Dodaj do ulubionych

Ratunku, książki!

03.12.20, 11:31
Po wszystkich przeprowadzkach w ostatnich latach do mieszkania dotarły ostatnie poupychane po ludziach pudła. Głównie z książkami. I już naprawdę nie mam ich gdzie upychać. Jednocześnie mam awersję do wyrzucania słowa drukowanego.
Macie jakieś sugestie?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:35
      www.poczytajmi.pl
    • aamarzena Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:36
      Przekaż bibliotece miejskiej
      • daniela34 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:37
        Z tym to wcale nie tak łatwo jest choć zapytać można
        • lellapolella Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:57
          U nas nie da się oddać tak, by wjechały do księgozbioru ale jest regał, gdzie ludzie zostawiają i warto tam zawsze zajrzećsmile
          • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:09
            U nas też w bibliotekach dzielnicowych zawsze były regały. I nie bezpłatne tylko takie symboliczne 3-8 zł trza było dać.
            Zmora mojego męża te regały. Bo bibluoteczne książki to choć nadzieję można mieć, że kiedyś wyjdą z domu ( a i to nie zawszewink bo np "Ciemne źródło" Franaszka żyje sobie u nas na półce czy krześle podczytywane i od nowa czasem macane od co najmniej roku, kiedyś Epiktet z Diatrybami się też mocno zasiedziałwink
            Niektóre książki przedłużamy co 6 tygodni bez końca z córką i tyle, są jak adoptowane.
            • lumeria Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 23:40
              >Niektóre książki przedłużamy co 6 tygodni bez końca z córką i tyle, są jak adoptowane.

              To niefajnie sie zachowujecie.
              • igge Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 13:53
                Nie ma w tym absolutnie nic niefajnego bo robimy tak z książkami, które latami nikt albo prawie nikt nie pożycza. Byłoby niefajnie gdybym po 6 tygodniach miała na daną książkę już kolejną rezerwację, na którąś z naszych rozszerzonych 5 kart. Wtedy olewałabym potrzeby innych czytelników. A tak jak teraz to każdy może się zapisać na to, co u nas leży i wtedy zamiast przedlużać mogę tzn wręcz muszę zostawić w bibliotece dla kogoś. I po jego 6 tygodniach z powrotem mogę wypożyczyć. ( Niektóre książki np starsze trudno kupić, serio, a chcesz je mieć długo i blisko, pod ręką. Może zawsze, na zawsze.)
                Rzadko jednak ktoś też czeka na to samo i no problem. Nigdy nikomu niczego sprzed nosa nie zabieramy. Zdarza się tylko, że bibliotekarki odkładają książki nowości dla nas, szczegolnie dla męża bo on mniej nowości kupuje, i wtedy mamy książkę jako pierwsi po wpisaniu do katalogu bibliotecznego jak biblioteka zakupi. Zanim zrobi się kolejka 5 plus osób. Ale w przypadku takich książek oczywiście żadnego przedłużania nie ma bo kolejka jest. Choć gdybym chciała żonglować kartami to 5x 6 tygodni mogłabym mieć. Tylko po co? Nowości z kolejką chętnych czytam w 1 noc lub 2-5 dni w zależności od grubości ( Pamiętam "Księgi Jakubowe" zajęły ok tygodnia prawie, przeciętną ilość kartek w dobę można ogarnąć lub mniej)
    • andaba Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:38
      W przedpokoju półka naokoło pomiędzy framugami drzwi a sufitem.
      • olena.s Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:49
        Nie mam przedpokoju sad To dawne mieszkanie nabyte w czasach "młodzi, rozrywkowi, optymistyczni, i z klatki wchodzi się od razu do głównego wnętrza. A na burzenie i stawianie ścian nie mam sił, głowy, pomysłu, kasy ani czasu.

        No i spójrzmy prawdzie w oczy: w tzw. salonie największa ściana jesto od podłogi po sufit oksiążkowana. Mieści się na niej i na półkach w sypialni - i to zachowam - nie wiem, ze dwa tysiące? tomów. Ale kurde, nie kolejne dwa, no nie, nie, nie.
        • andaba Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:53
          Współczuję.

          Jak to blok i ogrzewana piwnica, to możesz w piwnicy trzymać.
          • olena.s Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:17
            Nie, to jest bez sensu. Nie będę chodziła do piwnicy pogmerać. Książki, z którymi mogę się rozstać muszą wyjechać.
            • daniela34 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:27
              Musisz zacząć od selekcji i to tych z półek i tych z kartonów (bo w kartonach może być coś, z czym nie będziesz mogła się rozstać i gdzie to wtedy włożysz, musisz zrobić też trochę miejsca na półkach). A potem szukać miejsc, gdzie będziesz mogła oddać.
            • lumeria Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:20
              Pozbądź sie bez żalu - poczujesz sie od razu uwolniona i lżejsza.



            • szmytka1 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:58
              w bibliotekach są miejsca na akcję uwolnij ksiązkę, stoły, regały czy co tam mieli pod ręką, gdzie zostawiasz ksiązki a ktoś sobie je bierze. Tak się wyzbyłam części. Druga opcja, jak poznikałam ksiązki, to zostawiałam na klatce schodowej, połozone na skrzynkach na listy po 2-3 sztuki.Znikały błyskawicznie. Poznikałam w ten sposob także kwiatki i niektóre zabawki po dziecku.
              • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:24
                Podziwiam, podziwiam, może kiedyś dojrzeję do takiej etycznej decyzji.
                Na razie nawet z czeskiej Pragi przywiozłam ze trzy tomiszcza. Z parku. Jedno dziecku. Dwa dla siebie na spółkę z synem bo filozofia.big_grin Udalo mi się na bazie tej trojki dedykację po czesku sklecićwink
                Więcej mąż kategorycznie odmówił dźwigania do hotelu.
            • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:18
              Kiedyś mieliśmy tak zrobić. Podzieliliśmy na dwa plus mniej więcej regały te do oddania. Nawet chętni by się znaleźli, na angielskie np znajoma chętkę miała. No i na koniec guzik z tego wyszlo. Bo małżonek był gotów rozsrać się z tymi akurat książkami, z którymi ja nie byłam gotowa się rozstać i dokładnie na odwrót, w drugą stronę też. Inne książki wybieramy do pozbycia się i tyle. W sumie wystarczylo by pożyczać książki znajomym hurtowo, bo często niestety nie wracają do domu.
              Ale przez to właśnie pożyczam też raczej niechętnie. Po imprezach starszaka, mam też lęki swoje bez sensu co do gości dzieciaków. Bo wywlekają tomiki poezji np i też np zostawili kiedyś masę piwnych klejących śladów na półkach niektórych. I nie lubię książek sam na sam z nimi zostawiaćwink
              • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:19
                Rozstaćsmile
        • ariathedevil Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:30
          W bloku w którym kiedyś mieszkałam na parterze stały regały, można było zostawić książki z których się nie korzystało. Szybko znikały. Fajna inicjatywa.
        • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:11
          U nas lata temu, sąsiadka weszła, spojrzała i skonstatowała na głos, że " wy to właściwie nie macie salonu..."
        • potworia116 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:19
          olena.s napisała:

          > Nie mam przedpokoju sad To dawne mieszkanie nabyte w czasach "młodzi, rozrywkowi
          > , optymistyczni, i z klatki wchodzi się od razu do głównego wnętrza. A na burze
          > nie i stawianie ścian nie mam sił, głowy, pomysłu, kasy ani czasu.
          >

          U mnie tak jest. Jakie wady rozwiązania się wyłonią, kiedy przestanę być młoda rozrywkowa optymistyczna?

          > No i spójrzmy prawdzie w oczy: w tzw. salonie największa ściana jesto od podłog
          > i po sufit oksiążkowana. Mieści się na niej i na półkach w sypialni - i to zach
          > owam - nie wiem, ze dwa tysiące? tomów. Ale kurde, nie kolejne dwa, no nie, ni
          > e, nie.
    • jehanette Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:56
      Antykwariat, biblioteka, lokalna kawiarnia, świetlica albo miejsce sąsiedzkie.
      Moje książki leżą w pudłach w schowku, w domu mam niewiele, głównie komiksy i graficzne, takie w których liczy się tylko słowo czytam w 95% na czytniku. Inaczej musiałabym zagracić mieszkanie po sufit a na to nie mam ochoty.
    • mia_mia Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 11:58
      Olx i oddam za darmo
      • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:28
        Syn korzysta z takiej inicjatywy netowej pt Jedzie śmieciarka. Czy coś podobnego. Bo kubkami go zawaliłam starymi pod sufit.
        Generalnie jak ktoś jest mężny i umie się rozstać to jest sporo sposobów. W szpitalach są półeczki też. Może DPSy wezmą?
        Sprzedać na allegro można.
    • tiffany_obolala Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:00
      Półki pod sufitem na całej długości wszystkich ścian. Okno obudowane półkami.
      Poza tym - te niekonieczne, nieczytane, nieukochane - na Allegro, do biblioteki... Bo dostawianie regałów i półek starcza na krótko.
    • swinka-morska Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:01
      Wystaw na lokalną grupę FB "śmieciarka jedzie".
      Poszukaj na miejscu jakiejś książko-dzielni, są takie miejsca (zostawiasz albo bierzesz co chcesz).
      W mojej poprzedniej firmie było takie miejsce wymiany książek w biurze - możesz sama zainicjować swoimi książkami.
      Są ogłoszenia "kupię książki".
      • andaba Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:04
        Z oferty "kupię książki" skorzystała moja ciotka, pan przyjechał, pokręcił nosem, z tysiąca książek wybrał trzy i zostawił 3 złote...
        • ajaksiowa Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:09
          Do Zak£adu Karnego przesła£am kiedyś książki
    • mama_kotula Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:08
      Albo wystawiam na śmieciarkę, albo zawożę do współdzielni w naszym CH, po czym wrzucam na lokalną grupę info, że zostawiłam we współdzielni to, tamto i siamto. Zawsze znikają błyskawicznie, parę razy w tym samym czasie w CH odbywał się kiermasz książki używanej - widziałam tam po paru godzinach wystawione nasze książki, na zdrowie wink.
      Z papierowych książek zostały mi jeszcze dziecięce i trochę młodzieżówki (czekają na najmłodszą córkę) i moje komiksy. Reszta na czytniku, mieszkania nie mam z gumy.
      • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:33
        Mój syn, troszkę ubolewam bo np lubię obdarować jego też książkami, a już w Boże Narodzenie koniecznie, nie czyta prawie nic na papierze, tylko elektronicznie dużo czyta.
        Mlodsze dziecię czyta sporo papueru także i chyba ona odziedziczyvte tony po nas, już umówione, ustalone jest, że jej powierzę bo nie wywali.
        Przyjaciółce tzn jej mniej bo słabo czyta ale jej mężowi masę książek dajemy ostatnio. Nowych i z drugiej ręki. I takich nowych ale nieczytanych. Naprawdę się ciesząsmile tongue_out

        • mama_kotula Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 16:22
          Ja wolę czytać z czytnika, z wielu powodów. Kiepsko widzę, a na czytniku mogę dowolnie powiększyc font (dlatego komiksy tez wolę w aplikacjach typu comixology czy marvel unlimited, bo w papierowych to najczęściej z lupą tongue_out), ale główną zaletą jest możliwość zwężenia kolumny tekstu, co pozwala mi czytać dużo szybciej, bo ogarniam wzrokiem calość tekstu na czytnikowej "stronie". Biały papier razi mnie w oczy, książka zamyka sie przy jedzeniu, no jednak wygrywa mi czytnik.
          A dzieciom moim wszystko jedno, papierowe kupuję te, których nie ma w ebookach.
          • igge Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 14:02
            No , ja to z techniką na bakier jestemsad
            Probowałam legimi ale rzadko cokolwiek było, co akurat chciałam i potrzebowałam i znowu do papieru powrót. Może kiedyś, jak dojdę do ściany i mieszkać kątem u własnych książek będziemy. A wczoraj w nocy byłam u syna, meble pomagaliśmy przewieźć i na parapecie w stosiku tytuł "ŚWIADOMOŚĆ PIĘKNA" mnie zauroczył i obwoluta i totalny staroć z 1970 roku z antykwariatu kupiony za grosze przez dziecko, zawlokłam do domu, pożyczyłam i do 2 nad ranem czytałam. To nałóg. NIEzdrowy. Jak ematka forum. Szkodliwy wręcz.
    • chococaffe Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:09
      Zacznij od selekcji big_grin

      A to co chcesz oddać - zależy co to jest - jeżeli coś dobrego rozważałabym podlaskie, podkarpackie, Kraśnik itp. Szkoły, biblioteki.

      Serio.
      • wtop.ek Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:54
        albo dolnośląskie, matecznik polskiego nazizmu
    • kwarantelka Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:13
      Przełamać awersję.
    • aandzia43 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:18
      Półki na ścianach zewnętrznych, tych z oknami, papier świetnie izoluje smile
    • mdro Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:23
      Mi się kiedyś udało oddać (nie sprzedać, ale właśnie oddać) do antykwariatu. Pan przyjechał, rzucił okiem, zapakował i zabrał coś ponad setkę tomów. Chłamu tam nie było, ale też nic specjalnie chodliwego ani cennego, ot, takie pozycje, co w antykwariatach chodzą po 5-15 zł.

      Firma z Ursynowa była, ale już nie skojarzę nazwy/adresu.
      • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:40
        Nie korzystam często z antykwariatu. Ale ostatnio widziałam dziecinne książki ze swojego dzieciństwa tam i po sierotkę Marysię ręce mi się same wyciągały. I ilustracje Szancera. Ale wnuków nie mam i nie zanosi się, więc ten teges...sad
      • bi_scotti Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:47
        mdro napisała:

        > Mi się kiedyś udało oddać (nie sprzedać, ale właśnie oddać) do antykwariatu. Pa
        > n przyjechał, rzucił okiem, zapakował i zabrał coś ponad setkę tomów. Chłamu ta
        > m nie było, ale też nic specjalnie chodliwego ani cennego, ot, takie pozycje, c
        > o w antykwariatach chodzą po 5-15 zł.
        >
        > Firma z Ursynowa była, ale już nie skojarzę nazwy/adresu.
        >

        Podobny "Pan" funkcjonowal jeszcze niedawno na Solcu - bral nawet nuty smile Moze wciaz dziala ... Good luck! Cheers.
    • solejrolia Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:23
      Selekcja, to na początek.
      Potem- segregacja. Cenne zostawić.
      I co sie da, to sprzedać, potem resztę rozdać (i z tym jest w sumie największy kłopot).

      Współczuję. Ja od roku za fotelem trzymam 2 torby podróżne książek, z którymi nie wiadomo co zrobić- Anielki, Placówki, Marie Rodziewiczówny....kto by chciał to kupić...biblioteka nie wzięła, bo biblioteki wcale nie biorą książek aż tak chętnie. A ogłoszenie- też nie było chętnych. Do kominka szkoda mi...więc książki czekają. Na nie wiadomo co.
      • olena.s Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:27
        No własnie. Nie wiadomo na co.
        Jedna z półek zawalona jest słownikami. Angielski, rosyjski, niemiecki... To już chyba tylko na przemiał, nikt nie potrzebuje? Czy może jednak?
        • solejrolia Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:22
          Słowniki to nie wiem,
          ale encyklopedie PWN poszły w ogień, nikt przyjęto ich nawet na makulaturę.
        • daniela34 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:06
          olena.s napisała:

          > Jedna z półek zawalona jest słownikami. Angielski, rosyjski, niemiecki... To ju
          > ż chyba tylko na przemiał, nikt nie potrzebuje? Czy może jednak?

          Tak, stare słowniki raczej tak. Mnie się raz udało oddać- poszły do świetlicy dla dzieci z rodzin patologicznych, która m.in.zajmowała się pomocą w nauce. Jeśli żadnego takiego miejsca nie masz w pobliżu to raczej kosz. Podobnie encyklopedie.
        • purchawka2017 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:11
          Torba słowników i encyklopedie PWN pojechały na śmietnik. Metr wolnej półki na coś co mnie aktualnie interesuje smile
        • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:41
          Ktoś slowniki jeszcze dotyka?
          U mnie też stojąsad
      • effka454 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 18:20
        solejrolia napisała:

        >
        > Współczuję. Ja od roku za fotelem trzymam 2 torby podróżne książek, z którymi n
        > ie wiadomo co zrobić- Anielki, Placówki, Marie Rodziewiczówny....kto by chciał
        > to kupić...biblioteka nie wzięła, bo biblioteki wcale nie biorą książek aż tak
        > chętnie. A ogłoszenie- też nie było chętnych. Do kominka szkoda mi...więc ksią
        > żki czekają. Na nie wiadomo co.
        >

        A w szkolnych bibliotekach pytałaś? Szczególnie w małych miejscowościach, jeśli masz taką możliwość.
        U nas szkolna biblioteka wzięła z pocałowaniem ręki wszystkie "lekturowe" książki, a także słowniki i leksykony.
        Ewentualnie popytaj w szpitalach dziecięcych - tam często jest prowadzone nauczanie dla dzieciaków długoleżących i też potrzebują lektur, a i beletrystykę dziecięco-młodzieżową chętnie przyjmują.
    • sofia_87 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:26
      Sprawdź w necie kto i gdzie koło Ciebie zbiera książki dla Polaków na Wschodzie. W zależności od rodzaju książek może być też DPS lub klub seniora.
      • sofia_87 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:05
        Jeśli jesteś z Warszawy to w Bibliotece na Koszykowej działa schronisko dla książek
    • mamtrzykotyidwa Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 12:29
      Niektóre biblioteki chętnie przyjmują książki np. www.bpmokotow.waw.pl/bpmok/index.php/dla-czytelnika/podaruj-bibliotece, ale też wiejskie biblioteki chętnie przyjmują, poszukaj jeśli chcesz oddać za darmo.

      Jak chcesz sprzedać, to jest mnóstwo ogłoszeń antykwariatów, że przyjadą i kupią,tylko musisz się liczyć z tym, że za grosze.

      Możesz też sama sprzedawać na allegro, ale to dużo roboty z tym jest i też bardzo tanio się sprzedają, chyba że jakieś rarytasy masz.
    • lumeria Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:16
      Na awersje do wyrzucania słowa drukowanego polecam woluntariat przy makul.. eee... donacjach w bibliotece.

      Kult książki przechodzi po odebraniu fumfnastej donacji często prześmierdniętych papierochami lub rozpadających się tomów, z których do dodania do bibliotecznej kolekcji nie nadaje się nic (bo ludzie chcą nowe fajne książki, a biblioteka tez z gumy nie jest i nie pomieści wszystkich 'dobrych' pozycji). Nowi woluntariusze zabierają sporo pozycji ze sobą (hehe...) - a doświadczeni oczyszczają maksymalnie swoje własne biblioteczki.

      I przestają ruszać jęki i załamywanie rąk, ze oddawana kolekcja jest wyjątkowo piękna i wartościowa.
      • solejrolia Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:28
        O tak, nie chciałam wziąć żadnej książki od teściów (papierosy+zapach kotów). A co ich odwiedzaliśmy, to wciskanie pozycji z lat 60-70-80tych, no nie...nie byliśmy zainteresowani. Tak samo jak nasza córka...Centkiewiczowie, i Juliusz Verne..
        dajcie spokój....
        • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:50
          Ja mam kolekcję Tomków Szklarskiego, które jako pierwsza samodzielnie przeczytana książka książki w zerówce po nauczeniu się pierwszych literwk, 6letni starszak przeczytałsad Ma to wartość sentymentalną, wspomnieniową dla nas. Tak samo jak Narnii tomiszcze w orginale, które połknął po angielsku sam jak miał 9 lat, a wtedy Narnia była ulubiona tzn najulubieńsza wręcz i pierwsza po angielsku dzieciaka. No i trzeba w końcu oddać komuś ale jakoś trudno bo wspomnienia.
          Harry Pottera tomy oddaliśmy kiedyś nieprzeczytane bo żadne dziecko nie ruszyło do szkolnej biblioteki, a cicia im kupowała wcześniej. Oddawaliśmy sporo do biblioteki szkolnej niezniszczonych lub nowych książek i chętnie brali.
          • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:56
            Kubusia Puchatka, pierwszą GRUBĄ książkę, której domagał się jako maluszek czytania mu, pomazaną bazgrołami jego - też nie umiem oddaćsad
            Wyrzucona została bajka o wilku i Czerwonym Kapturku. Bo syn wyrzucał jak ledwo chodzić umiał bez końca.
            Najpierw wilka zamazał. Śmialiśmy się. Potem regularnie w kuble na śmieci znajdowaliśmy i odnosiliśmy na półkę po oczyszczeniu. A i tak za dwudziestym którymś razem widocznie trwale i skutecznie wywalił wilka z Kapturkiem Czerwonym razem do śmieci bo nie ma.
      • iwoniaw Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:49
        lumeria napisała:

        > Kult książki przechodzi po odebraniu fumfnastej donacji często prześmierdniętyc
        > h papierochami lub rozpadających się tomów, z których do dodania do biblioteczn
        > ej kolekcji nie nadaje się nic

        Dokładnie tak jest 😀

        Nowi wolunt
        > ariusze zabierają sporo pozycji ze sobą (hehe...) - a doświadczeni oczyszczają
        > maksymalnie swoje własne biblioteczki.

        Sama prawda. Wraz z ubywaniem miejsca przy ścianach, tudzież kolejnym remontem wymagającym wyniesienia absolutnie każdej rzeczy z pomieszczenia, a potem ponownego ustawienia każdej sztuki książkowej własną ręką, też człowiek dochodzi do tego punktu, w którym już nie wszystko, co zadrukowane, warte jest zajmowanej przestrzeni.

        Ogólnie to owszem, zawsze najpierw bym rozważyła, czy czegoś z tych odrzuconych by ktoś znajomy nie chciał, czy na olx by się nie sprzedało, czy jest gdzieś w okolicy półka wymian (czasem biblioteki takie mają), gdzie można zostawiać i zabierać książki (grunt żeby nie zanosić trzech i nie zabierać czterech, bo to nie prowadzi w pożądanym kierunku 😉), czy nie ma jakiejś zbiórki (na kiermasz, dla szkół na wschodzie, dla szpitala, więzienia, dpsu itd.), ale część tego, co kiedyś wydrukowano, naprawdę naprawdę naprawdę nadaje się wyłącznie do kontenera na papier i trzeba to sobie jasno powiedzieć.
        Jeśli jesteś z Warszawy lub innego dużego miasta, to na pewno działa śmieciarka fb i jest co najmniej kilka miejsc, gdzie książki można po(d)rzucić i ktoś je zabierze generując sobie Twój dzisiejszy problem na przyszłość 😉
      • mamaafg Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 00:29
        O to to. Lumeria swietnie to opisalas. Mnie w ogole ten kult ksiazki zastanawia. U mnie w domu tez tak bylo. Mama nie wyrzucala nawet starych kalendarzy. Ma je do dzisiaj.takie kolekcje to straszne kurzołapy i zagracacze. Ja czytam sporo. Okolo 70-80 ksiazek rocznie, kiedys papierowych, teraz na czytniku (uwielbiam! Zajmuje malo miejsca, lekki, poreczny, ekologoczny, nie wrocilabym juz do "normalnych" ksiazek). I wlasnie tych papierowych musialam sie pozbyc. Czesc wydalam, czesc do biblioteki, czesc zwyczajnie wyrzucilam do smieci. Zostawilam jedna polke z 20 naj naj naj. Autorko tak naprawde nie jest wazne co z tymi ksiazkami zrobisz, bo opcji masz sporo, najpierw musisz pokonac awersje. Ksiazka to tylko rzecz, tresc zostaje w glowie, zostaw te naprawde najwazniejsze, ustalcie jakis limit, np tylko kilka regalow i tego sie trzymajcie. Zobaczysz jak dobrze poczujesz sie w takim odswiezonym pomieszczeniu.
        • olena.s Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 00:44
          Książka jest dla mnie emanacją człowieka. Jego myśli, uczuć, przeczuć, nadziei, rozpaczy. Dlatego mnie tak gryzie wyrzucanie (pomijając kwestię, ile mam, a ile mieć chcę/mogę). Więc sprzedaż lub podarunek są ok, podarunek potrzebującym - jeszcze bardziej, wędrówka do śmieci - mniej.
          Poza tym, jak opowiadają różne dystopie, a nuż zniknie nam na wieki internet ze swoimi zasobami? (żarcik, choc przecież nie jest to niemożliwe). I zostaniemy, jak ci nieszczęśnicy w "Kantyczce dla Leibowitza", czy innym "451 w skali Farenheita"?
          • mysiulek08 Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 01:03
            dokladnie!

            pierwsze co pomyslalam wchodzac do domu po przylocie (a bylam w drodze 24h) 'co ja zrobie z tymi ksiazkami' a dopiero potem sie poryczalam...

            niesamowita ulge i radosc poczulam, jak notariusz na moje narzekania, ze nie ma co zrobic z ksiazkami, bo przeciez do siebie wszystkich nie wysle, powiedziala 'biore wszystkie'

            a bylo w kolekcji naprawde duzo perelek (w czasach kolejek po encyklopedie i kuchnie polskie pracowalam w duzej wojewodzkiej ksiegarni tongue_out )
          • lumeria Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 02:16
            >Książka jest dla mnie emanacją człowieka. Jego myśli, uczuć, przeczuć, nadziei, rozpaczy.

            O daj spokój, strasznie dramatyzujesz. To samo można by powiedzieć o starych filmach na taśmach magnetowidowych czy na dyskach DVD - tez sa odzwierciedleniem jakiegoś momentu w dziejach ludzkich. Wszystko dostępne internetowo za kliknięciem guzika - nikt szat nie rwie.

            Jest allegro, sprzedawcy książek, antykwariaty, biblioteki - jak zechcesz znaleźć nawet stare Świerszczyki z lat 70tych, to jest to możliwe. Wiele pozycji jest dostępnych cyfrowo albo jako druk-na-żądanie. Naprawdę nic nie stracisz oddając stare książki, których i tak nie będziesz czytała.

            Podejdź pragmatycznie a nie emocjonalnie.
            • olena.s Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 09:46
              Ależ masz absolutną rację na poziomie faktów, nie przeczę. Na poziomie emocji jednak każdy ma rację swoją. Nie mam problemu z oddaniem ani sprzedażą książek. Opisałam mój problem z wyrzucaniem książek na przemiał, stąd wątek.
        • igge Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 14:07
          Dokładnie. Też wiem, że dobrze bym się poczuła. Może. Ale na razie jestem typem jakiegoś cholernego hmmm " posiadacza" jak mój pies, co michy pilnuje przed kotamisad
          I te książki to mi się wydają równie bezcenne niczym ludzie.sad
          Nie jak rzeczy, przedmiotysad
    • ge-ox Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:22
      my z sąsiadami mamy taki stoliczek wymiany / przekazywania książek, znosimy tam książki do "zaopiekowania się" zazwyczaj znikają dosyć szybko, można w ten sposób troszkę książek oddać, można tez cos fajnego znaleźć smile ostatnio przygarnęłam encyklopedię matematyczną smile
      można oddać do kawiarni, w zeszłym roku oddałam do biblioteki szpitalnej i do DPS ( za co dostałam w zamian od jednej pani pensjonariuszki piękną serwetkę robiona na szydełku )
      jeżeli chcesz zatrzymać wszystkie książki, to musisz kombinować z jakimiś półkami, kiedyś widziałam taką ścianę książek w ... toalecie, też fajnie
      • solejrolia Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:30
        Kawiarnie nie działają, biblioteki, domy kultury, szpitale i DPS zamknięte na głucho...
        • ge-ox Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:16
          no to pozostaje Ci albo upchnąć w domu, albo sprzedaż, albo wystawić pod śmietnik, albo dac ogłoszenia na jakis portalach społecznościowych / lokalnych gminnych i innych, że oddasz książki w dobre ręce
        • effka454 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 18:25
          solejrolia napisała:

          > Kawiarnie nie działają, biblioteki, domy kultury, szpitale i DPS zamknięte na g
          > łucho...
          >

          U nas w bibliotece przy domu kultury wystawiony namiot z regałami gdzie można oddać wypożyczone książki i zostawić "uwolnione"
          • mama_kotula Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 18:38
            U nas biblioteka przemianowała się na "Kramik Czytelniczy" i działa w podobny sposób.
      • kwarantelka Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:55
        Z całą pewnością w kawiarni się przydadzą stare słowniki.
        • mama_kotula Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 18:40
          > Z całą pewnością w kawiarni się przydadzą stare słowniki.

          Przez jakiś czas była moda robienia dekoracji z takich książek, stare ksiązki były układane tak, aby ciasno wypełnić półki, w celu ujednolicenia wysokości były ucinane piłą czy czymś takim.
          • lifecolor Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 22:19
            Przypomniało mi się oburzenie Ignacego Borejki. W Jeęzyku Trolli jest dokładnie tak jak opisalas, uciete równo pozycje Goethego z tzw masy spadkowej.
            • lumeria Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 23:37
              Znajomi maja piękna bibliotekę, dodatkowo książki w wielu zakamarkach. Wszystko do podziwiania pięknych skórzanych, pozłacanych grzbietów, książki całkowicie przypadkowe i nie-czytalne (np. wywody o hermeneutyce, niemiecka czcionka fraktur). Państwo zresztą nie czytają wcale, ale dekor taki, ze paszcza opada, jest jak u hrabiego na salonach.
            • mama_kotula Re: Ratunku, książki! 04.12.20, 09:52
              > Przypomniało mi się oburzenie Ignacego Borejki. W Jeęzyku Trolli jest dokładnie tak jak opisalas, uciete równo pozycje Goethego z tzw masy spadkowej.

              No a skąd, myślisz, wiem o tych dekoracjach big_grin na zywo nie widziałam, dopiero po Musierowicz sie zainteresowałam big_grin
    • boogiecat Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:29
      Teraz powstaje coraz wiecej ulicznych regalow z ksiazkami- mila rzecz. Znasz to? Moglabys cos takiego u siebie zainicjowac jesli masz zylke do takich akcji. Patrzylam na szybko, w Polsce jest cos takiego w Poznaniu, ale w wersji wypasionej. Ja widzialam u siebie w malutkich miasteczkach takie stare przeszklone szafki powystawiane- zawsze przyciagaja ludzi i ulice jakies sympatyczniejsze sie robia.
    • purchawka2017 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 13:58
      Ja mam takie drogi pozbywania się książek:
      1. Antykwariat
      2. Biblioteka
      Robię zdjęcia stosików i pytam czy wezmą.
      Jak wezmą to wiozę. Zostaje to, co nie wezmą. Przy czym obie instytucje są mocna wybredne i biorą w sumie tylko nowe ksiazki , z ostatnich kilku lat i albumy.
      I to, niestety, idzie na makulaturę . Zostawiam przy kontenerze i wrzucam post na smierciarkę gdzie obrywam joby, ze jak tak można...Są to ksiażki, których nie chcę mieć i ktoś inny też nie chce mieć .
      Skoro z nich wyrosłam i nikomu sa niepotrzebne - tam ich miejsce.
      Długo miałam awersję i skurupuły ale jak stanęłam przed koniecznoscią zakupu kolejnego regału rozpoczęłam czyszczenie. Pozbywam się około 200 ksiażek na raz, tak raz na pół roku , wiec biblioteczne półki wymiennikowe to nie ten kaliber. Od młodosci zmieniły mi się zainteresowania i podejście do robienia z domu graciarni.
      Przyszeł mi do głowy jeszcze areszt śledczy - żeby podarowac osadzonym - ale to juz by było trzecie miejsce do obskoczenia, nie dziękuję. Był dom dziecka, szpital dziecięcy itp. Mozna sprzedawac pojedynczo po 5 zl na olx albo na grupach ksiazkowych ale czy naprawdę chce mis ię pakować te ksiazki, drałowac do paczkomatu? Nie, nie chce mi się za 5 zł.
      Zgorszonym polecam spróbować w cywilizowany sposób pozbyć się książek straszych niż 10 - 20 lat - a potem sadzić morały.
    • bang_bang30 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:14
      Ja kiedyś przyjęłam 2 torby z Ikei książek i wystawiłam na bazarek charytatywny, dla kotów. Uzbierałam chyba z 200 zł. Resztę zawiozlam do antykwariatu i oddałam z prośbą o przekazanie na makulaturę jeśli nie potrzebują
      • kwarantelka Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 14:54
        bang_bang30 napisał(a):

        Resztę zawiozlam do antykwariatu i odda
        > łam z prośbą o przekazanie na makulaturę jeśli nie potrzebują

        Na pewni były przeszczęśliwi.
    • igge Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:01
      Uwielbiam z gęry wątek. Ten sam problem mam. I mama straszy, że będzie wyrzucać zawartość półek wnękowych z mojego dziecinnego pokoju. Więc przygarnęwink ostatni nowy nabytek i radość to staruszeczka Homo Ludens Zabawa jako źródło kultury. Huizingi. Z antykwariatu, przy okazji czekania, pod samym BUWem, za 25 złbig_grin tylko.
    • iwles Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:05

      Jakiś czas temu były akcje zbiórki polskich książek dla polskich szkol i bibliotek na Litwie, Ukrainie.
      Nie wiem, czy jeszcze są.
      • purchawka2017 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:31
        Też zaliczyłam, również dla hospicjum.
    • babsee Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:33
      U mnie to był wieloletni proces. Początkowo nie potrafilam rozstać się z żadną książka.A po akcji przeprowadzki do nowego mieszkania, kiedy pakowanie ksiązek i noszenie oraz upychanie w nowym mieszkaniu, kupowaniu kolejnych regałów, wynoszenie do piwnicy tych mało czytanych- powiedziałam dość i zaczęłam się z nimi rozstawać. Ksiązki po dzieciach- przekazałam innym dzieciom- kiedys do przedszkola, ze trzy akacje były oddaj ksiązke do domu dziecka i tak sie rozeszły. Ksiązki totalnie nieprzydatne( Np. Zrob to sam z 1977 roku, encyklopedia PWN z 1981 roku- oddałam na makulature), potem był telefon do pana z olx-kupowal wszystkie po 1 zl smile zabrał chyba ze 100 ksiązek. A teraz kupuje ksiązki, i jak tylko przeczytam- sprzedaję. Jedyne czego nie ruszam od lata, to cała "Chmielewska" smile
    • purchawka2017 Re: Ratunku, książki! 03.12.20, 15:37
      Może trzeba uznać, że już nie te czasy?
      Nastała rewolucja cyfrowa, czytać można wszytsko - wszędzie, jest kultura nadmiaru, to juz nie czasy naszych rodziców kiedy na książki polowało się i niosło uszczęśliwionym do domu Tatarkiewicza ( Tatarkiewicz to zaraz po encyklopedii PWN zmora antykwariuszy).
      Tak samo jak w niebyt odchodzą dyskietki, zestawy VHS tak samo książki. Choć nie, nadal czytamy i kupujemy papierowe książki, często traktuje je jednak jako towar jednorazowego użycia. Sa takie , które chcę zachować ale po 10 latach i one sa "przeterminowane" - nie zajrzałam do nich ponownie, nie chce mi sie ich czytać...Są książki takie jak Jeżycjada czy cały Singer których już zdecydowanie nie czytam ale nie umiem sie z nimi rozstać ( choć prónuję , leżą na stosie "do rozważenia").
      Nieustannie walczę o miejsce dla nowych....i wiekiem coraz mi łatwiej smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka