Dodaj do ulubionych

Dylematy mieszkaniowe - potrzebna opinia

09.06.21, 12:49
Potrzebna mi zbiorowa ekonomiczna mądrość ematki.

Życie mi się nieco zwichrowało i muszę kupić mieszkanie, a aktualne sprzedać i podzielić kasę. Będę dysponować sumą, za którą w Krakowie mogę obecnie kupić ok 40 m2, jakieś dwa pokoje z aneksem lub mikro kuchnią (ceny u nas są teraz absurdalne, za wielką płytę chcą 10k za m2, a ludzie i tak ustawiają się w kolejce do wystawionych mieszkań, ja już dwa razy przegrałam po złożeniu oferty na cenę z ogłoszenia, bo inni mnie przelicytowali o 30 tys.).
Nie jestem sama, mam dziecko (wczesny nastolatek). We dwójkę w 2 pokojach z aneksem będzie strasznie ciasno, żadne z nas nie chce spać w kuchni. A za tę samą kwotę mogę kupić nawet 70 m2 w mniejszej miejscowości gdzieś w Polsce, np. na Śląsku (Chorzów, Zabrze itp) lub na Dolnym Śląsku, np. w Jeleniej Górze. Lub np. 55 m2 i zostanie mi jeszcze sporo kasy do inwestycji np. w jakiś własny biznes. Lub na oszczędności.

Kredyt do większego mieszkania w Krakowie nie jest niemożliwy, choć zarobki + alimenty i 500+ mam obecnie na styk naszych potrzeb, niewiele odkładam. Do kredytu musiałabym znaleźć lepszą pracę lub drugą dodatkową (tę mam zdalną bez określonych godzin). Kredyt na 70 tys (tak +/-) oznaczałby kilka/naście lat stresu, zaciskania pasa i obniżyłby standard życia. Do tego mam jeszcze chorego przewlekle psa, który pochłania ostatnio więcej kasy niż my dwoje. Komfortem dla mnie jest teraz praca w domu, żeby mieć go na oku cały czas i móc w każdej chwili zareagować na jego objawy. Ale to się wiąże z gorszymi zarobkami, coś za coś sad A mała miejscowość to też niższe koszty, np. weterynarza (tutaj mnie drenują bez litości).

Dziecko nie chce wyjeżdżać, rozważa zostanie z ojcem, ale nie na pewno. Nie mam jasnego komunikatu i chyba nie będę mieć, muszę sama coś postanowić i młode wtedy podejmie decyzję. Jakby co, to ojciec jest elastyczny, zgodzi się na nasz wyjazd, ale też może wziąć do siebie syna. Kasowo też się jakoś dogadamy. Nie wiem, jak ja i dziecko znieślibyśmy mieszkanie w osobnym miastach, dotychczas nie rozstawaliśmy się na dłużej niż trzy tygodnie wakacji. Syn jest bardziej związany ze mną, ale z ojcem tez ok.

Możecie na to spojrzeć z boku i napisać, co byście zrobiły? Zakładając, że nie macie co liczyć na wsparcie finansowe rodziny, nie macie aktualnie faceta, dziecko za niedługo skończy podstawówkę.

Obserwuj wątek