Dodaj do ulubionych

Stawianie granic

29.10.20, 23:32
W wątku o facecie ktoś wspomnial o wyznaczaniu granic chciałam Was zapytać.
Dlaczego ludzie reagują wręcz wściekłością gdy ktos, komu mozna bylo po głowie jezdzic latami nagle zaczyna im stawiac granice?
Pod wpływem paru wydarzen i terapii nauczylam sie asertywności i mowienia ludziom że nie podoba mi sie np ze opieprzaja mnie w każdej rozmowie, albo zeby wesołe kolezanki zaproszone na kilka dni nie przyjeżdżały w srodku nocy bo wstajemy rano do pracy itp.
Mowie spokojnie, kulturalnie, nikogo nie obrażam. Z drugiej strony jest foch lub nawet furia i urwanie kontaktów.
Koleżanka która również przeszła terapie i podobnie jak ja nagle zaczęła stawiać granice mowi o identycznych reakcjach.
Ktos ma podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • chicarica Re: Stawianie granic 29.10.20, 23:39
      Ponieważ wszyscy przyzwyczaili się że danej osobie można na łeb wleźć i są zdziwieni, że się skończyło.
      • igge Re: Stawianie granic 30.10.20, 00:23
        To chyba z Kościołem w Polsce teraz tak jest. Przebrał miarę i zdziwienie, że kobiety granicę wreszcie postawiły.
        • kotletymielone5 Re: Stawianie granic 08.05.22, 14:25
          To działa w obydwie strony, jeżeli chcesz to tak widzieć "tj. że kobiety wreszcie granicę postawiły". Też jest foch i furia, że nie można sobie ot tak bezcześcić symboli religijnych, chociaż nadal nie grozi to śmiercią, tak jak w przypadku islamu
          • szarsz Re: Stawianie granic 09.05.22, 00:09
            To jest tasana strona. Wcześniej też symbole religijne były święte, że ich bezcześcić nie było można. Przy czym bezczeszczeniem bo prawie wszystko.
      • chlodne_dlonie Re: Stawianie granic 30.10.20, 17:52
        chicarica napisała:

        > Ponieważ wszyscy przyzwyczaili się że danej osobie można na łeb wleźć i są zdzi
        > wieni, że się skończyło.
        >


        Oo, to TO!!
        Trzeba po prostu pomalutku, acz konsekwentnie uświadamiać im, że 'to se nevrati', i tyle.
    • pade Re: Stawianie granic 29.10.20, 23:48
      Bo wydaje im się, że ogranicza się im w ten sposób wolność. Zabiera prawa. Z naciskiem na wydaje się.
      Do tej pory mogli, a teraz nie mogą. To budzi w pierwszej chwili niedowierzanie, a potem sprzeciw. Jak u małych dzieci. Ma być tak, jak ja chcę! A jak nie ma, to tupnę nogą, obrażę się, albo ci powiem, że cię nienawidzę.
      Tu nie ma refleksji, nie ma tej drugiej osoby. Ona jest niewidzialna. Jest tylko "ja chcę". I to się liczy, nie drugi człowiek.
    • ggrruu Re: Stawianie granic 29.10.20, 23:49
      Bo ci ludzie zadają się z tobą dlatego, że potrzebują ścierki do podłogi. I są wkurzeni, że coś się zmienia. Jak się stawia granice "od zawsze" to nie ma problemu. Odmienna sprawa to ludzie, którzy 9 razy nie reagują, nie stawiają granic po czym ni z tego ni z owego następuje wybuch i nie wiadomo, o co im chodzi.
      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 00:15
        Kuzwa, 2 znajomości mi się przez to posypały. Nie powiem ze przyjaźnie bo tak mi się tylko wydawało.
        • ferra Re: Stawianie granic 30.10.20, 01:08
          selfmastery.pl/jak-przestac-zadowalac-innych-swoim-kosztem/
          • pani_tau Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:01
            Urzekło mnie "okazjonalnie zajmuj dwa miejsca parkingowe"😂😂
        • kosmos_pierzasty Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:15
          Szczególnie w bliskich relacjach to jest b. dobrze widoczne, skoro piszesz o 'przyjaźniach'.
        • sofia_87 Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:16
          Poszukaj sobie na to miejsce znajomych, którzy będą Cie szanować.
          Ggrruu ma rację trudniej komuś zaakceptowac odebranie mu jego "praw" niz zaakceptowanie ich braku od początku.
          Swoją drogą, musiałaś mieć fajnych znajomych, skoro nie polubili Cie w nowej, lepszej wersji.
          Nie martw się, znają sobie inną dziewczynkę do bicia.
          A Ty, tak trzymaj i się nie poddawaj ☺
        • aqua48 Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:03
          homohominilupus napisała:

          > Kuzwa, 2 znajomości mi się przez to posypały. Nie powiem ze przyjaźnie bo tak
          > mi się tylko wydawało.

          To bardzo dobrze, że życie zweryfikowało te znajomości. Nie były warte żeby je utrzymywać, skoro ci ludzie Cię nie szanowali.

          • wkswks Re: Stawianie granic 08.05.22, 10:22
            Jak to mówi stare chińskie przysłowie: „kto przestał być twoim przyjacielem, tak naprawdę nigdy nim nie był.” Taka postawa ułatwia sprawę tzw. „Przyjaciół”.
        • annaboleyn Re: Stawianie granic 06.05.22, 17:20
          To na pewno nie jest miłe. Ale popatrz na to tak: to nie były dobre znajomości. Byłaś w nich nie partnerem, tylko kimś, kto był wykorzystywany emocjonalnie. W dobrej relacji stawianie granic, dbanie o siebie nie wydaje sie drugiej stronie krzywdą.
          Jeżeli natomiast te relacje były dobre, albo miały dobre podstawy, to masz szanse, że te osoby ochłoną, przewartościują swoje myślenie o Tobie i nawiążą relację po raz drugi - tym razem respektując Twoje zasady. I to jest bardzo ok.
    • dolcenera Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:10
      Wyobraź sobie, ze sąsiad ma drzewko z pysznymi, soczystymi gruszkami i ty sobie te gruszki od zawsze latem podżerasz, robisz kompoty, sałatki dla dzieci i ciasta. Sąsiad się wyprowadza, na jego miejsce pojawia się nowy, i on już nie zgadza się na podżeranie z jego ogrodu.

      Jakie emocje ci towarzyszą ?
      • prezent_urodzinowy Re: Stawianie granic 30.10.20, 13:17
        Chyba za dużo czytasz poradników psychologicznych...
        Jakie emocje mi towarzyszą w tej sytuacji? Ano myślę sobie, szkoda, takie dobre gruszki były. I mam nadzieję że nowy sąsiad gruszek nie lubi, albo że leniwy i będzie wolał, żebym mu zerwała i odpaliła działkę wink przecież nie idę z awanturą ani na szaber...

        Opisana przez watkodajke sytucja jest bardzo typowa, nie sądziłam, że kogoś może jeszcze to dziwić. Ludzie przyzwyczają się do pewnego typu relacji i ciężko im zaakceptować zmiany, zwłaszcza takie na gorsze. Jeśli koleżanki miały do tej pory znajomą "łajzę", której można było wejść na głowę, a ona teraz mówi, ze nie ma wracania po nocy, to jest to zmiana reguł gry, i to naturalne, że są wkurzone.
        Albo się ułoży, albo nie, i wtedy trzeba szukać innych znajomych, którzy od początku będa nauczeni inaczej.
        • dolcenera Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:32
          Chyba za mało czytasz tak ogólnie... pytanie było do autorki.
    • kosmos_pierzasty Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:14
      Bo przywykli, że dana osoba da po sobie jeździć. Nie wykluczone nawet, że z tego właśnie względu utrzymywali z nią kontakty, bo sami mają coś z głową i taki styl. A zjawisko przewartościowania relacji po skutecznej terapii jest dobrze znane.
    • konsta-is-me Re: Stawianie granic 30.10.20, 07:46
      A ja powiem coś kontrowersyjnego-zauwazylam, że ludzie "po terapii" często nie tyle "stawiają granice", ale tonem księcia/ksiezniczki oznajmiaja swoje żądania a jednocześnie sami nie szanują granic innych.
      Nie wszyscy, no ale niestety życie nie jest czarno-białe i nie zawsze polega na tym że "to inni nas wykorzystują a my jak te niewinne sieroty".
      • snajper55 Re: Stawianie granic 30.10.20, 09:55
        konsta-is-me napisała:

        > A ja powiem coś kontrowersyjnego-zauwazylam, że ludzie "po terapii" często nie
        > tyle "stawiają granice", ale tonem księcia/ksiezniczki oznajmiaja swoje żądani
        > a a jednocześnie sami nie szanują granic innych.
        > Nie wszyscy, no ale niestety życie nie jest czarno-białe i nie zawsze polega na
        > tym że "to inni nas wykorzystują a my jak te niewinne sieroty".

        Takie osoby nigdy nie stawiały granic, więc nie potrafią tego robić. Coś co mogłyby powiedzieć z uśmiechem - robią śmiertelnie poważnie. Coś co wystarczyłoby zasygnalizowac, walą z okrutną bezpośredniością. Robią to w sposób odrzucający innych. W stylu właśnie ksiezniczki. Brak w nich delikatności, dyplomacji, empatii. To nie ich wina, ludzie te doswiadczenia zbierają latami, one zostałem nauczone CO robić, ale nie nauczono ich JAK to robić.

        S
        • zwierzakowa13 Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:16
          No i to właśnie warto przemyśleć zanim porzuci się stare przyjaźnie bo to "oni są źli".

          Może część jest, a może osoba ucząca się asertywności jeszcze nie umie być tak na prawdę asertywna w dobrym tego słowa znaczeniu.
        • konsta-is-me Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:01
          Oo, to, to.
          Albo takie zimne ,wyniosłe,walenie w oczy "bo ja jestem asertywna".
          Niby nie obrażam, niby nic a jednak ton głosu i mowa ciała mówią co innego.
        • ixiq111 Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:37
          Osoba, która wcześniej nie umiała postawić granic często przy próbie ich ustalenia nie jest traktowana poważnie. Sygnalizowanie z uśmiechem, delikatność, dyplomacja jest olewana. "Grzeczne" próby stawiania granic są ignorowane. Owszem wysłuchane, ale z reguły nierespektowane.
          Potrzebne są mocniejsze, dobitne środki wyrazu, a te z kolei nie podobają się osobom, którym owe granice próbuje się wyznaczyć.
          • wkswks Re: Stawianie granic 08.05.22, 10:25
            O to, to. Niestety ja jestem grzeczna przy odmawianiu przez chwile lub za pierwszym razem, potem przestaję. Jak ktos nie szanuje moich decyzji, uczuć itp, to nie szanuje mnie. Wtedy czuję się zwolniona z szanowania tego człowieka.
    • kanna Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:06
      Może być tak, ze druga osoba z trudem rezygnuje z tego, co dostawała przez lata.
      A może być tez tak, ze Ty stawiasz te granice za mocno.

      Warto wrócić na 1-2 spotkania do terapeuty i to przegadać.
    • asfiksja Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:10
      Powiem ci, jak to wygląda od drugiej strony. Była sobie osoba, która przy każdej wizycie zwoziła naszym dzieciom kilogramy słodyczy, takich najtańszych według receptury "tłuszcz palmowy+syrop g-f". Za każdym razem uprzejmie prosiliśmy, żeby jednak może trochę mniej, a za to prawdziwą czekoladę albo domowe ciasto. Ta osoba naprawdę miło reagowała, wydawałoby się ze zrozumieniem (po czym za jakiś czas robiła to samo).
      W końcu ta osoba stała się "asertywna" (a tak naprawdę nieprzyjemna), postawiła się i powiedziała "ale ja mam PRAWO im dawać to, co mi się podoba, a wy nie macie nic do gadania". I wtedy niestety znacznie ograniczyliśmy kontakty (być może ta osoba odnotowała też wtedy focha z naszej strony, furii raczej nie).
      Trochę pasuje do twojego scenariusza zdarzeń, prawda?
      • mikams75 Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:24
        racja - okreslenie "mam prawo" dziala jak plachta na byka, bo prawo zezwala wiele zachowan nieakceptowalnych spolecznie.
      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:31
        asfiksja napisał:

        > Powiem ci, jak to wygląda od drugiej strony. Była sobie osoba, która przy każde
        > j wizycie zwoziła naszym dzieciom kilogramy słodyczy, takich najtańszych według
        > receptury "tłuszcz palmowy+syrop g-f". Za każdym razem uprzejmie prosiliśmy, ż
        > eby jednak może trochę mniej, a za to prawdziwą czekoladę albo domowe ciasto. T
        > a osoba naprawdę miło reagowała, wydawałoby się ze zrozumieniem (po czym za jak
        > iś czas robiła to samo).
        > W końcu ta osoba stała się "asertywna" (a tak naprawdę nieprzyjemna), postawiła
        > się i powiedziała "ale ja mam PRAWO im dawać to, co mi się podoba, a wy nie ma
        > cie nic do gadania". I wtedy niestety znacznie ograniczyliśmy kontakty (być moż
        > e ta osoba odnotowała też wtedy focha z naszej strony, furii raczej nie).
        > Trochę pasuje do twojego scenariusza zdarzeń, prawda?


        Raczej nie wiesz co się mnie wydarzyło i wrzucasz wszystkich asertywnych do jednego worka.
        A co zrobila opisana przez Ciebie osoba to zwykle chamstwo i nie liczenie się z Twoim zdaniem.
        • wkswks Re: Stawianie granic 08.05.22, 10:27
          Dokładnie, to sytuacja która potwierdza tą regułę: w tej historii to ty jestes osoba, która postawiła granicę. Twoje dzieci- twoje zasady.
      • hexella Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:44
        Ranyboskie, mój ojciec do Ciebie przyjeżdżał ?smile
        • malia Re: Stawianie granic 30.10.20, 14:28
          Jesteśmy jedną, wielką rodziną, moja teściowa też tam była big_grin
          • asfiksja Re: Stawianie granic 30.10.20, 14:46
            smile
        • jowita771 Re: Stawianie granic 06.05.22, 17:34
          Twój ojciec jest moim teściem.
    • cegehana Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:28
      Bo relacja między Wami nigdy nie była na równych zasadach i te osoby nie są takową zainteresowane. Asertywność dlatego jest dobra, że pozwala zweryfikować rzeczywiste intencje drugiej osoby, bo przemocowcy bardzo często działają pod płaszczykiem dobrych chęci, udają, że nie rozumieją (bierna agresja) - a jasny komunikat powoduje, że nie mogą już udawać dobrych chęci. Mogą albo przejść do jawnej agresji (co z tego co opisujesz robią) albo podjąć jakąś autorefleksję nad swoim zachowaniem.
    • zwierzakowa13 Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:38
      Niektórzy po prostu nie mogą się od razu pogodzić z tym , że coś im odebrano( cokolwiek dla nich robiłaś).

