papciaa
10.05.21, 10:36
Potrzebuje Waszej rady, bo samej ciężko mi myśleć rozsądnie.
Długi związek, kochamy się bardzo. On zawsze był trochę zazdrosny, chociaż nie miał powodow. Ja mu w pełni ufałam. Nawet jak w środku nocy były smsy, wierzyłam, że to tylko napici koledzy.
Przez przypadek odkryłam erotyczna rozmowę z dawna koleżanką. Przez internet, bo dzieli ich spora odległość.Przeprosil, wytłumaczył. Że po pijaku itd. Wybaczyłam. Jednak znajomość ciągnęła się dalej. Rzekomo tylko na stopie koleżeńskiej. Kłamał. Ukrywał się z telefonem, kasował wszystko.
Skoro kłamał, postanowiłam wszystko mu posprawdzać. Okazało się, że ma jeszcze jedną "koleżankę". Z części odkrytych rozmów wynikało, że są w dosyć bliskiej relacji, ale bez jakiś "większych słów". Tylko zwierzenia, żarciki, częste rozmowy, wzajemna pomoc. No i teksty typu "nie pisz na ten numer, pisz na tamten".
Chodził bardzo nabuzowany. Ciągle mnie przytulał, mocno ściskał, 20 razy dziennie powtarzał jak mocno mnie kocha. Wydziwiał w łóżku.
Oprócz tego odkryłam, że ma założone konto na
portaluu służącym do nawiązywania erotycznych kontaktów. Podał tam nawet swoją miejscowość. Wytłumaczył, że tylko oglądał tam amatorki w akcji.
Ma również kilka telefonów. Staram się mu wierzyć, że jeden prywatny, drugi służbowy, trzeci do internetu, czwarty w razie W jakby mu inny ukradli(wyjeżdża służbowo, kontakt telefoniczny jest wazny).
Z koleżanką od erotycznej rozmowy sama rozmawiałam. Skłamała również mówiąc, że rozmawiają ze sobą krótko, kiedy rzeczywistość była inna(sprawdzone przeze mnie). Powiedziałam jej co o tym myślę, więc zerwała z nim kontakt pisząc mu tylko coś w stylu "ale jazda, trzymaj się". Można by pomyśleć, że to ja w tej całej sytuacji wydziwiam. Z drugą koleżanką zerwał kontakt pisząc do niej "nie będę pisał, bo mam wulgaryzm". Nie tak chyba powinno to wyglądać. Zrobił że mnie chorą z zazdrości małpę. Tylko zapomniał chyba im powiedzieć jak wiele razy mnie okłamywał. Dlaczego?
Jednego dnia mu wierzę, bo kocham nadal mocno. Wierzę, że tylko się potknal, a reszta to moje chore domysły, kiedy to faktycznie tylko przyjaciółki...
Innego dnia walę się po łbie mówiąc do siebie, ale z Ciebie idiotka. On ewidentnie szukał wrażeń, a Ty wierzysz w te głupie wymówki. Nie mogę nieraz na niego patrzeć. Widzę w nim kłamcę. Nie mężczyznę z którym żyłam kupę czasu. Który był dla mnie ukochanym, jedynym, tylko moim, cudownym, wiernym....
Powiedzcie, co o tym myslicie, bo ja wariuję. Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...