1)
Mój facet oznajmił mi nagle, że chce zostać wegetarianinem, bo doszedł do wniosku, że bardzo szkoda mu zwierzątek.
Mnie zwierzątka ciut mniej wzruszają, ale bardzo szkoda mi środowiska i tego jaki wpływ ma na nie hodowla zwierzątek - czyli jakby postanowione.
Oczywiście rozdzierać szat i rzucać się z krawężnika w związku z tym nie zamierzam, ale jeśli udałoby się zmniejszyć spożywanie przez nas mięsa o 90%, byłabym zadowolona.
Tylko jak to zrobić bezboleśnie?
Jako, że w czasie marcowego lockdownu, przypadł mi zaszczyt pozostania pełną sukcesów, jedyną kucharką domową, traktuję to zadanie bardzo ambicjonalnie.
I tu pytanie do Was:
czy znacie jakieś wegetariańskie lub wegańskie przepisy na dania, które ZWALAJĄ Z NÓG (ale nie są alkoholem

)?
Właśnie biorę się, za zwalający z nóg smalec z fasoli, ze skwarkami z kaszy gryczanej z Jadłonomii i (jeszcze nie wiem czy zwalający z nóg) ramen wegański z mieszaniny różnych przepisów.
Bardzo proszę o przepisy i linki!
2)
Przez kilka ostatnich dni miałam okropny katar (jestem alergikiem), zapchane zatoki i ból głowy, który dziś zmienił się w dość nieprzyjemny kaszel. Gorączki nie mam, smak i węch mam, mam też lekkie zmęczenie związane z ciężkością głowy.
Czy poza siedzeniem w domu, powinnam coś w związku z tym uskutecznić?
Kiedy jest TEN moment, że powinno zgłosić się na test i jak to wygląda?