olena.s
05.12.20, 11:17
Tak się zastanawiam na bazie ostatnich wydarzeń.
Zauważyłyście z pewnością grupkę aktywnie przekonującą do ryzyka szczepień
Robią to z przekonaniem, bardzo emocjonalnie, szalenie aktywnie. Zakładam, że nie jest tak, że każda z nich robi to w ramach obowiązków służbowych.
Czy nie jest zastanawiające, że to osoby, ewidentnie przerazone ryzykiem zdrowotnym są jednocześnie kompletnie bierne jeżeli mowa jest o lekach? O poprawiczach urody, czy będzie to chemia stosowana zewnętrznie, czy wpychana pod ciśnieniem w bruzdy, czy skalpel? Ba, ktoś w końcu napycha kieszenie aptekarzy kasą za suplementy, że już nie wspomnę o przeklętej homeopatii.
Czy pomijając kłamliwego Wakefielda i ruskie trolle, antyszczepionkowa panika ma jeszcze jakieś inne źródła?