Dodaj do ulubionych

Covid i przyjaciele

30.03.21, 08:34
Pomogli wam przyjaciele podczas choroby czy raczej zawiedli?
Ja niestety mam kiepskie doświadczenia.
Mam wąskie grono znajomych i przyjaciół ale wydawało mi się, że sprawdzonych. Tymczasem nikt nie spytał jak się czuję, czy pomóc w zakupach ( wiadomo, że siedzimy murem w domu od 10 dni), nikt nie zapytał czy ma nam kto psa wyprowadzić.. czuję się się z tym okropnie. Zastanawiam się czy ze mną jest coś nie tak?
Jedną bliską koleżankę poprosiłam o odbiór zamówionych zakupów. Zrobiła to ale bała się te zakupy pod drzwiami zostawić, chciała, żeby ktoś je od niej odebrał..szczerze mówiąc jestem w szoku- w takiej sytuacji rzucam wszystko i pomagam.
Ja wiem, pewnie jestem naiwna, dziś każdy żyje głównie dla siebie. Ale mimo wszystko..
Obserwuj wątek
          • kosmos_pierzasty Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:29
            madami napisała:

            > Pandemia, sytuacje kryzysowe pięknie weryfikują ludzi wink

            Zgadzam się. U mnie też zweryfikowała jedną znajomość.

            Lukrecjo, nie jesteś pierwszą, która ma zbyt optymistyczne spojrzenie na ludzi. Ale ja to odkryłam jeszcze przed pandemią.
            • madami Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:41
              Mnie pandemia i cały ten kryzys w cudowny sposób zbliżyła z niektórymi, np. niektóre takie letnie znajomości przekształciły się z coś silniejszego
              w takich sytuacjach istniejąca przyjaźń też staje się zwyczajnie mocniejsza,
              natomiast utraty niektórych znajomości jakoś mi nie żal, głównie lękowych panikarzy, wysysających do tej pory energię z otoczenia jak wampiry, dzięki pandemii jakoś nie mam skrupułów by te kontakty urwać, czasem człowiekowi otwierają się oczy na takie zachowania i uświadamiasz sobie, że tek ktoś zawsze taki był tylko ty nie widziałeś.
              • kosmos_pierzasty Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:51
                >czasem człowiekowi otwierają się oczy na takie zachowania i uświadamiasz sobie, że tek ktoś zawsze taki był tylko ty nie widziałeś.

                Otóż to.
                I, tak jakieś relacje się zacieśniły, bo ludzie mają więcej czasu, a jakieś czuję, że nie będą kontynuowane.
                Mnie szczególnie razi zachowanie, jakby pandemii nie było, czy twierdzenie, że jak korygujesz pewne zwyczaje, to "pretekst" by czegoś tam nie zrobić, nie spełnić jakichś tam oczekiwań. Serdecznie dziękuję za kontakty z takimi gwiazdeczkami, wokół których świat ma się kręcić, pandemia czy nie pandemia. I tak, oczywiście, że po fakcie dostrzegłam - nie powinnam być zaskoczona, bo tak samo było wcześniej, tylko w normalnych warunkach mniej się to rzucało w oczy.
    • little_fish Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:41
      Covida ani kwarantanny nie miałam, raczej byłam tą drugą stroną. Ale wszyscy znajomi po przejściach covidowych mówili coś dokładnie odwrotnego - że mieli mnóstwo dobrych doświadczeń, deklaracji pomocy i autentycznej pomocy ze strony bliższych i dalszych znajomych/rodziny. Mnóstwo przejawów życzliwości i troski. Często od osób, o których nawet by nie pomyśleli.
    • 35wcieniu Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:44
      Nie miałam, ale wszyscy znajomi, którzy mieli wychodzili utuczeni bo im wszyscy nosili jakieś chore ilości jedzenia. big_grin
      Dziwna sprawa, strach przed postawieniem zakupów to jakiś absurd, chyba mieli inny powód.
    • milka_milka Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:44
      Bardzo Ci współczuję. Ja miałam inne doświadczenia, jak tylko przyjaciele i znajomi się dowiedzieli, to pytali, w czym pomóc.

      Nie wiem, jak znam siebie, to wyrąbałabym prawdę „przyjaciołom”. Przecież nie oczekujesz osobistej pielęgnacji i ocierania czoła, ale zwykłych rzeczy - zakupów, wyprowadzenia psa, nawet postawienia na wycieraczce ugotowanego obiadu.
      • m_incubo Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:21
        Tak, co do zakupów, jedzenia, troski o samopoczucie itp masz rację, co do psa się nie zgodzę.
        Prędzej wzięłabym cudze dziecko na wychowanie, ale nigdy w życiu i w żadnej sytuacji nie zaiwaniałabym z cudzym psem 3 razy dziennie na spacery.
        • montechristo4 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:35
          A co mają zrobić ludzie z psem? Zakneblowac mu dupę na 10 dni?
          Ja mam na szczęście inne doświadczenia, psa nam wyprowadzali sąsiedzi i znajomi. Ja wyprowadzałam obcym ludziom, bo w tych chorych czasach trzeba sobie pomagać.

          Autorko, współczuję doświadczeń, czas chyba na weryfikację znajomości, przykro mi. Ja mam zupełnie odmienne od Twoich, dostaliśmy mnóstwo wsparcia i życzliwości.
        • milka_milka Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:38
          Cóż, trudno, nie sprawdzasz się. Bo nawet nie pomyślałaś, że raz mogłabyś Ty, raz ktoś inny i jeszcze raz ktoś inny.
          Poaz tum pomoc nie polega na tum, co Ty sobie wybierzesz, tylko na ogarnięciu tego, co jest potrzebne. Nawet wychodzenie z psem. To nie jest wieczne.
    • tereso Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:49
      Myśmy mieli kwarantannę. Przyjaciele się garnęli ale mój brat mieszka dwie ulice dalej więc im odmówiłam i zadzwoniłam do niego. Ten zaczyna się wykręcać że praca że to tamto 😂 wprost powiedziałam: stary, nie czaruj, potrzebuję to i to do wieczora. Przywiózł. Potem on miał covid. Dzwoni żeby przywieźć mu to i tamto. Mówię mu że jestem w pracy że jutro. On na to stara nie czaruj... Już układałam w głowie co odwołać ale zadzwonil że jego syn przyjedzie ( ma kilka kilometrów do rodziców). Ale nauczkę dostałam 😁
      • tereso Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:57
        Coś Ty, może tak jak w moim przykładzie praca itd a Ty jesteś delikatna i po odmowie nie dociśniesz. Szczerze mówiąc ja uważam że w takich bliskich relacjach jest miejsce żeby wprost powiedzieć ale mnie zależy. No z moim bratem wiem że mnie kocha tylko jest zajęty i nie zawsze pomysli alę dociśnięty zrobi i jeszcze z tego dumny. Więc daję mu szansę się wykazać. Jak widać w drugą stronę podobnie.
      • 35wcieniu Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:57
        Może nie od razu "nie tak", tylko po prostu pozaniedbywałaś te kontakty, więc i oni przestali je utrzymywać?
        Ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, że np. kolezanka z którą regularnie się spotykam nagle odmawia postawienia zakupów pod drzwiami.
        • lukrecja46 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:01
          35wcieniu napisał(a):

          > Może nie od razu "nie tak", tylko po prostu pozaniedbywałaś te kontakty, więc i
          > oni przestali je utrzymywać?
          >
          >

          Raczej zbyt naciskałam na te kontakty. Może za bardzo.
          • 35wcieniu Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:03
            No tak, w tę stronę też może być, jak się narzucałaś osobom niezainteresowanym, no to cóż, w tej sytuacji pora przyjąć to niezainteresowanie do wiadomości.
            Nie każdy jest każdą znajomością zainteresowany i tego nie zmienisz.
      • little_fish Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:03
        Niekoniecznie, coś ty. Czasem zdarzają się takie fatalne zbiegi okoliczności. Jeden ma pilną pracę, drugi już obskakuje krewnych i znajomych na kwarantannie, trzeci się trafi nadmiernie lękowy (mnie też pytano czy nie boję się wyprowadzać psa z "covidowego" domu). Uszy do góry. Choć poobserwować i zweryfikować część znajomości nie zaszkodzi.
    • aguar Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:54
      Sama chciałam zakładać taki wątek, bo mam złe doświadczenia, nie z Covidem, ale z czasów sprzed. Jak mąż miał infekcję, to nigdy nikt nam nie pomógł, ja jestem niepełnosprawna, więc on musiał wyjść po jakieś zakupy, zawieźć gdzieś syna. Żal mi go było. Dlatego teraz jestem tak bardzo przeciwna kwarantannom, bo sobie nie poradzimy.
      • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:16
        Mam podobnie złe doświadczenia z czasów sprzed i dlatego od początku tej imprezy nie tykam testów. Mam obecnie na liście trzy sprawdzone osoby, jednej z nich sama pomagałam w czasie kwarantanny, dwie pozostałe (mężczyźni 50+), na razie, odpukać, nie do zdarcia.
    • przepio Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 08:55
      Bardzo pomogli. Juz godzinę po otrzymaniu pozytywnego wyniku mialam torbę z ciastem i sokami przed drzwiami. Potem mialam sygnały, by podejsc pod drzwi i znajdowałam różne smakołyki. Cały czas tez mialam telefony, w zasadzie kazdy proponowal , ze zrobi zakupy. I to nieraz byli ludzie, których w ogóle o to nie podejrzewałam. Dodatkowo zmarła mi bliska osoba, gdy byliśmy w izolacji, to wszystko było aż nierealne. Myślę,
      że dla przyjaciół, znajomych również.
      Ludzie się sprawdzili, juz po chorobie pomyślałam, że warto było chorować, by się o tym przekonać.
    • ga-ti Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:04
      No to ja się zdziwiłam pozytywnie. Nie miałam już siły gadać przez telefon, dzwonili do męża. Sąsiadka zrobiła zakupy, sąsiad zrobił zakupy, druga sąsiadka też chętna była, koleżanki z pracy pytały, czy nie trzeba nam czegoś, bo jak coś to podrzucą. Pani z przedszkola pytała w mailu, jak się czujemy. Szefowa dzwoniła kilka razy. Ludzie z pracy męża i jego koledzy dzwonili do niego, ale też pytali o mnie. Moje koleżanki z pracy dzwoniły. Rodzinka ta najbliższa, ale i dalsza. Nawet znajomi dzieci pytali, co u nas.
      Serio, byłam bardzo zdziwiona. Odniosłam wrażenie, że ludzie się przejmują, jednoczą, ci, którzy nie chorowali się dopytują, ci którzy chorowali dzielą się doświadczeniami, wszyscy się wspierają.
      Ale też ja mówiłam wszystkim, że choruję, niczego nie ukrywałam. No i to moja pierwsza choroba od ładnych kilku lat, więc może i szok znajomych większy wink
    • bei Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:08
      U nas świetnie działa system sąsiedzki, cała ulica jest aktywna nie tylko w covidzie i kwarantannach, bardzo chętnie sobie pomagamy.
      w Twoim przypadku może trzeba było dać jasny komunikat- „ proszę, pomóż mi”, czy prosiłaś i ktoś odmówił?
        • przepio Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:21
          lukrecja46 napisała:

          > Prosiłam. Koleżanka obiecała, że pomoże i się więcej nie odezwała. Miała dać zn
          > ać kiedy pojedzie na zakupy..

          Może to ta jedna kolezanka jest trafiona. To ona na problem, nie Ty.
          • tereso Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 13:50
            A ja bym się odezwała. Halo, Zosia, zakupy miałaś zrobić. To może do apteki skoczysz. Ja dam daje szansę się poprawić. Sama mam tyle osób że zapominam czasem co komu miałam.
          • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:12
            Mówisz z perspektywy swojej miejscowości, głównie rodziny z dziećmi.
            Napisała, że jej sąsiedzi to głównie schorowani emeryci. Niektórzy takich sąsiadów mają: jakiś pijak, jakiś dziwak, jakaś wariatka. W blokach czy kamienicach nie wybierasz. Do tego mieszkania na wynajem, mieszkania na firmy, mieszkania (puste) jako lokata kapitału... Mam jednych sąsiadów, których mogłabym prosić o pomoc, ale przy proszeniu o pomoc najbezpieczniej stosować płodozmian.
            • daniela34 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:24
              Mnie też by było łatwiej poprosić o pomoc przyjaciół niż sąsiadów. Sąsiedzi mi się zmieniają co i rusz, po jednej stronie mieszkanie stoi puste, bo chyba studenci wyjechali, sąsiadów po drugiej stronie jeszcze nie znam, bo poprzedni sprzedali mieszkanie. Resztę znam średnio na "dzień dobry" w zasadzie. Najczęściej odwiedza mnie sąsiadka z góry- niestety, choć urocza, ma ograniczone możliwości pomocy, raczej ja bym jej mogła pomóc wyprowadzając ją na spacer w razie kwarantanny właścicieli.
        • ginger.ale Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:56
          lukrecja46 napisała:

          > Prosiłam. Koleżanka obiecała, że pomoże i się więcej nie odezwała. Miała dać zn
          > ać kiedy pojedzie na zakupy..
          >

          To nie koleżanka, to 🐖

          Ja sama proponowałam pomoc z zakupami wielu osobom, zwykłym znajomym z pracy też.
    • e-ness Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:11
      Starych „przyjaciół” już dawno pozegnalam, nie warci byli aby ich tak nazywać. Zawiodłam się na mach na całej linii.
      Od 1,5 roku mieszkamy w nowym miejscu i zaskoczyło mnie jak ludzie pozytywnie nas przyjęli i jak chętnie niosą pomoc, sami z siebie, bez proszenia.
      Po informacji, ze jesteśmy pozytywni kilkakrotnie nas zapewnili, ze pomogą, zrobią zakupy, odbiorą paczki. Z psem nie mieliśmy problemów bo ogród do dyspozycji, ale z cała reszta wiedziałam, ze w conajmniej 3 rodzinach mamy wsparcie.
      Czas pandemii to tez doskonały moment na weryfikacje grona znajomych i „ przyjaciół”.
      Ja odstrzelam bez sentymentów tych, dla których liczy się tylko i wyłącznie ich interes, komfort i dobre samopoczucie.
    • ona-26 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:13
      U nas tez ludzie chca pomagać i dzwonią. Na szczęście mam bliziutko siostrę, wiec większość rzeczy załatwi ona- śmieci, paczki, zakupy. Ale poprosiłam tez inne osoby o pojedyncze przysługi i bez problemu wszystko dostałam. Ja tez pomagałam innym, włącznie z podrzucaniem rzeczy na wycieraczkę. Uważam, ze to bardzo miłe.
      Lukrecjo, to jak sobie radzicie ?
      • lukrecja46 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:22
        Jakoś sobie radzimy. Duże zakupy ogarnął niespodziewanie męża szef, resztę robi moja mama z początkami alzheimera i ojciec z połamanym kręgosłupem. Psa ogarnia bardzo daleka znajoma. Moje bliskie koleżaneczki nawet nie dzwonią, bo jeszcze poprosilabym o pomoc albo co😛
          • daniela34 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:23

            > A Ty do nich?
            > Może wychodzą z założenia że nie będą chorym ludziom zawracać głowy i nie wiedz
            > ą że potrzebujesz pomocy.

            Ja właśnie o to chciałam zapytać, bo nie do końca jest to dla mnie jasne w tym wątku (może coś przegapiłam)- czy poprosiłaś wprost o pomoc?
            Ja przyznaję szczerze, że jestem z tych niedomyślnych i niestety mierzących ludzi swoją miarą co oznacza, że zakładam, że wszyscy w trakcie choroby chcą mieć święty spokój (bo ja tak mam). Jednocześnie poproszona o pomoc nie odmówię i w ogóle odmowa nie mieści mi się w głowie w takiej sytuacji. Miałam 3 bliskie rodziny chore. Każdą z nich po otrzymaniu wiadomości, że chorują, pytałam czy nie potrzebują czegoś, każdą informowałam, żeby "w razie czego" dawali znać. Ale zupełnie szczerze przyznam, że jak nie dawali znać, że potrzebują, to ja się n ie dopytywałam. Z tych 3 rodzin jedna dała znać, że czegoś potrzebują. Dostarczyłam oczywiście.
            • primula.alpicola Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 15:25
              Ja też z frakcji- wystarczy poprosić. Możliwe, ze ktoś o mnie myśli, a to egoistka, nie dzwoni i nie dopytuje! No nie, wychodzę z założenia, że dorosły człowiek umie poprosić o pomoc.
              A oferty pomocy miałam, owszem, raz nawet skorzystałam.
        • m_incubo Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:33
          Twoje koleżanki zawiodły, ok, ale znajomi męża też? Jedyną osobą chętną do pomocy był szef?
          Nie macie sąsiadów, innych znajomych, rodziców od przyjaciół dzieci?
          Jakoś trudno mi uwierzyć, żeby absolutnie całe wasze otoczenie, wspólne czy każdego z osobna, się wypięło.
          Albo macie samych dziwnych, niefajnych ludzi wokół siebie, albo, sorry - to wy jesteście ci niefajni.
            • 35wcieniu Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:47
              Lol.
              No przyznasz że sytuacja w której wszyscy odmawiają pomocy jest zastanawiająca i konkluzja że albo z jedną, albo z drugą stroną jest coś nie tak jest dość logiczna. Z którą - nie wiem.
                • 35wcieniu Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:04
                  Ja wiem czy wysoce?
                  Myślę że można zupełnie obiektywnie założyć że albo osoba odmawiająca pomocy bliskiej osobie jest niefajna, albo że osoba, której tej pomocy odmówiono taka jest.
                  Trudno mi sobie wyobrazić że wszyscy są fajni i pozytywni, ale jak trzeba pomóc to z nieznanych przyczyn się tego nie robi.
                  • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:21
                    A wyobrażasz sobie, że nie wszyscy są fajni i pozytywni, bo to nie istnieje w naturze ani statystyce, ale jak trzeba pomóc to po prostu się pomaga, a w sytuacji pandemii nagle wszyscy zrozumieli, że mogą być pod wozem, więc jednak łatwiej ludziom to przychodzi?
                      • chatgris01 Re: Covid i przyjaciele 31.03.21, 12:57
                        35wcieniu napisał(a):

                        > No więc właśnie. Ja wyciągam z tego wniosek jaki wyciągam,

                        Można też wyciągnąć wniosek, że jest uczynna, nieasertywna, i w związku z tym ma samych znajomych pijawy, co to uznają, że to tylko im należy się pomoc od niej, a w drugą stronę to nie działa.
                        • lukrecja46 Re: Covid i przyjaciele 31.03.21, 13:06
                          Widzisz bo ja taka jestem, że jak ktoś mnie poprosi o pomoc to rzucam wszystko i lecę. Już nie raz dostalam za to po dupie i najwyraźniej niczego się nie nauczyłam. Teraz chyba jednak dostałam solidną nauczkę
                        • sasanka4321 Re: Covid i przyjaciele 31.03.21, 15:05
                          chatgris01 napisała:

                          >
                          > Można też wyciągnąć wniosek, że jest uczynna, nieasertywna, i w związku z tym m
                          > a samych znajomych pijawy, co to uznają, że to tylko im należy się pomoc od nie
                          > j, a w drugą stronę to nie działa.
                          >

                          Znajomi sa znajomymi, bo sie ich "zna". Tu nie ma nic, co "sie nalezy", ani w jedna strone, ani w druga. Jesli sie nie ma przyjaciol, warto poprosic o pomoc kogos znajomego. Albo i nieznajomego. Jesli zapomnie - przypomniec sie. Jesli ktos nie chce - zapytac kogos innego. Predzej czy pozniej sie te pomoc dostanie. Ale robienie z tego wielkiej dramy, rzucanie oskarzeniami, "zycie zweryfikowalo"... Co niby zweryfikowalo? Raczej uswiadomilo, ze warto miec przyjaciol. I ze przyjazni nie buduje sie w ten sposob, ze wybieramy sobie jakas osobe, ktora znamy i stawiamy jej wymagania.
                          • fornita111 Re: Covid i przyjaciele 31.03.21, 15:12
                            No jakos wiekszosc ludzi potrafi nawiazywac przyjaznie i ma na kogo liczyc w razie czego. Moze wystarczy prosic o pomoc, kiedy sie jej naprawde potrzebuje? Nikt nie lubi atencjuszy robiacych ze swojej "potrzeby" test relacji.
            • m_incubo Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:39
              Nie pisałam nic na pewno .
              Ale rozumiem, że chcesz powiedzieć, że NA PEWNO są fajni, mili, pomocni, po prostu zupełnym przypadkiem pies z kulawą nogą się tak fajnymi ludźmi nie przejmuje, ani znajomi, ani przyjaciele ani obcy. Jak najbardziej może tak być.
              Widzisz absurd swojego komentarza?
              • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:47
                Powiem Ci coś o fajności. Czasem ludzie są niefajni, bo są samotni, a ludzie trochę jak owce, idą za tłumem, więc jak się im nie powie, nie wprowadzi do grupy, palcem nie pokaże - to co się będą zastanawiać czy ktoś fajny czy niefajny. Czasem ludzie są niefajni, bo są introwertyczni. Bo mają swoje mało atrakcyjne zainteresowania czy światy. Bo nie mają psa. Bo nie mają pracy albo nie mają znajomych z pracy, poza dwoma trzema paniami w biurko. Bo nie mają fejsa i nie pokazują jacy są fajni. Bo nie mają domku na wsi, domku za miastem, domku nad morzem, działeczki, na które można się wprosić albo kawałka szczerego pola, na którym zorganizują grilla, żeby pokazać jacy są fajni.

                Czasem też ludzie potrzebują pomocy (niepełnosprawni) albo istnieje obawa, że będą jej potrzebować (samotna matka - o, na pewno zaraz przyleci po kasę albo stare ubrania) - lepiej się nie wychylać z pomocą, bo jeszcze się uczepi.

                Czasem ludzie nie chcą już wychodzić do innych, aby udowadniać jacy to są fajni i godni pomocy.
          • lukrecja46 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:46
            Pomogli właśnie ci dalsi znajomi. Sąsiadów nie informowaliśmy- dookola nas sami emeryci i to tacy ok. 80-tki.
            Tu chodzi o tych bliskich. Ci zawiedli. I nawet nie chodzi o pomoc ale o zwykłe jak się czujesz? Kompletny brak zainteresowania.
            • m_incubo Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:42
              Mój komentarz nie miał być złośliwy, zwyczajnie wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby z grona bliskich przyjaciół wszyscy zawiedli.
              No to smutno, bo wychodzi na to, że chyba mocno uszczuplisz grono "znajomych" .
            • pani_tau Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:43
              Widziałam w pracy dwa takie przypadki. Dziewczyny bardzo lubiane, wnosząc z częstotliwości wspólnych wypadów na piwo, festiwale i co tam jeszcze plus codzienne wspólne obiady w przeradosnej atmosferze.
              Wtem jedna doznała kontuzji kolana a że nie mówiła po polsku to trzeba było z nią jeździć po lekarzach i..., tak, zgadlas, żadna z psiapsiol nie mogła jej towarzyszyć.
              Druga potrzebowała pomocy przy malowaniu mieszkania i ...tak, dokładnie, nikt, ale to nikt z licznego grona nie miał czasu.
              • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:55
                Szczerze? Nie napiszę, że nie pomoglabym w malowaniu mieszkania, to zależy od wielu czynników i kontekstu, jestem w stanie wyobrazić sobie wiele sytuacji kiedy w tym malowaniu bym pomogła np po pożarze u osoby niezamożnej, ale...raczej nie.
                • daniela34 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:59
                  Hmm, z tym malowaniem to pewnie "to zależy"- od możliwości czasowych, sił fizycznych i umiejętności pewnie też. W wielu przypadkach to mogłaby być niezła zabawa- przyjaciółkom bym pomogła i pewnie dobrze bym się przy tym bawiła.
                • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:02
                  Wiesz, pomoc w malowaniu to czasem pomoc w przesuwaniu mebli. Albo przytrzymaniu drabiny. Czasem też pomoc w prostych radach technicznych - i tu wypadałoby cokolwiek wiedzieć, ale po pomalowaniu jednej izby już można robić za eksperta dla mało wymagających.
                  • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:08
                    Dlatego napisałam - to zależy. Jeżeli koleżanka malowałaby sama mieszkanie, a poprosiła o pomoc w przesunięciu ciężkich mebli - nie ma sprawy. Jeżeli prosiłaby o faktycznie malowanie - niekoniecznie. Oczywiście to może być też świetna zabawa jak napisała daniela, ale akcja malowanie nie może być porównana do akcji zakupy pod drzwi. Kiedy ktoś jest chory i chodzi o tak drobną przysługę to nie ma analiz czy mógł sam, czy może on-line, czy może siostra a może sołtys, a w ogóle czy to dobry człowiek i zasługuje - to powinno działać z automatu.
                      • daniela34 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:16
                        canaille napisał(a):

                        > Malowanie to pestka, przygotowania są bardziej upierdliwe i czasochłonne.

                        Malowanie to przyjemność- efekty widać błyskawicznie. Przygotowanie faktycznie są męczące, to całe przesuwanie, wynoszenie, zabezpieczanie, brr...
                      • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 12:20
                        Właśnie dlatego, że malowałam i to więcej niż jeden raz, w tym całkiem niedawno, to wiem o czym piszę big_grin.

                        Uważam jest jest to sytuacja zupełnie, ale to zupełnie innej kategorii niż tzw zakupy pod drzwi dla chorego (jeżeli choroba zakaźna, jeżeli nie to nawet do środka jeżeli chory sobie życzy, itd)
    • wapaha Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:39
      Nam bylo " przyjemnie" - sąsiedzi na zmianę ogarniali zakupy i paczkomat, apte, znajomi co jakiś czas pytali czy coś trzeba podrzucić, teściowa jak zostawiła paczkę z owocami i książkami to jedliśmy przez tydzień, znajoma przywożąc pierogi nagrała zabawny filmik a inna przyniosła torta
    • rb_111222333 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:41
      Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się takiego odzewu. Wiedziałam, że mogę liczyć na rodzinę mieszkającą w tym samym mieście, ale byłam zaskoczona, że każdy, bliższy czy dalszy znajomy, ktokolwiek słyszał, że jesteśmy na kwarantannie, proponował pomoc w zakupach.
    • kintsugi Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:44
      U nas tak naprawdę mało kto wiedział, że jesteśmy chorzy. Dwie koleżanki z pracy regularnie, co dwa dni dopytywały czy czegoś nie kupić etc. Ale my zakupy robiliśmy on-line uprzedzając dostawcę, żeby zostawiał przed drzwiami, bo w domu covid. Obie mamy robiły nam niespodzianki typu lody czy ciasto, albo zestaw serów i zakwas buraczany w butelce po winie. Siostra na początku choroby (dowiedziała się od rodziców) napisała smsa, że w razie w może nam coś kupić. Potem nie odzywała się już. Ale prawde powiedziawszy do niej akurat nie zwracałabym się po pomoc, po wcześniejszych tego typu doświadczeniach.
    • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:49
      Byłam po drugiej stronie i chyba praktycznie raz ta pomoc była potrzebna, w pozostałych przypadkach inni/bliżsi mnie wyprzedzili.

      Nie bardzo sobie wyobrażam jak można odmówić takiej pomocy (zakupy pod drzwi itp) komukolwiek, nawet obcemu lub nawet nielubianemu. Jedynym wytłumaczeniem jest naprawdę wyjątkowo sytuacja osobista (choroba, za..prz w pracy 24h/doba itd) - i to też tylko przy upewnieniu się, że nie zostawiamy chorego z pustą lodówką etc.
      • kintsugi Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:01
        Otóż można. Byłam kiedyś bardzo nie mobilna, po złamaniach, mieszkałam sama. Siostra mieszkała w tym samym bloku. Zakupy robili rodzice i przyjaciele, bo gdy ja prosiłam o pomoc w czymkolwiek, to najpierw była cała przemowa o tym dlaczego jest to bardzo trudna i komplikująca jej życie prośba, potem odwlekanie sprawy na niewiadomo kiedy, w końcu i tak prosiłam kogo innego. Po kilku takich sytuacjach przestałam prosić, ona pomocy nie proponowała. Byłam uziemiona przez pół roku, potem jeszcze przez jakiś czas poruszałam się przy kulach. Więc można.
        • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:21
          Domyślam się, że w życiu pewne to tylko podatki i śmierć, cała reszta jest możliwa, ale cały czas nie pojmuję. Zrozumiałabym gdyby chory miał kaprysy, że kurczaka to ze sklepu na jednym koncu miasta a mleko ze sklepu na drugim i usiłował mnie zmusić do poszukiwania pesto ulubionej marki. Dla mnie to był zawsze sklep, w który i tak byłam dla siebie, więc dodatkowy koszyk nie stanowi problemu.
          • little_fish Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:34
            Dla mnie nie byłoby problemem nawet pojechać dodatkowo do sklepu. I to nie tylko dla przyjaciół, również dla znajomych czy sąsiadów. Nie zawsze oczywiście byłoby to możliwe w ciągu godziny czy dwóch, ale już tego samego dnia raczej bez problemu.
            Inna kwestia to postawa ludzi. Jeżeli danego dnia faktycznie nie mogę czegoś załatwić, to od razu to mówię i dopytuję czy zrobienia tego na drugi dzień czy za dwa dni odpowiada. Nie zwodzę, nie obiecuję.
            • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:45
              Ja w zasadzie tez mogłabym i pojechac so klepu na drugim końcu miasta, ale...ja nie mam zobowiązan typu małe dzieci czekające w domu aż mama wróci, mam możliwośc pojechania samochodem itd
              • canaille Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:18
                Przecież wiadomo, ze nikt nie wysyła obcych na drugi koniec miasta. Gorzej, gdy część znajomych z tego drugiego końca miasta jest albo nie ma samochodu. Wtedy sensowniej robić zakupy w obcym sklepie, za to bliżej miejsca docelowego.
        • chococaffe Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 10:43
          Dodam, nawet nielubiani jeżeli faktycznie potrzebują takiej jednak niezobowiązującej pomocy.

          Dlatego, nie sądzę, że wina lezy gdzieś po stronie lukrecji - no chyba, że odmówiła pomocy z nadzieją na to, że będa ja namawiać,, ale nie sądzę, że to ten przypadek.
          • daniela34 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:33
            Też nie sądzę, żeby wina leżała po stronie lukrecji. Chyba że nie poprosiła wprost. I jest jeszcze jedna możliwość usprawiedliwiająca-gdyby ktoś odpowiedział: "Dziś nie mogę, zrobię to jutro." Czasem tak jest, że się fizycznie nie może w danej chwili (nie ma kogoś na miejscu na przykład).

            Bo w przeciwnym razie po prostu nie wyobrażam sobie odmowy. Tak, nawet w stosunku do nielubianej osoby.
            To nie jest też czas na to, żeby się zastanawiać nad wzajemnością na zasadzie- "A 2014 mi nie pomogła przy X" albo "A bo on mi nigdy nie pomógł." No to po prostu nie jest ten moment.
    • szmytka1 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 09:57
      kolega męża z pracy przywiózł zakupy, kuzynostwo moje, z którym się kolegujemy też przywiozło, sąsiadka dzwonila za każdym razem, że jedzie na zakupy, czy czegoś mi nie trzeba. Mogę więc powiedzieć, że mnie nie zawiedli, ale z sąsiadką miałyśmy uzgodnieone takie zakupy jedni dla drugich i wcześniej koleżnaka chorowała. Mąż też robił zakupy dla kogoś z pracy. No i ja prosiłam, dzwoniłam pisałam, pytałam czy mogą mi pomoc z zakupami. NIe czekałam aż będą się sami rzucać na ratunek i oferować z pomocą. Pomogli, bo poprosiłam.
      • joana012 Re: Covid i przyjaciele 30.03.21, 11:38
        Ja miałam zapytanie z 3 stron czy pomóc z zakupami. Skorzystałam 2x z pomocy 1 koleżanki i 2x zrobiliśmy duże zakupy online. Jakoś wystarczyło. Na szczęście nikt nie zawiódł

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka