Dodaj do ulubionych

O ojcu będzie

09.12.20, 19:45
Nick na potrzeby wątku.
W skrócie postaram się naświetlić zarys. Rodzice się rozwiedli jak byłam wczesną nastolatką, wychowanie w patologii i to takiej, że momentami terapeucie łezka się w oku zakręciła. Z ojcem stosunki rozluźniły się bardzo szybko, z matką trwały jeszcze wiele lat zanim zdecydowałam się odciąć całkiem. Na terapii zwróciłam uwagę , że do ojca mam mniejszy żal, ale to chyba wynikało z tego, że właśnie szybciej mnie olał i nie sączył jadu przez tyle lat jak matka. Nawet, jak się parę razy przez te lata spotkaliśmy, to całkiem normalnie potrafiłam z nim rozmawiać, bez zbędnych emocji. Kontakt tak jak pisałam, kilka razy przez dwadzieścia parę lat. I ostatnio zaczął się odzywać częściej, zawsze z prośbą o kasę. Nie są to zawrotne kwoty, ale średnio raz na kwartał dzwoni, a ja nie umiem odmówić. Zła jestem na siebie, bo wiem, że ta kasa, to zabranie sobie i swoim dzieciom, ale jest mi go żal, zwłaszcza, że w ciągu roku zmarła jego siostra i brat i został całkiem sam. Jak pójdzie gdzieś do pracy, to zaraz ja traci przez alkohol, ale o dziwo stara się płacić rachunki, bo chyba boi się stracić też mieszkania, i zawsze twierdzi, że właśnie na to potrzebuje.
A ja jestem zła, bo on się mną tyle lat nie interesował, wręcz przeciwnie. I zawsze jak mi się słabo robi jak widzę, że dzwoni i nie odbieram, to pisze SMS ''oddzwoń", a ja już wiem po co. Ja wiem, między innymi dzięki niemu jak to jest być głodnym i nie mieć grosza na podstawowe potrzeby, stracić dach nad głową i to, jaki się wtedy człowiek czuje, to właśnie, że o tym wiem sprawia, że nie potrafię tego zrobić drugiej osobie, bądź co bądź własnemu rodzicowi. Już myślę o tym, że będzie sam na święta i aż mnie skręca, a jednocześnie nie widzę go u siebie w domu, zresztą mój mąż też nie, a dzieci to go nawet nie znają. Poradzicie coś, czy to patowa sytuacja?
Obserwuj wątek
        • c_reczka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 19:59
          Maila nie ma, nawet kasę puszczam mu z odbiorem na poczcie. Na progu się mnie pojawi, bo nie wie gdzie mieszkam. Teoretycznie idealna sytuacja, ale jak to SOBIE w głowie poukładać?
          • magdallenac Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:09
            Dziś jest to kasa, a jutro będzie tata na wigilii, za kilka tygodni pojedziesz mu w domu posprzątać i ugotować, a po drodze zrobisz zakupy. Dobrze Ci dziewczyny radzą- terapia natychmiast, zanim Cię pasożyt wciągnie w bagno, a ty skrzywdzisz swoją rodzinę.
          • jadwiga1350 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 22:07
            c_reczka napisała:

            > Maila nie ma, nawet kasę puszczam mu z odbiorem na poczcie. Na progu się mnie p
            > ojawi, bo nie wie gdzie mieszkam. Teoretycznie idealna sytuacja, ale jak to SOB
            > IE w głowie poukładać?


            Skąd ma numer telefonu do Ciebie? Skąd wie, że stać Cię na pomaganie mu?
        • magdallenac Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:03
          Ok, powiem Ci szczerze co czuję kiedy czytam takie wątki- Twój ojciec zbiera to, co zasiał, a Ty pochylając się nad nieszczęsnym losem tatusia, krzywdzisz przede wszystkim swoją najbliższą rodzinę- męża i dzieci.
        • aqua48 Re: O ojcu będzie 10.12.20, 17:56
          c_reczka napisała:

          > To nie rozwiąże problemu, mam permanentne poczucie winy,

          Jesteś współuzależniona? Wiesz, że koniec końców ojciec pieniądze od Ciebie i tak poświęca na alkohol, bo na mieszkanie jakoś potrafi sobie zarobić, tylko tę kwotę... przepija? gdyby nie dostawał od Ciebie wsparcia musiałby się ogarnąć, a tak ma świetny pretekst by tego nie zrobić.
    • grrruuuu Re: O ojcu będzie 09.12.20, 19:54
      Napisz mu to co teraz: że dzięki niemu poznałaś głód więc niech szuka jelenia gdzie indziej. O cię obchodzą jego święta jak on o twoich nigdy nie myślał?
    • beverlyja90210 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:04
      Idz do psychiatry czy gdzie to się leczy i przestan przed sobą udawać ze ojciec się Tobą interesuje on potrzebuje tylko Twojej kasy,nie jesteś już mała dziewczyna,miałaś przerąbane dzieciństwo,przykro mi ale przestan rujnować sobie dorosłość
    • ichi51e Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:04
      Ten czlowiek jest pinawka a ty dla niego zrodlem kasy. Po iewaz osobiscie nic ci nie zrobil (w przeciwienstwie do matki) zbudowalas sobie jego o raz jako biedaczka ktorego masz obowiazek wspierac.
      Sytuacja dosc patowa pewnie jak przestaniesz dawac sprawe o alimenty ci zalozy. Bo sory ale jestes dla niego zrodlem glaskow i kasy
    • stephanie.plum Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:10
      w zamian za tę kasę, nie możesz go przy czymś zatrudnić?

      typu dobrze tato, masz stówkę albo dwie, ale wyszorujesz mi samochód i naprawisz rower dziecku.
      a "nie", to niestety nie mam, muszę wydać na myjnię i naprawę roweru.
      • magdallenac Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:15
        Ale co to w ogóle za rada? Najgorsze co może zrobić to zaprosić pana tatę do ich wspólnej codzienności. Powinna się odciąć od niego raz na zawsze. Autorka pisze, że wychowywała się w ekstremalnej patologii- nagle Skrajnie patologiczny ojciec z dzieciństwa przemieni się w uroczego dziadziusia naprawiającego rowerek wnukom?
        • stephanie.plum Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:31
          a kto mówi o zapraszaniu.
          chodzi o to, że skoro i tak kasę daje, to niech ojciec coś dla niej zrobi.

          i NIE, w życiu takiemu człowiekowi nie zdradziłabym, gdzie mieszkam, zapraszanie to w ogóle jakiś absurd.

          ale - albo się rozchodzimy na zawsze, albo niech się do czegoś przyda. do czegokolwiek.
      • c_reczka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:16
        Teoretycznie mogłabym, bo właśnie jesteśmy w trakcie kapitalnego remontu, a on zawsze był złotą rączką, wszystko w domu robił sam i tu muszę mu oddać, że niemal perfekcyjnie, ale... To było wieki temu, nie wiem jak teraz, a po drugie, trochę mam obawy, że jak go wpuszczę do domu, to będzie jeszcze trudniej mi osobiście się odciąć
        • triss_merigold6 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:25
          Nie wpuszczaj go do domu, bo w ciągu 10 sekund oszacuje, na ile może Cię naciągnąć. Nie masz prawa fundować dzieciom i mężowi kontaktów z patologią, skup się na rodzinie realnej, a nie urojonej.
          • szalona-matematyczka Re: O ojcu będzie 10.12.20, 21:33
            Triss ma racje. Kuzynka mojego ojca wyszla za maz za alkoholika. Rozwiodla sie szybciutko, z malzenstwa bylo dziecko. Ona musiala pracowac za 2, ex po rozwodzie zniknal, nie placil alimentow, nie interesowal sie. Dziecko latalo z "kluczem na szyi", bo matka wracala pozno do domu. Minelo pare lat. Pewnego wiedzorka ona wraca do domu i w progu wita ja corka (wtedy ok. 9 lat, wiec miala prawo byc niekumata). Corka szczesliwa krzyczy od progu,ze tatus wrocil, ze przyszedl z wizyta i obiecywal, ze teraz nigdy jej, corki , tak nie zostawi. Nawet obiecal, ze pojda w sobote do kina i na lody. Kuzynka wiedziona zlym przeczuciem.pyta sie corki, gdzie tata. Corka mowi, ze musial wyjsc przed jej powrotem,.do pracy . Kuzynka weszla do pokoju a tam brak...TV, laptopa, aparatu fotograficznego i dvd-playera. Tatus na chwile pozyczyl-mowi corka- ale tylko do soboty, gdy wroci by wziac ja do kina i na lody. Nie wrocil. Ukradl na wodke. Straty materialne duze, wieksze straty w psychice dziecka. A.ty masz dzieci. Chhcesz im fundowac takiego dziadka? To w dzieciach bedzie siedzialo.To ci powiem jeszcze tyle: kuzynki corka miala b. burzliwa mlodosc , przerwanie szkoly, "towarzystwo", narkotyki. Dopiero niedawno wyszla z tego, ale ma juz 40 lat, wiec wiele dzrzwi jest juz zamknietych (dzieci, dobry zawod). Od 💩sie ucieka,.bo inaczej sie nim ubrudzisz.
        • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:27
          I masz słuszne obawy. Skoro nadal pije, to wódka będzie dla niego zawsze ważniejsza niż Ty.
          Mam teraz okazję obserwować alkoholika. Aż żal patrzeć. Człowiek z talentem w ręku, mógłby żyć na naprawdę wysokim poziomie, pracowity, fajny. Ale jak tylko dostanie kasę do ręki, nie ma go dla świata. Liczy się tylko alkohol.
            • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:23
              A to poczucie winy z czego się bierze?
              Jakieś przekonania, typu "rodzinie/bliskim zawsze trzeba pomagać"?
              Nadzieja, że może teraz ojciec będzie inny niż był?
              Lęk, że się obrazi, gdy odmówisz, a wtedy ponownie go stracisz?
              Rozgryzałaś to poczucie winy?
              • c_reczka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:37
                Z poczucia odpowiedzialności za wszystkich dookoła. Nie chciałabym za bardzo wchodzić w szczegóły, ale od małego byłam tak chowana. Moją winą było, że nie dopilnowałam snu ojca i i poznał kryjówkę matki, to, że prosił z płaczem, żebym powiedziała gdzie jest, bo pewnie znowu go zdradza, pilnowanie na podwórku nie kolegów i kokerzanki, tylko żeby nie wpadł na nią i jej kolejnego kochanka itd. Długo by opowiadać, ale zawsze chodziło o to, że miałam takie poczucie, że to ja muszę sprawić, żeby nie doszło do kolejnej rozruby, a wiadomo, że kilkulatce nie zawsze się to uda, więc poczucie winy rosło, zwłaszcza, że często byłam w tym utwierdzana przez kochających rodziców.
                • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:42
                  O kuźwa, współczuję. Czyli włącza Ci się nadodpowiedzialność. I pewnie kontrola.
                  Ważne, żebyś wiedziała, że to jest właśnie to. Że to skutek. Nie zdrowe podejście, tylko skutek.
                  Gdybyś była wychowywana w zdrowej rodzinie, pokazano by Ci Twój zakres wpływu i Twoją odpowiedzialność. A tak, obciążono Cię jako dziecko czymś, co było ponad Twoje siły. Ba, było niewykonalne.

                  Nie jesteś odpowiedzialna za to jak żyje Twój ojciec. Jedyne za co jesteś, to za swoje czyny i zdrowie i bezpieczeństwo Twoich dzieci. Nawet mąż Twojej odpowiedzialności nie podlegawink
                  Tego się trzymaj.
                  • c_reczka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:18
                    W teorii to wiem, ale jakoś emocjonalnie nie potrafię nad tym zapanować. Wiem, że z kontrolą też mam problem. Nie jest łatwo, zwłaszcza jak się żyje w przeświadczeniu, że jak się pewne sprawy sposci z oczy, to coś złego się wydarzy.
                    • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:51
                      A mogłabyś wrócić na terapię?
                      Oczywiście, że nie jest Ci łatwo. Nadodpowiedzialność i nadkontrola to Twój rdzeń. Ciężko się tego pozbyć.
                      Poszukaj wsparcia, właśnie teraz. Potrzebujesz go.
                • borsuczyca.klusek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:45
                  Kontakt z tym człowiekiem szkodzi ci też dlatego, że teraz to wszystko Ci się na nowo przypomina. Po raz kolejny analizujesz i trujesz się przeszłością. A to jest już za tobą. Teraz masz własną rodzinę, dzieci za które jesteś odpowiedzialna i na nich się skup.
                • sasha_m Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:48
                  Wiesz, że alkoholik musi spaść na samo dno, żeby zrobić coś ze sobą i swoim nałogiem? Dając pieniądze wcale mu nie pomagasz, robisz dokładnie to samo, czego wymagali od Ciebie rodzice w dzieciństwie. To jest po prostu ciąg dalszy. Dla dobra swojego i swojej rodziny musisz to natychmiast przerwać.
                • mamtrzykotyidwa Re: O ojcu będzie 10.12.20, 00:28
                  Takie poczucie winy jest bardzo typowe dla dzieci alkoholików. Wracaj natychmiast na terapię, bo to się źle skończy dla twojej rodziny i dla ciebie. Wpadniesz we współuzależnienie, o ile już nie wpadłaś. Musisz się od niego całkowicie odciąć. Zmień numer telefonu i natychmiast z powrotem do psychologa. Jemu nic nie jesteś winna. Nic mu nie pomożesz, a sobie zaszkodzisz. Będziesz swoim dzieciom zabierać coraz więcej, żeby jemu dawać, bo on będzie chciał coraz więcej i więcej, a twoje poczucie winy też będzie coraz większe i to podwójne, że dzieciom zabierasz i że jemu dajesz za mało. Nie pakuj się w to.
        • srubokretka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:17
          czyli przyczyna jest ta wujowa sytuacja na swiecie. Ja bym dawala, zeby pozniej nie miec wyrzutow sumienia. I nie rozkminala tego dluzej niz 5minut. Sprobuj bez emocji do tego podchodzic. Wiem , latwo powiedziec.
          • c_reczka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:21
            Trochę tak, a trochę dlatego, że został sam. Do niedawna wspierali się wzajemnie z rodzeństwem i mojej pomocy nie potrzebował. Zawsze któreś z nich latało dziurę u kolejnego.
            • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:24
              c_reczka napisała:

              > Trochę tak, a trochę dlatego, że został sam. Do niedawna wspierali się wzajemni
              > e z rodzeństwem i mojej pomocy nie potrzebował. Zawsze któreś z nich latało dzi
              > urę u kolejnego.

              Czyli przypomniał sobie o Tobie wtedy, gdy innych wspieraczy zabrakło?
                • srubokretka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:40
                  Poprostu z doswiadczenia wiem , jak sytuacja polityczna, spoleczna, ekonomiczna , rodzinna itp ma wplyw na czlowieka, zwlaszcza slabego z natury.
                  Moj wujek ogarnial dom, dzieci, prace, znajomych , ale pil. Mial zone schizofreniczke.
                    • srubokretka Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:46
                      Takie zycie. Nie oni jedni urodzili sie w rodzinie z problemami. Ich to wzmocnilo. Maja rodziny, wszyscy sa zdrowi i mocno stapaja po ziemi. Naprawde mozna im pozazdroscic.
                      Sila u nich bylo to, ze nie rozdrapywali ran.
                    • irma223 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 23:55
                      W dawniejszych czasach formą wdzięczności ludzkiej była wódka.
                      Znam historie, gdzie świetny szewc, wspaniały elektryk czy właściciel naprawdę porządnego warsztatu samochodowego zostali przez wdzięcznych klientów rozpici tak, że potracili wszystko i rodziny także.
                      Łatwo się ocenia z dzisiejszej perspektywy, ale jeszcze ze trzydzieści parę lat temu spotkania rodzinne, towarzyskie czy pracowe to był alkohol i to wcale nie symboliczny.
                      • magdallenac Re: O ojcu będzie 10.12.20, 00:07
                        irma223 napisała:


                        > Łatwo się ocenia z dzisiejszej perspektywy, ale jeszcze ze trzydzieści parę lat
                        > temu spotkania rodzinne, towarzyskie czy pracowe to był alkohol i to wcale ni
                        > e symboliczny.

                        Ale, o czym Ty piszesz?? Ja mam 42 lata i dobrze pamiętam te czasy- moi rodzice obydwoje pracowali w miejscach, gdzie gratyfikacje od wdzięcznych pacjentów/klientów zdarzały się na co dzień. Nie pamiętam jednak, aby rodzice walili się po gębach na dzień dobry, albo żebym musiała trzymać ojca z dala od kochanków mojej mamy, czy też sprawdzać czy stary nie zamarzł pod klatką wracając nawalony do domu.
                      • aandzia43 Re: O ojcu będzie 10.12.20, 13:38
                        irma223 napisała:

                        > W dawniejszych czasach formą wdzięczności ludzkiej była wódka.
                        > Znam historie, gdzie świetny szewc, wspaniały elektryk czy właściciel naprawdę
                        > porządnego warsztatu samochodowego zostali przez wdzięcznych klientów rozpici t
                        > ak, że potracili wszystko i rodziny także.
                        > Łatwo się ocenia z dzisiejszej perspektywy, ale jeszcze ze trzydzieści parę lat
                        > temu spotkania rodzinne, towarzyskie czy pracowe to był alkohol i to wcale ni
                        > e symboliczny.

                        A to zależało od rodziny czy grona towarzyskiego. Poza tym tak jak zawsze byli i będą ci, co zawsze pierwsi spadali pod stół i ci co wychodzili z imprezy trzeźwi. Co do wdziecznych klientów rozpijających (!) fachowców (boskie big_grin) - w niektórych domach ten "dowód wdzięczności" stał w szafkach i był konsumowany rozsądnie i powoli, a w innych znikał błyskawicznie.
                  • alicia033 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:24
                    srubokretka napisał:

                    > Poprostu z doswiadczenia wiem ,

                    najwyższa pora więc dowiedzieć się, że współuzależnienie to też choroba.
                    I też się ją leczy.
    • myviolett Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:23
      Czy dostałaś coś od niego kiedykolwiek? Lepiej już mu nic nie dawaj. Alkoholicy często dostają renty i różne zapomogi od mopsu. Może niech zacznie się o nie starać. Ja bym mu na Twoim miejscu wygarnęła za zniszczone dzieciństwo. Ojciec będzie coraz starszy i może być coraz bardziej natrętny wiec lepiej odetnij się póki możesz.
    • sasha_m Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:28
      Nie wierz w to, że kasa od Ciebie idzie na rachunki. Skąd wiesz, czy ojciec nie ma długów w administracji? Bo tak powiedział? Ja bym była sceptyczna.
      Sama widzisz, że dzwoni tylko po pieniądze. I będzie dzwonił coraz częściej, jeśli będziesz mu je dawać.
      Jeżeli nie dasz rady powiedzieć mu wprost, skłam, że z powodu obecnej sytuacji pandemicznej bardzo Wam się finansowo pogorszyło i nie możesz mu pomóc. Przerwij to teraz, póki nie jest za późno. Zobaczysz, że kontakt się z powrotem rozluźni, bo jemu zależy tylko na pieniądzach. Nie miej wyrzutów sumienia. On nie miał przez tyle lat.
    • fragile_f Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:29
      Nie masz absolutnie żadnego, najmniejszego powodu, żeby czuć wyrzuty sumienia. Ten człowiek sam zdecydował o tym, że nie jesteście rodziną - więc jak najbardziej masz prawo traktować go jak obcego człowieka. Dodatkowo piszesz, że ma problem z alkoholem. Czyli generalnie dajesz praktycznie obcemu alkoholikowi pieniądze swoich dzieci po to, żeby się mógł upić.

      W telefonie masz funkcje blokowania numeru, jesli to zrobisz nie beda Ci się nawet pokazywać proby połączenia - od razu leci to do kosza.

      To nie jest Twój kochany tata, to dawca nasienia który był Twoim oprawcą przez lata a potem Cię olał. Jeśli masz wyrzuty sumienia - zanieś jakiejś samotnej staruszce porcję pierogów i ciasto, zaręczam Cię że wyjdziesz na tym lepiej, niż zapraszając toksycznego pasożyta do domu. Jeśli go zaprosisz, to już nigdy się nie odczepi.
    • szafireczek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:41
      A ja Ciebie podziwiam, bo jednak wydobylaś się z powielania rodzinnych zachowań. Uważam, że jeśli Cię stać, to ostrożnie pomagaj. Nie jest dobrze, gdy tylko odpłaca się za to, co się dostało. Tak wyglądają jedynie transakcje. To, że ktoś nie sprostał, to nie oznacza że Ty masz postępować tak samo. Byłoby dziwne, gdyby tylko na tym miało polegać życie rodzinne. Właśnie pomagając, porzucasz ostatecznie te negatywne wzorce. Odrobina szlachetnosci wobec osób, które krzywdzily, pokazuje rozwój oraz umiejętność przejścia na inny, niezależny etap. Oczywiście nie namawiam do przesady, ale dobrze jest dać jakąś szansę, zwłaszcza że życie takie niepewne, może to ostatni moment....nie wszystko da się przeliczyć.
      • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:47
        Aż mnie zatkało. Ty naprawdę tak myślisz?
        Serio uważasz, że odseparowanie się totalne od oprawcy i alkoholika jest zwykłą zemstą, a nie chronieniem siebie i najbliższych?
        I jeszcze ta szansa... a ojciec zaczął się leczyć? Przestał pić? Nie. To na jakiej podstawie córka ma dać mu szanse? Mrzonek? Własnej ekhm szlachetności?
        • szafireczek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:57
          Tak. Uważam, że bezduszność i wet za wet jest odrażająca.
          Mało tego, z obserwacji widzę, że najbardziej zacięte są osoby, którym jakoś nie wyszło, a dodatkowo jakby bolało je, że jednak jest ktoś, kto potrafi się wyrwać z zakletego koła.
          Tacy ściągają w dół i ich rad należy unikać jak ognia!
          • pade Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:04
            Odrażające jest to, co piszesz. Obrzydliwe wręcz.
            Skoro jesteś taka szlachetna to weź tatusia autorki na utrzymanie a nie epatuj tutaj swoim pikającym serduszkiem.
            • szafireczek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:22
              Pomyliłaś podmiot liryczny. I przestań mi dawać rady, bo o nie nie proszę. Zostaw też moje poglądy i przestań wydawać sądy, bo mnie nie interesuje Twoje obrzydzenie. Najwięcej do powiedzenia mają osoby, które kłuje, że innym się powiedzie, przez co jeszcze wyraźniej widzą własną żałosność.
          • sasha_m Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:05
            Sytuacja byłaby nieco inna, gdyby ojciec próbował nawiązać relacje i starał się naprawić krzywdę, która wyrządził. Ale autorka sama przyznała i widzi to, że chodzi mu tylko o pieniądze. Naprawdę uważasz, że w takim wypadku odmowa jest zemstą?
              • sasha_m Re: O ojcu będzie 09.12.20, 22:55
                szafireczek napisała:

                > Wycofać się za
                > wsze można,

                Obawiam się, że nie. Autorka już na tym etapie ma problem, to co będzie potem? Ona jest na dobrej drodze do powrotu do sytuacji ze swojego dzieciństwa. Nie po to chodziła na terapię i inwestowała w siebie. Teraz do stracenia jest więcej, bo jest rodzina. Poświęcić ją dla dobra kogoś, kto sam się ze swojej rodziny wypisał i wrócił tylko po kasę?
              • aandzia43 Re: O ojcu będzie 10.12.20, 13:12
                szafireczek napisała:

                > Nie. Uważam, że to może być pierwszy krok, by coś z tego wyszło. Wycofać się za
                > wsze można, ale też warto rozważyć, czy nie spróbować...


                Nie, pierwszy krok "córko pożycz kasę" i następne w tym samym tonie nie są początkiem czegoś istotnego i przełomowego, są dalszym ciągiem koszmaru dzieciństwa wątkodajki. Jesteś trollem czy naprawdę jesteś tak głupia?
          • fragile_f Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:10
            Ojciec wypisał się z rodziny sam, to była jego decyzja. Teraz ponosi jej konsekwencje. To nie jest zemsta.

            Gdyby mimo rozwodu podtrzymywał kontakt z córką, poszedl na terapię i odwyk, to zaręczam Cię - nie byłoby tego wątku.
            • szafireczek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:29
              Masz rację. Ale czy to są kamienne tablice? Nieodwracalne zdarzenia. Ja uważam, że póki człowiek żyje, dotąd jest nadzieja....czasami warto pomimo czegoś tam podać drugiemu rękę - oczywiście rozsądnie i w razie wypadku się wycofać, ale kto to wie....
              • fragile_f Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:40
                Ale po co podawać rękę komuś, kto nie chce odpłacić za swoje winy, tylko wyciągą ją po pieniądze? Gdyby ojciec chciał zadośćuczynić, to zacząłby od swojego leczenia a o kasie w ogóle nie wspominał.
                • szafireczek Re: O ojcu będzie 09.12.20, 22:04
                  Ale skąd wiesz? Każdy ma swoją drogę.
                  Poza tym, autorka jednak nie zerwała całkiem więzów, tylko z bezpiecznej odległości się przygladala ( jest dość zorientowana w sytuacji).
                  Napisałam też, że wymaga odwagi podjęcie ryzyka, bo nie każdego na to stać. Punkt wyjścia może być nawet banalny, pytanie w która stronę będzie się zmierzać. Oczywiście, oprócz odwagi warto też wiedzieć, gdzie się ma granice, w którym momencie coś zmodyfikować, a kiedy zawrócić. Bez wychylenia się - nie ma jak się przekonać.
        • aandzia43 Re: O ojcu będzie 09.12.20, 21:31
          pade napisała:

          > Aż mnie zatkało. Ty naprawdę tak myślisz?
          > Serio uważasz, że odseparowanie się totalne od oprawcy i alkoholika jest zwykłą
          > zemstą, a nie chronieniem siebie i najbliższych?

          Sprawdzić czy nie ksiądz.
      • fragile_f Re: O ojcu będzie 09.12.20, 20:54
        Chyba sobie żartujesz.

        Jest mnóstwo osób, które realnie potrzebują pomocy - na przykład chore dzieci, zwierzęta i tak dalej. Można zorganizowac zbiorkę na rzecz hospicjum i tak dalej. Sadystyczny alkoholik powinien byc na koncu tej listy.