      Ale jest też druga strona medalu, o której już parę osób napisało.
      Znam kilka osób które pracowały nad asertywnoscia i to był proces.
      Zanim nauczyły się stawiać granice, pierw stawały się na jakiś czas trochę agresywne, czasem roszczeniowe.
      Takie coś w stylu " teraz inni będą robić jak JA chcę, ja już robiłam tak jak WY chcecie!!!".
    • best_bej Re: Stawianie granic 30.10.20, 08:45
      Ale konkretnie jak przebiegała ta rozmowa? Bo może wcale to nie było asertywnie? Przeszłam kilka terapii, ale dopiero DBT dało mi konkretne narzędzia i umiejętności.
      Do asertywnych próśb, odmawiania jest DEAR MEN, schemat dzieki któremu wiem ze nie jestem agresywna, nie przesadziłam, dzięki niemu wiem ze proszę/ odmawiam w sposób przyjazny dla mnie i dla relacji. I jeśli odbiorca regaguje złe, to jest juz jego kłopot, bo ja zrobiłam to w sposób wlasciwy i nic nie mogę sobie zarzucić. A potem
      pozostaje metoda zdartej płyty. Na nakręcajacego się mojego chłopa nic tak nie działa jak zdarta płyta.
      emocje.pro/jak-prosic-jak-wymagac-jak-dostawac-innych-potrzebuje/
      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 09:44
        Ok. Podam przyklad.
        Mieszkam za granicą. Zaprosiłam dwie koleżanki w czasach przedcovidowych. Ich samolot lądował w środku dnia, miały hotel zarezerwowany w mieście gdzie bylo lotnisko. Plan mialy pozwiedzać, przenocować, następnego dnia ruszyć w podróż do mojego miasta, ok 300 km dalej.
        No i poinformowały mnie ze nast dnia wsiadaja w autobus około 23 i są u nas 2.30 w nocy bo tak im pasuje, bo chcą na maxa pozwiedzać.
        Powiedziałam ze serdecznie je zapraszamy ale o wcześniejszej porze, był środek tygodnia i dla mnie to byłaby bezsenna noc, tak już mam.
        Rozwiązaniem bylo przebukowanie biletu na autobus zeby wyruszyć np o 20.
        One na yo, ze tak im pasuje, ja na to super, ale jednak zapraszamy wczesniej . I dlaczego nie spytalyscie przed zakupem biletów czy nam ta godzina pasuje
        Tak mniej więcej przebiegła rozmowa.
        • cegehana Re: Stawianie granic 30.10.20, 09:57
          I czujesz się winna? Niepotrzebnie. Rozwiązań jest więcej - można przyjechać o 2,30 i pójść do hotelu/restauracji/na spacer/zwiedzanie miasta a z Tobą umówić się na rano. Ale to nie ty jesteś od szukania tych rozwiązań.
          • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:18
            cegehana napisał(a):

            > I czujesz się winna? Niepotrzebnie. Rozwiązań jest więcej - można przyjechać o
            > 2,30 i pójść do hotelu/restauracji/na spacer/zwiedzanie miasta a z Tobą umówić
            > się na rano. Ale to nie ty jesteś od szukania tych rozwiązań.

            Absolutnie nie czuje się winna.
            Opisałam te sytuacje bo niektóre zarzucają mi ze pewnie bylam zbyt asertywna wrecz chamska.
        • best_bej Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:05
          Nie, to była przeginka ze strony koleżanek. Z jednej strony rozumiem, bo na urlopie następuje rozluźnienie, ale Ty urlopu nie miałaś i byłaś ich gospodarzem wiec powinny zdecydowanie wziąć Ciebie pod uwagę.
          Rozmowa mogłaby wyglądać tak :
          1.Zrobiliście rezerwacje na autobus który przyjeżdża do miasta w nocy. To sprawiło, ze nie mogłam się wyspać i normalnie pracować na drugi dzień.
          2.Czułam się zmęczona i mało produktywna w pracy oraz miałam myśl, ze nie Wzięliście pod uwagę tego ze ja na drugi dzień idę do pracy.
          3.Bardzo was proszę żebyście następnym razem ustalały godzinę przyjazdu do mnie.
          4.Dzięki temu będę wypoczęta i nie będzie to dla mnie obciążające. 5.Zatem będzie naprawdę super jeśli następnym razem ustalimy razem godzinę Waszego przyjazdu.

          5 prostych zdań ratujących relacje.
          Panie oczywiście mogą się sfoszyc, ale ewidentnie przegiely. No ale jął nic nie powiesz to znowu tak będzie. Albo jak Ty się sfoszysz (a znam takie przypadku) ale tez nic nie powiesz to przegięcie.
          • lumeria Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:10
            Best_bej

            Zakładasz, ze trzeba sie zgodzić na wstawanie w srodku nocy by witac kolezanki. Przecież można prosto powiedzieć

            "Ok, no to spotkamy sie o 15 po pracy, zalatwcie sobie jakis nocleg, bo my nie możemy zarwać nocy, sorry".

            • best_bej Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:05
              W sumie mozna. To jasny przekaz. Ale przyjaciol od tego raczej nie przybędzie.
              Ludziom czasem naprawdę pada na mozg. Ja jak jadę na wakacje to jestem mega wyluzowana, na codzień dość strachliwa, neutronyczna. Wystarczy wyjazd poza Warszawę i hulaj dusza... wiec może warto kolezanki postawić do pionu, ale tak żeby jednak pozostały naszymi koleżankami.
              • pade Re: Stawianie granic 30.10.20, 13:29
                A co jest obraźliwego w powiedzeniu komuś, że nie zgadza się na wizytę w środku nocy? Naprawdę trzeba takie komunikaty owijać w bibułkę, żeby kogoś nie urazić?
                Trzeba zacząć od tego, że te koleżanki gospodynię totalnie olały. Nie zapytały o możliwości, co by jej odpowiadało, tylko oznajmiły, że się zjawiają i tyle. Jeśli ktoś jest burakiem, bo takie zachowanie trzeba nazwać po imieniu i żadne wyluzowanie nie ma tu nic do rzeczy, to nie trzeba się z nim obchodzić jak z jajkiem bo się biedny obrazi. Komunikat wprost nie jest komunikatem chamskim.
              • lumeria Re: Stawianie granic 30.10.20, 13:38
                > Ale przyjaciół od tego raczej nie przybędzie.

                No pewnie - gdyby przyjmowała i obsługiwała każdego gościa, który się zgłosi o dowolnej porze, to miałaby takich przyjaciół na pęczki.

                Trzeba się zdecydować - ilość czy jakość.
              • prezent_urodzinowy Re: Stawianie granic 30.10.20, 13:40
                Potrafię sobie wyobrazić sytuację, w które moim koleżankom pada na głowę coś i chcą do mnie przyjechać o 2.30, bo chcą sobie coś tam pozwiedzać. Ale po moim komunikacie, że to za późno i muszą skrócić zwiedzanie o 3 godziny, jedyna akceptowalna dl a nie odpowiedź to "jasne, sorry za pomysł, coś nad zaćmiło że nie spytalysmy wcześniej". Upieranie się przy nocnym przyjeździe albo jakieś fochy absolutnie eliminuja takie osoby z grona tych, które bym chciała zatrzymywać w kręgu znajomych.

                Co innego, gdyby to był jedyny autobus, ale i tak wczesniej oczekiwałabym potwierdzenia, że ta godzina jest ok.
                • best_bej Re: Stawianie granic 30.10.20, 14:02
                  Zgadzam się z Tobą w 100%.
                  Może źle odczytałam post startowy ale wydawało mi się ze autorka postu po fakcie rozmawiala z koleżankami. W każdym razie ja stosuje technikę jak to określiła pade bułkę przez bibułkę, dzięki temu nie mam poczucia winy ze to coś ze mną jest nie tak. Mam po prostu spokój ducha.
                  A jak to się mówi, na koniec dnia o to chodzi.
          • starzystka_gazety Re: Stawianie granic 30.10.20, 14:36
            W pkt 1 i 2 już walisz komunikatem "Ty" - jakby np. sam fakt przyjazdu autobusu do miasta w nocy powodował niewyspanie. Ta metod przypomina zasady NVC, ale za dużo gadania. A tak przy okazji, NVC działa gdy ludziom zależy na Twoim samopoczuciu. Jak im nie zależy, możesz ograniczyć się do gołych faktów. Tyle że są ludzie, którzy kwestionują fakty.
        • konsta-is-me Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:09
          Ale dałaś tą propozycję autobusu na 20 i się zgodziły a ty odmowilas znowu, czy upieraly się na te 23?
          Bo jeśli sama zaproponowałas zmianę a potem odmowa, to trochę też nie fair.
          Natomiast jak najbardziej rozumiem że witanie o 2 w nocy to koniec snu, też tak mam.I jeśli ustaliły wcześniej że zostają w tym mieście na noc, to powinny cię zapytać o zdanie wczesniej.
          • aerra Re: Stawianie granic 30.10.20, 13:52
            Rozumiem, że homohominilupus zaproponowała zmianę, a one na to, że im pasuje ta 23. I że bilety juz kupiły.
            • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 15:33
              aerra napisał(a):

              > Rozumiem, że homohominilupus zaproponowała zmianę, a one na to, że im pasuje ta
              > 23. I że bilety juz kupiły.
              >
              Tak było.
              Na początku probowalam delikatnie zasugerować ze nie pasuje nam ta godzina. Spotkalam sie z twarda odp ze one maja plan zostac w tamtym miescie jak dlugo sie da i tak im pasuje.
              No to kulturalnie ale stanowczo poprosilam o przyjazd o ludzkiej porze.
              Byl ogromny foch, przebukowaly, przyjechaly, myslalam ze jest ok ale nie jest. Znajomość zakonczona, fotarly do mnie sluchy ze jest ogromny zal po tamtej stronie jak ja tak moglam podle postąpić.
              Moze gdybym przeprosila I sie pokajala to bysmy sie nadal kumplowały. Tylko ja nie mam za co przepraszać i sie kajać. I nie zamierzam.
              Mowie Wam, terapia dziala cuda.
              W ogole mi nie jest zal tej znajomości zwanej kuedys przyjaźnią.
              • best_bej Re: Stawianie granic 30.10.20, 17:40
                Aj to cofam wszystko. Koleznaki zachowały niefajnie. I zamaist sie z tego wycofać dalej w to brną. Szkoda.
                Może trochę czasu upłynie i Wam przejdzie? Mi z perspektywy czas zal kilku znajomości zakończonych przez takie jednorazowe głupie akcje.
              • sasanka4321 Re: Stawianie granic 30.10.20, 18:42
                Cos takiego to czasem trzeba ludziom dokladnie wytlumaczyc, bo sami tak nie maja jak ty, nie spotkaly sie, i sytuacja jest dla nich nieznana. Ja mam jak awetTy, gdyby o drugiej w nocy weszli mi do domu goscie, to nawet gdybym nie musiala wstawac, bo klucz byl pod wycieraczka i nocleg dla nich przygotowany, i tak bym sie obudzila i nie zasnela juz do rana. Ale znam tez na kopy ludzi, dla ktorych to nie bylby zaden problem, ot przewroca sie na drugi bok i spia dalej. Albo nawet wstana, przywitaja sie, wroca do lozka i natychmiast zasna snem kamiennym. I czesc z nich to tak sama z siebie by nie rozumiala o co kaman, jesli znalezliby sie w podobnej sytuacji. Jak mozna robic problem z paru minut zamieszania w nocy... Natomiast gdybym im obrazowo opisala jak wyglada moja noc, po wybudzeniu sie o 2.00 w nocy to bym sie spotkala z absolutnym zrozumieniem.
      • martacon [...] 06.05.22, 15:59
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • silenta Re: Stawianie granic 06.05.22, 18:10
          Co za durny spam.
    • lumeria Re: Stawianie granic 30.10.20, 10:02
      Mnie bardzo pomogła zmiana perspektywy. Popatrz - w większości wypadków wiesz, gdzie masz granice, ale nie miałaś zdrowego dozwolenia by ich bronic.

      To tak jakbyś miała nieogrodzona działkę z ogródkiem. Wiesz gdzie ta działka się zaczyna i kończy. Ale ludzie zrobili sobie wygodna ścieżkę na skróty przez ta działkę, a przy okazji sobie to czy tamto zerwali lub nawet wykopali, albo wchodzili by coś posadzić według własnego widzi-mi się.

      I nagle stawiasz plot.

      Oczywiście, ze jest oburzenie, nawet furia - odebrałaś skróty, korzyści, i rządzenie na twoim poletku. smile smile smile


      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 10:31
        Tak pewnie jest.
        To byli bliscy mi ludzie, o ironio sami nie majacy problemów z asertywnościa.
        Podałam tylko jeden przykład, może po to zeby wytlumaczyc niektórym ze wyznaczanie granic nie rowna się chamstwo.
        Jesli spokojnym tonem mowie 'przyjaciolce' nie podnos na mnie głosu lub nie atakuj moich rodziców a ona dostaje furii i nie gadamy przez kilka miesięcy to czyja reakcja jest przesadzona?
        • lumeria Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:03
          >Jesli spokojnym tonem mowie 'przyjaciolce' nie podnos na mnie głosu lub nie atakuj moich rodziców a ona dostaje furii i nie gadamy przez kilka miesięcy to czyja reakcja jest przesadzona?

          Kim ona jest ze pozwala sobie na ciebie krzyczeć?

          Dobrze wiesz, ze jej zachowanie a potem reakcja (na sztachetę z twojego płotu w jej pupie) są nieodpowiednie. Podejrzewam, ze bardzo jasno czujesz niezgodę na jej zachowanie.
          • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 11:16
            Dokładnie.
            Wiele lat pozwalała sobie za dużo a ja balam się jej postawić, ma b silna i konfliktowa osobowość.
            Dobrze się czuje jako 'nowa ja' i nie żałuję tych znajomości. Sporo czasu mi to zajelo ale było warto.
            Mam wokół siebie mniejsze grono ale są to ludzie którzy mnie szanują.
            • eliksir_czarodziejski Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:21
              homohominilupus napisała:

              > ma b silna i ko
              > nfliktowa osobowość.

              No właśnie... Podejrzewam że osoby które jej się nie bały, nie reagowały (jej zdaniem) odpowiednio, więc albo ona unikała takich znajomości albo ci bardziej asertywni spuszczali ja po brzytwie. Najpewniej jedno i drugie.
            • swiezynka77 Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:40
              homohominilupus napisała:

              > Dokładnie.
              > Wiele lat pozwalała sobie za dużo a ja balam się jej postawić, ma b silna i ko
              > nfliktowa

              Też mam taką przyjaciółkę, niestety nie jestem zbyt asertywna ale ograniczyłam kontakty z nią do minimum Ona czuje że coś jest nie tak i też nie dzwoni. trudno.
            • dvdva Re: Stawianie granic 30.10.20, 18:21
              Chyba mialysmy te sama kolezanke
            • agaagaaga123 Re: Stawianie granic 08.05.22, 23:22
              homohominilupus napisała:

              > Dokładnie.
              > Wiele lat pozwalała sobie za dużo a ja balam się jej postawić, ma b silna i ko
              > nfliktowa osobowość.
              > Dobrze się czuje jako 'nowa ja' i nie żałuję tych znajomości. Sporo czasu mi t
              > o zajelo ale było warto.
              > Mam wokół siebie mniejsze grono ale są to ludzie którzy mnie szanują.

              No to jest logiczne. Jest to osoba, której metodą uzyskiwania czego chce jest siłowe wymuszanie poprzez zastraszanie swoim gniewem. Albo bezpośrednią furią, albo tym, ze jej odbiorca obawia się tej furii, bo wie, że jak się nie posłucha, to furia nastąpi. A zatem, do tej pory twoje przeczucie, że nie należy się sprzeciwiać wystarczało, żeby cię utrzymać w ryzach a teraz przestało wystarczać, więc sięgnęła po swoją zwyczajową broń czy też narzędzie wywierania wpływu.
              Mało jest takich osób, które wściekaniem się wymuszają rzeczy na otoczeniu? Przeciętny dwulatek już wie, że to świetnie działa.

    • milupaa Re: Stawianie granic 30.10.20, 12:44
      Ja myślę że głównie dlatego że kiedyś tego nie robiłaś. Przyzwyczaili się że można Ci wejść na głowę a tu nagle zong. Jeśli od początku ktoś jest asertywny to ma taka opinię, jest i nic nie wskurasz smile Inaczej się do takiej osoby podchodzi.
    • eliksir_czarodziejski Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:28
      Mam czy raczej miałam podobny tył osobowości jak Ty - terapia się kłania. Powiem Ci że ja sama kiedyś wchodziłam w rolę osoby nadskakujacej, zgadujacej życzenia. Panicznie bałam się konfliktów i krytyki i robiłam wszystko żeby tylko było miło. Taka postawa nie przyciąga normalnych ludzi o zdrowych granicach i w miarę asertywnych. To przyciąga biorców, ludzi którzy lubią poplawic się w cudzej uwadze i nczyims nadskakiwaniu. Jak patrzę wstecz to widzę wyraźnie że "jakoś tak się działo" że inni brali ode mnie więcej niż dawali. To nie był przypadek że się spiknelismy. Tacy ludzie się gniewają bo taka mają konstrukcje, że są egoistami a może nawet agresywnymi egoistami jak koleżanka która opisujesz. Ty ich swoim zachowaniem przyciagalas, tak samo jak ja.
      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 19:22
        Ja moze nie nadskakiwałam ale jak Ty unikałam konfliktów i konfrontacji, chcialam zeby bylo miło.
        Hm lepiej późno niż wcale.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:39
      To proste. Jeśli mam koleżankę, która łazi ze mną na kawę, do kina, chodzi na imprezy, razem jeżdzimy do spa i pijemy wino i ona nagle zaczyna mówić: nie pijmy, nie chodźmy do kina na to i tamto, nie chodźmy na imprezę tylko do teatru, to robi się z niej inna osoba.
      Kwestia tego ile wcześniej robiłaś rzeczy z przymusu, jak sporo i teraz masz odwagę powiedzieć że nie ma imprezy o 1h w nocy u ciebie po przyjeździe a twoje koleżanki tak funkcjonują to co się dziwisz - jesteś inna, musisz poznać ludzi podobnych sobie.
    • nenia1 Re: Stawianie granic 30.10.20, 16:45
      Bo przywykli i uważają, że się im należy. To samo dzieje się w pracy, ze współpracownikami albo z klientami.
      Raz coś zrobisz gratis, podziękują, za drugim razem obraza, że znów za friko nie robisz, bo się przecież należy.
    • po-trafie Re: Stawianie granic 30.10.20, 18:17
      Mam w najblizszym otoczeniu ze trzy osoby, ktore ze strachu przed tym efektem odmawiaja terapii. Rozmowa idzie mniej wiecej tak:
      - “Boje sie, ze jesli pojde na terapie i zaczne asertywnie dbac o swoje potrzeby, to zepsuje dobre relacje z najblizszymi mi ludzmi”
      - “Czy w takim razie te relacje faktycznie sa dobre?”
      - “Wole tego nie sprawdzac”
      <kurtyna>
      • homohominilupus Re: Stawianie granic 30.10.20, 19:22
        O rany...smutne
    • aagnes Re: Stawianie granic 06.05.22, 16:05
      Kto się najbardziej piekli? Ten kto wykorzystywal brak granic najmocniej.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Stawianie granic 06.05.22, 16:09
      Nie wykorzystuje ludzi.
      Lubię otwarte osoby.
      Jestem pomocna i przyjaźnie się z ludźmi pomocnymi.
      Czyli na swój obraz.
      I teraz przypuscmy ze ktoś był wykorzystywany przez wsxystkich i nagle zaczyna mnie traktować na równi z tą resztą, byloby mi przykro, a na dluzsza metę znajomość do odstrzału.
    • tt-tka Re: Stawianie granic 06.05.22, 16:10
      homohominilupus napisała:

      >
      > Ktos ma podobne doświadczenia?
      >

      Chyba wszyscy, ktorzy byli zbyt ustepliwi i przestali byc...
      Komus, kto zawsze byl uczynny, nie wybaczy sie tego jednego jedynego razu, kiedy nie mogl pozbierac cudzych rozsypanych zakupow czy przypilnowac cudzego dziecka.
      I odwrotnie, gdy zawsze gbur raz zachowa sie uprzejmie, bedzie to szeroko komentowane i wynoszone pod niebiosa smile
    • stephanie.plum Re: Stawianie granic 06.05.22, 17:10
      bo wiedzą, że masz rację, i im jest głupio, ale zamiast to przyznać i współpracować, wolą spróbować, czy nie da się wrócić do poprzedniego, wygodnego dla nich układu...
    • lily_evans011 Re: Stawianie granic 06.05.22, 21:07
      Ups, bo się zmienił, a tak już było łatwo i przyjemnie big_grin.
      Moja mama tak ma - najpierw ciuciu ciuciu, lelija, wszyscy znajomi uważają, że można po niej jeździć, a ona nagle wyskakuje z asertywnym sprzeciwem. No i są fochy i obraza. A ja jej mówię, że grunt to spójny wizerunek od początku, jeśli ktoś dawał się wykorzystywać, to zmiana w osobowości byłego jelenia jest dla niektórych bardzo rozczarowująca wink.
      Ale masz szansę z nowymi/dalszymi znajomymi...
      • lily_evans011 Re: Stawianie granic 08.05.22, 10:13
        O jaaaa, stary wątek!
        Autorko, jak Ci się ostatecznie ułożyło z relacjami, jeśli jeszcze w niego wchodzisz?
        • homohominilupus Re: Stawianie granic 08.05.22, 23:45
          lily_evans011 napisała:

          > O jaaaa, stary wątek!
          > Autorko, jak Ci się ostatecznie ułożyło z relacjami, jeśli jeszcze w niego wcho
          > dzisz?

          Tez zastanawia mnie kto to wyciągnął, pewnie jakiś spamer.
          Hm, do tych opisanych tu koleżaneczek nie wróciłam. Znajomość zakończona definitywnie. Nie ma czego żałować.
    • kocynder Re: Stawianie granic 06.05.22, 21:40
      Cóż, miałam taką "przyjaciółkę". Dopóki mogła zadzwonić o północy, żeby mi się pozwierzać, że kochanek obiecał jej porzucić żonę, dopóki mogła przyjechać do atrakcyjnej miejscowości w której mieszkam i mieć "darmowy hotel" z pełną obsługą, dopóki albo się z nią zgadzałam albo milczałam - była przyjaciółką. W momencie, w którym po kolejnym telefonie o drugiej w nocy (ona nie pracowała zawodowo) żeby mi poopowiadać jakieś duperele zwróciłam jej uwagę, że ja pracuję, rano muszę wstać i jeszcze w pracy być w miarę przytomna - foch "Nie to nie, nie wiedziałam, że ci przeszkadzam!" i wrogie milczenie przez blisko miesiąc - za karę. Wszelkie moje próby kontaktu w tym czasie były zbywane jej "Nie mam czasu!". Kiedy 10 lipca poinformowała, że przyjedzie za dwa dni na cały miesiąc, a ja ośmieliłam się w tym czasie zaplanować remont - obraza. Nie, remontu nie zaczęłam planować po jej telefonie, mieliśmy już kupione materiały i umówioną ekipę. No, ale skoro ONA sobie zaplanowała - to powinnam odwołać! I tak dalej. X razy próbowałam przekonać, że tak się nie robi, żeby o swoich planach informowała mnie wcześniej, że chętnie pogadam, ale nie między pierwszą a trzecią nad ranem - nic nie docierało. W końcu zaczęłam na noc blokować jej numer i wyciszać komunikatory, żeby mi nie "plumkało" przez cała noc, informować spokojnie, że nie, nie możesz przyjechać na długi weekend, bo mamy inne plany - no i się doczekałam: zostałam zwyzywana, obsmarowana do wspólnych znajomych i "przyjaciółka" zerwała kontakty blokując mnie na socialmediach. I wiesz co? Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Mam spokój. Nikt mi nie dzwoni w środku nocy, żeby poopowiadać o jakichś pierdołach, nikt mi się nie wprasza, nikt nie oczekuje, że będę pokorną służącą. smile
    • dalia7 Re: Stawianie granic 08.05.22, 10:11
      Chyba każdy źle przyjmuje krytykę, bierze ją bardzo do siebie, czuje się skompromitowany, itp.

      Wczoraj czytałam książkę i w pewnej scenie siostra daje siostrze radę: nic nie mów (do przybyłego gościa), oszczędź tych swoich głupich komentarzy i żarcików. Siostra odpowiada "ok". I tak się zastanowiłam jakbym ja się poczuła, gdyby ktoś mi dał do zrozumienia, że jakieś żarty, które są jakby charakterystyczne dla mnie w pewnych rozmowach są uważane jako żenujące. I że ja tyle lat tymi żartami "żyłam" i po latach dowiaduje się, że one były głupie.

      Jeśli chodzi o koleżanki przybywające nocą, na drugi raz bym się umówiła, że chce aby były do którejś godziny, bo potem twardo śpię. Zwykle znajomi się dogadują jakoś. Ale mam też takich, na których biorę poprawkę, że się z nimi nie dogadam na konkretną godzinę i bywa, że się przygotuje, a oni nawet nie dojadą będąc w okolicy, bo zabraknie im czasu. A wiem że pretensje dotknęłyby ich do żywego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka