Tego za oknem. Brudnej wilgotnej szarości od samego rana, czekam na zmierzch, żeby już było po prostu ciemno, to zdecydowanie lepsze niż szarość w południe, która zupełnie mnie rozwala - snuję się po domu, NIC nie robię, ale to nie znaczy, że odpoczywam - koszmar

MArzę o śniegu, ale to marzenie ściętej głowy

znowu 3-4 miesiące najbardziej znienawidzonej tempertury między plus 2 a plus siedem, ciemnych dni, ołowianego nieba. Wrrrr.....