Dodaj do ulubionych

nawyzywałam na teścia

    • karin5 Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 00:52
      Ja Cię w pełni rozumiem. Pogadałyśmy już o tym i ok.
      A teraz do wszystkich emam najeżdżających na Asię, Dziewczyny czy Wy naprawdę
      uważacie, że 55-letni facet to staruszek, który się w życiu napracował i teraz
      do końca swych dni powinien odpoczywać? Bez przesady o ile wiem to wiek
      emerytalny dla faceta w Polsce to 65 lat. To według Was teść Asi 20-30 lat oby
      jak najdłużej ma leżeć przed TV? Co Wy jakiś model tyrającej matki Polki
      chcecie wprowadzić?, bo ja tacham zakupy i dziecko, to każdy tak musi?
      A szacunek? Szanujmy owszem, ale jak mnie ktoś nie szanuje, to ja mam go po
      rękach całować? Dziewczyny to Wy wyluzujcie.
      Możecie teraz sobie po mnie pojeździć, albo nazwać mnie trollem albo czym tam
      chcecie.
      Matka Polka tyrająca.
      • iwles Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 07:44
        karin5 napisała:

        A szacunek? Szanujmy owszem, ale jak mnie ktoś nie szanuje, to ja mam go po
        > rękach całować?


        Masz rację!!!!!!! - szacunek !!!!!!!!
        A z wszystkich wypowiedzi Joasi wynika, że ona teścia NIE szanuje !!!!
        Czy szacunkiem nazywasz wyzywanie teścia, bo zaszczekał pies, któremu chciało
        się pić i tym sposobem przeszkodził Joasi w pieszczotach z mężem ??????
        Szacunkiem nazywasz wpadanie do czyjejś sypialni z wrzaskiem: Wstawaj
        natychmiast i do sklepu marsz !!!
        Szacunek to także stwierdzenie: córeczce (dorosłej !!!) nie che się jechać
        autobusem na cmentarz, więc teść musi ją zawieść (jemu musi się chcieć wtedy,
        kiedy córeczka chce !!)
        Teść m u s i umyć podłogę, bo jutro ma przyjść w odwiedziny jego córka z
        rodziną i oni tą podłoge pobrudzą... (smile)
        A czy ta córka nie jest jednoczesnie siostrą twojego męża, Joasiu ? Więc może
        by tak twój mąż umył podłogę ???

        hmmmmmmmmm......... jakoś tu szacunku nie widzę.....

        A w ogóle, to mam wrażenie, że wy nic innego w domu nie robicie, tylko
        dzielicie podłogę na kwatery do sprzątania...

      • janowa Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 12:22
        Chyba nadinterpretujesz przynajmniej niektore z krytycznych uwag w stosunku do
        Joanny.
        Jedno jest pewne, tesc najwyrazniej jest przyzwyczajony do obslugi. Trudno
        zmienic swoje nawyki w wieku 35 lat, a co dopiero 55. Druga sprawa jest taka, ze
        krzykiem na pewno nic nie zalatwia miedzy soba. A zycie w takiej atmosferze nie
        przysluzy sie ani Joannie ani dziecku ani nikomu w tym domu.
        Jezeli rozmowy na spokojnie nic nie daja, to moim zdaniem lepiej dac spokoj i
        robic swoje - albo sie wyniesc.
        Nikt nie twierdzi, ze jak komus raz puszcza nerwy to jest potworem. Ale Joasia
        naprawde zaczela sie platac we wlasnym watku...

        Pozdrawiam Tyrajaca smile
        Dorota - chwilowo glownie lezaca smile
        ---
        "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
        idzie do teatru."
        Alec Guiness
    • enjja Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 01:37
      Bez przesady facet ma 55 lat to nie jest stary dziadzio o lasce chyba nie?
      Ciekawa jestem jak Wy byscie mialy taka sytuacje i takiego 55 letniego tescia
      Wy wszystkie najezdzajaca na Joasie tez byscie tak popieraly jego "pierdzenie w
      fotel " calymi dniami? Ciekawe ...

      Dlaczego Ona ma byc jego sluzaca dlaczego? Ma meza wystarczy a tesc ma 55 lat i
      sam moze tez duzo rzeczy jeszcze zrobic . Korona mu z glowy nie spadnie jak sie
      przejdzie do sklepu lub zmyje ta cholerna podloge tez po niej chodzi no tak czy
      nie?
      Dziewczyny pisza ojejku daj mu spokoj on juz tyle w swoim zyciu przeszedl tyle
      sie napracowal o rany przeciez nie jest tutaj mowa o 85 letnim dziadku
      powtarzam !
      Joasiu trzymaj sie porozmawiaj z mezem i tesciem na spokojnie napewno cos
      ustalicie NIE DAJ SIE nie jestes jego sluzaca .Pozdr.
      • ewaand Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 09:25
        Czytam od początku tą dyskusję (wtrącałam swoje trzy grosze)i prawde mówiąc
        trochę zmienił sie moim zdaniem obraz sytuacji, zakładając, że jest ona
        prawdziwa.
        1. Zdrowy 55 letni mężczyzna (nawet na emeryturze)moim zdaniem nie jest
        staruszkiem, którego trzeba obsługiwać,
        2. Z tonu wynik, że teściem należy potrząsnąć, bo nie ma motywacji do
        działania. Joasia nie pisze jak długo jest wdowcem, a to może wiele tłumaczyć.
        Bardzo często mężczyzna dotąd obsługiwany przez żonę, po jej stracie, nie wie
        jak ma dalej żyć. Zna przypadek młodszego wdowca, któremu nastoletnia córka
        musiała mówić kiedy ma zmienić ubranie, bieliznę, itp., itd. Z tego co wiem
        dość długo zajęło mu pozbieranie się, ale jego motywacją były nieletnie dzieci.
        3. Mój teść poszedł na emeryturę w wieku 55 lat i chyba by mnie trafiło gdybym
        miała go obsługiwać, bo jest zdrowym facetem w pełni sił.
        4. Sądzę, że zanim urodziłaś córkę miałaś więcej czasu dla domu i teścia, a
        przede wszystkim więcej siły i cierpliwości i tu chyba jest pies pogrzebany.

        pozdrawiam i życzę dojścia do kompromisu
        wa
        • ma.pi Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 14:14
          ewaand napisała:

          > 1. Zdrowy 55 letni mężczyzna (nawet na emeryturze)moim zdaniem nie jest
          > staruszkiem, którego trzeba obsługiwać,


          Z tego co wiem to w Polsce mezczyzna na emeryture idzie w wieku 65 lat, a w
          wyjatkowych przypadkach (gornik i pare innych) w wieku 60.
          Jezeli tesc ma 55 lat to jestem pewna, ze nie jest na emeryturze a rencie, a ta
          jak wiadomo przyznaja ze wzgledu na problemy zdrowotne. Czyli raczej tesc nie
          jest zdrowym 55 letnim mezczyzna.

          Pozdr
          • olaart Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 14:44
            Słyszałaś o wcześniejszej emeryturze dla niektórych grup zawodowych?
            Wystarczy przepracować 30 lat.
            • ewaand Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 14:59
              drobna poprawka, do niedawna prawo do podstawowej emerytury niektóre grupy
              zawodowe(np. mundurowi)mieli wypracowane po 15!! latach pracy. Tak więc np. mój
              teść przeszedł na emeryturę w pełni sił i zdrowia mając aż 55 lat. I już od
              dawna wypracowaną maksymalną możliwą emeryturę. Sądząc z wieku teścia Joasi
              prawdopodobnie przysługiwały mu jeszcze stare (korzystniejsze niż obecnie)
              warunki.
    • ligia76 Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 09:39
      Dziękuj Bogu, że masz takiego spokojnego teścia.

      Mąż wraca o 14 lub 17 a zakupy musi robić teść ? To brzmi jak żart i to niezbyt smaczny.
      Nie możesz ugotować obiadu przy 4,5 miesięcznym dziecku ? To jeszcze lepszy żart.
      A umyć się możesz ? Czy też teść musi Ci pomóc ?
      Zatrudnij sobie rzeszę służby i problem sie sam rozwiąże.
      No bo jak można funkcjonować przy 4,5 miesięcznym dziecku ?
      To przecież jest niewykonalne !



      Pozdrowienia
      Ligia
      • iwcia75 Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 10:05
        moj tesc ma 70 lat i to jurny chlop,gdybym musiala z nim mieszkac, to na pewno
        tez bym go gonila do jakiejs pozytecznej pracy, zeby mial jakies zajecie. on
        zreszta sam sobie cos znajduje- latanie do kosciola codziennie, prace na
        dzialce. mezczyzna 55lat to mlody czlowiek jeszcze, moj ojciec ma tyle mniej
        wiecej i przy przeprowadzce nosil razem z moim mezem meble z 4 pietra. nie
        robcie kalek ze zdrowych mezczyzn- z tym przytułkiem to juz przesada, wieksza
        czesc mezczyzn w tym wieku by sie obrazila

        co do sprawy joasi, to bardzo kiepski uklad z tesciem. sprzatajcie sobie sami z
        mezem, zakupy tez mozecie robic sami,a on niech sprzata po sobie, robi co
        trzeba wokol siebie i sie czyms zajmie,ale po co go wciaganie w jakies tam
        wasze sprzatanie?? od pomocy dla ciebie jest maz,a tesc tylko w tym sprawach, w
        ktorych maz nie jest w stanie pomoc,ale w sprzataniu i zakupach maz jest w
        stanie pomoc.
        • maniusza Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 12:07
          ja nie za bardzo rozumiem jedno: zdarza się że mąż pracuje do 14 i taki jest
          zaharowany?... kobieto, gdyby mój wracał o 14 (o 17/00 nawet) to bym była
          najszczęśliwsza na świecie! i co? mąż wraca z pracy umęczony i jest pod
          ochroną? co za problem nawet zostawić go z dzieckiem i isć po zakupy? teść jaki
          jest taki jest ale to nie służba. jest leniem - trudno, nie zmienisz go. ale
          nie rób też proszę z siebie męczennicy. masz męża przecież!
    • milarka Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 12:36
      Joanno,
      napisałaś w którymś momencie, że jakby ta podłoga była już umyta i zakupy
      zrobione to moglibyście usiąść z teściem i np. w coś zagrać.

      A może by tak spróbować na odwrót - najpierw zadbać o to, żeby wasze stosunki
      były dobre i żebyście umieli wspólnie spędzić mile czas, a później dopiero
      spróbować dogadać się na temat obowiązków domowych.

      Poza tym na podstawie twoich postów odnoszę wrażenie, że nic tylko krzyczysz na
      tego teścia. A może wystarczyłoby trochę pokombinować - np. jeżeli teść chce
      iść na zakupy o 13, to niech tak będzie - tyle, że niech to będą zakupy na
      dzień następny - przecież warzywa, czy też śmietana do zupy przez jeden dzień
      się nie zepsują.
      No i skoro ta podłoga brudna tak cię dręczy - to ty myj tę podłogę - a w zamian
      nie uprasujesz koszul teściowi - i może za to teść się weźmie bez twoich próśb.
    • mama_pyzuni Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 13:12
      Joasiu,
      zupełnie nie rozumiem agresywnych wypowiedzi niektórych dziewczyn, chciałaś sie
      wyżalić, może faktycznie niektóre Twoje sformuowania były trochę niefortunne,
      ale pisałaś to pod wpływem emocji i tyle.
      A widzę, że conajmniej 3/4 wypowiadających sie wie wszystko najlepiej i uważa,
      że zna Twoją sytuację na tyle, żeby wysuwać tak obraźliwe wnioski.
      I komentarze - "co to za spracowany mąż co pracuje do 14!!!" Nie zauważyłyście,
      że Asi mąż zaczyna pracę o godzinie 5 (co do 14 daje 9 godzin pracy, a do 17 -
      12 godzin), ma prawo być zmęczony, zakładając, że rano wstaje przed 4.

      W pewnym sensie mogę zrozumieć Twoją sytuację. Ja też lubię porządek i
      sprzątanie po sobie na bieżąco. Za to mam teściową, dla której łazienkę można
      myć raz na pół roku, a szafki w kuchni szorować co parę lat (nie ma nawet 50
      lat). I gdybym z nią mieszkała (co mam nadzieję, że nigdy nie nastąpi) to nie
      wyobrażam sobie sprzątania po niej i usługiwania.
      A ponieważ jestem za równouprawnieniem to również nie wyobrażam sobie
      usługiwania mężczyźnie.
      I nie MA TO NIC WSPÓLNEGO Z SZACUNKIEM.
      Pewnie teścia już za bardzo nie zmienisz, ale uważam, że nie powinnaś wykonywać
      za niego wszystkich prac, czasem faceci to takie duże dzieci, niezaradne
      życiowo i faktycznie wobec takich osób trzeba być stanowczym (przykład mojego
      45-letniego wujka, ale nie będę wchodzić w szczegóły).
      Nie przejmuj sie.
      Pozdrawiam Ciebie i Twoją córeczkę.
      • petto do mama_pyzuni 30.10.04, 07:31
        mąż ma prawo być zmęczony, prawda, mój pracuje tez od 5, wstaje przed 4,a
        przychodzi 14,15.Ale bez przesady, mój pracuje też ciężko fizycznie i prawie
        codziennie przynosi zakupy,naprawdę duże.A jak wróci to zajmuje się dzieckiem
        do 22,23 bo mnie nie ma często.I co? mozna zyć,daje sobie radę,a wiec
        chcieliśmy dziecko to mamy, i nikogo nie mieszamy w nasze problemy i nasze
        życie.
    • iwles nie przesadzajcie że jest służącą teścia ! 29.10.04, 13:43
      Robi pranie? Pewnie przy okazji, kiedy wrzuca swoje i męża ciuchy do pralki -
      zmieści się i pranie teścia.
      Robi obiad? Tylko, że robiąc zupę nigdy się przecież nie robi równo na dwa
      talerze, więc teść je - jakgdyby przy okazji. Poza tym, on na ten obiadek robi
      wszystkie zakupy.

      Biedna Joasia - służąca - usługująca leniwemu teściowi....

      A ja i tak pozostanę przy swoim:

      Krzyczeć to sobie może na własnego męża (jeśli jej na to pozwoli), ale nigdy na
      ojca a tym bardziej teścia !!!
      No może gdyby krzywdził moje dziecko - wtedy tak !

      Ale za nieumycie podłogi na czas ???
      Albo za zrobienie zakupów o godz. 13, zamiast o 11 ????

      Któras pisała, że szacunek nie ma tu nic do rzeczy. A właśnie, że ma. Ludzi
      starszych, z pokolenia naszych rodziców i dziadków - należy szanować.
      Chyba, że ewidentnie na ten szacunek nie zasługują.
      Ale argumenty wysuwane przez Joannę do takich akurat nie należą, ani zachowanie
      teścia nie jest patologiczne, ani toksyczne, ani nikogo nie krzywdzi.




      • ma.pi Re: nie przesadzajcie że jest służącą teścia ! 29.10.04, 14:05
        A mi sie wydaje, ze tesc nie jest leniem (malego lenia tez pewnie ma, bo kazdy
        z nas go ma wink), tylko ma depresje. I zamiast na niego krzyczec nalezaloby moze
        pojsc z nim do lekarza i pomoc mu wyjsc z tego.
    • milka_milka Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 15:58
      A ja mam wrażenie, że to podpucha...
    • tynka11 Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 16:31
      hmmm Joanno, mam 1 pytanko: czy wy mieszkacie z teściem czy teść z wami??? Bo
      jeśli to wy mieszkacie z teściem to czy nie pomyślalas ze on juz sie narobił i
      nabawil swoich dzieci i nie ma obowiazku bawic twojego?!wiem ze dziadkowie
      pomagaja albo czasem chcielibysmy zeby pomagali! A moze on juz sie tez wzyciu
      dosc napracowal i narobil "na komende" nie wiem zony, szefa a teraz po prostu
      sobie chce odpocząc i robic to na co ma ochote ( np. pospac do 11)Wkoncu to
      jego prawo!! Wiem tez ze przy dziecku i w domu jest zawsze full roboty i jak
      jest ktos w domu kto moglby ci pomoc a tego nie robi to wkurza!! Moze warto
      spojrzec na to ze strony tescia co?
      pozdrawiam
    • andzia1976 Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 08:24
      Nie bede rozpatrywac czy krzyki na tego pana sa na miejscu czy nie...mnie
      poruszyl po przeczytaniu wiekszosci odpowiedzi fakt ze dziewczyny tak strasznie
      bronia tego "staruszka"...ja po opisaniu moich stosunkow z tesciem tez bylabym
      pewnie zmieszana z blotem...ojciec mojego meza nie pracuje juz z dziesiec
      lat,jest 60letnim panem wtracajacym sie we wszystko poczawszy od karmienia
      piersia mojego dziecka po kolor roz w moim ogrodku,a ze mieszkamy naprzeciwko
      to ten pan w poczatkach naszego pomieszkiwania mial zwyczaj wchodzic do naszego
      domu o siodmej rano do naszej sypialni z krzykiem -wy jeszcze spicie....no i ja
      przepedzilam staruszka i jestem z tego cholernie zadowolonasmile)) w mysl
      przyslowia ze najedzony nie zrozumie glodnego takie naskakiwanie na autorke
      postu ze powinna byc bardziej ulegla i prac gotowac myc te podlogi robic
      zakupy moim zdaniem jest nie fair...jesli juz mieszkaja w takim ukladzie to
      dziadke niech tez troche im pomoze bo wydaje mi sie ze ma wiekszosc rzeczy
      podane pod nos ...moze wlasnie znalezienie mu zajecia poprawi mu samopoczucie i
      wyciagnie z depresji (o ile w niej jest)
      kobieta chciala sie wyzalic,bo moze takie zycie na kupie ja meczy i stad ten
      wybuch zlosci a dostala razy po glowie ze ma byc cierpiaca matka polka

      nie przejmuj sie tym wszystkim ...mnie osobiscie takie mieszkanie razem meczy i
      dlatego rozumiem twoj zal i zlosc skierowana w strone tescia...trzeba
      wypracowac sobie dystans do tego typu sytuacji * choc wiem jakie to trudne...i
      jeszcze jedno..licz tylko na siebie ..nie bedzie wtedy nie potrzebnych nerwow...
      pozdrawiam cie serdecznie
      Co Cie nie zabije to Cie wzmocni...
      • dzindzinka Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 11:08
        Przeczytałaś uważnie Andziu post? Autorka chwali się, że wkroczyła o 8 rano do
        pokoju teścia krzycząc: pobudka! Zachowała się podobnie jak Twój teść.
        Teść nie jest staruszkiem, ale synowa nie powinna traktować go jak jakiegoś
        smarkacza, któremu wydaje komendy! Najlepiej, aby z mężem zamieszkała osobno,
        albo przestała obsługiwać teścia i mieć do niego pretensje oto jak żyje: np.
        że dużo śpi. Widać potrzebuje. Autorce radzę przemyśleć swoje "metody
        wychowawcze", bo jeżeli w przyszłości tak będzie wychowywać swoje dziecko
        (wiecznymi pretensjami, żądaniami i wrzaskiem), to na pewno wychowa krnąbrnego
        bachora, który zawsze zrobi na odwrót.
    • zsz Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 08:46
      Dziewczyny, ja uważam, że problem nie w tym,
      co joanna pisze, ale jak pisze.
      Gdyby napisała "mam chore dziecko, sama też
      choruję, mieszkam z teściem, a on nie chce
      włączyć się do dbania o dom" myślę, że
      znalazła by tu więcej wsparcia.
      Zamiast tego post pełen dosyć infantylnych
      i sorry, ale prymitywnych pretensji.
      Historia z psem który zaszczekał jak
      ona się chciała poprzytulać jest kuriozalna.
      Mam wrażenie, że tej osobie wszystko nie w smak,
      nakręca się zazdrością o swoją szwagierkę i
      chyba oczekiwaniem aż wreszcie zostanie sama
      w mieszkaniu (bez teścia).
      Na dodatek sama sobie dokłada pracy -
      przyzwyczajając dziecko do "lulania" i robiąc
      z siebie tym samym męczennice.
      Choć ma rację część dziewczyn, które piszą,
      że teść jest młodym jeszcze człowiekiem
      i może coś w domu robić. Przecież robi, tylko nie
      na rozkaz! Pewnie też mu ciężko w takiej sytuacji.
      Może jest przyzwyczajony do tego, że nie musi wykonywać
      obowiązków domowych? (Już widzę mojego ojca jak lata
      ze ścierą i myje gary! Zakupów też nie robił)
    • mama1232 Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 14:21
      Dziewczyno! Im szybciej się pogodzisz,że teśćia nie zmienisz,tym lepiej dla
      Ciebie i Twojego zdrowia psychicznego... Przecież nawet twojej chorej teściowej
      sie nie udało...Po prostu rób swoje
      • verdana Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 15:18
        Przede wszystkim mozna po prostu podzileić gospodarstwa - kazdy gotuje, kupuje
        i pierze sobie. Poza tym zupełnie nie rozumiem "szacunku" dla podeszłego
        wiekiem 55 latka. Kobiety! Ja mam 47, jeszcze stosunkowo małe dziecko, kilka
        etatów i mam nadzieję, ze za pare lat rodzina i przyszła synowa (bo i dorosłe
        dzieci posiadam) nie będzie mnie traktowała jako zramolałą staruszkę, ktora
        zasługuje na szacunek z racji swojego wieku. Facet jest młody - powinien albo
        ruszyć d..., albo przestać korzystać z usług synowej. Szacunek z racji
        ukonczenia 55, 65 ani nawet 105 lat nikomu sie automatycznie nie należy.
        • janowa szacunek 30.10.04, 22:20
          verdana napisała:

          > Szacunek z racji
          > ukonczenia 55, 65 ani nawet 105 lat nikomu sie automatycznie nie należy.

          Odchodzac od tematu watku - szacunek automatycznie nalezy sie kazdemu,
          niezaleznie od wieku. Takze malym dzieciom.
          Ktos musi najpierw zrobic cos hanbiacego, niegodnego, zeby na ten szacunek utracic.

          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
      • pola777 Re: nawyzywałam na teścia 30.10.04, 15:19
        he he he ale sie usmialam.
        dziewczyno nerwy cie poniosly. I TYLE.

        Ja tez nie lubie komus uslugiwac bez powodu.

        Jakby mieszkal ze mna chlop 55 lat w pelni zdrowy a ja z malym dzieckiem chorym
        to co-mam mu jeszcze uslugiwac? No cholera by mnie strzelila....! I cholera
        mnie strzela jak czytam wypowiedzi polskich meczenniczek za ktorymi z krzyzem
        na plecach kazda podazac powinna.

        34 kilo wnosic na dziesiate pietro bez windy i wozek i worek kartofli z piwnicy
        bez meza 22 godziny na dobe z piatka dzieci- to ze komus jest ciezko ale daje
        rade , gratulacje. Jakbym byla sama w domu, to prosze bardzo - nie mam wyjscia-
        zrobie to. Ale gdyby byl w domu starszy chlop 24 na dobe co by palcem nie
        ruszyl to drazniloby mnie to.
    • marudzik Re: nawyzywałam na teścia 31.10.04, 00:36
      Ja tu podejrzewam poważniejszy problem niż wykonywanie obowiązków domowych. Czy
      na pewno byłabyś zadowolona, gdyby teść wykonywał umówione czynności (zakupy,
      podłogi...)? Mnie na Twoim miejscu drażniłaby sama jego ciągła obecność a mój
      brak prywatności, jego zwyczaje odmienne od moich, jego dobre rady nieprzydatne
      dla mnie... nawet gdyby był dobrym człowiekiem. Myślę, że Twoja sytuacja jest
      trudna właśnie z tych względów. Teść z kolei pewnie uważa, że sam jest w
      porządku, tylko trafiła mu się niedobra synowa, która użala się nad sobą,
      rozkazuje i krzyczy, nie słucha dobrych rad i w ogóle robi wszystko nie po Jego
      myśli.
      Na Twoim miejscu zrobiłabym wszystko, aby zamieszkać osobno, a przynajmniej
      rozdzielić gospodarstwo. Chyba, że taki układ jak jest Tobie odpowiada, tylko
      miałaś chwilowy kryzys. Wiem, że to nieopłacalne finansowo, ale zdrowie
      psychiczne też jest ważne. Na miejscu teścia także wolałabym poczuć się jak u
      siebie w domu i robić co chcę i kiedy chcę, nawet za cenę prania skarpetek czy
      przygotowywania posiłków.
      Marudzik
    • praktycznyprzewodnik Re: nawyzywałam na teścia 31.10.04, 23:06
      Mnie sie tez wydaje, ze tesc ma depresję. Nie piszesz od jakiego czasu jest
      wdowcem i od jakiego czasu nie pracuje, ale jesli to trwa juz wiecej niz rok,
      to powinien isc do lekarza i to jak najszybciej, bo samo nie minie. Wykończycie
      się wszyscy. To ze czasem jestes brutalna nic mu nie zaszkodzi, abys nie była
      chamska i agresywna, a to juz jest kwestia kultury.
      To nie jest normalne, ze spi do południa. Albo siedzi po nocach przy kompie czy
      telewizji, bo nie ma co robic z czasem, a potem odsypia, albo spi, bo ma
      depresje, moze tez podswaidomie unika kontaktow z Toba, bo niezbyt sa te
      kontakty udane. To a propos tego "pobudka". Moze troszke przesadziłas, ale
      mysle, ze nic się takiego nie stało, jesli raz nie wytrzymałaś. Mysle, ze
      powinnas byc wymagajaca i twarda, a jednoczesnie serdeczna i ze ta umiejetnosc
      przyjdzie z czasem. Nie ma nic gorszego, jak ktos ma depresję, by isc mu na
      rekę i chodzić koło niego jak koło zgniłego jajka, w obawie, zeby nie zrobic
      przykrosci.

      Nie piszesz jakie ma teraz na tej emeryturze dochody, ale jesli nie za wysokie,
      tym gorzej. Bo odpada pomysł zycia osobno, wyjdzie za drogo. Jest zalezny w
      pewnym sensie od Was.

      Ze z tamta wnuczka ma lepszy kontakt, to pewnie dlatego, ze tamto dziecko jest
      zdrowe, a wiec i opieka nad nim w niemolectwie nie była obciazona takimi
      emocjami, jakie sa Waszym udziałem. Dziecko jeszcze jest małe, choroba jest dla
      Ciebie nowoscia, nie masz jej "przerobionej wewnetrznie", niepokoi Cie
      wszystko, bo boisz sie pogorszenia stanu zdrowia dziecka i ewentualnej
      operacji. Dobrze byłoby, gdybys mogła porozmawiac z kims kto ma podobne
      problemu, poszukaj na forum albo w necie, moze cos znajdziesz. Przekonasz sie
      wtedy, ze to co przezywasz, to jeszcze nie koniec swiata, ze potówki nie sa az
      tak dla małej groźne.

      Spodziewac się, ze męzczyzna, który pracował wiele lat, dom prowadziła zona,
      teraz zacznie zajmowac się gospodarstwem w taki sposob jak robi to kobieta, to
      niewypał. Nie umie, nie wie jak, nie widzi sensu. Tolerancja mezczyzn na brud
      i bałagan jest zazwyczaj nizsza niz kobiet. Jesli nigdy nie gotował i nie lubił
      tego robic, to nie spodziewaj się, ze sie domysli, ze trzeba cos kupic. Jedyny
      sposob to kartka w reke (konkretny sklep, konkretne produkty) ze spisem spraw
      do załatwienia.

      Ja mysle, ze powinnas w inny sposob organizowac zycie domu. Mówic mu
      konkretnie, co ma zrobic w postaci konkretnego zadania np. zarejestrowac
      dziecko do lekarza, wysprzatac piwnice, zreperowac mikser. Może zajałby sie
      remontem mieszkania ? Albo zainteresował jakąś działalnoscia społeczno-
      polityczna czy korepetycje w swietlicy dla biednych dzieci dawał ? Chodzi o to,
      by miał cos do robienia, czego nie da sie przełozyc, co mu zorganizuje dzien,
      zmusi do ubrania, umycia się. Bo jak tak pójdzie dalej, to sie rozchoruje i
      dopiero bedzie problem. Na razie ma tylko depresję. Oczywiscie nie mozesz zadac
      pomocy, ale tez nie musisz o nia unizenie prosic. Jesli pierzesz prasujesz,
      łatasz mu ciuchy, gotujesz, masz prawo spodziewac się pomocy od niepracujacego
      niestarego mezczyzny. Męzczyzn trudno jest ustawic w domu w roli "przynies,
      podaj, pozamiataj", czyli stała gotowość do drobnych posług, których czasu
      rozpoczecia i trwania nie da sie przewidziec z góry. A szcególnie jesli
      pracował na stanowisku kierowniczym i nie przywykł do słuchania i "niskich
      posług". 55 lat to jeszcze nie starość, jeszcze mógłby sie tata ozenic i
      dopiero byłyby problemy z podziałem mieszkania !
      Ze zmywaniem - mezczyzna predzej upora sie z kuchnia po rodzinnej wigilii na 15
      osób, niz bedzie pamietał o opłukaniu szklanki, odwieszeniu czegos tam na
      miejsce, czy przecieraniu korytarza za kazdym razem jak widzi, ze ktos
      zadeptał. Po prostu mezczyzni do tego rzadko kiedy sie nadają. Nie spodziewaj
      sie za wiele.
      Ja bym dała sobie spokój z myciem szklanki, co by mi szkodziło, ze szklanka
      sobie postoi w zlewie, az on zmyje po obiedzie. Problem w tym, ze tesc nie
      widzi powodu, zeby zmywac zaraz po, odkłada ten obowiazek, a to jest
      denerwujace. I nie tylko denerwujace. Trudno zrobic cos do kolacji, skoro
      niepozmywane po obiedzie. On tego pewnie nie rozumie, bo sam nie gotuje i uwaza
      to za bez znaczenia.
      Postaraj sie wiecej z nim rozmawiac, wiecej wyraziscie mówic o Waszych
      wzajemnych stosunkach. Bez pretensji, zyczliwie, z humorem. To co dla Ciebie
      oczywiste, nie musi byc oczywiste dla niego (szczekajacy w nocy pies) i
      odwrotnie.
      Od siebie tez nie wymagaj ponad miarę. Jak czasem powiesz swoim panom, ze nie
      ma obiadu, bo nawalili ONI, a Ty miałas naprawdę dobre checi i zgłodnieją, to
      sie nic nie stanie.



      • nelka25 joanno !!!! 31.10.04, 23:28
        mieszkasz w domu teścia---więc on wam robi łaskę a nie ty jemu.
        Hrabianka od siedmu boleści.Rusz tyłek i do roboty-nawet do sklepu nie pójdzie.
        I mycie podłogi przez ojca męża!!!Weź ścierkę i myj paniusiu.
    • watermelon01 i mnie raz ponioslo... 01.11.04, 23:13
      Przytrafila mi sie dosc podobna sytuacja: tez mialam sciecie z tesciem - co
      prawda, nie krzyczalam ani nic (ale nie da sie ukryc, ze bylam mocno
      zdenerwowana), bez rzucania miesem, ale stalo sie.
      Slowo wprowadzenia: moj tesc to generalnie wrzod na t..ku; tez
      potrafi "wiedziec lepiej" jak sie karmi dziecko piersia (a nawet jego zona nie
      kamila!), ze w moim ogrodzie skalniak bedzie (sic!) brzydki, ogolnie jestem dla
      niego niepelnoletnia debilka (np. mowil, ze taki jak moj kierunek studiow jest
      tylko dla idiotow i ze sie na niczym nie znam), mowi co ma robic moja siostra
      czy rodzice, a co najlepsze - wiekszosc uwag wyglasza glosno ale w "powietrze" -
      bo sie nie zniza do bezposredniej rozmowy ze mna, nawet zwykle dziendobry
      przechodzi mu przed gardlo rzadko, a jak byl u nas w moje imieniny to
      powiedzial (przy mnie, glosno - ale zonie), ze nie moze mi teraz zlozyc zyczen,
      bo cos tam cos tam, jest zajety czy juz nie pamietam.
      W koncu nie wytrzymalam i przy jakiejs tam okazji powiedzialam, ze jego dowcipy
      mnie zupelnie nie smiesza i sa generalnie do luftu: chodzilo o jego
      ciagle "dowcipasy" (trzeba to napisac w cudzyslowie!) nt. bezdennej glupoty
      kobiet (przede wszystkim mojej; ale on generalnie chyba kobiet nie lubi - juz
      najbardziej to swoich dwu synowych) jako komentarz do KAZDEJ mojej wypowiedzi -
      niezaleznie od tego, czy dotyczyly spotkania z kolezanka, kupionej gazety,
      pomyslu na spedzenie weekendu z mezem czy, po prostu, czegokolwiek.
      Tesc na moja uwage zaczal na mnie krzyczec, ze jestem gowniara, ze sobie
      wyprasza takie traktowanie w sytuacji kiedy on nam pomaga (fakt, tesciowie
      pomagaja nam bardzo przy budowie domu), ze jestem bezczelna i te de i te pe...
      wykrzyczal sie.
      I co? czulam sie (nadal tak jest) bardzo pokrzywdzona, ale po rozmowie z mezem -
      w ktorej wszystko sobie poukladalismy - poszlam i przeprosilam goscia. Nadal
      nie uwazam, ze mam specjalnie za co, ale zrobilam to i przynajmniej mam
      poczucie, ze to ja z tej strasznej sytuacji wyszlam z twarza.
      Radzilabym Ci przede wszystkim zrobic to samo - przeprosic swojego tescia, a
      (pozwol na wyrazenie swojej opinii) masz jednak za co. Nawet jesli tak nie
      myslisz, pokazesz, ze jestes kulturalna osoba, ktora zna granice, tyle, ze sie
      raz zagalopowala. I przynajmniej nie bedziecie musieli zyc dalej w tak
      toksycznej atmosferze.
      I jeszcze jedno - widze, ze u Twojego tescia wszystko prawie Cie denerwuje
      (skad inand, potrafie to zrozumiec): po prostu zluzuj, odpusc SOBIE, staraj
      sie - dla siebie chociaz - zeby Ci to wszystko wisialo; zobaczysz, poczujesz
      ulge, ze nie musisz sie co chwile denerwowac z jego powodu...
      • janowa watermelon... 02.11.04, 08:40
        Podziwiam cie, serio. Nie wiem, czy zdobylabym sie na taki gest. A raczej watpie...

        Pozdrawiam,
        D.
        ---
        "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
        idzie do teatru."
        Alec Guiness
    • wieczna-gosia Re: nawyzywałam na teścia 02.11.04, 10:00
      przyznam ze sie nie wczytywalam, ale odniose sie od prezentowanego tu pogladu u
      paru autorek czyli- nie twoje mieszkanie, masz dziecko to sie zajmuj morda w
      kubel a pranie tez zrob.

      No wiec tak- joanna prowadzi WSPOLNE gospodarstwo z mezem i tesciem. Wspolne.
      Nie jest u niego na wystepach goscinnych na dwa tygodnie. Ja osobiscie nie
      wyobrazam sobie prowadzenia wspolnego gosdpodarstwa z kims i obslugiwania
      go "bo mieszkanie nie moje". No ludzie... ale mieszkanie meza, a przy dobrym
      zwiazku to chyba niewazne czyje wink)
      Mieszkalam u tesciowej pare miesiecy. Nie wyobrazam sobie zeby ona tylko
      zasuwala przy mnie bo my przeciez goscie, ale tez nie wyobrazam sobie brania na
      siebie calosci obowiazkow "bo mieszkanie nie moje".
      Robimy tu optymistyczne zalozenie ze tesc Joanny to czlowiek ktory wie czego od
      zycia chce. A z jej listu tak nie wynika. Cale pokolenia matek (niestety)
      pracowaly na to by faceci bez pokazania palcem CO maja zrobic- nie zrobili NIC.
      Z naszymi synami mozemy pracowac ale tesciow nie zmienimy. tesciowa pewnie
      nakrecala mezowi srubke- jak jej zabrakloto tesc spi do 13.
      Uwazam ze Joanna powinna przeprosic tescia za podniesienie glosu. Nie jej maz,
      nie jej krew nawet. Ale jednoczesnie powinna sie z nim dogadac co facet moze
      robic i niech to robi. Jesli Joanna ma dziecko chore na serce i boi sie z nim
      chodzic na zakupy- to moje drogie uznajmy jej w tym racje bo zadna z nas nie ma
      chorego dziecka. Jesli nie chce dziecka zostawic tesciowi bo mu nie ufa- to tez
      jej wybor.
      Ale podawania przykladow jakie jestesmy super bo sobie swietnie radzimy z psem,
      zakupem, praniem i8tp- to pomylka. Bo Joanna mieszka z niepracujacym tesciem i
      oczywiscie ze moze robic wszystko sama lub wspolnie z mezem tylko powstaje
      pytanie PO CO?
      Ja tez sobie radze sama dzieci mam 5 a tesciowa pomaga mi jedynie okazjonalnie
      i kurtuazyjnie bo niby PO CO moj maz ma ciagnac sie z trojka dzieci na
      gimanstyke artystyczna jesli moze zostac w domu a pojechac z dzecmi moze jego
      mama? Moglby? no jasne. Tylko PO CO? Po co mam sie chwalic ze przytachalam do
      domu 20 litrow wody jesli nie mamy samochodu a tesciowie maja i jezdza do
      supermarketu co tydzien? Moglabym? NO jasne.
      Moglabym rowniez nie miec zmywarki, nie mowiac o 5 dzieci wink)

      Mysle ze w rodzinie nie powinny dzialac uklady opisywane jezykiem ksiegowosci-
      winien- ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka