Dodaj do ulubionych

Co robię nie tak

25.01.21, 22:05
Postanowiłam sobie, że czas zadbać o kondycję i sylwetkę. Jak nie zrobię tego teraz to pewnie już nigdy.

I tak:
Od miesiąca codziennie jeżdżę na rowerze stacjonarnym 60 min, robię plus minus 20-25 km (jeden dzień w tygodniu wolny), do tego hulahop 20-30 min. To już codziennie. I plank - 1 minuta dziennie.

Efektów jak do tej pory brak. Waga poszła odrobinę w górę, wszelkie obwody w miejscu.

Nie wiem co zrobić by choć trochę obwody ruszyły w dół , zwłaszcza ten na brzuchu...

W dodatku , nie mogę wielu ćwiczeń wykonywać ze względu na chory nadgarstek.
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Za dużo jesz 25.01.21, 22:15
      Takim lekkim cardio to i owszem, organizm rozruszasz, ale na widoczne efekty nie licz.
      Ludzki organizm jest bardzo wydajny i wszystko co wydmuchasz na rowerku uzupełnisz jedną kanapką. Żeby schudnąć musisz więc mniej jeść.
      • izabela1976 Re: Za dużo jesz 25.01.21, 22:51
        Jem 5 razy dziennie. Zupy, różne. Konsystencja 50:50. Piję ok. 2 litrów. Zero słodyczy, słodkich napoi itp. Wieczorem szklanka kefiru. Plus w ciągu dnia 2 porcje owoców
              • snakelilith Re: Za dużo jesz 26.01.21, 00:06
                Owoce. Ma odstawić owoce. Zastępowanie słodyczy owocami to wskazówka, że mamy kogoś z hiperinuslinemią. Tacy intuitywnie sięgają po słodkie, jak nie mogą słodyczy, to biorą owoce, a cukier w owocach wywala insulinę pod niebiosa.
              • magata.d Re: Za dużo jesz 26.01.21, 10:02
                larix_decidua77 napisał(a):

                > Od 6 rano do północy to jedzą niemowlęta. Odstaw cukier i zmniejsz liczbę posił
                > ków. Oblicz potrzebną kaloryczność i odejmij 300 kcal.
                Dokładnie.
                Skąd w ludziach przekonanie, ze jak wstają o 6, ida spać o północy, to muszą zapełniać ten cały czas jedzeniem. Co to za argument w ogóle. Autorka wątku dużo ćwiczy, je piec razy dziennie, wychodzi na to, ze albo je albo cwiczy winkwinkwink jedzenie trzeba przygotować, do ćwiczeń trzeba się przygotować, po ćwiczeniach ogarnąć winkwinkwink Gdzie czas na prace i inne rzeczy? Ciągłe posiadanie i jedzenie niewłaściwych rzeczy tu jest problemem.
            • eliszka25 Re: Za dużo jesz 26.01.21, 02:52
              Ilość posiłków tak naprawdę nic nie mówi o tym, ile faktycznie jesz. Liczyłaś kiedykolwiek, ile dziennie zjadasz kalorii? Dopiero jak dokładnie spiszesz i podliczysz wszystkie kalorie, to wiesz, czy jesz dużo czy mało, a zapewniam, ze liczenie „na oko” jest bardzo zdradliwe. Szklanka kefiru i jabłko, to może być już nawet 300 kcal, w zależności od tego, jaki ten kefir pijesz. Zainstaluj sobie w telefonie jakąś aplikację podliczającą kalorie i wpisuj do niej wszystko, co jesz i pijesz. Nawet kęs kanapki czy łyk kefiru. No i najlepiej wszystko ważyć, bo „porcja zupy” też kompletne nic nie mówi o tym, ile faktycznie zjadłaś. Wylicz sobie swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne (w internecie znajdziesz odpowiednie liczniki), odejmij od tego jakieś 200 kcal i nie przekraczaj tej ilości, a zobaczysz efekty.

              No i jeszcze jedno - pierwszy posiłek jesz o 6 rano a ostatni o północy? To zostaje ci nieco mała przerwa bez jedzenia. Dobrze jest zrobić co najmniej 8 godzin przerwy między ostatnim posiłkiem wieczorem, a śniadaniem. Nie musisz od razu stosować if (ja nie daję rady), ale jeśli śniadanie jesz o 6 rano, a kolacje o północy, zjadasz 5 pełnych posiłków plus kefir i owoc, to jesz niemal całą dobę non stop, a to zdecydowanie nie sprzyja odchudzaniu i w sumie nie jest zbyt zdrowe.
              • izabela1976 Re: Za dużo jesz 26.01.21, 12:23
                Nigdzie nie napisałam, że ostatnią zupę jem o północy. Tyle, że mój dzień tyle twa. Ostatni posiłek jem ok. 20-21. Te owoce i kefir nie są jako odrębne posiłki. Jem 5 razy. Mniej nie da rady. Tzn. w sumie da, tyle że wtedy jem dużo więcej niż powinnam, rozciągam sobie żołądek, więc dalej jem jeszcze więcej itd.
                • snakelilith Re: Za dużo jesz 26.01.21, 13:08
                  Nie ma czegoś takiego jako rozciągnięcie żołądka normalnie kaloryczyną dietą. Ja jem około 2 tys kalorii w dwóch posiłkach i nie ma ani rozciągniętego żołądka, ani nie dobijam nawet do nadwagi. Apetyt nie jest z żołądka, a z rozhuśtanej insuliny. Mniej posiłków onacza też, że są one większe, więc powinnaś nawet więcej jeść na raz, twoja dieta złożona z owoców, produktów mlecznych i zupy skubanych co chwila jest beznadziejna. Zupa nie ma wystarczająco kalorii do podkręcenia metabolizmu, a owoce z kefirem stymulują duży wyrzut inusuliny i napędzają głód. Zainteresuj się nowoczesnymi konceptami odżywiania, bo tkwisz w przestarzałych rozwiązaniach z XX wieku, które nikogo nie odchudziły.
                  • black.emma Re: Za dużo jesz 26.01.21, 13:59
                    Jesteś w stanie zjeść 1000 kcal na raz? Nie jesteś po tym senna? Możesz podać przykład takiego posiłku? Jakoś nie wyobrażam sobie zjeść 1000 kcal i np. pracować. Jaki robisz odstęp między posiłkami?
                    Czytałam, że polecacie zjeść pierwszy posiłek koło południa. Dla mnie to by oznaczało, że przez pół dnia, kiedy jestem najbardziej aktywna chodzę głodna.
                    • bib24 Re: Za dużo jesz 26.01.21, 14:00
                      1000 kalorii na raz, jak nie omijasz tłuszczy to jest normalnie żaden problem. tłuszcz (tłuste mięso, ryba, oliwa, orzechy) mają dużą gęstość energetyczną.
                    • snakelilith Re: Za dużo jesz 26.01.21, 14:34
                      Pewne nasycenie, nazwijmy to lekką sennością po posiłku, uważam na naturalną. Nienaturalne jest wymagać od organizmu by ciągle był w stanie gotowości bojowej, bez przerw na spokojne trawienie. Zwykle ten bardziej obfity posiłek to jest ten drugi, późnym popołudniem i lubię sobie po nim po prostu usiąść z herbatką i deserem, i nic nie robić..
                      Być może trochę oszukuję, bo mój pierwszy posiłek to duża szlanka wody, mała kawa z mlekiem (mały łyk mleka 3,8%) i łyżka oleju lnianego (omega3). Śniadanie jem jakąś godzinę, dwie później i robię sobie 3-4 duże pajdy chleba z czymkolwiek, surowe warzywo do smaku, czasem wepchnę jeszcze coś słodkiego, kawałek ciasta, albo banana, albo jogurt. W ogóle mnie to nie obciąża, wręcz przeciwnie, nakręca energię.
                      A wieczorem, około 17-18 gotuję całkiem normalnie, bez oglądania się na kalorie, z nieprzetworzonych produktów. Smażę więc na oleju, czy klarowanym maśle, używam creme fraiche, niczego nie liczę. Pozwalam sobie też na deser, domowe ciasto albo owoca. Myślę, że taki posiłek może mieć czasem nawet więcej niż 1000kcal.
                      W wyjątkowych wypadkach skubię czasem wieczorem parę orzechów, ale generalnie nie mam potrzeby jedzenia po obfitej obiado-kolacji.
                      Nigdy nie jem niczego pomiędzy. Nie zauważam wtedy jedzenia. Nie istnieje dla mnie. Uważam, że wytrenowanie sobie nie sięgania po jedzenie pomiędzy jest łatwiejsze, niż zjadanie czegoś i ograniczanie się przy tym do małej porcji. Gdybym zjadła pączka pomiędzy, to miałabym automatycznie ochotę na drugiego, czy trzeciego. Jeżeli jem pączka po obiedzie, to po dużej porcji normalnego jedzenia nie wepchnę czasem nawet całego, ale jestem syta, nasłodzona i zadowolona.
                      • black.emma Re: Za dużo jesz 26.01.21, 16:26
                        Muszę spróbować, chociaż mnie jest trudno bo robi mi się słabo z głodu, trzęsą mi się ręce jak robię zbyt długą przerwę. Ale tylko w dzień, bo wieczorem zwykle jem najpóźniej o 16-17 i do 7 rano nie potrzebuję jeść. W dzień natomiast jem co 2-3h co jest upierdliwe. Nawet nie muszę schudnąć ale kuszące jest nie myśleć o jedzeniu przez cały dzień.
                        • larix_decidua77 Re: Za dużo jesz 26.01.21, 18:46
                          Ja wstaję 6-7.30. Pierwszy posiłek jem o 9, około 500 kcal, najczęściej jest to razowy chleb, pomidor lub inne warzywo, 2 jaja, lub jakaś ryba, czasem twarożek, ser camembert, pasta jajeczna, różnie, do tego kawa z mlekiem. O 13 jem podobny posiłek a o 17 obiad ok 700 kcal, ponieważ się odchudzam. Nigdy nie bywam głodna, bo posiłki są duże. Czasem o 8 rano mam ochotę na śniadanie ale tyle to wytrzymam. Nie jem w ogóle słodyczy, cukru, owoców i raczej nie smażę, chyba że jajecznicę. Jem dużo warzyw, na obiad mam najczęściej i surówkę i duszone, gotowane warzywa. Słodzę erytrytolem, jak już mam ochotę. Schudłam 14 kg
                      • kurt.wallander Re: Za dużo jesz 26.01.21, 17:31
                        Nie będę cytować wypowiedzi snake, bo jest długa, ale u mnie dokładnie tak samo to działa, przy czym ja przed tym głównym duzym posiłkiem jem tylko spore śniadanie (ale chyba jednak mniejsze niż snake wink I zdecydowanie łatwiej jest mi ograniczyć ilość i kaloryczność jedzenia, gdy podczas posiłku najem się porządnie do syta, nawet do tej lekkiej senności, niż gdybym miała dziubać jak ptaszek 5 malutkich porcyjek przez cały dzień i nigdy nie czuć sytości.

                        Nie powiem, że mega schudłam od kiedy wdrożyłam IF (i przy okazji stwierdziłam, że bardzo mi pasuje taki sposób odżywiania), bo jest to 7 kg od zeszłego marca, ale BMI mam w normie (co prawda, w górnej granicy), czuję się znacznie lepiej, przy okazji zapomniałam co to refluks żołądkowy.
                        • black.emma Re: Za dużo jesz 26.01.21, 17:54
                          Ja mam BMI w dolnej normie, ale przez zmianę trybu życia zaczęłam podjadać i to się źle skończy wink Takie 2-3 posiłki byłyby mniej uciążliwe, może spróbuję. Czy czarna kawa i ziołowa herbata się liczy, czy można je pić poza posiłkami?
            • xantostrephomonas Re: Za dużo jesz 26.01.21, 15:28
              Czemu 5 posiłków to życie cały czas???? Jem ok 7 śniadanie. Pracuje 8 h i w czasie pracy jem jogurt lub kanapkę. W domu koło 16 obiad (jednodaniowy) Między obiadem a kolacją jakiś owoc i koło 20 kolację (chodzę spać koło 24-1. Naprawdę nie mam poczucia że cały dzień żuję, a jest to jakby nie patrzeć 5 posiłków.
              • snakelilith Re: Za dużo jesz 26.01.21, 15:37
                xantostrephomonas napisał(a):

                >
                > ie mam poczucia że cały dzień żuję, a jest to jakby nie patrzeć 5 posiłków.


                Nie ma znaczenia co czujesz. 5 małych posiłków jest niekorzystne dla metabolizmu, a szczególnie dla ludzi z nieco większą predypozycją do hyperinsulienmii. U wielu podkręca to tycie, utrudnia zrzucenie wagi i nakręca apetyt. Jeżeli więc przy takim sposobie jedzenia się nie chudnie, to może warto spróbować czegoś innego. Spróbować. Przecież nie misjonujemy tu wszystkich do zmiany sposobu odżywiania, a tylko próbujemy pomóc autorce wątku.
          • izabela1976 Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:17
            Możesz to rozwinąć? Moja jazda wygląda tak: pierwsze 15 minut jadę w miarę normalnym tempem, nie wolno, ale nie szybko. Potem 30 min po minucie na zmianę jazda normalnym tempem na zmianę z maksymalnie szybkim. I na końcu 15 minut normalnym tempem.
                • geez_louise Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:55
                  To chociaż poszukaj dobrego treningu z tłumaczeniem podstaw na yt. Trening na rowerze stacjonarnym to nie kręcenie pedałami. Szczerze mówiąc, mało prawdopodobne, ze masz w domu rowerek, który nadaje się do trenowania.

                  Moim zdaniem nie warto machać nogami samodzielnie, jeśli jesteś początkująca to weź trenera albo idź na zajęcia. To aż zabawne, jak nic nie wiemy na temat poprawnego ćwiczenia.
          • konsta-is-me Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:22
            Jak wy to robicie?
            Mi na rowerze nigdy nie udało się zmęczyć,wszystko jedno jakim.
            Czy prawdziwy czy treningowy.
            A nie lubię rowerów i kompletnie nie jestem wysportowana i mam b.zla kondycję,!!
            Potrafię się zlać potem od stóp do głów przy szybkim marszu, a rower nic.
            Cud jakiś ??!
            • geez_louise Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:26
              Nie byłaś na dobrym treningu. Kiedyś chodziłam na zajęcia z triathlonistami z taką rzeźniczką, po kilku zrezygnowałam, bo miałam dosyć uczucia, ze zaraz umrę. Lało się z nas tak, że mieliśmy dyżury z mopem po zajęciach. A ja generalnie się nie pocę, nawet w saunie.
            • mum2004 Re: Co robię nie tak 26.01.21, 08:33
              Ja mam niezłą formę, kiedyś bez problemu ćwiczyłem godzinę/dwie na zajęciach w klubie. Raz się skusiłam na rowerki (takie grupowe) - myślałam że ducha wyzionę! Po pół godziny wyszłam z zajęć bo bym chyba padła, aż niedobrze mi się zrobiło ze zmęczenia.
            • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 11:11
              konsta-is-me napisała:

              > Jak wy to robicie?
              > Mi na rowerze nigdy nie udało się zmęczyć,wszystko jedno jakim.
              > Czy prawdziwy czy treningowy.
              > A nie lubię rowerów i kompletnie nie jestem wysportowana i mam b.zla kondycję,!
              > !
              > Potrafię się zlać potem od stóp do głów przy szybkim marszu, a rower nic.
              > Cud jakiś ??!


              np. Wczoraj jeździłam tylko 30 minut wink

              Ale :
              5 min rozgrzewki na 80%
              I potem 5 minut spokojnie ok 32km/h na mniejszym obciążeniu "4"
              Przerywane 1minutą b.mocno 44km/h na obciążeniu "6"
              I taka seria x 3

              Przejechałam 25km. Pot kapał.
            • thank_you Re: Co robię nie tak 26.01.21, 14:22
              Jedyny sport, w trakcie którego pot leciał ze mnie jak z odkręconego kranu to był właśnie spinning - wysiłek, jaki się wtedy podejmuje, jest ogromny. Ale nie ma co mylić spinningu z rekreacyjną jazdą na rowerku przed TV. Niestety musiałam zrezygnować przez kolano, a szkoda.
              • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 16:56
                thank_you napisała:

                > Jedyny sport, w trakcie którego pot leciał ze mnie jak z odkręconego kranu to b
                > ył właśnie spinning - wysiłek, jaki się wtedy podejmuje, jest ogromny. Ale nie
                > ma co mylić spinningu z rekreacyjną jazdą na rowerku przed TV. Niestety musiała
                > m zrezygnować przez kolano, a szkoda.

                To ja mam inaczej- ja nawet w wodzie potrafiłam się spocic big_grin
                Bieganie-wiadomo - przy interwałach czy akcentach nie mogło być inaczej
                Nie pociłam sie tylko na siłowni
                • thank_you Re: Co robię nie tak 26.01.21, 17:03
                  Ale nie napisałam, że przy innych sportach się nie pociłam tylko ze przy spinningu pociłam się tak, ze po prostu lało się ze mnie (i ze wszystkich innych ćwiczących).
                • kura17 Re: Co robię nie tak 26.01.21, 20:13
                  > Bieganie-wiadomo - przy interwałach czy akcentach nie mogło być inaczej

                  Wapaha, co to sa akcenty przy bieganiu (wiem, ze moge poszukac w necie, ale lubie informacje od ludzi smile )

                  ja sie poce w zasadzie przy kazdym wysilku, po (normalnym) biegu jestem mokrutenka - podobno to dobrze, bo mam dobrze regulowane schladzanie wink
                  • wapaha Re: Co robię nie tak 27.01.21, 08:58
                    kura17 napisała:

                    > > Bieganie-wiadomo - przy interwałach czy akcentach nie mogło być inaczej
                    >
                    > Wapaha, co to sa akcenty przy bieganiu (wiem, ze moge poszukac w necie, ale lub
                    > ie informacje od ludzi smile )
                    >
                    > ja sie poce w zasadzie przy kazdym wysilku, po (normalnym) biegu jestem mokrute
                    > nka - podobno to dobrze, bo mam dobrze regulowane schladzanie wink
                    >
                    >

                    . Akcenty to elementy na których skupiasz się w danym treningu -jeśli jest to np. siła biegowa to robisz kilka/naście podbiegów pod górkę , ale jesli jesteś już "wprawiona" możesz przez jakiś odcinek/i biegac tyłem ( lubię !), biegniesz ćwicząc skipy . W kolejnym dniu treninowym akcent powinien byc inny mogą to być np. interwały -czasowe lub dystans np. 30s ( mocno) przerywane 1min ( trucht) lub 10 x 100 m ( mocno/trucht) itp. Kolejnego dnia akcentem może być bieganie w danym tempie, mocno ale krótkiego odcinka ( np. 3km w 5:15) innego zaś wolne wybieganie 15-20 km ale w tempie np. 6:00
        • sarah_black38 Re: Co robię nie tak 26.01.21, 11:48
          milupaa napisała:

          > , mieśnie ważą więcej niż tłuszcz.

          Mięśnie ważą dokładnie tyle co tłuszcz. To tak jak w tej dziecięcej zagadce - co waży więcej - kilogram puchu, czy klilogram żelaza?

          Na rowerze można się dobrze zmęczyć jeżdżąc nie w sukienusi i kapelutku po ścieżce rowerowej a w terenie, po piaszczystych, leśnych duktach, pod solidna górkę. I np. 80 km na raz. Kilka godzin wspanałej jazdy po puszczy ... ech się rozmarzyłam, bo teraz już nie mogę. Liczba spalonych kalorii ok. 2000 , po takiej jeździe mogłam konia z kopytami zjeść. W czasie sezonu, po przejechaniu ponad 3 tys. km chudłam kilka kilogramów.A liczenie kalorii było mi obce.
        • snakelilith Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:28
          To wskazuje na genetyczyną skłonność do nadwagi i bardzo prawdopodobną hyperinsulinemię. Jeszcze raz, przejdź na 3 posiłki dziennie, przy tym samym kalorycznym bilansie. 5 posiłków to dla ciebie niekorzystny spoósb odżywiania.
            • snakelilith Re: Co robię nie tak 26.01.21, 00:10
              8 posiłków to byłby insulinowy overkill. Nie życzę najgorszemu wrogowi. Nie rozumiem, że to mało i często tak uparcie się trzyma. Od 30 lat wiadomo, że to rozwala metabolizm.
              • milupaa Re: Co robię nie tak 26.01.21, 02:27
                Bo trudno jest wytrzymać na 3 posiłkach dziennie. U mnie 4 to minimum. Nie jestem w stanie na raz tak sie nazrec aby starczyło na więcej niż 3-4 godziny bez głodu.
                • 1matka-polka Re: Co robię nie tak 26.01.21, 08:13
                  primula.alpicola napisała:

                  > " Od 30 lat wiadomo, że to rozwala metabolizm"
                  >
                  > Jesteś optymistką... Nadal wielu dietetyków zaleca i rozpisuje 5-6 niewielkich
                  > posiłków, żeby "przyspieszyć metabolizm".

                  Ostatnio karmelowa sie odchudza razem z forum i dietetyk kliniczny przepisal jej 5 posilkow dziennie. 🤷
                  • snakelilith Re: Co robię nie tak 26.01.21, 13:45
                    1matka-polka napisała:


                    > Ostatnio karmelowa sie odchudza razem z forum i dietetyk kliniczny przepisal je
                    > j 5 posilkow dziennie. 🤷

                    Karmelowa jest na diecie niskoenergetycznej, a przy odopowiednim ściśnięciu pośladków i ucięciu kalorii schudnie się także na 5 posiłkach. Chyba, że ma się inuslinooporność, wtedy bywa, że się nie chudnie i zakłada rozpaczliwe wątki z pytaniem "co robię nie tak?".
                    Problem jest tylko taki, że nawet jak się na początku chudnie, to po pewnym czasie niskokalorycznej diety organizm dopasowuje się ilości dostarczanych kalorii i przestaje się chudnąć. W ten sposób można spowolnić sobie metabolizm nawet o 30% w stosunku do wartości wyściowej. Jeżeli więc przed dietą mogłaś jeść 2000 kcal do utrzymania wagi, po diecie zaczynasz tyć, gdy jesz więcej 1400kcal. O tym, że złapie cię jo-jo nie trzeba nawet wspominać.
                    Jeżeli chce się schudnąć i nową wagę utrzymać na zawsze, należy metabolizm podkręcić, a nie zwolnić. W tym celu należy obniżyć stale insulinę, czyli zaprzestać stymulować trzustkę jedzeniem jak niemowlak w fazie intensywnego wzrostu i kalorie obcinać tak, by organizm nie protestował, czyli maksymalnie 200-300kcal mniej. Kobieta potrzebująca jakieś 2000 kcal dziennie nie powinna więc schodzić poniżej 1700kal. Przy tylu kaloriach można najeść się przynajmniej raz dziennie do syta, bez potrzeby radykalnej zmiany preferowanych produktów i bez skubania trawy. Taka dieta jest łatwiejsza do utrzymania i nie wywołuje po kilku tygodniach napadów wilczego głodu i gwałtownej potrzeby rekompensaty. Głodować przez kilka pierwszych tygodni potrafi bowiem każdy.
                    A przestawienie się na mniejszą ilość posiłków bywa bolesne, bo organizm wysyła nam na początku fałszywe sygnały. Rozhuśtana inuslina powoduje spadki cukru i odczuwamy po posiłku już wcześnie głód/apetyt, ale to po kilku tygodniach/ miesiącach się reguluje, z korzyścią nie tylko dla wagi i zdrowia, ale także wiecznie zajmującej się żarciem głowy. Jak jesz 5 razy dziennie to ciągle jesteś albo przy jedzeniu, albo planowaniu jedzenia, albo innnej czynności z jedzeniem związanej. To jakaś paranoja. Fiksacja na żarciu. Z tego można wpaść nawet w zaburzenia łaknienia. Należy więc stopniowo zmniejszać ilość posłków, ale jednocześnie powiększać ich kaloryczność i zwiększać przerwy pomiędzy. Nie trzeba od razu przechodzić na IF 16/8, ale ograniczenie się do 3 posiłków dziennie, to nie jest jakaś nowomodna nowinka. Generacje ludzi tak kiedyś jadły. A od lekkiego apetytu, gdy przerwa trwa ciut dłużej niż 6 godzin też się nie umiera. Przynajmniej dwunastnica ma okazję się trochę oczyścić, u ludzi jedzących bez przerwy ta naturalna funkcja nie ma żadnych szans.
                    • jolie Re: Co robię nie tak 27.01.21, 17:56
                      >Jak jesz 5 razy dziennie to ciągle jesteś albo przy jedzeniu, albo planowaniu jedzenia, albo innnej czynności z jedzeniem związanej. To jakaś paranoja. Fiksacja na żarciu. Z tego można wpaść nawet w zaburzenia łaknienia.

                      Zgadzam się, u mnie ten efekt myślenia o jedzeniu powoduje paradoksalnie koncentrację na jedzeniu. Przeszłam w dwóch ciążach dietę cukrzycową (przy niby cukrzycy ciężarnych, uważam, że zdiagnozowanej na wyrost) i to myślenie o kolejnych 5 posiłkach i odpowiednich proporcjach składników zabiło we mnie całą radość życia i dręczyło mnie. Cały dzień zorganizowany był wokół jedzenia i wymyślania posiłków, to nie było normalne życie tylko jakiś kamień młyński. Ale wydaje mi się, że IF w ciąży byłoby niemożliwe tzn. przy dużych porcjach poziomy cukru godzinę po posiłku nie byłyby takie, jakich oczekują diabetolodzy.
              • jeste_m_sobie Re: Co robię nie tak 26.01.21, 09:39
                Snakelilith, sorry, że się podepnę do cudzego wątku. Nie chcę zakładać nowego, skoro i tak tu jesteś, a może ktoś jeszcze skorzysta. Mnie gastrolog zaleca pięć, najlepiej sześć posiłków dziennie ze względu na nadżerki na żołądku i dwunastnicy. Jestem szczupła, nawet bardzo, więc nie w tym problem, tylko chciałabym wiedzieć, czy to ma uzasadnienie. Do niedawna ćwiczyłam, obecnie ze względu na bóle i stany zapalne nie mogę. Słodycze kocham miłością wielką. Cukier i insulina w porządku.
    • beverlyja90210 Re: Co robię nie tak 25.01.21, 23:25
      Rowerek jest super, tylko jak w 60 minut robisz 20-25 km to jedziesz w złym tempie,musisz je podkręcić. 20 km to w pol godziny powinnaś zrobić żeby było cardio.Takim tempem to dużo nie zdziałasz. Połącz to z IF i będą efekty
      • troompka Re: Co robię nie tak 26.01.21, 10:15
        jeżeli to taki rowerek z obciążeniem, to jeszcze zależy na jakim obciążeniu się jedzie. Ja przy ustawieniu na poziom między 4 a 5 to po pół godz. chce wyzionąć ducha, a przejade raptem 10 km. Dodam, że w sezonie letnim na rowerze potrafie po róznorodnym terenie jeżdzić po 30-40 km codziennie, tak więc zaprawiona jestem.
        Przy obciążeniu poniżej 4 to jest dla mnie kręcenie kółek, może i zrobiłabym te 40 km ale to bez sensu.
    • primula.alpicola Re: Co robię nie tak 26.01.21, 07:39
      Jeśli chodzi o treningi, to istnieją lepsze sposoby wykorzystania czasu. Zamiast tego pedałowania przez 60 min., zrób ze 3 tygodniowo, 20-25 min. interwałów (szukaj pod nazwą HIIT) plus 3 treningi na wzmocnienie mięśni.
      Jedzenie, tak jak Ci tu piszą- 3 posiłki, i znajdź kogoś (albo sama się naucz) podstaw o makroelementach.
    • plain-vanilla Re: Co robię nie tak 26.01.21, 10:19
      Przede wszystkim powinnaś kontrolować puls podczas ćwiczeń. Ja ćwiczyłam tak samo jak ty, zlana potem i efektów nie było żadnych. To było kilka lat temu.
      Od początku listopada ćwiczę 45 minut dziennie ze stałą kontrolą pulsu. Nie jestem zlana potem. Schudłam 7kg. Zobacz sobie artykuły o strefie spalania tłuszczu. Ja robię 11,5km w 45 minut. Mam ustawione spore obciążenie, więc połowę czasu jadę pod górę. Nie jest to tylko pedałowanie. Obciążenie zwiększyłam już kilka razy, bo po jakimś czasie potrzebny jest większy wysiłek do utrzymania wyższego pulsu. Więc ilość kilometrów zrobiona podczas treningu nie oddaje tak naprawdę wysiłku, który wkładasz w to.
      Chude zupy moim zdaniem są ok. Zrezygnuj z kefiru i owoców i może faktycznie 4 posiłki rozłożone w ciągu dnia z minimum 8h przerwą pomiędzy ostatnim posiłkiem a śniadaniem.
    • piataziuta Re: Co robię nie tak 26.01.21, 10:21
      Płaski brzuch robi się w kuchni, niestety.

      Ale sportu nie porzucaj, poprawisz nim wydolność, krążenie, ukrwienie, spalanie, jędrność i ogólny wygląd ciała i twarzy.
    • la_felicja Re: Co robię nie tak 26.01.21, 10:53
      Ćwicz mięśnie. Przysiady, wykroki, pompki, hantle - na YT znajdziesz mnóstwo różnych treningów.
      I tylko nie codziennie! Trzy razy w tygodniu wystarczy, max cztery. Mięsień najwięcej kalorii spala nie w trakcie ćiwczeń, ale podczas regeneracji. Ćwicząc codziennie, nie dajesz mięsniom szansy, żeby się zregenerowały i w sumie masz efekt odwrotny do zamierzonego.
      No i dieta. Ogranicz liczbę posiłków, owoce zastąp warzywami i zobacz, co będzie.
    • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 11:01
      Zamiast jeździć codziennie przez 60 minut i pomału ( bo 20-25 km to mało ) wprowadź zmiany
      - 30 min na średnim obciążeniu w tempie 35km/h
      - 30 min interwał -1minuta na 90% mocy bardzo szybko i 5 minut na niskim obciązeniu wolniej
      -60 min ale w tym 4x 10 na 80% mocy
      Plank 1 minuta ?- bez sensu- poszukaj programu cardio /tabaty / elementów cross fit - i ćwicz min. 35 min
      Jeśli ciało pozwala-zastąp hula-hop skakanką ( w domu) lub szybkich marszem/truchtem/z czasem biegien- na dworze
      • troompka Re: Co robię nie tak 26.01.21, 11:49
        sorry, ale to jest przepis na szybki zawał dla kogos nie zaprawionego. Aby zachować tempo 35/h przy średnim obciążeniu to trzeba juz wyćwiczonego ciała, a nie kogoś kto zaczyna swoja przygodę.
        • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 12:09
          To jest przykład. 35km/h nie jest szczególnie szybkim tempem jeśli nie ma obciążenia - normalna luźna jazda.
          Chodzi o to, by stosować zmiany tempa, zmiany obciążenia, interwały itd zamiast jednostajnego powolnego klepania bo 20-25km w 60 min to jest albo bardzo powolna jazda na niskim obciążeniu albo bardzo powolna jazda na bardzo wysokim obciążeniu ( co samo w sobie jest bezsensowne jesli powtarzalne za każdym razem)
          • troompka Re: Co robię nie tak 26.01.21, 12:43
            no, ale pisałas o 35/h ze srednim obciążeniem, a biorąc (sorry) jeszcze obciążenie autorki, czyli jakies powiedzmy 10 kg nadmiaru, to jedź sobie z 10 kg workiem na plecach w tempie 35/h smile, no ciężko ciężko i nie na długą metę, a co do dalszej części to się zgadzam i juz też o tym pisałam.
            Generalnie teraz stwierdzam (niestety juz po zakupie), ze taki rowerek treningowy naprawde niewiele daje i w dodatku przyjemnośc z "jazdy" żadna, osobiście traktuję go jako zło konieczne, które może pozwoli mi zachować jako taka kondyncje, do otwarcia sezonu rowerowego na zewnątrz, czyli że nie będę musiała zaczynać od wyrabiania kondycji po zimie smile
            • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 12:49
              Napisałam średnie obciążenie - bo dla każdego oznacza coś innego. Dla mnie średnie to "4" wink a dla autorki być może średnie to "2"

              Warto skupić się na plusach : można oglądnąć filmy i ogarnąć social media na spokojnej jeździe- a jak jest za nudno urozmaicić sobie dołożeniem do pieca big_grin
    • olkkaa_99 Re: Co robię nie tak 26.01.21, 11:38
      Nie jestes w deficycie kalorycznym. Mozna cwiczyc 4h dziennie z ciążarami , a potem wyzerować to wszystko zjadajac obiad, 2 cukierki, kawe z mlekiem, male chipsy i lampke wina. To jest fizyka: chudniesz, gdy dostarczasz mniej kalorii niz spalasz. Nie ma zadnej innej zasady, tylko ta. Chudniecie zależy od diety. Mozna schudnac nie ćwicząc nic, tylko trzeba zmniejszyc podaż kalorii. I pamietac, ze godzina jazdy na rowerku to minus 200 kalorii, jesli potem zjesz bulke pelnoziarnistą z maslem i pomidorem, to masz +250 kalorii. Podaje pi razy oko, ale polecam zacząć liczyc kalorie w aplikacji, mozesz się bardzo srodze zdziwić, ile kalorii jesz. I rowniez bardzo mocno zdziwic ile spalasz. Zazwyczaj jesz 2x wiecej niz sadzisz, a spalasz 2x mniej. Jest to mocno demotywujace, bo wydaje nam się, ze skoro sie spocilisny i mamy zakwasy, to na pewno bardzo duzo spalilisny i nalezy nam sie obiad. Zazwyczaj to nieprawda. Serio. Nie ma żadnych cudow, musisz zmniejszyc kalorycznosc posilkow.
        • wapaha Re: Co robię nie tak 26.01.21, 12:25
          purchawka2020 napisał(a):

          > Dokładnie, ruch nie powoduje zrzucenia kilogramów, tylko i wyłacznie dieta. Ru
          > ch jest dobry dla poprawy samopoczucia i ładniejszej budowy ciała.



          To nieprawda
          Aktywność fizyczna wpływa na przemianę materii, rozwija mięśnie a także wpływa na przemianę energetyczną a jej brak sprzyja powstawaniu chorób cywilizacyjnych ( w tym otyłości, cukrzycy, chorób sercowych)
        • olkkaa_99 Re: Co robię nie tak 26.01.21, 12:46
          Ruch pomaga na wszystko - wiecej spalasz, lepiej sie czujesz, poprawia sie samopoczucie i wydolność, ale ruch NIE warunkuje chudnięcia z automatu. Chudnie sie tylko dzieki długotrwałemu deficytowi. Warto liczac kalorie sprawdzac nie tylko wartosci dzienne, ale tez tygodniowe i pilnowac tego. Jeśli dzis wypijesz piwo, to nic sie nie stanie, jesli tylko jutro zjesz mniej o te 250 kalorii. Wartosci tygodniowe będą sie zgadzać. Nie polecam wazenia sie za często, ale mierzenie obwodow juz jest bardzo miarodajne. Tak samo ubrania - rob sobie co 2 tygodnie zdjecie w ubraniu, które dzis jest za ciasne. mialam takie spodnie i stanik- na poczatku odchudzania spodnie moglam naciagnac do polowy uda, a ze stanika każdą stroną wystawaly faldki tluszczu. Po pol roku do spodni nosilam pasek, a stanik byl za duzy w obwodzie. powodzenia!
        • kanga_roo Re: Co robię nie tak 26.01.21, 15:18
          jeśli jesz codziennie tyle samo, ale jednego dnia siedzisz na kanapie, a drugiego chodzisz po górach, to może być tak, że raz masz nadwyżkę kalorii, a raz deficyt. o tyle ruch może powodować zrzucenie kilogramów.
          ale pułapki są dwie: jedna, że po wysiłku jesteś bardziej głodna, druga, że bardziej skłonna do folgowania sobie ("bo spaliłam") . a, i jeszcze po intensywnym wysiłku często się intensywnie odpoczywa, i wychodzi na to samo, co umiarkowana aktywność cały czas big_grin

          przy parametrach, jakie podała autorka wątku, to ja bym się zastanowiła nad wywaleniem z diety (a przynajmniej znacznym ograniczeniem) mleka i przetworów mlecznych, i zastąpieniem owoców warzywami. o słodyczach jako takich i cukrze sypanym wogóle nie piszę, bo to oczywiste.

          • snakelilith Re: Co robię nie tak 26.01.21, 15:28
            kanga_roo napisała:

            > jeśli jesz codziennie tyle samo, ale jednego dnia siedzisz na kanapie, a drugie
            > go chodzisz po górach, to może być tak, że raz masz nadwyżkę kalorii, a raz def
            > icyt. o tyle ruch może powodować zrzucenie kilogramów.

            Nasz organizm nie jest aż tak wrażliwy, że każda niezgodność bilansu od razu pokazuje się na wadze. Małe nadwyżki i deficyty nie mają zwykle większego znaczenia. Dlatego czasem można się np. urlopowo przeżreć, a czasem kilka dni np. chorobowo głodować, a waga tkwi w miejscu jak zaczarowana. Dopiero długotrwałe zmiany zmuszają go do konsekwencji i dla niektórych 4 tygodnie sportu to za krótko. Czasem efekty widać dopiero po 7-8 tygodniach, albo jeszcze później.



            > ale pułapki są dwie: jedna, że po wysiłku jesteś bardziej głodna, druga, że bar
            > dziej skłonna do folgowania sobie ("bo spaliłam") . a, i jeszcze po intensywnym
            > wysiłku często się intensywnie odpoczywa, i wychodzi na to samo, co umiarkowan
            > a aktywność cały czas big_grin

            Dokładnie tak.
    • izabela1976 Re: Co robię nie tak 27.01.21, 15:48
      Przeliczyłam sobie kaloryczność moich posiłków. Jest to mniej więcej 1300 do 1500 (w zależności od dnia i rodzajów zup, sprawdzałam kaloryczność z 7 dni).

      Na zupach jestem od roku. Przez ten rok schudłam 14 kg i zeszło mi 16 cm w talii. Tyle, że waga i obwody stanęły, dlatego też dodałam sport.

      Wcześniej jadłam tak jak radzicie 3 posiłki, tyle że ich kaloryczność była ok 2500 nawet do 2800 (aż zajrzałam do notatek). I miałam czas czas problemy z refluksem, a nie jadałam wtedy nie wiadomo jakich rzeczy. Jedząc 5 razy dziennie nie mam problemów z żołądkiem, więc ilości posiłków nie chciałabym zmieniać. Nie uśmiecha mi się wracać do leków.

      Wracając do dziennych kalorii, do ilu więc powinnam zejść?

      I oczywiście dziękuję za wszelkie rady dot. sposobów jak ćwiczyć.
      • olkkaa_99 Re: Co robię nie tak 27.01.21, 17:16
        W pewnym momencie waga po prostu staje, trzeba to przeczekać, nie ograniczac juz kalorii, zrobic diet breake'a, czyli skupic sie na podtrzymaniu dotychczasowych rezultatow - nie folgowac sobie, ale tez nie zarzynac sie za bardzo, ten stan minie, czasem trwa kilka tygodni, ale przechodzi.
        Pradoks jest taki, ze im mniej wazysz, tym mniejsze jest twoje dzienne zapotrzebowanie, czyli przykladowo jesli wazylas 70kg i chudlas jedzac 1800 kalorii, to jeśli dzis wazysz 55 kg, to aby nadal chudnac potrzebujesz jeszcze mniej.
        Jesli dodalas sport-waga moze stac w miejscu, bo miesnie ważą wiecej niz taka sama objetosc tluszczu. Niestety, odchudzanie to proces, ktory nie jest liniowy, czasem są przestoje i to jest naturalne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka