mia_mia
26.03.21, 21:44
Zostając w klimatach świątecznych to może o spowiedzi. Dla mnie to skrajna trauma dzieciństwa choć byłam tylko kilka razy. Pamiętam emocje przed pierwszą komunią, omdlenia, wymioty, panikę wśród rówieśników i swoją. Potem pierwsze piątki i fałszowane podpisy, żeby katechetka i ksiądz się nie darli. Na szczęście szybko uznałam, że to nie dla mnie, chociaż najpierw bardzo bałam się piekła, bo przecież grzeszę. Jako dorosła osoba nigdy nie byłam u spowiedzi i zastanawiam się co daje spowiadającym się wyznanie swoich tajemnic obcemu mężczyźnie i poddanie ich jego ocenie. Rzeczywiście to jakaś ulga a może nadal się stresujecie, ale idziecie bo tak trzeba?