wyszło, żem nieempatyczna, niewychowana świnka, bo zwróciłam koleżance z gorączką ( i ogólnie złym samopoczuciem)uwagę, że ma mieć maseczkę i tak, nos też trzeba zasłaniać

- i zrobiłam to z drugiego końca auli niemalże i na dodatek przy świadkach, i podobno byłam tak niemiła, aż się owa koleżanka w skrytości korytarza popłakała,
koleżanka nie jest niezastąpiona i wcale mogła do pracy nie przychodzić - no ludzie, szanujmy innych..
chodzicie teraz do pracy przeziębione, z temperaturą, kaszlem?
bo ja to się kichnąć boję na chodniku