ze dłużej by sie z nim męczyła. Najlepsze co mogli zrobić w tej sytuacji to nie pomagać...pani siegneła dna i postanowiła wiać. Im szybciej tym lepiej.
              • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:53
                Naprawde? Patrzyłabyś, jak Twoje dziecko przez 20 lat (!!!) się zarzyna na śmierć, żeby "szybciej sięgnęło dna"?
                • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:21
                  A jaką masz złotą radę? Zrobić zakupy? I te zakupy w magiczny sposób miałyby sprawić, że facet przestanie traktować żonę jako żywą dmuchaną lalę, zacznie się starać, pokocha ją? To wszystko byłoby jedynie pomocą w utrzymywaniu krzyża na plecach, w momencie gdy ta kobieta wcale nie musi tego krzyża nieść.

                  Dla ciebie może to było aż 20 lat. Dla tej kobiety tylko. Być może gdyby rodzina wspierała tą patologię zwaną małżeństwem kobieta męczyłaby się z mężem gwałcicielem do końca życia- swojego lub jego. A tak po 40-stce ma szansę ułożyć sobie życie na nowo.
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:44
                    Lauren, wchodzisz na grząski grunt.

                    Ten koleś, otumaniony prochami szedł do łóżka z żoną. I tyle. Mógł kompletnie nie mieć świadomości,jakie uczucia temu towarzyszą, a generalnie leki trzymają chorego w takiej bance emocjonalnej. Hamują nadmiar emocji, wraz z uczuciami wyższymi. Niestety.

                    On akurat mógł kompletnie nie mieć świadomości obrzydzenia żony. Ja przynajmniej nigdzie nie wyczytałam, ze w jakikolwiek sposób ją molestował. Ale może nie przeczytałam dokładnie.

                    Pamietajmy też, ze te straszne rzeczy jakie przechodziła dziewczyna z artykułu, to wynik CHOROBY męża, a nie charakteru męża. Nikt tu zwykle nie jest winny, ale za to często wszyscy nieszczesliwi.

                    Niestety, bardzo często widziałam tę złość rodziny na chorego. Złość żon, mężów, żal rodziców. Zwykle był to wynik totalnej frustracji i bezradności. I widziałam dokładne te same uczucia + poczucie bycia ciężarem- w czasie remisji u chorych. Niestety, często widziałam żony, poświęcające się całkowicie, bezgranicznie, znoszące dosłownie WSZYSTKO w imię złe pojętego poświęcenia choremu mężowi. A potem wylewające całe tony frustracji i nienawiści na chorych za to, ze ich poświęcenie nic nie dało. No a przecież nic dać nie mogło.

                    To są naprawdę zbyt trudne sytuacje, by je ocenić na forum.
                    • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:36
                      antonina.n napisała:

                      > Lauren, wchodzisz na grząski grunt.
                      >
                      > Ten koleś, otumaniony prochami szedł do łóżka z żoną. I tyle. Mógł kompletnie n
                      > ie mieć świadomości,jakie uczucia temu towarzyszą, a generalnie leki trzymają c
                      > horego w takiej bance emocjonalnej. Hamują nadmiar emocji, wraz z uczuciami wyż
                      > szymi. Niestety.
                      >
                      > On akurat mógł kompletnie nie mieć świadomości obrzydzenia żony. Ja przynajmnie
                      > j nigdzie nie wyczytałam, ze w jakikolwiek sposób ją molestował. Ale może nie p
                      > rzeczytałam dokładnie.


                      Ja też tego nie wyczytałam. Była za to informacja, że żona szła z nim do łóżka bo czuła, że to jej obowiązek. Skąd otumaniony lekami, nie kontaktujący człowiek ma coś wiedzieć jeśli mu się tego wprost nie powie.
                  • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:52
                    Te zakupy miałyby zonie ulżyć na moment. Pokazać: nie jestem całkiem sama. Myślę o tobie, pamiętam, możesz na mnie liczyć.
                    Poza tym to jest zwykłe zachowanie naczelnych, nie tylko ludzi.
                    • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:51
                      I zamiast 20 lat z nim moze byłaby i 40...
                • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:49
                  Tak sie robi np a lkoholikami. I tak to jest trudne. Nie wiem czy bym dała radę.
              • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:50
                POmaganie pani w niesieniu krzyża zaskutkowałoby niestety tym, ze dłużej by sie z nim męczyła. Najlepsze co mogli zrobić w tej sytuacji to nie pomagać.

                To jest logiczne, ale logiczne bywa chore.
      • aqua48 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:17
        lauren6 napisała:

        > Ktoś mi wytłumaczy na jakie zaburzenia cierpi ta kobieta i jak uchronić córkę p
        > rzed takim zachowaniem?

        Syndrom Matki Teresy połączony z niskim poczuciem własnej wartości? Zauważcie, że wyszła za niego dopiero wówczas gdy ze względu na objawy swojej choroby stał się złą partią dla innych.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:24
          A moze tkwila w xoojowym zwiazku, a wyszla po to zeby dziecko bylo po katolicku po slubie, jak juz poczula gotowosc na nie.
          • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:28
            Chyba żartujesz? I mając te dwadzieścia kilka lat na studiach nie była w stanie rozejrzeć się za lepszą (=bardziej rokującą) partią? Już prędzej uwierzę w bezgraniczne zakochanie i klapki na oczach.
    • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:45
      Smutniejsza biorąc pod uwagę, ze żyjemy w kraju gdzie wszystkim ludziom z problemami z psychą przykleja się łatkę wariata i izoluje a problemy np. depresje ma 30 procent ludzi...
      • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:52
        Przykleja się łatkę i traktuje jako problem, którego najlepiej się pozbyć.
        Chociaż moim zdaniem w realu to się jednak zmienia, w każdym razie wśród tych niedouczonych, leniwych nauczycieli (sarkazm).
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:59
          Pan ze schizofrenią jako mąż i ojciec jest problemem, a nie "traktuje się go jako problem".
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:18
            Zgoda: jest problemem, którego należy się pozbyć.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:21
              Tak, zanim zniszczy psychicznie rodzinę i zacznie stanowić zagrożenie fizyczne. Aczkolwiek zaciąganie długów i kompulsywne zakupy traktuję jak zagrożenie fizyczne.
            • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:22
              A co proponujesz? I nie, nie pozbyła się go, trwała wiele lat, aż nie starczyło jej siły.
              • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:55
                Wiesz co , Milka, rację miała matka tej kobiety, że odradzała jej ten związek (błagała ją wg reportażu). Ja też bym błagała własne dziecko, żeby nie wchodziło w taką relację. Tak samo, jak błagałabym, żeby nie wchodziło w związek z hazardzistą, alkoholikiem czy przemocowcem. Życie jest wystarczająco trudne i bez naszego udziału, po co robić wszystko, żeby je sobie koncertowo zepsuć?
                • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:20
                  Ale ja się z Tobą zgadzam w 100%.
                  Ja pisałam do Nangi, która uważa, że odejście od tak chorej osoby po tylu latach to pozbycie się problemu. A tak nie jest.
              • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 09:01
                milka_milka napisała:

                > A co proponujesz? I nie, nie pozbyła się go, trwała wiele lat, aż nie starczyło
                > jej siły.
                >

                Nie wiesz? triss chciałby zutylizować.
                Każdego psychicznie chorego.
                Zanana jest z nienawiści do osób chorych.
                • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 09:08
                  Co Ty bredzisz? Po prostu nie powinna była się z panem wiązać i mieć z nim dziecka, rodzice ją słusznie ostrzegali.
                  • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:30
                    Dokładnie. A pan powinien był skupić się na pracy i maksymalnej poprawie swojego funkcjonowania w życiu i społeczeństwie, a nie zakładać rodzinę.
      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:25
        Depresja a schizofrenia to dwa rózne bieguny problemów psychicznych...
      • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:40
        bywalec.hoteli napisał:

        > Smutniejsza biorąc pod uwagę, ze żyjemy w kraju gdzie wszystkim ludziom z probl
        > emami z psychą przykleja się łatkę wariata i izoluje a problemy np. depresje ma
        > 30 procent ludzi...
        >
        Zablysnales. Depresja rozni sie od schizofrenii (chociazby tym ze nie ma koniecznosci faszerowania sie calym arsenalem psychotropow o ciezkich skutkach ubocznych - cukrzyca, miazdzyca i uj wie co jeszcze, naraz) , a dane wziales z doody, ze 20% populacji prawdopodobnie moze miec jakis jeden epizod depresji w ciagu calego zycia.
        • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:38
          Czytałem, że 30% społeczeństwa ma zaburzenia i choroby psychiczne. Pamiętaj, że uzależnienia są także zaliczane do chorób psychicznych, więc partner pewnej tak ostro wypowiadającej się tu forumki sam jest chory psychicznie.
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:27
            Chyba w kilkunastoletniej remisji skoro nie siega po to co go uzaleznilo. Poczytaj, skoro tak lubisz zdobywac wiedze, czym sie rozni choroba psychiczna od zaburzenia, swiatły człowieku. Alkoholizm podatny na terapie raczej wskazuje na zaburzenia osobowosci, a nie na zachlewanie depresji.
            • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 12:58
              georgia.guidestones napisała:

              > Chyba w kilkunastoletniej remisji skoro nie siega po to co go uzaleznilo. Poczy
              > taj, skoro tak lubisz zdobywac wiedze, czym sie rozni choroba psychiczna od zab
              > urzenia, swiatły człowieku. Alkoholizm podatny na terapie raczej wskazuje na za
              > burzenia osobowosci, a nie na zachlewanie depresji.

              Możesz wyjaśnić czym się różnią te rzeczy?
              • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 13:15
                www.gabinetyrozwoju.pl/zapytaj-nas/choroby-psychiczne/czym-rozni-sie-choroba-od-zaburzen-psychicznych/

                prawdopodobnie wzieli pod uwage kryterium przewleklosci i tego, że choroba jest trudno- lub w ogole nieuleczalna, ew. jeszcze kwestia zasadnosci i/lub roli psychoterapii. w zaburzeniach czesto sama terapia wystarcza i/lub jest glownym sposobem radzenia sobie z tym. choroba, czyli schizofrenia - branie leków to podstawowy sposob leczenia, ale i tak nie gwarantuje ze nawrotów nie bedzie; oczywiscie odstawienie ich bez zalecen lekarza na 100% konczy się zaostrzeniem.
                • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 22:28
                  Dzięki za wyjaśnienie - to jak mowilem czytałem ze prawie 1/3 ma zaburzenia i choroby psych - w tym alkoholizm który jak ładnie wyjaśniłaś jest zaburzeniem a nie choroba psych.

                  Z drugiej strony chyba się mówi „choroba alkoholowa”?

                  Tak czy siak jest ów partner pewnie tykającą bombą i jego partnerka podjęła spore ryzyko.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:49
      Mnie nie porusza, mnie ten artykuł wkurzył.
      Wiedziała, niezaakceptowała, ukrywała, jeszcze dziecko powołali na ten świat, bosko!
      Będę się nim opiekowała ... srata tata, urodziło się dziecko to ma inny obiekt do opieki.

      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:26
        O dokładnie...apnie ma tez jakiś problem.
        • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:32
          E tam, była młoda, głupia i zakochana w marzeniu a później głupio było jej się przyznać że się tak strasznie pomyliła. Natomiast oczekiwania co do pana były zupełnie nierealne, niemożliwe do spelnienia. Tu była wobec niego bardzo nie fair bo on nie miał szans ich spełnić.
          • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:44
            Bo ona go wreszcie zdobyła. Jak był zdrowy i atrakcyjny...był poza jej zasięgiem. Jak zachorował, roztył sie i nie był juz towarzyski wreszcie mogła go mieć. Chore. Współczuć trzeba ich dziecku. Tu ani matka ani ojciec normalni nie sa...
            • kira02 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:05
              Coś w tym może być niestety.... Szkoda dziecka....zastanawiam się, co się dzieje w toku wychowania takich ludzi, że zaczynają mieć syndrom ratownika...
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:15
            Znalas ja ze wiesz ze na bank wczesniej milosc byla platoniczna?
    • lilia.z.doliny Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:56
      Naprawde, nie jestem.w stanie zrozumieć decyzji tej kobiety o ślubie, gdy epizody były już wcześniej. Nie ogarniam. I pisze to jako byla zona schizofrenika.
    • simply_z Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:00
      mnie tylko zastanawia..jak on funkcjonował w tej swojej pracy..? jesli cały czas był otępiały od leków albo dostawał ataków manii i w poszukiwaniu jakiegoś produktu, podróżował po całym kraju?
      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:03
        Pani nie precyzuje, pewnie miał okresy pracy i braku pracy, albo brał zwolnienia, urlopy itp.
      • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:05
        Kiedyś przy okazji innej dyskusji pisałam, że w pracy dużym problemem są właśnie osoby chore psychicznie. Na rozmowach o pracę naszprycowane lekami często wypadają bardzo dobrze. Potem przez miesiąc, dwa, pięć będą się kontrolować, a po pewnym czasie odpływają w swoje schizy.
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:10
          No, ale tego akurat nie przewidzisz. Chyba, że na etapie przeglądania złożonych dokumentów komuś wydadzą się podejrzane długie okresy zwolnień, których nie da się wyjaśnić opieką nad dzieckiem.
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:41
            A zdajesz sobie w ogole sprawe, ze swiadectw pracy nie ujawnia sie na etapie rekrutacji?
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:48
              Ależ ujawnia. Okresy pracy w np. administracji publicznej dokumentuje się świadectwami pracy, to potwierdzenie wymaganego stażu.
              • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:16
                triss_merigold6 napisała:

                > Ależ ujawnia. Okresy pracy w np. administracji publicznej dokumentuje się świad
                > ectwami pracy, to potwierdzenie wymaganego stażu.
                Jestem spoza tej branzy.
          • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:09
            To jest ciężki temat. Osobiście znam osobę, która pracując w korpo dorobiła się depresji. Dziura w CV była. W nowej pracy ta osoba odżyła. Znam też przypadek, gdy pan miał poważne odpały w pracy i miał polecieć z paragrafu 52, ale ubłagał pracodawcę na porozumienie stron, bo jest chory, leczy się itd. Pracodawcy było już wszystko jedno, byle pozbyć się problemu. Wątpię żeby w nowej pracy człowiek powiedział prawdę dlaczego został zwolniony.
          • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:24
            triss_merigold6 napisała:

            > No, ale tego akurat nie przewidzisz. Chyba, że na etapie przeglądania złożonych
            > dokumentów komuś wydadzą się podejrzane długie okresy zwolnień, których nie da
            > się wyjaśnić opieką nad dzieckiem.

            Tylko to chyba może dotyczyć każdej choroby przewlekłej. Więc należałoby programowo odrzucać wszystkie osoby z historią choroby nowotworowej itd.
            • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:30
              Trudno by bylo, chyba ze ktos pracujacy w adm publicznej "od zawsze"jest rozpoznawalny w srodowisku.
              W branzach gdzie nikt nie wymaga swiadectw, pewne rzeczy (odpaly) raczej powinny wyjsc na trzymiesiecznym probnym.
              • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:07
                georgia.guidestones napisała:

                > W branzach gdzie nikt nie wymaga swiadectw, pewne rzeczy (odpaly) raczej powinn
                > y wyjsc na trzymiesiecznym probnym.

                A są takie? Zawsze myślałam, że to standard, że przedstawia się świadectwa pracy z poprzednich miejsc.
                • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:46
                  1 etap - CV, LM, jakies referencje. Sprawdza sie kandydata, czy nie nasciemnial w CV. problem dlugich l4 mnie nie dotyczy. ale swiadectwa pracy dostarczalam do kadr po potwierdzeniu, ze mnie chcą. Przypuszczam,że na takim etapie tez mogliby się rozmyslic (szczegolnie w zawodach z wpisana odpowiedzialnością za bezpieczeństwo i życie osób np. nieletnich lub u kierowcy, pilota), slyszalam o odmowie zatrudnienia chorujacej (prawdopodobnie psychicznie) nauczycielki po przejrzeniu swiadectw.
    • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:29
      Osobiście boję się osób z poważnymi chorobami psychicznymi, chyba nie zasnęłabym w jednym łóżku z człowiekiem ze schizofrenią. Mam nadzieję, że moim córkom nic takiego jak małżeństwo ze schizofrenikiem nie przyjdzie do głowy. Gdyby przyszło chyba uznałabym że gdzieś popełniłam duży błąd wychowawczy. Oczywiście zaoferowałabym pełną pomoc w odejściu.
      • cruella_demon Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:43
        Osobiście boję się osób z poważnymi chorobami psychicznymi, chyba nie zasnęłabym w jednym łóżku z człowiekiem ze schizofrenią.

        O to to, ja też. Ciągłe poczucie zagrożenia, że cię zamorduje bo mu głosy każą.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:59
          cruella_demon napisała:

          > Osobiście boję się osób z poważnymi chorobami psychicznymi, chyba nie zasnęł
          > abym w jednym łóżku z człowiekiem ze schizofrenią.

          >
          > O to to, ja też. Ciągłe poczucie zagrożenia, że cię zamorduje bo mu głosy każą.
          >
          >
          Kwestia co jest powazne, bo depresja tez.
          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:00
            Tzn ktos moze zamordowac, ale sie sam.
      • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:44
        Obawiam sie ze potencjalny partner (córki) nie przyznalby sie na pierwszej randce.
        • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:48
          Odnoszę się do sytuacji z artykułu, tam pani weszła w bagno z otwartymi oczami.
      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:56
        Chyba jedna z rzeczy ktorych boje sie najbardziej. Ze któraś z córek sie wpakuje w taki związek..
      • kamin Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 19:55
        A z osobą z depresją byś zasnęła?
        I czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że jutro możesz sama się obudzić słysząc głosy?
        • milva24 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:26
          A weź mnie nie strasz. Jestem koło czterdziestki więc szanse raczej mizerne ale gdyby tak było to mam nadzieję, że mąż skutecznie pilnowałby żebym nie została sama z dziećmi. Znam taką historię zasłyszaną w dzieciństwie gdzie matka wróciła do domu po pobycie w psychiatryku, podobno było już z nią dobrze, po czym poderżnęła dzieciom gardła.
          Depresja czy nerwica (sama mam za sobą epizod i pewnie jeszcze do mnie wróci) to jednak co innego niż choroby przebiegające z występowaniem omamów.
        • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:33
          I czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że jutro możesz sama się obudzić słysząc głosy?

          mało prawdopodobne, zwłaszcza w zestawieniu z panem z wywiadu, który jeszcze przed ślubem słyszał głosy
          • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:53
            Moja mama zachorowała (czy też zaczęła prezentować pierwsze objawy wytwórcze) właśnie w okolicach 40-tki.
            Jak już rozmawiamy o skrajnych przypadkach, to depresja jest o tyle niebezpieczna wobec małoletnich, że może skutkować samobójstwem rozszerzonym.
            • akn82 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:57
              Twoja mama na co zachorowała? Na depresję czy schizofrenię?
    • cruella_demon Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:40
      A trzeba było słuchać mamy wink
      Ta laska sama musi być ostro zaburzona, wyszła za wariata w najgorszym okresie jego świra, bo jej się matką Teresą zachciało być. Jak poważnie musiał chorować świadczy choćby rok! w psyciatryku. Już sam ten opis śliniącego się grubasa impotenta z dziwnymi i agresywnymi zachowaniami powoduje wstręt. A do tego całe życie będzie żyć w strachu, że jej dziecko z jej głupoty też może dostać świra. Już pomijając, że na wstępie zafundowała dziecku życie z obciążeniem, bez ojca, za to ze wstydem i ciągłą obawą "co on znowu odwali" plus ryzyko odziedziczenia długów i bolesny garb do opieki w niedalekiej przyszłości.

      Jako matka tej dziewczyny zrobiłabym wszystko żeby rozgonić ten związek.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:28
        A czemu bez ojca? Przecież z automatu go praw nie pozbawią. Przyjdzie jak ten tatko kilka lat temu po dziecko do przedszkola a potem rozj... je o mur z ciegieł w parku.
        • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:37
          Z automatu nie, troche potrwa. Ale lepiej jak najszybciej. Masz jakies dane wskazujace na wieksza ilosc morderstw wsrod schizofrenikow vs reszta populacji? Podziel sie prosze. I uwaga, czy zdajrsz sobie sprawe z przerazajacego faktu, ze w PL takich przyszlych mordercow jest ze 400 000? Statystycznie to dotyczy 1% populacji. Powiedzmy polowa do 2/3 zdiagnozowanych i na prochach, ale przy stanie nfz-owej psychiatrii chyba ciezko o kontrole lekarska co miesiac lub dwa. W duzych miastach z 7 miesiecy sie czeka na pierwsza wizyte w ramach nfz, chyba ze rodzina wezwie pogotowie i od razu do szpitala.
          • kryzys_wieku_sredniego Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 07:52
            Nikt normalny nie zabije dziecka od tak, przecież każdy kto skacze pod pociąg, zabija w domu, strzela, gazuje w samochodzie ma po prostu "zryty beret".
            • kamin Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 19:57
              Zryty beret często okazuje się efektem brania dopalaczy.
              • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 12:48
                skad wiesz czy ten konkretny facet (byly mąż babki z artykulu) nie bral substancji psychoaktywnych? jesli w danej rodzinie nigdy nie bylo takich chorob, to pierwszy przypadek moze byc jak najbardziej wywolany narkotykami.
    • umi Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:56
      Troche dziwny jest ten wywiad. Nie ma zbyt wiele o facecie z charakteru. Niby planowal slub, dziecko - czyli rozumiem, ze kiedy choroba sie cofala, byl normalny i ten zwiazek tez byl wtedy normalny. Wiec to znaczylo by, ze jako para sie dogadywali i moglo im wyjsc, gdyby dostali pomoc z otoczenia. Zachorowac kazdy moze, jak nie psychicznie to fizycznie. Inormalni rodzice czy tesciowie jesli moga, pomagaja w takiej sytuacji. A niektorzy sa pozornie zdrowi a faktycznie psychopatami czy narcyzami i to jest duzo wiekszy problem, psychopatii nawet nie ma jak doraznie poprawic. Gdyby im pomogli, moze daloby sie dobrac leki lepiej, dolozyc terapie (byc moze byl jakis wyzwalacz srodowiskowy) i moze komfort zycia calej rodziny bylby zupenie inny, facet by sie spelnial w rodzinie, babka by sie nie czula sama ze wszystkim. Wiekszy problem jest ze zdrowymi zlamasami robiacymi w uja, niz z osobami ktore maja problemy ze zdrowiem, ale mozna na nie liczyc.

      Jej rodzice moze mieli nadzieje, ze jesli nic nie zrobia, to szybciej sie rozstana. Ale tesciow nie rozumiem. Poddali sie i nie wierzyli, ze facet moze miec normalne zycie? Z tego wywiadu wynika raczej to, ze babka byla szczerze zaangazowana, tylko wreszcie braklo jej sily. Jesli facet tez byl zaangazowany, ale przegral z choroba, to gratulacje dla rodziny uncertain Chyba, ze to byl uklad facet ktoremu nie zalezy, ale potrzebuje opiekunki i kobieta, ktora ma patologiczna potrzebe ratowania kosztem siebie. Jest o tym, ze wczesniej mial powodzenie, a potem wszyscy sie odwrocili, wiec moze zlapal dziewczyne, ktora normalnie olewal, ale z braku laku... i rodzice z tesciami mieli tego swiadomosc, wiec chcieli bidule zniechecic. Ale po wywiadzie ciezko stwierdzc, wiec nie podejmuje sie ocenic ktory to wariant.

      BTW, za urodzenie dziecka odpowiadaja razem, nie tylko babka jak po niej jada w komentarzach artykulu. Facet tez sie na nie zdecydowal i nie w chwili niepoczytalnosci, wiec sie liczy. Z mojej wiedzyy wynika ze schizofrenia nie jest calkowicie warunkowana genetycznie. Mozna miec sklonnosci genetyczne, ale zeby sie ujawnila trzeba wyzwalacza srodowiskowego. I "normalni" rodzice tez moga miec chore dziecko. Ryzyko chorob psychicznych u dzieci rosnie tez wraz z wiekiem ojca, jesli dobrze pamietam, a ten facet z artykulu chyba mlodo tym ojcem zostal, wiec dzieciak ma mniejsze szanse (moim zdaniem) na odziedziczenie.
      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:36
        Facet odmawiał leczenia....jest pewna wytrzymałośc, nawet rodziców. Co mieli zrobić? Ona miloscią by go nie uratowała, oni to wiedzieli (ona nie przyjmowała do wiadomości).
        • umi Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:28
          Bral leki, wiec nie do konca odmawial. Raczej one byly niezbyt trafione i braklo psychoterapii, ale nie o to chodzi, bo moge sie mylic, tam jest malo danych. Rodzina im powinna pomoc, 10 lat malzenstwa w takich warunkach to nie jest malo. Niejeden zdrowy nie stworzy tak stabilnego zwiazku. W tym wywiadzie jest, ze facet skonczyl studia, pracowal, bral leki. Babka tez pracowala, ogarniala dziecko, jego i siebie. Wyglada troche tak, jakby sie oboje starali, tylko braklo im sil. Gdyby rodzina pomogla, odciazyla ja i dala wsparcie obojgu, tez przy tym zakupocholizmie i zmianie lekow, mozliwe, ze dalej by byli razem i ze w tych czasach by chlopa wyciagneli na jakas w miare prosta.
          Takich osob bedzie wiecej, bo promowany jest coraz bardziej nienaturalny dla ludzi styl zycia. Nie z tym, jak to sie niektorzy zala, ze baby nie chca do garow, tylko dlatego, ze kombinowane sa coraz dziwniejsze eksperymenty spoleczne i rozwiazania nienaturalne dla zdrowej psychiki. Nie kazdy to wytrzyma, ludziom zacznie odstrzelac coraz bardziej, wiec lepiej, zeby wszyscy sie przyzwyczaili.
          • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:43
            Partnerzy ludzi ciężko (podkreślam, ciężko) chorych psychicznie mają przechlapane z pomocą rodziny i bez niej. Bez pomocy mają po prostu przechlapane bardziej.

            I w zasadzie jest to trudny temat z każdej strony - na tyle że nawet nie podejmuje się polemiki.

            Bo wszystko zależy od kształtu i nasilenia choroby, a także jej podatności na leczenie. A te czynniki są tak rożne, jak różni są chorzy.

            I jestem z jednej strony jestem przeciwniczką jakiegokolwiek piętnowania chorych psychocznie. Z drugiej strony - miałam kiedyś zawodowo do czynienia z rodzinami chorych - są to najczęściej ludzie
            znużeni, zmęczeni, pozbawieni nadziei i nieszczęśliwi.
            Podobnie, jak chorzy.

            Kuleje calusienka opieka psychiatryczna - od leczenia chorych po opiekę nad ich rodzinami. O psychiatrii dZieciecej nie wspomnę. Trudno się dziwić, ze nie radzą sobie ani chorzy, ani ich partnerzy ani rodzice.
            • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:21
              Partnerzy ludzi ciężko (podkreślam, ciężko) chorych psychicznie mają przechlapane z pomocą rodziny i bez niej - Tak samo partnerzy osob ciezko chorych fizycznie. Latwo maja tylko ci, ktorzy maja stosunkowo malo problemow i ze zdrowiem i z zyciem. Ale problemy zawsze przychodza predzej czy pozniej i wtedy bezproblemowe zycie moze sie zawalic, a partner czy partnerka wybierze jednak bezproblemowe zycie i zostaniemy na lodzie. Ja nie uwazam, zeby nalezalo sobie szukac do pary osob z problemami zdrowotnymi, ale jednoczesnie nie uwazam, zeby to zawsze przekreslalo. Ludzie zdrowi potrafia zrobic w wala tak, jak zaden chory. I samemu mozna zwariowac, np. dowiadujac sie o dlugach meza uwazanego za ideal, jego drugim zyciu czy jakichs seks-dewiad\cjach zamiecionych pod dywan. Porzadny czlowiek moze byc chory i nadal bedzie porzadny. Zlamas moze byc zdrowy a nadal bedzie jak najgorsza zaraza. I tylko o to mi chodzi.
              Tu nie wiem, jak bylo. Kobiety nadal (chociaz na szczescie im mlodsze pokolenie tym mniej, mimo wszystko nasza plec uczy sie czegos od panow) maja duzo wieksza tendencje do poswiecania sie dla partnerow, ktorzy na to nie zasluguja. I nadal w wielu sytuacjach w ktorych mezczyzna by zone porzucil, one zostaja. Mozliwe, ze tu bylo wiec podobnie i ze babka byla wykorzystywana przez goscia, ktory w odwrotnej sytuacji nawet by na nia nie spojrzal i zwiazal sie z modelka. Ale mozliwe tez, ze naprawde byli przyjaciolmi z dziecinstwa a potem para, tylko zycie jest hooyowe, a ci ktorzy mogli je zrobic troche lepszym, wypieli sie, a oni bez pomocy polegli.
              • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:22
                Umi, ty miałaś kiedyś do czynienia dłużej z chorym na schozofrenię czy tam chad?
                • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:39
                  Co to ma do rzeczy? Staram sie nie pisac, kiedy nie mam o czyms zupelnie pojecia, tak ogolnie. Zycie z kazdym chorym jest ciezsze niz ze zdrowym, a im chorszy tym wiekszy problem. Ale najciezsze jest zycie ze zdrowym oszustem robiacym w hooya. Jest to absolutny top 1 bodowania na niczym. Gdyz oszust w kazdej chwili moze zwinac zagle zostawiajac w czarnej doopie.
                  I nie porownywlaabym schizofrenii z chad. Jest kilka rodzajow schizofrenii, sa mozliwosci trzymanai tego pod kontrola. A ludziom odbija i bedzie odbijalo coraz bardziej, gdyz zyjemy w dziwnych czasach w ktorych y,bia sie wiezi spoleczne. Dla gatunku spolecznego to kaplica.
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:57
                    Umi, ja widzę, ze nie ma w twoich wypowiedziach nic radykalnego. Tylko ja jestem zdania, ze nie z każdym schizofrenikiem da się żyć. I nie każdy umie żyć z chorym psychicznie, choćby i nie bardzo chorym. I, jestem zdania, ze w większości trudnych sytuacji pomoc bliskich jest na wagę złota i zawsze ułatwia życie. Lecz w przypadku rodzin z chorującym psychicznie- wszystko zależy od chorego i nasilenia choroby. Często, niestety, pomoc może być tylko doraźna i nijak nie zmniejszy destrukcyjnego wpływu choroby - ani na chorych, ani na ich współmałżonków.

                    I jest zasadnicza różnica w życiu z chorym psychicznie a zdrowym bucem. Jednak moim zdaniem, bywa ona często na niekorzyść chorych. Zdrowy buc może w razie W zaopiekować się dzieckiem.
                    • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:05
                      Ja tez jestem zdania, ze to nie dla kazdego. Ale babka wiedziala na co sie pisze. I jednak wytrzymala 10 lat. Moze gdyby miala pomoc, w ogole by dala rae? O ile nie ma problemow sama ze soba (nie ma wgranego softu Matki Teresy) to mozliwe, ze naprawde byla zakochana. jesli z wzajemnoscia, to szkoda tak zwyczajnei, po ludzku. Jakies tam sukcesy miala, facet tylko z nia nie bal sie wychodzic z domu, wiec pozytywnie na niego wplywala. On tez mial, mimo choroby pracowal, leki bral, chcial meic dziecko. Podkreslam, ze ten artykul dla mnie napisany jest tak, ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic czy to jest ten wariant, czy jednak kobieta wdepnela w 100% mine. Ale gdyby jednak oboje mieli uczciwe intencje i oboje sie starali, to zwyczajnie ich szkoda.

                      Zdrowy buc moze sie tez zaopiekowac dzieckiem tak, ze zle je nastawi do matki, odizoluje od niej i da mamusi albo nowej partnerce na wychowanie, zrobi wode z mozgu, przekaze takie wzorce, ze corka bedzie lgnela do przemocowych facetow jak tatus, a syn sam bedzie bucem i nigdy nie znajdzie partnerki innej niz zaburzona, bo kazda normalna ucieknie (pisze nie o schizofreniczce tylko dziewczynie z deficytami emocjonalnymi). Moze tez zabic dziecko na zlosc matce. Wiec jednak nie przecenialabym bucow, niestety. Jak miec hooyowego faceta to juz lepiej zostac singielka i znalezc sobie ficking fendsa.
                      • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:07
                        *fucking frienda, i inne literowki ktorych znaczenia latwiej sie domyslic
                        • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:23
                          smile
          • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 23:53
            Proszę cię. Dotarłaś do fragmentu, gdzie kobieta mówi, że musiała się upić by uprawiać seks z mężem? Jak ty to sobie wyobrażasz? Że rodzice mieli pouczać dorosłego syna by przed stosunkiem umył penisa i nie traktował żony jak dmuchanej lali służącej do rozładowania się?

            To małżeństwo było nie do uratowania. Facet dzięki lekom mógł sobie spokojnie samotnie żyć żyć: pracować, zarabiać na elektroniczne zabawki. Zamiast tego zdecydował się na założenie rodziny i bardzo skrzywdził swoją ex żonę.
            • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:05
              Lauren, ty piszesz do mnie?

              Obydwoje zdecydowali się na założenie rodziny. Jak widać, skutek tej decyzji był do d.py. Codzienność chorych i ich rodzin, ze mają naiwną wiarę, ze będzie dobrze, a jest do bani. Nie ma co wieszać psów na którejkolwiek ze stron tej smutnej historii.
              • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:12
                > Lauren, ty piszesz do mnie?

                Nie, odpisuję umi na "rodzina powinna pomóc".
                Niestety pomoc w drobnych sprawach codziennych nie uratowałaby tego małżeństwa.
                • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:45
                  lauren6 napisała:

                  > > Lauren, ty piszesz do mnie?
                  >
                  > Nie, odpisuję umi na "rodzina powinna pomóc".
                  > Niestety pomoc w drobnych sprawach codziennych nie uratowałaby tego małżeństwa.
                  >

                  Nie uratowały ale może i żona / dziecko nie byłoby takie pokiereszowane.
                  • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:48
                    Żona pracoholiczka najwyraźniej miała pomoc rodziny. Ktoś musiał zajmować się dzieckiem gdy uciekała przed mężem w pracę.
                    Żadna pomoc dziadków nie zrekompensuje faktu, że w tej rodzinie nie było miłości i bliskości.
                  • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:53
                    Taka pomoc spowodowałaby ze byłaby z nim dłużej. Wikesze szkody by to wyrządziło.
            • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:08
              Nie, ja mialam na mysli pomoc od poczatku, zanim sie porobilo tak zle (jesli tak bylo). Ona byla ze wszystkim calkiem sama, z tego, co zrozumialam. Rodzina kompletnie umyla rece. Moze jak nie byla ze wszystkim sama, nie doszloby do tego momentu.

              " Facet dzięki lekom mógł sobie spokojnie samotnie żyć żyć: pracować, zarabiać na elektroniczne zabawki. Zamiast tego zdecydował się na założenie rodziny i bardzo skrzywdził swoją ex żonę" - To jest prawda i tu sie zgadzam. Chyba, ze byl przez jakis czas w lepszym stanie i nie planowal pogorszenia (raczej nikt nie planuje najgorszego scenariusza). I w takiej sytuacji dziwie sie jego rodzicom, ze nie pomogli. Moze tym mlodym bylo po prostu zbyt ciezko samym, ona zaczela gonic w pietke i on tez. Katalizatorem schizofrenii moga byc jakies sytuacje podbramkowe, wiec moze mu sie pogorszylo w tym wszystkim (chociaz nie pisze, ze na pewno tak bylo, bo moze facet po prostu ma kiepskie geny, nic sie nie wydarzylo, ale jednak zachorowal). A wariant drugi - byl zlamasem i egoista, ktory szukal do kogo sie przyssac kiedy wszyscy inni uciekli. I wtedy dzialanie rodzicow byloby rozsadne, bo kobieta zostala wrobiona.
              Z wywiadu ja przynajmniej nie umiem wywnioskowac ktory wariant jest prawdziwy. Jesli takie jazdy jak ona pisze byly przez cale malzenstwo od poczatku (albo prawie-poczatku, czyli np. zaczely sie po roku) to faktycznie powinni sie rozstac juz dawno. Jesli to sie nasilalo stopniowo, to raczej moglo sie nie nasilac, gdyby im bylo lzej (moim zdaniem, przy niepelnych danych).
              • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:21
                Było tym młodym zbyt ciężko, bo facet miał schizofrenię, Umi. Nie ma takiej pomocy, która z faceta otępiałego od leków zrobiłaby ojca rodzinie. Co więcej, każdy psychiatra zwykle doradza żonie, ze musi dbać przede wszystkim o siebie i o swoje zdrowie psychiczne. Dopóki choroba męża na nie mało wpływa - będzie jej pomagał minimalizować skutki wspolchorowania. Ale będzie tez wspierał w rozstaniu- jeśli partner chorego nie uciaga sytuacji. Zdrowy członek rodziny nie jest bowiem ani Syzyfem ani nie może być ofiarą. Zdrowy bowiem, wg psychiatrów, powinien pozostać zdrowy. Co w takich okolicznościach nie jest łatwe i tak.

                Pomoc rodziny to miły gest. Ale on nic nie zmienia.
                • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:34
                  Zgadzam się, że tu nie było innego wyjścia niż odejście.
                  Jednocześnie z mojego doświadczenia istotna jest rola nagromadzonych bodźców-"wyzwalaczy". Po śmierci ojca moja matka miała najdłuższą remisję odkąd pamiętam. Może gdyby odeszła od niego lata temu, to w ogóle cała choroba przebiegałaby łagodniej.
                  • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:42
                    Matka miala schizofrenie, a ojciec byl katalizatorem? To chyba odwrotna sytuacja, kiedy partner nie jest wsparciem, tylko wrecz przeciwnie.
                    • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:29
                      umi napisała:

                      > Matka miala schizofrenie, a ojciec byl katalizatorem? To chyba odwrotna sytuacj
                      > a, kiedy partner nie jest wsparciem, tylko wrecz przeciwnie.

                      Tak, oczywiście - chodziło mi jedynie o to, że z moich doświadczeń otoczenie ma w pewnym stopniu wpływ na przebieg choroby - w jedną i drugą stronę. (co nie oznacza, że uważam, że ma obowiązek trwania i wspierania). Najgorsza możliwa postawa to bycie takim katalizatorem, a wobec otoczenia prezentowanie cierpiętniczo-bohaterskiej pozy udręczonego męża/udręczonej żony.
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:05
                    Tak, oczywiście, masz racje, ze „wyzwalacze” mogą poskrobać lub łagodzić chorobę. No ale ty to wiesz najlepiej. Sytuacja jest tak trudna, bo w przypadku choroby nikt nie ma złych intencji. Czynniki zewnętrzne mogą pomoc lub zaszkodzić, ale niestety ogólny kształt sytuacji nadaje zawsze kształt choroby. A tych kształtów jest tyle, ilu chorych.
                    • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:06
                      Poskrobaćsmileto nie wiem czy mogą. Ale pogorszyć jak najbardziej wink
                • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 00:34
                  Pomoc moze zmienic duzo, ale to zalezy od konkretnej sytuacji konkretnego czlowieka. Przy chorych najwazniejsze jest to, zbey chcieli o siebie zawalczyc i zdrwiec. Wydaje mi sie, ze ten facet z wywiadu walczyl. Zona tez o niego walczyla. Nie koniecznie mam na pewno racje, moze faktycznie to bylo nie do uratowania. Ale moze jednak bylo. Jesli leki raz pomogly, moze dalo sie isc w tym kierunku. Moze zamiast pracy zawodowej mogl byc mezem domowym i wtedy dalby rade byc i ojcem i mezem? Jednak mimo wszystko lepiej budowac cos z porzadnym czlowiekiem z pewnymi problemami niz z nieporzadnym bez problemow.
                  • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:00
                    Umi, schizofrenik w dobę z porządnego człowieka może stać się bardzo ale to bardzo nieporządnym.
                    • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:07
                      Kazdy?
                      • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:14
                        Każdy może. Nie każdy się staje. Umi, nie da się przewidzieć jak będzie wyglądał kolejny nawrot choroby. I co go wyzwoli. Nawet przy niezłe dobranych lekach.

                        Ja naprawdę widziałam chłopaka, który zachowywał się jak potwór. Nie poznałam go na schodach, gdy wychodził ze szpitala - wesoły, miły, o ładnej twarzy. Wcześniej wyglądał strasznie, nawet jakby rysy twarzy miał inne. Leczy się od
                        Kilkunastu lat, sumiennie (ponoć) zażywał leki. I niestety praktycznie bez efektów.
                        • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:21
                          A, wychodził ze szpitala po dłuższym pobycie. I tak co kilkanaście miesięcy.

                          Znam chłopaka z urojeniami o tematyce religijnej o seksualnej. Jego stan pogarsza się do konieczności hospitalizacji zwykle w kilka dni. Ponoć sumiennie zażywa leki. W poniedziałek idzie na uczelnię, ma dziewczynę, sympatyczny, pomocny, pracowity. A już w srodę może być bardzo niebezpieczny.

                          Historie rodzin, w których ktoś choruje są bardzo dalekie od romantyzmu, na którym bazujemy w swoich wypowiedziach. Rozumiem to i to dobrze świadczy, ale na żywo to raczej widziałam tylko jak milosc przeradza się we frustrację i złość.
                          • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:26
                            > Ponoć sumiennie zażywa leki.

                            Pewnie faktycznie tak jest. Niestety schizofrenia jest na tyle paskudną chorobą, że organizm chorego w pewnym momencie przestaje reagować na dobrane leki. W krótkim czasie jest zjazd do stanu wymagającego hospitalizacji i kolejne tygodnie dobierania nowych leków.
                            • antonina.n Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:16
                              Dokładnie. Co więcej- w przypadku choroby psychicznej odstawianie leków przez chorych jest nagminne. Np. Organizm przestaje reagować na dotyczasowe leczenie, zbliża się epizod i chory odjeżdża w urojenia(schozofrenia) lub dochodzi do wniosku, ze jest zdrowym geniuszem, tylko świat go nie rozumie (chad). I już po braniu leków. Dlatego zwykle nieufnie podchodzę do deklaracji sumiennego leczenia. I zresztą, zwykle jednak chory odstawia leki w momencie ograniczonej świadomości swojego stanu zdrowia.

                              Partner życiowy jest wobec tej sytuacji bezsilny, służba zdrowia również. To naprawdę nigdy nie są filmowe romantyzmy.
                        • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 01:26
                          Byc moze masz racje. Ale nie kazdy przypadek jest taki sam. Mysle, ze krzywdzace moze byc rownanie kazdego do tego samego poziomu. Zdrowi, zupelnie i calkowicie mezczyzni, potrafia zabijac i partnerki i dzieci. A jednak wiekszosc kobiet jest w zwiazkach. Sa tez tacy, ktorzy (przynajmniej w deklaracjach internetowych) potrafia odrzucic dziecko jesli dowiedza sie, ze nie jest z nimi spokrewnione genetycznie, mimo ze wychowywali je przez wiele lat, od urodzenia. A jednak kobiety decydujac sie na dziecko w pierwszej kolejnosci stawiaja na pelna rodzine, nie singielstwo. Wiec nawet zdrowy facet moze byc ogromnym zagrozeniem. Nie kazdy jest, ale sa tacy, co beda. Wiec i nei wszystkich chorych nalezy (moim zdaniem) przekreslac. Ludzie sa rozni, niektorzy maja bardzo wysoki poziom agresji i to czasem z nich wychodzi, jak traca kontrole. Inni maja takie hamulce i poziom moralny, ze nawet bardzo krzywdzeni nie sa w stanie oddac. Majac do wyboru ten pierwszy typ, zdrowy i ten drugi, chory, bez wahania wybralabym drugi. Nie wiem jaka osoba byl maz babki z wywiadu, nie ma zbyt wiele o jego charakterze, wiec ciezko powiedziec. Ja pisze jedynie ogolnie, rozpatrujac wszystkei warianty.
                          • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 02:32
                            Wybralabys drugi na ojca dzieci, serio? Co najwyzej chyba na fwb albo na one night stand, gdybys w ogole brala te opcje pod uwage.
                            • umi Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 13:21
                              Gdybym miala tylko dwoch do wyboru? Jeden zdrowy, ale zyebany charakter i ryzyko potencjalnego braku kontrol, drugi porzadny z charakteru, ale na cos chory? Po co wybierac tego pierwszego? O ile ta choroba drugiego to jakies wysokie prawdopodobienstwo choroby potomstwa, to jeszcze mozna rozwazyc singielstwo i pierwszego na dawce (ale nie partnera!). Bo on w sumie nie reprezentuje soba NIC. Zdrowie nie jest dane raz na zawsze, jeszcze sie moze tej schizofrenii nabawic, a jak nie to depresji, nerwicy czy czegokolwiek innego. I wtedy ciezko bedzie. Gdyz z takim charakterem moze uyebac przy szyi leb mnie i naszemu dzieciatku. A z porzadnym tylko na cos chorym, mozna normalnie budowac, oczywiscie w granicach wlasnej wytrzymalosci - nie kazdy da rade zyc z kazda choroba w rodzinie. Wiec nie pisze, ze kazdy ma wybierac np. schizofrenika zamiast zdrowego. Tylko o tym, ze nie zawsze samo zdrowie jest najlepszym kryterium.
                              • chatgris01 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 15:43
                                umi napisała:

                                > Gdybym miala tylko dwoch do wyboru? Jeden zdrowy, ale zyebany charakter i ryzyk
                                > o potencjalnego braku kontrol, drugi porzadny z charakteru, ale na cos chory? P
                                > o co wybierac tego pierwszego?

                                W takim przypadku to najlepiej nie wybrać żadnego...
                                • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:03
                                  O to, to, to-mając taki wybór wybieram celibat
                              • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:49
                                umi napisała:

                                > Gdybym miala tylko dwoch do wyboru? Jeden zdrowy, ale zyebany charakter i ryzyk
                                > o potencjalnego braku kontrol, drugi porzadny z charakteru, ale na cos chory? P
                                > o co wybierac tego pierwszego? O ile ta choroba drugiego to jakies wysokie praw
                                > dopodobienstwo choroby potomstwa, to jeszcze mozna rozwazyc singielstwo i pierw
                                > szego na dawce (ale nie partnera!). Bo on w sumie nie reprezentuje soba NIC. Zd
                                > rowie nie jest dane raz na zawsze, jeszcze sie moze tej schizofrenii nabawic, a
                                > jak nie to depresji, nerwicy czy czegokolwiek innego. I wtedy ciezko bedzie. G
                                > dyz z takim charakterem moze uyebac przy szyi leb mnie i naszemu dzieciatku. A
                                > z porzadnym tylko na cos chorym, mozna normalnie budowac, oczywiscie w granicac
                                > h wlasnej wytrzymalosci - nie kazdy da rade zyc z kazda choroba w rodzinie. Wie
                                > c nie pisze, ze kazdy ma wybierac np. schizofrenika zamiast zdrowego. Tylko o t
                                > ym, ze nie zawsze samo zdrowie jest najlepszym kryterium.
                                ja nawet jakbym miala dwoch do wyboru i ode mnie zalezalo przetrwanie gatunku ludzkiego, odpuscilabym sobie i jednego i drugiego. no way.
                                • waleria_s Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 03:31
                                  Ja tak samo, mam własne problemy, ciężki charakter, skłonność do załamywania się. Za słaba jestem na dodatkowy 'garb' w postaci chorego psychicznie/przemocowca itp.
    • cegehana Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 07:42
      Najsmutniejsze są pełne wyższości komentarze ludzi mądrych po fakcie. Ciekawe ilu z nich przed ślubem zrobiło choćby podstawowy panel genetyczny skoro są tacy odpowiedzialni. Ilu z Was forumowicze zrobiło zwykły darmowy testy na hiv przed nocą poślubną? Szczepionki na hpv porobione panowie i panie? Ilu ubezpieczyło się na okoliczność trwałej niepełnosprawności bo wiemy jakie są państwowe renty. I płaci uczciwie te składki kosztem bieżących potrzeb, żeby przypadkiem nie stać się ciężarem? Z chorobą tego mężczyzny nie poradziła sobie grupa wykształconych lekarzy w szpitalu, a adresatką pretensji jest była żona smile.
      • milka_milka Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 09:58
        Zupełnie nie o to chodzi. Nic nie zrozumiałaś.
      • lilia.z.doliny Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:41
        moj komentarz nie jest pelen wyzszosci
        natomiast nie pojmuje decyzji o slubie i dziecku
        ponad 20 lat temu, gdy przechodzilam przez to pieklo, internet nie byl tak dostępny, ale mozna bylo innymi sposobami zebrac wiedze
        • cegehana Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:39
          Mając obraz po latach też bym na jej miejscu postąpiła lepiej i mądrzej, tylko jaki z tego morał? Co do decyzji o ślubie - można ją zmienić, co zdaje się bohaterka zrobiła. Co do decyzji o dziecku - jest ona obciążona ryzykiem zawsze i wszędzie, nie akceptując tego faktu nie akceptujemy po prostu siebie jako ludzi. Ono owszem, może kiedyś zachorować na schizofrenię, ale może też umrzeć na nowotwór. Decyzja o dziecku ze schizofrenikiem jest tak samo nierozsądna jak decyzja o zajściu w ciążę bez badań własnych paneli genetycznych. Kamieniem w tę kobietę powinni rzucać ci, którzy faktycznie skorzystali ze wszystkich dostępnych badań przed prokreacją.
          • koronka2012 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 20:17
            Nie. Brak badań to ryzyko, ale większość osób jest jednak zdrowa, więc to ryzyko jest małe.
            Decyzja o dziecku obciążonym chorobą jest czymś zupełnie różnym i nie można tego porównywać.

            Tu nie chodzi o rzucanie kamieniem, po prostu - pani czuje się ofiarą, a nie budzi takiego współczucia jakie by chciała, bo zwyczajnie ta sytuacja była skutkiem jej decyzji a nie jakiegoś nieszczęśliwego splotu okoliczności. Tylko tyle.
            • sol_13 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:20
              To nie jest "dziecko obciazone choroba", a jedynie o nieco większym ryzyku zachorowania (13% wzgledem 1% ryzyka populacyjnego).
              Poczytajcie o wieku ojca i jego wplywie na choroby psychiczne u dziecka (juz powyżej 40 lat się zaczyna ryzyko). Tego nikt nie analizuje i nie mówi się o tym. A sądzę, że obecnie jest wielu facetów zostających ojcami w tym wieku. Ale wszystkie się przyczepiły do dziedziczenia konkretnie schizofrenii...
      • szmytka1 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:45
        przed nocą poślubną to ciut za późno tongue_out
      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:39
        Ktoś ma do niej pretensje, że sobie nie poradziła z chorobą? Wiekszoac tu raczej uważa, że nawet nie powinna probowac sobie radzić.
      • pierwszychleb Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 00:34
        Nie masz racji. Tam malo co wskaywalo ze bedzie dobrze. Tak ludzie popelniaja bledy, czasem dzialaja wbrew zdrowemu rozsadkowi. Ale czesto maja jakies podstawy by miec nadzieje ze bedzie dobrze. A tu nie bylo za bardzo czego sie uchwycic.
        Nie wiem gdzie widzisz pretensje do tej kobiety.
        Po prostu bedac mloda dziewczyna popelnila olbrzymi blad a potem byly konsekwencje.
    • szmytka1 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:44
      Jak przeczytałam, to miałam myśl, że jak ulał pasuje ematkowe "nie ma ofiar..."
    • kozica111 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 15:03
      Nie wiem czy to kwestia choroby....chłop nudny....
      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 15:46
        Nie tyle nudny, co bezużyteczny jako partner i ojciec. W dodatku stanowi trwałe koszmarne obciążenie.
        • simply_z Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:04
          a zdajesz sobie sprawę, że choroba nie wybiera? abstrahując już od kiepskiej decyzji, jaką jest wiązanie się z takim człowiekiem.
          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 17:19
            Zdaję i widzę różnicę między związaniem się ze zdrowym człowiekiem, któremu może coś się stać losowo, a małżeństwem z typem, który już jest udokumentowanym wariatem.
      • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:48
        Nie, to defekt schizofreniczny lub leki, lub jedno i drugie. Ale w odbiorze bezpośrednim tak, masz rację, nuda i brak głębszego kontaktu.
    • smillla Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 17:21
      Zakochać to się można w mężczyźnie że schizofrenią, to rozumiem. Nie rozumiem natomiast, po co brać ślub. Dla wspólnoty majątkowej z kimś nieobliczalnym finansowo? Dla dziedziczenia po biedaku mającym problem x utrzymaniem pracy?... Nie ma racjonalnych przesłanek.
      Pani najwyraźniej romantyczną, marzyła o białej sukni, itd., co, niestety, zatraca mi głupotą. Młoda była to może i głupia.
      Ja w sytuacji zakochania się w schizofreniku weszlabym z nim w związek bez wspólnego stałego.mieszkania i bez malzenstwa.
      • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:00
        Szczególnie, ze nigdy nie było dobrze. Ona sama pisała, ze nigdy nie okazywał jej cuzuć, nigdy nie było motyli w brzuchu. Kobieta zakochała sie w jakims wyobrażeniu faceta. Zakochała sie w nim jak był towarzyski i przystojny...a potem jak mogła go miec ( bo nikt inni juz nie chciał) nie umiałą chyba odpuścić. I nie wiem jak mozna sie zdecydować z kims takim na dziecko. Nie tylko chodzi o dziedziczenie...nie umiałabym zasnąć bojąc sie co on moze zrobic dziecku....nie dałabym dziecka na rece ojcu.
    • ichi51e Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:45
      Ja to nie rozumiem CO ja z tym czlowiekiem trzymalo. Serio - po co ona sie meczyla w ukryciu uprawiala seks ktorego nie chciala ukrywala chorobe itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka